82. rocznica sierpniowego, antysanacyjnego strajku chłopskiego z 1937 roku

Dokładnie 82 lata temu pomiędzy 16 a 25 sierpnia 1937 roku miał miejsce w ówczesnej Drugiej Rzeczypospolitej ogłoszony przez Stronnictwo Ludowe (SL) masowy strajk chłopski. Był on skierowany swoim politycznym ostrzem przeciwko jawnie faszyzującemu, antydemokratycznemu, antychłopskiemu i antyrobotniczemu reżimowi sanacyjnemu.

Obrzydliwie służalcza i wyjątkowo dyspozycyjna wobec sanacji tzw. policja państwowa zastosowała wtedy z pełną premedytacją wobec słusznie strajkujących, zmęczonych nieudolnymi rządami „sanacyjnych wizjonerów” chłopów wyjątkowo brutalne i krwawe represje.

Ówcześni nad wyraz bezmyślni i politycznie krótkowzroczni i do tego rzecz warta podkreślenia samozwańczy włodarze państwa polskiego tak właśnie „rozwiązywali” wszystkie palące od środka przedwrześniowe społeczeństwo Drugiej RP problemy.

Zamiast kulturalnego i cywilizowanego dialogu z obywatelami wyłącznie pięść, pałka i kula!
Obywatel miał siedzieć cicho, słuchać pokornie władzy, wykonywać bez szemrania wszystkie jej polecenia i nie podskakiwać.

Strajkujący w sierpniu 1937 roku chłopi domagali się przede wszystkim przywrócenia w Polsce zdeptanych i pohańbionych przez piłsudczykowski obóz rządzący zasad demokracji parlamentarnej, wszystkich swobód obywatelskich, skasowania wszystkich wyroków brzeskich oraz natychmiastowego, swobodnego powrotu emigrantów politycznych do Polski.

Chłopska fala strajkowa objęła ówczesne województwa: białostockie, lubelskie, lwowskie, kieleckie, krakowskie, pomorskie, stanisławowskie, tarnopolskie, warszawskie. Częściowo również województwa: poleskie oraz wołyńskie.

W okresie strajku od policyjnych kul zginęło 42 chłopów. Około 6 tysięcy chłopów zostało aresztowanych. Na kary więzienia sanacyjne sądy skazały natomiast 600 chłopów.

Jak podkreślał profesor Józef Buszko:

Strajk chłopski w sierpniu 1937 r. stanowił ostatnią wielką bitwę mas pracujących w burzliwych latach 1935–1937, poważnie wstrząsając systemem rządzącym, nie zdołał jednak doprowadzić do jego obalenia.

Nie ulega wątpliwości, że podstawową przyczyną niepowodzenia tak tej ostatniej, jak i poprzednich robotniczych antysanacyjnych wystąpień, stanowiło rozproszenie sił obozu demokratycznego, zwłaszcza rozbicie ruchu robotniczego. Obalenie sanacji mogło się dokonać jedynie w drodze bliskiej współpracy wszystkich sił lewicowych, reprezentujących masy ludowe, w pierwszym rzędzie KPP, PPS i SL, na co wskazywali komuniści nawołując do realizacji frontu ludowego”. (Cyt. za: J. Buszko, Historia Polski 1864–1948, Warszawa 1989, s. 318).

W związku z 82. rocznicą tamtych niezwykle ważnych dla polskiej lewicy socjalnej wydarzeń chciałbym poniżej przytoczyć ku koniecznej refleksji wymowny w swojej treści materiał pochodzący z kompletnie zapomnianej dziś publikacji autorstwa Józefa Gójskiego zatytułowanej: „Strajki i bunty chłopskie w Polsce.

Praca ta wydana została w 1949 roku w Warszawie przez „Wydawnictwo Ludowe”. A oto i ów materiał:

W okresie trwania strajku prasa nie podawała żadnych wiadomości o przebiegu akcji, mimo że już w pierwszych dniach jego wybuchu opinia publiczna w miastach dowiedziała się za pomocą ustnej propagandy, że Stronnictwo Ludowe zorganizowało strajk i że ogarnął on prawie całą wieś w Polsce.

Poza tym miasta odczuły na rynku brak pewnych produktów rolniczych, co bardziej jeszcze zaniepokoiło opinię, która żądna była dowiedzieć się prawdy.

Cenzura wszelkich wiadomości o strajku była bezwzględna.

Jedynie za pomocą tajnych komunikatów Stronnictwa Ludowego dowiadywano się, że odbywa się strajk chłopski w Polsce i że nie ma on na celu wygłodzenia miast, ale przede wszystkim jest aktem skierowanym przeciwko polityce rządów sanacyjnych.

Dopiero w dniu 25 sierpnia ukazał się pierwszy komunikat rządu i drugi w dniu 30 sierpnia 1937 r.

