58% Kubańczyków zaszczepionych

Ministerstwo Zdrowia Publicznego Kuby opublikowało informację iż w pełni zaszczepione zostało 58% mieszkańców wyspy. Kuba swój program szczepień przeciwko Covid-19 rozpoczęła w maju bieżącego roku.

Rząd kubański wykorzystywał trzy rodzaje rodzimych szczepionek – Abdala, Soberana 02 and Soberana Plus. Ta ostatnia, najsilniejsza, została opracowana specjalnie z myślą o szczególnie narażonych osobach, między innymi cierpiących na różne choroby przewlekłe i o obniżonej odporności.

Według portalu Our World in Data, zajmującego się analizami statystycznymi, Kuba jest, obok Zjednoczonych Emiratów Arabskich, krajem o największej liczbie podanych dawek szczepionki na 100 osób.

Obecnie celem władz wyspy jest wyszczepienie do końca roku 100% obywateli. Od czerwca kubańskie szczepionki Abdala są eksportowane do Wenezueli. We wrześniu umowę na ich dostawę podpisał Wietnam.

Szczepionki Abdala i Soberana 02 są wśród 5 najskuteczniej chroniących przed Covid-19 na świecie. Abvdala, opracowana przez Centrum Inżynierii Genetycznej i Biotechnologii osiągnęła 92,28% skuteczności, Soberana 02 wytworzona przez Instytut Szczepionek Finlay wykazała skuteczność na poziomie 91,2%.

Od września preparaty te przechodzą procedury zatwierdzenia przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Kuba, dzięki rozwiniętemu systemowi opieki zdrowotnej oraz szybkiej kampanii szczepień uniknęła kolejnej fali pandemii związanej z wariantem Covid-19 delta. Od początku pandemii na wyspie zmarło około 7,4 tys osób, natomiast wyzdrowiało 928 684, czyli 97,9% chorych.

Odezwa pierwszomajowa

Europejska Inicjatywa Partii Komunistycznych i Robotniczych, do której należy między innymi KPP, wydała odezwę pierwszomajową, w której to przesyła pozdrowienia ludziom pracy na całym świecie.

W odezwie tej napisano:

Inspiruje nas walka robotników Chicago. Oddajemy cześć mężczyznom i kobietom którzy polegli na polach bitew walki klasowej. Walki pracowników w każdym okresie na całym świecie są jedynymi, które zagroziły wyzyskiwaczom, niosącym podboje, ponieważ zakwestionowały ich dominację i władzę.

Inicjatywa zwraca uwagę, iż obecnie kapitał, jego międzynarodowe porozumienia, takie jak UE, jej rządy i partie rządzące, nasilają ataki na pracowników aby przezwyciężyć kapitalistyczny kryzys przyspieszony przez pandemię. W praktyce oznacza to dodatkowe wsparcie dla kapitalistów oraz nowe ciężary dla społeczeństw.

Inicjatywa odniosła się do trwającej epidemii Covid-19:

W Europie, w rozwiniętych krajach kapitalistycznych, życie straciło 1 milion ludzi, a co najmniej 2 miliony osób dołączyło do armii bezrobotnych. Bogactwo miliarderów wzrosło w tym samym okresie o kolejny bilion dolarów.

Przypomniała, że systemy opieki zdrowotnej zostały w wielu krajach skomercjalizowane, a podczas pandemii załamały się i zostały systemami „na jedną chorobę”. W tym samym czasie w imię zysków kapitalistów łamano zasady bezpieczeństwa w trakcie pandemii. W wyniku tego zarażali się pracownicy sklepów spożywczych, magazynierzy, kurierzy, budowlańcy, sprzątaczki, zmuszani do pracy w niebezpiecznych warunkach i podróżowania komunikacją miejską. Podczas gdy między przemysłem farmaceutycznym, burżuazyjnymi państwami i UE szaleje konkurencja, nie ma miejsca dla pacjentów na oddziałach intensywnej terapii. Ponieważ nie dokonano koniecznych nacjonalizacji w służbie zdrowia, prywatne firmy usługowe zarabiają podczas pandemii kosztem społeczeństw, ponieważ niezbędne do walki z chorobami środki nie są powszechnie dostępne. Leczenie wielu pacjentów z chorobami przewlekłymi zostało przerwane z powodu braków w systemach opieki zdrowotnej, a niektórzy pacjenci stracili życie tylko z tego powodu – dodaje Inicjatywa.

Wspomniano również o systemie telepracy rozpowszechnionym podczas pandemii:

Od pracowników oczekuje się, że będą pracować w swoich domach prawie jak roboty, pokrywając koszty z własnej kieszeni, bez kontaktu między zatrudnionymi i bez związków zawodowych. Elastyczna praca nie oszczędza czasu. Jest to nasilona wersja wyzysku i pułapka na pracowników. W ostatnich miesiącach przygotowywano plany ratunkowe dla dużych monopoli, kosztem pracowników i małych zakładów wprowadzając ograniczenia działalności i nowe podatki. Jednocześnie pandemia była pretekstem do zwolnień, obniżek wynagrodzeń i bezpłatnych urlopów.

Inicjatywa skrytykowała system nauki zdalnej, ponieważ Dzieci, które nie mogą chodzić do szkoły, są w wielu krajach wykorzystywane do pracy. Ci, którzy mogą chodzić do szkoły, po jej ukończeniu stają w obliczu zagrożenia bezrobociem.

Ponadto w sytuacji kryzysowej duże sumy przeznaczono na broń, ćwiczenia NATO i projekty wojskowe UE, podczas gdy istnieją miliony pracowników-uchodźców, których życie zostało wywrócone do góry nogami przez imperializm. Nie są oni w stanie w pełni skorzystać z żadnych podstawowych usług.

Inicjatywa zwraca uwagę, że kryzys pandemiczny mógłby być przezwyciężony znacznie szybciej w socjalizmie. Z kolei w kapitalizmie pandemia służy jako pretekst do uciszania pracowników, którzy chcą bronić swoich praw, do zakazania związków zawodowych i działalności politycznej, organizowania się, strajku, a nawet zakazu obchodów pierwszego maja.

Europejska Inicjatywa Partii Komunistycznych i Robotniczych podsumowuje czym jest i być powinien Pierwszy Maja:

1 maja to najważniejszy i historyczny dzień walki ludu pracującego z wyzyskiem. Jest to wspólny dzień świętowania walki pracowników, którzy na całym świecie domagają się swoich praw. Nie pozwolimy zniszczyć majowego święta! Ich zakazy pokazują, jak bardzo boją się klasy robotniczej jako swojego prawdziwego przeciwnika.

Całość odezwy pierwszomajowej dostępna jest w języku angielskim TUTAJ.

Oświadczenie partii tworzących Inicjatywę Komunistyczną

29 marca 2021 r. Europejska Inicjatywa Komunistyczna wydała oświadczenie przeciwko kapitalistycznym działaniom antypracowniczym, które są wprowadzane w Europie, aby zrzucić ciężar kapitalistycznego kryzysu na pracowników.

Upłynął rok pojawienia się od pierwszych przypadków COVID-19 w Europie, a klasa robotnicza i masy ludowe nadal cierpią z powodu niszczycielskich skutków kapitalistycznego kryzysu oraz pandemii.

W porównaniu do sytuacji sprzed roku, można łatwo stwierdzić, że warunki życia i pracy klasy robotniczej oraz mas ludowych znacznie się pogorszyły w wyniku narastającej ofensywy kapitału antyspołecznej polityki burżuazyjnych rządów. Kapitalizm nie mógł zapobiec nowemu kryzysowi nadmiernej akumulacji i podobnie jak wcześniej – kapitaliści próbują przerzucić ciężar na barki pracowników.

Obecny kryzys gospodarczy nie jest spowodowany kryzysem zdrowotnym, którego jesteśmy świadkami. Pojawienie się Covid-19 było katalizatorem kryzysu, którego uwarunkowania zostały stworzone właśnie w systemie kapitalistycznym, o czym świadczy spowolnienie gospodarcze w 2019 roku. Dekady prywatyzacji i cięć budżetowych w publicznym systemie opieki zdrowotnej, a także polityka prowadzona przeciwko klasie robotniczej i ludowi pracującemu jeszcze bardziej nasiliły problemy. Burżuazyjne rządy zdecydowały się zwiększyć zyski wielkich firm ze szkodą dla życia oraz zdrowia pracowników.

Groteskowa sytuacja ostatnich tygodni dotycząca zakupu szczepionek od różnych międzynarodowych koncernów świadczy o antyspołecznej polityce wielu rządów i o klasowym charakterze Unii Europejskiej jako międzynarodowego związku kapitału, który służy interesom europejskich firm farmaceutycznych zawsze kosztem interesów większości klasy robotniczej.

Ponieważ kryzys pojawił się akurat przed pandemią, różne kraje kapitalistyczne po raz kolejny przenoszą ciężar na klasę robotniczą. Burżuazyjne rządy, niezależnie od ich liberalnego lub socjaldemokratycznego zarządzania, uciekają się do kolejnych lockdown’ów, powołując się wzrost zakażeń, hospitalizacji oraz zgonów, które są wynikiem ich prób „ratowania gospodarki”. Duże grupy biznesowe otrzymują wsparcie finansowe oraz środki stymulujące od różnych rządów. Z drugiej strony pogłębiają model pracy oparty na „elastyczności” i pracy na żądanie, wraz z cięciami ami w zakresie praw pracowniczych oraz propagowaniem nowego modelu pracy, pracy zdalnej.

