Jedno łączy władzę i opozycję – dążenie do utrzymania przywilejów kapitalistycznej klasy politycznej

Parlamentarzystów PiS, PO, PSL, a także większość klubu tzw. „lewicy” (posłowie SLD oraz Wiosny) zjednoczył projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w zakresie wynagradzania osób sprawujących funkcje publiczne oraz o zmianie ustawy o partiach politycznych – czyli podniesienia wynagrodzeń prezydenta, premiera, ministrów, a także parlamentarzystów.

Poseł i senator, po wprowadzeniu nowej ustawy zarobią 12 i pół tysiąca złotych miesięcznie tj. o 4,5 tys zł więcej, co oznacza wzrost uposażenia o 58%. Pierwsza dama, w ramach pełnienia „funkcji reprezentacyjnych” miałaby otrzymywać 18 tys. miesięcznej pensji.

Projekt ustawy zwiększa również dotacje dla partii politycznych, nie wprowadzając jednak wymogów dodatkowego rozliczenia się z ich wykorzystania. W uzasadnieniu ustawy jej autorzy jako cel przedstawili „podjęcie próby urealnienia wynagrodzeń wypłacanych osobom pełniącym funkcje publiczne”.

Parlamentarzyści zadrwili ze społeczeństwa. Obecnie 2/3 pracujących zarabia poniżej średniej krajowej, wynoszącej ok. 5,3 tys zł brutto. Płaca minimalna, ze względu na kryzys, ma wzrosnąć w przyszłym roku jedynie o 200 zł, do 2800 zł., a nie obiecywanego przez rząd poziomu 3 000 zł. W wielu branżach, w tym budżetówce, zarobki są od dłuższego czasu zamrożone lub rosną bardzo wolno. Nauczyciele czy pielęgniarki nie mogą liczyć na podwyżki. Najniższa emerytura wynosi 1200 zł brutto, a zapowiadana na przyszły rok rewaloryzacja nie zwiększy znacząco jej poziomu.

Ponownie najbiedniejsi poniosą koszty kryzysu, ponieważ kapitalistyczni politycy zawsze mogą „urealnić” swoje zarobki.

Od samoizolacji do samorządności. Droga Francji do wyjścia z zamknięcia

Widmo krąży nad Francją i światem, widmo strajku generalnego i tworzącej się samorządności. W szpitalach, fabrykach, magazynach, dzielnicach i na wszystkich frontach walki z pandemią.

Ta bezprecedensowa sytuacja załamania gospodarczego, która doprowadziła do ustania działalności zawodowej prawie 3 miliardów ludzi, doprowadzi do globalnej recesji i jej konsekwencji – bezrobocia, nędzy i mniej lub bardziej zimnych wojen między rywalizującymi mocarstwami.

Sytuacja ta wymaga od pracowników, aby wzięli swój los i los ludzkości we własne ręce.
Wymaga to, aby decyzja, co ma zostać wyprodukowane, jak i gdzie to zrobić, była decyzją zbiorową, która zniesie system prywatnej własności środków produkcji i wymiany.
To dzieje się teraz.

W innym wypadku będziemy świadkami jedynie doskonalenia się społeczeństwa wyzysku opartego na coraz większym nadzorze i kontroli, w którym zniesione zostaną wszystkie prawa nabyte przez robotników w stosunku do posiadaczy kapitału i demokracja.

Częściowe bezrobocie

12,1 miliona ludzi (*) otrzymuje od państwa 70 proc. wynagrodzenia brutto czyli 84 proc. netto w ramach programu pracy krótkoterminowej, wdrożonego na początku okresu zamknięcia ustanowionego pod koniec marca. Osoby otrzymujące wynagrodzenie minimalne (SMIC) otrzymują 100 proc. rekompensaty.

Pomoc ta jest przyznawana 700 000 przedsiębiorstwom dotkniętym gwałtownym spadkiem lub całkowitym zaprzestaniem działalności. Jest ona również przyznawana tym, które nie mogą wprowadzić środków bezpieczeństwa zdrowotnego dla swoich pracowników. Chodzi o unikanie zwolnień i absorbowanie szoku związanego z zamknięciem.

