Emigranci na granicy polskiej

Fala emigrantów z krajów ogarniętych wojnami spowodowanymi między innymi przez agresywną politykę NATO a szczególnie USA, dotarła do Polski. Emigranci znajdują się na granicy polsko-białoruskiej. Należy pamiętać, że jako kraj członkowski NATO, Polska walnie przyczyniła się do tragicznej sytuacji w krajach dotkniętych wojnami, zwłaszcza Iraku i Afganistanie.

Uchodźcy mają nadzieję, że poprzez Polskę dotrą do państw Europy Zachodniej. Często ludzie ci uciekają przed fundamentalizmem islamskim, imperializmem czy brakiem perspektyw w miejscu zamieszkania. Wielu emigrantów to Kurdowie, którzy stali się ofiarą tureckiego imperializmu w Syrii i Iraku. Skutecznie walczyli z Państwem Islamskim, a teraz USA wydało ich na pastwę reżimu Erdogana, który okupuje część terytorium Syrii i dokonuje nalotów na północny Irak.

Uchodźcy znajdujący się na granicy polsko-białoruskiej nie zamierzają osiedlić się na terenie naszego kraju, są przekonani, że poprzez Polskę mogą dostać się do Europy Zachodniej. Ich sytuację pogarszają napięte stosunki polsko-białoruskie, a kwestia uchodźców stała się instrumentem konfliktu. Nie miałby on miejsca gdyby nie prowadzona od lat przez władze RP polityka ingerencji w wewnętrzne sprawy Białorusi, w tym finansowanie opozycji, a także mediów takich jak propagandowa telewizja Bielsat.

Polityka polskiego rządu wobec uchodźców poniosła porażkę i doprowadziła do śmierci co najmniej kilkunastu osób. Stawiając nowe bariery i budując mur na granicy z Białorusią polski rząd nie rozwiązuje żadnego problemu. Przyczyni się natomiast do śmierci kolejnych ludzi. Negatywne skutki społeczne i ekonomiczne, zwłaszcza w warunkach narastającego kryzysu w wielu dziedzinach życia, powoduje także zwiększanie wydatków na cele wojskowe.

Wprowadzenie stanu wyjątkowego oraz zaostrzenie procedur przekraczania granicy odbija się także na lokalnych mieszkańcach. Dezorganizuje życie lokalnych społeczności, przyczynia się ogromnych strat gospodarczych, zwiększenia bezrobocia i innych problemów społecznych. Rząd, który nie umie rozwiązywać w pokojowy sposób tej sytuacji kryzysowej, powinien podać się do dymisji.

Uważamy, że obecny kryzys na granicy może być rozwiązany tylko środkami dyplomatycznymi. Niezbędne jest także udzielenie uchodźcom pomocy humanitarnej i wsparcia. Konieczna jest również zmiana polskiej polityki zagranicznej. Polska powinna wycofać się ze wspierania tureckiego reżimu destabilizującego sytuację w Syrii oraz irackim Kurdystanie a także powstrzymywać się od ingerencji w sprawy wewnętrzne Białorusi.

Porażka imperialistów w Afganistanie

Wkroczenie w sierpniu talibów do stolicy Afganistanu Kabulu kończy najdłuższą z tzw. „wojen z terroryzmem”. Marionetkowe władze utworzone pod patronatem USA i NATO rozpadły się.

Nastąpiło to jeszcze przed zakończeniem zapowiadanego wycofania z Afganistanu wojsk USA. Prezydent Aszraf Ghani zapewniał, że Kabul będzie się bronić, a sytuacja jest pod kontrolą. Jeszcze tego samego dnia uciekł z oblężonej stolicy, a wyposażone przez Waszyngton afgańskie wojsko złożyło broń niemal bez wystrzału.

Do władzy w kraju powrócili talibowie – kontynuatorzy radykalnego, islamskiego ruchu utworzonego dzięki wsparciu Pakistanu oraz USA w latach 80. zeszłego wieku. Wówczas radykałowie wyznający średniowieczne normy obyczajowe oraz islam w jego najbardziej zacofanej wersji, byli im potrzebni do walki z Armią Czerwoną.

Zwalczali również społeczne zdobycze, osiągnięte w latach 70. i 80. XX wieku, za czasów istnienia Ludowo-Demokratycznej Republiki Afganistanu. To CIA organizowało wsparcie finansowe dla islamistów, przerzut ochotników oraz szkolenia. Odpowiadało za radykalizację środowisk islamskich oraz promowanie najbardziej reakcyjnej wahabickiej odmiany islamu.

