Czy lata trzydzieste są znowu przed nami?

Kontrofensywa sił reakcyjnych przeciwko rezultatom drugiej wojny światowej, antyfaszystowskiemu ruchowi oporu i ruchowi antykolonialnemu trwa nieprzerwanie od końca lat siedemdziesiątych. Przerodziła się ona w systematyczną i globalną agresję wobec wolnych narodów świata na fali antykomunistycznych przewrotów dokonanych na terenie Europy Wschodniej w latach 1989-91. Od tego czasu kraje Europy środkowo-wschodniej stały się terenem najbardziej antyludowych eksperymentów społecznych, które potem zostały rozszerzone na inne kraje Unii Europejskiej. W miarę jak kapitalizm coraz bardziej boryka się ze spadkową tendencją stopy zysku, wojny zewnętrzne i domowe oraz represje polityczne stają się jego jedynym skutecznym narzędziem utrzymania chwiejącego się ustroju.

Pod tym kątem należy analizować już nie tylko rewizjonistyczne ustawy dekomunizacyjne w byłych krajach socjalistycznych ale także rozszerzenie tego procesu na całą Unię Europejską za pośrednictwem najpierw kilku zacietrzewionych europosłów Polski i krajów nadbałtyckich. 19 września br. Europarlament przyjął 535 głosami przeciwko 66 i przy 52 wstrzymujących się ustawę, która ma za zadanie ustalić obowiązującą interpretację dziejów, niby po to żeby torować drogę do wolnościowej przyszłości Europy. Ta rezolucja to kłamstwo, obłuda i hańba.

Utożsamia ona faszyzm, nazizm, stalinizm i komunizm i głosi, że druga wojna światowa wybuchła z powodu traktatu niemiecko-radzieckiego o nieagresji, co jest oczywistym fałszem.
Przyczyn drugiej wojny światowej należy wręcz odwrotnie szukać w cichym współudziale mocarstw i kapitalistów zachodnich na rzecz rozwoju faszyzmu i hitleryzmu przeciwko ruchowi robotniczemu. Wielkie koncerny niemieckie, generalicja niemiecka a także i wiele koncernów amerykańskich i innych otworzyły swoje konta bankowe dla partii faszystowskich. Demokracje liberalne odmówiły pomocy na rzecz republikańskiej Hiszpanii, kiedy stała się ona ofiarą agresji rodzimego faszyzmu przy interwencji trzeciej Rzeszy i faszystowskich Włoch.

Po czym przystąpiły do uzgodnienia z Berlinem i Rzymem ekspansji niemieckiej na wschód, zgadzając się na rozbiór Czechosłowacji w 1938 r. Później monarchia angielska, republikańska niby Francja i Polska sanacyjna odmówiły prowadzenia na poważnie rozmów z ZSRR w celu zabezpieczenia zbiorowego bezpieczeństwa na terenie Europy, co tłumaczy właśnie bardzo późne podpisanie traktatu o nieagresji miedzy Niemcami a ZSRR, w momencie kiedy Japonia zaatakowała ten kraj na dalekim Wschodzie i kiedy decyzja o podjęciu działań wojennych była już podjęta w Berlinie.

Mocarstwa zachodnie liczyły wtedy, że III Rzesza koncentrować będzie swoją ekspansję wyłącznie na kierunku wschodnim. co tłumaczy dlaczego ostatecznie zostawili Polskę osamotnioną we wrześniu 1939 r., mimo prowokacyjnych ale i gołosłownych zapewnień ogłoszonych pompatycznie parę dni wcześniej. 12 września 1939 r. brytyjsko-francuska komisja wojskowa w Abbeville zdecydowała, że mimo, że III Rzesza przesunęła większość swoich sił z granicy zachodniej, nie będzie ani ofensywy lądowej ani nawet bombardowań na terenie Niemiec zachodnich ze strony dużo silniejszych wtedy wojsk angielsko-francuskich, a oddziały francuskie, które już weszły na przygraniczne tereny niemieckie, mają być wycofane do granicy francuskiej. W tej sytuacji, kiedy wojska niemieckie już daleko przekroczyły linię Wisły, która była ustalona w traktacie niemiecko-radzieckim jako linia rozgraniczająca strefę interesów strategicznych Niemiec i ZSRR, Moskwa zdecydowała, że Armia Czerwona zajmie przynajmniej tereny przygraniczne z większością ludności białoruskiej i ukraińskiej. Wówczas nawet taki radykalny antykomunista lecz trzeźwy patriota jak Churchill deklarował w listopadzie 1939 r. w izbie gmin, że decyzja ZSRR o podpisaniu układu o nieagresji z III Rzeszą i potem o wejściu swych wojsk na teren byłej Polski wschodniej we wrześniu 1939 r. była racjonalna z punktu widzenia żywotnych interesów strategicznych ZSRR.