W związku z pogarszającymi się warunkami życia pracownicy zaczęli się mobilizować. Pomimo przestrzegania wszelkich środków ochrony zdrowia, doświadczyli zakazu strajków oraz ostrego tłumienia demonstracji oraz protestów z „powodów zdrowotnych”. Przeciwnie, w kilku krajach Europy zauważamy, że nie ma barier w działaniach organizowanych przez pracodawców, a są one nawet promowane lub władze dają na nie ciche przyzwolenie. Ponadto kryminalizacja czasu wolnego i wszelkiej innej działalności uznanej za „niepotrzebną”, zwłaszcza dla młodzieży, jest sposobem na ukrycie smutnej rzeczywistości: większość zakażeń ma miejsce w pracy i jest to spowodowane brakiem bezpieczeństwa pracowników, ponieważ te warunki są nie do pogodzenia z zyskami kapitalistów.

Partie Komunistyczne i Robotnicze Inicjatywy są przeciwne nowemu, potwierdzonemu antypracowniczemu oraz antyspołecznemu charakterowi rządów europejskich i wzywają klasę robotniczą oraz masy ludowe do organizowania się oraz walki w każdym regionie, w każdym miejscu pracy, w każdej szkole, aby rząd i pracodawcy zapłacili za kryzys. Ten kryzys nie został spowodowany przez klasę robotniczą. To kryzys kapitalizmu. Kryzys systemu, który nie jest w stanie zaspokoić potrzeb większości populacji i którego interesy są całkowicie sprzeczne z interesami pracowników.

Wzywamy klasę robotniczą do mobilizacji wokół postulatów poprawy środków ochrony zdrowia oraz praw pracowniczych. Wzywamy do bardziej zdecydowanego włączenia się do walki w celu przezwyciężenia tego przestarzałego systemu oraz zbudowania alternatywnego, w którym gospodarka będzie odpowiadać potrzebom ludzi, gdzie postęp naukowy oraz technologiczny służy zapewnieniu wszechstronnego dobrobytu pracownikom – socjalizmu-komunizmu.

Głos komunistyczny w Parlamencie Europejskim w debacie o epidemii

Eurodeputowany Komunistycznej Partii Grecji (KKE) Kostas Papadakis zabrał głos na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego podczas debaty na temat: „Wpływ Covid-19 na demokrację, podstawowe prawa i rządy prawa”, potępiając postępującą kryminalizację oraz intensyfikację represji wobec protestów społecznych.

W wystąpieniu szczególnie zwrócił uwagę na to, iż:

W Grecji rząd ND [Nowej Demokracji] – jak wszystkie rządy państw członkowskich UE, nie tylko nie podejmuje skutecznych działań przeciwko pandemii, ale w trakcie kapitalistycznego kryzysu, eskaluje coraz radykalniejszy atak na prawa pracownicze, służąc interesom grup biznesowych. Narastają represje wobec protestujących robotników. Łamane jest prawo do strajku, demonstrowania i działalności związków zawodowych. Rezolucja [PE, dotycząca walki z Covid-19] pomimo wyrażenia ogólnikowych obaw, usprawiedliwia te działania tak długo jak są „konieczne, proporcjonalne, tymczasowe i oparte na solidnych podstawach prawnych”, a jednocześnie wzywa państwa członkowskie do ograniczania prawa do zgromadzeń „jedynie gdy jest to absolutnie konieczne i uzasadnione”. W imię walki z pandemią daje również zielone światło dla śledzenia i przetwarzania danych osobowych przez specjalne aplikacje. Lud poprzez zorganizowaną walkę o zaspokojenie bieżących potrzeb, przy zachowaniu wszelkich wymogów bezpieczeństwa, będzie bronił swoich praw anulując w praktyce reakcyjne ustawy i dekrety.

Eurodeputowany Komunistycznej Partii Grecji (KKE) Lefteris Nikolaou-Alavanos zabrał głos na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego podczas debaty „Program działań Unii na polu ochrony zdrowia w okresie 2021-2027 -EU4Zdrowie”.

Program ten ma na celu legitymizowanie niedostatków publicznych systemów ochrony zdrowia, które zostały boleśnie ujawnione podczas pierwszej fali pandemii i dramatycznie potwierdzają się w trakcie drugiej. Przedstawia między innymi propozycję transportu lotniczego lekarzy z jednego państwa o zniszczonym systemie publicznej opieki zdrowotnej nastawionym na „jedną chorobę”, do innego celem łatania dziur i tworzenia kolejnych, podczas gdy komercyjny biznes ochrony zdrowia bogaci się kosztem pieniędzy zwykłych ludzi.

W skrócie, projekt komercjalizacji opieki zdrowotnej, partnerstw publiczno-prywatnych w myśl logiki „koszt-zysk” konsoliduje się w oparciu o „gwarantowany” przez państwo „minimalny pakiet podstawowy”. Nie wystarczy on nawet na podstawowe leczenie, więc uzupełnia go logika „ktoś musi zapłacić” oraz dominacja narzędzi prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego. Ten program nie ma nic wspólnego z zaspokojeniem pilnych potrzeb społeczeństw, a także radzeniem sobie z wielkimi brakami oraz wymogami publicznych systemów ochrony zdrowia.”
Eurodeputowany Komunistycznej Partii Grecji (KKE) Lefteris Nikolaou-Alavanos stwierdził:

Systemy intensywnej opieki w krajach UE znajdują się w tragicznym stanie. Ze względu na tragiczne braki lekarze ponownie muszą decydować kto przeżyje, a kto umrze. Burżuazyjne rządy UE bronią komercjalizacji służby zdrowia i ich zasad opartych na konkurencji, co jest w interesie grup biznesowych i kosztowało nas wiele tysięcy istnień ludzkich. Świętowanie z okazji stworzenia szczepionki, prezentowane przez UE i burżuazyjne państwa członkowskie, nie może ukryć ostrej konkurencji między firmami farmaceutycznymi, która nie współgra ze społecznym prawem do opieki zdrowotnej, a także opiera się na kontraktach o nieznanych warunkach, niebezpiecznych dla ludzi. Oddajecie 1,7 tryliona [euro] grupom biznesowym i bankom, jednak budżet „zdrowotny” to jedynie 9 milionów, które nie trafią do instytucji publicznych, ale posłużą dalszej komercjalizacji i partnerstwu publiczno-prywatnemu, za co zapłacą społeczeństwa. Wzywamy do natychmiastowej nacjonalizacji bez odszkodowań prywatnych klinik i włączenia ich do krajowego planowania, aby zapewnić operacje, testy i badania wszystkich chorób. Wzywamy do masowego rekrutowania personelu medycznego, otwierania SORów, a także podejmowania przez państwa działań zapobiegających rozprzestrzenianiu choroby w miejscach pracy, domach opieki oraz środkach komunikacji zbiorowej.

Oświadczenie Europejskiej Inicjatywy Komunistycznej w sprawie nowego wybuchu pandemii

Nowy wybuch epidemii w całej Europie nie pojawił się znikąd. Twierdzenia burżuazyjnych rządów, że „podjęły działania” i „chroniły publiczne systemy opieki zdrowotnej” po pierwszej fali pandemii, a także, że „w trakcie pandemii UE zrozumiała i solidaryzuje się z państwami członkowskimi” są mitami.

Wraz z nową falą pandemii wszystkie te mity są z dnia na dzień ujawniane i demaskowane. Wzrost liczby zgonów, zachorowań i intubowanych pacjentów ujawnia odpowiedzialność UE oraz rządów za pozbawienie publicznych systemów opieki zdrowotnej personelu, infrastruktury, OIOMów, odczynników i testów.

Te ogromne niedociągnięcia torują drogę prywatnym grupom biznesowym zajmującym się ochroną zdrowia, które spieszą się, by wykorzystać zaniepokojenie i choroby ludzi, dla osiągnięcia zysków. Dlatego czerpią zyski ze swojego partnerstwa z instytucjami publicznymi i pobierają od pracowników opłaty za testy i leczenie wirusa lub innych chorób oraz schorzeń, które niezależnie od pandemii wymagają badań, leczenia czy operacji, przy których, zajmujące się jednym tematem szpitale publicznego systemu opieki zdrowotnej, nie mogą sobie poradzić.

Rządy i pracodawcy ponoszą olbrzymią odpowiedzialność za wadliwe protokoły zgodne z priorytetami wielkiego kapitału, brak niezbędnych środków ochrony pracowników w miejscach pracy, utrwalanie się problemów w ośrodkach opieki nad osobami starszymi, okropne warunki w obozach dla uchodźców, szkołach, środkach transportu itp.

Podczas gdy eksploatacja trwa na wszystkich poziomach; niedopuszczalne jest, aby edukacja, walka o prawa, życie polityczne i kulturalne były ograniczane w imię pandemii.