Z komunikatów tych, (…) zainteresowana opinia publiczna dowiedziała się o przebiegu akcji strajkowej, naturalnie w oświetleniu rządowym, tendencyjnym i wrogim ruchowi ludowemu.
Od tej chwili, a więcej jeszcze po interpelacji w sejmie posłów: ks. Lubelskiego, Zakliki i gen. Żeligowskiego w sprawie strajku, prasa mogła (naturalnie w ramach zakreślonych przez cenzurę) pisać i zająć stanowisko wobec strajku chłopskiego.

Stanowisko prasy polskiej w tej sprawie było różne i podzielone.

Prasa obozu rządowego wraz z endecką zajęła jak najbardziej wrogie stanowisko, nazywając strajkujących i organizatorów pachołkami komunistycznymi, warchołami i zwolennikami folks – frontu.

Prasa konserwatywna starała się zająć stanowisko zbliżone do obiektywnego z domieszką uszczypliwości w stosunku do organizatorów strajku, tj. do Stronnictwa Ludowego, chcąc obronić bardziej zachowawczy kierunek w stronnictwie i wśród chłopów, nie szczędząc oszczerstw w stosunku do grup radykalnych ruchu ludowego.

Prasa socjalistyczna, niezależna i prasa ludowa w bezstronny sposób naświetliły podłoże wybuchu i przebiegu strajku, wskazując niebezpieczeństwo i szkodę, jakie grożą państwu w wypadku dalszego ignorowania przez władze żądań chłopskich i robotniczych.

Przejdźmy z kolei pokrótce do wypowiedzi i stanowiska niektórych dzienników i czasopism wobec strajku.

„Gazeta Polska”(nr 241 i inne, rok 1937) pod szumnym tytułem „Stłumienie anarchicznej akcji Stronnictwa Ludowego” zajęła stanowisko sfer rządowych, atakując Stronnictwo Ludowe, stawiając mu zarzuty pracy antypaństwowej, współpracy z komunistami itp.

„Kurier Poranny” nazwał strajk chłopski zbrodnią, a „Express Poranny” i cała prasa czerwona „świętokradztwem”.

Samowola i gwałty – pisał „Kurier Poranny” – zorganizowane na pewnych obszarach Rzeczypospolitej, zostały odparte. I tak będzie zawsze. Polska dzisiejsza nie może sobie pozwolić na żaden objaw słabości, musi żelazną, twardą, bezwzględną ręką bronić u siebie ładu i porządku, bez względu na motywy, w których imieniu występują wichrzyciele. Siewcy zamętu sami przybliżają chwilę, kiedy okres pobłażania się wyczerpie.

„Polska Zbrojna” – organ wojska polskiego – dopatrywała się w akcji Stronnictwa Ludowego „widma Szeli”. „Ilustrowany Kurier Codzienny” zarzucał Stronnictwu Ludowemu, że do akcji strajkowej wciągnęło obce elementy, szczególnie komunistów. Podobne stanowisko zajęła prasa endecka. „Warszawski Dziennik Narodowy” (nr 235) pisał:

Trzeba stwierdzić i zapewne to zostanie przez sądy potwierdzone, że główną siłą napędową w tym strajku chłopskim po jego wybuchu były elementy komunistyczne. Dla naszego obozu strajk chłopski nie był zaskoczeniem. Przeciwstawiliśmy mu się w taki sposób, jaki był możliwy w istniejących warunkach.

Konserwatywny „Czas” ubolewał nad przebiegiem strajku, obciążył władze Stronnictwa Ludowego za wypadki, ale jednocześnie na innym miejscu dodał, że:

(…) nie byłoby słuszne obarczanie odpowiedzialnością za ostatnie wypadki wyłącznie Stronnictwa Ludowego. Zarówno bowiem w przeszłości popełniano i nadal popełnia się błędy, polegające na niedocenianiu i niezrozumieniu świadomości politycznej oraz politycznych dążeń wsi. Błędy te powodują, że ta ogromna siła, jaka tkwi w coraz bardziej zaznaczającej się emancypacji wsi, nie jest skierowana na właściwe tory, a przez to narażona na błądzenie po niebezpiecznych bezdrożach.

Podobne stanowisko zajął „Kurier Polski”, organ ciężkiego przemysłu „Lewiatana”.