Bez zewnętrznej pomocy religijni radykałowie, zwani mudżahedinami nie byliby w stanie przejąć władzy ani się rozwinąć. Od 1992 roku, czyli momentu upadku Ludowo-Demokratycznej Republiki Afganistanu, kraj ten był pogrążony w ciągłej wojnie domowej. Wyłonili się z niej talibowie, kolejne pokolenie radykalnych islamistów, często przybyłych z Pakistanu. To oni w roku 1996 powołali islamski emirat Afganistanu – oparty na religijnych, reakcyjnych zasadach, nie uznający praw kobiet ani mniejszości narodowych.

Stworzony przez nich system odrzucał wiele zdobyczy nowoczesności. Najbardziej reakcyjne grupy zbrojne, w tym Al-Kaida, zaczęły tworzyć w Afganistanie swoje centra treningowe. Waszyngton sam stworzył ruch, który od 2001 roku zwalczał, napadając na Afganistan.

USA oraz ich sojusznicy, w tym Polska, ponoszą całkowitą winę za zniszczenie Afganistanu. 20 lat obcej okupacji oraz marionetkowych, proamerykańskich rządów to okres niszczenia infrastruktury oraz ogromnej korupcji. Okupanci nie interesowali się losem ludności cywilnej ani reformami społecznymi. Rozwijali jedynie ufortyfikowane bazy, z których wyruszali na karne wyprawy, aby zastraszać, zabijać i niszczyć. Współpracowali z lokalnymi watażkami, których rządy były równie krwawe co w okresie władzy Talibów.

Wybory w Afganistanie, wykorzystywane propagandowo jako „pierwsze wolne”, nie spełniały żadnych standardów demokratycznych, a na większości obszaru kraju stanowiły farsę. Lokalni przywódcy i urzędnicy zastraszali głosujących lub fałszowali wyniki. Brak nadzoru oraz przejrzystych procedur oznaczał, iż niemożliwa była weryfikacja kto wygrał. Ghani nie może więc być określany mianem demokratycznego prezydenta. Został nim tylko i wyłącznie ze względu na wypełnianie rozkazów płynących z Waszyngtonu, który przymknął oko na jego autorytarne tendencje.

Prawa kobiet, będące jednym z pretekstów do walki z Talibami, nie zostały zagwarantowane na terytoriach kontrolowanych przez proamerykańskich watażków. Postęp ograniczył się do nielicznej wielkomiejskiej elity. Powszechnie szerzył się natomiast chaos, porwania dla okupu oraz handel narkotykami. Pozbawieni zniszczonych upraw rolnicy, nie mogący dowieźć swoich produktów do miast, zostali zmuszeni do uprawiania opium lub współpracy z talibami. Pomoc udzielana Afgańczykom przez siły okupacyjne miała czysto propagandowy wymiar, a jej zakres był minimalny.

Skorumpowane władze Afganistanu rozsypały się jak domek z kart. Podobnie 300-tysięczna armia szkolona i wyposażona przez Amerykanów. Okazało się, iż całe jej oddziały istniały jedynie na papierze, aby lokalni watażkowie mogli pobierać wynagrodzenia oraz defraudować pieniądze na żołd. Żołnierze przechodzili na stronę przeciwnika lub dezerterowali nie wierząc skorumpowanym, proamerykańskim politykom. Okazało się, iż inwazja oraz 20 lat okupacji były prowadzone jedynie w interesie imperialistów. Twierdzenia o „wprowadzaniu demokracji” okazały się propagandowymi hasłami tworzącymi przyzwolenie społeczne na wojnę napastniczą.

Konflikt w Afganistanie obnażył bezwzględny charakter kapitalistycznej i imperialistycznej agresji. Przeciwko ludziom żyjącym w skrajnej nędzy, bez dostępu do opieki zdrowotnej, edukacji czy nawet czystej wody, skierowano najnowocześniejsze rodzaje broni. Tak zwana „koalicja antyterrorystyczna” złożona z sił NATO powodowała liczne ofiary cywilne. Wykorzystywała drony oraz bombardowania lotnicze do atakowania wiosek podejrzewanych o sprzyjanie ruchowi oporu.