Minęło 7 miesięcy od wybuchu pandemii, a rządzący nadal nie zrobili nic w sprawie znacznego wzmocnienia publicznego systemu opieki zdrowotnej oraz rzeczywistego rozwiązania ogromnych niedoborów powstałych w wyniku komercjalizacji, niedofinansowania oraz polityki ograniczania personelu. Opierając się na tym samym kryterium, jakim jest koszt-zysk, pozostawili również szkoły bez ochrony. Prowokacyjnie próbowali winić ludzi w ramach indywidualnej odpowiedzialności, a tym samym usprawiedliwić swoją anty-ludzką politykę oraz olbrzymią odpowiedzialność.

Teorie spiskowe są pożytecznym uzupełnieniem antyspołecznej polityki. W czasach, gdy nieufność do burżuazyjnego państwa i jego kadr słusznie rośnie, a pandemia ujawnia zbrodniczą niewydolność systemów opieki zdrowotnej we wszystkich państwach kapitalistycznych, stanowią wielką przysługę dla systemu usidlając ludzi w debacie na temat zasadności używania masek lub istnieniu wirusa.

W obliczu tej polityki rozwój wydarzeń potwierdza potrzebę dalszego wzmocnienia walki narodów o wyłącznie publiczne systemy opieki zdrowotnej i zapewnienie wszelkich środków niezbędnych do ochrony ich zdrowia oraz życia.

Opowiadamy się aa wzmocnieniem publicznego systemu opieki zdrowotnej za pomocą pełnego finansowania, masowych rekrutacji etatowych lekarzy i pielęgniarek, nowoczesnego sprzętu i rekwizycji prywatnych struktur opieki zdrowotnej. Za podjęciem natychmiastowych działań w miejscach pracy, szkołach, środkach transportu i ogólnie wszędzie!

Degradacja, która zmusza lekarzy do wyboru, kto będzie żył, a kto umrze, prowadzi pielęgniarki do noszenia plastikowych toreb, aby się chronić, a ogólna sytuacja, która ma wpływ na zdrowie i życie społeczeństw, ujawnia, że prawdziwym wirusem i widocznym wrogiem jest sam kapitalizm.

Przykład Kuby, jak również cenny i hojny wkład jej bohaterskich lekarzy, wskazują i obnażają kapitalistyczne barbarzyństwo, w którym żyjemy. Promowanie wyższości socjalizmu jest bardziej aktualne i konieczne, ponieważ jego osiągnięcia w dziedzinie opieki zdrowotnej, edukacji, pracy oraz praw ludzi znajdują się lata świetlne od kapitalistycznej dżungli. To świat, o który warto walczyć, aby ludzie mogli zaspokajać swoje współczesne potrzeby.

Europejska Inicjatywa Komunistyczna, 23.10.2020

Kerala wzorem zwalczania koronawirusa

Kerala była pierwszym stanem Indii, w którym zanotowano zachorowania na koronawirusa. Pomimo to jest regionem chwalonym przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za wzorowy sposób zwalczania pandemii. Dotąd zanotowano w nim jedynie kilkaset zachorowań i dwa zgony.

Rządzona przez Komunistyczną Partię Indii, Komunistyczną Partię Indii (Marksistowską) oraz mniejsze ugrupowania socjalistyczne Kerala przyjęła zupełnie inny model działania niż większość kraju. Od lat rozwijała publiczną służbę zdrowia, a także zwiększała dostęp do uczelni medycznych. Działo się to w tym samym czasie, gdy prawicowy rząd Narendry Modiego prywatyzował służbę zdrowia oraz komercjalizował szkolnictwo medyczne.

Po wprowadzeniu obostrzeń mających przeciwdziałać pandemii, centralne władze Indii ograniczyły się do nakazania ludziom pozostania w domach. Ta kwarantanna została narzucona przy pomocy ostrych środków policyjnych. Na ulice wyprowadzono dodatkowe oddziały policji i wojsko. Ucierpieli przede wszystkim mieszkańcy biednych dzielnic, dla których zakaz wychodzenia z domów wiązał się z utratą środków do życia.

Ponadto w kraju zabrakło środków medycznych i testów na koronawirusa. Liczba testów w stosunku do liczby ludności, do kwietnia była 241 razy niższa niż w Korei Południowej i jedną z najniższych na świecie. Było to spowodowane światopoglądowo motywowaną, antynaukową kampanią prawicy. Premier Modi stwierdził na przykład, że medycyna alternatywna, ludowa jest skuteczniejsza i powinna zastąpić klasyczną.

Sytuacji nie poprawiło zaostrzenie się podziału kastowego. Należący do kast wyższych byli w stanie odizolować się oraz korzystać z prywatnej opieki medycznej, która jednak okazuje się bezsilna wobec skali pandemii. Ubożsi zostali zamknięci w swoich dzielnicach, otoczeni wojskiem i policją. Wśród nich koronawirus zbiera największe żniwo. Udokumentowano 43 przypadki chorych, którzy zmarli, ponieważ nie udzielono im wymaganej pomocy medycznej.

Rząd centralny przerzucił ciężar walki z pandemią na poszczególne stany. Zareagowały one w różnych momentach. Skuteczność ich działań była w dużym stopniu zależna od zasobności poszczególnych regionów. Najgorsza sytuacja zapanowała wśród mniejszości narodowych i religijnych, w tym indyjskich muzułmanów. Pojawiły się nawet oskarżenia ze strony nacjonalistycznej prawicy, że szerzą oni zarazę, sprzyjające nastrojom pogromowym.

Prawicowy rząd wykorzystuje kryzysową sytuację do nasilenia represji politycznych. Władze wykorzystują prawo umożliwiające aresztowanie każdego obywatela podejrzanego o „działania antypaństwowe” na okres do 6 miesięcy, bez postawienia mu zarzutów.

Sąd Najwyższy nakazał aresztowanie dwóch przywódców ruchu społecznego reprezentującego najniższą kastę dalitów. Zostali oni oskarżeni o „wzniecanie niepokojów społecznych” poprzez zorganizowanie w roku 2018 pokojowej demonstracji. Obaj aresztowani mają ponad 65 lat. Ich obrońcy zwracają uwagę, że prokuratura przez 18 miesięcy nie znalazła żadnych dowodów świadczących przeciwko nim. Prawnicy dodają, że pandemia oraz stan sanitarny w indyjskich więzieniach mogą oznaczać skazanie aresztowanych na śmierć.

W Kerali natomiast przyjęto politykę zapewnienia każdemu dostępu do służby zdrowia. W szpitalach pracuje ponad 30 tysięcy lekarzy i pielęgniarek. Daje to najlepszy w całych Indiach wskaźnik w stosunku do liczby ludności stanu. Po latach rządów komunistów stan ten ma tak liczny personel medyczny, że wysyła go nawet do innych regionów kraju oraz za granicę.

W obliczu pandemii w Kerali priorytetem było prowadzenie jak największej liczby testów, zgodnie z zaleceniami WHO. Przygotowano zestawy do prowadzenia szybkich testów. W ośrodkach i uczelniach medycznych wystawiono kioski, w których mieli być testowani podejrzani o kontakt z wirusem.

Już w styczniu regionalny minister odpowiadający za ochronę zdrowia zlecił badania pasażerów samolotów lądujących na keralskich lotniskach. Dla podejrzanych o zakażenie przygotowano ośrodki do przeprowadzenia kwarantanny, gwarantujące izolację od innych osób. Działania resortu zdrowia wsparło, powołane w 2005 roku Stanowe Biuro Zarządzania Kryzysowego (KSDMA), zajmujące się przygotowywaniem zarządzeń i zaleceń na wypadek kryzysów.

W lutym, jeszcze przed wprowadzeniem obostrzeń na terenie całych Indii, Kerala zarządziła przymusową kwarantannę dla przybyszów z sześciu najbardziej zagrożonych epidemią stanów. Specjalne zespoły ustalały, kto mógł mieć kontakt z nosicielami wirusa i izolowały te osoby. Lokalni urzędnicy, odpowiedzialni za ochronę zdrowia, nadzorowali poszukiwania. Odbywało się to w sposób inny niż w reszcie Indii. Ludzi tych przewożono do miejsc izolacji o wysokim standardzie. Służby porządkowe zachowywały się powściągliwie.

Premier Kerali Pinarayi Vijayan organizował cykl konferencji prasowych, na których informował o zagrożeniach. Rozpoczęła się także kampania informacyjna połączona z akcją szycia maseczek oraz produkcji płynu odkażającego.

Na czas obostrzeń w poruszaniu się władze stanu przygotowały osłonowy pakiet socjalny. Potrzebujący otrzymali na przykład dowożone przez służby ciepłe posiłki. Dla mogących wychodzić zapewniono sieć kuchni oferujących posiłki na wynos. Aby emeryci nie musieli niepotrzebnie opuszczać domów i mieli większe oszczędności wypłacono emerytury za dwa miesiące z góry. Dla pracowników sezonowych migrujących ze wsi do miast, którzy po wybuchu epidemii stracili dach nad głową, wybudowano sieć schronisk.

