Sukces komunistów w Indiach

Lewicowy Front Demokratyczny, której główną siłą jest Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska), odniósł zdecydowane zwycięstwo w wyborach do parlamentu stanowego w Kerali.

LDF zdobył 99/140 mandatów. Zdecydowanie pokonał centrową koalicję Zjednoczony Front Demokratyczny, który zdobył pozostałe mandaty. Wybory zakończyły się zdecydowaną porażką rządzącej prawicowej Indyjskiej Partii Ludowej (BJP), która nie uzyskała ani jednego mandatu.

Wyborcy opowiedzieli się za programem zwiększonej autonomii regionów w Indiach, a także polityką przełamywania barier religijnych i narodowych. Czołowi kandydaci i kandydatki LDF zdobyli rekordowo wysokie poparcie w okręgach, w których startowali. Rządząca Keralą lewica sprawdziła się podczas kolejnych kryzysów.

Podczas fali powodzi w latach 2018-2019 rząd stanowy zorganizował szeroką akcję pomocową dla poszkodowanych, a następnie odbudowę zniszczonej infrastruktury. Kolejny test miał miejsce podczas pandemii Covid-19. Dzięki sprawnej służbie zdrowia i śledzeniu kontraktów osób zakażonych udało się zmniejszyć skalę kryzysu. Przed drugą falą zachorowań władze stanu zwiększyły zamówienia oraz produkcję w lokalnych zakładach tlenu.

W przeciwieństwie do pozostałych stanów Indii Kerala wytwarza obecnie ponad dwukrotnie więcej tlenu do zastosowań medycznych niż potrzebuje. Nadwyżki tlenu przekazuje innym potrzebującym go stanom. Uruchomiono szeroko zakrojony projekt bezpłatnych i dostępnych dla wszystkich szczepień. W czasie największego kryzysu pandemicznego władze stanowe codziennie organizowały konferencje prasowe informując o sytuacji oraz podejmowanych działaniach prewencyjnych.

Rząd stanu wypełnił 570 z 600 obietnic złożonych przez lewicę podczas wyborów lokalnych w roku 2016. Rozpoczęto między innymi wielki program budownictwa komunalnego, w ramach którego powstało 250 tysięcy mieszkań. Podniesiono też zasiłki oraz emerytury. Podczas kolejnych okresów lockdownów stan prowadził akcję pomocy żywnościowej dla rodzin, które zostały pozbawione możliwości normalnego zarobkowania. Rozwinięto spółki komunalne, które prowadziły między innymi inwestycje budowlane, w tym wznosiły nowe szkoły publiczne. Inwestowano w infrastrukturę, między innymi mosty i połączenia drogowe.

Lewicowy rząd Kerali sprzeciwił się prowadzonej przez władze centralne polityce polaryzacji religijnej i narodowościowej. Wystąpił w obronie mniejszości, zarówno muzułmańskiej, jak i chrześcijańskiej. Sprzeciwił się systemowi przyznawania obywatelstwa oraz Narodowego Rejestru Obywateli wprowadzonym przez BJP na szczeblu centralnym, uznając je za dyskryminujące oraz bezprawne. Pinarayi Vijayan – premier Kerali z Komunistycznej Partii Indii (Marksistowskiej) oświadczył, że Kerala nie wprowadzi dyskryminujących praw oraz iż dotychczasowy system ewidencji ludności jest wystarczający. Między innymi dzięki temu był już przed wyborami najpopularniejszym politykiem w stanie.

Ogromnym poparciem cieszyła się również K. K. Shailaja, sprawująca w rządzie funkcję minister zdrowia. Komentatorzy pozytywnie oceniają kampanię wyborczą LDF, między innymi tworzenie wielu kanałów w mediach elektronicznych, służących do komunikacji z wyborcami. Propagandowe slogany oraz fałszywe wiadomości szerzone przez prawicę i prywatne media były szybko dementowane. LDF zdołał dotrzeć do bardzo różnych grup ludności, nie tylko do tradycyjnego elektoratu lewicy. Pomagało w tym włączenie do koalicji mniejszych ugrupowań regionalnych, reprezentujących między innymi mniejszości narodowe.

W ostatnich latach wzrosły szeregi partii lewicowych w Kerali, a także powiązanych z nimi organizacji, w tym związków zawodowych. Podczas wyborów ich kadry pomogły w dotarciu do różnych części stanu. Pomagały także grupom ludności szczególnie dotkniętym przez pandemię. Lewicowej koalicji udało się organizować masowe wiece i inne akcje przedwyborcze.W kwietniu odbyły się wybory regionalne również w szeregu innych indyjskich stanów.

