Europejska Inicjatywa Komunistyczna w sprawie podwyżek cen

Europejska Inicjatywa Komunistyczna wydała oświadczenie, które dotyczy stałych podwyżek cen energii elektrycznej, paliw i towarów powszechnego użytku, które uderzają w klasę robotniczą i lud pracujący.

W ostatnim okresie zauważa się gwałtowny wzrost cen różnych podstawowych dóbr, w tym energii elektrycznej, paliw i innych niezbędnych towarów. Ta sytuacja, szczególnie niepokojąca u progu sezonu zimowego, dotyka klasę robotniczą i warstwy ludowe naszych krajów, które padły ofiarą rządów burżuazyjnych oraz ich antyspołecznego zarządzania ostatnim kryzysem.

Podwyżki cen podstawowych towarów nie są zaskoczeniem ani niechcianą konsekwencją kryzysu, nie spadły z nieba. Wynikają z nasilenia samego wyzysku, dążenia do maksymalnego zysku, konkurencji, która prowadzi do wzrostu cen produktów, a także z „ekstensywnej polityki”, dostarczającej miliardy euro wielkiemu kapitałowi zwiększającemu inflację.

Wynikają one z faktu, że rynki energii i żywności zostały stworzone po to, by zaspokajać interesy kapitalistów, a nie potrzeby ludzi. Całkowita liberalizacja rynków, tzw. strategia „zielonej transformacji” z handlem zanieczyszczeniami, „monokulturą” bardzo drogich i niestabilnych odnawialnych źródeł energii oraz spekulacją dobrami podstawowymi powoduje, że ich ceny są wysokie, a nie niższe jak twierdzą reprezentanci interesów kapitału.

Ten wzrost cen energii elektrycznej i paliw wpływa na produkcję innych towarów, co przyczynia się do ogólnego wzrostu cen, pogłębiającego już istniejące problemy rosnącego ubóstwa i jeszcze bardziej utrudnia zaspokojenie podstawowych potrzeb pracowników i ich rodzin. Jednocześnie narasta ryzyko konfrontacji między mocarstwami imperialistycznymi o kontrolę źródeł energii, rynków i szlaków transportowych, wynikające z faktu, że państwa i sojusze imperialistyczne nie będą milczeć, gdy są zagrożone interesy monopoli, które reprezentują. W rzeczywistości zależność UE od zasobów energetycznych pochodzących z krajów trzecich została już wskazana jako „strategiczna słabość”, która zostanie rozwiązana poprzez bardziej agresywne działania we wschodniej części regionu Morza Śródziemnego. Ofiarami imperialistycznych planów znów będą ludzie.

Mocarstwa UE już teraz wykorzystują tę sytuację do wzmocnienia agendy „zielonego kapitalizmu”, co w rzeczywistości oznacza tworzenie warunków dla nowych opłacalnych inwestycji promowanych przez państwa kapitalistyczne. Ogromna kampania propagandowa promująca tzw. „Nowy Zielony Ład” nie dotyczy interesów ludzi ani ochrony środowiska, ale ma na celu obronę interesów różnych sektorów wielkiego kapitału.

Zarówno kapitalistyczne kryzysy, jak i napędzany zyskiem wzrost mają poważne konsekwencje dla klasy robotniczej, a warstwy ludowe ujawniają, jak niezrównoważony jest ten system. W kapitalizmie nie ma przyszłości korzystnej dla ludzi. Codzienna walka o uwolnienie od dotkliwych problemów jest połączona z walką o zaspokojenie ludzkich potrzeb poprzez naukowe centralne planowanie gospodarki oparte na władzy robotników i społecznej własności skoncentrowanych środków produkcji.

Pandora papers czyli hipokryzja kapitalistów

Kapitaliści zwykli określać promowany przez siebie system jako „wolnorynkowy”, równościowy i dający szansę na bogacenie się każdemu. Ta wizja nie wytrzymuje jednak konfrontacji z rzeczywistością. Pandora papers zadaje temu kłam.

Istotą kapitalizmu są ogromne przywileje dla posiadaczy wielkiego kapitału. Ci sami kapitaliści, którzy narzekają na „zbytnie uprawnienia pracowników” oraz mechanizmy pomocy społecznej, sami korzystają z ogromnego systemowego wsparcia. Kapitał daje im możliwość działania ponad prawem.

Tak zwana afera „Pandora papers” tylko potwierdza tę zasadę. W wyniku największego śledztwa dziennikarskiego na świecie ujawnione zostały dokumenty dowodzące z jak wielkich przywilejów korzystali celebryci, właściciele największych koncernów, a także politycy. Do mediów wyciekły dokumenty firm zajmujących się zakładaniem biznesów offshore – wyprowadzaniem zysków do rajów podatkowych, czyli terytoriów lub krajów w których nie płaci się podatków dochodowych lub są one bardzo niskie.

Takim procederem zajmowało się około tysiąca firm oferujących swoje usługi posiadaczom wielkiego kapitału. Według dziennikarzy z inwestycji offshore korzystało między innymi 35 przywódców państw, wśród nich prezydent Ukrainy Włodymir Zelenski, premier Czech Andrei Babis, a także proamerykański prezydent Ekwadoru Guillermo Lasso. Dokumenty wskazują, że również prezydent Rosji Władymir Putin, mógł transferować za granicę część swoich zysków.

Na liście korzystających z biznesów offshore znalazło się ponad 300 aktywnych lub emerytowanych polityków z całego świata. Wśród nich jest między innymi Tony Blair, autor koncepcji „trzeciej drogi”, czyli reakcyjnego zwrotu socjaldemokracji ku prawicowej polityce gospodarczej. Większość wyprowadzających zyski za granicę w swoich krajach promowało pogląd, iż należy prywatyzować usługi publiczne, a także likwidować „przywileje” klasy pracującej. Według nich „rynek” weryfikował wszystkie działania.

Okazało się jednak, iż politycy ci nie stosowali się nawet do podstawowych, głoszonych haseł. Narazili gospodarki państw na ogromne straty. Dowodzi to jaką hipokryzją była troska kapitalistów o „bilansowanie budżetów” oraz „ograniczanie deficytów budżetowych”.

Na liście Pandora Papers znalazło się także 150 miliarderów z całego świata. Przedstawiciele rywalizujących centrów kapitalistycznych – koncernów z UE, Stanów Zjednoczonych czy Federacji Rosyjskiej, zgodnie ukrywali swoje dochody oraz korzystali z tych samych mechanizmów „optymalizacji podatkowej”.

Afera ma również swój polski epizod. Zdaniem dziennikarzy właściciel firmy In Post, Rafał Brzoska korzystał ze spółek zarejestrowanych w raju podatkowym na Cyprze, aby transferować do nich zyski prowadzonego przez siebie koncernu. Sam kapitalista nie widzi nic niestosownego w oszukiwaniu państwa, ani hipokryzji w tym, iż obraca ogromnymi funduszami, gdy jego pracownicy skarżą się na fatalne warunki zatrudnienia. Pracujący dla InPostu kurierzy narzekali na fatalne zarobki, a także iż nie mają czasu na przerwy oraz że obarcza się ich różnymi dodatkowymi obowiązkami.

„Niestety, zamiast skupiać się na rozwoju biznesu, nieść polską flagę na mapie Europy, udowadniać, że Polak potrafi nie tylko być pracownikiem najemnym w krajach UE, ale może tworzyć miejsca pracy w tych krajach – muszę spędzać czas swój i swoich pracowników na odpieraniu niezrozumiałego i taniego ataku” – skomentował doniesienia mediów Brzoska. Jest to typowa reakcja kapitalistycznego hipokryty uważającego, że dzięki jego chciwości rozwija się cały kraj.

Tymczasem działalność typu offshore jest podwójnie szkodliwa. Nie tylko pozbawia budżety państw funduszy z podatku od dochodów, kieruje również pieniądze na działania społecznie szkodliwe. Firmy offshore były przez kapitalistów wykorzystywane między innymi do zakupu luksusowych rezydencji w Stanach Zjednoczonych oraz na francuskim Lazurowym Wybrzeżu. Część środków trafiało również do sekretnych funduszy powierniczych, które obracały ogromnymi kwotami. Według szacunkowych i zapewne zaniżonych danych OECD do biznesów offshore trafiło 11,3 biliona dolarów.

Działo się to również w okresach kryzysów, gdy kapitalistyczna propaganda zalecała społeczeństwom „zaciskanie pasa” oraz ograniczanie wydatków. Luksusowe rezydencje kupowano wówczas, gdy państwowe systemy opieki zdrowotnej waliły się w wyniku niedofinansowania podczas pandemii Covid-19.Problem rajów podatkowych jest obecnie dostrzegany nawet przez część kapitalistów oraz kapitalistycznych sojuszy, w tym Unię Europejską.

Uderza on nie tylko w interesy państw narodowych oraz klasy pracującej, ale nawet mniejszych kapitalistów, którzy przegrywają konkurencję z kapitałem korzystającym z przywilejów podatkowych. Pomimo, że wiele rajów podatkowych to terytoria zależne państw UE, a nawet państwo członkowskie Unii – Cypr, wciąż nie znaleziono rozwiązania.

W kapitalizmie jest to bowiem niemożliwe. Wielki kapitał zawsze będzie miał tendencję do uciekania przed opodatkowaniem oraz tworzenia przywilejów. Obecny system nie opiera się bowiem na produkcji czy usługach. Dominuje kapitał finansowy, który pomnaża się dzięki operowaniu i spekulacjom wielkimi kwotami. Nie kontroluje go nikt poza wąską grupą najbogatszych kapitalistów. Nie ma żadnej społecznej odpowiedzialności ani kontroli nad przepływami tego kapitału.

Kapitalizm inwigiluje obywateli

Na jaw wychodzą kolejne przypadki wykorzystywania przez kapitalistyczne władze oprogramowania do inwigilacji Pegasus, który gromadzi dane z telefonów, smartfonów a także tabletów bez wiedzy użytkowników.

Pegasus gromadzi dane o prowadzonych rozmowach telefonicznych, wysyłanych wiadomościach, lokalizacji smartfonów i inne. Może również, korzystając z kamery oraz mikrofonu smartfona, bez wiedzy użytkownika nagrywać jego rozmowy. Stworzony przez izraelską firmę NSO Group, specjalizującą się w cyberwojnie, program oficjalnie służy „walce z terroryzmem”. Może być instalowany między innymi w smartfonach bez wiedzy ich właścicieli. Aby go uruchomić nie jest konieczne oszukiwanie ofiary i skłanianie jej do wejścia na fałszywą stronę lub kontaktu mailowego inicjującego inwigilację. Korzystająca z oprogramowania agencja wywiadowcza czy policja nie musi również kontaktować się z dostarczycielem usług telekomunikacyjnych. Ogromnie ogranicza to możliwość nadzoru nad zakresem inwigilacji i tworzy pole do nadużyć. Eksperci twierdzą, że przeciętny użytkownik smartfona nie jest w stanie obronić się przed takim atakiem.

Dzięki działalności dziennikarzy śledczych oraz wyciekom informacji okazało się, iż Pegasus był i nadal jest wykorzystywany w czysto politycznych celach. Szereg autorytarnych reżimów zakupił oprogramowanie aby szpiegować opozycję oraz dziennikarzy. Arabia Saudyjska wykorzystywała Pegasusa do śledzenia opozycyjnych dziennikarzy i bloggerów. Celem akcji był między innymi zamordowany przez reżim Jamal Khashoggi – dziennikarz kanału Al Arabiya. Użytkownikami Pegasusa są między innymi Zjednoczone Emiraty Arabskie, które szpiegowały Roule Khalaf, redaktorkę „Financial Times”, opisującą powiązania rządzących Emiratami szejków. Również kilka krajów afrykańskich wykorzystywało oprogramowanie do inwigilowania ludzi mediów oraz działaczy opozycji. Przypadki takie miały miejsce w Togo oraz Burundi. Marokański reżim shakował telefony dziennikarzy z Francji i Hiszpanii, opisujących marokańską okupację Sahary Zachodniej.Pegasusa używają liczne państwa europejskie. Skandal z prowadzeniem nielegalnej inwigilacji wybuchł na Węgrzech. Szpiegowani byli dziennikarze śledczy, prawnicy, a także były minister gospodarki w pierwszym rządzie Wiktora Orbana, obecnie radykalny krytyk reżimu.

Oprogramowanie Pegasus zostało prawdopodobnie zakupione również przez Polskę. W roku 2018 Najwyższa Izba Kontroli informowała, że mogło zostać na ten cel przeznaczone 25 mln zł. pieniądze na system mogły pochodzić z Ministerstwa Sprawiedliwości, czyli z funduszu pomocy ofiarom przestępstw. Użytkownikiem Pegasusa zostało prawdopodobnie Centralne Biuro Antykorupcyjne, choć władze nie potwierdziły informacji o zakupie oprogramowania do inwigilacji. Kanadyjska organizacja pozarządowa CitizenLab, monitorująca między innymi ruch w internecie stwierdziła, że w Polsce działa operator systemu Pegasus, posiadający własną bazę danych z inwigilacji.

Kolejne ujawnione informacje pokazują jak niebezpieczny okazał się Pegasus również dla stosujących go władz. Szpiegowani byli nie tylko przeciwnicy polityczni, ale również członkowie rządów. Wśród inwigilowanych mogli być między innymi prezydent Francji Emmanuel Macron, prezydent Iraku Barham Salih, prezydent RPA Cyril Ramaphosa, a także premier Pakistanu Imran Khan. Na liście szpiegowanych od 2016 roku osób, która wyciekła do mediów, znalazło się około 50 tysięcy nazwisk. Prawdopodobnie dostęp do oprogramowania uzyskały też organizacje przestępcze, w tym meksykańskie kartele narkotykowe.