Rezolucja przyjęta w Europarlamencie ma za cel pomniejszenie barbarzyńskich cech faszyzmu i prowadzić będzie do stopniowej rehabilitacji tej ideologii w szczytowym momencie kryzysu ekonomicznego i cywilizacyjnego, do którego doprowadzi obecnie późny kapitalizm. Narody potrzebują dokładnej i naukowo uzasadnionej wiedzy historycznej, w imię milionów ofiar ostatniej wojny światowej, w imię milionowych mas, które uczestniczyły w ruchu oporu i zwycięskiej wojny nad faszyzmem i hitleryzmem.

Muszą one wiedzieć, że bez udziału milionów komunistów i żołnierzy Armii Czerwonej, Hitler nie przegrałby wojny. Utożsamianie faszyzmu, nazizmu, komunizmu i stalinizmu to nie tylko prostacka deformacja historii, to perfidia mająca na celu wprowadzenie zamieszania ideologicznego w celu ułatwienia zadania rządów represyjnych prowadzących politykę odbierania ludziom zdobyczy socjalnych powojennego trzydziestolecia, tak na Zachodzie jak i na Wschodzie.

Faszyzm został stworzony przez kapitalistów i ideologów reakcji i konserwatyzmu po to żeby łatwiej uderzyć w ruch wyzwoleńczy mas pracujących. Jednocześnie miał on za zadanie lansować nową wojnę, aby zwiększyć zyski przemysłowców i bankierów tak niemieckich, włoskich i japońskich, jak i angielskich, francuskich i północnoamerykańskich. Miał także ustalić nowy podział świata, zniszczyć pierwsze państwo socjalistyczne w historii, a razem z nim wszelkie próby uniezależnienia się takich krajów jak Chiny, Iran, Etiopia oraz krajów Europy wschodniej, południowej i Ameryki Łacińskiej. Faszyzm miał za zadanie przedłużyć żywot kolonializmu, podziału ludzkości na «narody panów», stworzonych do rządzenia i plądrowania i «narody podludzi», mających prawo do życia wyłącznie w zależności od interesów wielkich posiadaczy środków produkcji, kontrolujących tzw. prawa rynkowe.

Faszyzm pozwolił przedłużyć żywot kapitalizmu zachodnioeuropejskiego przy eliminacji milionów ludzi dążących do rewolucji na całym świecie. Faszyzm to owoc kapitalizmu.

Komuniści zajmowali czołowe miejsce po drugiej stronie barykady. We wszystkich krajach byli wśród pierwszych bojowników ruchu oporu biorąc udział w zwalczaniu dyktatur faszystowskich. Ruch komunistyczny i Związek Radziecki zdobyli wtedy silny autorytet moralny wśród mas całego świata. Dzięki tej roli podczas drugiej wojny światowej, rozszerzyli swoje wpływy we wszystkich krajach, co stworzyło nowy układ sił, który umożliwił wszędzie na świecie nowe zdobycze socjalne i pozwolił na rozpoczęcie procesu demokratyzacji stosunków społecznych i międzynarodowych, i co za tym idzie także i dekolonizację.

W punkcie 15. rezolucji PE tupet jej inicjatorów posuwa się tak daleko, że deklarują, że Rosjanie cierpieli z powodu tzw. stalinizmu, nie wspominając o gehennie, którą ten naród i wraz z nim wszystkie inne narody Związku Radzieckiego doznał ze strony okupanta hitlerowskiego oraz kolaborujących z nimi oddziałów zbrojnych lokalnych morderców. Dziś władcom Europy zależy na tym żeby narody zapomniały o tym, że 80% strat armia niemiecka poniosła na froncie wschodnim, aby zapomnieli o 27 milionach radzieckich ofiar hitleryzmu. Zadekretowano, że Polacy mają obowiązek czcić kilkadziesiąt tysięcy rodaków represjonowanych przez władze radzieckie, po to żeby zapomnieli o milionach swych rodaków zamordowanych przez hitlerowców niemieckich lub banderowców ukraińskich, w momencie kiedy w krajach nadbałtyckich i na Ukrainie buduje się pomniki dla morderców i kolaborantów a niszczy się pomniki wyzwolicieli. A Europarlament kroczy tą samą drogą. Tym samym Europarlament nie tylko angażuje się na rzecz historycznej amnezji i obłudy, ale także na rzecz dalszego ograniczenia praw demokratycznych i zakazu partii, stowarzyszeń i związków zawodowych odwołujących się do ideałów komunizmu. W taki sposób zaczyna się gehennę zmierzającą do dyktatury, co nie może dziwić w momencie, kiedy liczba więźniów politycznych rośnie nie tylko na Wschodzie Unii Europejskiej ale także i na Zachodzie.