Partia BJP poniosła porażki w Tamil Nadu oraz Zachodnim Bengalu. W Tamil Nandu wybory wygrała koalicja Świecki Sojusz Postępowy, tworzona między innymi przez socjaldemokratyczną Progresywną Federację Dravidian, Indyjski Kongres Narodowy, Komunistyczną Partię Indii (Marksistowską) oraz Komunistyczną Partię Indii. Odsunęła ona od władzy Krajowy Sojusz Demokratyczny, sojusz sił prawicowych, w tym rządzącej Indiami BJP.

Najbardziej burzliwy przebieg miały wybory w Zachodnim Bengalu. Dochodziło do walk między bojówkami lokalnego ugrupowania Trimarool Congress (TMC) oraz partii BJP, w tym przypadków zabójstw politycznych. Wybory wygrała TMC, jednak w wyniku kampanii antyimigrackiej wymierzonej głównie w zamieszkujących stan migrantów z Bangladeszu oraz uchodźców z Myanmaru, większe poparcie niż w poprzednich wyborach zyskała BJP.

Koalicja Sanyukta Morcha, w której skład wchodziły Komunistyczna Partia Indii (Marksistowską) oraz Komunistyczna Partia Indii poniosła porażkę. Jeden mandat zdobyli socjaliści z Indyjskiego Frontu Świeckiego.

Masowe protesty w Indiach

Setki tysięcy indyjskich rolników protestowały 25 i 26 stycznia 2021 roku przeciwko nowemu prawu rolnemu wprowadzonemu we wrześniu 2020 roku przez prawicowy rząd Narendry Modi’ego.

Znosi ono instytucję państwowego skupu produktów rolnych oraz cen gwarantowanych. Działa również na korzyść wielkich producentów żywności, którzy będą mogli skupować produkty od rolników, narzucając własne warunki. Rząd wyłączył również niektóre rodzaje ziarna z listy produktów kluczowych, których ceny były dotąd ograniczone. To również wzmocni rolę koncernów, mogących spekulować cenami.

Największy protest odbył się w stolicy kraju Delhi. W święto narodowe – Dzień Republiki 26 stycznia, rolnicy ruszyli do centrum miasta na tysiącach traktorów. Protest zorganizował Ogólnoindyjski Związek Rolników, wspierany między innymi przez Komunistyczną Partię Indii oraz Komunistyczną Partię Indii (Marksistowską).

Kolumny traktorów wjechały do miasta z różnych kierunków, między innymi z punktów na obrzeżach stolicy, które już od grudnia zeszłego roku są okupowane przez protestujących rolników. W niektórych miejscach policja próbowała zatrzymać przejazd. Blokady zostały jednak przerwane. Protestujący zgromadzili się obok Czerwonego Fortu, symbolicznej budowli, przy której władze kraju w Dzień Republiki przyjmują defilady wojskowe.

Protesty odbyły się też w innych regionach Indii, między innymi w Mumbaju, gdzie zablokowano centrum miasta. W stanie Madhya Pradesh rolnicy urządzili przejazd dużą liczbą wozów ciągnionych przez woły. W stanie Tamil Nandu traktorzyści i motocykliści, pomimo policyjnego zakazu, przejechali ulicami stolicy regionu.

Skierowane do władz wezwanie do wycofania prawa rolnego podpisały Komunistyczna Partia Indii, Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska), Komunistyczna Partia Indii (Markistowsko-Leniniowska), Rewolucyjna Partia Socjalistyczna oraz Ogólnoindyjski Blok Postępu. Domagają się one reformy rolnej opracowanej przy współudziale samych rolników.

W trwających od 2 miesięcy protestach życie straciło około 150 rolników. Po masowych protestach władze rozpoczęły negocjacje z rolnikami. Nowe prawo rolne trafi do Sądu Najwyższego, który oceni czy jest ono zgodne z konstytucją.

Szacuje się, że niemal połowa ludności Indii pracuje w rolnictwie oraz zawodach z nim powiązanych. Dominują małe i średnie gospodarstwa rolne. Liberalizacja prawa oraz zwiększenie przywilejów dla wielkich producentów rolnych oraz ponadnarodowych korporacji może zagrozić życiu 500 milionów mieszkańców kraju, którzy już obecnie są zagrożeni niedożywieniem.

Lewica marksistowska wygrała wybory w Kerali

Lewicowy Front Demokratyczny (LDF) – koalicja utworzona przez Komunistyczną Partię Indii (Marksistowską) – CPI(M) oraz mniejsze ugrupowania lewicowe wygrała wybory lokalne w indyjskim stanie Kerala.