Pegasus nie tylko nie ułatwia walki z terroryzmem, lecz stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa stosujących je państw. Nie wiadomo w jakim stopniu bazy danych przechowujące pozyskane informacje są zabezpieczone przez dostępem ze strony izraelskiego producenta. NSO Group to podmiot prywatny, jednak działający pod kontrolą władz oraz prowadzony przez ludzi powiązanych wcześniej z działalnością wywiadowczą oraz państwowym systemem inwigilacji obywateli. Wedle niektórych doniesień medialnych jeden ze współtwórców NSO Group służył w zajmującej się tym tajnej Jednostce 8200. Testowała ona między innymi środki do powszechnej inwigilacji nie tylko osób mogących mieć powiązania z terrorystami, ale często również przypadkowych cywilów, których chciano pozyskać do współpracy wykradając ich dane wrażliwe. Państwo Izrael w przeszłości udowodniło, że eksport technologii traktuje jako część rozgrywki politycznej oraz wywiadowczej.

Afera Pegasusa skłania do zastanowienia czy na rozpowszechnianie oprogramowania szpiegowskiego nie powinny zostać nałożone podobne ograniczenia, jak na wiele rodzajów broni. Pegasus okazał się bowiem bardziej niebezpieczny od większości rodzajów konwencjonalnego uzbrojenia i de facto jest bronią. Zagrożenie nadużywaniem technik inwigilacji w sieci rośnie. W roku 2013 Edward Snowden ujawnił, że agencje wywiadowcze USA i Wielkiej Brytanii mogą infekować smartfony oprogramowaniem szpiegowskim. Od tego czasu technologia inwigilacji rozwinęła się tak bardzo, iż oferują ją prywatne firmy. Niedługo może zostać wykorzystana również do celów komercyjnych, aby w niezauważalny sposób wpływać na zakupy oraz zdobywać wiedzę o transakcjach online.

Świat kapitalistyczny staje się miejscem wszechobecnej inwigilacji, braku prywatności oraz fikcyjnych wolności obywatelskich.

Odezwa pierwszomajowa

Europejska Inicjatywa Partii Komunistycznych i Robotniczych, do której należy między innymi KPP, wydała odezwę pierwszomajową, w której to przesyła pozdrowienia ludziom pracy na całym świecie.

W odezwie tej napisano:

Inspiruje nas walka robotników Chicago. Oddajemy cześć mężczyznom i kobietom którzy polegli na polach bitew walki klasowej. Walki pracowników w każdym okresie na całym świecie są jedynymi, które zagroziły wyzyskiwaczom, niosącym podboje, ponieważ zakwestionowały ich dominację i władzę.

Inicjatywa zwraca uwagę, iż obecnie kapitał, jego międzynarodowe porozumienia, takie jak UE, jej rządy i partie rządzące, nasilają ataki na pracowników aby przezwyciężyć kapitalistyczny kryzys przyspieszony przez pandemię. W praktyce oznacza to dodatkowe wsparcie dla kapitalistów oraz nowe ciężary dla społeczeństw.

Inicjatywa odniosła się do trwającej epidemii Covid-19:

W Europie, w rozwiniętych krajach kapitalistycznych, życie straciło 1 milion ludzi, a co najmniej 2 miliony osób dołączyło do armii bezrobotnych. Bogactwo miliarderów wzrosło w tym samym okresie o kolejny bilion dolarów.

Przypomniała, że systemy opieki zdrowotnej zostały w wielu krajach skomercjalizowane, a podczas pandemii załamały się i zostały systemami „na jedną chorobę”. W tym samym czasie w imię zysków kapitalistów łamano zasady bezpieczeństwa w trakcie pandemii. W wyniku tego zarażali się pracownicy sklepów spożywczych, magazynierzy, kurierzy, budowlańcy, sprzątaczki, zmuszani do pracy w niebezpiecznych warunkach i podróżowania komunikacją miejską. Podczas gdy między przemysłem farmaceutycznym, burżuazyjnymi państwami i UE szaleje konkurencja, nie ma miejsca dla pacjentów na oddziałach intensywnej terapii. Ponieważ nie dokonano koniecznych nacjonalizacji w służbie zdrowia, prywatne firmy usługowe zarabiają podczas pandemii kosztem społeczeństw, ponieważ niezbędne do walki z chorobami środki nie są powszechnie dostępne. Leczenie wielu pacjentów z chorobami przewlekłymi zostało przerwane z powodu braków w systemach opieki zdrowotnej, a niektórzy pacjenci stracili życie tylko z tego powodu – dodaje Inicjatywa.

Wspomniano również o systemie telepracy rozpowszechnionym podczas pandemii:

Od pracowników oczekuje się, że będą pracować w swoich domach prawie jak roboty, pokrywając koszty z własnej kieszeni, bez kontaktu między zatrudnionymi i bez związków zawodowych. Elastyczna praca nie oszczędza czasu. Jest to nasilona wersja wyzysku i pułapka na pracowników. W ostatnich miesiącach przygotowywano plany ratunkowe dla dużych monopoli, kosztem pracowników i małych zakładów wprowadzając ograniczenia działalności i nowe podatki. Jednocześnie pandemia była pretekstem do zwolnień, obniżek wynagrodzeń i bezpłatnych urlopów.

Inicjatywa skrytykowała system nauki zdalnej, ponieważ Dzieci, które nie mogą chodzić do szkoły, są w wielu krajach wykorzystywane do pracy. Ci, którzy mogą chodzić do szkoły, po jej ukończeniu stają w obliczu zagrożenia bezrobociem.

Ponadto w sytuacji kryzysowej duże sumy przeznaczono na broń, ćwiczenia NATO i projekty wojskowe UE, podczas gdy istnieją miliony pracowników-uchodźców, których życie zostało wywrócone do góry nogami przez imperializm. Nie są oni w stanie w pełni skorzystać z żadnych podstawowych usług.

Inicjatywa zwraca uwagę, że kryzys pandemiczny mógłby być przezwyciężony znacznie szybciej w socjalizmie. Z kolei w kapitalizmie pandemia służy jako pretekst do uciszania pracowników, którzy chcą bronić swoich praw, do zakazania związków zawodowych i działalności politycznej, organizowania się, strajku, a nawet zakazu obchodów pierwszego maja.

Europejska Inicjatywa Partii Komunistycznych i Robotniczych podsumowuje czym jest i być powinien Pierwszy Maja:

1 maja to najważniejszy i historyczny dzień walki ludu pracującego z wyzyskiem. Jest to wspólny dzień świętowania walki pracowników, którzy na całym świecie domagają się swoich praw. Nie pozwolimy zniszczyć majowego święta! Ich zakazy pokazują, jak bardzo boją się klasy robotniczej jako swojego prawdziwego przeciwnika.

Całość odezwy pierwszomajowej dostępna jest w języku angielskim TUTAJ.

Tak dla zmiany nazw ulic i placów noszących imię Jana Pawła II

Komunistyczna Partia Polski popiera propozycję zmian nazw ulic i placów noszących obecnie imię Jana Pawła II, w tym inicjatywę przywrócenia placowi we Wrocławiu dawnej nazwy – Plac 1 Maja.

Uważamy, że powrót do historycznych nazw oraz usunięcie skompromitowanego patrona jest działaniem idącym w dobrym kierunku. Jan Paweł II nie tylko wspierał propagandowo kapitalistyczne przemiany w Polsce i szerzył reakcyjne poglądy między innymi dotyczące roli kobiet. Ciążą na nim poważne zarzuty ukrywania skandali pedofilskich w Kościele katolickim, a także tworzenia układu dającego hierarchom kościelnym poczucie bezkarności. Ofiarami tej obrzydliwej praktyki padali najsłabsi, czyli dzieci.

W związku z tym Jan Paweł II powinien przestać patronować również ulicom oraz instytucjom publicznym w innych miastach.

Ostateczną decyzję o nazwach placów, ulic i patronach instytucji powinni podejmować tylko mieszkańcy i użytkownicy tych miejsc. Jednocześnie proponujemy, aby zmiany odbyły się w sposób jak najmniej dotkliwy dla mieszkańców. Samorządy powinny między innymi pokryć koszty wymiany dokumentów.

Poza tą akcją powinno się zgodnie z powyższą zasadą ponownie zrewidować wprowadzone w ostatnich latach zmiany nazw, gdy patronami zostawali ludzie niegodni lub nieakceptowani przez mieszkańców.

Oświadczenie Europejskiej Inicjatywy Komunistycznej w sprawie nowego wybuchu pandemii

Nowy wybuch epidemii w całej Europie nie pojawił się znikąd. Twierdzenia burżuazyjnych rządów, że „podjęły działania” i „chroniły publiczne systemy opieki zdrowotnej” po pierwszej fali pandemii, a także, że „w trakcie pandemii UE zrozumiała i solidaryzuje się z państwami członkowskimi” są mitami.

Wraz z nową falą pandemii wszystkie te mity są z dnia na dzień ujawniane i demaskowane. Wzrost liczby zgonów, zachorowań i intubowanych pacjentów ujawnia odpowiedzialność UE oraz rządów za pozbawienie publicznych systemów opieki zdrowotnej personelu, infrastruktury, OIOMów, odczynników i testów.

Te ogromne niedociągnięcia torują drogę prywatnym grupom biznesowym zajmującym się ochroną zdrowia, które spieszą się, by wykorzystać zaniepokojenie i choroby ludzi, dla osiągnięcia zysków. Dlatego czerpią zyski ze swojego partnerstwa z instytucjami publicznymi i pobierają od pracowników opłaty za testy i leczenie wirusa lub innych chorób oraz schorzeń, które niezależnie od pandemii wymagają badań, leczenia czy operacji, przy których, zajmujące się jednym tematem szpitale publicznego systemu opieki zdrowotnej, nie mogą sobie poradzić.

Rządy i pracodawcy ponoszą olbrzymią odpowiedzialność za wadliwe protokoły zgodne z priorytetami wielkiego kapitału, brak niezbędnych środków ochrony pracowników w miejscach pracy, utrwalanie się problemów w ośrodkach opieki nad osobami starszymi, okropne warunki w obozach dla uchodźców, szkołach, środkach transportu itp.

Podczas gdy eksploatacja trwa na wszystkich poziomach; niedopuszczalne jest, aby edukacja, walka o prawa, życie polityczne i kulturalne były ograniczane w imię pandemii.

Minęło 7 miesięcy od wybuchu pandemii, a rządzący nadal nie zrobili nic w sprawie znacznego wzmocnienia publicznego systemu opieki zdrowotnej oraz rzeczywistego rozwiązania ogromnych niedoborów powstałych w wyniku komercjalizacji, niedofinansowania oraz polityki ograniczania personelu. Opierając się na tym samym kryterium, jakim jest koszt-zysk, pozostawili również szkoły bez ochrony. Prowokacyjnie próbowali winić ludzi w ramach indywidualnej odpowiedzialności, a tym samym usprawiedliwić swoją anty-ludzką politykę oraz olbrzymią odpowiedzialność.

Teorie spiskowe są pożytecznym uzupełnieniem antyspołecznej polityki. W czasach, gdy nieufność do burżuazyjnego państwa i jego kadr słusznie rośnie, a pandemia ujawnia zbrodniczą niewydolność systemów opieki zdrowotnej we wszystkich państwach kapitalistycznych, stanowią wielką przysługę dla systemu usidlając ludzi w debacie na temat zasadności używania masek lub istnieniu wirusa.

W obliczu tej polityki rozwój wydarzeń potwierdza potrzebę dalszego wzmocnienia walki narodów o wyłącznie publiczne systemy opieki zdrowotnej i zapewnienie wszelkich środków niezbędnych do ochrony ich zdrowia oraz życia.

Opowiadamy się aa wzmocnieniem publicznego systemu opieki zdrowotnej za pomocą pełnego finansowania, masowych rekrutacji etatowych lekarzy i pielęgniarek, nowoczesnego sprzętu i rekwizycji prywatnych struktur opieki zdrowotnej. Za podjęciem natychmiastowych działań w miejscach pracy, szkołach, środkach transportu i ogólnie wszędzie!

Degradacja, która zmusza lekarzy do wyboru, kto będzie żył, a kto umrze, prowadzi pielęgniarki do noszenia plastikowych toreb, aby się chronić, a ogólna sytuacja, która ma wpływ na zdrowie i życie społeczeństw, ujawnia, że prawdziwym wirusem i widocznym wrogiem jest sam kapitalizm.

Przykład Kuby, jak również cenny i hojny wkład jej bohaterskich lekarzy, wskazują i obnażają kapitalistyczne barbarzyństwo, w którym żyjemy. Promowanie wyższości socjalizmu jest bardziej aktualne i konieczne, ponieważ jego osiągnięcia w dziedzinie opieki zdrowotnej, edukacji, pracy oraz praw ludzi znajdują się lata świetlne od kapitalistycznej dżungli. To świat, o który warto walczyć, aby ludzie mogli zaspokajać swoje współczesne potrzeby.

Europejska Inicjatywa Komunistyczna, 23.10.2020

Protest 400 górników z 7 kopalń na Śląsku

24 września 400 górników rozpoczęło protest pod ziemią. Pracownicy siedmiu kopalń sprzeciwili się ich zamykaniu bez przedstawienia planu dla Śląska i Zagłębia oraz zagwarantowania zwalnianym zatrudnienia w innych branżach.