Częściowe bezrobocie może przybrać formę całkowitego zaprzestania działalności pracowników, nazywa się to całkowitym częściowym zaprzestaniem działalności, lub może mieć formę skrócenia zwykłego tygodniowego czasu pracy. Wiele firm wdraża ten program w sposób nieprzejrzysty, nakazując aby osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin pracowały w pełnym wymiarze godzin, a osoby częściowo bezrobotne są zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin. Państwo nie uiszcza opłat, rozszerzając lub tworząc nowe deficyty zabezpieczenia społecznego.

Ale co dzieje się z pracownikami w sektorze nieformalnym lub z niepełnymi umowami? Długotrwale bezrobotnymi? Te kategorie społeczne są najbardziej dotknięte przez COVID-19; to one najbardziej obumierają, a są to najniżej opłacani pracownicy w podstawowych sektorach oraz zajmujący się osobami starszymi w domach opieki.

Prognozowany koszt na dzień 13 kwietnia wyniósł około 20 miliardów euro, dwukrotnie więcej niż planowano to miesiąc wcześniej. Trzy tygodnie później został bez wątpienia skorygowany w górę. Co drugi pracownik prywatny ma wynagrodzenie regulowane przez państwo.

Państwo zrobiło jeszcze więcej, aby pomóc przedsiębiorstwom. Rząd gwarantuje w 90 proc. pożyczki na wsparcie przepływów pieniężnych. Od 15 kwietnia są dostępne pożyczki o zerowej stopie zwrotu na wznowienie działalności w kwotach od 10 000 do 300 000 euro. Terminy spłat są przekładane automatycznie lub na żądanie firm są bez dodatkowych opłat. Pomoc prawna i mediatorzy pomagają firmom w przypadku konfliktów z klientami, dostawcami i instytucjami finansowymi. Mimo to w pierwszym kwartale zniszczono ponad 450 000 miejsc pracy.

Obecnie trudno jest obliczyć pomoc przyznaną sektorowi prywatnemu. 7 miliardów euro przyznano Air France, a 5 miliardów euro – Renault. Gwarancje państwowe na pożyczki od instytucji bankowych, które są również zobowiązaniami finansowymi, są preferencyjnie udzielane przedsiębiorstwom zatrudniającym ponad 5000 pracowników lub o obrotach przekraczających półtora miliarda euro. Jest to równoważne wydatkowaniu 300 miliardów euro.

Stan zagrożenia sanitarnego

Władza postanowiła zarządzać za pomocą rozporządzeń, aby nie tracić czasu na ich procedowanie w parlamencie, którego rola została zredukowana do funkcji swego rodzaju „izby rejestracyjnej”, w której prowadzone są interpelacje, ale nie zmienia się niczego w projektach rozporządzeń. Prawa te nie powinny trwać dłużej niż trzy miesiące, ale niedawna przeszłość uczy, że raz uchwalone prawo pozostaje na trwale.

Pracodawca może jednostronnie narzucić lub zmienić daty, w których pracownik posyłany jest na płatny urlop i skracać czas pracy. W firmach pracujących w strategicznych sektorach, takich jak bezpieczeństwo narodowe lub w obszarach niezbędnych do zachowania ciągłości życia społecznego i gospodarczego, tygodniowy czas pracy może zostać przedłużony do 48 godzin. Ten górny limit jest narzucony przez prawodawstwo europejskie.

Niewiele brakowało, gdyby nie czujność sędziów, aby wprowadzony został ogłoszony 25 marca nakaz, który automatycznie przedłużałby tymczasowe aresztowania z 2, 3 do 6 miesięcy w zależności od grożącego wyroku.

Represje policyjne i sądowe

Od 2007 r., gdy za czasów rządów Sarközy’ego, po zamieszkach w dzielnicach podmiejskich w 2005 r. utrzymanie porządku zostało pomylone z quasi-militaryzacją sił policyjnych, którym powierzono broń taką jak LBD (Lanceur de balles de défense – broń palna strzelająca kulami deformującymi się przy uderzeniu w cel) i granaty mogące powodować poważne obrażenia ciała, a nawet zabić.