Nieco odmienne stanowisko zajęła prasa socjalistyczna.„Robotnik” – naczelny organ P. P. S. – zamieścił wiele artykułów odpierających ataki na Stronnictwo Ludowe, podając najbardziej obiektywną ocenę strajku chłopskiego. Redaktor naczelny M. Niedziałkowski, odpierając ataki prasy Stronnictwa Narodowego na Stronnictwo Ludowe, pisze m.in.:

Chłopi chcą być gospodarzami w Polsce niepodległej. Chcą być gospodarzami, nie przedmiotem doświadczeń „elity” biurokratycznej. Robotnicy chcą być tak samo gospodarzami i pracownicy umysłowi też. Taka jest prawda, od tej prawdy już nikt nie odstąpi, bo rzeczywistość dostarczyła argumentów bez końca. Elita biurokratyczna nie zdała egzaminu. Musi tedy zaistnieć kontrola skuteczna. Kontrolę skuteczną gwarantuje tylko demokracja. Trzeba sobie zdawać sprawę, że w wyrażaniu swych myśli i uczuć wykazały masy chłopskie upór, zawziętość, poświęcenie daleko idące, że były to masy chłopskie w okolicach, gdzie ma swą główną siedzibę umiarkowany Ruch Ludowy, gdzie szeregi tego ruchu składają się, jak to doświadczyliśmy wiele razy, z ludzi, którzy rozumieją nie tylko swoje stanowe interesy. „Warszawski Dziennik Narodowy” – pisze autor – widzący zrazu w wydarzeniach chłopskich tylko przejaw „folks – frontu” i rękę komunistyczną, spostrzegł jednak, że zbytnio sobie uprościł to zjawisko socjalno–polityczne, jakim był strajk rolny, i że za daleko posunął się w insynuacjach i atakach na polski Ruch Ludowy.

Dosyć dziwne stanowisko zajęła prasa naprawiacka, która atakując stale Stronnictwo Ludowe, szczególnie jego kierownictwo, po strajku chłopskim starała się przypodobać chłopom, biorąc w obronę ruch ludowy. Stanowisko takie zajęło pismo naprawy „Naród i Państwo” oraz „Jutro Pracy”, organ grupy płka Sławka.

Bezstronne, rzeczowe stanowisko zajął wobec strajku chłopskiego „Kurier Warszawski”. W artykule podpisanym inicjałami B. K. (Bolesław Koskowski) czytamy między innymi:

Nikt nie zaprzeczy, że Stronnictwo Ludowe zajmuje niemałe miejsce co najmniej w dwu najdojrzalszych politycznie dzielnicach Polski i że jest na wsi prawdziwą siłą polityczną. Kto zdobędzie się na lekceważenie tak ważkiego czynnika i kto może się łudzić, że potrafi go unicestwić albo przynajmniej osłabić? Od 30 lat w Małopolsce, a od dziewiętnastu lat w całej Polsce ludowcy grali znaczną rolę i nie nie zapowiada, żeby ta rola miała im wypaść z rąk.

Prasa Stronnictwa Ludowego starała się w miarę dobrego humoru cenzora przedstawić jak najbardziej bezstronnie stan faktyczny przebiegu strajku, podkreślając na każdym miejscu podłoże strajku, które tkwiło głęboko w ciężkiej sytuacji prawno–politycznej wsi, upominającej się o słuszne prawa polityczne dla największej warstwy w narodzie – chłopów. „Zielony Sztandar” – organ naczelny Stronnictwa Ludowego – w artykule „Nie przeciągać struny” pisze m.in. o chłopskich żądaniach:

(…) chłopi polscy wołają już o najrozmaitsze sprawy od szeregu lat. Wołają i byli jak rzadko kto cierpliwi w oczekiwaniu odpowiedzi. Wołali i wołają o prawa obywatelskie, a nadal obowiązuje niewzruszenie „elitarna” konstytucja i nieodrodne jej dziecko – ordynacja wyborcza, pozbawiająca chłopów najkardynalniejszych uprawnień obywatelskich. Wołają o zmianę warunków gospodarczych ich bytu, o reformy społeczne, a otrzymują tylko cienkie plasterki chwilowej poprawy. Wołają o oświatę, a tymczasem nic się nie zmienia w dziedzinie stosunków na wsi. Słyszeliśmy niedawno, że czas wreszcie oprzeć stosunki w Polsce na prawdzie. Nie należy więc przed prawdą zamykać oczu ani uszu.

Tygodnik „Piast” – organ Stronnictwa Ludowego wychodzący w Krakowie – zamieścił artykuł W. Witosa, przebywającego wówczas na emigracji, w którym m.in. czytamy:

Nawet leniwie myślący powinni zdać sobie z tego sprawę że chłopi niezadowoleni, od państwa odepchnięci, prawa pozbawieni, głodni i ciemni tego zadania nie spełnią, ale nic nie uczynią, aby ten stan zmienić (mowa o związaniu chłopów jak najbardziej z państwem). Powołani milczą, a różnym młokosom wydaje się, że chłop to tylko cyfra w ich rachunku którą oni mogą posuwać stosownie do ich woli, a nawet kaprysu. Jeśli zaś chłopi upomną się nieco śmielej albo popełnią jakiś akt rozpaczy, to jedni natychmiast ujrzą widmo Szeli, drudzy w nich znajdą komunistów, przychodząc z pomocą policji, nawet nieproszeni. Zapominają jedni i drudzy, że najpierw nie czas na podobne eksperymenty, bo wypadki i rozum domagają się czego innego, następnie, że chłop nie da się zrobić popychadłem, a w końcu, że oni są wobec niego znikomą mniejszością.