Wybory odbyły się w dniach 8-14 grudnia, a 16 grudnia komisja wyborcza ogłosiła oficjalne wyniki. Spośród 1199 lokalnych organów samorządu lewicowa koalicja zdobyła bezwzględną większość mandatów lub wygrała w 670.

Główna siła opozycyjna w Kerali – centrowy Indyjski Kongres Narodowy oraz związane z nim ugrupowania będą miały większość w 471 samorządach, a prawicowa partia premiera Indii Narendy Modi’ego – Bharatiya Janata Party jedynie w 25 okręgach.

Komuniści zanotowali duży wzrost poparcia. Zdobyli większość między innymi w radzie miejskiej stolicy stanu – miasta Thiruvananthapuram. W centrum gospodarczym Kerali, mieście Kochi, po raz pierwszy od 10 lat pokonali Indyjski Kongres Narodowy, który dotąd rządził miastem.

Komentatorzy przypisują sukces wyborczy partii komunistycznej skuteczności walki z pandemią Covid-19. W Kerali zapewniono darmowy dostęp do służby zdrowia wszystkim potrzebującym.

Komunistyczne władze stanu rozwinęły także programy pomocy dla grup ludności, które najbardziej ucierpiały w wyniku pandemii. Licząca ponad 34 miliony mieszkańców Kerala była stawiana jako wzór organizacji służby zdrowia oraz zwalczanie Covid-19. Zanotowano w niej około 2,7 tys zgonów, podczas gdy w całych Indiach było ich ponad 145 tysięcy.

Sukces koalicji stworzonej przez komunistów był możliwy również dzięki oparciu kampanii wyborczej na współpracy ze wspólnotami lokalnymi. Udało się w ten sposób przezwyciężyć propagandę części mediów komercyjnych, atakujących rządzącą lewicę i wzywających do głosowania na opozycję. Skutku nie przyniosło również zaangażowanie niektórych instytucji centralnych, które przekazywały pośrednio fundusze na promowanie partii premiera Modiego – BJP.

Władze Indii ograniczyły środki przekazywane Kerali środki z budżetu centralnego. Rząd stanu był jednak w stanie znaleźć inne środki do sfinansowania programów społecznych.Kerala jest jednym ze stanów najmocniej opierających się rządzącej Indiami prawicy. Mieszkańcy tego regionu wykazują przywiązanie do świeckich oraz postępowych wartości, a także kwestiach takich jak prawa kobiet oraz wspieranie grup wykluczonych.Wynik wyborów jest dobrym prognostykiem przed zapowiadanymi na rok 2021 wyborami do parlamentu stanowego. Sondaże wskazują, że komuniści powinni w nich zachować władzę w Kerali.

Strajk generalny w Indiach

250 milionów pracowników oraz rolników wzięło udział we wczorajszym strajku generalnym w Indiach. Największy strajk w historii został zorganizowany w proteście przeciwko neoliberalnym reformom rządu Narendry Modi’ego, który zliberalizował prawo pracy, zmniejszył wydatki socjalne, a także osłabił ustawodawstwo chroniące rolników przed wielkimi posiadaczami ziemskimi i korporacjami.

Do strajku wezwały najważniejsze indyjskie związki zawodowe oraz koalicja organizacji pracowniczych i rolniczych. Akcję poparły główne działające w Indiach partie komunistyczne – Komunistyczna Partia Indii oraz Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska). Protest odbył się w symbolicznym dla Indii dniu. 26 listopada to święto konstytucji uchwalonej w 1949 roku i wprowadzającej szereg postępowych zapisów.

Akcje strajkowe oraz wiece odbyły się we wszystkich regionach kraju pomimo politycznych represji oraz ograniczenia prawa do zgromadzeń pod pozorem walki z pandemią Covid-19. Rolnicy zorganizowali marsze w kierunku stolicy. Na przedmieściach Delhi starli się z policją, która próbowała zablokować ich przemarsz. Policyjne blokady zostały przerwane przez tłumy. Do konfrontacji doszło również w Kalkucie i Mumbaju. W miastach tych odbyły się duże wiece i blokady głównych ulic. Zamkniętych było wiele zakładów oraz punktów usługowych.

W strajku generalnym licznie uczestniczyli mieszkańcy regionów górniczych. Niemal wszystkie kopalnie zaprzestały wydobycia. W stanie Assam działalność wstrzymały rafinerie ropy naftowej. Zablokowana została autostrada łącząca Kalkutę z regionem Zachodniego Bengalu. W strajku generalnym wzięli udział również pracownicy ochrony zdrowia. Domagają się oni lepszej ochrony w trakcie pandemii oraz cofnięcia wcześniejszych cięć wydatków na publiczną służbę zdrowia. Protesty odbyły się również w stanach Jammu i Kaszmir, gdzie władze wprowadziły pod pozorem walki z pandemią ścisły lockdown.