1 kwietnia Komunistyczna Partia Indii zaapelowała do rządu centralnego aby nie przerzucał ciężaru walki z koronawirusem na wspólnoty lokalne. Wezwała również do wprowadzenia, wzorowanego na keralskim, programu darmowych testów na obecność wirusa dla wszystkich którzy się zgłoszą. Zauważyła także, że rząd Modiego wykorzystuje pandemię aby skłócać ze sobą różne kasty, wspólnoty oraz grupy religijne.

Keralska lewica, w tym Komunistyczna Partia Indii, Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska) oraz Komunistyczna Partia Indii (Marksistowsko-Leninowska) wystosowały wspólne stanowisko. Wzywają w nim władze centralne do natychmiastowego wypłacenia obiecanej zapomogi dla grup, które z powodu epidemii utraciły źródło utrzymania. Domagały się przekazania każdej potrzebującej rodzinie 35 kg żywności, a także ziarna siewnego. Ponadto zaproponowały aby rząd centralny zniósł ograniczenia jakie narzuca na władze stanowe w zakresie wydatków budżetowych i bilansowania budżetów stanowych.

15 kwietnia, po ogłoszeniu przez rząd centralny przedłużenia ograniczeń wychodzenia z domów do 3 maja, Komunistyczna Partia Indii wydała oświadczenie krytykujące działania władz. Zwróciła uwagę, że poza ogólnymi zapewnieniami, iż nikomu nie zabraknie pomocy do życia, bez wsparcia pozostawiono ogromną grupę miejskiej biedoty, pracowników sezonowych oraz robotników rolnych. Wezwała rząd do uruchomienia funduszy awaryjnych dla zagwarantowania wypłat zasiłków dla najbiedniejszych.

Władzom Kerali udało się zahamować początkowy rozwój epidemii. 13 kwietnia po raz pierwszy liczba osób wyleczonych przewyższyła liczbę chorych. 15 kwietnia zanotowano tylko jeden nowy przypadek zachorowania. Trwa kampania prowadzenia masowych testów. Tylko w pierwszym tygodniu kwietnia przeprowadzono ich około 15 tysięcy.

Władze innych stanów zaczęły zwracać się do Kerali o pomoc, a także wdrażać niektóre elementy keralskiego programu zwalczania wirusa. Zastosowano je w niektórych regionach aż 15 stanów. Władze lokalne twierdzą, że spowodowało to spadek liczby nowych zachorowań, a niektóre regiony całkowicie ochroniło przed epidemią.

Indie mają obecnie ponad 12 tysięcy potwierdzonych przypadków koronawirusa, w tym 405 ofiar śmiertelnych. Jest to liczba niewielka, choć skala epidemii może być o wiele większa ze względu na nikłą liczbę testów. Pandemia prawdopodobnie będzie miała jednak o wiele większe następstwa ekonomiczne i społeczne niż medyczne. Jeśli nie zostaną spełnione postulaty indyjskich komunistów, spowoduje wiele ofiar wśród pozbawionych pracy oraz dachu nad głową.

Brzask, 16.04.2020 r.

Kapitalistyczne represje w dobie koronawirusa [wpis na bieżąco aktualizowany]

Wprowadzone przez władze zaostrzenia stanu epidemii ocierają się o szerzenie paranoi i histerii, a także wykazują, że rząd nie ma spójnej koncepcji walki z koronawirusem.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział 31 marca podczas konferencji prasowej między innymi ograniczenie liczby osób mogących korzystać ze sklepu oraz wprowadzenie obowiązku zachowania dystansu 1,5 metra między pracownikami w zakładach pracy oraz zapewnienia dostępu do środków dezynfekujących i rękawiczek.

Te obostrzenia są wprowadzane zdecydowanie za późno. Od wielu dni związkowcy z magazynów logistycznych spółki Amazon, zajmującej się obsługą sprzedaży wysyłkowej, donosili, że duża liczba osób pracuje tam bez zabezpieczeń i zachowania zasad profilaktyki antywirusowej.

Podobnie działo się w wielu sklepach wielkopowierzchniowych i innych zakładach pracy zyski kapitalistów okazywały się ważniejsze od bezpieczeństwa zarówno pracowników, jak i klientów.

Spóźnione o co najmniej dwa tygodnie jest również ograniczenie liczby pasażerów do połowy miejsc siedzących, przewożonych przez prywatnych przewoźników. Komunikacja miejska od dawna funkcjonowała w ten sposób. Prywatni przewoźnicy wozili ludzi na dotychczasowych zasadach, między innymi ściśniętych w ciasnych busach, bez zapewnienia kierowcom i pasażerom środków ochrony.

Rząd próbuje przykryć brak wcześniejszych działań chaotycznymi zakazami. Wprowadzono bardzo rygorystyczne ograniczenie dostępu do skwerów i terenów zielonych uniemożliwiające na przykład bieganie, nawet pojedynczo w parkach czy lasach. Dla kontrastu w obrzędach religijnych wciąż może uczestniczyć do 5 osób.

Zakazano poruszania się niepełnoletnim bez opieki osoby dorosłej. Oznacza to, iż nastolatek nie będzie mógł zrobić zakupów na przykład dla dziadków. Z ograniczeń w poruszaniu się po kraju zwolniono natomiast myśliwych.

Zamknięto hotele i miejsca noclegowe, jednak przepis ten jest wciąż nieprecyzyjny. Nie wiadomo jaki los czeka na przykład noclegownie dla bezdomnych. Bezdomni stanowią jedną z największych grup ryzyka. Dotąd nie zapewniono im dostatecznych środków bezpieczeństwa. Władza nie przejmuje się nimi. Jeśli zamknie noclegownie może doprowadzić do wielu ludzkich tragedii.

Hotele pozostawiono z kolei otwarte dla osób przebywających „w delegacji”, co otwiera wielkie pole do manipulacji oraz obchodzenia prawa.

Odwołane zostały wszystkie zabiegi rehabilitacyjne z wyjątkiem sytuacji, w których rehabilitacja jest bezwzględnie wymagana stanem zdrowia pacjenta. Konsekwencje tego prawa mogą być tragiczne dla wielu osób przewlekle chorych i niepełnosprawnych. Zamiast zapewnić im dodatkową opiekę władza pozbawia ich nawet tej namiastki, którą mieli dotąd. Zmniejszy się wprawdzie zagrożenie zakażeniem koronawirusem, jednak liczba zgonów spowodowanych innymi chorobami wzrośnie.

W rządowym planie nie znalazła się bardzo ważna kwestia – zapewnienie pomocy dla osób starszych. Wprowadzenie ograniczenia, że w godzinach 10.00-12.00 zakupy mogą robić jedynie seniorzy powyżej 65 roku życia, jest bezsensowne gromadząc osoby z grupy podwyższonego ryzyka w jednym miejscu i czasie.

Obowiązkiem władzy jest zapewnienie pomocy osobom starszym poprzez dostarczanie żywności i środków niezbędnych do przeżycia. Władze Hiszpanii nie wahały się wykorzystać w tym celu żołnierzy. W Warszawie wojsko skierowano do bezsensownego patrolowania brzegu Wisły.

Rząd nie umiał również zadbać o egzekwowanie dotychczasowych obostrzeń. W co najmniej kilku przypadkach nieostrożność personelu medycznego oraz głupota dyrektorów szpitali doprowadziła do wyłączenia z użytkowania całych oddziałów, a nawet placówek medycznych. Lekarzom i pielęgniarkom polecono pracować, nawet gdy nie mieli zabezpieczeń lub mogli mieć kontakt z koronawirusem.

Nie zadbano również o testowanie wszystkich osób z grup najbardziej narażonych na zakażenie wirusem, co jest sprzeczne z zaleceniami światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W związku z tym skala zagrożenia jest wciąż nieznana.

Zamknięcie granic oraz objęcie osób powracających z zagranicy kwarantanną domową było jak dotąd nieskuteczne. Nie przygotowano miejsc zapewniających separację przybywających, na czym polega istota kwarantanny.

Powracający kontaktowali się z rodziną, z którą zamieszkiwali, zarażając wirusem. Z opóźnieniem zamknięto granice dla pracowników dojeżdżających z Polski do pracy w innych państwach. Nie zrezygnowano również z przeprowadzenia międzynarodowych ćwiczeń wojskowych Defender Europe 2020 z udziałem tysięcy żołnierzy.

Obecne działania są wątpliwe również pod względem prawnym. Wielu prawników twierdzi, że nie da się ich wprowadzić bez ogłoszenia stanu wyjątkowego. Tego z kolei PiS nie chce, ponieważ musiałby odwołać wybory prezydenckie.

Rząd, pod hasłem walki z kryzysem, planuje ostateczne zniszczenie jednej z największych zdobyczy klasy robotniczej – ośmiogodzinnego dnia pracy. Gabinet reprezentującego interesy wielkiego biznesu premiera Mateusza Morawieckiego w serii auto-poprawek do tak zwanej „Tarczy Antykryzysowej 2.0” zaostrzył jeszcze bardziej jej antyspołeczny wydźwięk.

Tarcza 2.0 umożliwia zatrudniającym narzucenie pracownikowi w jakim miejscu ma spędzać czas wolny przeznaczony na wypoczynek. Jest to równoznaczne ze skoszarowaniem zatrudnionych, ponieważ de facto zmusza ich do pozostawania w zakładzie po godzinach pracy.