Kopalnie czasy świetności mają za sobą. Jeszcze w 1990 roku zatrudniały 388 tysięcy osób. Od wprowadzenia kapitalizmu branża podupadła. Obecnie w górnictwie pracuje około 83 tysięcy osób, z tego 77 procent pod ziemią. Ostatnio pretekstem do zamykania kopalń stała się pandemia Covid-19 i częste zachorowania wśród górników, a także konieczność ograniczenia, ze względów ekologicznych, gospodarki opartej na węglu.

Rząd PiS zaprezentował hipokryzję. Z jednej strony mówił o zmniejszającym się zapotrzebowaniu na węgiel oraz braku ekonomicznego uzasadnienia dla wydobycia, z drugiej sprowadzał węgiel nawet z tak odległych krajów jak Australia czy RPA. Rząd PiS wielokrotnie zapewniał górników, iż przygotuje program pomostowy, dzięki czemu będą mogli zatrudnić się między innymi przy odnawialnych źródłach energii. Obietnice te, składane głównie przed wyborami, nie miały jednak pokrycia. Od lat zaniedbywano i wstrzymywano rozwój energetyki wiatrowej czy słonecznej.

Nie dziwią obawy górników, którzy mówią, iż zamiast perspektywy zmian przedstawiono im jedynie plany likwidacji zakładów. Podczas negocjacji strona rządowa zapowiedziała wprowadzenie modelu transformacji zatrudnienia wzorowanego na niemieckich doświadczeniach. Propozycje będą jednak wiarygodne dopiero, gdy powstaną analizy społecznych skutków przemian oraz programy tworzenia miejsc pracy dla zwalnianych.

Kopalnie są jednymi z ostatnich dużych zakładów pracy o sporym uzwiązkowieniu. Pomimo kolejnych etapów uelastyczniania form zatrudnienia, tworzenia prywatnych spółek górniczych oraz outsourcingu wielu usług powiązanych z branżą, górnicze związki zawodowe nadal są siłą, z która należy się liczyć. Kapitalistyczne władze dążą więc do ich marginalizacji oraz rozbicia branży górniczej w taki sposób, aby zatrudnionych pozbawić perspektyw, podzielić, a tym samym uniemożliwić im dalsze organizowanie się.

Jedno łączy władzę i opozycję – dążenie do utrzymania przywilejów kapitalistycznej klasy politycznej

Parlamentarzystów PiS, PO, PSL, a także większość klubu tzw. „lewicy” (posłowie SLD oraz Wiosny) zjednoczył projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w zakresie wynagradzania osób sprawujących funkcje publiczne oraz o zmianie ustawy o partiach politycznych – czyli podniesienia wynagrodzeń prezydenta, premiera, ministrów, a także parlamentarzystów.

Poseł i senator, po wprowadzeniu nowej ustawy zarobią 12 i pół tysiąca złotych miesięcznie tj. o 4,5 tys zł więcej, co oznacza wzrost uposażenia o 58%. Pierwsza dama, w ramach pełnienia „funkcji reprezentacyjnych” miałaby otrzymywać 18 tys. miesięcznej pensji.

Projekt ustawy zwiększa również dotacje dla partii politycznych, nie wprowadzając jednak wymogów dodatkowego rozliczenia się z ich wykorzystania. W uzasadnieniu ustawy jej autorzy jako cel przedstawili „podjęcie próby urealnienia wynagrodzeń wypłacanych osobom pełniącym funkcje publiczne”.

Parlamentarzyści zadrwili ze społeczeństwa. Obecnie 2/3 pracujących zarabia poniżej średniej krajowej, wynoszącej ok. 5,3 tys zł brutto. Płaca minimalna, ze względu na kryzys, ma wzrosnąć w przyszłym roku jedynie o 200 zł, do 2800 zł., a nie obiecywanego przez rząd poziomu 3 000 zł. W wielu branżach, w tym budżetówce, zarobki są od dłuższego czasu zamrożone lub rosną bardzo wolno. Nauczyciele czy pielęgniarki nie mogą liczyć na podwyżki. Najniższa emerytura wynosi 1200 zł brutto, a zapowiadana na przyszły rok rewaloryzacja nie zwiększy znacząco jej poziomu.

Ponownie najbiedniejsi poniosą koszty kryzysu, ponieważ kapitalistyczni politycy zawsze mogą „urealnić” swoje zarobki.

Od samoizolacji do samorządności. Droga Francji do wyjścia z zamknięcia

Widmo krąży nad Francją i światem, widmo strajku generalnego i tworzącej się samorządności. W szpitalach, fabrykach, magazynach, dzielnicach i na wszystkich frontach walki z pandemią.

Ta bezprecedensowa sytuacja załamania gospodarczego, która doprowadziła do ustania działalności zawodowej prawie 3 miliardów ludzi, doprowadzi do globalnej recesji i jej konsekwencji – bezrobocia, nędzy i mniej lub bardziej zimnych wojen między rywalizującymi mocarstwami.

Sytuacja ta wymaga od pracowników, aby wzięli swój los i los ludzkości we własne ręce.
Wymaga to, aby decyzja, co ma zostać wyprodukowane, jak i gdzie to zrobić, była decyzją zbiorową, która zniesie system prywatnej własności środków produkcji i wymiany.
To dzieje się teraz.

W innym wypadku będziemy świadkami jedynie doskonalenia się społeczeństwa wyzysku opartego na coraz większym nadzorze i kontroli, w którym zniesione zostaną wszystkie prawa nabyte przez robotników w stosunku do posiadaczy kapitału i demokracja.

Częściowe bezrobocie

12,1 miliona ludzi (*) otrzymuje od państwa 70 proc. wynagrodzenia brutto czyli 84 proc. netto w ramach programu pracy krótkoterminowej, wdrożonego na początku okresu zamknięcia ustanowionego pod koniec marca. Osoby otrzymujące wynagrodzenie minimalne (SMIC) otrzymują 100 proc. rekompensaty.

Pomoc ta jest przyznawana 700 000 przedsiębiorstwom dotkniętym gwałtownym spadkiem lub całkowitym zaprzestaniem działalności. Jest ona również przyznawana tym, które nie mogą wprowadzić środków bezpieczeństwa zdrowotnego dla swoich pracowników. Chodzi o unikanie zwolnień i absorbowanie szoku związanego z zamknięciem.

Częściowe bezrobocie może przybrać formę całkowitego zaprzestania działalności pracowników, nazywa się to całkowitym częściowym zaprzestaniem działalności, lub może mieć formę skrócenia zwykłego tygodniowego czasu pracy. Wiele firm wdraża ten program w sposób nieprzejrzysty, nakazując aby osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin pracowały w pełnym wymiarze godzin, a osoby częściowo bezrobotne są zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin. Państwo nie uiszcza opłat, rozszerzając lub tworząc nowe deficyty zabezpieczenia społecznego.

Ale co dzieje się z pracownikami w sektorze nieformalnym lub z niepełnymi umowami? Długotrwale bezrobotnymi? Te kategorie społeczne są najbardziej dotknięte przez COVID-19; to one najbardziej obumierają, a są to najniżej opłacani pracownicy w podstawowych sektorach oraz zajmujący się osobami starszymi w domach opieki.

Prognozowany koszt na dzień 13 kwietnia wyniósł około 20 miliardów euro, dwukrotnie więcej niż planowano to miesiąc wcześniej. Trzy tygodnie później został bez wątpienia skorygowany w górę. Co drugi pracownik prywatny ma wynagrodzenie regulowane przez państwo.

Państwo zrobiło jeszcze więcej, aby pomóc przedsiębiorstwom. Rząd gwarantuje w 90 proc. pożyczki na wsparcie przepływów pieniężnych. Od 15 kwietnia są dostępne pożyczki o zerowej stopie zwrotu na wznowienie działalności w kwotach od 10 000 do 300 000 euro. Terminy spłat są przekładane automatycznie lub na żądanie firm są bez dodatkowych opłat. Pomoc prawna i mediatorzy pomagają firmom w przypadku konfliktów z klientami, dostawcami i instytucjami finansowymi. Mimo to w pierwszym kwartale zniszczono ponad 450 000 miejsc pracy.

Obecnie trudno jest obliczyć pomoc przyznaną sektorowi prywatnemu. 7 miliardów euro przyznano Air France, a 5 miliardów euro – Renault. Gwarancje państwowe na pożyczki od instytucji bankowych, które są również zobowiązaniami finansowymi, są preferencyjnie udzielane przedsiębiorstwom zatrudniającym ponad 5000 pracowników lub o obrotach przekraczających półtora miliarda euro. Jest to równoważne wydatkowaniu 300 miliardów euro.

Stan zagrożenia sanitarnego

Władza postanowiła zarządzać za pomocą rozporządzeń, aby nie tracić czasu na ich procedowanie w parlamencie, którego rola została zredukowana do funkcji swego rodzaju „izby rejestracyjnej”, w której prowadzone są interpelacje, ale nie zmienia się niczego w projektach rozporządzeń. Prawa te nie powinny trwać dłużej niż trzy miesiące, ale niedawna przeszłość uczy, że raz uchwalone prawo pozostaje na trwale.

Pracodawca może jednostronnie narzucić lub zmienić daty, w których pracownik posyłany jest na płatny urlop i skracać czas pracy. W firmach pracujących w strategicznych sektorach, takich jak bezpieczeństwo narodowe lub w obszarach niezbędnych do zachowania ciągłości życia społecznego i gospodarczego, tygodniowy czas pracy może zostać przedłużony do 48 godzin. Ten górny limit jest narzucony przez prawodawstwo europejskie.

Niewiele brakowało, gdyby nie czujność sędziów, aby wprowadzony został ogłoszony 25 marca nakaz, który automatycznie przedłużałby tymczasowe aresztowania z 2, 3 do 6 miesięcy w zależności od grożącego wyroku.

Represje policyjne i sądowe

Od 2007 r., gdy za czasów rządów Sarközy’ego, po zamieszkach w dzielnicach podmiejskich w 2005 r. utrzymanie porządku zostało pomylone z quasi-militaryzacją sił policyjnych, którym powierzono broń taką jak LBD (Lanceur de balles de défense – broń palna strzelająca kulami deformującymi się przy uderzeniu w cel) i granaty mogące powodować poważne obrażenia ciała, a nawet zabić.

Podczas demonstracji przeciwko tak zwanemu prawu pracy El Khomri nasiliły się represje sądowe przeciwko demonstrantom i związkowcom. Wskutek użycia granatów, pałek i LBD ponad tysiąc osób zostało rannych. Państwo ogranicza prawo do demonstracji, w szczególności poprzez ustanawianie blokad dróg.

Stan wyjątkowy ogłoszony po atakach z listopada 2015 r. został wykorzystany do kryminalizacji ruchów społecznych. Wszystkie te techniki policyjne stosowane na przedmieściach od pięćdziesięciu lat zostały przeniesione na tłumienie protestów Żółtych Kamizelek. Rezultat to prawie 4 tys. rannych i 9 tys. zatrzymanych w ciągu kilku miesięcy oraz ponad tysiąc osób skazanych na surowe kary więzienia, nie wspominając o wysokich grzywnach i rejestrze karnym. Czegoś takiego nie było od czasów wojny w Algierii.

Stan zagrożenia sanitarnego wspomaga ten autorytarny kierunek. Wydano milion mandatów z wysokimi grzywnami, głównie w dzielnicach, w których mieszkają prekariusze i bezrobotni. Przez lata państwo francuskie na stałe zintegrowało w swoim działaniu metody zarządzania kryzysowego, które teoretycznie powinny być tymczasowe.

Społeczeństwo pod nadzorem

Oprócz tej widocznej przemocy, techniki kontroli rozszerzają swój wpływ na życie codzienne. W pełni świadomie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nakazało użycie mini-dronów inwigilacyjnych. Zamiast chroniących przed chorobą masek i testów, rząd wysyła helikoptery, aby zaskoczyć na plażach potencjalnych spacerowiczów. Ciężarówki CRS (Compagnies républicaines de sécurité – oddziały policji antyzamieszkowej) patrolują lub parkują w dzielnicach, w których stosuje się dyskryminujące środki związane z ograniczeniem godzin pracy.

Opracowywany jest projekt aplikacji StopCovid do zainstalowania na telefonach komórkowych. Wykrywałby on kontakty zarażonego pacjenta, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się epidemii. Takie urządzenie to oczywiste naruszenie prawa do prywatności. Ze względu na trudności techniczne podczas jego opracowywania, do udzielania danych o kontaktach pacjentów dotkniętych chorobą zobowiązany będzie lekarz prowadzący. Stanowi to złamanie zasad poszanowania tajemnicy lekarskiej.

Zamknięcie przyczyniło się także do rozwoju telekonsultacji w medycynie. Praktyka ta polega na korzystaniu z platform cyfrowych opracowanych przez prywatne firmy, które mogą gromadzić dane osobowe pacjentów i ich późniejsze wykorzystanie w celach komercyjnych lub jeszcze innych.

Obóz pracowniczy

Wobec tych wszystkich zakusów obóz pracowniczy nie pozostał obojętny. Spotkania są organizowane w Internecie. Spotkania związkowe i międzybranżowe odbywają się przez telefon lub przez Internet.