To jest naturalnie pobieżny tylko przegląd prasy krajowej, która sprawą strajku zajmowała się przez okres kilku miesięcy.

Z wypowiedzi prasy lewicowej możemy stwierdzić, że braterstwo walki chłopów i robotników, nie bacząc na bierne stanowisko prawicowych elementów z PPS, pozostało w chwili strajku nie zmienione, a artykuły, zwłaszcza Niedziałkowskiego, naczelnego redaktora „Robotnika”, umożliwiały Stronnictwu Ludowemu obronę przed napaścią i fałszerstwami, co przy pozbawieniu Stronnictwa Ludowego w tym okresie prasy codziennej było dużą pomocą i obroną przeciwko obozowi dyktatury, wstecznictwa i reakcji (Cyt. za: J. Gójski, Strajki i bunty chłopskie w Polsce, Warszawa 1949, s. 158 – 164).

Materiał powyższy przesłał Ryszard Rauba, 18.08.2019r.

08.08.2017: KPP przypomina w rocznicę poległych w strajku chłopskim

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI PRZYPOMINA:
TO WYDARZYŁO SIĘ W RZĄDZONEJ PRZEZ REŻIM SANACYJNY POLSCE 80 LAT TEMU!

Tytułem koniecznego wprowadzenia do tematu oddajmy w tym miejscu głos profesorowi Józefowi Buszce.
Profesor Józef Buszko – wybitny polski historyk związany z Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie w jednej ze swoich licznych prac tak oto charakteryzował burzliwe wydarzenia społeczno – polityczne, które miały miejsce w 1937 roku w Polsce rządzonej wówczas przez antydemokratyczny piłsudczykowski reżim sanacyjny:

„Rok 1937, a w zasadzie już druga połowa roku poprzedniego, stał pod znakiem wycofywania się egzekutywy PPS z przyjętej poprzednio zasady „nieagresji” w stosunku do komunistów. Świadczyły o tym uchwały odbytego z końcem stycznia XXIV Kongresu PPS w Radomiu, gdzie hasłu jednolitego frontu z komunistami prawicowi przywódcy przeciwstawili hasło „frontu demokratycznego”, mającego objąć PPS i SL, z wyłączeniem KPP.

Ogólny bilans obrad radomskich wypadł zatem ujemnie, chociaż w ich wyniku opracowano wiele słusznych uchwał o charakterze antyfaszystowskim i postępowym. Zerwanie „paktu o nieagresji” godziło jednak w dotychczasowe osiągnięcia jednolitego frontu, osłabiając cały ruch robotniczy. Mimo tych uchwał znaczna część lewicowych pepeesowców współpracowała jednak nadal z komunistami, o czym m. in. świadczy wydawanie z inicjatywy KPP w ścisłym porozumieniu z przedstawicielami socjalistycznej lewicy – „Dziennika Popularnego”, ukazującego się od października 1936 do marca 1937 r. W skład komitetu redakcyjnego wchodzili: Norbert Barlicki jako naczelny redaktor, Stanisław Dubois jako zastępca, inni socjaliści – jednolitofrontowcy oraz komuniści.
Obie partie, zarówno KPP, jak i PPS, prowadziły z dużym rozmachem kampanię na rzecz ludowego rządu hiszpańskiego, od chwili wybuchu w lipcu 1936 r. faszystowskiej rebelii w Hiszpanii. KPP była natomiast jedyną partią, która zorganizowała rekrutację ochotników do republikańskiej armii hiszpańskiej. Ogółem w szeregach tej armii walczyło około 5 tys. Polaków, przy czym wielu z nich odegrało tam wybitną rolę, jak np. Karol Świerczewski.

W lutym 1937 r. obradowało IV Plenum KPP, na którym pierwszoplanowe miejsce zajęła problematyka bezpieczeństwa kraju i obrony jego niepodległości w obliczu wzrostu potęgi Niemiec hitlerowskich i machinacji hitlerowskich w Gdańsku. Hasło to uzasadniało konieczność walki z reżimem sanacyjnym, który nie jest w stanie takiego bezpieczeństwa zapewnić Polsce. Jednocześnie Plenum wysunęło koncepcję szerzej niż poprzednio pojętego frontu ludowego, który objąć miał nie tylko KPP, partie socjalistyczne, SL i związki zawodowe, ale także te odłamy dotychczasowych zwolenników sanacji i endecji, których zawiodły obecne rządy, a które gotowe były przejść na tory opozycji i walki o demokratyzację kraju.