Bezpośredni koszt wojny w Afganistanie przez 20 lat wyniósł około 2 biliony dolarów, czyli około 300 mln USD dziennie. Przekazanie nawet części tej kwoty Afgańczykom mogłoby odmienić ich życie, pozwolić na odbudowę ze zniszczeń i normalizację sytuacji. Liczba ludności Afganistanu to 39 040 000, 2 miliardy dolarów przełożyłyby się więc na 52,5 tys USD na każdego mieszkańca kraju.

„Koalicja antyterrorystyczna” popełniła zbrodnie przeciwko ludom Afganistanu. Doprowadziła do śmierci nawet kilkudziesięciu tysięcy cywilów. Dziś debatuje nad tym jak ograniczyć swoją odpowiedzialność. Stara się nie przyjmować jako uchodźców, nawet tych Afgańczyków, którzy z nią wcześniej współpracowali. Administracji prezydenta Joe Bidena na rękę jest zwiększanie niestabilności w regionie oraz tworzenie kolejnego zagrożenia dla państw poradzieckich. Dopełnia się scenariusz, o którym od roku 2001 mówiły ruchy antywojenne, konsekwentnie walczące z imperializmem. Agresje militarne nie wyeliminowały terroryzmu, ani nie poprawiły sytuacji międzynarodowej.

Wspólne stanowisko partii komunistycznych w sprawie przestępczego ataku USA na Bliskim Wschodzie

Partie Komunistyczne i Robotnicze potępiają nowy przestępczy atak zbrojny USA na terytorium innego kraju, na międzynarodowym lotnisku w Iraku, który został dokonany na rozkaz Trumpa. Doprowadził on do ofiar, wśród których znaleźli się urzędnicy Iraku oraz irański generał. Stanowiło to rażące naruszenie prawa międzynarodowego oraz suwerenności Iraku.

Potępiamy wezwania USA do dalszego wzrostu zaangażowania NATO na Bliskim Wschodzie, a także sankcje wobec Iranu, które zwiększają ryzyko eskalacji globalnego konfliktu w szerszym regionie.

Ostra konkurencja w zakresie kontroli rynków, źródeł energii i sposobów jej transportu jest bardzo niebezpieczna dla ludzi.

Preteksty stosowane przez USA, NATO i UE w celu „wybielenia” nowego imperialistycznego ataku zostały również wykorzystane w wojnach imperialistycznych przeciwko Jugosławii, Afganistanowi, Irakowi, Syrii i Libii. Stanowią one prowokacje przeciwko ludzkości. Ponownie wyrażamy naszą solidarność z Iranem i Irakiem, potępiamy nieludzkie sankcje wobec narodu irańskiego oraz wszelkie obce ingerencje w obu krajach.

Popieramy prawo narodów Iranu i Iraku do walki i dochodzenia ich żądań przeciwko antyludzkiej polityce, potępiamy środki represji i domagamy się ich natychmiastowego zaprzestania.

Wyrażamy nasz żal z powodu tragicznej straty, związanej z katastrofą ukraińskiego samolotu.

Wyrażamy naszą solidarność z narodami, które stają w obliczu imperialistycznych ataków.

Wzywamy narody całego świata, aby zdecydowanie potępiły nową zbrodnię imperialistyczną, aby domagały się od rządów swoich krajów braku wspierania, zaangażowania w imperialistyczne plany, aby zamknęły wszystkie bazy wojskowe dla tego rodzaju ataków ze strony USA i NATO, we wszystkich krajach.

