Grecja: Studenci i pracownicy w obronie wolności

Na początku roku 2021 greccy studenci i pracownicy oświaty protestowali na ulicach większości miast przeciwko ograniczaniu przez władze państwowe prawa do zgromadzeń oraz autonomii uczelni.

21 stycznia protestowali członkowie 25 organizacji studenckich i młodzieżowych, wspierani przez związki zawodowe pracowników oświaty. Demonstracje odbyły się pod hasłami „Bronimy naszej edukacji i przyszłości”. Protest spowodowały plany rządu, który chce zorganizować dodatkowe siły policyjne, które będą pilnowały uniwersytetów po ich otwarciu.

Centroprawicowe władze Grecji planują ograniczyć autonomię szkół wyższych pod pretekstem walki z pandemią.Protestujący studenci oraz pracownicy oświaty przypominali, że 30 milionów euro, które mają być wydane na policję, można by przeznaczyć na realną ochronę społeczeństwa przed Covid-19. Komitet Centralny Komunistycznej Partii Grecji, która poparła protesty, napisał w oświadczeniu:

Jeśli rząd uważa, że pozbędzie się studentów oraz ich uzasadnionych żądań, to się kompletnie myli! Oni nie powiedzieli ostatniego słowa! Będą kontynuować walkę o otwarte, dostępne i darmowe studia, promujące naukę dostępną społeczeństwu, a nie służącą inwestycjom nielicznych. Będą walczyć o uniwersytety oparte o zasadę wolności akademickiej i wolności badań, wolne od represji i autorytaryzmu!

Kolejny protest odbył się 28 stycznia w Atenach, Salonikach i innych większych miastach. Tysiące młodych ludzi wyszły protestować przeciwko planom ograniczenia autonomii uczelni, a także ograniczeniu prawa do zgromadzeń. Demonstracje odbyły się w dniu przyjęcia przez parlament ustawy zakazującej, pod pozorem walki z pandemią, gromadzenia się ponad 99 osób. Prawo to utrudnia również zgłaszanie i legalizowanie demonstracji.

Centrala związkowa PAME tak napisała w oświadczeniu, wzywając ludzi do kolejnych protestów:

Rząd który redukuje wydatki na publiczne szpitale podczas pandemii, a przyznaje przywileje biznesowi, rząd, który nie ma pieniędzy na lekarzy i nauczycieli, a jednocześnie przyznaje dotacje liniom lotniczym, hotelarzom i armatorom, a także finansuje „specjalne siły bezpieczeństwa” oraz policję, pokazuje iż system, który tworzy nędzę, bezrobocie, wyzysk i represje, jest zdecydowanie antypracowniczy.

Wspomnienie Fidela Castro (1926-2016)

25 listopada minęły cztery lata od śmierci Fidela Castro – niezłomnego, kubańskiego rewolucjonisty, który w latach 1953-1959 poprowadził społeczeństwo do zwycięstwa nad krwawym reżimem Fulgencio Batisty.

26 lipca 1953 roku rewolucjoniści pod dowództwem Fidela Castro zaatakowali koszary Moncada w Santiago de Cuba. Pomimo klęski militarnej akcja ta stała się symbolem walki o wyzwolenie spod tyranii. Fidel Castro nie załamał się i kontynuował działalność, najpierw z więzienia, a później z emigracji do której zmusiły go władze.

Powrócił na Kubę z grupą partyzantów i zwyciężył przeciwnika, 1 stycznia 1959 roku wyzwalając Hawanę. Pod jego przewodnictwem Kuba rozwinęła się ekonomicznie i społecznie. Po raz pierwszy w historii wyspy wszyscy jej mieszkańcy mieli zagwarantowane prawo do edukacji, opieki medycznej i wielu innych usług publicznych. Kraj rozwija się pomimo wieloletniej, bezprawnej blokady narzuconej przez Stany Zjednoczone.

Przeczytaj również nasz tekst -> Fidel Castro – symbol socjalizmu, antyimperializmu i wolności

Dziś dziedzictwem Fidela Castro jest między innymi jeden z najlepiej rozwiniętych systemów opieki zdrowotnej na świecie. Kuba znajduje się w czołówce walki z pandemią Covid-19. Nie tylko radzi sobie z zagrożeniami wewnętrznymi, ale wspiera inne państwa rozwijające się, a nawet kraje europejskie, takie jak Włochy.

Współpraca polskich partyzantów z Armią Czerwoną podczas wyzwalania Kielecczyzny (1944-1945)

Prezentujemy tekst Filipa Bojovica, który powstał jako praca konkursowa w związku z 75. rocznicą Zwycięstwa nad faszyzmem.


Tegoroczna 75 rocznica Wielkiego Zwycięstwa jest okazją do wielu przemyśleń i wspomnień związanych z Wielką Wojną Ojczyźnianą. Jest ona też okazją do poszukiwania odpowiedzi na wciąż niewyjaśnione pytania i do badania wydarzeń, które nie są znane szerszej części społeczeństwa.

W niniejszym eseju podejmę próbę przedstawienia tematu współpracy polsko-radzieckiej na Kielecczyźnie podczas jej wyzwalania w latach 1944 – 1945, jednocześnie starając się przedstawić to zagadnienie w sposób najbardziej krótki i przystępny jak to tylko możliwe. Utrzymujący się od kilkunastu lat klimat polityczny w Rzeczypospolitej Polskiej nie sprzyja publikowaniu prac o polsko-radzieckim braterstwie broni na szerszą skalę. W obliczu takiego stanu rzeczy tym bardziej potrzebne jest naświetlanie faktów z najnowszej historii Polski, aby przedstawiać bieg dziejów niezależnie od aktualnie forsowanych wzorców i przeciwdziałać tendencjom zagrażającym pokojowi między sąsiadującymi narodami.

W trakcie przeprowadzania operacji lwowsko-sandomierskiej przez 1 Front Ukraiński pod dowództwem marszałka Iwana Koniewa na terenie całej Kielecczyzny operowało kilka ugrupowań partyzanckich organizujących akcje zbrojne przeciwko hitlerowcom. Pomimo różnic programowych, prowadziły na większą bądź mniejszą skalę walkę konspiracyjną przeciwko Niemcom. W chwili dotarcia pierwszych sił frontowych do brzegu Wisły w rejonie Sandomierza (29 lipca 1944 r.), na Ziemi Kieleckiej aktywna była Armia Ludowa, Bataliony Chłopskie oraz Armia Krajowa. Obecna była również otwarcie faszystowska i kolaborująca z hitlerowcami Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych, którą z przyczyn oczywistych nie można zaliczyć do podziemia niepodległościowego.

Polsko-radziecka współpraca militarna w regionie świętokrzyskim nie rozpoczęła się bynajmniej wraz z nadejściem Armii Czerwonej latem 1944 r. W wielu jednostkach partyzanckich walczyli obywatele ZSRR, co więcej na Kielecczyźnie już w 1941 r. działały radzieckie formacje partyzanckie. Walczący w świętokrzyskich lasach obywatele radzieccy byli najczęściej zbiegami z obozów jenieckich2. Pierwsze grupy bojowe w Górach Świętokrzyskich to oddział osławionego Wasyla Wojczenki „Saszki” i oddział Andrieja Andriejewa, sformowane jesienią 1941 r., czyli przed powstaniem PPR. Należy tu wspomnieć o ludności wsi kieleckiej, która wykazała olbrzymią pomoc wycieńczonym radzieckim jeńcom. Większe radzieckie jednostki bojowe pojawiły się w 1944 r. Od maja 1944 r. działała solidnie wyszkolona drużyna bojowa Aleksieja Botiana. 30 lipca 1944 r. w rejonie Świniej Góry zrzucono grupę desantową dowodzoną przez Wladimira Jaromowa, a w sierpniu w powiecie włoszczowskim grupę mjr Gromowa oraz oddział kpt. Baranowa.

Największa ilość partyzantów radzieckich walczyła w szeregach Armii Ludowej. Występowali oni w każdej brygadzie. Rozkazem Dowództwa Obwodu III AL z 13 września 1944 r. sformowano dwie specjalne brygady złożone w 85% z partyzantów radzieckich: 10 Brygada AL „Zwycięstwo” i 11 Brygada AL „Wolność”. Dowodzenie nad 10 Brygadą AL objął st. lejtn. Nikołaj Dońców, a oficerem politycznym został lejtn. Iwan Gromow. Na czele 11 Brygady AL stanął st. lejtn. Stiepan Riaszczenko, a politoficerem został lejtn. Wasyl Markitienko. Brygada „Pobieda” liczyła 295 żołnierzy, zaś Brygada „Swoboda” – 200. Połączone dowództwo nad obiema brygadami sprawował płk Tierientij Nowak3.

Partyzanci radzieccy służyli także w Batalionach Chłopskich, które prowadziły wspólne zadania bojowe z AL. W efekcie potyczek prowadzonych przez BCh na Kielecczyźnie, na stronę ruchu oporu przeszło ponad 400 byłych jeńców radzieckich, wcielonych przymusowo do Ostlegionów. Aż 340 z nich walczyło w zgrupowaniu BCh Jana Sońty „Ośki”. Partyzanci radzieccy walczyli także w Armii Krajowej, głównie w 25 Pułku Piechoty AK.

Z meldunków poszczególnych jednostek taktycznych 1 Frontu Ukraińskiego jasno wynika, że stosunek ludności polskiej do wkraczającej Armii Czerwonej był przepełniony entuzjazmem i radością w związku z wypędzeniem znienawidzonych hitlerowców. Istnieje mnóstwo przykładów współpracy polskich cywili z czerwonoarmistami, lecz przekracza to zakres tego krótkiego eseju. Również formacje partyzanckie wszystkich orientacji politycznych (z wyjątkiem NSZ) włączyły się do wspólnej walki z Niemcami i wsparły działania wojsk radzieckich. Pod koniec lipca 1944 r. w powiatach Opatów, Sandomierz i Stopnica siły AL, BCh i AK liczyły 19 tys. ludzi pod bronią.

28 lipca 1944 r. zgrupowanie BCh Jana Sońty „Ośki” dokonało rozbicia sztabu Wehrmachtu w Chwałowicach. Plany operacyjne i zdjęcia lotnicze odcinka frontu Puławy – Sandomierz przekazano Armii Czerwonej. 30 lipca oddział BCh Stanisława Ordyka „Czernika”4, wspomógł w przeprawie na drugi brzeg Wisły pierwszy pododdział radziecki z 13 Armii w rejonie Kępy Nagnajewskiej.

Następnie partyzanci polscy osłaniali przeprawy rzeczne dalszych jednostek radzieckich uniemożliwiając Niemcom przebicie się do zdobytego przyczółku. Jako przykład można podać walkę jaką nawiązał 2 pułk piechoty Legionów AK na brzegu rzeki Koprzywianki 31 lipca, kiedy w sile 600 osób zablokował niemieckie przeciwnatarcie z kierunku Sandomierza. Opór partyzantów przyczynił się do sprawnego desantu na zachodni brzeg Wisły 55 brygady pancernej płk Dawida Draguńskiego. 1 sierpnia 1944 r. Armia Czerwona przy współdziałaniu z batalionem AK kpt. „Pochmurnego” (Stefan Kępa) wyzwoliła Staszów. Na ratuszu wywieszono biało-czerwoną flagę.

5 sierpnia 1944 r. po ciężkiej walce obroniono miasto Skalbmierz. Tego dnia o świcie batalion Wehrmachtu wespół z oddziałami Sonderdienstu złożonego z Ukraińców przystąpili do odbicia miasta z rąk partyzantów w ramach likwidacji Republiki Pińczowskiej. Pluton Armii Krajowej nie był w stanie przeciwstawić się niemieckiemu atakowi i został wyparty z zajmowanego przez siebie terenu. Okupant rozpoczął mordowanie mieszkańców i palenie domostw.

Na prośbę AK z odsieczą przybyły dwa pododdziały Armii Ludowej kpt. Zygmunta Bieszczanina i por. Antoniego Dobrowolskiego, ściągnięte na miejsce walki w trybie alarmowym przez dowódcę 1 Brygady AL Ziemi Krakowskiej mjr Józefa Saturna. Do walki przystąpił także oddział Batalionów Chłopskich dowodzony przez kpt. Jana Pszczołę. Partyzanci zdołali utrzymać swe pozycje, jednak nie mieli możliwości na dłuższą metę stawiać oporu. Polacy postanowili zwrócić się o ratunek do patrolu Armii Czerwonej stacjonującego w Wiślicy. O wyniku bitwy przesądziły dwa czołgi T-34, które zmiotły siły niemieckie z powierzchni ziemi.

W bitwie poległo 21 partyzantów i ok. 80 cywili. Straty niemieckie wynosiły ok. 100 zabitych. Bitwa o Skalbmierz została zapamiętana jako spektakularne zwycięstwo, w którym po jednej stronie przeciwko Niemcom walczyła AK, AL, BCh i Armia Czerwona. Warto podkreślić, że Skalbmierz dalece wykraczał poza przyczółek baranowsko-sandomierski i ów brawurowy rajd był najdalszym „wyskokiem” Armii Czerwonej podczas walk o rozszerzenie przyczółku.

O wkładzie Armii Ludowej w powodzenie radzieckiej ofensywy nie sposób napisać w kilku zdaniach. Przez cały okres pobytu radzieckich jednostek taktycznych na Kielecczyźnie, AL prowadziła najszerzej zakrojoną działalność dywersyjną wymierzoną w niemiecki transport kolejowy. Regularne zasadzki na linię kolejową Kielce-Częstochowa i Radom-Kielce paraliżowały niemiecki ruch towarowy, czyli dostarczanie broni i posiłków na front wschodni. Partyzanci AL brali także udział w największych bitwach na Kielecczyźnie (m.in. bitwa pod Gruszką 29-30 września 1944 r.) odciągając siły niemieckie od głównego odcinka frontu. Brygada „Grunwald” mjr „Maksa” zadała straty Niemcom w postaci 110 żołnierzy i blokowała ich ruch na drogach między Sandomierzem, Staszowem, a Chmielnikiem. Po ustabilizowaniu się frontu AL-owcy przekazywali informacje o niemieckich umocnieniach i liniach obronnych Polskiemu Sztabowi Partyzanckiemu, ten zaś dalej do Armii Czerwonej.