Rezolucja przyjęta w Europarlamencie przez posłów prawicy i centrum ale i, co gorsze, także przez wielu posłów uważanych za lewicowych, to droga do zakazu wszelkich protestów przeciwko bezprawiu, przeciwko próbom demokratycznego prawa do podważenia oficjalnie ogłoszonych «prawd objawionych». Ci co głosowali za tym tekstem odpowiedzą przed Trybunałem historii jako, że oni tworzyli podwaliny pod uzasadnienie przyszłych państw permanentnego stanu wyjątkowego.

Naukowcy i obywatele nie mogą się zgadzać na instrumentalizację historii oraz na dowolne przekształcanie faktów w zależności od koniunkturalnych interesów, bez możliwości demokratycznej dyskusji i naukowej debaty. Każde społeczeństwo, każdy naród ma prawo i obowiązek do patrzenia na wszystkie aspekty swej historii, tak pozytywne jak i negatywne, co wymaga od polityków żeby nie ingerowali w interpretację nauk i żeby sami uczestniczyli w pluralistycznej debacie. Warunkiem do tego celu jest prawo do uwzględnienia racji wszystkich stron i potępienia wszelkich aktów przemocy opartych o nierówność rasową i ludzką.

Różnie można oceniać metody prowadzone przez komunistów w różnych warunkach historycznych i w różnych krajach, ale nie można negować faktu, że to oni walczyli i w dużym stopniu realizowali zmiany społeczne, które umożliwiły wydziedziczonym dotychczas masom i narodom awans społeczny i cywilizacyjny. Dzięki istnieniu państw socjalistycznych w dużej mierze weszły do języka powszechnego stosunków międzynarodowych takie nowatorskie formuły jak «prawo do rozwoju», «zbiorowe bezpieczeństwo», «rozbrojenie», «walka o pokój», «prawo do samostanowienia», itd.

Tych formuł nieprzypadkowo nie sposób już znaleźć w większości podpisywanych dokumentów międzynarodowych akurat od momentu kiedy «obóz pokoju» przestał istnieć. Faszyści na odwrót, hamowali rozwój i awans klas niższych i narodów podległych. W obecnym okresie zastoju lub regresji praw społecznych z powodu dominującego systemu globalnego, nie można w sumie się dziwić, że siły obecnie rządzące z prawa i nawet z umiarkowanego lewa kierują swoją agresywność głównie na kraje słabsze i na tych, którzy nie poddali się siłom promującym nierówności i niesprawiedliwość.


Bruno Drwęski, referat przesłany na konferencję „Walka z dekomunizacją oraz obrona historii ruchu robotniczego, Warszawa, 30 listopada 2019 r.

red., 25 grudnia 2019 r.

Sukces komunistów w eurowyborach

Lewica w Parlamencie Europejskim zasadniczo utrzymała liczbę mandatów. Lewicowi europosłowie będą kontynuować walkę przeciwko wykluczeniu społecznemu, bezrobociu, biedzie i rasizmowi z poprzedniej kadencji.

W niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego lewica zdobyła mandatów, w tym:

  • frakcja S&D – 153,

  • frakcja Zieloni/WSE – 75,

  • frakcja GUE/NGL (między innymi AKEL czy KSCM) – 38,

  • towarzysze z KKE będą działać jako niezrzeszeni w Parlamencie Europejskim.

Legenda:

  • EPL – Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci)
  • S&D – Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim
  • EKR – Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
  • ALDE&R – Grupa Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy + Renaissance + USR PLUS
  • GUE/NGL – Konfederacyjna Grupa Zjednoczonej Lewicy Europejskiej / Nordycka Zielona Lewica
  • Zieloni/WSE – Grupa Zielonych / Wolne Przymierze Europejskie
  • EFDD – Grupa Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej
  • ENW – Grupa Europa Narodów i Wolności
  • NI – Niezrzeszeni
  • Inni – Nowo wybrani posłowie nieprzynależący do żadnej z grup politycznych ustępującego Parlamentu

Komunistyczna Partia Grecji (KKE) zdobyła ponad 300 tysięcy głosów, czyli 5,35%. W PE znajdzie się dwóch komunistycznych eurodeputowanych. Reelekcje zapewnił sobie Kostas Papadakis, który występował na arenie PE między innymi w obronie wolności działania KPP oraz przeciwko antykomunistycznym represjom w Polsce. Nowym europdeputowanym KKE będzie Lefteris Nokolaou.