Plenum ustosunkowało się krytycznie do antykomunistycznych uchwał kongresów PPS i SL, ale zarazem wyraziło solidarność z ich antysanacyjnymi i demokratycznymi postulatami. Apelowało wreszcie o nawiązanie wspólnych z socjalistami i ludowcami akcji masowych w walce o demokrację.

Ruch strajkowy klasy robotniczej w ciągu 1937 r. zaczął stopniowo słabnąć, na co wpływała w dużym stopniu sytuacja gospodarcza kraju, rozwijająca się pod znakiem ożywienia koniunktury. Gdy jednak po osiągnięciu punktu kulminacyjnego w 1936 r. fala wystąpień robotniczych już w pewnym stopniu opadła, obozowi rządzącemu zaczęło zagrażać nowe poważne niebezpieczeństwo. W lecie 1937 r. doszło do wielkich wystąpień wielomilionowych mas chłopskich.

Obradujący w burzliwej atmosferze w styczniu 1937 r. nadzwyczajny kongres SL podjął uchwałę o zorganizowaniu strajku, polegającego na wstrzymaniu się chłopów od dostarczania na rynek artykułów rolnych oraz kupowania artykułów przemysłowych i na zaniechaniu wpłacania należności podatkowych. Kierownictwo stronnictwa zdecydowało ostatecznie przeprowadzić ów strajk w dniach od 15 do 25 sierpnia. Miał on charakter wyraźnie polityczny, zawierał żądania rozwiązania Sejmu, rozpisania demokratycznych wyborów, zwolnienia więźniów politycznych, amnestii dla Witosa i innych byłych więźniów brzeskich, przywrócenia swobód demokratycznych i wreszcie gruntownej zmiany polityki zagranicznej, zwłaszcza zbliżenia Polski do mocarstw zachodnich.

Strajk – a więc forma walki przejęta od klasy robotniczej – był niewątpliwie rezultatem nastrojów na wsi polskiej. Przywódcy SL, godząc się na tak ostrą formę walki nie bez wewnętrznych wahań i oporów, ograniczyli jednak jej zasięg terytorialny. Wyłączyli więc z planowanej akcji obszary Pomorza i Śląska z uwagi na niebezpieczeństwo niemieckie, a także ziemie ukraińskie i białoruskie, gdzie ewentualność dalej idących rewolucyjnych ruchów była szczególnie groźna, Jednocześnie władze SL zaleciły swym organizacjom, aby nie wchodziły w związku z akcją strajkową w porozumienie z innymi stronnictwami, co oznaczało odgrodzenie się od współpracy nie tylko z KPP, lecz i z PPS. Zresztą ta ostatnia partia, w przeciwieństwie do komunistów, nie kwapiła się do poparcia strajku chłopskiego.

Mimo legalistycznych tendencji, cechujących posunięcia kierownictwa SL, strajk przybrał od pierwszej chwili charakter wielkiej bitwy z rządem sanacji. Strajkujący tworzyli straże i oddziały bojowe, które zatrzymywały dostawy produktów wiejskich do miast i zwalczały łamistrajków. Na masowych wiecach chłopi burzliwie demonstrowali przeciw obozowi rządzącemu, domagali się powrotu Witosa i często podejmowali rzucane przez komunistów hasła jednolitego frontu antysanacyjnego. W wielu miejscowościach dochodziło do gromadzenia się chłopów uzbrojonych w kosy, widły, cepy, siekiery, a nawet broń palną. Najpotężniejsze, ponad 10 – tysięczne zgromadzenie miało miejsce w Pawłosiowie koło Jarosławia, gdzie chłopi założyli rodzaj obozu warownego, zapowiadając decydujący bój w walce o władzę. W ciągu trwania strajku jego czołowa sprężyną było wielu terenowych lewicowych działaczy SL i „Wici”, z którymi niejednokrotnie współpracowali komuniści, włączający się bezpośrednio do pracy komitetów strajkowych.