Pozostała część Kielecczyzny została wyzwolona w połowie stycznia 1945 r. w trakcie operacji wiślańsko-odrzańskiej. Do tego czasu większość żołnierzy AL przeszło na wyzwoloną Ziemię Lubelską, wstępując w szeregi Ludowego Wojsk Polskiego, a na miejscu pozostały pojedyncze grupy. Partyzanci radzieccy, którzy zostali na miejscu, wstępowali później do regularnych jednostek Armii Czerwonej i kontynuowali bój. Oddziały AK i BCh z rozkazów dowództwa głównego dokonały demobilizacji przed nadejściem zimy. Siły główne frontu posuwały się w kierunku Częstochowa – Wrocław, zostawiając czasami na swych tyłach pojedyncze oddziały hitlerowców, którym udało się zaszyć w świętokrzyskich lasach.

W likwidacji niedobitków brali udział partyzanci Armii Ludowej, wśród których nadrzędną rolę odegrał Stanisław Olczyk ps. „Garbaty”. Rozbił on ostatnie garnizony Niemców pod Krzepinem i pod Kwiliną, w efekcie czego poległo 43 Niemców, a 126 rozbrojono i przekazano Armii Czerwonej.

Niniejszy temat, z powodu ograniczonej ilości stron, skróciłem maksymalnie do wybranych przykładów skupiając się na najistotniejszych faktach. Zasługuje on na oddzielną i obszerniejszą monografię naukową. Zasługują na nią przede wszystkim ci chłopcy i dziewczęta, którzy tworzyli tę historię, aby następne pokolenia już nigdy nie zaznały okropieństwa wojny.

Filip Bojović, 16.05.2020 r.

Na świecie protestują w obronie KPP

 

Od 12 czerwca b.r. w Europie i na świecie trwa akcja protestacyjna, która została zainicjowana w Warszawie, przeciwko ograniczaniu wolności słowa i sumienia w Polsce, przeciwko antykomunistycznej poprawce 88.

Protest Komunistycznej Partii Grecji przeciwko antykomunizmowi w Polsce

10 czerwca przed ambasadą RP w Atenach delegacja Komunistycznej Partii Grecji (KKE), kierowana przez członka Komitetu Centralnego KKE i eurodeputowanych z KKE, Kostasa Papadakisa, protestowała przeciwko narastaniu antykomunizmu w Polsce. Protest odbył się w ramach międzynarodowej kampanii zorganizowanej przez partie komunistyczne dla potępienia nowej fali antykomunizmu i kryminalizacji idei komunistycznych w Polsce tym razem przy okazji zmian w kodeksie karnym.

Najbardziej charakterystyczna jest poprawka do art. 256 kodeksu karnego, dotycząca zakazu ideologii komunistycznej, oparta na niedopuszczalnym zrównaniu komunizmu i faszyzmu poprzez określenie ich fałszywie rozumianym terminem „totalitaryzm”. Ponadto zakazuje ona propagowania ideologii, używania symboli oraz innych materiałów (publikacji, audycji), a także posiadania symboli lub podobnych materiałów i przewiduje za te przestępstwa surowsze kary do 3 lat więzienia.

Delegacja KKE spotkała się z doradcą politycznym i rzecznikiem polskiej ambasady Jolantą Wójcik-Niedzielską aby potępić nową falę niedopuszczalnych prześladowań Komunistycznej Partii Polski. Systematyczne prześladowania, rozpoczęły się dziesięć lat temu, kiedy podjęto próbę zakazania symboli komunistycznych. W 2011 roku w wyniku protestów krajowych i międzynarodowych, ustawa ta została uchylona przez Trybunał Konstytucyjny.

K. Papadakis przypomniał, że w styczniu br., po trwającym ponad 3 lata procesie, obalono oskarżenie wobec członków Komunistycznej Partii Polski i redaktorów jej gazety „Brzask”. W końcu podkreślił, że KKE i inne partie komunistyczne będą kontynuować walkę z antykomunistyczną kampanią w Polsce, przeciwko fałszowaniu historii i wyrażają swoją solidarność z polskimi komunistami, żądając natychmiastowego zaprzestania ich prześladowań.

Rzecznik ambasady stwierdziła, że antykomunizm i poprawki do kodeksu karnego opierają się na art. 13 Konstytucji, który dotyczy „zwalczania totalitaryzmu”. Oczywiście to niedopuszczalne porównanie komunizmu do faszyzmu, jest wynikiem kapitalistycznej propagandy. UE stara się, bezskutecznie, wymazać z pamięci ludzi ogromny wkład, jaki socjalizm, komunizm i ZSRR – pierwsze państwo robotnicze, wniosły w historię XX wieku.

Brzask, 14 czerwca 2019

Deklaracja Partii Pracy Austrii

Przeciwko antykomunizmowi w Polsce. Solidarność z KPP! Deklaracja Partii Pracy Austrii, Wiedeń, 11 czerwca 2019 r.

Rząd i dwie izby parlamentarne w Polsce przygotowują obecnie przyjęcie ustawy, która zgodnie z nienaukową i rewizjonistyczną doktryną „totalitaryzmu” zawiera nowe represje wobec rewolucyjnego ruchu robotniczego. Celem jest całkowita delegalizacja organizacji i działań komunistycznych w Polsce. Po zakazie zgłaszania pogromów zorganizowanych przez polskich obywateli i udziału ich w zbrodniach podczas okupacji faszystowskiej, po próbie podporządkowania władzy sądowniczej większościowej partii PiS, stanowi to kolejny krok w kierunku budowy państwa autorytarnego i związanej z nim struktury, by uciskać własną ludność.

Zakaz mówienia o faktach jest wyrazem obecnych stosunków władzy, ale nie zmienia faktów historycznych.

Władze państwa polskiego przygotowują się do zrównania morderczego reżimu okupacyjnego niemieckiego hitlerowskiego faszyzmu 1939-1945 z czasem PRL 1944-1989 i ogólnie starają się umieścić faszyzm na tym samym poziomie, co socjalizm-komunizm. Takie podejście zawsze oznacza, że faszyzm powinien zostać zrehabilitowany, a socjalizm zdyskredytowany.

Faktem jest, że niemieccy naziści zamordowali sześć milionów obywateli polskich w latach 1939-1945, w tym Żydów, katolików i socjalistów/komunistów – tylko ZSRR i Chiny poniosły więcej ofiar w czasie II wojny światowej. Kolejne miliony ludzi różnych narodowości straciły życie w niemiecko-faszystowskich obozach koncentracyjnych i zagłady, które nazistowski reżim ustanowił na ziemiach polskich, wśród nich ponownie byli głównie Żydzi, ale także Romowie, homoseksualiści, antyfaszystowscy bojownicy ruchu oporu, prześladowani politycznie i inne grupy ofiar. W latach 1939-1945 istniał w Polsce kryminalny system terroru, który arbitralnie deportował, więził, torturował i mordował cywilów.

System ten był zwalczany przez polski, żydowski i komunistyczny opór, ostatecznie obalony przez Armię Czerwoną. 17 stycznia 1945 r. Armia Czerwona (wraz z 1 Armią Polską) wyzwoliła Warszawę od nazistów, 19 stycznia Kraków a 27 stycznia Auschwitz. Były to przesłanki do dalszej ofensywy na Niemcy i zdobycia na początku maja 1945 r. Berlina, w którym niemiecki faszyzm został pokonany i druga wojna światowa w Europie zakończyła się. Armia Czerwona i komunistyczne grupy oporu wyzwoliły w tym czasie większość Europy, ponieważ byli najbardziej zdeterminowanymi przeciwnikami faszyzmu.

Tak więc dzisiejsza niepodległa Polska zawdzięcza swoje wyzwolenie od faszyzmu hitlerowskiego zasadniczo historycznym zasługom socjalistycznego Związku Radzieckiego i niezliczonym ofiarom w szeregach zwycięskiej Armii Czerwonej.

Nowy polski projekt kodeksu chce postawić faszyzm i jego najbardziej gorzkiego przeciwnika na tym samym poziomie. Udaje, że nazistowski reżim terroru i ci, którzy wyzwolili od niego Europę, są nie do odróżnienia. Jest to niedopuszczalne i wysoce niemoralne, niehistoryczne zniekształcenie, które służy dezinformacji, analfabetyzmowi i podżeganiu ludzi – w realnych warunkach politycznych, do dalszego tłumienia polskich komunistów. Ich działalność a nawet samo istnienie teraz zasadniczo będzie uznawane za nielegalne. To także stanowi atak na podstawowe prawa obywatelskie.

Protestujemy przeciwko tej ustawie i oczekujemy starannego zbadania jej przez polski Trybunał Konstytucyjny oraz instytucje Unii Europejskiej, jednak nie mamy w tym względzie wielkich nadziei.

Antyfaszyzm i walka o świat bez kapitalistycznego wyzysku i ucisku bez imperialistycznych i faszystowskich wojen nie są zbrodniami. Protestujemy przeciwko wypaczeniu prawdy historycznej oraz niszczeniu antyfaszystowskich pomników w Polsce a także domagamy się uznania zasług Armii Czerwonej i komunistycznego ruchu oporu. Protestujemy przeciwko oszczerczej kampanii historycznej przeciwko Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, która do tej pory była największym osiągnięciem polskiej klasy robotniczej.

Przede wszystkim jednak protestujemy przeciwko ciągłemu prześladowaniu Komunistycznej Partii Polski, która nosi dziedzictwo walki antyfaszystowskiej, wyzwolenia społecznego, marksistowskiego światopoglądu i internacjonalistycznej przyjaźni. Deklarujemy naszą pełną solidarność z KPP i jesteśmy przekonani, że nasi polscy towarzysze nie skapitulują przed represjami nacjonalistycznych, reakcyjnych i prawicowych sił ekstremistycznych. Walka trwa – ostateczne zwycięstwo socjalizmu na rzecz ludzkości jest nieuniknione.

Nie dla antykomunistycznych represji i wypaczenia historii!

O Polskę klasy robotniczej, bez ucisku i wyzysku!

Solidarność z Komunistyczną Partią Polski!

Brzask,17 czerwca 2019

 

Protest Socjalistycznej Partii Pracy Chorwacji

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Chorwacji
Miramarska 23, 10000 Zagrzeb
Ambasador, Pan Andrzej Jasionowski

List protestacyjny 11 czerwca 2019 r.

Szanowny Panie Ambasadorze,

W ostatnich latach podjęto kilka prób ścigania Komunistycznej Partii Polski i te same represje zastosowano do likwidowania działań wszystkich „wywrotowych komunistów”. Polski rząd już ograniczył swobody, jeśli chodzi o strajki pracownicze oraz spotkania obywatelskie, a zakaz działania KPP dopełniłby wyczerpania takowych środków. Socjalistyczna Partia Pracy Chorwacji obserwuje bieżące działania antykomunistyczne, które wraz ze zmianą kodeksu karnego (art. 256) powodują zakaz działalności komunistycznej i stawiają karanie przestępstwa jako cel.

Prześladowanie komunistów jest częścią szerszej narodowej strategii, która wpisuje się w politykę UE, która poprzez konkretne prawa, propagandę, otwarcie utożsamia komunizm i faszyzm z dwiema twarzami totalitaryzmu.

Obrona Komunistycznej Partii Polski jest czymś więcej niż tylko obroną prawa do istnienia jednej partii. Jest to walka o zachowanie szerszych praw demokratycznych i pracowniczych, a także prawo do zmiany systemu społeczno-gospodarczego, który oczywiście nie może zaspokoić interesów szerszych warstw narodowych Polski.

Jako proletariaccy internacjonaliści, my, Socjalistyczna Partia Pracy Chorwacji, protestujemy przeciwko prześladowaniu towarzyszy z Komunistycznej Partii Polski oraz redaktora ich gazety „Brzask”.

Domagamy się natychmiastowego zaprzestania wszelkich środków egzekwowania tych przepisów prawnych, rehabilitacji i szacunku do ich członków oraz sympatyków!

Domagamy się natychmiastowego zatrzymania wszystkich oskarżeń przeciwko komunistom!

Dziękujemy za uwagę, z nadzieją na przekazanie naszego listu protestacyjnego rządowi Rzeczypospolitej Polskiej!

Z poważaniem,

Socjalistyczna Partia Pracy Chorwacji – Departament stosunków międzynarodowych

Kristofor Štokić

Brzask, 18 czerwca 2019

ZATRZYMAĆ KAMPANIĘ ANTYKOMUNISTYCZNĄ W POLSCE

Nowa Komunistyczna Partia Jugosławii z wielkim niepokojem śledzi wydarzenia w Polsce i wyraża braterską, międzynarodową solidarność z towarzyszami z Komunistycznej Partii Polski ze zdecydowanym przekonaniem, że pomimo wszystkich przeszkód, zwycięstwo socjalizmu będzie nieuniknione.

Prześladowania antykomunistyczne w Polsce nabierają nowego rozpędu z powodu działań władz państwowych, które całkowicie kryminalizują każdą formę działalności komunistycznej, zmieniając polskie prawo karne. W rzeczywistości ta jednoznacznie antykomunistyczna kampania ma na celu delegalizację Komunistycznej Partii Polski.

Propozycja zmian prawnych w prawie karnym kontynuuje polityczne prześladowania, takie jak trwający od 3,5 roku proces członków Komunistycznej Partii Polski i redakcji „Brzasku”, pomimo że w styczniu zostali uniewinnieni od wszystkich zarzutów. Jednocześnie polskie władze nakładają inne przeszkody na działalność komunistyczną, a także otwarcie fałszują historię i niszczą wszystko związane z socjalistycznym dziedzictwem PRL.

Dla przypomnienia, burżuazyjne polskie władze zniszczyły 450 pomników zbudowanych podczas istnienia PRL, z których połowa była poświęcona Armii Czerwonej, która pokonała faszyzm.

Projekt nowelizacji związany ze zmianą prawa karnego, w tym zakaz działalności komunistycznej (art. 256), został przedstawiony zaledwie dziesięć dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Przewiduje bardziej surowe i niedopuszczalne wyroki oraz szerszy zakres potencjalnie ukrytych przestępstw. Zmiany są liczne i obejmują 105 spośród 360 artykułów kodeksu. Rząd umiejętnie wykorzystał pedofilski skandal w szeregach kościoła katolickiego w Polsce, aby przedstawić go jako główny powód zmiany prawa karnego, chociaż w rzeczywistości tylko kilka poprawek naprawdę dotyczy zachowań przestępczych.

Nawet wśród polskich prawodawców dominują opinie, że zmiany w prawie karnym, naruszają konstytucję i prawa człowieka, a wszystkie instytucje, które mogą wpływać na odrzucenie zmian prawa karnego, są pod kontrolą burżuazyjnych struktur rządzących.
Po zmianach kodeksu karnego, komunizm jest utożsamiany z nazizmem i faszyzmem.