Wybory w Grecji wygrała neoliberalna Nowa Demokracja, zdobywając ponad 33% głosów, z ponad 9% przewagą nad rządzącą Syrizą. Trzeci wynik zdobyli socjaldemokraci z KINAL (7,61%). Znaczny spadek poparcia zanotowali neofaszyści ze Złotego świtu, którzy zdobyli 4,8% głosów.

KKE prowadziła kampanię do PE na bazie haseł walki klasowej. Sprzeciwiała się dominacji instytucji Unii Europejskiej i określała UE mianem sojuszu kapitału. Eurodeputowani KKE prawdopodobnie nie wejdą do żadnej frakcji w PE.

Równocześnie z wyborami do PE odbywały się w Grecji wybory do lokalnych samorządów. W wyborach do rad regionalnych kierowana przez KKE lista „Wiecu Ludowego” uzyskała ponad 371 tysięcy głosów, tj. 6,87%. Najwięcej, prawie 12% na wyspach jońskich. Przekłada się to na 48 mandatów radnych. W wyborach do rad miejskich „Wiec Ludowy” zdobył 550 mandatów. Pięciu kandydatów KKE przeszło do drugiej tury w wyborach burmistrzów w Patra, Kesariani, Petroupoli, Haidari i Ikarii. W mieście Patra na dotychczasowego burmistrza komunistę Kostasa Peletidisa zagłosowało prawie 40 tysięcy wyborców, czyli ponad 40 %.

W Kesariani, mieście w granicach tzw. Wielkich Aten Ilias Stamelos z KKE otrzymał ponad 30 % głosów, a Nikolaos Lardas prawie 34 % na wyspie Ikarii. Druga tura w tych wyborach odbędzie się 2 lipca.

red.

Głos komunistyczny w debacie Parlamentu Europejskiego

16 stycznia w Parlamencie Europejskim odbyła się debata „Wszechstronna europejska edukacja, badania i pamięć o totalitarnej przeszłości”.

Przeciwko głównej tezie jej inicjatorów – próbom zrównywania komunizmu ze zbrodniami nazizmu – wystąpił eurodeputowany Komunistycznej Partii Grecji (KKE) Kostas Papadakis:

Mówicie o totalitaryzmie… wasz cel jest oczywisty – zrównanie komunizmu z potwornościami nazizmu, dziecka kapitalistycznego barbarzyństwa, którego wszyscy bronicie. Prawda historyczna – czerwony sztandar nad Reichstagiem, dobitnie świadczy o tym, kto pokonał nazizm. Są tacy, którzy nawet dziś pozwalają wzrastać skrajnej prawicy i nacjonalizmowi oraz faszyzmowi. Widzimy to na przykładzie wydarzeń w Polsce, na Węgrzech i w krajach bałtyckich, gdzie trwają prześladowania partii komunistycznych, a jednocześnie nazistowscy kolaboranci są honorowani przy współpracy Unii Europejskiej.

Bez względu na liczbę instytucji, kłamstw w podręcznikach i drogich kampanii, które zamierzacie sfinansować, historia była i nadal jest pisana przez lud, poprzez jego walkę ze zgniłym systemem wyzysku. Osiągnięcia socjalizmu w dziedzinie edukacji, ochrony zdrowia, walki z bezrobociem oraz o prawa pracownicze, są bezsprzeczne.

UE oraz kapitalizm są ślepą uliczką. Lud, swoimi siłami, w poszczególnych krajach, może walczyć o Europę socjalizmu.

red.

Imperializacja europejska

Zapowiedziane ostatnio przez szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso kolejne zacieśnienie integracji w ramach Unii Europejskiej jest kolejnym sygnałem, iż imperialistyczne i antypaństwowe tendencje w ramach Wspólnoty mają się coraz lepiej. Szczegóły, które mają zostać podane do publicznej wiadomości przed przyszłorocznymi wyborami do parlamentu europejskiego już wzbudziły niepokój wśród polityków różnych opcji politycznych, nie tylko polskich ale również zagranicznych. Niepokój jak najbardziej słuszny, gdyż „integracja” nabiera coraz niebezpieczniejszych rozmiarów.