Podczas demonstracji przeciwko tak zwanemu prawu pracy El Khomri nasiliły się represje sądowe przeciwko demonstrantom i związkowcom. Wskutek użycia granatów, pałek i LBD ponad tysiąc osób zostało rannych. Państwo ogranicza prawo do demonstracji, w szczególności poprzez ustanawianie blokad dróg.

Stan wyjątkowy ogłoszony po atakach z listopada 2015 r. został wykorzystany do kryminalizacji ruchów społecznych. Wszystkie te techniki policyjne stosowane na przedmieściach od pięćdziesięciu lat zostały przeniesione na tłumienie protestów Żółtych Kamizelek. Rezultat to prawie 4 tys. rannych i 9 tys. zatrzymanych w ciągu kilku miesięcy oraz ponad tysiąc osób skazanych na surowe kary więzienia, nie wspominając o wysokich grzywnach i rejestrze karnym. Czegoś takiego nie było od czasów wojny w Algierii.

Stan zagrożenia sanitarnego wspomaga ten autorytarny kierunek. Wydano milion mandatów z wysokimi grzywnami, głównie w dzielnicach, w których mieszkają prekariusze i bezrobotni. Przez lata państwo francuskie na stałe zintegrowało w swoim działaniu metody zarządzania kryzysowego, które teoretycznie powinny być tymczasowe.

Społeczeństwo pod nadzorem

Oprócz tej widocznej przemocy, techniki kontroli rozszerzają swój wpływ na życie codzienne. W pełni świadomie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nakazało użycie mini-dronów inwigilacyjnych. Zamiast chroniących przed chorobą masek i testów, rząd wysyła helikoptery, aby zaskoczyć na plażach potencjalnych spacerowiczów. Ciężarówki CRS (Compagnies républicaines de sécurité – oddziały policji antyzamieszkowej) patrolują lub parkują w dzielnicach, w których stosuje się dyskryminujące środki związane z ograniczeniem godzin pracy.

Opracowywany jest projekt aplikacji StopCovid do zainstalowania na telefonach komórkowych. Wykrywałby on kontakty zarażonego pacjenta, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się epidemii. Takie urządzenie to oczywiste naruszenie prawa do prywatności. Ze względu na trudności techniczne podczas jego opracowywania, do udzielania danych o kontaktach pacjentów dotkniętych chorobą zobowiązany będzie lekarz prowadzący. Stanowi to złamanie zasad poszanowania tajemnicy lekarskiej.

Zamknięcie przyczyniło się także do rozwoju telekonsultacji w medycynie. Praktyka ta polega na korzystaniu z platform cyfrowych opracowanych przez prywatne firmy, które mogą gromadzić dane osobowe pacjentów i ich późniejsze wykorzystanie w celach komercyjnych lub jeszcze innych.

Obóz pracowniczy

Wobec tych wszystkich zakusów obóz pracowniczy nie pozostał obojętny. Spotkania są organizowane w Internecie. Spotkania związkowe i międzybranżowe odbywają się przez telefon lub przez Internet.

Pracownicy, których działalność została uznana za niezbędną, organizują się w swoich miejscach pracy, czasem w swoich tymczasowych miejscach zamieszkania często niezależnie od swoich kierownictw. Następnie zarządzają swoją pracą na zasadach samorządowych. Dotyczy to w szczególności fabryk, centrów zaopatrzenia i szpitali.

Pracownicy korzystają z prawa do odstąpienia wykonania pracy, gdy nie są zapewnione warunki bezpieczeństwa zdrowotnego. Tak jest w przypadku pracowników poczty w wielu oddziałach, którzy są zmuszani do dystrybucji paczek innych niż niezbędne bez masek lub żeli wodno-alkoholowych. Stworzyli oni w niektórych miejscach koordynację międzywydziałową.

Pracownicy Amazona odnotowali przełomowe zwycięstwo. Nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa zdrowotnego doprowadziło do orzeczenia sądu w sprawie tymczasowego zamknięcia tej gigantycznej firmy wysyłkowej.