To druga tego typu próba w Polsce. Dziesięć lat temu rząd próbował zakazać symboliki komunistycznej, co spowodowało wewnętrzne i międzynarodowe protesty i doprowadziło do unieważnienia tej ustawy przez polski Trybunał Konstytucyjny. Nowa wersja prawa zabrania ideologii komunistycznej, symboli i innych treści (nagrań wideo i audio), a także posiadania jakiegokolwiek komunistycznego symbolu pod groźbą trzyletniej kary więzienia.

NKPJ wzywa do natychmiastowego zaprzestania wszystkich represji komunistów w Polsce!

Antykomunizm nie przejdzie!

Zapraszamy wszystkich komunistów, ludzi o wolnych sercach, antyfaszystów, lewicowców do wysłania listu protestacyjnego z Ambasady RP w Belgradzie, przy ul. Kneza Milosa 38, 11000 Belgrad lub e-mail: belgrad.amb.sekretariat@msz.gov.pl

Delegacja naszej partii złoży jutro, 13 czerwca 2019 roku. nasz list protestacyjny w Ambasadzie RP w Belgradzie.

Sekretariat NKPJ,
Belgrad, 12.06.2019.

Brzask, 19 czerwca 2019

Stanowisko Partii Komunistycznej z Włoch

W Polsce nacjonalistyczny rząd zmienia kodeks karny w celu zrównania komunizmu z nazizmem, zgodnie z zaciekłą antykomunistyczną kampanią rozpoczętą przez UE w imię walki z „totalitaryzmem”.

Komuniści w Polsce od lat cierpią prześladowania, które idą w parze z nieludzkimi działaniami, których celem jest zakaz strajków i mobilizacji pracowników. UE mówi o wolności, ale zna tylko wolność kapitału, rynków i władzy. UE, która atakuje komunistów, mruga do faszyzmu, tak jak na Ukrainie, gdzie wspierała dojście do władzy sił jawnie neonazistowskich.

Solidarność z polskimi towarzyszami.

Antykomunizm nie przejdzie.

Partito Comunista

Brzask, 20 czerwca 2019

Stanowisko Nowej Partii Komunistycznej Holandii i Ruchu Młodzieży Komunistycznej

Nowa Partia Komunistyczna Holandii i Ruch Młodzieży Komunistycznej potępiają kolejną próbę kryminalizacji komunizmu i myśli komunistycznej przez reakcyjny polski rząd. Od wielu lat polska burżuazja prowadzi antykomunistyczną kampanię mającą na celu delegalizację Komunistycznej Partii Polski.

Próba zmiany kodeksu karnego, która zrównywałaby komunizm z nazizmem i faszyzmem, jest po części rezultatem procesu przeciwko redakcji pisma „Brzask”, organu prasowego KPP. Zmiana w art. 256 kk doprowadziłaby do zakazania komunizmu i groziłaby komunistom karą pozbawienia wolności do lat 3.

Polska burżuazja stosuję tę kampanię w celu wymazania jakichkolwiek pozytywnych wspomnień o Polskiej Republice Ludowej. Czyni to ponieważ obawia się, że Polacy uciskani przez kapitalizm będą używać Polski Ludowej jako przykładu do kolejnego jej obalenia. Stąd biorą się ataki władzy przeciwko komunistom oraz ich partii, która prowadzi walkę przeciwko zgniłemu systemowi kapitalistycznemu.

Zniszczenie socjalizmu w Polsce przyniosło polskim robotnikom, rolnikom i młodym jedynie cierpienie, biedę, wyzysk i odrodzenie się faszyzmu. Na ironię zakrawa fakt, że polski rząd, który jawnie używa neonazistów i faszystów dla swoich nacjonalistycznych celów, stawia na równi komunistów z psami łańcuchowymi kapitału.

My, holenderscy komuniści, deklarujemy solidarność z naszymi polskimi towarzyszami. Domagamy się, by reakcyjny polski rząd zaprzestał prześladowań komunistów i zakończył antykomunistyczną kampanię.

Brzask, 23 czerwca 2019

Pikieta w obronie komunistów polskich przed polską ambasadą w Paryżu

21 czerwca przed polską ambasadą w Paryżu odbyła się pikieta przeciwko represjom wobec komunistów w Polsce i zmianie prawa kryminalizującej komunizm. Protest zorganizował Biegun Odbudowy Komunistycznej we Francji (PRCF). W pikiecie wzięli udział również polscy komuniści mieszkający w Paryżu. Uczestnicy wyrażali poparcie dla Komunistycznej Partii Polski.

Podczas pikiety przemawiał Georges Gastaud – lider PRCF, określił działania polskich władz jako niedemokratyczne i wymierzone w tych, którzy kwestionują system kapitalistyczny. Podkreślił, że Unia Europejska milcząco akceptuje represje polityczne w Polsce.

Mówcy przypominali, że kryminalizacja idei komunistycznych w Polsce wiąże się z tendencją do wybielania faszystów i przepisywania historii. Podobne procesy postępują również w innych krajach UE, czy na Ukrainie.

Brzask, 25 czerwca 2019

Protest w obronie polskich komunistów w Brukseli

Protest przeciwko nowemu antykomunistycznemu prawu w Polsce odbył się 24 czerwca przed polską ambasadą w Brukseli. Uczestnicy protestu zorganizowanego przez Komunistyczną Partię Belgii (PCB) wyrażali solidarność z represjonowanymi komunistami w Polsce.

Odczytano międzynarodowy apel przeciwko prześladowaniom politycznym wobec Komunistycznej Partii Polski oraz nowelizacji polskiego kodeksu karnego zrównującej komunizm z faszyzmem i nazizmem.

Brzask, 27 czerwca 2019

Wyrazy poparcia dla KPP od Partii Pracy Austrii i Komunistycznej Młodzieży Austrii

Poparcie dla Komunistycznej Partii Polski w walce z antykomunistycznymi represjami po raz kolejny wyraziły Partia Pracy Austrii (PdA) oraz Komunistyczna Młodzież Austrii (KJO).

19 czerwca przed polską ambasadą w Wiedniu odbyła się pikieta przeciwko represjom politycznym w Polsce. Tibor Zenker, przewodniczący PdA potępił działania polskich władz opierających się na ideologii katolickiego fundamentalizmu, autorytaryzmu i kapitalizmu. Dodał, że Unia Europejska przyzwala na represje wobec komunistów.

Potępił zrównywanie komunizmu z faszyzmem jako fałszowanie historii. Dodał, że nie może być znaku równości między ludobójczą polityką nazistów, a komunistami, którzy wyzwolili Europę od faszyzmu. Wyraził też nadzieję, iż wysiłki zmierzające do delegalizacji KPP nie przyniosą skutku, a Polacy będą mogli korzystać z wolności słowa i walczyć o zmianę systemu.

PdA i KJO już wcześniej wystąpiły w obronie polskich komunistów, przesyłając listy poparcia dla protestujących w Polsce przeciwko zmianie art. 256 kodeksu karnego.

Brzask, 29 czerwca 2019

Pikieta w obronie polskich komunistów w Meksyku

W międzynarodowej akcji w obronie KPP udział wzięła także Komunistyczna Partia Meksyku (PCM), która 12 czerwca w mieście Meksyk zorganizowała pikietę pod ambasadą RP. Zebrani wyrażali sprzeciw wobec antykomunistycznych represji w Polsce. Ambasadorowi przekazali list protestacyjny potępiający prześladowania komunistów oraz kryminalizowanie propagowania idei komunistycznych w Polsce.

“Komunizm od samego początku stanowi siłę reprezentującą interesy klasy pracującej, a także konsekwentną walkę o wolność i demokrację. Doprowadził również do pokonania nazizmu w czasie II wojny światowej. PCM potępia więc wszystkie próby kryminalizowania komunizmu przez siły burżuazyjne” – napisali autorzy listu.

Zwrócili oni uwagę również na fałszowanie historii Polski oraz oczernianie komunistów, w które włączyły się zarówno siły prawicowe, jak i socjaldemokraci.

Brzask, 3 lipca 2019

Czeski Komunistyczny Związek Młodzieży (KSM) wystąpił przeciwko represjonowaniu komunistów w Polsce

12 czerwca zorganizował przed polską ambasadą w Pradze pikietę przeciwko zmianie kodeksu karnego, wprowadzającej kryminalizowanie propagowania komunizmu. Podczas demonstracji zbierano podpisy pod listem protestacyjnym. Domagano się zaprzestania antykomunistycznych represji, potępiono zrównywanie komunizmu z faszyzmem i nazizmem. Czesi zaapelowali także do innych partii komunistycznych o wsparcie międzynarodowej kampanii solidarności z KPP.

Kilkanaście lat temu młodzi czescy towarzysze sami także doświadczyli represji. W 2006 roku KSM został zdelegalizowany. Międzynarodowy ruch komunistyczny odpowiedział wówczas ogólnoświatową kampanią protestacyjną. Solidarność z KSM wyraziła między innymi KPP. W Warszawie, przed czeską ambasadą odbyło się wówczas kilka pikiet. Po długim procesie sądowym decyzja o delegalizacji KSM została uznana za bezprawną i unieważniona.

Brzask, 7 lipca 2019

Wspólne stanowisko 6 francuskich organizacji komunistycznych

Nie dla zakazu działalności partii komunistycznej w Polsce

Nasze organizacje komunistyczne zwracają się do władz Rzeczypospolitej Polskiej z wyrazem protestu przeciwko mnożącym się w Polsce działaniom antykomunistycznym, zmierzającym do kryminalizacji ideologii i użycia symboli komunistycznych, przejawiającym się w niszczeniu pomników ku czci radzieckich żołnierzy-wyzwolicieli, a w końcu zmierzającym do zakazania działalności Komunistycznej Partii Polski.

Zrównanie komunizmu z faszyzmem jest antyhistoryczną potwornością. Jak pokazują to dobitnie walki toczone w XX wieku, komunizm był pierwszym celem faszyzmu i jego głównym przeciwnikiem. Któż może negować wkład ZSRR, państwa komunistycznego, w wyzwolenie Polski i ofiarę 600 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległych na terenach Polski aby powstrzymać hitlerowskie ludobójstwo i odbudować niepodległość Polski?

Mimo to, władze polskie intensyfikują swoją antykomunistyczną kampanię, wspierane w jej prowadzeniu przez fakt, iż Unia Europejska uczyniła z antykomunizmu swoją oficjalną ideologię, prześladując redakcję czasopisma „Brzask” i zmierzając do delegalizacji Komunistycznej Partii Polski. Przypomnijmy, że prześladowania te, które rozpoczęły się dziesięć lat temu wraz z próbą wprowadzenia zakazu używania komunistycznej symboliki, zablokowaną przez Trybunał Konstytucyjny w 2011 r. w następstwie licznych protestów w kraju i za granicą. W lutym bieżącego roku, po trzech latach procesu przeciwko kierownictwu KPP i redakcji „Brzasku” zarzuty zostały oddalone (Nie zamyka to sprawy, gdyż prokuratura wystąpiła z wnioskiem apelacyjnym – przyp. red.).
Rząd polski, wprowadzając poprawkę do art. 25 kodeksu karnego, stara się zakazać propagowania ideologii komunistycznej, zrównując komunizm z faszyzmem przy użyciu falsyfikującego terminu „totalitaryzm”.

Z naszego punktu widzenia jedyny „totalitaryzm”, który ma znaczenie, to ten, który utrwala dyktaturę klasy wyzyskiwaczy nad milionami pracowników, to kapitalizm!

Reakcyjne stanowisko rządu polskiego w stosunku do praw kobiet, w odniesieniu do imigracji, usiłowanie podporządkowania sobie wymiaru sprawiedliwości, ograniczanie wolności prasy są demaskowane regularnie przez międzynarodowy ruch komunistyczny. Nasi towarzysze z Komunistycznej Partii Polski prowadzą przeciwko tej polityce modelową walkę, wskazując na związki pomiędzy polskimi kapitalistami i Unią Europejską, Bronią odważnie pamięci po socjalistycznej przeszłości, o czasach gdy fabryki pracowały, gdy nie było bezrobocia ani nędzy, przeciwko fałszowaniu historii.

Francuskie organizacje komunistyczne wyrażają całkowita solidarność i wsparcie dla komunistów polskich i domagają zaprzestania ich represjonowania.

Jesteśmy przekonani, że naród polski nie będzie dłużej tolerował zamachów na swobody demokratyczne, które wpisują się w reakcyjną politykę prowadzoną wbrew jego interesom.

Apelujemy do sił postępu, tak w Polsce, jak i w Europie, aby zwalczały antykomunistyczne prawa, które – jak to pokazuje historia – otwierają drogę do faszystowskiego barbarzyństwa.

Czerwiec 2019 r.
ANC – Krajowe Stowarzyszenie Komunistów
CC Polex – Kolektyw Komunistyczny POLEX
PRCF – Biegun Odbudowy Komunistycznej we Francji
RC – Zgromadzenie Komunistyczne
PCRF – Rewolucyjna Partia Komunistów Francji
Sieć na rzecz Odbudowy PCF

Brzask, 18 lipca 2019

Walka o zupełne wyzwolenie! Walka o socjalizm!

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę prezentujemy Odezwę Komitetu Lubelskiego Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy w sprawie utworzenia Tymczasowego Rządu Ludowego RP w Lublinie z 8 listopada 1918 r., wzywającą do utworzenia rządu Rad Delegatów Robotniczych i Chłopskich.


TOWARZYSZE ROBOTNICY I CHŁOPI!

Pod przewodnictwem polskiego Scheidemanna, apostoła ugody klasowej, członka burżuazyjno-kołtuńskiego koła polskiego w Wiedniu, pod przewodnictwem człowieka, który przed paru dniami jeszcze prowadził pertraktacje i targi o teki ministerialne z Radą Regencyjną – pod przewodnictwem pana Daszyńskiego powstał w Lublinie nowy rząd polski, który mieni się rządem ludowym.

TOWARZYSZE! Rząd ten powstał nie drogą rewolucji, nie z rąk zwycięskiego proletariatu otrzymał władzę, nie z upoważnienia Rady Delegatów Robotniczych – więc rządem ludowym nie jest!

Powstał dzięki spiskowi grupki wojaków z POW, w ukryciu przed klasą robotniczą, w tajemnicy przed Lubelską Radą Delegatów Robotniczych – więc rządem ludowym nie jest!