Oficjalny komunikat donosił o 188 wystąpieniach „bojówek chłopskich” i o 36 starciach z policją, w wyniku których zabito 41 osób. Dane te – faktycznie znacznie obniżone – nie obejmowały nadto setek osób lżej lub ciężej rannych. Po 10 dniach strajku przywódcy SL ogłosili jego zakończenie, ale wrzenie na wsi w dalszym ciągu nie ustawało, zwłaszcza że policja przystąpiła do brutalnej akcji pacyfikacyjnej, obejmującej dziesiątki wsi.
Strajk chłopski w sierpniu 1937 r. stanowił ostatnią wielką bitwę mas pracujących w burzliwych latach 1935 – 1937, poważnie wstrząsając systemem rządzącym, nie zdołał jednak doprowadzić do jego obalenia. Nie ulega wątpliwości, że podstawową przyczyną niepowodzenia tak tej ostatniej, jak i poprzednich robotniczych antysanacyjnych wystąpień, stanowiło rozproszenie sił obozu demokratycznego, zwłaszcza rozbicie ruchu robotniczego. Obalenie sanacji mogło się dokonać jedynie w drodze bliskiej współpracy wszystkich sił lewicowych, reprezentujących masy ludowe, w pierwszym rzędzie KPP, PPS i SL, na co wskazywali komuniści do realizacji frontu ludowego”.

W powyżej przytoczonym i nie da się ukryć dość obszernym w swojej treści wprowadzającym do tematu cytacie zaczerpniętym z jednej z prac profesora Józefa Buszki znalazł się niezwykle ważny wątek, na który winien koniecznie zwrócić szczególną uwagę każdy czytelnik i czytelniczka.
Mianowicie wątek dotyczący wielkiego, masowego, antysanacyjnego strajku chłopskiego, który miał miejsce w Polsce w dniach 15 – 25 sierpnia 1937 roku.
Strajk ten – jego imponujący rozmach, wyjątkowo dramatyczny przebieg oraz głęboka polityczna wymowa i sens zainspirowały ówczesnych polskich komunistów – konsekwentnych zwolenników i nieustępliwych propagatorów ścisłego, antyfaszystowskiego sojuszu robotniczo – chłopskiego, bohatersko walczących pomimo wielu niesprzyjających im okoliczności ze straszliwie szkodzącą Polsce od maja 1926 roku bezmyślną, brutalną, tępą sanacyjną piłsudczyzną do wydania w formie ulotki dużego formatu – drukiem w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy specjalnej, okolicznościowej odezwy, którą skierowali oni :

„Do Ludu Pracującego Polski !”.

„Towarzysze! Obywatele! Wieś zabrała głos” – stwierdzano z nieskrywaną autentyczną satysfakcją i dumą we wstępie odezwy.
Kierownictwo KPP popierające w całej rozciągłości słuszną walkę, którą toczyli polscy chłopi z reżimem sanacyjnym, który od samego początku miał w głębokiej pogardzie należne im prawa i ich samych stwierdzało ponadto również we wstępie dokumentu, że :

„Na cały kraj rozległ się doniosły głos ludu wiejskiego, który 15 sierpnia br. w potężnych demonstracjach domagał się uznania praw chłopa – współgospodarza Polski. Setki tysięcy chłopstwa wystąpiły 15 sierpnia wystawiając burżuazji i faszyzmowi rachunek za siedemnaście lat krzywd i nieszczęść, ucisku i wyzysku. Na cały kraj wzniósł się 15 sierpnia wielki krzyk milionowych mas chłopskich : dość oszukaństwa!”.
Dla członków KC KPP – wnikliwych i krytycznych obserwatorów ówczesnej polskiej sceny politycznej, na której niestety nie mogli oni dzięki burżuazyjnym włodarzom Polski działać otwarcie i w pełni legalnie było rzeczą aż nazbyt oczywistą i nie podlegającą – ich zdaniem żadnej dyskusji, że:
„Oszukano lud polski w 1920 r. wmawiając mu, że od zwycięskiego zakończenia wojny z bolszewikami zależy wolność i niepodległość narodu polskiego. Oszukano lud polski w 1926 r. okłamując go, że po przewrocie majowym nastąpi rzeczywista wolność i dobrobyt ludu. Chciano oszukać lud polski w 1934 r. tumaniąc go,że po zaprowadzeniu konstytucji faszystowskiej nastąpi rzeczywista wolność i ład w kraju. Chcą oszukać lud polski w 1937 r. przyrzekając, że przez (…) wprowadzenie totalizmu, wyrzeczenie się obrony interesów klasowych, przyjęcie ideologii endeckiej i przez zdecydowaną walkę przeciw komunistom nastąpi prawdziwa wolność i niepodległość” –

oświadczali wszem i wobec polscy komuniści, którzy nie mogli i nie potrafili ścierpieć obrzydliwych, trucicielskich propagandowych kłamstw m. in. i na swój temat, którymi polska burżuazja od początku tak zwanej Drugiej Rzeczypospolitej nieustannie karmiła robotników i chłopów.
Kierownictwo KPP było w pełni świadome tego, że głęboko sfrustrowani brakiem reformy rolnej polscy chłopi i dodatkowo z tego powodu ledwo wiążący przysłowiowy koniec z końcem mieli wówczas w sierpniu 1937 roku szczerze dosyć traktującej ich w uwłaczający sposób ni mniej ni więcej, ale jak niewolnicze bydło kłamliwej, manipulatorskiej sanacyjnej bandy, którą tworzyli kompletnie skretyniali oderwani od rzeczywistości osobnicy lansujący na siłę absurdalny i niedorzeczny kult Józefa Piłsudskiego – człowieka, który nie miał zielonego pojęcia ani o chłopskiej ani tym bardziej o robotniczej doli i niedoli.