Nauczyciele i pracownicy systemu edukacji są w dużej mierze przygotowani do odmowy powrotu na zajęcia z powodu niemożności przestrzegania dystansu społecznego. Związek SUD zapowiedział pogotowie strajkowe od 11 maja do 1 września. Okólnik dotyczący ponownego otwarcia szkół wymaga od nauczycieli, aby tropili „antyrepublikańskie” lub „antysekularne” wypowiedzi i postawy dzieci, potępiali je i wzywali rodziców.

Pracownicy RATP (paryskiego transportu miejskiego) będą musieli egzekwować zasady dystansu między podróżującymi i zapewnić transport 70 proc. z 12 milionów stałych użytkowników, co jest niemożliwe do utrzymania. Pracownicy kolei UNSA i pracownicy kolei CGT będą powoływać się na prawo do odstąpienia od pracy, jeżeli nie zostaną spełnione warunki sanitarne zapewniające 50 proc. normalnego ruchu.

Ze swojej strony lekarze łamią zalecenia i ograniczenia nakazów, lecząc swoich pacjentów zgodnie z danymi naukowymi oraz w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Postępując tak dokonują w istocie aktów nieposłuszeństwa obywatelskiego. Nie stosują się w szczególności do nakazu przeprowadzania praktycznej eutanazji pacjentów, którzy nie są kierowani na oddziały intensywnej terapii, a tylko podaje im się zwiększone dawki silnych środków uspokajających. Lekarze podpisywali protesty i skargi na członków rządu za narażanie życia innych.

W szpitalach lekarze, pielęgniarki i personel sprzątający zwierają szeregi w tworzącym się facto kolektywizmie, ignorując nakazy ministerstwa i administracji. Ta forma de facto samorządności i aktywizmu społecznego bywa czasem rozszerzana również na pacjentów, którzy muszą opuścić szpital, a którzy nie mogą korzystać z regularnych usług medycznych i pomocy społecznej.

Rząd planuje uchwalić ustawę o prewencyjnej amnestii dla wyższych urzędników, parlamentarzystów i członków rządu, aby nie mogli być pociągani do odpowiedzialności za swoje wykroczenia i kłamstwa.

W sumie Francuzi, którzy jeszcze nie wyszli z długiej walki, która rozpoczęła się od protestów Żółtych Kamizelek, a następnie miała na celu sprzeciw wobec reformy emerytalnej, stanęli w obliczu epidemii, którą zlekceważył rząd, bardziej zainteresowany wyborami samorządowymi i zyskami kapitalistów niż słuchaniem ostrzeżeń, które docierały do niego od władz chińskich i francuskiego ambasadora w Pekinie.

Rząd z powodu braku profilaktyki przy użyciu nowoczesnych środków, zastosował archaiczne zamknięcie, aby zapobiec zatkaniu się systemu szpitalnego, który zmniejszono do poziomu pozwalającego na leczenie najwyżej 5 proc. poważnie chorych członków społeczeństwa, redukując personel i likwidując w ciągu ostatnich dwudziestu lat 10 000 łóżek.

Nie przekazano środków publicznych ani prywatnych na rzecz produkcji skutecznych masek filtrujących oraz skutecznych i dostępnych testów. Rząd zignorował propozycję weterynarzy, którzy chcieli oddać swoje laboratoria w celu walki z COVID-19.

Rząd również nie raczył przejąć kontroli nad zamkniętymi prywatnymi klinikami, podobnie jak nie odpowiedział na prośby o ponowne otwarcie zamkniętych fabryk, w których można było produkować maski. Jego reakcja na kryzys zdrowotny opiera się na polityce represji odziedziczonej po jego poprzednikach (którą jeszcze wzbogacił) oraz na przyznawaniu obfitych podarków dla kapitalistów.

Epidemia zmusiła go do wyjścia poza zasady ustalone na poziomie europejskim, ograniczające deficyt budżetowy do wysokości 3 proc., które było przyczyną tragicznego zlikwidowania usług publicznych i prywatyzacji. To przekroczenie pozwoliło mu wypłacić pensje ponad 12 milionom pracowników prywatnych firm oraz udzielić ogromnych pożyczek i dotacji największym firmom reprezentowanym na giełdzie.