Komunistyczna Partia Argentyny
Komunistyczna Partia Armenii
Komunistyczna Partia Australii
Partia Pracy Austrii
Komunistyczna Partia Bangladeszu
Brazylijska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Wielkiej Brytanii
Nowa Partia Komunistyczna Wielkiej Brytanii
Komunistyczna Partia Bułgarii
Komunistyczna Partia Kanady
Komunistyczna Partia Chile
Socjalistyczna Partia Robotnicza Chorwacji
AKEL, Cypr
Partia Komunistyczna w Danii
Komunistyczna Partia Ekwadoru
Egipska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Finlandii
Komunistyczna Partia Grecji
Komunistyczna Partia Indii [marksistowska]
Partia Tudeh, Iran
Komunistyczna Partia Izraela
Partia Komunistyczna (Włochy)
Węgierska Partia Robotnicza
Jordańska Partia Komunistyczna
Socjalistyczny Ruch Kazachstanu
Libańska Partia Komunistyczna
Partia Socjalistyczna (Litwa)
Komunistyczna Partia Malty
Komunistyczna Partia Meksyku
Nowa Partia Komunistyczna Niderlandów
Komunistyczna Partia Norwegii
Komunistyczna Partia Pakistanu
Palestyńska Partia Komunistyczna
Palestyńska Partia Ludowa
Paragwajska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Polski
Rumuńska Partia Socjalistyczna
Partia Komunistyczna Federacji Rosyjskiej
Związek Partii Komunistycznych – Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego
Rosyjska Komunistyczna Partia Robotnicza
Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego
Nowa Komunistyczna Partia Jugosławii
Komuniści Serbii
Syryjska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Robotników Hiszpanii
Komuniści Katalonii
Komunistyczna Partia Suazi
Komunistyczna Partia Szwecji
Komunistyczna Partia Turcji
Komunistyczna Partia Ukrainy
Związek Komunistów Ukrainy
Partia Komunistyczna USA
Partia Komunistów USA

20 lat temu Polska przystąpiła do NATO

20 lat temu, 12 marca 1999 roku, Polska przystąpiła do Paktu Północnoatlantyckiego. Z tej perspektywy możemy ocenić bilans tego członkostwa.

Już 12 dni po przyjęciu nowych państw członkowskich – Polski, Czech i Węgier, NATO dokonało pierwszej agresji poza swoim terytorium. 24 marca zaatakowało Jugosławię. W wyniku trwający 78 dni natowskich nalotów zginęło, według rożnych szacunków, od 1200 do ponad 5 tysięcy cywilów.

Polska, jako nowy członek Sojuszu poparła tę agresję, pomimo dotychczasowych przyjaznych stosunków z Jugosławią. Do kolejnej natowskiej wojny, tym razem w Afganistanie przystąpiła w roku 2001. Wówczas polski kontyngent wojskowy po raz pierwszy został wysłany aby walczyć poza granicami kraju w imię imperialnych interesów. W operacji tej poległo co najmniej 37 polskich żołnierzy.

W 2003 roku jednostka wojskowa GROM uczestniczyła w agresji na Irak. Nie była to wprawdzie wojna prowadzona bezpośrednio przez NATO, jednak rozpętały ją główne kraje Sojuszu – Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania. W trakcie udziału Wojska Polskiego w okupacji Iraku zginęło co najmniej 23 żołnierzy. Polska, jako członek NATO poparła również agresję Sojuszu wobec Libii oraz destabilizację sytuacji w Syrii.

Przynależność do NATO oznacza także zaostrzenie kursu w polityce zagranicznej oraz udział w narastającej rywalizację międzynarodowej oraz wyścigu zbrojeń. Zobowiązania wobec NATO wiążą się z udziałem w misjach wojskowych takich jak udział polskiego lotnictwa w patrolowaniu przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich jako „wschodniej flanki” Sojuszu.

Członkostwo w NATO ma również wymiar ekonomiczny. W latach 2000-2017 wydatki zbrojeniowe Polski wzrosły prawie trzykrotnie, z 13,3 mld zł do 37,3 mld zł. W ramach zaleceń dla państw członkowskich, jakie sformułowano na szczycie NATO w Warszawie w lipcu 2016 r., polskie wydatki na wojsko osiągnęły gwarantowany poziom 2% PKB.

Wśród polityków PiS pojawiają się plany podniesienia tego poziomu do 3% PKB. Ma to miejsce w sytuacji, gdy państwo nie potrafi zagwarantować obywatelom podstawowych świadczeń medycznych, a nauczyciele czy pielęgniarki nie otrzymują pensji na godziwym poziomie.

Rosnące wydatki zbrojeniowe nie przyczyniają się nawet do poprawy poziomu bezpieczeństwa. Są przeznaczane na utrzymywanie wojska w stanie gotowości do udziału w imperialistycznych agresjach. Uzbrojenie jest kupowane z myślą o nich, a nie poprawie poziomu obronności. Zakup samolotów myśliwskich, systemów rakietowych czy artyleryjskich pokazują, że głównymi beneficjentami tego stanu stały się wielkie koncerny zbrojeniowe, głównie ze Stanów Zjednoczonych.