Pracownicy, których działalność została uznana za niezbędną, organizują się w swoich miejscach pracy, czasem w swoich tymczasowych miejscach zamieszkania często niezależnie od swoich kierownictw. Następnie zarządzają swoją pracą na zasadach samorządowych. Dotyczy to w szczególności fabryk, centrów zaopatrzenia i szpitali.

Pracownicy korzystają z prawa do odstąpienia wykonania pracy, gdy nie są zapewnione warunki bezpieczeństwa zdrowotnego. Tak jest w przypadku pracowników poczty w wielu oddziałach, którzy są zmuszani do dystrybucji paczek innych niż niezbędne bez masek lub żeli wodno-alkoholowych. Stworzyli oni w niektórych miejscach koordynację międzywydziałową.

Pracownicy Amazona odnotowali przełomowe zwycięstwo. Nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa zdrowotnego doprowadziło do orzeczenia sądu w sprawie tymczasowego zamknięcia tej gigantycznej firmy wysyłkowej.

Nauczyciele i pracownicy systemu edukacji są w dużej mierze przygotowani do odmowy powrotu na zajęcia z powodu niemożności przestrzegania dystansu społecznego. Związek SUD zapowiedział pogotowie strajkowe od 11 maja do 1 września. Okólnik dotyczący ponownego otwarcia szkół wymaga od nauczycieli, aby tropili „antyrepublikańskie” lub „antysekularne” wypowiedzi i postawy dzieci, potępiali je i wzywali rodziców.

Pracownicy RATP (paryskiego transportu miejskiego) będą musieli egzekwować zasady dystansu między podróżującymi i zapewnić transport 70 proc. z 12 milionów stałych użytkowników, co jest niemożliwe do utrzymania. Pracownicy kolei UNSA i pracownicy kolei CGT będą powoływać się na prawo do odstąpienia od pracy, jeżeli nie zostaną spełnione warunki sanitarne zapewniające 50 proc. normalnego ruchu.

Ze swojej strony lekarze łamią zalecenia i ograniczenia nakazów, lecząc swoich pacjentów zgodnie z danymi naukowymi oraz w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Postępując tak dokonują w istocie aktów nieposłuszeństwa obywatelskiego. Nie stosują się w szczególności do nakazu przeprowadzania praktycznej eutanazji pacjentów, którzy nie są kierowani na oddziały intensywnej terapii, a tylko podaje im się zwiększone dawki silnych środków uspokajających. Lekarze podpisywali protesty i skargi na członków rządu za narażanie życia innych.

W szpitalach lekarze, pielęgniarki i personel sprzątający zwierają szeregi w tworzącym się facto kolektywizmie, ignorując nakazy ministerstwa i administracji. Ta forma de facto samorządności i aktywizmu społecznego bywa czasem rozszerzana również na pacjentów, którzy muszą opuścić szpital, a którzy nie mogą korzystać z regularnych usług medycznych i pomocy społecznej.

Rząd planuje uchwalić ustawę o prewencyjnej amnestii dla wyższych urzędników, parlamentarzystów i członków rządu, aby nie mogli być pociągani do odpowiedzialności za swoje wykroczenia i kłamstwa.

W sumie Francuzi, którzy jeszcze nie wyszli z długiej walki, która rozpoczęła się od protestów Żółtych Kamizelek, a następnie miała na celu sprzeciw wobec reformy emerytalnej, stanęli w obliczu epidemii, którą zlekceważył rząd, bardziej zainteresowany wyborami samorządowymi i zyskami kapitalistów niż słuchaniem ostrzeżeń, które docierały do niego od władz chińskich i francuskiego ambasadora w Pekinie.

Rząd z powodu braku profilaktyki przy użyciu nowoczesnych środków, zastosował archaiczne zamknięcie, aby zapobiec zatkaniu się systemu szpitalnego, który zmniejszono do poziomu pozwalającego na leczenie najwyżej 5 proc. poważnie chorych członków społeczeństwa, redukując personel i likwidując w ciągu ostatnich dwudziestu lat 10 000 łóżek.

Nie przekazano środków publicznych ani prywatnych na rzecz produkcji skutecznych masek filtrujących oraz skutecznych i dostępnych testów. Rząd zignorował propozycję weterynarzy, którzy chcieli oddać swoje laboratoria w celu walki z COVID-19.

Rząd również nie raczył przejąć kontroli nad zamkniętymi prywatnymi klinikami, podobnie jak nie odpowiedział na prośby o ponowne otwarcie zamkniętych fabryk, w których można było produkować maski. Jego reakcja na kryzys zdrowotny opiera się na polityce represji odziedziczonej po jego poprzednikach (którą jeszcze wzbogacił) oraz na przyznawaniu obfitych podarków dla kapitalistów.

Epidemia zmusiła go do wyjścia poza zasady ustalone na poziomie europejskim, ograniczające deficyt budżetowy do wysokości 3 proc., które było przyczyną tragicznego zlikwidowania usług publicznych i prywatyzacji. To przekroczenie pozwoliło mu wypłacić pensje ponad 12 milionom pracowników prywatnych firm oraz udzielić ogromnych pożyczek i dotacji największym firmom reprezentowanym na giełdzie.

W rzeczywistości firmy te zostały znacjonalizowane. Ale nie w celu służenia narodowi, ale dla zachowania istniejącego systemu w perspektywie długoterminowej. Dowodzi to, że środki budżetowe można uruchomić, że mogą one być skutecznie użyte i że europejskie zasady 3 proc. i deklarowanej pryncypialnie przyrodzonej wyższości sektora prywatnego są jedynie dogmatami bez uzasadnienia innego poza faworyzowaniem jednej warstwy społeczeństwa kosztem innych.

Musimy to odnotować i żądać, aby rzeczywista kontrola powróciła w ręce pracowników, ponieważ okazuje się to bardziej skuteczne zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym.

Wypłata z Europejskiego Banku Centralnego w celu sfinansowania środków wsparcia dla firm w krajach łacińskich, do których należy Francja, spowodowała usztywnienie niemieckich kapitalistów, którzy uważają, że ta interwencja wykracza poza jego kompetencje. Takie napięcia publicznie podważają fasadową jedność pomiędzy Niemcami, wielkim beneficjentem Unii Europejskiej, które tworzą rynek wewnętrzny dla swojego eksportu, a innymi krajami, które mechanicznie wykazują deficyty handlowe i cierpią z powodu jednej waluty.

Upadek gospodarczy spowodowany zamknięciem powinien rozerwać sztuczne więzi unii gospodarczej, zbudowanej w celu zapewnienia dominacji jednego państwa nad drugim i jednej klasy nad innymi.

Znacjonalizować przedsiębiorstwa finansowane przez państwo. Samorząd pracowniczy

Obecna sytuacja wykazała zaangażowanie, pomysłowość i poczucie wspólnoty pracowników wszystkich sektorów walczących na froncie pandemii jak również bardzo dużej liczby wolontariuszy, którzy utworzyli lokalne lub ogólnokrajowe sieci wsparcia. Widzieliśmy, jak organizacje dotychczas potępiane jako „komunitarne”, walczą o wzajemną pomoc i samoorganizację na rzecz wszystkich współobywateli, w szczególności najsłabszych i najstarszych, bez względu na religię czy pochodzenie etniczne oraz tworząc na tych zasadach sąsiedzkie więzi w społeczeństwie, które dotychczas było w dużej mierze zatomizowane zgodnie z neoliberalną polityką.

Społeczeństwo francuskie musi być im wdzięczne, ponieważ wszyscy ci ochotnicy, niezależnie od pochodzenia i przynależności, znakomicie zdali egzamin obywatelstwa w czasie, gdy liczni medialni agitatorzy demonstrowali swoją bezradność lub uciekali, aby schronić się w swoich willach na wsi, z których wciąż próbowali nękać społeczeństwo swoimi „telekonferencjami”.

Aktywizm pracowników i działaczy lokalnych dotyczy szczególnie pracowników sektora opieki zdrowotnej, którzy przez rok ostrzegali podczas swoich demonstracji i strajków o zrujnowanym, po latach neoliberalnej polityki, stanie systemie opieki zdrowotnej. Oczywiste jest, że sektory te wykazały się zdolnością do zarządzania w obliczu nieskuteczności władz i licznych prywatnych przedsiębiorców. Z tego powodu słuszne byłoby, aby teraz sami zarządzali swoimi przedsiębiorstwami.

Koniec członkostwa w Unii Europejskiej

Brak reakcji UE na początku kryzysu i – co ważniejsze – oczywisty brak solidarności państw twierdzących, że należą do „tej samej wspólnoty przeznaczenia” wobec Włoch i państw najbardziej dotkniętych kryzysem wykazały, że koncepcja „europejskiej wspólnoty wartości” jest sloganem bez znaczenia. To samo dotyczy jeszcze w jeszcze większym stopniu bardziej koncepcji „społeczności atlantyckiej”.

Widzieliśmy, jak importerzy z USA lub Izraela porywają zapasy leków lub masek na lotniskach, wskutek czego chińska armia została zmuszona do eskortowania ciężarówek transportujących te „wrażliwe” produkty na lotniska, aby zapobiec przejęciu ładunku przez lokalnych skorumpowanych biznesmenów współpracujących z pozbawionymi skrupułów zachodnimi importerami.

W związku z tym to państwa bardziej odległe, ale bardziej świadome swoich międzynarodowych zobowiązań oraz faktu, że epidemie mogą powrócić na ich terytoria, takie jak Chiny, Kuba, Wenezuela i Rosja, odegrały kluczową rolę w polityce pomocy na rzecz najbiedniejszych w obliczu epidemii w Europie i nie tylko.

7 maja 2020 r.

Dr Badia Benjelloun
Prof. Bruno Drwęski

Tłumaczenie Grzegorz Waliński


Przypisy
* Od dwóch do trzech milionów pracowników przedstawiło zwolnienia chorobowe z powodu opieki nad dziećmi lub osobami specjalnej troski, za które są uznawane kobiety w trzecim trymestrze ciąży, osoby cierpiące na choroby przewlekłe uznane za takie przez służbę zdrowia, osoby powyżej 70. roku życia lub z otyłością lub immunosupresją.

Odezwa Komunistycznej Partii Polski na 1 maja

Komunistyczna Partia Polski z okazji Święta Ludzi Pracy – 1 Maja wzywa wszystkich ludzi pracy do walki o prawa pracownicze, przeciwko antyspołecznej polityce rządu wykonującego polecenia wielkiego kapitału.

Kryzys związany z pandemią Covid-19 ujawnił wszystkie patologiczne cechy systemu kapitalistycznego. Nasilił się wyzysk ludzi pracy oraz atak na ich prawa ze strony kapitału. Podczas pandemii wielu pracowników utraciło pracę i źródło zarobków. Ogromna większość z nich nie ma prawa do zasiłków dla bezrobotnych. Służąca kapitałowi władza nie zaoferowała im nic poza pustymi obietnicami. Nie wprowadzono nawet połowicznych, reformistycznych rozwiązań takich jak minimalny dochód gwarantowany.

Nisko opłacani pracownicy nie mogą sobie pozwolić na zastosowanie się do zaleceń pozostania w domach podczas pandemii, ponieważ grozi im bezrobocie. W pracy spotyka ich obecnie jeszcze większy wyzysk. Są pozbawieni podstawowych środków ochrony, a normy bezpieczeństwa nie są zachowywane, jako zmniejszające zysk kapitalistów.

Kolejne projekty tzw. tarczy antykryzysowej są przygotowywane pod dyktando kapitału. Służą głównie jego interesom, umożliwiając jeszcze większy wyzysk pracowników, na przykład poprzez wydłużanie godzin pracy. W niektórych branżach mogą być równoznaczne ze skoszarowaniem pracujących w miejscu zatrudnienia. Kapitaliści nalegają również aby tarcza umożliwiła im łatwiejsze zwalnianie pracowników oraz ograniczanie ich pensji. Pomimo uprawnień jakie dała im tarcza kapitaliści nie musieli zagwarantować utrzymania zatrudnienia na dotychczasowym poziomie.

Prywatyzacja usług publicznych oraz niszczenie tych, które pozostały w gestii państwa, przyczyniły się do pogorszenia jakości publicznej służby zdrowia. Właśnie ona, a nie placówki prywatne, jest w stanie walczyć z epidemią. Pracownicy publicznej służby zdrowia, wbrew publicznym zapewnieniom ze strony władzy, że są bohaterami, pozostają nisko opłacani i przepracowani. Brakuje testów oraz środków zabezpieczenia dla personelu medycznego narażającego życie w walce z epidemią.

Podczas pandemii nie zmienił się imperialistyczny i militarystyczny charakter kapitalizmu. Polskie władze nie wycofały się z wspierania agresywnej, imperialistycznej polityki Stanów Zjednoczonych i NATO. Nadal popierają ingerencję w wewnętrzne sprawy innych krajów oraz politykę militarnego zastraszania. Pomimo braków budżetowych polski rząd podjął decyzję o zakupie amerykańskich pocisków przeciwpancernych oraz innego sprzętu wojskowego. Wydatki zbrojeniowe pozostają na wysokim poziomie 2% PKB, wyższym niż fundusze zagwarantowane na służbę zdrowia czy edukację. Taki stan służy nie społeczeństwu, lecz wielkim ponadnarodowym koncernom zbrojeniowym.

Obecny kryzys nie jest spowodowany jedynie pandemią Covid-19. Jest to kryzys całego systemu kapitalistycznego. W jego obliczu kapitał zrobi wszystko aby bronić swej uprzywilejowanej pozycji, a także zdobyć nowe możliwości wyzyskiwania społeczeństwa. Dlatego konieczna jest mobilizacja, wspieranie związków zawodowych oraz włączenie się jak najszerszych grup społecznych w protesty pracownicze. Walka nie tylko w obronie praw już zdobytych, lecz również o wywalczenie nowych.

