Europarlamentarzyści KKE potępiają zakaz aborcji w Polsce

Reprezentanci Komunistycznej Partii Grecji w Parlamencie Europejskim potępili oburzającą decyzję polskiego Trybunału Konstytucyjnego zakazującą aborcji oraz za pośrednictwem eurodeputowanego Kostasa Papadakisa zadali Komisji Europejskiej pytanie w tej sprawie.

Niedawno polski Trybunał Konstytucyjny wydał godną potępienia i reakcyjną decyzję, w której uznaje aborcję ze względu na anatomiczne wady płodu za niezgodną z konstytucją. W praktyce jest to równoznaczne z zakazaniem większości dotąd legalnych aborcji w Polsce. W odpowiedzi na to od wielu dni trwają protesty, które skłoniły rząd do tymczasowego niepublikowania wyroku.

Do czasu decyzji trybunału, co również jest nie do zaakceptowania, aborcja była w Polsce legalna jedynie gdy ciąża stanowiła zagrożenie dla matki, płód był obciążony ciężką, nieuleczalną wadą oraz gdy ciąża była wynikiem gwałtu. Długotrwałe reakcyjne dążenie polskich władz do zakazu aborcji pcha kobiety ku aborcjom nielegalnym, zagrażającym zdrowiu, oznacza dalszą komercjalizację służby zdrowia, a także wzmacnia głęboko reakcyjne oraz anachroniczne postrzeganie roli kobiety w społeczeństwie.

W efekcie polskie władze nie tylko promują te reakcyjne działania, ale wraz z 31 krajami, w tym USA, podpisały haniebną deklarację antyaborcyjną. Jest to kolejny cios w prawa młodych kobiet, które zostały pozbawione możliwości bezpiecznej, dostępnej i darmowej aborcji, przeprowadzonej w publicznych placówkach. Jednocześnie władze oraz organy naukowe wykazują kompletny brak wiedzy o skutkach i konsekwencjach takiego stanu.

Wyrywkowe przywoływanie Polski do „respektowania rządów prawa i praw człowieka” przez UE, pod tym pretekstem uruchamia nowe reakcyjne mechanizmy UE, kosztem ludu, którego dotyczy.

Decyzja ta nie jest bez związku z barbarzyńską polityką komercjalizacji opieki zdrowotnej przez UE i rządy państw członkowskich. Bez względu na zróżnicowane opinie na temat aborcji, ich wspólnym mianownikiem jest postrzeganie zdrowia reprodukcyjnego kobiet jako pola do inwestycji, bez gwarantowania wszystkim kobietom bezwarunkowego dostępu do opieki medycznej.

Polska jest więc przykładem dostosowania prawa i wprowadzania antyspołecznych wytycznych UE, które oznaczają degradację praw kobiet, a także w ogóle praw pracowniczych, wspieranie grup biznesowych, antykomunistyczną kryminalizację mówienia o osiągnięciach socjalizmu, wśród których to osiągnięć położono podwaliny pod równość kobiet i mężczyzn we wszystkich aspektach życia społecznego.

W oparciu o powyższe eurodeputowany KKE zadał Komisji Europejskiej następujące pytanie:

Jak Komisja Europejska zamierza zagwarantować prawnie, wbrew zakazom i restrykcjom w sprawie aborcji, dostęp do publicznego i darmowego systemu opieki zdrowotnej, zapewniającego nie tylko usługi aborcyjne, ale także z zakresu edukacji seksualnej, planowania rodziny, ochrony rodzicielskiej, medycznego wsparcia dla reprodukcji, ciąży oraz narodzin?

Tysiące demonstrantów na ulicach Warszawy w obronie praw kobiet

18 listopada po raz kolejny tysiące demonstrantów wyszły na ulice Warszawy w ramach Strajku Kobiet. Ogromną brutalnością wykazała się policja, która zaatakowała pokojowo protestujący tłum i testowała nowe sposoby przeprowadzania prowokacji przez nieumundurowanych funkcjonariuszy.

Na wezwanie Ogólnopolskiego Strajku Kobiet do udziału w blokadzie sejmu odpowiedziały różne środowiska. W proteście uczestniczyła także grupa członków i sympatyków KPP z czerwonymi sztandarami. Gmach parlamentu został otoczony przez znaczne siły policji, które zablokowały do niego dostęp. Wobec tego zgromadzeni w kilku miejscach demonstranci rozpoczęli przemarsz ulicami Warszawy. Licząca kilkaset osób grupa została zablokowana przez policję. Działanie to nosiło znamiona prowokacji, ponieważ demonstrantów bez powodu otoczono kordonami i na początku wzywano do rozejścia się, aby później blokować im przejście. Ci sami funkcjonariusze, którzy twierdzili początkowo, że wszyscy uczestnicy protestu, mają zostać wylegitymowani, później zaczęli przepuszczać wszystkich w małych grupach.