Powstał z ugody między socjalpatriotami z PPS, burżuazją chłopską ze Stronnictwa Ludowego i inteligencją mieszczańską – więc rządem ludowym nie jest!

Zamiast ziemi i fabryk daje nam obiecanki, zamiast dyktatury proletariatu przyrzeka nam sejm burżuazyjny – więc rządem ludowym nie jest!

Nie daje nam chleba i pracy, ale rozkazuje wam już „tworzyć fortecę Republiki Polskiej” – więc rządem ludowym nie jest!

I nie zamierza rząd ten uzbroić ludu roboczego, ale tworzy regularną armię, powołując pod broń „wszystkich Polaków, którzy w jakiejkolwiek armii pełnili służbę wojskową”, a więc nawet zdecydowaną kontrrewolucję spod znaku Beselera i Dowbór-Muśnickiego.

„Z bagnetów wał ochronny trzeba tworzyć. Niech ziemia polska zabrzmi krokiem żołnierskim!” – oto co mówi do was „zastępca Piłsudskiego”, ludowy minister, pan generał Rydz-Śmigły w swojej odezwie wczorajszej. Zaś manifest nowego rządu już wam zapowiada wyprawę wojenną, po ziemie polskie z dostępem do morza, czyli nową łaźnię krwawą, nową wojnę z Niemcami.

Baczność Robotnicy i Chłopi!

Dziś [gdy] proletariat całego świata zrywa się do walki o zupełne wyzwolenie, gdy z Berlina i Wiednia, z Budapesztu i Sofii dochodzą już odgłosy walk ulicznych, farbowane lisy z PPS i od ludowców usiłują dokonać nowego zamachu na interesy i prawa klasy robotniczej, usiłują uśpić jej czujność, sparaliżować jej energię rewolucyjną. Ale próżne wysiłki.

Klasa robotnicza w mieście i na wsi nie da posłuchu żadnemu rządowi, póki nie stworzy sama rewolucyjnego rządu Rad Delegatów Robotniczych i Chłopskich! Klasa robotnicza nie da żołnierza żadnej armii, póki nie utworzy sama czerwonej armii rewolucyjnej, pod rozkazami Rad Delegatów Robotniczych i Chłopskich!

A chwila ta już bliska! Do szeregu więc! Do organizacji!
Precz z samozwańczym, nieodpowiedzialnym rządem!
Cała władza Radom Delegatów Robotniczych i Chłopskich!
Precz z Sejmem burżuazyjnym!
Niech żyje dyktatura proletariatu!
Precz z nową wojną i regularną armią!
Niech żyje międzynarodowa rewolucja i uzbrojenie ludu!
Niech żyje socjalizm!

Lublin, dnia 8 listopada 1918 r.
Lubelski Komitet SDKPiL

100 lat Polski niepodległej – komuniści polskimi patriotami

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. prezentujemy kolejny tekst z gazety „Czerwony Sztandar” z 1937 r. p.t. „19 lat Polski niepodległej”, w którym przeczytać możemy, że komuniści byli (i są) patriotami polskimi, że zależało im (w przeddzień wybuchu II wojny światowej) i zależy dziś na niepodległości i wolności narodu polskiego. Przypominamy ten tekst, by zadać kłam kalumniom antykomunistycznym, bo jak czytamy: „KPP zawsze walczyła o jak najszczęśliwszy i jak najbardziej wolny i niepodległy los narodu polskiego” i mimo swojej historyczności (tekst napisano i wydano w 1937 r.) zawiera w sobie wiele jakże aktualnych fragmentów, opisujących współczesne realia. Budzić to może w pewnej mierze uzasadniony lęk czy historia czasem nie zatacza koła… Zapraszamy do lektury!

 


19 lat Polski niepodległej

Fragmenty artykułu z „Czerwony Sztandar” nr 15, 20 listopada 1937 r.

Sprzęgnięci najściślej z masami ludowymi Polski, my, członkowie Komunistycznej Partii Polski, krew z krwi i kość z kości ludu polskiego – tym samym zespoleni jesteśmy z krajem naszym, Polską. Robotnicy i chłopi – członkowie KPP – znani są robotnikom i chłopom całej Polski nie tylko od warsztatu, z kopalni, od pługa jako towarzysze pracy i niedoli. Znani są przede wszystkim jako nieugięci bojownicy o lepszą dolę Polski i jej ludu, o jej społeczne i polityczne wyzwolenie, znani są jako przodownicy każdej walki robotników i chłopów. Zawsze z ludem, zawsze w pierwszym szeregu – nie odróżnisz tedy na brukach ulic i polach wiejskich szczodrze przelanej krwi komunistów od krwi innych bojowników, poległych w walkach z dyktaturą faszystowską w Polsce. Zespolonym nurtem wsiąkła ta krew w ziemię – jak zespolone jest życie i działalność Komunistycznej Partii Polski z życiem ludu i kraju naszego.

I nigdy nie było inaczej… KPP zawsze walczyła o jak najszczęśliwszy i jak najbardziej wolny i niepodległy los narodu polskiego. W zaraniu naszej niepodległości, kiedy w blasku zwycięskiej Wielkiej Rewolucji Rosyjskiej wokół „waliły się w gruzy rządy kapitalistów, fabrykantów i obszarników” – nasza partia rzuciła hasło rewolucji, hasło wywłaszczenia kapitalistów, nadzielenia chłopów ziemią obszarniczą i ustanowienia władzy rad robotniczych, chłopskich i żołnierskich. Robotnicy i chłopi mieli wówczas broń w ręku – cóż było łatwiejszego, jak skończyć z ustrojem ucisku i wyzysku w Polsce! Polska bez kapitalistów i obszarników, Polska robotników i chłopów – to hasło komunistów zgodne było z najistotniejszymi interesami ludu i Polski. Nie panoszyłaby się dziś w Polsce sanacyjna dyktatura, nie cierpiałby lud straszliwej nędzy i poniżenia, nie uwstecznione zostałoby, jak obecnie, życie naszego kraju w pomroce średniowiecznej. Łanem kwitnącym dobrobytu, kultury i wolności, krajem socjalizmu byłaby dziś Polska. Przykładem niechaj będzie szczęśliwe, wolne życie ludów Związku Rad.

Nie tą drogą poszły kierownictwa partii socjalistycznych i chłopskich. Związane najściślej z burżuazją i jej wodzem Piłsudskim, kierownictwa te wystąpiły przeciw dalszemu kontynuowaniu walki wyzwoleńczej proletariatu miast i wsi. I cóż z tego, że tzw. rząd lubelski, składający się z sześciu ludowców i pięciu socjalistów, ogłosił manifestem demokratyczne wolności ludu, kiedy nic nie uczynił dla zagwarantowania tych wolności, jak to uczynił rząd rewolucyjnego proletariatu Rosji – pierwsza Rada Komisarzy Ludowych. Tam ogłoszono natychmiast dekret o oddaniu chłopom ziemi bez wykupu, a u nas co? Tam upaństwowiono wielki przemysł, handel i bankowość, a u nas co? Tam zburzono kapitalistyczno-obszarniczy aparat przemocy państwowej oraz zaprowadzono rządy rad delegatów robotniczych i chłopskich. U nas zaś rząd lubelski zapowiadał utworzenie parlamentu, a tymczasem zajął się walką z rewolucyjną częścią klasy robotniczej, z partią komunistyczną, jak i z powstającymi organami walki robotniczo-chłopskiej, z radami delegatów robotniczych. Na polityce „demokratycznych” stronnictw – prowadzącej do upośledzenia ludu i umocnienia władzy burżuazji – rósł potem i pęczniał w siły faszyzm, by w osiem lat później uderzyć.

Dziś, w jarzmie dyktatury faszystowskiej uciskającej nie tylko robotników i biednych chłopów, ale i olbrzymie warstwy innych mieszkańców wsi i miast, ciężko i ofiarnie walczyć nam przychodzi o obalenie faszyzmu…

Nasza partia wytęża wszystkie siły, by utworzyć w Polsce potężny i solidarny front wszystkich sił ludowych celem obalenia rządów kliki sanacyjnej, które dewastują i niszczą kraj i ludność swą gospodarką, które nałożyły krajowi kaganiec niewoli politycznej i ciemnoty. KPP oświadczyła gotowość czynnego poparcia każdego rządu utworzonego przez PPS i Stronnictwo Ludowe, który rozpocznie realizację politycznego i gospodarczego programu demokracji. A jednak wodzowie PPS i Stronnictwa Ludowego sabotują utworzenie szerokiej koalicji wszystkich sił antyfaszystowskich, czym przedłużają panowanie sanacji i jej szkodliwą dla Polski działalność.

Nasza partia wytęża wszystkie siły, by zmobilizować front całego społeczeństwa wobec niebezpieczeństwa grożącego niepodległości Polski ze strony zaciekłego jej wroga, Hitlera. W szczególności partia nasza piętnuje zgubną dla pokoju i naszego bezpieczeństwa politykę kumania się sanacji z Hitlerem w imię wspólnej wyprawy sprzymierzonych faszyzmów przeciw ZSRR.

Groźbie najazdu hitlerowskiego na ziemie polskie przeciwstawia KPP palącą konieczność walki o zmianę polityki zagranicznej, a przede wszystkim o obalenie rządów sanacyjnych targowiczan i awanturników wojennych.

Tylko rząd zaufania ludowego, rząd demokratyczny i demokratyczne kierownictwo armii daje gwarancje faktycznej obrony niepodległości Polski i nieużycia armii przeciw ludowi. 

 


„19 lat Polski niepodległej”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 394-396.

Fidel Castro – symbol socjalizmu, antyimperializmu i wolności – w 92. rocznicę urodzin

13 sierpnia 1926 roku urodził się Fidel Castro. Z tej okazji dzisiaj obchodząc rocznicę jego urodzin, przypominamy jego dokonania, które inspirują ruch robotniczy i komunistyczny na świecie.

Fidel Castro (13.08.1926-25.11.2016) był kubańskim komunistą, rewolucjonistą i przywódcą politycznym, który zmienił swój kraj w pierwsze państwo socjalistyczne w euroatlantyckiej strefie kapitalistycznej. Stał się symbolem rewolucji komunistycznej w Ameryce Łacińskiej, od kiedy w 1959 r. na czele małej armii guerillas obalił dyktatora Fulgencio Batistę i zdobył władzę. W tym samym roku – roku obalenia dyktatury kapitalizmu – został premierem Kuby, pozostając nim do 1976 r., kiedy to został wybrany na prezydenta. W 2006 r. Fidel przekazał swoje obowiązki wiceprezydentowi Raulowi Castro, który został wybrany na prezydenta w 2008 r. (W 2018 r. Raula zastąpił na stanowisku prezydenta Miguel Diaz-Canel).

Fidel Castro stał się inspiracją nie tylko dla południowoamerykańskich, ale i na całym świecie, ruchów antyimperialistycznych, a zwłaszcza dla argentyńskiego Perón, gwatemalskiego Árbenza, wenezuelskiego Chaveza, boliwiańskiego Moralesa, dla Sankary z Burkina Faso, Mandeli z RPA i wielu innych liderów na świecie.

Przez całe swoje życie Fidel Castro wspierał rewolucyjne grupy antyimperialistyczne, marksistowskie rządy w Chile, Nikaragui czy Grenady. Pomagał sojusznikom, wysyłając swoje oddziały, w wojnie Jom Kippur, Ogaden czy w wojnie domowej w Angoli.

Fidel Castro był liderem Ruchu Państw Niezaangażowanych w latach 1979-1983 i przyczynił się do tego, że dziś Kuba słynie z bardzo wysokiego poziomu bezpłatnej opieki zdrowotnej i z jednej z najwyższych na świecie średniej długości życia swoich obywateli. Kuba wiedzie również prym w rozwoju medycyny i biotechnologii oraz zaangażowaniu w międzynarodowych misjach medycznych.

Fidel Castro jest postrzegany dzisiaj jako symbol socjalizmu, antyimperializmu i rządów rewolucyjnych, które przyczyniły się do rozwoju ekonomicznego i sprawiedliwości społecznej na Kubie, a nader wszystko – stał się symbolem niepodległości Kuby, wolnej od imperializmu amerykańskiego.

red.

Popieramy walkę Brazylijczyków o prawo do ziemi i mieszkania

My, towarzysze i towarzyszki z Komunistycznej Partii Polski solidaryzujemy się z narodem brazylijskim i Ruchem Bezrolnych w walce o prawo do ziemi i mieszkania przeciwko grabieżczym działaniom obszarników.

Potępiamy obszarników i gauchos, którzy skórzanymi biczami (ponury, brazylijski symbol niewolnictwa) 22 marca bili chłopów z Ruchu Bezrolnych (MST), oczekujących na południu kraju karawany z byłym prezydentem Luizem Inacio Lulą da Silvą.

Lula da Silva, objeżdżając kraj, organizuje masy przeciwko skazaniu go na 12 lat więzienia za bierną korupcję (wyrok stronniczy, potępiony przez całą lewicę i 122 prawników, którzy wykazali, że został oparty na poglądach sędziego a nie na dowodach). Wierzymy w niewinność Luli i że wszystkie ataki wymierzone w niego ze strony wszystkich feudałów nie są przypadkowe. Wierzymy też, że sprawiedliwość zatryumfuje i niewinny nie zostanie osadzony za kratkami.

Popieramy i solidaryzujemy się z walką Ruchu Bezrolnych (MST) o prawo do ziemi z rosnącymi w siłę panami folwarcznymi oraz wspieramy Narodowy Instytut Osadnictwa i Reformy Rolnej (INSCA) w walce o odzyskiwanie ziemi.

W latach 90. XX wieku w Polsce zlikwidowano rolnicze wspólnoty spółdzielcze, wyprzedając ziemię obcemu kapitałowi. Sytuacja w Brazylii dzisiaj przypomina tę z czasów tzw. II Rzeczypospolitej, kiedy polscy chłopi byli wyzyskiwani lub zniewoleni w wielkich folwarkach pańszczyźnianych, nazywanych „dworkami”, kiedy ich dzieci nie mogły liczyć na powszechną i darmową edukację a zamiast tego musiały pracować, kiedy chłopi chodzili boso i w łachmanach, a żeby pójść w niedzielę do kościoła musieli pożyczać buty, które zakładali dopiero przed wejściem do niego. Dlatego też wielka reforma rolna z 1944 r. i powojenna Polska Ludowa dała im szansę i nadzieję na lepsze życie, wolne od trosk, zmartwień i nędzy. Chłopi stali się prawdziwymi – równymi w prawach – obywatelami. Bez reformy rolnej i rządów komunistów dzisiaj Polska byłaby w podobnej sytuacji co Brazylia. 