W związku z powyższym polscy komuniści zwracali na łamach swojej odezwy uwagę, że :

„15 sierpnia br. Lud polski dowiódł, że się więcej oszukać nie da. I dlatego milionowe masy chłopskie nie ograniczyły się tym razem jeno do demonstracji, ale przystąpiły do strajku powszechnego, z żądaniem wolności na ustach”.
Ówcześni polscy komuniści widzieli w jak z gruntu niepoważny i wyjątkowo lekceważący sposób żałośni sanacyjni „misjonarze” w mundurach traktowali w praktyce politycznej pojęcia : „wolność” oraz „niepodległość” i nie omieszkali w dalszej części swojej odezwy kierując się przy tym poczuciem autentycznego, głębokiego patriotyzmu, wyjaśnić że : „wolność znaczy dziś rozwiązanie sejmu mianowańców i rozpisanie nowych, demokratycznych wyborów. Wolność znaczy dziś zlikwidowanie zakały Polski – obozu koncentracyjnego w Berezie, wypuszczenie wszystkich więźniów politycznych, powrót do kraju wszystkich emigrantów politycznych. Wolność i niepodległość znaczy dziś : usunięcie od rządów Becka i jemu podobnych agentów hitlerowskich, zerwanie paktu z Hitlerem, wejście Polski do bloku państw pokojowych. Pod powyższymi hasłami demonstrowała 15 sierpnia wieś polska, znajdując pełnie zrozumienie i serdeczne poparcie ze strony robotników i i miejskich rzesz pracujących. W całej Polsce, w dziesiątkach miast i miasteczek proletariat miejski demonstrował 15 sierpnia wespół z masami chłopskimi, urzeczywistniając prawdziwą robotniczo – chłopską jedność czynu”.
Na ogłoszony przez opozycyjne Stronnictwo Ludowe (SL) masowy strajk chłopski reżim sanacyjny odpowiedział w swoim wypróbowanym już wielokrotnie wcześniej prymitywnym, bandyckim wręcz stylu czyli brutalnymi, krwawymi represjami.
Kierownictwo KPP potępiając z góry na dół prostackie, sanacyjne metody rozwiązywania skomplikowanych problemów społecznych wyłącznie za pomocą policyjnej kuli i pałki kategorycznie stwierdzało :
„Towarzysze i obywatele! Na dziesięć dni – od 15 do 25 sierpnia – był proklamowany powszechny strajk chłopski. Strajk ten przeraził niesłychanie burżuazję i faszystowską klikę sanacyjną. Rząd puścił w ruch cały swój aparat krwawej przemocy celem zdławienia strajku chłopskiego, dopatrując się w nim zamachu na istniejący w Polsce ustrój faszystowski. Posypały się masowe represje i prześladowania na walczące masy chłopskie. Całe połacie kraju, województwa: krakowskie, lwowskie, kieleckie, lubelskie, zostały oddane pod faktyczny stan wojenny. Gwałtom i przemocy zbirów Składkowskiego – Rydza nie ma kresu. Kilkadziesiąt trupów chłopskich, setki rannych, dziesiątki zniszczonych wsi, tysiące zrujnowanych zagród znaczą krwawą drogę zbirów faszystowskich. Lecz mimo terroru walka mas chłopskich trwa nadal”.

Warto podkreślić w tym miejscu, że polscy komuniści wyraźnie dawali w swojej odezwie z sierpnia 1937 roku do zrozumienia wszystkim czytelnikom, że walcząc za absolutnie słuszną sprawę całkowitego wyzwolenia ludu pracującego nie wolno było pod żadnym pozorem nigdy i nigdzie ustępować nawet najbrutalniejszemu przeciwnikowi.
Wręcz przeciwnie.