Do głównych policyjnych prowokacji doszło przed siedzibą państwowej telewizji TVP Info w momencie, gdy demonstranci zaczynali się już rozchodzić. Zebrani zostali zaatakowani gazem pieprzowym przez nieumundurowanych funkcjonariuszy. Dokonali oni napaści na kilka kobiet, a gdy tłum zaczął się bronić wyciągnęli pałki teleskopowe. Prowokatorzy, po założeniu opasek „policja”, ukryli się za tarczami oddziałów prewencji. Jest to sposób działania, który można było zaobserwować na przykład we Francji, podczas protestów ruchu Żółtych Kamizelek. Założenie opaski „policja” nie czyni z napastnika policjanta, który powinien mieć identyfikator. Tajne formacje policji nie powinny być w demokratycznych krajach używane do tłumienia demonstracji.

Kilkanaście osób zostało zatrzymanych, a kilkadziesiąt poszkodowanych. Brutalność policji rośni po tym gdy politycy Prawa i Sprawiedliwości zaczęli skarżyć się na jej „zbytnią pobłażliwość” podczas największych protestów strajku kobiet. Działania te obrócą się jednak przeciwko obecnemu rządowi. Jak nigdy wcześniej potrzebna jest mobilizacja, aby pokazać, że społeczeństwo nie da się zastraszyć.

KPP na proteście przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji

30 października w Warszawie ponad 100 tysięcy osób, w większości kobiet, wyszło na ulice, aby wyrazić sprzeciw wobec niemal całkowitego zakazu aborcji, wynikającego z wyroku tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego.

Trwająca ponad 5 godzin demonstracja była największą od dziesięcioleci. Jej uczestniczy zbierali się w kilku miejscach, a następnie ruszyli do centrum, łącząc się w jedno zgromadzenie. Wielokilometrowy marsz przeszedł głównymi ulicami miasta, z Centrum na Żoliborz, pod dom prezesa PiS i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Przed jego domem przemarsz został zablokowany przez zmasowane siły policji.

W demonstracji uczestniczył też kilkusetosobowy blok tworzony przez grupy lewicowe. Nie zabrakło działaczy i działaczek KPP z czerwonymi sztandarami. Przypominaliśmy, że zakaz aborcji ma również klasowe oblicze – uderzy przede wszystkim w kobiety z klasy pracującej, których nie stać na skorzystanie z podziemia aborcyjnego.

Wśród demonstrujących dominowały hasła ludowego oburzenia, zwłaszcza pod adresem PiS, Konfederacji, Trybunału Konstytucyjnego i Ordo Iuris. Domagano się dymisji reakcyjnego rządu. Symbole strajku kobiet pojawiły się m.in. na Pałacu Kultury i Nauki, wielu budynkach przy trasie przemarszu, a także na żurawiu budowlanym w centrum miasta. Demonstrujący spotykali się z licznymi wyrazami poparcia ze strony mieszkańców, którzy wywieszali transparenty z okien i balkonów, a w kilku miejscach puszczali z okien muzykę z antyrządowym tekstem. Demonstracje zabezpieczali ratownicy medyczni, nagradzani przez tłum brawami.

W kilku miejscach tłum zaatakowały grupy neofaszystów, rzucających w kobiety i dzieci oraz osoby starsze racami. Napastnicy uciekli, gdy pojawiła się zorganizowana ochrona demonstracji. Policja interweniowała dopiero gdy bojówkarze zostali odpędzeni. Nie udała się także prowokacja szykowana przez tak zwanych „obrońców kościołów”. Wbrew ich oczekiwaniom tłum nie zainteresował się tymi obiektami i nie zamierzał ich atakować.

Demonstracje w obronie praw kobiet odbyły się tez w innych miastach. Największa we Wrocławiu zgromadziła wiele tysięcy osób. Planowane są kolejne protesty.

Fala ogólnopolskich protestów w obronie praw i wolności kobiet

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznający za niezgodną z konstytucją aborcję nieuleczalnie chorych płodów, wywołał ogólnokrajowe oburzenie i falę protestów, która przeraziła władzę.

Od 22 października na ulice polskich miast, pomimo zakazów oraz pandemii, wychodzą tysiące ludzi. Protest nabiera dynamiki, a sytuacja staje się przełomowa. Tak liczne demonstracje odbywają się nie tylko w dużych miastach, gdzie opór wobec narzucania klerykalnej moralności zawsze był silny, ale również w mniejszych ośrodkach. Odbyło się kilkaset zgromadzeń, blokad, marszów, w tym w miastach i miasteczkach uważanych za bastiony PiSu. Uczestniczyli w nich najczęściej młodzi ludzie, nie mający dotąd doświadczenia w podobnych działaniach, ani sprecyzowanych poglądów politycznych. Jest to dla nich przyspieszony kurs obywatelskiego nieposłuszeństwa. Hasło „to jest wojna”, przyjęte jako jedno z głównych podczas społecznej mobilizacji, dowodzi iż nie brakuje jej radykalizmu. Rzeczywistość przerosła nawet oczekiwania wielu środowisk lewicy społecznej.