Dziś, w czasach po kontrrewolucji z lat 80. i po odbudowaniu kapitalizmu, w tzw. III Rzeczypospolitej burżuazja polska w ścisłej współpracy z klerem Kościoła katolickiego neguje i usuwa skutki reformy rolnej z 1944 r. oraz skutki dekretu o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze miasta Warszawy (tzw. dekret Bieruta), sprzyjając spekulantom ziemskim i deweloperom i wyrzucając na bruk lokatorów. Prawo do ziemi i prawo do mieszkania stało się towarem luksusowym, na które coraz więcej osób nie stać. Rośnie jednak w siłę polski ruch lokatorski, który walczy z tymi złodziejskimi i lichwiarskimi praktykami.

Dlatego też rozumiemy ból i cierpienie ludu brazylijskiego w jego walce z feudałami folwarcznymi i dlatego też solidaryzujemy się z MST i INCRA. Wierzymy, że Brazylijczycy wygrają swoją walkę o wolność, ziemię i dach nad głową!

NIGDY WIĘCEJ SKÓRZANYCH BICZY!

PRECZ Z OBSZARNIKAMI! PRECZ Z FAZENDAMI!

PRECZ Z ZŁODZIEJSTWEM!

ZIEMIA DLA LUDZI!

red.

KPP – ostatnim szańcem obrony wolności w Polsce

W polskim prawie można propagować komunizm o ile nie oznacza to propagowania ustroju totalitarnego. KPP propaguje komunizm nietotalitarny (tj. propaguje komunizm, ale nie propaguje totalitaryzmu), a mimo to jest atakowana i szykanowana za coś, czego nie robi. Dekomunizacja, a także dezubekizacja i degradacja oficerów Ludowego Wojska Polskiego, dowodzą, że dla polskiej prawicy Komunistyczna Partia Polski jest solą w oku, która jej strasznie uwiera. Co więcej KPP w obliczu szaleństwa dekomunizacyjnego staje się ostatnim szańcem bytności komunizmu w przestrzeni publicznej. 

Konstytucja RP nie zakazuje komunizmu! Zakazuje odwoływania się do totalitarnych metod i praktyk działania w programach partii politycznych i innych organizacji, podając przykłady totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu (nie definiując w ogóle tych pojęć). Fałszywą nadinterpretacją zatem jest powoływanie się na Konstytucję w głoszeniu, że niby konstytucja zakazuje komunizmu.

Art. 13. Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

W poszukiwaniach prawnej definicji komunizmu i tego, co jest komunistyczne, w polskim systemie prawnym, docieramy dopiero do Kodeksu Karnego, gdzie nieco więcej dowiadujemy się z znajdującego się w tym kodeksie art. 256, który precyzuje art. 13 Konstytucji (a przynajmniej w relacji do orzeczenia TK w sprawie zgodności jego zapisów z Konstytucją).

Par. 1 art. 256 KK nakłada karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat za propagowanie ustroju faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego państwa. Nie ma – jak widać! – mowy o ustroju komunistycznym! Jedyny prawny przykład ustroju totalitarnego, który został tu podany, to ustrój faszystowski. Propagowanie ustroju komunistycznego nie jest karalne o ile nie łączy się z propagowaniem totalitaryzmu!

§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

W § 2. art. 256 Kodeksu Karnego nie bez przyczyny jest skreślona część: „albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej”, gdyż straciła obowiązującą moc prawną i została skreślona przez Ustawodawcę na podstawie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 19 lipca 2011 r. (sygn. akt K 11/10):

1. Art. 256 § 2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553, ze zm.), w części obejmującej wyrazy: „albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej”, jest niezgodny z art. 42 ust. 1 w związku z art. 54 ust. 1 i art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Wnioskodawca (grupa posłów zrzeszonych w klubie poselskim Lewica), który zaskarżył art. 256 Kodeksu Karnego w kwestii penalizacji symboliki komunistycznej do Trybunału Konstytucyjnego dnia 6 kwietnia 2010 r. podkreślił…

…znaczenie wolności wyrażania poglądów oraz rozpowszechniania informacji, zagwarantowanej w art. 54 ust. 1 Konstytucji. Powołał się na wyrok Trybunału z 23 marca 2006 r. w sprawie K 4/06 (OTK ZU nr 3/A/2006, poz. 32), w którym Trybunał stwierdził, że „(…) swoboda wypowiedzi jest jednym z fundamentów społeczeństwa demokratycznego, warunkiem jego rozwoju i samorealizacji jednostki. Swoboda ta nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne”. Następnie wnioskodawca zauważył, że kryminalizacja sfery wypowiedzi może wywierać negatywne skutki z punktu widzenia debaty publicznej i w szczególności wpływać hamująco na jej prowadzenie.

Najważniejszy zarzut o niekonstytucyjności tej części dotyczy złamania jednego z podstawowych filarów praworządności – nullum crimen sine lege penali anteriori – tj.:

każdy stanowiony zakaz lub nakaz obwarowany sankcją karną powinien być sformułowany w sposób precyzyjny i ścisły

Dlatego też Trybunał Konstytucyjny uznał, że

jakiekolwiek wskazanie ogólnikowe, umożliwiające daleko idącą swobodę interpretacji co do zakresu znamion czynu zabronionego czy pewnego typu kategorii zachowań, nie może być traktowane jako spełniające wymóg określoności na gruncie art. 42 ust. 1 Konstytucji (zob. też wyroki z 26 listopada 2003 r., SK 22/02, OTK ZU nr 9/A/2003, poz. 97, pkt III 4.; z 5 maja 2004 r., P 2/03, OTK ZU nr 5/A/2004, poz. 39, pkt III 3.5.; z 13 maja 2008 r., P 50/07, OTK ZU nr 4/A/2008, poz. 58, pkt III 1.).

Ponadto przyjął także, że

głównym wzorcem kontroli konstytucyjnej jest w rozstrzyganej sprawie art. 42 ust. 1 Konstytucji. Przepisem wobec niego związkowym jest art. 54 ust. 1 Konstytucji. Nieokreśloność kwestionowanej regulacji kodeksu karnego stanowić może bowiem zagrożenie dla wolności słowa. Nieokreśloność ta skutkować może kryminalizacją takich wypowiedzi i zachowań, które są ekspresją poglądów chronioną na podstawie art. 54 ust. 1 Konstytucji. Art. 2 Konstytucji, również wskazany przez skarżącego jako wzorzec kontroli, nie jest samoistnym wzorcem kontroli w rozpatrywanej sprawie. Wynikająca z niego ogólna zasada określoności przepisów prawnych jest bowiem doprecyzowana – w odniesieniu do przepisów prawa karnego w art. 42 ust. 1 Konstytucji (por. wyrok w sprawie SK 25/08, pkt III 2.2.) (…)

Określoność kryminalizacji produkowania, utrwalania, sprowadzania, nabywania, przechowywania, posiadania, prezentowania, przewożenia lub przesyłania – w celu rozpowszechniania – druku, nagrania lub innego przedmiotu zawierającego treść określoną w art. 256 § 1 k.k. (…)

Kontroli konstytucyjności w rozstrzyganej sprawie podlega w pierwszej kolejności spełnienie warunków określoności przepisów prawa karnego przez art. 256 § 2 k.k. w zakresie, w jakim przewiduje kryminalizację produkowania, utrwalania sprowadzania, nabywania, przechowywania, posiadania, prezentowania, przewożenia lub przesyłania w celu rozpowszechniania – druku, nagrania lub innego przedmiotu zawierającego treść określoną w art. 256 § 1 k.k. Trybunał zauważa, że przy zastosowaniu literalnych reguł wykładni zrekonstruowanie normy na podstawie wyrażenie „treść określoną w § 1” jest utrudnione. Z uzasadnienia nowelizacji art. 256 k.k. wynika jednak, że celem ustawodawcy była kryminalizacja czynności przy użyciu przedmiotów służących celom określonym w art. 256 § 1 k.k., tj. propagowaniu faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa albo nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Trybunał przyjmuje więc, że chodzi tu w istocie o „treści”, a nie „treść określoną w § 1″.

Co więcej Trybunał Konstytucyjny zwrócił uwagę na niekonsekwencję Ustawodawcy:

że jakkolwiek w art. 256 § 2 ustawodawca kryminalizuje na równi czynności służące propagowaniu skrajnie prawicowego ustroju państwowego (faszyzmu) jak i skrajnie lewicowego ustroju państwowego (komunizmu), to w sferze ideologicznych fundamentów tych reżimów ogranicza się do tego pierwszego ustroju, zakazując – w art. 256 § 1 k.k. – nawoływania do szerzenia nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych – pomijając szerzenie nienawiści na tle różnic klasowych. Tymczasem publiczne propagowanie lub nawoływanie do nienawiści klasowej było i wciąż jest w wielu państwach podstawą ideologii oficjalnej albo podstawą programu skrajnej lewicy (zob. T. Snyder, Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem. Warszawa 2011, passim). Takie zawężone uregulowanie w art. 256 § 1 k.k. stanowi najpewniej refleks przyjętej w 1966 r. przez Narody Zjednoczone treści art. 20 ust. 2 MPPOiP, który stanowi, że: „Popieranie w jakikolwiek sposób nienawiści narodowej, rasowej lub religijnej, stanowiące podżeganie do dyskryminacji, wrogości lub gwałtu, powinno być ustawowo zakazane”. To znaczy, że prawodawca międzynarodowy w sposób niepełny określił zakres szerzenia nienawiści w odniesieniu do ideologii komunistycznej.

Bardzo ważna rzecz: Ustawodawca dąży do kryminalizacji samych czynności służących propagowaniu skrajnie prawicowego ustroju państwowego (faszyzmu) oraz skrajnie lewicowego ustroju państwowego (komunizmu), ale w sferze ideologicznych fundamentów tych reżimów ogranicza się do kryminalizacji tylko i wyłącznie skrajnie prawicowego ustroju państwowego (faszyzm). Głoszenie poglądów komunistycznych nie jest i być nie może kryminalizowane! Co więcej prawodawca międzynarodowy (!) nie penalizuje „szerzenia nienawiści na tle różnic klasowych”, ograniczając się tylko do penalizowania „szerzenia nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych”. Na marginesie tylko dodam, że trzeba mieć naprawdę złą wolę podłego cynika, by w „wyzwoleniu Proletariatu” czy w „demokratycznym uspołecznieniu środków produkcji”, czy w zwykłej antypatii do burżuazji/ kapitalistów doszukiwać się znamion nienawiści…

Żadne prawo na świecie nie przewiduje przestępstwa „szerzenia nienawiści na tle klasowych” (które w ogóle nawet nie występuje w społeczeństwach i w przyrodzie!). Głoszenie poglądów komunistycznych (nietotalitarnych) jest jednym z podstawowych praw, wynikających z prawa do wolności słowa i sumienia! PiS kryminalizując głoszenie poglądów komunistycznych, ogranicza swobodę wypowiedzi, wolność słowa oraz wolność sumienia – jeden z podstawowych filarów demokracji! Nie mniej poglądów komunistycznych nie można zakazać żadnym przepisem prawnym!

Co więcej TK przyznaje rację opiniodawcom:

Trafne są pytania komentatorów o to, czy do wyłączenia karnej bezprawności czynu dojdzie wobec osoby, która publicznie nosiła na ubraniu symbol kojarzony z systemem/ustrojem totalitarnym, a zwłaszcza, czy będzie ona w stanie dowieść, że jej zachowanie stanowi działalność artystyczną (por. E. Pływaczewski, A. Sakowicz, komentarz do art. 256 k.k., pkt III.19., [w:] A. Wąsek, R. Zawłocki, op.cit.). Zdaniem Trybunału, wydaje się to mało prawdopodobne – zachowanie takie nie może być bowiem uznane za działalność artystyczną. Stanowić może natomiast ekspresję przekonań estetycznych czy antytotalitarnych – ekspresję, której kryminalizacji nie wyłącza art. 256 § 3 k.k. W efekcie na podstawie art. 256 § 2 k.k. ściganiu podlegać mogą zachowania, które nie są szkodliwe społecznie, na przykład w sytuacji prowadzenia publicznie ostrej krytyki postaw i poglądów totalitarnych za pomocą druku, nagrania lub innego przedmiotu będących nośnikami symboliki totalitarnej. (…)

Dodatkowo badanemu fragmentowi art. 256 § 2 k.k. – przepisowi zawierającemu zwroty niedookreślone – nie towarzyszą wystarczające gwarancje proceduralne. Już zbyt pochopne wszczęcie postępowania karnego w sprawie „symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej”, nawet kończące się dla podejrzanego (oskarżonego) pozytywnie, mogłoby mieć, poza niepotrzebną ingerencją w prawa jednostki, efekt mrożący dla debaty publicznej (…)

Konkludując, Trybunał stwierdza, że art. 256 § 2 k.k., w zakresie w jakim przewiduje kryminalizację produkowania, utrwalania, sprowadzania, nabywania, przechowywania, posiadania, prezentowania, przewożenia lub przesyłania – w celu rozpowszechniania – druku, nagrania lub innego przedmiotu będących nośnikami symboliki totalitarnej, nie spełnia kryteriów określoności, wymaganych dla przepisów karnych – jest skonstruowany w sposób nieprecyzyjny, niejasny i niepoprawny.

Krzysztof Pacewicz obrazowo i łopatologicznie wyjaśnia tę kwestię:

Hipotetyczna koszulka z sierpem, młotem i dopiskiem „Liberałów do Gułagu!” zostałaby prawdopodobnie uznana za niezgodną z prawem, bo propaguje totalitarną wersję komunizmu.

Ponadto ocenia, że Komunistyczna Partia Polski nie łamie w żadnym zakresie ustanowionego prawa:

Pierwsze zdanie statutu KPP brzmi: „Komunistyczna Partia Polski jest partią marksistowsko-leninowską nawiązującą do najlepszych patriotycznych i internacjonalistycznych tradycji polskiego ruchu robotniczego”. Wszystko to jest w myśl obecnego prawa legalne, tak długo, jak partia pozostaje w obrębie prawa i nie propaguje totalitarnego ustroju, na przykład nie zachęca do wysyłania swoich przeciwników politycznych do obozów pracy, ani nie głosi cenzury.