Po 20 latach członkostwa Polski w NATO możemy potwierdzić, że pakt ten nadal działa w interesie kapitalistów przysparzając im zysków z kontroli nowych terytoriów oraz handlu bronią. Skłócając ludy i podsycając nacjonalizm, służy zastraszeniu państw, które sprzeciwiają się imperializmowi. Wywołuje wojny, a ich koszty przerzuca na społeczeństwa krajów członkowskich.

red.

Stanowisko Sekretariatu Europejskiej Inicjatywy Komunistycznej przeciwko Szczytowi NATO w Brukseli

W dniach 11-12 lipca w Brukseli odbył się szczyt głów państw NATO, z niebezpiecznym planem działania na koszt społeczeństw.

Poprzednie szczyty tego typu były wykorzystywane do wprowadzania reakcyjnej polityki oraz zapraszania nowych członków do NATO. W ostatnich latach NATO przedstawiło propozycję stworzenia wielostronnych formacji militarnych wokół granic Rosji, nowych sił szybkiego reagowania w imię imperializmu, szerszej kooperacji z UE pomimo rosnącej rywalizacji USA z UE w sprawie przeznaczania przez kraje członkowskie 2% PKB na wydatki zbrojeniowe.

Zeszłoroczne spotkanie zbiegło się z kontrowersyjnym włączeniem do Sojuszu Czarnogóry, dokonanym wbrew woli Czarnogórców, a także intencjami rozszerzenia euroatlantyckiej kontroli na Zachodnie Bałkany i Morze Czarne, wyrażanymi w przygotowywanym akcesie Macedonii, a także Ukrainy i Gruzji.

Porozumienie rządów greckiego i macedońskiego jest przepustką do przyjęcia Macedonii, która wspiera niebezpieczne plany EU-NATO na Bałkanach.

Od rozwiązania ZSRR, NATO stopniowo rozszerza się w Europie i poza nią, wbrew deklaracjom o obronie stabilności pogłębia sprzeczności między imperialistyczne i ośmiela stowarzyszone państwa graniczne, bez względu na to czy należą do Sojuszu, do nasilania antyspołecznej polityki.

Rządy związane z NATO były w stanie prowadzić politykę podsycania konfliktów etnicznych na przykład na Bałkanach, w krajach bałtyckich, Gruzji, na Ukrainie, aby służyć interesom monopoli oraz ich dążeniu do kontrolowania zasobów naturalnych, szlaków komunikacyjnych i rynków.

Państwa członkowskie NATO niedawno zobowiązały się do przeznaczania 20% wydatków wojskowych na zakup wyposażenia, gwarantując znaczące wpływy dla monopoli. Kolumbia, deklarując się niedawno jako „globalny partner” NATO, przyczyniła się nie tylko do wzmocnienia przyczółków USA w Ameryce Południowej, ale także stworzyła nowe perspektywy dla monopoli na rynkach środkowo i południowoamerykańskich.

Obecna konkurencja w ramach imperialistycznego sojuszu jest znacząca. W praktyce przejawia się w wojnie handlowej głównie między USA i innymi członkami Sojuszu. W tym kontekście intensyfikacja militaryzacji UE i jej Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obronności oraz „strategia międzynarodowa” wprowadzają niebezpieczne plany takie jak Stała Współpraca Strukturalna (PESCO), Europejska Inicjatywa Interwencyjna i tak zwana Mobilność Militarna w ramach współpracy z NATO, ale również wspomagającą imperialistów z UE w niezależnym narzucaniu ich interesów za granicami – na kontynencie afrykańskim i Bliskim Wschodzie, które są głównymi obszarami zaangażowania wojskowego UE i jej państw członkowskich.

W świetle tych zmian jasne jest, że sojusze imperialistyczne stają się coraz bardziej chwiejne, nie mogą być stałe, a kapitalizm, na którym się opierają jest coraz bardziej reakcyjny i niebezpieczny. Powtarzający się burżuazyjny mit UE jako projektu pokojowego w rzeczywistości okazał się czymś zupełnie odwrotnym.

Wzmocnijmy walkę przeciwko imperialistycznej wojnie, UE, NATO i wszystkim imperialistycznym sojuszom!

Zlikwidujmy system wyzysku tworzący konflikty, kryzysy, emigrację i wyzysk!

Niech żyje socjalizm!

Sekretariat Europejskiej Inicjatywy Komunistycznej