Kapitalizm nie jest niezmiennym prawem fizyki, może być zmieniony i zastąpiony systemem gwarantującym społeczną sprawiedliwość oraz przezwyciężenie klasowych sprzeczności – socjalizmem.

1 Maja jest symbolem wieloletniej walki klasy robotniczej.

1 Maja jest symbolem krwi przelanej przez robotników w starciu z kapitalistycznym barbarzyństwem.

1 Maja jest symbolem już osiągniętych zdobyczy klasy pracującej oraz tych, o które nadal trzeba walczyć.

Niech się święci 1 Maja!

Z okazji Międzynarodowego Święta Ludzi Pracy 1 Maja życzymy wszystkim członkom sympatykom, obywatelom dostrzegającym niesprawiedliwości obecnie panującego systemu kapitalistycznego i niegodzącym się z rosnącym totalitaryzmem i naruszaniem praw obywateli wszystkiego najlepszego w życiu osobistym i zawodowym, satysfakcji w działalności społecznej i kulturalnej.

Wytrwałości w walce o sprawiedliwość społeczną, i dążeniu do zmian poprawiających los najsłabszych i najuboższych.

Dziękujemy wszystkim, którzy wytrwale walczą z epidemią o życie i zdrowie narodu, pomimo braków i trudności spowodowanych wieloletnimi zaniedbaniami służby zdrowia i systemu bezpieczeństwa społeczeństwa.

1.05.2020 r.

Wirus kapitalizmu

Pandemia i towarzyszące jej zjawiska wstrząsają nie tylko gospodarką i życiem, ale też zbiorową świadomością. I chociaż najgorsze jeszcze jest przed nami, to mamy już właściwie wszystkie podstawy, żeby ocenić jak kapitalizm z taką sytuacją sobie radzi. Również do tego, żeby stwierdzić, że sobie w ogóle nie radzi.

Już sama analiza przebiegu epidemii w Chinach i bogatych krajach europejskich, które są równocześnie jednymi z najbogatszych krajów świata, jest wysoce pouczająca. Wziąć trzeba przy tym pod uwagę nie tylko liczby bezwzględne, ale również liczebność populacji, gęstość zaludnienia i wreszcie fakt, że Chiny stanęły w obliczu problemu jako pierwsze, podczas gdy wspomniane kraje miały co najmniej dwa miesiące na przygotowania.

Okazuje się, że całe owo bogactwo materialne w ogóle nie pomogło, a być może nawet zaszkodziło. Konsumpcyjny model życia oraz łatwość (a zarazem często konieczność) poruszania się ludzi między odległymi obszarami na pewno nie miały korzystnych skutków dla rozprzestrzeniania się epidemii.

Tymczasem w Chinach udało się ograniczyć to zjawisko w zasadzie do jednego obszaru. Obecnie liczba zachorowań spada i można mieć nadzieję, że sytuacja jest w coraz większym stopniu opanowana. Co również istotne – doznała uszczerbku, ale nie załamała się chińska gospodarka.

Wielu komentatorom te fakty albo w ogóle umykają, albo powtarzają jak mantrę pewną utartą formułkę, sprowadzającą się do tego, że w Chinach zastosowano radykalne „antywolnościowe” środki, których nie da się wprowadzić w krajach „demokratycznych” i tyle.

Już obecnie, a znajdujemy się przecież na początku katastrofy, gospodarki krajów kapitalistycznych zaczynają się chwiać. Rwą się łańcuchy dostawców. Pojawiają się (na razie chwilowe) braki towarów w sklepach. Niebawem możemy mieć też do czynienia ze spekulacją oraz – co raczej jest pewne – z poważną inflacją, jako że rządy i banki centralne rozpoczęły właśnie masową emisję pieniądza.

Najgorsze, że brakuje podstawowych materiałów, które są niezbędne do opanowania epidemii, takich jak maski, środki dezynfekujące i stroje ochronne dla pracowników służby zdrowia. Nie jest też już żadną tajemnicą, że jeśli nawet uda się w końcu epidemię opanować, będziemy mieli do czynienia z kryzysem gospodarczym na skalę światową, który może być w skutkach równie dotkliwy.

Spośród bardzo licznych wad kapitalizmu, takich jak alienacja pracy, niszczenie więzi społecznych, bezrobocie, cykl koniunktur i kryzysów, na czoło obecnie wysuwa się żywiołowy charakter życia gospodarczego. Brak centralnego planowania i koordynacji działań uniemożliwia dokonanie racjonalnej alokacji zasobów. Nie można ich przesunąć do najbardziej priorytetowych oraz strategicznych gałęzi gospodarki i to w chwili, kiedy jest to tak pilnie potrzebne.

Nie można również w skoordynowany sposób ograniczyć lub zamrozić całych innych dziedzin gospodarki i to jeszcze w taki sposób, żeby było możliwe ich szybkie podniesienie, kiedy zagrożenie epidemiologiczne się zmniejszy. Te wszystkie kwestie znajdują się w gestii prywatnych podmiotów, które kierują się przecież partykularnymi interesami.

W końcu nawet zamknięcie niektórych zakładów, którego można dokonać administracyjnymi zakazami, powoduje ogromne koszty społeczne, jako że pozbawia dochodu zatrudnionych tam osób, zaś brak planu i koordynacji sprawia, że ich ponowne otwarcie może okazać się niemożliwe, ponieważ może już nie być dostawców albo odbiorców.

Wykształcony przez kapitalizm skrajny indywidualizm, brak poczucia odpowiedzialności i lekceważący stosunek do dobra wspólnego, daje o sobie znać. Nie wszyscy przestrzegają tak potrzebnych ograniczeń. Ludzie wpychają się do kolejek, nie przestrzegają zalecanych odstępów, ignorują kwarantannę.

Nie sprawdza się też w ogóle typowe dla kapitalizmu myślenie o chorobie jako o prywatnym problemie chorego. Pozostawianie osób zarażonych samym sobie potęguje zagrożenie powszechne, zarówno dla ubezpieczonych i nieubezpieczonych, tych, których stać na leczenie i tych, których nie. Stąd narasta oczekiwanie, że leczeniem i izolowaniem chorych zajmie się państwo i to bezpłatnie, choć ten sposób myślenia był u nas od dekad tępiony.

Coraz głośniej słychać też oczekiwania wprowadzenia powszechnych świadczeń socjalnych dla osób dotkniętych epidemią albo jej skutkami. Pomocy zaczynają się domagać również przedsiębiorcy. Tymczasem charakterystyczna dla kapitalizmu tożsamość przedsiębiorcy i przedsiębiorstwa sprawia, że pomoc kierowana w celu utrzymania zakładu pracy może stać się źródłem bogacenia się prywatnych osób.

Dystrybucja środków ochronnych już w wielu krajach została przejęta lub ściśle uregulowana przez państwo. Tyle lat wbija się wszystkim do głowy, że rynek to taki wspaniały i samoregulujący się mechanizm. A teraz nagle zdecydowano na metody „nierynkowe”. Całe szczęście, bo gdyby decydować miał rynek, to środki te trafiłyby do najbogatszych, a nie w miejsca, w których są najbardziej potrzebne.

Jeśli braki towarów zaczną pojawiać się cyklicznie i narastać będzie spekulacja, pojawią się niebawem (i słuszne!) żądania wprowadzenia ich reglamentacji, jakże pogardzanej i wyśmiewanej przez ostatnie dekady. Być może pójdą one nawet dalej, jak choćby do bezpośredniej dystrybucji pewnych dóbr przez państwo na obszarach dotkniętych epidemią (np. przez wojsko).

Presja społeczna w tych kwestiach może być potężna i rządy się pod nią będą uginać. Problem polega na tym, że rządy krajów kapitalistycznych nie mają do realizacji tego wszystkiego narzędzi, albo się ich nawet celowo wyzbyły. Teraz będzie je trzeba w pośpiechu odtwarzać, niekiedy od zera. Dlatego prawdopodobnie dojdzie również do wstrząsów politycznych.
Jedno, co jest pewne, to że doświadczenie epidemii w wielu krajach doprowadzi do zmian.

Miejmy nadzieję, że społeczeństwa krajów europejskich, mimo tylu przeciwności, w końcu pokonają koronawirusa. Oby jednak, mając na uwadze takie doświadczenie, poszły dalej i rozprawiły się też z wirusem kapitalizmu.

29.03.2020 r. Marcin Adam

Nadal rośnie koncentracja kapitału

Podczas tegorocznego światowego Forum Ekonomicznego w Davos międzynarodowa organizacja Oxfam przedstawiła doroczny raport dotyczący bogactwa na świecie. Wynika z niego, że postępuje koncentracja kapitału, a„klasa średnia”, promowana przez kapitalistów jako motor rozwoju, jest iluzją.

Według raportu 2 153 miliarderów posiada tyle majątku, co 4,6 miliarda ludzi, czyli 60% populacji świata. Majątek 1% najbogatszych jest równy wszystkim oszczędnościom i zasobom 6,9 mld ludzi. Wzrostowi liczby miliarderów towarzyszy powiększanie się nierówności społecznych, zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się. W latach 2011-2017 płace w krajach G7 zwiększyły się średnio jedynie o 3%, podczas gdy zyski największych akcjonariuszy wielkich korporacji o ponad 30%. Nie działa więc teoria o „skapywaniu bogactwa” od najbogatszych do reszty społeczeństw.

Raport Oxfam zwraca uwagę na przyszłe zagrożenia. Koncentracja kapitału oraz cięcia socjalne wraz ze zniszczeniem środowiska naturalnego do 2025 roku mogą pozbawić ponad 2,4 mld ludzi dostępu do zdatnej do picia wody.

W bieżącym roku Oxfam skupił się na kwestii prac nisko płatnych i nieodpłatnych, które wiążą się głównie z utrzymaniem gospodarstw i rodzin. Są one częściej wykonywane przez kobiety niż przez mężczyzn. Ich szacunkowa wartość jest trzykrotnie wyższa od wartości sektora internetowego. Kobiety w biednych wspólnotach wiejskich spędzają do 14 godzin na bezpłatnej pracy w domu. Jest to najczęściej spowodowane brakiem lub likwidacją pomocy socjalnej ze strony państw, które tną wydatki na cele społeczne.

Aż 42% kobiet nie ma możliwości podjęcia pracy zarobkowej, ponieważ muszą zajmować się rodzinami. Zwiększa to ich zagrożenie biedą i wykluczeniem społecznym. Nasila się również tendencja do wykorzystywania wykluczonych społecznie kobiet jako taniej siły roboczej, na przykład w charakterze pomocy domowej. Tylko 1 na 10 zatrudnionych w takim charakterze kobiet ma wystarczającą ochronę prawną oraz zagwarantowane minimalne zarobki. Połowa nie ma limitowanych godzin pracy, nie przysługują im także zabezpieczenia socjalne, takie jak urlopy macierzyńskie.

Pomimo słusznej krytyki oraz zauważania wielu katastroficznych trendów Oxfam nie wzywa jednak do zniesienia systemu kapitalistycznego i mechanizmów zwiększających rozwarstwienie społeczne. Postuluje jedynie obłożenie 1% najbogatszych 0,5% podatkiem majątkowym. Według szacunków organizacji w ciągu 10 najbliższych lat dałoby to możliwość inwestycji państwowych w sektorze społecznym i stworzenia 117 milionów miejsc pracy w edukacji, opiece zdrowotnej, opiece nad dziećmi oraz osobami starszymi.

Organizacja nie podaje w jaki sposób ów podatek miałby zostać wprowadzony. Przedstawia przykłady walk oraz organizowania się pracownic sektora opieki społecznej na całym świecie. Są to jednak tylko doraźne walki nie zmieniające systemu.

Przeznaczenie na cele charytatywne odsetka majątku miliarderów nie jest rozwiązaniem. Kapitał zawsze będzie przejawiał tendencję do koncentracji, a rządy zarówno państw rozwijających się, jak i rozwiniętych, nie będą działać wbrew interesom wielkiego kapitału, ponieważ pozostają pod jego kontrolą. Raporty organizacji takich jak Oxfam nie poparte walką o zmianę systemu oraz mobilizacja społeczną, pozostaną jedynie ciekawostką w serwisach ekonomicznych.

Wasalizacja Polski wobec USA

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w USA potwierdziła kurs polityki zagranicznej RP polegający na wasalizacji wobec Stanów Zjednoczonych. Podpisane porozumienie o współpracy obronnej ma przede wszystkim charakter propagandowy.

4,5 tysiąca żołnierzy, którzy docelowo mają znaleźć się w Polsce to element przejmowania dominacji wojskowej nad Europą Środkową i nowego wyścigu zbrojeń. Bazy wojskowe USA mają wymiar bardziej polityczny niż militarny. Stanowią element wzmacniania „wschodniej flanki NATO”, czyli postępowania wojsk amerykańskich na wschód, którego kolejnym etapem będzie zapewne zwiększanie obecności również w państwach bałtyckich, na Ukrainie, w Gruzji i innych krajach byłego ZSRR.