Dnia 9 października 2002 r. Sąd Okręgowy w Warszawie zarejestrował Komunistyczną Partię Polski jako partię polityczną, która została wpisana do krajowego rejestru Państwowej Komisji Wyborczej. Rokrocznie uczciwie i otwarcie KPP składa swoje sprawozdania finansowe i nigdy nie miała żadnych problemów ani zaległości. Komunistyczna Partia Polski powstała na gruzach zlikwidowanego Związku Komunistów „Proletariat”, uwzględniając (po decyzji o delegalizacji ZKP wraz z jej uzasadnieniem) obowiązujące ramy prawne i koncentrując się na propagowaniu komunizmu nietotalitarnego (tj. propagowanie komunizmu, które nie łączy się z propagowaniem totalitaryzmu).

W związku z legalnością KPP (która nie powinna podlegać dyskusji) symbole komunistyczne, wpisane do Statutu Partii, czyli godło, sztandar i nazwa, podlegają ochronie prawnej znaków i symboli na podstawie ustawy o partiach politycznych.

Trybunał Konstytucyjny w omawianym już wcześniej orzeczeniu zwrócił na to też uwagę:

Przekłada się to na niepewność sytuacji prawnej osób, które – z różnych przyczyn – pragną posłużyć się symbolami, które mogą zostać uznane za totalitarne. Dlatego art. 256 § 2 k.k. jest w części obejmującej wyrazy: „albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej” niezgodny z art. 42 ust. 1 w związku z art. 54 ust. 1 i art. 2 Konstytucji.

Niniejsze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego oznacza, że

ograniczone zastosowanie znajdzie art. 256 § 4 k.k. Na jego podstawie sąd będzie mógł orzec przepadek przedmiotów zawierających treść określoną w art. 256 § 1 k.k. Nie będzie to natomiast możliwe w odniesieniu do przedmiotów będących nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

Komunistyczna Partia Polski ponadto spełnia wszystkie stawiane wymogi i standardy, które nakłada na nią ustawa o partiach politycznych z dnia 27 czerwca 1997 r. (Dz. U. 1997 Nr 98 poz.604), toteż przysługują jej takie same prawa, jak każdej innej partii politycznej. KPP jest partią polityczną równą w prawach wobec wszystkich innych podmiotów politycznych.

Co do symboli komunistycznych, te podlegają ustawowej ochronie prawnej przewidzianej dla dóbr osobistych, albowiem art. 17 tejże ustawy stwierdza jednoznacznie:

Nazwa, skrót nazwy i symbol graficzny partii politycznej zgłoszonej do ewidencji w sposób określony w art. 11 korzystają z ochrony prawnej przewidzianej dla dóbr osobistych.

Tutaj znajduje się tak naprawdę całe clue, dlaczego PiS chce zdelegalizować KPP. W związku z tym, że sierp i młot, czerwony sztandar, sama nazwa Partii i jej skrót podlegają ustawowej ochronie prawnej jako dobra osobiste, Komunistyczna Partia Polski jest jednym z ostatnich (a ja twierdzę, że ostatnim) szańcem obrony przed dekomunizacją (tj. usuwaniem z przestrzeni publicznej „komunizmu” i wszystkiego co się z nim kojarzy).

Tutaj dochodzimy do ustawy z dnia 1 kwietnia 2016 r. „o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki”, zwanej ustawą „dekomunizacyjną”.

Ten kuriozalny tytuł prawny dotyczy zakazania komunizmu tylko w sferze symbolicznej poprzez rugowanie samych nazw w/w budynków, urządzeń i jednostek, jednakże intencją Ustawodawcy było (i jest!) wyrugowanie komunizmu z przestrzeni publicznej w ogóle oraz wyrugowanie prawa do wolności wypowiedzi i głoszenia swoich poglądów przez komunistów. O ile dzięki swoim pretorianom we wszystkich urzędach wojewódzkich i w IPN-ie udaje im się likwidować nazwy, które w swojej istocie upamiętniają historię ruchów robotniczych, komunistycznych, ludowych, socjalistycznych a nawet lewicowych i postępowych przy bezsilności samorządów, o tyle solą w oku jest im Komunistyczna Partia Polski, której (na razie) nijak nie potrafią ruszyć.

Nie łudźmy się, że PiS poprzestanie tylko na walce w sferze symbolicznej. Kiedy dopełni się ostatecznie dekomunizacja nazw ulic, budynków, jednostek i pomników, wtedy przyjdzie czas na rozprawienie się fizyczne z komunistami.

Od wielu lat wiele środowisk nacjonalistycznych chodzi po ulicach z okrzykami „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści” i innymi tego typu i pełnymi nienawiści hasłami. Komunista chętnie przy kawie lub herbacie podjąłby dialog, uczestniczyłby w debacie, przedstawiając argumenty merytoryczne, rozmawiałby kulturalnie, z tymi ludźmi, ale jak rozmawiać z kimś, kto chce cię rżnąć sierpem, bić młotem i wieszać na drzewach? Dobra wola jednej ze stron (komunistów) dialogu nie wystarczy. Potrzebna jest zawsze druga strona, a z tej drugiej strony dobrej woli i chęci zrozumienia nie ma. Jest za to nienawiść i żądza mordu. Jak komunista może spokojnie się zachowywać, skoro pluje mu się w twarz i nie chce się go wysłuchać, nie chce się z nim porozmawiać? Skoro zamiast rozmowy, usuwa się go z followersów, znajomych i banuje, skoro zamyka się w swojej prawicowej bańce informacyjnej?

Ewidentnie widać, że polska prawica usilnie pragnie kontrolować i manipulować ludzkie umysły i programować sobie wzór nowego człowieka (zauważalne wydaje się podobieństwo tych działań do chorych teorii Alfreda Rosenberga, czyż nie?).

Atakują zatem KPP z innych stron: nieformalnymi działaniami: np. bardzo ciężko już jest wydrukować vlepki czy ulotki głoszące poglądy komunistyczne (nietotalitarne!) w byle jakim punkcie ksero, nie wspominając o wydawnictwach czy drukarniach. O ile pracownik ksero wykaże się odwagą by przyjąć realizację zamówienia, o tyle wywołuje się pressing na kliencie (komuniście lub jego sympatykowi), żeby poczuł się co najmniej nieswojo i źle. Jesteśmy sekowani i izolowani. Biorą nas na przeczekanie i wyciszenie, takie tworzenie bańki informacyjnej, banując konta (żeby nikt nie widział postów i komentarzy).

Póki co sierp i młot są prawnie chronione, a KPP ostatnim szańcem obrony przed szaleńczą i złowrogą dekomunizacją, ale sama dekomunizacja to tylko jeden z kolejno włączanych elementów całego aparatu represji i szykan antykomunistycznych. W polskich szkołach reforma pisowska uczy o widmie komunizmu, jako o czymś o wiele gorszym niż faszyzm.

Kolejnym krokiem tegoż aparatu represyjnego była tzw. ustawa o dezubekizacji czyli nowelizacja ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. „o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin” (Dz.U. 1994 Nr 53 poz. 214), zwana dezubekizacyjną.

Chodzi mi głównie o niesławny art. 13 ust. 2 tejże ustawy, w którym odbiera się emerytury każdemu, który:

w latach 1944–1956 w charakterze funkcjonariusza organów bezpieczeństwa państwa, porządku i bezpieczeństwa publicznego, jeżeli przy wykonywaniu czynności służbowych funkcjonariusz popełnił przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości lub naruszające dobra osobiste obywatela i za to został zwolniony dyscyplinarnie, umorzono wobec niego postępowanie karne ze względu na znikomy lub nieznaczny stopień społecznego niebezpieczeństwa czynu lub został skazany z winy umyślnej prawomocnym wyrokiem sądu.

A art. 13a ust. 1 mówi, że o tym, komu odebrać emeryturę, decydować będzie… IPN… co więcej w tejże nowelizacji ustawy cały czas Ustawodawca określa Polskę Ludową jako „państwo totalitarne” lub „państwowy ustrój totalitarny”, co jest kompatybilne z tzw. ustawą dekomunizacyjną, w której czytamy, że zakazuje się propagowania komunizmu (w nazwach, czyli w sferze symbolicznej w przestrzeni publicznej!) i że za komunizm uważa się wszystko, co PiSowi kojarzy się lewicą, tzw. „lewactwem”, socjalizmem i komunizmem; komunizm stał się obok lewactwa słowem-wytrychem i piętnem (na oznaczenie ruchów robotniczych, socjalistycznych, komunistycznych, ogólnie lewicowych, postępowych a nawet liberalnych), jak niegdyś hitlerowska opaska naramienna na oznaczenie, kto był Żydem.

Art.1. 1. Nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować.

2. Za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944–1989.

(…)

Art. 5a. 1. Pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Przepis art. 1 ust. 2 stosuje się.

2. Przez pomniki rozumie się również kopce, obeliski, kolumny, rzeźby, posągi, popiersia, kamienie pamiątkowe, płyty i tablice pamiątkowe, napisy i znaki.

Marną pociechą w tzw. ustawie dekomunizacyjnej (powyżej) jest zapis o tym, że dekomunizacji pomników nie podlegają te obiekty, które zostały wpisane do rejestru zabytków, choć stanowi to furtkę dla samorządowców i społeczników w celu ratowania zagrożonych miejsc pamięci w przestrzeni publicznej (klauzula art 5a ust. 3).

Najnowszym działaniem całego procesu antykomunistycznych represji i prześladowań w Polsce jest przyjęta przez Sejm i Senat i oczekująca jeszcze na podpis prezydenta ustawa z dnia 6 marca 2018 r. „o pozbawianiu stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943–1990 swoją postawą sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”, zwana „degradacyjną”, której treść jest totalnym absurdem i kuriozum… sami zresztą przeczytajcie:

Art. 1. Ustawa określa zasady utraty stopnia wojskowego oraz zasady i tryb pozbawiania stopnia wojskowego osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943–1990 swoją postawą sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu.
Art. 2. Członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego tracą z mocy prawa stopień wojskowy. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej ogłasza, w drodze obwieszczenia, w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski” wykaz osób, które utraciły stopień wojskowy.
Art. 3. 1. Pozbawia się stopnia wojskowego osobę, która z racji ukończonego wieku lub stanu zdrowia nie podlega obowiązkowi służby wojskowej, albo żołnierza rezerwy, posiadających stopień wojskowy Marszałka Polski, generałów albo admirałów, którzy w latach 1943–1990 (…)
Art. 4. Utrata albo pozbawienie stopnia wojskowego następuje również pośmiertnie.
Art. 5. Nie pozbawia się stopnia wojskowego osoby albo żołnierza rezerwy, o których mowa w art. 3, jeżeli bez wiedzy przełożonych, w trakcie pełnienia służby czynnie wspierali działania na rzecz niepodległości Państwa Polskiego.
Art. 6. 1. Stopnia wojskowego pozbawia, na podstawie informacji, o której mowa w art. 9 ust. 1, Minister Obrony Narodowej, w drodze postanowienia. Postanowienie zawiera uzasadnienie i jest ostateczne.

Cytowane powyżej przepisy prawne dowodzą nie tyle o moralnym dnie polskiej prawicy, a o tym, że ustawa tzw. degradacyjna jest trupim sądem kapturowym na postaciach historycznych i kolejnym krokiem milowym w stosowaniu represji i szykan wobec komunistów. Sam fakt pośmiertnego degradowania osób i niemożność odwołania się od decyzji ministra (sic!) jest totalnym absurdem i kuriozum, niedopuszczalnym nawet w USA czy w krajach zachodnioeuropejskich… Nie dość, że polska prawica stosuje odpowiedzialność zbiorową wobec wszystkich tych, którzy uczciwie i rzetelnie wypełniali swoje obowiązki, to jeszcze tworzy precedens do walki na polu historycznym. Jeśli zatem przyjąć prawicową narrację o „szeregowym Jaruzelskim”, to przyjąć musimy narrację o „szeregowym Piłsudskim” i „szeregowym Rydz-Śmigłym”.

Inicjatywa bardzo znanej Moniki Jaruzelskiej, córki generała Wojciecha Jaruzelskiego, przy wsparciu socjaldemokratów z SLD, w tej sytuacji jest bardzo cenną. Organizuje ona bowiem centrum monitorowania skutków tzw. ustawy degradacyjnej. Na konferencji prasowej 9 marca mówiła, czym miałoby się zajmować:

centrum ma sprawdzać, jakie konsekwencje dla ludzi związanych z wojskiem przynosi ustawa

Całość konferencji można obejrzeć na Periscope.

Na koniec niewielkie pocieszenie, że jednak komuniści mają rację, albowiem sprawdzają się wszystkie nasze twierdzenia, że burżuazja zapatrzona jest w przeszłość a nie w teraźniejszość i nie w przyszłość i że buduje kapitalizm ukierunkowany na to co było. W wolnym i w pełni demokratycznym społeczeństwie komunistycznym zwracać się będziemy ku przyszłości. Lepszej, sprawiedliwej i wolnej przyszłości.

Dzisiaj w obliczu szaleństwa polskiej prawicy i wszystkich solidaruchów Komunistyczna Partia Polski jest ostatnim szańcem wolności słowa i sumienia w Polsce. Jej delegalizacja oznacza koniec wolności!

Zdelegalizowanie KPP stanowić będzie rażące naruszenie swobody wypowiedzi i wywrze negatywne skutki z punktu widzenia debaty publicznej. Dzisiaj Komunistyczna Partia Polski jest otwartą przestrzenią publiczną (całkowicie legalną), w obrębie której każdy może swobodnie wyrażać poglądy komunistyczne. Jeśli wszystkie siły lewicowe, liberalne i postępowe pozwolą prawicy pod sztandarem PiS-u na delegalizację KPP, to pozwolą na nieakceptowalny i skandaliczny wręcz precedens do jeszcze większej eskalacji bezprawia, przemocy, represji i prześladowań politycznych.

Niech wiersz Martina Niemöllera stanowi lekcję, dlaczego wszystkie demokratyczne siły polityczne i społeczne w Polsce powinny stanąć w obronie KPP.

Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem,
nie byłem komunistą.
Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem,
nie byłem socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem,
nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po Żydów, milczałem,
nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować.

Wszelkie represje i prześladowania zawsze zaczynają się od komunistów. Czy znowu wiersz Martina Niemöllera się spełni?

Tutaj można przeczytać najnowsze wieści o pisowskiej delegalizacji KPP. KLIKNIJ TUTAJ.
A tutaj obszerny komentarz przewodniczącego KPP tow. Krzysztofa Szweja, co oznacza dekomunizacja. KLIKNIJ TUTAJ.