Ze słów Barroso najbardziej uderzająca była zapowiedź utworzenia urzędu centralnego ministra finansów mającego w przyszłości kontrolować finanse poszczególnych państw członkowskich. W jaki sposób miałby je kontrolować oraz jakie dokładnie miałby uprawnienia na razie nie wiadomo. Tym niemniej, sam fakt ewentualnego pojawienia się takiego nowego politycznego bytu jest wielce niebezpieczny gdyż uderzałby w najbardziej integralną i najważniejszą część niepodległości państw członkowskich. Poszczególne państwa, w tym Polska stracić mogą wszelką kontrolę nad swoimi finansami a więc także nad wszystkimi gałęziami gospodarki a co za tym idzie staną się posłusznymi wykonawcami władz w Brukseli. Uderzy to w szczególności w kraje takie jak właśnie Polska, których gospodarka już teraz opiera się w zasadzie wyłącznie na obcym kapitale i unijnych dotacjach. Pewien obraz tego jak może to w nieodległej przyszłości wyglądać daje obecna sytuacja polityczno-gospodarcza krajów Południa takich jak Cypr czy Grecja, które za cenę ustępstw w sferze własnej samodzielności otrzymują unijną pomoc. Ustępstw wymuszonych, gdyż podstawione pod ścianą zapaści kraje szantażowane przez unijnych imperialistów brakiem innych rozwiązań (choć takowe istnieją) przyjmują oferowaną im „pomoc”. Ów system, sprawdzony właśnie na krajach Południa widocznie na tyle spodobał się brukselskim elitom, że postanowiły go rozszerzyć na całą Unię Europejską.

Efekt jednak, choć niestety raczej nie w przypadku Polski, może być odwrotny od zamierzonego. Dwaj z trzech najważniejsi aktorzy na unijnej scenie, Niemcy i Wielka Brytania, coraz wyraźniej próbują przeciwdziałać polityce Brukseli, która już nawet im wymknęła się spod kontroli. Pierwsze skrzypce gra Wielka Brytania, w której tendencje eurosceptyczne wśród społeczeństwa są już bardzo wyraźnie widoczne. Stają się również coraz bardziej zauważalne w brytyjskich kręgach politycznych, zwłaszcza w rządzącej a tracącej poparcie Partii Konserwatywnej premiera Davida Camerona. Nie jest wcale wykluczone, iż premier chcąc reperować niekorzystne sondaże przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi przychylniejszym okiem spojrzy na mocno eurosceptyczne skrzydło swej macierzystej partii zdobywając tym samym społeczny poklask i władzę na kolejną kadencję. Szczególnie, że na prawej stronie rośnie mu wyczuwająca tendencje silna konkurencja- Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) oraz Brytyjska Partia Narodowa (BNP).

Co zaś tyczy się Niemiec, wzmacniają one sukcesywnie swoje państwowe instytucje nadając im coraz większe uprawnienia kosztem unijnych uregulowań. W tym przypadku jest to również podyktowane względami nowych tendencji w niemieckim społeczeństwie, coraz bardziej zmęczonym spłacaniem nie swoich długów oraz zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, w których rządząca Niemcami chadecka koalicja CDU-CSU będzie chciała utrzymać władzę. Bez ukazania swoich zasług w utrzymaniu niezależności może być to znacznie utrudnione, zwłaszcza w dobie kryzysu gdy rządzące partie tracą władzę. Oczywiście Niemcy są głównym unijnym graczem, państwem mającym ostatnie słowo w podejmowaniu wielu ustalonych w niej decyzji. Jednakże tendencje do wzmacniania samych siebie kosztem Unii ukazują wyraźnie, iż nawet im wymyka się ona powoli spod kontroli.

Na koniec warto byłoby się pokusić o przewidzenie efektu imperialistycznych dążeń Brukseli. Przede wszystkim mogą być one początkowo różne w przypadku różnych państw, w przypadku wspomnianej Wielkiej Brytanii mogą skutkować dalszym zamknięciem się na Unię czy wręcz wystąpieniem ze Wspólnoty. W przypadku państw takich jak Polska może skutkować to dalszym popadaniem w zależność od Brukseli i w konsekwencji utratę możliwości samodzielnego podejmowania decyzji. Jednakże, ostatecznie scenariusz w przypadku wszystkich państw członkowskich może być taki sam- po wystąpieniu jednego państwa nastąpi efekt domina i występowanie kolejnych co ostatecznie będzie skutkować upadkiem Unii, który w dłuższej perspektywie wydaje się być nieuchronny. Oby tylko z nie dającego się w takiej sytuacji uniknąć chaosu powstałego po jej upadku narodziła się nowa, lepsza i pozbawiona imperialistycznych zapędów Europa.

El  Compañero