Za podpisanym porozumieniem stoją interesy wielkiego kapitału. Podczas spotkania Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem polskiemu prezydentowi zaprezentowano samoloty F-35 – najnowszy produkt koncernu Lockheed Martin. Przeleciały one nad Białym Domem podczas wspólnego spaceru prezydentów. Takie zaaranżowanie wydarzenia dowodzi, że Trumpowi chodziło o pochwalenie się nie przed partnerem w polityce zagranicznej, lecz wasalem, podatnym na sugestię i propagandę.

Po pokazie polskie media zaczęły określać myśliwiec mianem najlepszego rozwiązania dla rozwoju rodzimego lotnictwa. Chwalono nowoczesność oraz wielozadaniowość F-35, zapominając o wymiarze ekonomicznym propozycji.

Lockheed Martin to koncern, który z Polski uczynił centrum swojej działalności w Europie Środkowej. Zawarł z rządem PiS umowę na dostawy systemów rakietowych HIMARS – intratną dla strony amerykańskiej. Koncern uzyskał duże zyski kosztem polskiego przemysłu obronnego.

Pod wpływem politycznych nacisków rząd PiS zakupił zagraniczne rozwiązania, nie domagając się nawet inwestycji offsetowych. Zyski z serwisowania zakupionych systemów również będą trafiać do Lockheed Martin. Dodatkowo wybór amerykańskiego systemu oferowanego jako gotowe rozwiązanie stanowi zagrożenie dla rozwoju polskich technologii.

Podobnie przedstawia się oferta F-35. Strona amerykańska nie udostępni wraz z nim technologii pozwalających na serwisowanie czy wytwarzanie części zamiennych. Polskie zakłady będą wyłączone z procesu dostaw, gdyż Polska nie należy do międzynarodowej sieci współpracy stworzonej przy okazji produkcji i wdrażania F-35. Sugestia włączenia polskich podmiotów do niej nawet się nie pojawiała w kontekście informacji o planowanym zakupie.

Dodatkowo pojawi się konieczność unowocześniania infrastruktury oraz rozbudowy baz lotniczych, na czym również skorzystają amerykańscy dostawcy sprzętu. Lockheed Martin zyska również na szkoleniu załóg nowych maszyn.

Dodać też trzeba, że choć bez wątpienia F-35 jest konstrukcją nowoczesną, cierpi na rozmaite „choroby dziecięce” – usterki techniczne i konstrukcyjne wykrywane tych maszynach kilkakrotnie powodowały ich uziemienie. Nie jest to także myśliwiec przewagi powietrznej – choć niektórzy komentatorzy wychwalający planowany zakup tak go określają – jak starszy F-22, który nie jest oferowany na sprzedaż: jego wyłącznym użytkownikiem jest i ma pozostać lotnictwo USA.

Osobną jeszcze kwestią jest porównanie F-35 z nowymi konstrukcjami rosyjskimi i chińskimi, które – co bardzo prawdopodobne – mogą okazać się znacznie bardziej zaawansowane. Warto zauważyć, że propozycję kupna F-35 odrzuciły Niemcy, które prawdopodobnie zdecydują się raczej zaangażować w projekt nowego myśliwca Airbusa. Francja nawet zakupu F-35 nie rozważała, skupiając się na rozwoju rodzimego Rafale wersji F4. Oba kraje planują wspólnie produkować myśliwiec VI generacji bez udziału Amerykanów – miałby on wejść do służby około 2035 roku.

Zakup myśliwców stanowi ogromne obciążenie dla budżetu państwa, w sytuacji gdy coraz poważniejsze jest niedoinwestowanie służby zdrowia czy systemu edukacji. Według informacji Lockheed Martin, cena jednego samolotu F-35 w przyszłym roku ma wynieść około 80 mln USD. Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak zapowiedział już, że rozważany jest zakup 32 takich maszyn (n.b. właśnie tylu maszyn nie dostanie prawdopodobnie Turcja, ukarana w ten sposób za zakup rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej S-400), realizowany w kilku partiach. Dla amerykańskiego koncernu będzie to ogromny dopływ gotówki i istotny kontrakt.

Prezydencki minister Andrzej Dera zapowiedział, że wydatki na zakup F-35 będą finansowane z dodatkowego funduszu, a nie środków MON, co jest równoznaczne z ogromnym wzrostem wydatków zbrojeniowych.

Zapłacą polscy obywatele potrzebujący dostępu do publicznej służby zdrowia oraz posyłający dzieci do szkół publicznych.

Za imperializmem politycznym idzie więc również ekonomiczny, polegający na kolonizacji dokonywanej przez wielkie koncerny zbrojeniowe, głównie z USA.

Brzask, 18 czerwca 2019

Wenezuela – agresja pod pozorem pomocy

Wenezuela stanowi test dla nowej strategii działania Waszyngtonu i jego sojuszników. Za pretekst do agresji miał posłużyć plan dostarczenia pomocy humanitarnej.

Samozwańczy „prezydent Wenezueli” Juan Guaido oświadczył, że 23 lutego jego zwolennicy umożliwią transport przez granicę „pomocy humanitarnej”. Wezwał również do masowej mobilizacji przeciwko władzom Wenezueli. Było to elementem prowadzonej przez niego kampanii przedstawiającej Wenezuelę jako kraj, w którym brakuje żywności, a ludzie głodują.

W ramach wojny informacyjnej główne międzynarodowe agencje informacyjne powtarzały relacje o umierających dzieciach potrzebujących pomocy powołując się na polityków wenezuelskiej opozycji, jednak bez sprawdzenia ich doniesień.

Do działania włączyła się również tak zwana Grupa z Limy zrzeszająca przedstawicieli rządów kilkunastu krajów Ameryki Północnej i Południowej, w tym Kanady, Kolumbii i Brazylii. Wezwała ona do „negocjacji” potępiając „reżim” prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, co oznacza w rzeczywistości poparcie samozwańczego „prezydenta” Guaido.

23 lutego zwolennicy Guaido próbowali sprowokować poważny incydent międzynarodowy na granicy wenezuelsko-kolumbijskiej. Złożony z kilku ciężarówek konwój osłaniany przez bojówkarzy miał sforsować granicę. Nie wiadomo co w rzeczywistości znajdowało się w pojazdach. Organizatorzy oświadczyli jedynie, że przewoziły one materiały przygotowane przez amerykańska agencję pomocy USAID, powiązaną w rzeczywistości ze służbami specjalnymi i wywiadem, w tym CIA.

Podczas próby przedarcia się konwoju przez granicę zaatakowani zostali wenezuelscy pogranicznicy oraz żołnierze Gwardii Narodowej. W trakcie starcia bojówkarze podpalili ciężarówki co przedstawiali później jako agresywne działanie wenezuelskich służb bezpieczeństwa.

Prowokacja nie powiodła się. Nie doszło do nielegalnego przekroczenia granicy. Siły wenezuelskie odparły atak. Zapowiadana przez Guaido masowa mobilizacja okazała się klęską. Nie doszło do wielkich demonstracji opozycji.

Samozwańczy prezydent nie został po incydencie wpuszczony do kraju, w związku z czym przedstawia się jako „przywódca na uchodźstwie”.

Nie powiodła się również operacja propagandowa. Do mediów wyciekły nagrania pokazujące bojówkarzy podpalających ciężarówki. Po przeszukaniu resztek ładunku okazało się iż znajdowały się w nim prawdopodobnie materiały do budowy barykad podczas ulicznych protestów i inne niezwiązane z pomocą humanitarną materiały.

Międzynarodowy Czerwony Krzyż potępił wykorzystywanie przez ludzi biorących udział w konwoju emblematów MCK, twierdząc, że nie można mieszać pomocy humanitarnej z działalnością polityczną.

Odpowiedzią na prowokacje ze strony sterowanej przez Waszyngton opozycji jest wspólne działanie wenezuelskiej rewolucyjnej lewicy. Komunistyczna Partia Wenezueli (PCV), socjalistyczna partie Ojczyzna Dla Wszystkich (PPT) i Rewolucyjna Partia Pracy (PRT) oraz reprezentujący ludność tubylczą Ruch Gayones podpisały wspólną deklarację Ludowego Frontu Antyfaszystowskiego i Antyimperialistycznego (FPAA).

W tej deklaracji potępiają działania imperialistów i występują w obronie Rewolucji Boliwariańskiej. Odnoszą się również do problemów gospodarczych Wenezueli. Domagają się powstrzymania spekulacji cenami, a także uspołecznienia środków produkcji, i wzywają do przeprowadzenia reformy rolnej znoszącej wyzysk i zależność chłopów.

Przed i po 23 lutego, na granicach Wenezueli odbywają się masowe protesty organizowane przez obrońców rewolucji boliwariańskiej. Uczestniczą w nich przede wszystkim mieszkańcy biednych przedmieść, rolnicy oraz ludność tubylcza.

Rewolucja boliwariańska przetrwała fale ataków ze strony międzynarodowego imperializmu – zwłaszcza USA oraz UE. Nowa strategia stosowana przez imperialistów okazała się jak dotąd nieskuteczna.

red.

Raport Oxfam: Bardzo szybko rośnie przepaść między bogatymi, a biednymi

Doroczny raport organizacji Oxfam potwierdza nasilanie się koncentracji kapitału na świecie. W szybkim tempie rośnie przepaść między bogatymi, a biednymi.

W 2018 roku 26 najbogatszych ludzi posiadało tyle majątku, co biedniejsza połowa ludzkości, czyli 3,8 miliarda osób. Rok wcześniej majątek równy połowie ludności świata należał do 43 osób.

W ubiegłym roku majątek 2208 miliarderów wzrósł o 900 miliardów dolarów, czyli około 2,5 miliarda dziennie. W tym samym czasie uboższapołowa ludzkości zbiedniała o 11 procent.

Prawie co drugi mieszkaniec Ziemi – 3,4 miliarda ludzi, musi przeżyć za tylko 5,5 USD dziennie.
Majątek posiadany przez najbogatszego człowieka świata – właściciela Amazona Jeffa Bezosa – wzrósł do 112 miliardów dolarów. To ponad sto razy więcej niż wynosi budżet na ochronę zdrowia w Etiopii, kraju zamieszkiwanym przez 105 milionów ludzi.

Raport Oxfam zwraca uwagę na spadek opodatkowania dochodów najbogatszych. W krajach bogatych średnia wysokość podatku dochodowego najbogatszych spadła z 62% w 1970 r. do 38% w 2013 r. Dla innych krajów odsetek ten wynosi średnio 28%. W przypadku niektórych – np. Brazylii czy Wielkiej Brytanii, 10% najbiedniejszych obywateli płaci w formie podatków proporcjonalnie znacznie większą część swoich dochodów (32% w Brazylii i 49% w Wielkiej Brytanii) niż najbogatsze 10% (21% w Brazylii i 34% w Wielkiej Brytanii).

Oxfam wskazuje też na nierówności majątkowe obu płci, odnotowując że większość najbogatszych ludzi na świecie to mężczyźni. Ogólnie na świecie kobiety zarabiają o 23% mniej niż mężczyźni, a mężczyźni posiadają 50% więcej bogactwa niż kobiety.

„Nierówność nie jest nieunikniona. Nie ma żadnego prawa ekonomicznego, które mówi, że najbogatsi powinni się bogacić, a ludzie ubodzy umierać z powodu braku medycyny. Nie ma sensu posiadanie tak wielu bogactw w rękach tak niewielu, kiedy te zasoby mogłyby zostać wykorzystane do pomocy całej ludzkości. Nierówność jest wyborem politycznym i politycznym.” – stwierdza raport Oxfam.

Organizacja postuluje zmniejszenie przepaści ekonomicznej między bogatymi i biednymi oraz między kobietami i mężczyznami poprzez zapewnienie powszechnego dostępu do usług publicznych, zwłaszcza opieki zdrowotnej i edukacji, opłacanych z uczciwego opodatkowania. Jednak jest to praktycznie niemożliwe bez zmiany systemu gospodarczego w skali globalnej.

red.

Źródło: Big Think: 26 ultra-rich people own as much as the world’s 3.8 billion poorest

Co to jest Polska?

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. prezentujemy kolejny tekst z broszury „Czy Polska jest naprawdę wolna i niepodległa?” z 1920 r. Mimo swojej niewątpliwej historyczności zawiera jakże aktualne aluzje do sytuacji dzisiejszej, zwłaszcza w kontekście wyprzedaży majątku narodowego obcemu kapitałowi czy dramatycznej sytuacji i walki lokatorów w Warszawie. Zastanówmy się i dziś odpowiedzmy sobie: Co to jest Polska i do kogo tak naprawdę należy?


Co to jest Polska?

Z broszury „Czy Polska jest naprawdę wolna i niepodległa?”, 1920 r.

Polska – to ten kawał ziemi, gdzie większość ludzi mówi i myśli po polsku.

Przed wojną europejską Polska była podbita i podzielona: należała do Niemiec, Rosji i Austrii. Obecnie się zjednoczyła i tworzy odrębne państwo.

– Do kogo więc należy teraz?

– Jak to do kogo? A do siebie samej.

– Chcesz powiedzieć, że kawał ziemi należy do kawała ziemi.

– No nie… Do siebie samej, to znaczy do swoich mieszkańców, do wszystkich Polaków.

– Znaczy się, że i do nas… Do ciebie i do mnie też Polska należy.

– I do nas również, bo przecież jesteśmy Polakami.