Bibliografia:
Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2011 r.
Krzysztof Pacewicz, OKO PRESS (dostęp 13.03.2018 19:30)
Odpowiedź podsekretarza stanu Janusza Niemcewicza z Ministerstwa w sprawie Związku Komunistów Proletariat z dnia 29 stycznia 1998 r.
Ustawa o partiach politycznych
Ustawa tzw. „dekomunizacyjna”
Rozporządzenie MEN z dnia 14 lutego 2017 r. w sprawie podstawy programowej
Ustawa tzw. „dezubekizacyjna” i jej nowelizacja
Ustawa tzw. „degradacyjna”

artykuł publicystyczny nadesłał kyfo

Uwolnić czterech kubańskich bohaterów!

Wspólne stanowisko Inicjatywy Komunistycznej w sprawie uwięzionych Kubańczyków

Przez ponad 15 lat Antonio Guerrero, Ramon Labañino, Gerardo Hernandez i Fernando Gonzalez byli pozbawieni wolności i przebywali w amerykańskich więzieniach. Piąty z nich – René González został warunkowo zwolniony po 13 latach więzienia. Pięciu bohaterów zostało aresztowanych w Miami podczas monitorowania i śledzenia grup terrorystycznych. Antykubańscy terroryści działający w Miami swoimi działaniami przez ponad 30 lat sprowadzali śmierć i cierpienie na naród kubański. Władze USA niesprawiedliwie uwięziły 5 kubańskich patriotów po sfingowanym procesie, podczas którego doszło do wielu nadużyć prawa.

Uznajemy zasługi tych ludzi, którzy stracili wolność ponieważ próbowali zapobiec terrorystycznym atakom przeciw Kubie, chronić życie Kubańczyków oraz obcokrajowców przebywających na wyspie. Poza niesprawiedliwym uwięzieniem złamano ich podstawowe prawa. Arbitralnie zakazano wizyt żon oraz innych członków rodzin, od których byli oddzieleni przez 15 lat.

Za uwięzieniem czterech patriotów stoi wroga polityka władz USA wobec rewolucji kubańskiej, która oznacza nawet państwowy terroryzm wobec Kuby. To wrogi akt polityczny wobec determinacji kubańskiego ludu wzmacniającego opór wobec imperializmu i kontynuującego rewolucję pomimo amerykańskiej blokady.

Zwracamy się do władz USA żądając natychmiastowego uwolnienia kubańskiej czwórki. Przypominamy, że to terroryści działający w Miami, którzy popełnili przestępstwa przeciwko ludowi, zasługują na więzienie.

USA, przy wsparciu sojuszników z Europy, kontynuują nielegalne działania wobec kubańskiego ludu. Wspólne stanowisko UE jest bezpośrednią ingerencją w wewnętrzne sprawy Kuby. Pod pretekstem rzekomego łamania wolności słowa promuje się zmianę władz na Kubie. UE celowo odmawia uznania za niesprawiedliwe uwięzienia Kubańskiej Czwórki i jawnego łamania podstawowych praw, w tym samym czasie honorując znanych najemników i kontrrewolucjonistów oraz wywierając presję w celu zmiany władz. Potępiamy hipokryzję polityki kubańskiej UE i domagamy się anulowania Wspólnego Stanowiska.

Wzywamy ludy Europy do wyrażania solidarności z Kubańską Czwórką przez rozpowszechnianie informacji o jej walce i wkład w promowanie prawdy wbrew niesprawiedliwości. Nawet jeśli wszystkie prawne drogi zostały wyczerpane uwolnienie kubańskich bohaterów jest możliwe przez międzynarodową solidarność oraz walkę ludów świata

NIECH ŻYJE REWOLUCJA KUBAŃSKA!

WOLNOŚĆ DLA KUBAŃSKICH PATRIOTÓW!

Rewolucja Październikowa a niepodległość Polski

Z okazji  dnia 11 listopada 2013 roku i święta niepodległości publikujemy tekst tow. Dawida Jakubowskiego w ramach refleksji nad wolnością (niepodległością) Polski.

Rewolucja Październikowa stworzyła sytuację bez której realizacja prawa Polski do pełnej niepodległości byłaby niemożliwa, przyczyniając się do obalenia, kontynuującej w praktyce, tradycje caratu w dziedzinie polityki narodowościowej burżuazyjno-demokratycznej rosyjskiego rządu tymczasowego. Dzięki anulacji traktatów rozbiorowych przez młody rząd radziecki w sierpniu 1918 r. sprawa polska została wniesiona formalnie na forum dyplomacji i polityki międzynarodowej.

Lenin-Trotsky_Red_Square

Literatura prezentująca tendencyjne spojrzenie na komunizm pomija konsekwentnie bądź przeinacza fakty, które musiałyby prowadzić do przewartościowania demonicznego wizerunku rewolucji październikowej w Rosji. Analiza faktów musiałaby doprowadzić do wniosku, że to nie białogwardziści, ale bolszewicy byli w owym czasie jedynym szczerym i konsekwentnym sojusznikiem polskich wysiłków niepodległościowych. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że byle tylko dopomóc w realizacji tego celu, bolszewicy nie wahali się kontaktować i negocjacjować z całą polską lewicą. Kierując się własnym oglądem sytuacji na ziemiach polskich byli gotowi na ustępstwa wobec najmniej rewolucyjnego skrzydła tej lewicy.

Nie należy zapominać, że deklarujących zainteresowanie sprawą polską zewnętrznych podmiotów w drugiej dekadzie XX w. było oczywiście kilka. Wśród nich przeważały partykularne polityczne interesy. W dobie I wojny światowej skłócone ze sobą i należące do dwóch przeciwstawnych bloków mocarstwa zaborcze, dążąc do poszerzenia źródeł rekruta, deklarowały zainteresowanie odzyskaniem niepodległości przez Polskę. Dlatego Rosja i rywalizujące z nimi w walce o kolonie Niemcy i Austria prześcigały się między sobą w oświadczeniach, w których każde z nich przekonywało, że jedynie służba w jego armii może przynieść Polakom, jeśli nie natychmiastową niepodległość, to przynajmniej autonomię i zabezpieczenie ich narodowego bytu.

Jednocześnie w propagandzie każdego z tych państw stosowano bałamutne interpretacje naginające fakty historyczne, by stworzyć czarno-biały obraz, w myśl którego, to przeciwnik był odwiecznym wrogiem i niszczycielem narodu polskiego. Rosyjski wódz naczelny eksponował walkę z żywiołem krzyżackim, przy skwapliwym pominięciu własnych agresji i obustronnych antagonizmów historycznych, jak choćby również agresywne ofensywy magnatów królów polskich w okresie dymitriad i panowania Wazów. Natomiast wilhelmińskie Niemcy odkrywając nagle miłość ku Polakom zarzekały się, że od zawsze wspierały polskie wysiłki w walce z nawałą wschodniego barbarzyństwa.

Sprawa polska stała się w tym czasie kartą przetargową nie tylko dla jej zaborców. Nagłą potrzebę opowiedzenia się po stronie odzyskania przez Polskę niepodległości i werbalnego wsparcia wysiłków do tego prowadzących dostrzegł też prezydent odległych Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson.

Punkt 13 deklaracji pokojowej W. Wilsona z 8 stycznia 1918 r. jest podkreślany w podręcznikach historii ostatnich dziesięcioleci i w propagandzie relacji polsko-amerykańskich na równi z kontaktami prezydenta USA z Ignacym Paderewskim jako niezbity dowód zapoczątkowania przez niego żywotnego zainteresowania Polską i jej sprawami przez administrację waszyngtońską. W rzeczywistości jednak deklaracja W. Wilsona, który chciał przy jej pomocy pozyskać głosy polonii amerykańskiej przed zbliżającymi się wyborami, miała bardzo ogólnikowy charakter, a on sam de facto nie miał zamiaru rozbijać jedności państwowej Austro-Węgier ani też gnębić Niemiec. Roman Dmowski poufnie dowiedział się wówczas, że amerykańska komisja ekspertów, pracująca dla potrzeb przyszłej konferencji pokojowej, otrzymała instrukcje, by nie zajmować się ziemiami polskimi, pozostającymi pod zaborem pruskim [1].

Wyczekującą postawę zajął natomiast Watykan. Papież unikał wszelkich wypowiedzi na temat sprawy polskiej. Zalecał cierpliwość i modlitwę.

Po rewolucji lutowej w 1917 r. także nowy rząd tymczasowy poczuł „głód rekruta” i zadeklarował, w mało wiążącej i oględnej formie, uznanie autonomii dla Polaków – wciąż w ramach Rosji, teraz już burżuazyjno-demokratycznej republiki. W tym samym czasie Piotrogrodzka Rada Delegatów Robotniczych i Żołnierskich, pod wpływem bolszewickiego stanowiska w kwestii potrzeby samookreślenia narodów uciskanych przez imperializm, wydała 27 marca 1917 r. odezwę, w której bezwarunkowo uznano prawo Polski do pełnej niepodległości.

Rewolucja październikowa stworzyła sytuację bez której realizacja tego postulatu byłaby niemożliwa, przyczyniając się do obalenia kontynuującej w praktyce tradycje caratu w dziedzinie polityki narodowościowej burżuazyjno-demokratycznej republiki. 15 listopada 1917 r. – radziecka już Rosja proklamowała „prawo narodów Rosji do swobodnego samookreślenia aż do oderwania się i utworzenia samodzielnego państwa”. Przystąpiła także do unieważniania i ujawniania dokumentów polityki zagranicznej, związanej z imperialistycznymi praktykami caratu, zamierzając wnieść nową jakość opartą na jawności do relacji międzynarodowych. Jednocześnie, promieniując na inne monarchie zaborcze, idea jaka przyświecała bolszewikom, spowodowała swoim przykładem rewolucyjne wybuchy w pozostałych monarchiach zaborczych, a to otworzyło drogę do tworzenia całkowicie niezależnego bytu narodowego Polski. 29 sierpnia 1918 r. Rada Komisarzy Ludowych specjalnym dekretem anulowała wszystkie traktaty rozbiorowe.

Nowy rząd radziecki nie poprzestał na deklaracjach. Zespół archiwalny ze zbiorów Ministra Spraw Wewnętrznych Rady Regencyjnej – Jana Steckiego, zawierający raporty ówczesnego MSW z danymi konfidencjonalnymi o m.in. aktywności poszczególnych krajowych działaczy lewicy z grudnia 1918 r. ujawnia ni mniej, ni więcej tylko kwestię… rozmów całej rozpiętości liczących się polskich stronnictw lewicowych z wysłannikami bolszewickimi. W raportach tych powtarzają się nazwiska polskich komunistów takich, jak Żarski, Czeszejko-Sochacki, Leszczyński (Leński), Unszlicht, Bobiński, Fürstenberg-Hanecki, Budzyński, Cichowski, Łazowert i wiele innych. Dane przytaczane w raportach starano się uzupełniać i weryfikować.

22 grudnia 1917 r. doszło na warszawskim Solcu do zebrania socjalistycznego PPS – Frakcji Rewolucyjnej, PPS-Lewicy, SDKPiL oraz Bundu, na którym omawiano kwestię obalenia rządu. Rozmowy jednak potwierdziły poparcie przez Frakcję pertraktacji z rządem po atakach na Radę Regencyjną realizowanych poprzez Radę Stanu, ugodowe tendencje tego stronnictwa. Dopiero jeśli te ataki i pertraktacje nie odniosłyby skutku, rozważano odwołanie się do nastrojów ulicy, traktowanych raczej jako forma nacisku na władze niż cel sam w sobie. Wobec tego, że Frakcja, która na zebraniu „grała pierwsze skrzypce” i narzuciła swoje stanowisko, delegacja SDKPiL, opowiadająca się konsekwentnie za rewolucją socjalistyczną i dyktaturą proletariatu, opuściła te obrady. Już wówczas była mowa o „towarzyszu”, który miał przybyć z Petersburga i wyłonieniu delegatów do Petersburga „dla porozumienia z rosyjskim rządem” [2], jak stwierdzał konfident.

Raport nr 129 z 2 sierpnia 1918 r. donosił już wprost o rozmowach przedstawicieli partii bolszewickiej z delegacją PPS-Frakcji Rewolucyjnej, PPS-Lewicy oraz Bundu.

Same rozmowy utknęły w końcu, podczas kolejnych kontaktów, w martwym punkcie z przyczyn sekciarskiego stanowiska Frakcji, która nie chciała przyjąć konsekwentnie lewicowego programu działania i współdziałania z lewicowymi stronnictwami, ani nie bardzo wiedziała, jak wytłumaczyć swemu drobnomieszczańskiemu elektoratowi rozmowy z rewolucyjnym stronnictwem rosyjskim. Jednak ich przebieg dowodzi, że bolszewicy gotowi byli wesprzeć finansowo i logistycznie, na zasadzie bezwarunkowej internacjonalistycznej pomocy, polskie dążenia narodowowyzwoleńcze. Byli nawet w stanie zaakceptować fakt, że władzę w wolnej Polsce zdobyło by stronnictwo Frakcji z Józefem Piłsudskim, wówczas nie wiedzącym nic o tych rozmowach z racji odosobnienia w Magdeburgu.

Jednak i na tym nie kończą się dowody poparcia dla niepodległości Polski ze strony nowego rządu. Przedstawiciele radzieccy i uczestniczący w rokowaniach pokojowych w Brześciu, z inicjatywy strony radzieckiej, delegaci polskiej klasy robotniczej (m.in. Stanisław Bobiński) domagali się wycofania austriackich i niemieckich wojsk okupacyjnych z zajętych przez nie terenów polskich oraz dopuszczenia do obrad reprezentantów narodu polskiego [2]. S. Bobiński i delegacja polskich komunistów została sformowana wobec oporu państw centralnych w kwestii posiadania przez Polskę własnego przedstawicielstwa, referującego kwestie jej żywotnych interesów. W dniu 29 sierpnia 1918 r. rząd radziecki anulował traktaty o rozbiorach Polski zawarte przez były rząd carski z Prusami i Austro-Węgrami w latach 1772, 1793 i 1795 „ze względu na ich sprzeczność z zasadą samookreślenia narodów i rewolucyjnym poczuciem prawnym narodu rosyjskiego, który uznał niezaprzeczone prawo narodu polskiego do niepodległości i jedności”. Sprawa polska wniesiona więc została już formalnie na forum dyplomacji i polityki międzynarodowej [3]. Było to związane z nową jakością, jaką rząd radziecki zamierzał wdrażać w polityce zagranicznej i z sympatią do polskich dążeń narodowowyzwoleńczych traktowanych jako ważny element postępu społecznego druzgocącego dawne więzienia narodów.