Zapis ma teoretycznie dotyczyć branż kluczowych, niezbędnych do funkcjonowania państwa w okresie pandemii. Jednak kryteria ustawowe są bardzo szerokie i dotyczą między innymi transportu, łączności, sektora finansowego, ochrony zdrowia, zaopatrzenia w paliwa oraz żywność, co może dotyczyć również z części branży handlowej.

Dotychczasowe zmiany już znacznie wydłużały godziny pracy, umożliwiając skrócenie czasu wolnego między okresami pracy do jedynie 8 godzin. Wraz z nowymi auto-poprawkami stanowią podstawę do wyzysku na niespotykaną dotąd skalę.

Jednocześnie, w momencie gdy przyjmowane są kolejne obostrzenia związane z epidemią, władze nie zamknęły na przykład magazynów firmy wysyłkowej Amazon, pomimo informacji o łamaniu w nich podstawowych zasad prewencji antywirusowej. Wśród pracowników są już pierwsze przypadki zakażeń, jednak reakcja władz nie następuje.

Głównymi beneficjentami tarczy antykryzysowej będą kapitaliści. Na pomoc dla nich przeznaczono 100 mld zł. Pieniądze trafia do firm, których obroty spadły w ostatnim okresie o ponad 25%. Daje to zwłaszcza wielkiemu i średniemu kapitałowi duże pole do manipulacji poprzez prowadzenie tak zwanej „kreatywnej księgowości”.

Do 75% przeznaczonej przez państwo pomocy dla małych oraz średnich firm może być później umorzone. Łącznie pomoc bezzwrotna może wynieść do 60 mld zł. Będzie to dużym obciążeniem dla budżetu państwa i zapewne pociągnie za sobą cięcia socjalne.

Kapitaliści mają również uzyskać możliwość niepłacenia składek ZUS, aby zrekompensować sobie spadek dochodów.

Tarcza 2.0 nie ochroni kraju przed wzrostem bezrobocia ani skutkami kryzysu kapitalizmu. Pandemia powoduje kryzys na poziomie międzynarodowym, w tym w strefie Euro. W sytuacji, gdy 70% polskiego eksportu trafia do krajów strefy Euro, głównie do Niemiec, to ich popyt na towary wytwarzane w Polsce ma kluczowy wpływ na zatrudnienie.

Kapitaliści opierający się na zagranicznych zamówieniach będą zwalniać pracowników bez względu na wysokość rządowej pomocy, która tylko odwlecze masowe zwolnienia w czasie. Gdy taka pomoc przestanie płynąć powróci masowe bezrobocie.

Działania „antykryzysowe” rządu Morawieckiego to przede wszystkim zagwarantowanie przywilejów kapitału oraz uderzenie w świat pracy. Kryzys pokazał prawdziwe oblicze PiSowskiej władzy, która ukrywała się dotąd pod socjalnymi sloganami.

2-9.04.2020 r.

W starciu z koronawirusem ujawniły się wszystkie słabości skomercjalizowanej części polskiej służby zdrowia. Jedynie publiczne placówki medyczne podjęły walkę z wirusem.

Zachwalana przez kapitalistów prywatna służba zdrowia miała być remedium na wszystkie bolączki systemu ochrony zdrowia w Polsce, dzięki „nastawieniu na klienta” dawać szybki dostęp do usług oraz zapewniać profesjonalną opiekę. Wystarczyły jednak pierwsze tygodnie pandemii, aby firmy świadczące usługi medyczne zaczęły zwijać swoją ofertę.

Zabrakło im lekarzy specjalistów, a ci zatrudnieni często bali się przychodzić do pracy. W efekcie firmy te zaczęły rozszerzać zakres poradnictwa internetowego oraz telefonicznego, zamykając niektóre placówki.

Oznacza to pozbawienie pacjentów między innymi bezpośredniej diagnostyki. Porady zdalne mogą być skuteczne jedynie w przypadku prostych schorzeń oraz uzyskania zwolnienia chorobowego z pracy – tak zwanego L4. Nie pomogą jednak przy bardziej skomplikowanych objawach i schorzeniach wymagających złożonych badań.

Prywatna służba zdrowia, nastawiona na szybki zysk oraz cięcie kosztów, skupia się na leczeniu prostych przypadków. Bardziej skomplikowane schorzenia czy na przykład usługi dentystyczne wymagały niemałych opłat, ponieważ nie obejmowały ich podstawowe abonamenty.

Skomplikowane, przewlekłe schorzenia były z kolei najczęściej ignorowane. Ich leczenie wymagało bowiem zatrudnienia wysoko wykwalifikowanych lekarzy oraz zakupu sprzętu, a więc podwyższało koszty. Prywatna służba zdrowia unikała również skomplikowanych terapii oraz poważnych schorzeń ze względu na ryzyko i skutki uboczne leczenia. W efekcie była całkowicie nieprzygotowana do zmierzenia się z nową chorobą zakaźną.

Podczas pandemii prywatne szpitale zaczęły wypisywać do domu pacjentów podejrzanych o zakażenie Covid-19. W Warszawie dwóch ludzi odesłanych na „domową kwarantannę” z komercyjnej placówki zmarło. Zwiększa się również liczba pacjentów kierowanych przez prywatne firmy medyczne do publicznych szpitali. Leczące ich dotąd kliniki zamknęły się czekając na lepszą koniunkturę na rynku i nie przeprowadzały nawet zaplanowanych wcześniej zabiegów.

Prywatne firmy ograniczają usługi do tych pacjentów, którzy posiadają najbardziej rozbudowane abonamenty, a jednocześnie cierpią na stosunkowo łatwe do wyleczenia schorzenia. Są oni w stanie sfinansować leczenie droższymi lekami, a także zapewnić znaczny oraz szybki zysk. Dzieje się tak pomimo iż wiele placówek prywatnych ma podpisane kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia i otrzymuje z niego dofinansowanie.

Nie wiąże się to jednak z nałożeniem na nie obowiązku leczenia zarejestrowanych pacjentów. W przypadku klinik położniczych nawet uregulowanie wysokich opłat nie gwarantuje przyjęcia w nich porodu. Pojawiają się przypadki, gdy w związku z powikłaniami kobiety są odsyłane z noworodkami do szpitali publicznych.

Stosowanie rynkowej, kapitalistycznej logiki szkodzi nie tylko klientom prywatnych placówek, lecz niszczy również publiczną służbę zdrowia. Jest ona, w okresie pandemii, gdy wszystkie siły są potrzebne do jej zwalczania, obarczana wieloma przewlekle chorymi pacjentami. Zajmują oni łóżka, a szpitale publiczne nie mogą odmówić ich leczenia.

Również testy na COVID-19 wykonuje jedynie publiczna służba zdrowia oraz wspierające ją laboratoria. Pojawiające się w mediach reklamy prywatnych placówek oferujących testy okazały się oszustwem. Komercyjnym klinikom nie opłaca się przeprowadzanie tak skomplikowanego badania. Nawet posiadacze najdroższych pakietów medycznych nie mogą z niego skorzystać.

Testu nie zdały prywatne ośrodki opieki nad seniorami. Wysokie opłaty jakie pobierały od pensjonariuszy lub ich rodzin miały gwarantować najwyższą jakość usług oraz bezpieczeństwo. Obecnie jednak placówki te są ogniskami wirusa na równi z publicznymi domami pomocy społecznej.

W co najmniej kilku przypadkach personel prywatnych domów opieki, pomimo potencjalnego zagrożenia, nie otrzymywał ani środków ochronnych, ani nie był kierowany na kwarantanny. Nie wstrzymano na czas odwiedzin członków rodzin pensjonariuszy. W jednym z przypadków, który bada prokuratura, dyrekcja ośrodka była gotowa przyjmować nowych klientów pomimo że na jego terenie panowała już epidemia.

Polskie władze zdają się nie zauważać całkowitej kapitulacji prywatnej służby zdrowia. Szef NFZ zaoferował prywatnym firmom oferującym transport medyczny pieniądze za każdy dzień gotowości do pracy, a placówkom medycznym 420 zł za każdy dzień hospitalizacji pacjenta z COVID-19. Wśród propozycji w ramach tarczy antykryzysowej zabrakło kroków, które podjęto na przykład w Hiszpanii i Irlandii – objęcia prywatnych placówek medycznych centralną, państwową kontrolą, wraz z możliwością ich nacjonalizacji, jeśli tego będzie wymagać dobro pacjentów.

Brzask, 24.04.2020 r.

Epidemia koronawirusa obala kapitalistyczne mity. Pokazała jak wrażliwy na kryzysy jest kapitalistyczny model sprywatyzowanej służby zdrowia.

Jedną z przyczyn wybuchu epidemii były wolnorynkowe mechanizmy i brak odpowiedniego nadzoru nad handlem dzikimi zwierzętami w chińskiej prowincji Wuhan. Nie zachowywano tam podstawowych norm higieny oraz bezpieczeństwa. Dzikie zwierzęta miały kontakt ze sobą i z ludźmi, przede wszystkim sprzedawcami i dostawcami, którzy stali się pierwszymi ofiarami wirusa. Chiny pokazały, że dopiero wkroczenie państwa, z bardzo rygorystycznymi normami, na przykład natychmiastowym zamknięciem zakładów pracy oraz bezwzględnym zakazem podróżowania przynosi efekty.