– Hm, co do mnie, nie wiedziałem, żem taki bogaty. Kąt, w którym mieszkam, nie do mnie należy, lecz do kamienicznika, który jeżeli w tej chwili nie może mnie wyrzucić na ulicę, to za to przysiągł, że nie będzie ani odświeżać ścian, ani naprawiać zrujnowanych, chwiejących się schodów, nie pozwoli zamiatać podwórza ani czyścić ustępu, aż brud, smród, zawalenie się schodów lub usunięcie sufitu zmuszą mnie i kilkadziesiąt innych rodzin robotniczych do wyprowadzenia się. Niepewny jestem, czy znajdę jutro dla siebie jaki stęchły, obrzydły kąt, a ty mi powiadasz, że do mnie należy Polska.

– No przecież nie do ciebie poszczególnie. Powiedziałem: do wszystkich Polaków.

– A zatem Polska jest własnością wspólną wszystkich Polaków? Wszyscy mają do niej jednakowe prawa, jak do powietrza i wody…

– Tak być powinno.

– Mówisz: tak być powinno, a więc przyznajesz, że w rzeczywistości tak nie jest. Bo wiesz dobrze, że nawet dobre powietrze w Polsce jest przywilejem, że nasze dzieci robotnicze gnieżdżą się i mrą po smrodliwych suterenach, podczas gdy tam – drugi koniec miasta tonie w zieleni parków, pośród których w nielicznych pałacach mieszkają nieliczne rodziny szczęśliwców. Wiesz, że w całej Polsce nie masz kawałka ziemi, o którym by ktoś nie powiedział: – to moje. A ty, jak i inni robotnicy, nie posiadasz w całej Polsce nic swego prócz pary rąk do pracy i tę pracę swoją musisz sprzedać za kawałek kartkowego chleba.

Więc Polska nie należy, jak powiedziałeś, do nas wszystkich – to się tylko tak mówi. Polska należy dziś do tych, którzy z niej mają po kawałku. Warszawa, stolica kraju, należy do kilkunastu tysięcy kamieniczników, a nie do miliona swoich mieszkańców. Połowa ziemi w Królestwie należy do siedmiu tysięcy szlachty – obszarników. Jeszcze więcej ziemi należy do obszarników w Poznańskiem. W Galicji są obszarnicy, którzy są właścicielami całych powiatów, a ta ziemia, co nie jest obszarnicza, jest tak pokawałkowana, że to, co przypada na jedną rodzinę, wyżywić jej nie może. Podług obliczeń samych obszarników i tych, co im się wysługują, jest w Polsce tylko po wsiach, nie licząc miast, 6 milionów ludzi, co nic albo prawie nic własnego nie posiadają. A jak doliczyć do tego robotników po miastach, drobnych rzemieślników i przekupniów po miasteczkach oraz chłopów małorolnych, to będzie jeszcze drugie tyle, ze 12 milionów, to jest połowa wszystkich Polaków na świecie.

Ale tych, którzy naprawdę mogą o sobie rzec, że do nich należy Polska – obszarników, kapitalistów, kamieniczników i fabrykantów – tych jest zaledwie kilkadziesiąt tysięcy od Karpat do Gdańska, kilkadziesiąt tysięcy na 22 miliony.

Do nich należą wszystkie bogactwa naszego kraju.

Podzielili ją niby szmat sukna, ciągną z niej zyski i dywidendy, sprzedają jej wnętrza – węgiel, naftę, wywożą za granicę lasy, co ją pokrywają, i chleb, który ona rodzi. Polska to ich dziedzictwo, ich folwark, ich dojna krowa.

– Jużci, że tak jest. Ale to może się zmienić.

– My wierzymy, że może się zmienić, i nawet powiem ci później, jak się zmieni. Ale tymczasem okazuje się, że po ustąpieniu Rosjan, Niemców i Austriaków Polska nie jest wolna i niepodległa, gdyż nie należy, jak powiedziałeś, do wszystkich Polaków, lecz do niewielkiej ilości obszarników i kapitalistów. Jest ich własnością; jak zechcą, mogą ją sobie sprzedać.

– Sprzedać?

– No tak, sprzedać. Tak samo, jak sprzedają zboże i ziemniaki, jak się sprzedaje krowę i świnię. Mogą ją puścić na pasek Niemcom, Anglikom, Amerykanom, kto da więcej.

– Całą Polskę?

– A choćby. Sprzedać ją mogą ci, co ją posiadają na własność – panowie magnaci, panowie szlachta, panowie bankierzy, panowie fabrykanci. W Ameryce istnieją takie spółki kapitalistyczne, trusty, co mają więcej dolarów, niż wszystkie bogactwa Polski są warte. Ci mają ręce chciwe i sięgają daleko. Znaczna część nafty w Galicji już należy do nich. Jutro, jeżeli zechcą, zakupią cały węgiel, jaki tylko leży w polskiej ziemi. Pojutrze zapłacą za lasy polskie i wezmą jak swoje. A że Wisłę kapitaliści obcy już zneutralizowali, to jest tak, jakby wynajęli do swego użytku, łatwo im będzie lasy polskie wywieźć za morze.

– I myślisz, że nasi panowie gotowi są naprawdę spuścić wszystko, co mają, zagranicznym bankierom?

– No, nie wyzbędą się oni tak zaraz swej ziemi, kopalń i fabryk. Ale trzymać się będą tych bogactw nie przez miłość ojczyzny, o której tyle bają, lecz przez miłość zysków i władzy. Gdyby mieli do wyboru odstąpić to wszystko ludowi polskiemu bez wykupu albo obcym kapitalistom za dobrą gotówkę, nie wahaliby się ani chwili. Nawet gdyby tak się zdarzyło, że władza ich i majętność byłyby zagrożone przez polski lud pracujący, gotowi byliby podzielić się raczej z obcymi bankierami, byle ci im pomogli do utrzymania ludu polskiego w niewoli. Im to nie nowina, wszak sprzedali już oni nieraz język i wiarę za tytuły i dostojeństwa.

Dopóki Polska jest w posiadaniu kapitalistów, wyzyskiwaczy, obcych czy swoich, dopóty nie jest wolna, nie jest rzeczywiście niepodległa. 


„Co to jest Polska?”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 37-40.

Czy Polska jest dziś niepodległa?

Rozpoczynamy cykl publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. Zaczynamy od tekstu z broszury z 1919 r. poświęconej problemowi czy Polska faktycznie odzyskała niepodległość, czy naprawdę była wtedy wolna. Mimo swojej historyczności ten tekst wydaje się w wielu miejscach (zwłaszcza w analizie i ocenie sytuacji kraju pod butem burżuazji) aktualny także i dzisiaj. Zastanówmy się, zadajmy pytania, które padły w 1919 r., dziś i odpowiedzmy sobie: czy Polska jest dziś istotnie niepodległa? Jaką wolną Polskę chcemy?

 


Czy Polska jest dziś istotnie niepodległa? 

Z broszury „Rady Delegatów Robotniczych w niebezpieczeństwie”, Warszawa 1919 r.

Zastanówmy się, jaka to buduje się dziś niepodległa Polska?

Burżuazja polska wraz z PPS [część reformistyczna PPS-u po rozpadzie tej partii – przyp. red.] uchwaliła sojusz z imperialistami Anglii, Ameryki, Francji i Włoch. Burżuazja polska wraz z PPS zaciągnęła na prowadzenie wojny [chodzi o wojnę polsko-radziecką z lat 1919-1920, przyp. red.] wielomiliardową pożyczkę, której ciężar spadnie na klasę robotniczą.

I oto idą pułki i dywizje robotników i chłopów, oderwanych od rodzin i kraju, by w interesie polskiego i koalicyjnego kapitału przelewać krew swoją oraz krew robotników i chłopów innych narodów.

Pod dowództwem polskich, francuskich i włoskich oficerów ginie robotnik i chłop polski, by budować „niepodległą” Polskę na Litwie i Ukrainie [wojska Piłsudskiego okupowały w 1919 r. część Litwy, Białorusi i Ukrainy, przyp. red.], by popierać krwawą grę polskich i niemieckich imperialistów.

A w domu dach wali się nad głową, żona i dzieci przymierają głodem o proszonym chlebie.

Takiego budownictwa my, komuniści, nie chcemy, wielkim głosem wołamy do klasy robotniczej, by położyła kres tej okrutnej grze zbankrutowanej burżuazji, by rozpoczęła swe własne budownictwo, w braterskiej zgodzie z rewolucyjnym proletariatem krajów ościennych i całego świata.

Cztery miesiące zasiada Sejm i ani jednego prawa na rzecz robotników nie uchwalił, ani jednego prawa nie odjął klasom posiadającym. Podatek krwi na lud, stany wyjątkowe, wzmożony wyzysk, panowanie żandarmerii – oto wynik czteromiesięcznej pracy Sejmu.

Sejm polski popiera wyzysk uprawiany przez obszarników, zaciąga długi, które niszczą kraj, potęguje rozgardiasz w skarbowości polskiej, odrzuca na bok wszelkie reformy.

Budownictwo dzisiejsze burżuazji polskiej to zakuwanie klasy robotniczej w coraz ciaśniejszą obrożę nędzy i głodu.

Przeciw temu budownictwu Polski burżuazyjnej my, komuniści, walczymy, do walki wzywamy proletariat, by obaliwszy swych katów i zdzierców, przystąpił sam do budowania swego życia społecznego na podstawach socjalizmu.

Kto chce dzisiejszą katorgę podtrzymać ten zdrajcą jest tych milionowych rzesz robotników, które stanowią prawdziwą Polskę.

Pokazaliśmy, na czym polega ta „niepodległość” burżuazji i PPS. Ucisk klasy robotniczej pozostał ten sam, co za caratu i okupacji. Niepodległość oznacza dla nich podbój obcych krajów (Litwa, Białoruś, Ukraina), niepodległość oznacza wojny na cztery fronty, wojny grabieżcze, zaborcze. Gdy komuniści głoszą to w Radach Delegatów Robotniczych i wzywają do protestu, PPS nazywa ich zdrajcami, z którymi nie wolno współpracować. Gdy komuniści głoszą w RDR, że wszelkie sprawy sporne, wszelkie zatargi o granice, wszelki ucisk jednego narodu przez drugi zniknie, gdy w krajach tych robotnicy ujmą władzę w swe własne ręce – PPS nazywa ich zdrajcami kraju. Gdy we Francji, w Anglii, we Włoszech, w Ameryce, we wszystkich bez wyjątku krajach koalicji klasa robotnicza protestuje przeciwko wojnie z Rosją Sowiecką – PPS u nas popiera tę wojnę, głosuje za kredytami wojennymi, za rekrutem, miotając oszczerstwa na Rosję Sowiecką i judząc robotników polskich przeciw rosyjskim. Gdy komuniści wzywają do braterstwa ludów, są według PPS zdrajcami.

Kiedy w 1916 r. obaj kajzerzy, austriacki i niemiecki, dziś zwaleni przez rewolucję, ogłosili akt 5 listopada, nadający Polsce „niepodległość”, PPS rozpływała się z uwielbienia, chwaląc ten akt obłudy. Dowodziliśmy wówczas, że akt 5 listopada jest obłudą i oszustwem, i wzywaliśmy robotników do walki – PPS nie szczędziła nam wówczas wymysłów.

Dziś PPS chce, by robotnicy zapomnieli, jak wzywała ich do obrony „okupacyjnej niepodległości” pod sztandarami Hindenburga [Paul Hindenburg – feldmarszałek z czasów I wojny światowej, prezydent republiki weimarskiej, w 1933 r. mianował Adolfa Hitlera kanclerzem Rzeszy, przyp. red.]. Dziś PPS wzywa robotników do uległości wobec niepodległości Paderewskich, Korfantych i Daszyńskich [Ignacy Paderewski – kompozytor, muzyk, działacz polityczny, jeden z liderów chadecji, premier RP w 1918 r., a następnie minister spraw zagranicznych; Wojciech Korfanty – jeden z liderów chadecji, przemysłowiec, rozbił rewolucyjno-niepodległościowy ruch powstańczy spychając go na tory nacjonalistyczne; Ignacy Daszyński – przywódca i ideolog reformistycznej PPS, organizator PPSD w Galicji, premier rządu lubelskiego w 1919 r., w 1928 r. marszałek sanacyjnego Sejmu, przyp. red.].

Czyż Polska jest dziś istotnie niepodległa? Czy lud polski może stanowić, że chce żyć w pokoju i zgodzie z sąsiadami? Że pracę swą chce tak lub inaczej zorganizować? Że produkty swej pracy chce sprawiedliwie wymienić na te lub inne produkty innych społeczeństw? Że nie chce swą krwawicą płacić milionowych podatków za pieniądze roztrwonione lub zagrabione przez polską lub obcą burżuazję? Czy chłop i robotnik polski są wolni decydować o tym wszystkim? Nieprawda. Polski chłop i robotnik ginąć muszą w wojnach, bo tak im każe polska burżuazja, a tej dyktuje prawa burżuazja silniejszych państw.

Chłop i robotnik polski umierają z głodu, z braku pracy, bo kapitalista polski nie chce uruchomić fabryk, bo obszarnik paskiem żyje, nie pracą. A kapitalizm polski musi poza tym słuchać nakazów, jakie mu przyślą kapitaliści innych krajów, z nimi się sprzęgł, by wspólnie więzić i obdzierać robotników i chłopów.

Dzieło pracy robotnika i chłopa należy nie do niego, tylko do kapitalisty. Dostanie on za nie głodową płacę, tak jak robotnicy w innych kapitalistycznych krajach. Z zagranicy kapitalista francuski, angielski i amerykański przyśle towary, jakie będzie chciał, ile będzie chciał i po takiej cenie, jaką mu dyktuje jego paskarski interes. A za pożyczki miliardowe, które nie robotnik zaciągnie, ale panowie w Sejmie, zedrą z niego skórę, zapłaci on swym głodem, chorobą i śmiercią.