W rewolucji wzięło udział na terenie całego dawnego carskiego imperium około 400 tys. Polaków, w tym byłych zesłańców i żołnierzy zmobilizowanych jeszcze przez carat, bądź robotników, których wraz z fabrykami ewakuowano na Wschód w czasie wojny. Polscy rewolucjoniści bardzo aktywnie zaangażowali się w różne dziedziny życia Rosji Radzieckiej, nie szczędząc swych sił i życia w obronie młodej republiki. W tym celu m.in. tworzyli własne formacje wojskowe podlegające dowództwu Armii Czerwonej (przykładem mogą być tu dzieje Czerwonego Pułku Rewolucyjnej Warszawy, które wymagałyby osobnego omówienia [4]), albo wstępowali do szeregów Czeki, by walczyć z wrogiem wewnętrznym i jego sabotażem. Nie zapominali jednak o sprawach własnego kraju. Protestowali zwłaszcza przeciw uciskowi zaborczemu, który nadal trwał w Polsce. Przykładowo, 3 listopada 1918 r. jeden z czołowych komunistów polskich i weteran polskiego i niemieckiego ruchu robotniczego Julian Marchlewski przemawiał na wielkim wiecu w Moskwie, wyrażając sprzeciw przeciwko okupacji ziem polskich przez Niemcy i zatrzymywaniu robotników polskich w Niemczech [5].

Nawet tak antykomunistyczni autorzy, jak Stanisław Cat-Mackiewicz musieli przyznać, że podobnie jak Karol Marks, Włodzimierz Lenin stanął bezwarunkowo na stanowisku odzyskania niepodległości przez Polskę – jeszcze w dobie walki z carskim samodzierżawiem: „Lenin w 1903 roku bronił zasady samostanowienia narodów, do prawa oddzielenia się od Rosji włącznie, a Socjalna Demokracja Królestwa Polskiego i Litwy żądała skreślenia tej zasady i tylko dlatego w 1903 roku nie połączyła się z Leninem, że nie chciał on zrezygnować z teoretycznego prawa Polski do niepodległości” [6].

Jakkolwiek S. Mackiewicz przedstawiał stanowisko socjalistów internacjonalistów od czasów Ludwika Waryńskiego w postaci zniekształconej, potwierdza on stanięcie przez W. Lenina i bolszewików po stronie wyzwolenia narodowego Polski, w ramach łączenia walki narodowowyzwoleńczej z klasową.

W istocie polscy marksiści dążyli jedynie do oszczędzenia rozlewu krwi polskich robotników. S. Mackiewicz zaś przeciwstawiając tych rzekomych „renegatów” K. Marksowi i W. Leninowi, nie zadał sobie trudu przytoczenia choćby w ogólnym zarysie ostrej dyskusji i towarzyszących okoliczności i uwarunkowań ich postawy.

W. Lenina można uznać za twórcę absolutnie nowatorskiego w rosyjskich realiach programu samostanowienia narodów, uwzględniającego prawo decydowania każdego z narodów uciskanych również przez imperializm o własnym losie. Program ten starał się zaszczepić zarówno u swoich partyjnych towarzyszy, w pierwszej kolejności, jak i stopniowo w całym społeczeństwie. W czasie kiedy wschodnie agresje J. Piłsudskiego w 1919 i 1920 r. postawiły przed młodą republiką konieczność obrony i kontrofensywy, wygłaszał szereg pouczeń wobec zmobilizowanych na front żołnierzy, zwracając im uwagę, żeby szanowali uczucia narodowe Polaków.

5 maja 1920 r., przemawiając do czerwonoarmistów wyruszających na front polski, W. Lenin pouczał: „Towarzysze! Wiecie, ze polscy obszarnicy i kapitaliści, podżegani przez Ententę, narzucili nam nową wojnę. Pamiętajcie, towarzysze, że z polskimi chłopami i robotnikami nie jesteśmy poróżnieni, że niepodległość Polski i polską republikę ludową uznawaliśmy i uznajemy. Proponowaliśmy Polsce pokój na warunkach nietykalności jej granic, mimo, że granice te sięgały o wiele dalej niż tereny zamieszkałe przez ludność rdzennie polską i niech każdy z was pamięta o tym na froncie. Niech wasze postępowanie udowodni tam, że jesteście żołnierzami republiki robotniczo-chłopskiej, że idziecie do nich nie jako ciemiężcy, lecz jako wyzwoliciele. Teraz, kiedy polscy panowie wbrew naszym dążeniom zawarli sojusz z [Semenem] Petlurą, kiedy przeszli do ofensywy, kiedy zbliżają się do Kijowa, a prasa zagraniczna rozpowszechnia pogłoski, ze zdobyli już Kijów – co jest wierutnym kłamstwem, gdyż wczoraj jeszcze rozmawiałem przez bezpośrednią linię z przebywającym w Kijowie F. Konem – teraz mówimy: towarzysze, potrafiliśmy dać odprawę straszniejszemu wrogowi, potrafiliśmy pokonać własnych obszarników i kapitalistów – pokonamy również polskich obszarników i kapitalistów!… Niech żyją chłopi i robotnicy wolnej, niepodległej republiki polskiej! Precz z polskimi panami, obszarnikami i kapitalistami! Niech żyje nasza robotniczo-chłopska Armia Czerwona!” [7].

19 marca 1919 r. w referacie wygłoszonym na VIII Zjeździe RKP(b), W. Lenin mówił: „[…] nie ulega najmniejszej wątpliwości, że nie można obecnie nie uznawać samookreślenia narodu polskiego. To jest jasne. Polski ruch proletariacki kroczy obecnie tą samą drogą, co i nasz, kroczy ku dyktaturze proletariatu, ale nie tak, jak w Rosji. I straszą tam robotników tym, że Moskale, Wielkorusi, którzy zawsze Polaków gnębili, chcą wnieść do Polski swój wielkoruski szowinizm, osłonięty mianem komunizmu. Komunizm zaszczepia się nie w drodze przemocy. Jeden z najlepszych polskich towarzyszy komunistów [chodzi o J. Marchlewskiego], kiedy mu powiedziałem: ‘Wy zrobicie to inaczej’, odrzekł: ‘Nie, zrobimy to samo, ale zrobimy to lepiej niż wy’. Przecież takiemu twierdzeniu nie mogłem absolutnie zaoponować. Należy dać możność urzeczywistnienia skromnego pragnienia – stworzenia Władzy Radzieckiej lepiej niż u nas. […] nie można powiedzieć: ’Precz z prawem narodów do samookreślenia! Prawo samookreślenia przyznajemy tylko ludowi pracującemu’. Samookreślenie to odbywa się w sposób bardzo skomplikowany i trudny. Oprócz Rosji nie istnieje ono nigdzie i przewidując wszystkie stadia rozwoju, w innych krajach nie należy nic dekretować z Moskwy. Oto dlaczego propozycja ta [propozycja Nikołaja Bucharina] jest, z punktu widzenia zasad, nie do przyjęcia” [8].

Przebieg znacznie późniejszego sporu z Józefem Stalinem w kwestii gruzińskiej i formuły przyszłego ZSRR pokazał, że W. Lenin konsekwentnie bronił zasady podmiotowości, dobrowolnej przynależności i niezależności każdej z republik, wskazując, że jedynie w kwestii obrony granic i spraw zagranicznych republiki powinny mieć wspólne stanowisko ze względów bezpieczeństwa zewnętrznego. Jednocześnie pamiętając, że jednym z takich „więzień narodów” była Rosja, podkreślał coś, co można uznać za grzech pierworodny tych państw, których imperialna polityka uciskała przez stulecia inne narody. Dlatego domagał się poczucia winy i szczególnej delikatności ze strony imperiów wobec dawniej gnębionych przez siebie społeczeństw.

W rozważaniach zatytułowanych „W związku z zagadnieniem narodowości, czyli o „autonomizacji”” Lenin podkreślał nie bez samokrytycyzmu: „Ja, zdaje się, bardzo zawiniłem wobec robotników Rosji tym, że nie ingerowałem dość energicznie i dość ostro w sławetną kwestię autonomizacji, oficjalnie zwaną, zdaje się, sprawą związku socjalistycznych republik radzieckich. […] Pisałem już w swych pracach poświęconych kwestii narodowej, że nic nie jest warte abstrakcyjne ujmowani zagadnienia nacjonalizmu w ogóle. Należy odróżniać nacjonalizm narodu uciskającego od nacjonalizmu narodu uciskanego, nacjonalizm narodu wielkiego od nacjonalizmu narodu małego.

W stosunku do tego drugiego nacjonalizmu my, narodowcy wielkiego narodu, okazujemy się prawie zawsze w praktyce historycznej winnymi niezliczonej ilości gwałtów a nawet więcej — sami nie dostrzegamy, że popełniamy niezliczoną ilość aktów przemocy i zniewag; wystarczy tylko, gdy powołam się na swe własne wspomnienia nadwołżańskie, na to, jak u nas traktują obcoplemieńców, jak o Polaku nie powiedzą inaczej niż ‘polacziszka’, jak Tatara zwą zawsze drwiąco ‘kniaz’, Ukraińca — ‘chochoł’, Gruzina i innych obcoplemieńców kaukaskich — ‘kapkazskij czełowiek’.

Dlatego też internacjonalizm narodu uciskającego, czyli tak zwanego ‘wielkiego’ (choć jest on wielki tylko swą przemocą, wielki tylko jako wielki dzierżymorda), powinien polegać nie tylko na przestrzeganiu formalnej równości narodów, lecz i takiej nierówności, która rekompensowałaby ze strony narodu uciskającego, narodu wielkiego, to nierówność, która kształtuje się w życiu faktycznie. Kto tego nie zrozumiał, ten nie zrozumiał, co to jest prawdziwie proletariacki stosunek do kwestii narodowej, ten w gruncie rzeczy trwa na pozycjach drobnomieszczańskich i dlatego nie może nie staczać się ustawicznie na pozycje burżuazyjne.

Co jest ważne dla proletariusza? Dla proletariusza jest nie tylko ważne, lecz również żywotnie konieczne zapewnienie sobie ze strony obcoplemieńców maksimum zaufania w proletariackiej walce klasowej. Co jest do tego potrzebne? Potrzebna jest do tego nie tylko równość formalna. Potrzebne jest do tego zrekompensowanie w ten czy inny sposób — postępowaniem wobec obcoplemieńców lub ustępstwami na ich rzecz — krzywd, które w toku dziejów wyrządził obcoplemieńcom rząd narodu ‘wielkomocarstwowego’ i które zrodziły ową nieufność i podejrzliwość” [9].

Oceniając znaczenie Rewolucji Październikowej dla wyzwolenia narodowego Polski nie należy zapominać, że w pierwszych miesiącach po Rewolucji Październikowej uchwalono bezprecedensowy dekret, mówiący o oddawaniu narodowi polskiemu dóbr kultury zagrabionych przez carat. Obecnie pomija się także, że w trakcie wojny 1920 r. Lenin wskazywał, że walka nie toczy się z Polakami, ale z „burżuazyjnym jarzmem”, zapewniając o braku wrogości wobec polskich środowisk robotniczych i chłopskich. Co więcej, w trakcie tej wojny wyasygnowano olbrzymie środki na tworzenie szkół, szpitali i administracji na terenach polskich, których zapóźnienie i nędza były tym, o czym apologeci sanacyjnej Polski skrzętnie zapominają. Była to kontynuacja postawy SDPRR, która pod wpływem stanowiska bolszewików już od pierwszych lat początku XX w. stała na stanowisku poszanowania przyszłej niezależności Polski. Polscy uczestnicy rewolucji, wśród których byli też działacze niechętnej współpracy z rosyjskim ruchem robotniczym PPS – Frakcji Rewolucyjnej, zdawali sobie z tego sprawę i postrzegali swój udział w niej jako kontynuację braterskiego przymierza we wspólnej walce o świat bez wyzysku i ucisku narodowego. Ich identyfikacja ze sprawą rewolucji i wyzwolenia społecznego nie oznaczała wyrzeczenia się więzi z polską historią i tradycją, czego dowodzą zarówno prywatne listy, jak i wspomnienia działaczy z innych krajów, którzy stwierdzali, że dzięki nim uczyli się Polskę poznawać i szanować. Utrwalanie pojęcia, że „Rosja to odwieczny wróg”, jest obecnie domeną zacietrzewionych pogrobowców mitów wielkiej Polski i jest niezwykle szkodliwe.

___________________________________
1. Bożena Krzywobłocka – Spotkania z II Rzeczypospolitą. Zanim umilkły działa wielkiej wojny (mps ze spuścizny B. Krzywobłockiej, w zbiorach autora).
2. Bożena Krzywobłocka, Ugrupowania lewicowe w Królestwie po Rewolucji Październikowej w raportach Ministerstwa Spraw wewnętrznych Rady Regencyjnej, „Kwartalnik Historyczny” nr 1/58, s. 100-111.
3. Janusz W. Gołębiowski, Jan Sobczak, Historyczne znaczenie Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej (z perspektywy minionych 60 lat), Warszawa 1977, s. 26.
4. Dawid Jakubowski – Nie panom wysługiwać się – kwestie poglądowe (motywacje) i współczesna polityka historyczna dotycząca udziału Polaków w Rewolucji Październikowej http://www.1917.net.pl/?q=node/6873
5. Norbert Michta – Julian Baltazar Marchlewski. Kronika życia i działalności/1866-1925/ (Mps ze spuścizny B. Krzywobłockiej w zbiorach autora).
6. Stanisław Cat Mackiewicz – Klucz do Piłsudskiego, wersja elektroniczna: http://niniwa2.cba.pl/cat_mackiewicz_klucz_do_pilsudskiego.htm [dostęp z 01.05.2010].
7. Lenin – Dzieła wybrane, T. 4., Warszawa 1978, s. 140-141.
8. Lenin – Dzieła wybrane w dwóch tomach, t.II, Warszawa 1951, s.470 w: Dawid Jakubowski, Julian Marchlewski – bohater czy zdrajca, Warszawa 2007, s. 139.
9. Lenin – W związku z zagadnieniem narodowości, czyli o „autonomizacji”, wersja elektroniczna http://www.marxists.org/polski/lenin/1922/12/autonomizacja.htm.

Dawid Jakubowski, źródło: geopolityka.org