Dla odmiany we Włoszech władze bardzo długo zwlekały z wprowadzeniem obostrzeń między innymi ze względu na obawy o gospodarkę. Biznes, w tym wielkie fabryki, działał nadal, stwarzając ogromne zagrożenie epidemiologiczne. W zakładach Fiata i innych to robotnicy, zrzeszeni w związkach zawodowych, musieli interweniować, aby zmusić kapitalistów do zastosowania norm bezpieczeństwa. Pracownikom usług komunalnych z opóźnieniem zapewniono środki ochrony, nie mówiąc już o zatrudnionych w prywatnych usługach.

We Włoszech publiczna służba zdrowia, w roku 2000 uznana przez Światową Organizację Zdrowia za jedną z najlepszych na świecie, była od 2012 roku ofiarą corocznych cięć budżetowych. Część usług medycznych została sprywatyzowana, a inne zorganizowano na zasadzie częściowej odpłatności, nawet w placówkach publicznych. W 2015 roku 20% Włochów nie było stać na podjęcie leczenia. 7,8 mln ludzi wydawało niemal całe swoje zarobki na ubezpieczenia medyczne oraz zabiegi. Postepował jednocześnie proces starzenia się populacji. Kiedy w bieżącym roku wybuchła epidemia, wraz zbyt późnym wprowadzeniu ograniczeń poruszania się, zapaść włoskiej służby zdrowia przyczyniła się do ponad 140 tysięcy zachorowań i niemal 20 tysięcy ofiar śmiertelnych.

Obecnie jeszcze gorsza sytuacja zapanowała w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie istnieje powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Prywatne usługi i ubezpieczenia medyczne okazują się z kolei niewystarczające do pokrycia kosztów leczenia nawet mniej groźnych chorób. Ze względu na to iż usługodawcy konkurują na rynku, skupiają się na tych dziedzinach medycyny, które przynoszą największe zyski. Stąd większa uwaga przywiązywana do na przykład chirurgii plastycznej niż terapii chorób zakaźnych. Szpitale wprowadziły również politykę jak największego obłożenia łóżek, dochodzącego nawet do 90%. Z punktu widzenia kapitalistycznej ekonomii ograniczanie wydatków spowodowało, iż obecnie brakuje szpitalnych przygotowanych na przyjęcie zakażonych koronawirusem. W całych Stanach Zjednoczonych w momencie rozpoczęcia epidemii było nie więcej niż 45 tysięcy wolnych miejsc dla pacjentów z chorobami zakaźnymi – kilkakrotnie mniej niż na przykład w Korei Południowej. Symbolem nieprzygotowania amerykańskiego systemu ochrony zdrowia stały się przenośne kostnice budowane przed szpitalami. Burmistrz Nowego Jorku musiał prosić władze federalne o przysłanie wojskowego okrętu szpitalnego, który przyjąłby chorych ze szpitali. Zabrakło bowiem miejsc nie tylko dla zakażonych koronawirusem, lecz również innych chorych.

Komercjalizacja służby zdrowia spowodowała również cięcia wydatków na sprzęt, który nie przynosi jak najszybszych zysków. W związku z tym zarówno Włochy, jak i w jeszcze większym stopniu Stany Zjednoczone, nie posiadają zapasu respiratorów potrzebnych najciężej przechodzącym koronawirusa. We Włoszech spowodowało to konieczność podejmowania dramatycznych decyzji kogo odłączyć od respiratora. W Stanach Zjednoczonych sytuacja taka pojawi się już wkrótce. Problemem jest również brak nawet najbardziej podstawowych środków ochrony dla pracowników medycznych. USA, przedstawiane jako „najbogatszy kraj świata”, musiały uruchomić ich dodatkową produkcję, ponieważ okazało się, iż lekarze i pielęgniarki przygotowują improwizowane kombinezony ochronne z worków na śmieci.

Kapitalistyczny model opieki zdrowotnej przyczynia się do wzrostu liczby ofiar również ze względu na to, iż nie obejmuje znacznych grup ludności. W Stanach Zjednoczonych od 1978 roku niemal nie zmieniły się realne dochody biedniejszej części społeczeństwa. Tymczasem ceny usług medycznych wzrastały. W najgorszej sytuacji znajdują się emigranci, pracownicy sezonowi oraz seniorzy. Duża grupa ludzi starszych ma zbyt niskie dochody aby leczyć choroby spowodowane wiekiem. Są to schorzenia przewlekłe wymagające zwykle dużych nakładów finansowych. Większość tanich ubezpieczeń zdrowotnych nie wystarcza na pokrycie kosztów bardziej skomplikowanego leczenia. Osoby z nieleczonymi chorobami przewlekłymi są z kolei potencjalnymi ofiarami śmiertelnymi koronawirusa. We Włoszech i Hiszpanii zmarła niemal połowa pensjonariuszy domów starców i domów pomocy społecznej.

Kapitalizm powodujący ogromne wykluczenie społeczne sprawia jednocześnie, że dla wielu ludzi, w tym z grup ryzyka, spełnienie zasad kwarantanny, pozostania w domu oraz zachowania społecznego dystansu jest niemożliwe. Dotyczy to na przykład bezdomnych, ale również mieszkańców biednych dzielnic zmuszonych do podejmowania niebezpiecznych, śmieciowych prac aby utrzymać rodziny. Nie mogą oni z dnia na dzień przerwać pracy, ponieważ pozostaliby bez środków do życia. Żyją często w dużych skupiskach przy ograniczonym dostępie do instalacji sanitarnych. Jest to środowisko idealne do powstawania epicentrów epidemii.

Komercjalizacja służby zdrowia przyczynia się do rozwoju epidemii również ze względu na charakter zatrudnienia personelu. Nie wystarcza funduszy na oddzielenie pracujących przy chorobach zakaźnych od całej reszty medyków. Część lekarzy i niemal wszystkie pielęgniarki są zatrudnieni na kontratakach wymuszających pracę w kilku miejscach. Dyżurują w szpitalu, a następnie w prywatnej klinice lub domu opieki. Zarówno we Włoszech, jak i w USA doszło do przypadków przenoszenia wirusa między placówkami medycznymi właśnie przez pracowników medycznych. Miało to miejsce również w Polsce, w wyniku czego kwarantanną objęto częściowo lub całkowicie niektóre szpitale.

W obliczu pandemii upada również mit o rzekomej innowacyjności kapitalizmu. Okazało się, że to państwowe instytuty, między innymi na socjalistycznej Kubie, prowadza badania nas szczepionkami i lekiem. Bez interwencji państw oraz przeznaczenia publicznych pieniędzy, działania te nie byłyby możliwe. Wielkie koncerny farmaceutyczne, dysponujące ogromnymi środkami, kierując się wolnorynkową logiką były bowiem od lat zainteresowane przede wszystkim medykamentami przynoszącymi jak najszybsze i największe zyski. Dlatego skupiały się na medycynie estetycznej, prostych suplementach diety i innych mało istotnych z punktu widzenia badań medycznych dziedzinach. Nawet obecnie dopiero zmuszone przez rządy państw, w bardzo ograniczonym stopniu włączają się do walki z pandemią.

Brzask, 11.04.2020 r.

Szum, niewidzialna ręka rynku i wizje wyjścia

Od początków pandemii koronawirusa otacza nas informacyjny szum. Nawet bardziej niż otacza. Niemal z dnia na dzień pogłębia się. Warto jednak przyjrzeć się, co przewija się pomiędzy coraz rzadszymi już chyba ogłoszeniami o dostawie posiłków do domu.

Zauważa się bez trudu chór głosów (rozdzierających krzyków – chciałoby się powiedzieć) epigonów neoliberalizmu – tak groteskowych, że aż trudno ich w obecnej sytuacji nie zauważyć. Jak to państwo zadręcza ich podatkami, nie wspiera, nie zasila pieniędzmi, nie odpuszcza wszystkiego im w pacht. „Przecież to my tworzymy dochód, miejsca pracy i co tam jeszcze. Bo jak nie – to zabierzemy nasze zabawki (czytaj – pieniądze z banków), pójdziemy sobie i będziecie nas prosić, żebyśmy wrócili”. Za tymi zgranymi mantrami nie sposób nie wysłyszeć tego, o co naprawdę chodzi. Przesłanie w swojej istocie, choć powtarza wszystko co już zawsze słyszeliśmy, tym razem brzmi bowiem wręcz histeryczne: „Jak to, nie kupimy sobie w tym roku po nowym Range Roverze, nasze dzieci nie pójdą do prywatnej szkoły, żeby nie musiały stykać się z plebsem, nie będziemy mieli kasy na kochankę, na którą przecież musimy łożyć, i na wczasy na Malediwach dla żony, żeby miała jakąś kompensatę? Na to niech pracuje dziesięciu durniów na śmieciówkach, za które winni nam dozgonną adorację i wdzięczność. I co, ten wspaniały świat ma się zmienić?”