W rzeczywistości firmy te zostały znacjonalizowane. Ale nie w celu służenia narodowi, ale dla zachowania istniejącego systemu w perspektywie długoterminowej. Dowodzi to, że środki budżetowe można uruchomić, że mogą one być skutecznie użyte i że europejskie zasady 3 proc. i deklarowanej pryncypialnie przyrodzonej wyższości sektora prywatnego są jedynie dogmatami bez uzasadnienia innego poza faworyzowaniem jednej warstwy społeczeństwa kosztem innych.

Musimy to odnotować i żądać, aby rzeczywista kontrola powróciła w ręce pracowników, ponieważ okazuje się to bardziej skuteczne zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym.

Wypłata z Europejskiego Banku Centralnego w celu sfinansowania środków wsparcia dla firm w krajach łacińskich, do których należy Francja, spowodowała usztywnienie niemieckich kapitalistów, którzy uważają, że ta interwencja wykracza poza jego kompetencje. Takie napięcia publicznie podważają fasadową jedność pomiędzy Niemcami, wielkim beneficjentem Unii Europejskiej, które tworzą rynek wewnętrzny dla swojego eksportu, a innymi krajami, które mechanicznie wykazują deficyty handlowe i cierpią z powodu jednej waluty.

Upadek gospodarczy spowodowany zamknięciem powinien rozerwać sztuczne więzi unii gospodarczej, zbudowanej w celu zapewnienia dominacji jednego państwa nad drugim i jednej klasy nad innymi.

Znacjonalizować przedsiębiorstwa finansowane przez państwo. Samorząd pracowniczy

Obecna sytuacja wykazała zaangażowanie, pomysłowość i poczucie wspólnoty pracowników wszystkich sektorów walczących na froncie pandemii jak również bardzo dużej liczby wolontariuszy, którzy utworzyli lokalne lub ogólnokrajowe sieci wsparcia. Widzieliśmy, jak organizacje dotychczas potępiane jako „komunitarne”, walczą o wzajemną pomoc i samoorganizację na rzecz wszystkich współobywateli, w szczególności najsłabszych i najstarszych, bez względu na religię czy pochodzenie etniczne oraz tworząc na tych zasadach sąsiedzkie więzi w społeczeństwie, które dotychczas było w dużej mierze zatomizowane zgodnie z neoliberalną polityką.

Społeczeństwo francuskie musi być im wdzięczne, ponieważ wszyscy ci ochotnicy, niezależnie od pochodzenia i przynależności, znakomicie zdali egzamin obywatelstwa w czasie, gdy liczni medialni agitatorzy demonstrowali swoją bezradność lub uciekali, aby schronić się w swoich willach na wsi, z których wciąż próbowali nękać społeczeństwo swoimi „telekonferencjami”.

Aktywizm pracowników i działaczy lokalnych dotyczy szczególnie pracowników sektora opieki zdrowotnej, którzy przez rok ostrzegali podczas swoich demonstracji i strajków o zrujnowanym, po latach neoliberalnej polityki, stanie systemie opieki zdrowotnej. Oczywiste jest, że sektory te wykazały się zdolnością do zarządzania w obliczu nieskuteczności władz i licznych prywatnych przedsiębiorców. Z tego powodu słuszne byłoby, aby teraz sami zarządzali swoimi przedsiębiorstwami.

Koniec członkostwa w Unii Europejskiej

Brak reakcji UE na początku kryzysu i – co ważniejsze – oczywisty brak solidarności państw twierdzących, że należą do „tej samej wspólnoty przeznaczenia” wobec Włoch i państw najbardziej dotkniętych kryzysem wykazały, że koncepcja „europejskiej wspólnoty wartości” jest sloganem bez znaczenia. To samo dotyczy jeszcze w jeszcze większym stopniu bardziej koncepcji „społeczności atlantyckiej”.