Po raz pierwszy upadają dotychczasowe zasady etykiety, nakazujące demonstrować godnie, spokojnie i legalnie. Zgromadzenia są nielegalne, ponieważ władza wykorzystała do wprowadzenia kontrowersyjnych zmian okres pandemii. Przed policyjną interwencją broni demonstrujących ich liczebność, a także wzajemna solidarność. Pojawiają się radykalne, często nawet niecenzuralne hasła, adekwatne do sytuacji. W tym momencie widać podział między autentycznie oburzonymi, którym one nie przeszkadzają, a liberalnymi politykami usiłującymi budować swój wizerunek, a na protestach zbijać jedynie kapitał polityczny.

Runęło też tabu nakazujące szacunek do instytucji kościoła katolickiego. Skandale pedofilskie, zadufanie hierarchów, a także ich entuzjastyczne wypowiedzi po wyroku tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego, dolały oliwy do ognia. W wielu kościołach zostały przerwane msze.

Demonstranci wkroczyli między innymi do katedry poznańskiej, po tym gdy dzień wcześniej biskup poznański chwalił dążenie do całkowitego zakazu aborcji. Na murach licznych świątyń pojawiły się antyrządowe i antyklerykalne hasła. Liberalni, kapitalistyczni politycy uznali to za akt wandalizmu, jednak w rzeczywistości były one wyrazem radykalnego, bezkompromisowego sprzeciwu wobec klerykalizmu. Uderzono w oderwanych od rzeczywistości, politykujących księży wspierających władze. W Szczecinku tłum młodych ludzi bezpośrednio wykrzyczał hasła jednemu z lokalnych proboszczów. Taki zwrot sytuacji jest zdecydowanie pozytywny. Młodzi ludzie odwracają się od kościelnego zabobonu.

Po raz pierwszy tak wiele protestów miało radykalny charakter. Zarówno w większych jak i mniejszych miastach odbyły się blokady dróg, a także akcje pod biurami poselskimi parlamentarzystów PiS. Politycy partii rządzącej odczuli bezpośrednio społeczny gniew. Członkini tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego, Krystyna Pawłowicz oświadczyła, że boi się demonstrantów. Tak powinien wyglądać radykalny protest. Za antyspołeczne i antyludzkie decyzje odpowiadają konkretni ludzie. Należy uczyć ich, że działania te mają swoje konsekwencje. Do tego nie wystarczy pisanie petycji, a także toczenie akademickich debat oraz udział w konsultacjach społecznych. Na pewnym etapie niezbędne jest pokazanie gniewu ulicy.

Powołane przez prawicę bojówki, mające „bronić kościołów”, okazały się skuteczne w szarpaniu emerytek, lecz zupełnie bezradne wobec tysięcy demonstrantów. Chroniły się przed pobiciem za plecami policyjnych oddziałów prewencji. Liderzy faszyzujących grup wysyłali z kolei dramatyczne komunikaty o tym jak „zostali zaatakowani”.

W protestach uczestniczy też radykalna lewica. Widoczne są czerwone sztandary. To istotne aby stanąć po stronie wszystkich, którzy wychodzą dziś na ulice. Liberałowie nie zagwarantują ochrony ich praw. Dla nich liczy się jedynie strategia wyborcza. Nie przejmują się także losem rodzin chorych, niepełnosprawnych dzieci.

Dlatego należy rozszerzać postulaty o kwestie socjalne. Mówić, że zakaz aborcji uderza przede wszystkim w kobiety z klasy pracującej. Umożliwienie aborcji w przypadku nieodwracalnej choroby płodu nie jest wystarczającym rozwiązaniem. Kobiety, które zdecydują się urodzić chore dziecko powinny otrzymać pomoc, a rząd zamiast przeznaczać dodatkowe fundusze na modernizację armii, przekierować je na wsparcie dla rodzin osób niepełnosprawnych, a także służbę zdrowia.

Obecnie poziom konfrontacji narasta. Rząd straszy wysłaniem na ulice wojska, jest jednak świadomy, że takie posunięcie może stanowić początek jego końca. Oto z jednej strony staje oburzone społeczeństwo, głównie młode kobiety, a z drugiej reakcyjna władza chroniąca się za plecami mundurowych. W takiej konfrontacji stanowisko komunistów musi być jednoznaczne – bezwarunkowe poparcie dla walki z prawicową reakcją, a także liberalnymi, fałszywymi przyjaciółmi „praw kobiet”.