Cieszą natomiast coraz częstsze głosy lewicy radykalnej, wieszczące rychły zmierzch konsumerystycznego kapitalizmu. Mówiące – skądinąd słusznie – o potrzebie renacjonalizacji przynajmniej głównych gałęzi gospodarki, odejścia od oparcia jej na usługach, konieczności przejęcia przez państwo odpowiedzialności za zapewnienie podstawowych mechanizmów zabezpieczeń – systemu opieki zdrowotnej, edukacji, bezpieczeństwa, pomocy socjalnej. Do niedawna traktowany z przymrużeniem oka nawet przez wielu mniej lub bardziej nominalnych lewicowców postulat minimalnego dochodu gwarantowanego wymieniany jest na tej liście jak najbardziej poważnie i nie budzi już szczególnego zdziwienia. Zaczynamy sobie zdawać sprawę, że nawet w mniej urynkowionej gospodarce ktoś będzie musiał wytworzone dobra kupować, a nie zrobią tego ludzie pozbawieni środków do życia.

Już teraz widać, że taki model urządzenia społeczeństw w dobie kryzysu sprawdza się najlepiej. Starczy popatrzeć na państwa, które jak Kuba nie tylko są w stanie skutecznie opanowywać epidemię, ale i świadczyć pomoc innym, choć są obecnie tylko enklawami w kapitalistycznym świecie, które już dawno miały się podobno załamać i znaleźć w zapaści.

Jak wprowadzenie tych rozwiązań miało się dokonać – nie jest jednak jasne. Czy to system miałby się sam zreformować, bo nie będzie widział przed sobą już innej alternatywy, a w czasie kryzysu „wszyscy (jakoby) stają się socjalistami”, czy nastąpi „bunt mas”, na który w zatomizowanych społeczeństwach rozwiniętych trudno póki co liczyć? Te pytania w rozważaniach lewicowych ekonomistów pozostają zwykle bez odpowiedzi.

Rządzący aplikują nam z kolei – bardziej zaawansowany niż poprzednio stosowane – wariant administrowania strachem. Niestraszni są już imigranci z globalnego Południa, którzy „zaleją nas, odbiorą nam pracę i nasze kobiety i wykorzystają multi-kulti do tego, aby pozbawić nas tożsamości”, niestraszny nawet demoniczny Putin, którego macki „sięgają wszędzie”. Teraz straszny jest wirus, przed którym grupa trzymająca władzę nas broni najskuteczniej jak może i nie wolno tego w żaden sposób kwestionować. Dlatego mamy coraz to nowe i groteskowe zakazy, wprowadzane w imię powstrzymywania pandemii, ale przy okazji służące też pogłębianiu atomizacji społeczeństwa i skazujące jego członków na przeżywanie strachu w samotności. Przyprawia się je słowami otuchy postulowanego ponadklasowego solidaryzmu typu „głęboko wierzę w to, że wspólnie sobie poradzimy, tylko musimy być posłuszni”. Póki co – remedium działa, bo wprowadzanych w celu walki z koronawirusem rygorów nikt nie zakwestionuje. Tak samo, jak nikt nie odważył się powiedzieć, że „król jest nagi” ani nie zapytał „po co jest ten miś?”

Administrowanie strachem i wyższą koniecznością po raz kolejny sprawdza się jako metoda na utrzymanie władzy, ale na niewiele poza tym. Pewnie nawet po zakończeniu czy też opanowaniu epidemii wiele z tych przez nią usankcjonowanych ograniczeń wolności zostanie przez rządzących uznana za przydatne i warte utrzymania na stałe.

W tle dostajemy jałowy spektakl rozgrywany przez polityków uważających, że istota polityki sprowadza się do personalnych rozgrywek, kto będzie premierem, co zrobi senat, ale o tym, jak rządzący widzą jakiś konstruktywny plan na przyszłość – wiadomo najmniej. To co robią, nie tylko w Polsce, sprowadza się do prezentowania dziwacznego amalgamatu przejętych z przeszłości recept, jak radzić sobie z epidemią. Już nie z kryzysem gospodarczym, który jest aż nadto widoczny – tu amalgamat ten jest już nie tylko dziwaczny, ale i eklektyczny, zbudowany z elementów, o których już teraz można powiedzieć, że po pierwsze będą ze sobą nie do pogodzenia, a z których przebijają wątki ochrony przedsiębiorców i nakazy solidarnych zachowań i dyscypliny. To ostanie znamy dobrze, bo przez kolejne kryzysy oznaczało tylko, że zamiast spojrzeć na świat ze swojej perspektywy, pracownicy mają się potulnie godzić na przerzucanie na nich kosztów gospodarczej zapaści. Po drugie – będzie to kryzys inny niż ten z 2008 roku – uderzający nie w bankową nadbudowę, ale w samą podstawę sił wytwórczych i w istotę modelu gospodarczego polegającego na ustawicznej ucieczce do przodu: w rosnący dług ukryty w śmieciowych papierach wartościowych, w stymulowanie niepotrzebnej nikomu nadmiernej konsumpcji, w oparcie go na usługach, a nie na produkcji. Tymczasem zaś widać wyraźnie, że w obliczu tego kryzysu, usługi i konsumpcja uwiędną pierwsze. Już dogorywają, podobnie jak system finansowania stojący za nimi i zbudowany wokół koncepcji, żeby dziś wydawać już nie pieniądze „jutrzejsze”, ale nawet „pojutrzejsze”.

Jak będzie wyglądał świat kryzysu – tak naprawdę za wcześnie jest przewidywać, co w obecnej sytuacji nie jest może najlepszą pociechą. Jedno chyba tylko można z pewnością powiedzieć, że nie opanują go zamknięte w sobie państwa narodowe. Już pierwsze tygodnie ogólnoświatowej sytuacji kryzysowej pokazują jasno, że na rozwiązania skuteczne można liczyć tylko w skali globalnej. I nie będą one wypracowywane w drugoligowych stolicach. Ani nawet – w pierwszoligowych, bo nie ma dziś na świecie państwa w pojedynkę tak silnego, żeby mogło nadać ton dalszym przemianom. Bez rozwiązań internacjonalnych i bardziej radykalnych niż te, które obecny system byłby w stanie zaproponować, wyjścia z tego kryzysu nie będzie.

Na tle tego informacyjnego szumu nie słychać głosu socjaldemokracji, „nominalnej lewicy”, która wierzy, że państwo socjalne da się pogodzić z kapitalizmem. Czy z tego powodu, że ów oparty na niespójnym założeniu pomysł miał okazję zaistnieć tylko w szczególnych okolicznościach, które od kilku dziesiątków lat nie zachodzą. Czy dlatego, że eklektyczne instrumentarium socjaldemokratycznego, centrowego paradygmatu zostało w gruncie rzeczy przejęte przez inne siły polityczne, które z równym skutkiem – a głośniej – propagują rozwiązania tak samo mieszające elementy wywodzące się z niezachwianej wiary w „niewidzialną rękę rynku” z frazeologią bezklasowego solidaryzmu społecznego? Czy też dlatego, że doszła do wniosku, że będąc zwekslowana na margines głównego nurtu, pozostaje jej tylko siedzieć cicho i co najwyżej ograniczyć się do rytualnej krytyki politycznych przepychanek, w których i tak nie bierze udziału, bo nikt jej do nich nie dopuści? Czy też może – w obliczu nadchodzącej konfrontacji między skrajnym liberalizmem, gotowym bronić preponderacji kapitału za wszelką cenę, kosztem nędzy, bezrobocia i bezdomności i śmierci milionów, a wizją nowego świata, opartego nie na zasadach wyzysku i niekontrolowanej akumulacji, socjaldemokracja nie ma po prostu do powiedzenia nic, nad czym warto w ogóle się zastanawiać.

Z tego szumu informacyjnego jedna konkluzja wyłania się wyraźnie: co zrobić, jakie rozwiązania zastosować, dobrze wiadomo. Pozostaje sobie jeszcze odpowiedzieć – jak do tego doprowadzić. Ale i na to pytanie odpowiedź zapewne przyjdzie niedługo, bo wkraczamy w obszar nieznanego, w świat, w którym to, co jeszcze niedawno było ukryte za horyzontem czasu i niewyobrażalne, manifestuje się już teraz na naszych oczach. Liberalna ułuda bezklasowego świata rozpada się. A to jeszcze nie koniec.

Grzegorz Waliński, 10.04.2020 r.

Wirus kapitalizmu

Pandemia i towarzyszące jej zjawiska wstrząsają nie tylko gospodarką i życiem, ale też zbiorową świadomością. I chociaż najgorsze jeszcze jest przed nami, to mamy już właściwie wszystkie podstawy, żeby ocenić jak kapitalizm z taką sytuacją sobie radzi. Również do tego, żeby stwierdzić, że sobie w ogóle nie radzi.

Już sama analiza przebiegu epidemii w Chinach i bogatych krajach europejskich, które są równocześnie jednymi z najbogatszych krajów świata, jest wysoce pouczająca. Wziąć trzeba przy tym pod uwagę nie tylko liczby bezwzględne, ale również liczebność populacji, gęstość zaludnienia i wreszcie fakt, że Chiny stanęły w obliczu problemu jako pierwsze, podczas gdy wspomniane kraje miały co najmniej dwa miesiące na przygotowania.