Widzieliśmy, jak importerzy z USA lub Izraela porywają zapasy leków lub masek na lotniskach, wskutek czego chińska armia została zmuszona do eskortowania ciężarówek transportujących te „wrażliwe” produkty na lotniska, aby zapobiec przejęciu ładunku przez lokalnych skorumpowanych biznesmenów współpracujących z pozbawionymi skrupułów zachodnimi importerami.

W związku z tym to państwa bardziej odległe, ale bardziej świadome swoich międzynarodowych zobowiązań oraz faktu, że epidemie mogą powrócić na ich terytoria, takie jak Chiny, Kuba, Wenezuela i Rosja, odegrały kluczową rolę w polityce pomocy na rzecz najbiedniejszych w obliczu epidemii w Europie i nie tylko.

7 maja 2020 r.

Dr Badia Benjelloun
Prof. Bruno Drwęski

Tłumaczenie Grzegorz Waliński


Przypisy
* Od dwóch do trzech milionów pracowników przedstawiło zwolnienia chorobowe z powodu opieki nad dziećmi lub osobami specjalnej troski, za które są uznawane kobiety w trzecim trymestrze ciąży, osoby cierpiące na choroby przewlekłe uznane za takie przez służbę zdrowia, osoby powyżej 70. roku życia lub z otyłością lub immunosupresją.

Tusk Tworzy „Nowy Rząd”

O rekonstrukcji rządu Donalda Tuska – wymiana zderzaków na energetyki

Premier Donald Tusk, po powrocie z „przemiłego miasta Pułtuska” powołał do życia nowy rząd. Wymienił siedem zużytych ogniw na nowe, które mają rzekomo gwarantować mu drugie życie (rządowi oraz PO). Wątpliwe czy lepsze. Najbardziej znaczące jest pozbycie się ministra finansów Jana Vincenta Rostkowskiego.

Jeśli przyjąć, iż tego rodzaju taktyka kadrowa premiera Donalda Tuska (nie mylić z Kaczorem Donaldem) polega na wymianie najbardziej zużytych „zderzaków” w rządzie, to należy przyznać, iż wymiany w przypadku wicepremiera oraz ministra finansów Jana Vincenta  Rostkowskiego, wyjątkowo obolałego „zderzaka”, jakie przed falą kryzysową na niego spadła, jest decyzją korzystną.

Nie dopuścił on, aby fala kryzysowa nim zachybotała, dotknęła ona najniżej tę część społeczeństwa polskiego, na którą spadła całość ponoszenia sytuacji kryzysowej, w postaci różnego rodzaju dopłat, takich jak: VAT oraz inne dopłaty.

W Polsce klasa pierwsza w tym czasie bardzo się wzbogaciła, wzrosła liczba obywateli naszego kraju, posiadających majątki o wartości co najmniej szacowanych na około miliona dolarów. W ubiegłym roku było ich prawie 50 tysięcy, a w tym ma być ich ponad 80 tysięcy. W żadnym innym państwie Unii Europejskiej grono bogaczy nie zwiększało się tak szybko jak w Polsce. Grupa dolarowych milionerów w naszym kraju rosła półtora razy szybciej, niż średnio w Europie. Na świecie większe tempo pod tym względem miały tylko Brazylia, Rosja oraz Malezja.

Drugiej klasie też się żyło nieźle, wśród której jest co prawda  nieco mniej zamożnych z dochodami ponad 15 tys. zł. miesięcznie, ale w każdym roku ich grupa wzrastała. W 2008 r., było ich pół miliona, a w ubiegłym ponad 700 tyś., Natomiast trzecia klasa, najliczniejsza, dźwigała na swoich barkach cały ciężar związany z kryzysem, ponieważ władze jak głoszą jej propagatorzy, którego ustrój, jak głoszą jego propagatorzy, najbardziej sprawiedliwy, jakim jest kapitalizm, ponosi jego koszty w postaci różnego rodzaju opłat.