Niepodległość taka, jakiej chce burżuazja i PPS, to panowanie zgrai kapitalistycznych rządów, opartych na niewoli mas i będących w poddaństwie rządów burżuazyjnych paru wielkich państw.

Wszak teraz w Paryżu kilku przedstawicieli wielkich państw decyduje o losach niepodległych Polski, Czech, Jugosławii i innych [chodzi tutaj o konferencją pokojową w Wersalu Stanów Zjednoczonych, Anglii, Francji, Japonii i Włoch, zakończonej 28.06.1919 traktatem, zwanym wersalskim, przyp. red.]. Przedstawicieli tamci sami określą, jakie będziemy mieli granice, jakie długi i inne rzeczy.

Przeciw tej niewoli występujemy my, komuniści.

Wzywamy masy robotnicze robotnicze do walki, do wielkiej rewolucji socjalnej. Jej zwycięstwo obali niewolę państw burżuazyjnych, zniesie okopy graniczne, dzielące robotników, a łączące burżuazyjnych wyzyskiwaczy, i utrwali prawdziwą Niepodległość.

 


„Czy Polska jest dziś istotnie niepodległa?”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 21-24.

25 lat kapitalizmu w Polsce

Tekst ten publikujemy z okazji szumnie obchodzonej rocznicy 25-lecia wyborów z 4 czerwca 1989 r. Tytuł główny oraz pogrubienia w tekście od redakcji. Jednocześnie informujemy, że nie wszystkie teksty, które są oznaczone kategorią: „Publicystyka” lub „Historia” są oficjalnym głosem Komunistycznej Partii Polski i jako takie też nie mogą być traktowane jako oficjalne stanowisko Partii.

Problemy Daniela i jego dzieci to prawdziwy obraz Polski

Media ogólnopolskie nagłośniły problem samotnego ojca Daniela Andrzejaka przeżywającego ogromny dramat, którego przyczyną jest śmierć żony bezpośrednio po porodzie. Pan Daniel został z piątką dzieci sam mogąc liczyć tylko na siebie, rodzinę i dobre serce tych, którzy nie mają praktycznie nic oprócz otwartych serc, tym co mają dzielą się z Panem Danielem – mieszkańcem Strzelec Krajeńskich w woj. lubuskim. Jako dziennikarz, który niejedno widział i obywatel tego dziwnego kraju przyzwyczaiłem się, że jeżeli czegoś się nie nagłośni, nie pokaże w głównym wydaniu wiadomości, to nikt o tym nie wie. Po nagłośnieniu sprawy natychmiast przypominają sobie o niej wszyscy, podnosząc krzyk i strojąc obłudne i fałszywe miny współczucia, obiecując pomoc. A gdzie byli wcześniej panowie oligarchowie tworzący prawo pod siebie?

Jak zwykle w takich przypadkach, których znam bardzo wiele, bo nie tylko o jednego Daniela chodzi, ale [chodzi] o setki i tysiące matek, ojców i rodzin borykających się z polską rzeczywistością, która ich upadla i prowokuje do gniewu, zapominając o ludziach, którzy nigdy o nic nie proszą, zawsze starają się ciężko pracować. Takich ludzi śmiem twierdzić jest 90 %. Państwo skutecznie im to uniemożliwia, robi z własnych obywateli idiotów. A nasze pseudoelity myślą, że „głupi lud wszystko kupi” będąc tak zmęczonym sztuką własnego przetrwania, że będzie mu wszystko jedno, byle nie stracić i tego co się zdołało uciułać ciężką pracą.

Chcę oświadczyć, że od 25 lat nie żyjemy w państwie, my żyjemy w oligarchicznym folwarku i nawet nie mamy się komu poskarżyć, bo to państwo jest oplecione siecią biznesowo-biurokratycznych układów i wszyscy robią wszystko by się elity utrzymały a urzędnicy nie ponoszą odpowiedzialności indywidualnej za podejmowane decyzje. Politycy dostają nagle 12 czy 70 tysięcy złotych, tyle bowiem mniej więcej wynosi dieta europarlamentarna czy parlamentarna, pieniądze o, których większość z nas nie ma pojęcia. Jeżeli zatem polityk, który nagle dostaje grubą kasę to przestaje widzieć takiego Pana Daniela, Panią Izę z Białegostoku, Panią Kasię, samotną mamę z małą córeczką czy Panią Patrycję harująca od rana do wieczora i odmawiającą sobie wielu rzeczy po to by dzieci głodne nie chodziły. Taki polityk natychmiast odfruwa, układ go wsysa i to sprawia, że zapomina do czego i przez kogo został wybrany. Jak się jeden dureń z drugim dostanie do europarlamentu, sejmu, senatu czy samorządu to natychmiast patrzy jak umieścić w pajęczej sieci układów rodzinę i kuzynów do 7 pokolenia aby mieć poczucie komfortu i tego, że jestem przy korycie. Co tam jakaś biedota z Koziej Wólki, ja tu pokażę, no kto mi podskoczy? Tacy są nasi politycy o mentalności Nikodema Dyzmy. Nie umiejący się nawet wysłowić. Ich jedynym obecnie zmartwieniem jest to czemu na szmirowatym festiwalu Eurowizja wygrała Conchita Wurst i kto do tego dopuścił. Ci panowie są żałośni. Nawet jeżeli jakiś problem społeczny jest nagłaśniany to w trakcie pseudo kampanii po to by jeden idiota z drugim mógł się wylansować na krzywdzie najsłabszych. Jak ludzie za długo protestują to się ich dzieli w jednych rzucając ochłapem, o pozostałych wykluczonych zapominając całkowicie.

Biedny naród pyta sam siebie co taki pan Daniel może. Takie stawia pytanie, przecież zaraz zabiorą mi dzieci, uznają za nieodpowiedzialnego. Co może reszta tego upodlonego narodu, który wciąż jest dzielony i skłócany by łatwiej nim rządzić i wmawiać mu wiele bzdur? Może bardzo wiele. Przede wszystkim ludzie musicie sobie zacząć uświadamiać, organizować się oddolnie, patrzeć na ręce władzom we własnych wsiach i miastach. Żaden rząd niczego za was nie załatwi. Musicie stale pogłębiać własną kreatywność, uczyć się pracować u podstaw, być zawsze sobą mieć świadomość tego, że sami za siebie jesteście odpowiedzialni. Rządowi i władzy na każdym szczeblu zależy na tym by was dzielić, skłócać i straszyć kryzysem. Każdy rząd i każda władza boi się jedności i kreatywności własnych obywateli. Nam od pokoleń się wmawia jedno. Obyś nie ważył się być kreatywny. Na ten schemat nakładają się jeszcze uwarunkowania historyczne. Aby pokazać, że jestem lepszy od kogoś natychmiast muszę pokazać, że ktoś jest gorszy. Takie myślenie niszczy. Takie sytuacje są wykorzystywane do rujnowania więzi społecznych, zabijania godności i kreatywności w człowieku.

Bardzo dużo czasu poświęcam na rozmowy i spotkania z moimi przyjaciółmi, którzy wyjechali na emigrację. Gdy pytam czemu wyjechaliście, mówią że nie chodzi tylko o pieniądze. Też jest ciężko, bardzo wielu zaczynało dorywczo zarabiając mało. Mieli dość ćwiczenia sztuki przetrwania. Tam ludzie po prostu inaczej myślą, są odpowiedzialni za siebie, najsłabszym pozwala się żyć a polityk, który coś ukradnie jest w stanie ulec ludziom i podać się do dymisji. Politycy mają wstyd. Przynajmniej co 10 z nich.

A zatem co robić, jak żyć? Bardzo wielu z was ma już tak dość, że myśli tylko jak przeżyć od do i nie stracić tego co ma. Ale jeżeli chcecie by problemy samotnego Daniela czy każdego i każdej z was były dostrzegane to czas na radykalne zmiany! Od zaraz. Albo pracujemy nad sobą, uświadamiamy sobie, że to praca tworzy powodzenie tego kraju, że jesteśmy jego obywatelami, że nasi przodkowie o niego walczyli i czas zawalczyć o swoje organizując się od dołu na swojej klatce w bloku, podwórku, mieście czy wsi. Być dla innych motywującym przykładem. Albo pozwolimy na to by nadal nas dzielono, podpuszczano i wmawiano nam, że jesteśmy nic nie znaczącym trybem w maszynie.

Nigdy w to nie uwierzę. Kaleki od urodzenia Marcin Antoniak nigdy nie da sobie wmówić, że nie jest nic wart. Jest zawsze kimś dla siebie, od niego i tylko od niego i wielu innych wkurzonych zależy to jak będzie wyglądało ich życie w codziennych jego wymiarach. Nas może uratować tylko bunt i uświadomienie sobie, że jesteśmy za siebie odpowiedzialni, czas pogonić tych idiotów z folwarku Wiejska. Ale wpierw trzeba w sobie na nowo wzniecić proces pracy nad sobą, nad uporządkowaniem własnych serc, musimy zacząć od podania ręki sąsiadowi, od przytulenia własnego męża czy żony, od zgody na zmiany jakie mają nadejść od zgody jaka ma się zacząć w nas i to przede wszystkim sobie musimy odpowiadać na pytanie kim jestem, dokąd idę w życiu i jaki jest tego cel? Czy jestem otwarty i chcę zmienić siebie, wieś, miasto, kraj. Czy lepiej jest nic nie robić i ograniczyć się do narzekania? „Jak myśli człowiek takim jest” jak mawia pisarz James Allen. To czy rozwiążemy nasze problemy zależy od nas, od tego czy będziemy zdolni do pracy nad sobą, do uśmiechu na co dzień, do zgody i do tego by dostrzec piękno w sobie i wokół siebie. Na moją pomoc zawsze możecie liczyć. Zapraszam do odwiedzin adres podam można pisać i dzwonić, mój zapał, zaangażowanie, pomysły i serce chętnie oddam pracującym nad sobą, pracując z tymi, którzy idą przodu i nie narzekają, nie przyczyniają się do podziałów. Jeżeli ktoś chciałby mnie zabrać na ciekawą dyskusję, spotkanie, panel, protest proszę podjechać samochodem za koszty podróży zwrócę. Mam świadomość tego, że samochody na wodę nie jeżdżą, liczę na rozmowy z wami na to, że się spotkamy kiedyś. Gdyby ktoś zapytał mnie kto za mną stoi, odpowiedziałbym 80 % mającego dość narodu. Ludzie potrzeba waszej siły, waszego intelektu, świadomości i niczego więcej. Jeszcze nie wszyscy stąd wyjechali. Sami naprawiajcie świat zaczynając od wglądu w wasze serca i przestańcie narzekać. Jesteście kimś więcej niż wasze problemy. Pobudka! Ten artykuł to wynik moich własnych doświadczeń i obserwacji Polski ludzi i złożoności trudności i piękna życia.

Marcin Antoniak

Dalsze postępy zwycięstwa kapitalizmu na Ukrainie?

Po pomyślnym obaleniu władzy prezydenta Ukrainy Janukowycza wydaje się, iż kapitalizm zachodnio-europejski dokonał dalszego postępu w umacnianiu swej tożsamości obalając prezydenta Ukrainy Janukowycza w tym kraju, a w dalszym pochodzie, będzie dążył do umacniania swojego panowania na terenach wschodnich Europy, wchodząc prawdopodobnie w konflikt z Rosją.

Ścigany listem gończym przez aktualnie sprawującą władzę ekipa związana z byłą premier Julią Timoszenko, reprezentująca interesy monopoli amerykańskich oraz zachodnioeuropejskich, będzie dążyła do eliminacji konkurenta w tym regionie jakim jest Rosja.

Rada Najwyższa Ukrainy (parlament) dąży aby postawić Janukowycza przed Międzynarodowym Trybunałem w Hadze, odpowiadając za śmierć ponad 100 osób, a także za spowodowanie obrażeń u ponad 2000 demonstrantów na Kijowskim Majdanie.

Jak wynika z doniesień prasowych rosyjscy politycy dążą do wykorzystywania nastrojów antyukraińskich na wschodzie i południu kraju (Krym, Sewastopol), domagając się aby Rosyjska Federacja, nadała tamtejszym mniejszościom rosyjskim rosyjskie obywatelstwo. Jako przykład podawany jest fakt nadania obywatelstwa rosyjskiego mieszkańcom Abchazji oraz Osetii Południowej, byłym obywatelom Gruzji, którzy podczas wojny gruzińsko-rosyjskiej tego zażądali. W organizowanych demonstracjach antyukraińskich mieszkańcy tych regionów podejmowali uchwały o odłączenia półwyspu krymskiego od Ukrainy i przyłączenia go do Rosji, aż w końcu zagłosowali w „referendum” za akcesją do Rosji.

Podkreślić należy fakt, iż angażowanie się po stronie Antyjakunowiczowskiej władz polskich może spowoduje bardzo poważne gospodarcze oraz polityczne reperkusje dla Polski ze strony Rosji, w postaci cen gazu czy importu produktów rolnych na rosyjski rynek. Z obserwacji działań władz polskich wydaje się, że nie bardzo orientują się w sytuacji i naiwnie wierzą, że USA i UE ochronią Polskę, jak i nie zdają sobie sprawy, ile ta „opieka” może kosztować, a czy w ogóle okaże się skuteczną…

Warszawa 2014-02-26 W.Kukielski