Okazuje się, że całe owo bogactwo materialne w ogóle nie pomogło, a być może nawet zaszkodziło. Konsumpcyjny model życia oraz łatwość (a zarazem często konieczność) poruszania się ludzi między odległymi obszarami na pewno nie miały korzystnych skutków dla rozprzestrzeniania się epidemii.

Tymczasem w Chinach udało się ograniczyć to zjawisko w zasadzie do jednego obszaru. Obecnie liczba zachorowań spada i można mieć nadzieję, że sytuacja jest w coraz większym stopniu opanowana. Co również istotne – doznała uszczerbku, ale nie załamała się chińska gospodarka.

Wielu komentatorom te fakty albo w ogóle umykają, albo powtarzają jak mantrę pewną utartą formułkę, sprowadzającą się do tego, że w Chinach zastosowano radykalne „antywolnościowe” środki, których nie da się wprowadzić w krajach „demokratycznych” i tyle.

Już obecnie, a znajdujemy się przecież na początku katastrofy, gospodarki krajów kapitalistycznych zaczynają się chwiać. Rwą się łańcuchy dostawców. Pojawiają się (na razie chwilowe) braki towarów w sklepach. Niebawem możemy mieć też do czynienia ze spekulacją oraz – co raczej jest pewne – z poważną inflacją, jako że rządy i banki centralne rozpoczęły właśnie masową emisję pieniądza.

Najgorsze, że brakuje podstawowych materiałów, które są niezbędne do opanowania epidemii, takich jak maski, środki dezynfekujące i stroje ochronne dla pracowników służby zdrowia. Nie jest też już żadną tajemnicą, że jeśli nawet uda się w końcu epidemię opanować, będziemy mieli do czynienia z kryzysem gospodarczym na skalę światową, który może być w skutkach równie dotkliwy.

Spośród bardzo licznych wad kapitalizmu, takich jak alienacja pracy, niszczenie więzi społecznych, bezrobocie, cykl koniunktur i kryzysów, na czoło obecnie wysuwa się żywiołowy charakter życia gospodarczego. Brak centralnego planowania i koordynacji działań uniemożliwia dokonanie racjonalnej alokacji zasobów. Nie można ich przesunąć do najbardziej priorytetowych oraz strategicznych gałęzi gospodarki i to w chwili, kiedy jest to tak pilnie potrzebne.

Nie można również w skoordynowany sposób ograniczyć lub zamrozić całych innych dziedzin gospodarki i to jeszcze w taki sposób, żeby było możliwe ich szybkie podniesienie, kiedy zagrożenie epidemiologiczne się zmniejszy. Te wszystkie kwestie znajdują się w gestii prywatnych podmiotów, które kierują się przecież partykularnymi interesami.

W końcu nawet zamknięcie niektórych zakładów, którego można dokonać administracyjnymi zakazami, powoduje ogromne koszty społeczne, jako że pozbawia dochodu zatrudnionych tam osób, zaś brak planu i koordynacji sprawia, że ich ponowne otwarcie może okazać się niemożliwe, ponieważ może już nie być dostawców albo odbiorców.

Wykształcony przez kapitalizm skrajny indywidualizm, brak poczucia odpowiedzialności i lekceważący stosunek do dobra wspólnego, daje o sobie znać. Nie wszyscy przestrzegają tak potrzebnych ograniczeń. Ludzie wpychają się do kolejek, nie przestrzegają zalecanych odstępów, ignorują kwarantannę.

Nie sprawdza się też w ogóle typowe dla kapitalizmu myślenie o chorobie jako o prywatnym problemie chorego. Pozostawianie osób zarażonych samym sobie potęguje zagrożenie powszechne, zarówno dla ubezpieczonych i nieubezpieczonych, tych, których stać na leczenie i tych, których nie. Stąd narasta oczekiwanie, że leczeniem i izolowaniem chorych zajmie się państwo i to bezpłatnie, choć ten sposób myślenia był u nas od dekad tępiony.

Coraz głośniej słychać też oczekiwania wprowadzenia powszechnych świadczeń socjalnych dla osób dotkniętych epidemią albo jej skutkami. Pomocy zaczynają się domagać również przedsiębiorcy. Tymczasem charakterystyczna dla kapitalizmu tożsamość przedsiębiorcy i przedsiębiorstwa sprawia, że pomoc kierowana w celu utrzymania zakładu pracy może stać się źródłem bogacenia się prywatnych osób.

Dystrybucja środków ochronnych już w wielu krajach została przejęta lub ściśle uregulowana przez państwo. Tyle lat wbija się wszystkim do głowy, że rynek to taki wspaniały i samoregulujący się mechanizm. A teraz nagle zdecydowano na metody „nierynkowe”. Całe szczęście, bo gdyby decydować miał rynek, to środki te trafiłyby do najbogatszych, a nie w miejsca, w których są najbardziej potrzebne.

Jeśli braki towarów zaczną pojawiać się cyklicznie i narastać będzie spekulacja, pojawią się niebawem (i słuszne!) żądania wprowadzenia ich reglamentacji, jakże pogardzanej i wyśmiewanej przez ostatnie dekady. Być może pójdą one nawet dalej, jak choćby do bezpośredniej dystrybucji pewnych dóbr przez państwo na obszarach dotkniętych epidemią (np. przez wojsko).

Presja społeczna w tych kwestiach może być potężna i rządy się pod nią będą uginać. Problem polega na tym, że rządy krajów kapitalistycznych nie mają do realizacji tego wszystkiego narzędzi, albo się ich nawet celowo wyzbyły. Teraz będzie je trzeba w pośpiechu odtwarzać, niekiedy od zera. Dlatego prawdopodobnie dojdzie również do wstrząsów politycznych.
Jedno, co jest pewne, to że doświadczenie epidemii w wielu krajach doprowadzi do zmian.

Miejmy nadzieję, że społeczeństwa krajów europejskich, mimo tylu przeciwności, w końcu pokonają koronawirusa. Oby jednak, mając na uwadze takie doświadczenie, poszły dalej i rozprawiły się też z wirusem kapitalizmu.

29.03.2020 r. Marcin Adam

Postulaty społeczno-gospodarcze Komunistycznej Partii Polski w związku z pandemią COVID-19

W nadzwyczajnej sytuacji pandemii, gdy rządzący po raz kolejny chcą przerzucić koszty kryzysu na klasę pracującą – niezbędną w sytuacji kryzysowej a nisko wynagradzaną, KPP proponuje:

1. Automatyczne przekształcenie wszystkich „umów śmieciowych”, indywidualnej działalności gospodarczej itp. na umowy o pracę zgodne z Kodeksem Pracy.
2. Likwidację agencji pracy tymczasowej jako tworów pasożytniczych.
3. Pozostawienie umowy o dzieło jako formy pracy dodatkowej dla osób zatrudnionych na etacie lub tych, którzy wykonują tzw. „wolne zawody”, zgodnie z wcześniejszymi propozycjami KPP.
4. Wprowadzenie w sferze budżetowej gwarancji utrzymania zatrudnienia i wynagrodzeń na poziomie sprzed epidemii.
5. Wprowadzenie zakazu zwolnień oraz redukcji wynagrodzeń w przedsiębiorstwach prywatnych, przy państwowej gwarancji rekompensat przeznaczanych wyłącznie na utrzymanie miejsc pracy i wypłaty dla pracowników.
6. Zapewnienie wszystkim obywatelom podstawowych środków bytowych poprzez ich reglamentację i określenie maksymalnych cen (które bez reglamentacji nie będą skuteczne).
7. Urzędowe zagwarantowanie minimum socjalnego dla wszystkich na czas kryzysu.
8. Wprowadzenie wakacji kredytowych i czynszowych na czas epidemii i rekonstrukcji po jej zakończeniu.
9. Objęcie z mocy prawa wszystkich obywateli ubezpieczeniem zdrowotnym.
10. Objęcie nadzorem państwa sprzedaży środków ochrony zdrowia.
11. Wprowadzenie progresywnego, wysokiego podatku (nawet do 90 procent) od dochodów wielokrotnie przekraczających średnią krajową.
12. Opodatkowanie przepływów finansowych oraz koncernów w celu zwiększenia wpływów do budżetu.
13. Uruchomienie rezerw państwowych.
14. Czasowe zawieszenie wszelkich praw patentowych na środki ochrony, medykamenty i sprzęt służący do ratowania zdrowia i życia.
15. Przeznaczenie dla służby zdrowia pieniędzy dotychczas wydatkowanych na propagandę polityczną.
16. Zaprzestanie finansowania związków wyznaniowych z budżetu państwa oraz wypowiedzenie konkordatu.
17. Wypowiedzenie wszystkich umów na zbędne zakupy, w szczególności takich jak zakup samolotów F-35.
18. Zaprzestanie finansowania baz wojskowych USA oraz wycofanie polskich wojsk z tzw. „misji zagranicznych”, prowadzonych w interesie wielkiego kapitału.

21.03.2020 r.