Według ekspertów najbardziej znacząca decyzja to powołanie super resortu transportu oraz  rozwoju regionalnego, oraz powołanie na jego kierownika w randze wicepremiera Elżbiety Bieńkowskie oraz powołanie na ministra finansów Mateusza Szczurka. Nominacje te mają oznaczać, iż kraj będzie się rozwijał poprzez wcielanie w życie nowych technologii, a zapewnić to mają pieniądze otrzymane w ramach europejskiego budżetu przyznanego Polsce w tym roku. Czy rzeczywiście tak będzie, zobaczymy…

Józef Łachut

Cypr a sprawa polska

Mamy to jak w banku

Zataczający coraz szersze kręgi kryzys eurostrefy dotarł w ostatnim czasie także na Cypr, kolejne z państw, które przyjęło wspólnotową walutę, kolejne z państw „na dorobku”, kolejne w którego sytuacji możemy znaleźć analogie do polityki unijnej polskiego rządu. Rozpaczliwe działania cypryjskich notabli pchają ów kraj jak i całą strefę euro w coraz głębszą przepaść. Sam kryzys zaś ma niejako dwa aspekty- ten czysto ekonomiczny, widoczny i namacalny zarówno dla elit jak i obywateli i ten ulotny, którego skutki będą równie długofalowe i bardziej bolesne czy wręcz katastrofalne dla obecnego układu sił w Europie i nie tylko. Ten drugi aspekt to kryzys zaufania nie tylko dla sektora bankowego ale i w ostateczności dla całej Unii Europejskiej. W kontekście tych aspektów można rozpatrywać także przetaczającą się w ostatnim czasie przez Polskę dyskusję na temat przyjęcia unijnego pieniądza i ogólnego miejsca naszego kraju w Unii Europejskiej.

Pierwszy z tych aspektów, ekonomiczny, jest dosyć klarowny. Tonący w długach Cypr, państwo na skraju bankructwa zwraca się z prośbą do swych sojuszników o pożyczki mające uratować strzępy państwowego budżetu. Cypr siedzi przy tym okrakiem na barykadzie zwracając się to do instytucji unijnych to do Federacji Rosyjskiej licząc przy tym zapewne na zapewnienie równowagi i swoistej niezależności. Niezależności opartej na zależności finansowej od niejednego partnera lecz wielu. 10 mld euro pomocy unijnej jaką Cypr zacznie niebawem otrzymywać, a której pierwsza transza zostanie podarowana bankrutującemu państwu już w maju uczyni z Cypru kolejnego wasala Unii a w szczególności Niemiec, których imperialistyczne dążenia są już aż nadto widoczne. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, iż bankructwo tego wyspiarskiego kraju nie skutkowałoby dla Wspólnoty żadnymi poważniejszymi konsekwencjami, szczególnie nie na dłuższą metę. Cypr bowiem jest małym państwem o dość nikłym znaczeniu gospodarczym, ulubionym miejscem turystów oraz wszelkiej maści posiadaczy wielkiego kapitału, legalnego lub nie. Ewentualna niewypłacalność wyspy mogłoby skutkować więc co najwyżej chwilowymi perturbacjami na światowych giełdach, nic więcej. Jednakże cel pomocy, swoistej „solidarności” z Cyprem ma wymiar czysto polityczny, imperialistyczny. Reakcja unijnych urzędników, którzy ochoczo ofiarowują Cyprowi pieniądze potrzebne mu do załatania dziur w budżecie ma na celu uzależnienie tego kraju od 27-mki, przejęcie kontroli nad jego finansami a w konsekwencji ewentualnie szantażowaniu ekonomicznemu i w zasadzie zrzeczenie się faktycznej niezależności na rzecz unijnych instytucji. Instytucji, których imperialistyczny charakter już teraz jest bardzo niebezpieczny. Drugi aspekt, ten ulotny, jest dużo groźniejszy choć dający również pewną nadzieję. Rozczarowani Cypryjczycy zapewne już więcej nie zaufają bankom, którym powierzyli swoje pieniądze. Nie zaufa zarówno bogata burżuazja jak i masy pracujące. Burżuazja z powodu strat jakie przyniesie im wkrótce strata części swoich oszczędności ulokowanych w tym słonecznym raju podatkowych. Masy pracujące z powodu strachu przed kolejnymi zamknięciami banków na wiele dni co skutkuje niemożnością wypłaty pieniędzy na nawet najpotrzebniejsze rzeczy. Sytuację tę obserwuje cała Europa. Wydarzenia z Cypru będą zapewne w nadchodzących latach skutkować spadkiem zaufania do sektora bankowego w całej Unii Europejskiej. Efektem może być wręcz załamanie się tego sektora, który przecież żyje w dużej mierze z obsługi kont prywatnych osób. Ostatecznym efektem może być całkowite podcięcie skrzydeł europejskiej ekonomii co zakończyć może się dalszym pogłębieniem kryzysu kapitalistycznego Zachodu. Oczywiście jak to zawsze bywa w tego typu przypadkach najboleśniej skutki takiej hipotetycznej póki co sytuacji odczują niższe klasy społeczne. Skończyć może się to falą wystąpień, zamieszek i ogólnych niepokojów w krajach europejskich. Lecz, tak jak zostało wcześniej wspomniane, daje to pewną nadzieję. Nadzieję na zmianę obecnej sytuacji polityczno-ekonomicznej w Europie. Czy będą to zmiany na lepsze oraz w którym kierunku ewentualnie pójdą czas pokaże.