Należało jeszcze bardziej się zawziąć, zacisnąć zęby i konsekwentnie kontynuować walkę aż do pełnego zwycięstwa.
Kierownictwo KPP gorąco apelowało w związku z powyższym o umocnienie szerokiego, antyfaszystowskiego frontu demokratycznego, o jeszcze więcej aktywnej, braterskiej solidarności robotniczo – chłopskiej w walce z nieobliczalnym, agresywnym, zdolnym do każdej podłości, każdego świństwa i niegodziwości sanacyjnym reżimem, który w swojej gigantycznej, reakcyjnej tępocie i krótkowzroczności nie mógł za nic zrozumieć, że jego antyrobotnicze, antychłopskie po prostu antyludowe rządy są uzurpatorskie i całkowicie nielegalne!!!
Apel kierownictwa KPP brzmiał następująco :

„Towarzysze robotnicy i pracownicy! Ludności miejska! Walka wsi musi znaleźć jak najpełniejsze poparcie miast. Wspaniale zademonstrowana 15 sierpnia jedność czynu robotniczo – chłopskiego musi zostać w obecnej chwili ciężkich zmagań chłopstwa jeszcze bardziej umocniona. Zrozumieli to dobrze robotnicy i pracownicy dziesiątków miast i miasteczek Lubelszczyzny, Kielecczyzny i Małopolski, którzy strajkami solidarnościowymi poparli walczących braci chłopów. (…) Ich śladem winna pójść cała Polska robotnicza, demokratyczna. Do strajków, do demonstracji, do wystąpień solidarnościowych wzywamy Was – towarzysze robotnicy i pracownicy wszystkich miast i miasteczek Polski !” – gorąco z wyczuwalną wręcz pasją apelowali w swojej odezwie nad wyraz bojowo nastawieni kapepowcy.

Abstrahując od powyższych uwag należy koniecznie podkreślić, iż kierownictwo KPP było bardzo, ale to bardzo zawiedzione wręcz rozczarowane żenująco bojaźliwą postawą, którą zajęli w dniach sierpniowego strajku chłopskiego ewidentnie zorientowani prawicowo i do tego jeszcze skrajnie antykomunistycznie przywódcy Polskiej Partii Socjalistycznej.
Stąd na łamach kapepowskiej odezwy została umieszczona następująca dosadna, oskarżycielska w swojej treści uwaga wystosowana bezpośrednio pod adresem wystraszonych prawicowych przywódców PPS :

„Towarzysze i obywatele! Przełamać trzeba mur milczenia, którym faszyzm chce otoczyć i zdławić bohaterską walkę chłopstwa. Ułatwiona ma faszyzm te robotę wskutek niedopuszczalnego stanowiska prawicowych przywódców PPS i związków zawodowych. Nie dość,że sprzeciwiali się oni wspólnym wystąpieniom robotniczo – chłopskim w dniu 15 sierpnia, nie dość, że dążyli do rozbicia tej jedności w miejscowościach, w których ją realizowano, to dziś prawicowi przywódcy PPS i związków nadal nic nie robią dla okazania masom chłopskim pomocy i poparcia ze strony walczącego proletariatu. Nic tu nie pomoże tłumaczenie się terrorem rządowym i groźbą zamknięcia związków, organizacji i pism robotniczych, w razie gdyby solidaryzowały się one z walką chłopów. Istnieje bowiem możliwość przeciwstawiania się wszelkim groźbom i terrorowi faszystowskiemu. Istnieje taki środek. A jest nim umocnienie szerokiego frontu demokratycznego. Gdyby ten front był umocniony, gdyby PPS oficjalnie poparła walkę chłopstwa, gdyby wespół ze Stronnictwem Ludowym, związkami zawodowymi i wszystkimi organizacjami robotniczymi i demokratycznymi organizowała walkę mas – walka ta byłaby wygrana” – stwierdzali bez ogródek w swoim dokumencie mocno wkurzeni i rozżaleni na przywódców PPS polscy komuniści.
Specjalną, okolicznościową odezwę KC KPP z pamiętnego, strajkowego sierpnia 1937 roku zamykało przesiąknięte rewolucyjnym wręcz optymizmem wezwanie do kontynuowania bezkompromisowej, wspólnej robotniczo – chłopskiej walki ze znienawidzonym sanacyjnym przeciwnikiem :
„Towarzysze i obywatele ! 15 sierpnia br. przejawiła się siła jedności robotniczo – chłopskiej. Dziś jedność tę zahartować należy w ogniu strajków solidarnościowych proletariatu miejskiego całej Polski. Za pomocą tych strajków robotnicy doszlusują do rozgorzałego już boju o wolność. Za pomocą tych strajków lud przeciwstawi się nowej, wzmożonej fali terroru i pacyfikacji (…) Do strajków solidarności! Do akcji protestu przeciw krwawej orgii terroru rządowego, przeciw „pacyfikacjom”, w obronie walczących mas chłopskich, w obronie organizacji ludowych, o wypuszczenie uwięzionych działaczy! W tej akcji solidarności nie może zabraknąć ani jednego miasta, ani jednej fabryki, ani jednego uczciwego proletariusza i inteligenta. (…) Niech żyje demokratyczny front ludowy !”.

Ryszard Rauba

Źródło: 08.08.2017 Brzask