W kontekście tego zamieszania można też rozważyć sytuację Polski. Rząd bowiem, ustami premiera Donalda Tuska czy Radosława Sikorskiego podczas jego niedawnego expose w Sejmie zdecydowanie forsuje przystąpienie Rzeczypospolitej do strefy euro. Nie bacząc na zarówno widoczne gołym okiem niewprawnego obserwatora, ekonomicznego laika wydarzenia i ich skutki a także na ostrzeżenia płynące od person poważanych w świecie ekonomii jak choćby amerykańskiego noblisty w tej dziedzinie z 2008 roku Paula Krugmana zabiega o przyłączenie Polski do eurozony. Co ciekawe, nawet sam minister Sikorski wskazywał w swym expose jedynie na wątpliwe korzyści polityczne a nie na korzyści ekonomiczne. Nie da się bowiem ukryć, że korzyści ekonomiczne są bowiem żadne gdyż mówiąc najogólniej żaden kraj do tej pory nie wzbogacił się na przystąpieniu do strefy euro, w szczególności zaś masy pracujące, których dobrobyt nie zależy przecież od przyjęcia jednej wspólnej waluty. Co zaś się tyczy korzyści politycznych to argumentacja polityków rządzącej partii, zwłaszcza premiera i ministra spraw zagranicznych wręcz zdumiewa. Otóż rządzący uważają, iż dzięki przyjęciu euro „wejdziemy do najściślejszego kręgu decyzyjnego Unii Europejskiej” (cyt. z min. Sikorskiego- przyp. autora). Jednakże minister nie zauważył bądź pominął dość nieistotny fakt, iż państwa takie jak Hiszpania czy Grecja, również duże i ludne jak Polska do tego „najściślejszego kręgu” dotychczas nie weszły a wręcz straciły na zmianie waluty. Nie zauważył lub nie chciał zauważyć, że jednym z wiodących państw Unii jest Wielka Brytania, która ani myśli o zamianie funta na euro. Nie wziął również pod uwagę tego, że wiodące we Wspólnocie prym Niemcy raczej nie podzielą się władzą a ich imperialistyczne dążenia mają na celu jedynie uzależnienie kolejnego państwa. Retoryka rządu świadczy więc albo o skrajnej ignorancji albo o zaprzedaniu się politykom zachodnim. Lub też o jednym i drugim.

Niezależnie od pobudek rządzącej Polską burżuazji należy stanowczo sprzeciwić się przyjęciu przez nasz kraj unijnego pieniądza co Komunistyczna Partia Polski czyni. W innym przypadku w nieodległym czasie staniemy się kolejną Grecją, Cyprem czy Hiszpanią. Krajem, który podzieli los krajów Południa. Bezwolną satelitą imperialistycznych Niemiec, krajem posłusznie wykonującym dyrektywy biurokratycznej unijnej machiny.

El Compañero