Indie znów szykują strajk generalny

Dziesięć central związkowych Indii zapowiedziało strajk generalny na 26 listopada. Strajkowi pracowników towarzyszyć będą protesty chłopskie.


Związkowcy domagają się od neoliberalnego rządu Narendry Modiego wprowadzenia akcji pomocowych dla osób, które ucierpiały w wyniku kryzysu pandemicznego oraz zaprzestania polityki wsparcia finansowego dla wielkich korporacji.

W poprzednim strajku generalnym w Indiach, w styczniu 2020 r. wzięło udział ćwierć miliarda pracowników.

Kerala wzorem zwalczania koronawirusa

Kerala była pierwszym stanem Indii, w którym zanotowano zachorowania na koronawirusa. Pomimo to jest regionem chwalonym przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za wzorowy sposób zwalczania pandemii. Dotąd zanotowano w nim jedynie kilkaset zachorowań i dwa zgony.

Rządzona przez Komunistyczną Partię Indii, Komunistyczną Partię Indii (Marksistowską) oraz mniejsze ugrupowania socjalistyczne Kerala przyjęła zupełnie inny model działania niż większość kraju. Od lat rozwijała publiczną służbę zdrowia, a także zwiększała dostęp do uczelni medycznych. Działo się to w tym samym czasie, gdy prawicowy rząd Narendry Modiego prywatyzował służbę zdrowia oraz komercjalizował szkolnictwo medyczne.

Po wprowadzeniu obostrzeń mających przeciwdziałać pandemii, centralne władze Indii ograniczyły się do nakazania ludziom pozostania w domach. Ta kwarantanna została narzucona przy pomocy ostrych środków policyjnych. Na ulice wyprowadzono dodatkowe oddziały policji i wojsko. Ucierpieli przede wszystkim mieszkańcy biednych dzielnic, dla których zakaz wychodzenia z domów wiązał się z utratą środków do życia.

Ponadto w kraju zabrakło środków medycznych i testów na koronawirusa. Liczba testów w stosunku do liczby ludności, do kwietnia była 241 razy niższa niż w Korei Południowej i jedną z najniższych na świecie. Było to spowodowane światopoglądowo motywowaną, antynaukową kampanią prawicy. Premier Modi stwierdził na przykład, że medycyna alternatywna, ludowa jest skuteczniejsza i powinna zastąpić klasyczną.

Sytuacji nie poprawiło zaostrzenie się podziału kastowego. Należący do kast wyższych byli w stanie odizolować się oraz korzystać z prywatnej opieki medycznej, która jednak okazuje się bezsilna wobec skali pandemii. Ubożsi zostali zamknięci w swoich dzielnicach, otoczeni wojskiem i policją. Wśród nich koronawirus zbiera największe żniwo. Udokumentowano 43 przypadki chorych, którzy zmarli, ponieważ nie udzielono im wymaganej pomocy medycznej.

Rząd centralny przerzucił ciężar walki z pandemią na poszczególne stany. Zareagowały one w różnych momentach. Skuteczność ich działań była w dużym stopniu zależna od zasobności poszczególnych regionów. Najgorsza sytuacja zapanowała wśród mniejszości narodowych i religijnych, w tym indyjskich muzułmanów. Pojawiły się nawet oskarżenia ze strony nacjonalistycznej prawicy, że szerzą oni zarazę, sprzyjające nastrojom pogromowym.

Prawicowy rząd wykorzystuje kryzysową sytuację do nasilenia represji politycznych. Władze wykorzystują prawo umożliwiające aresztowanie każdego obywatela podejrzanego o „działania antypaństwowe” na okres do 6 miesięcy, bez postawienia mu zarzutów.

Sąd Najwyższy nakazał aresztowanie dwóch przywódców ruchu społecznego reprezentującego najniższą kastę dalitów. Zostali oni oskarżeni o „wzniecanie niepokojów społecznych” poprzez zorganizowanie w roku 2018 pokojowej demonstracji. Obaj aresztowani mają ponad 65 lat. Ich obrońcy zwracają uwagę, że prokuratura przez 18 miesięcy nie znalazła żadnych dowodów świadczących przeciwko nim. Prawnicy dodają, że pandemia oraz stan sanitarny w indyjskich więzieniach mogą oznaczać skazanie aresztowanych na śmierć.

W Kerali natomiast przyjęto politykę zapewnienia każdemu dostępu do służby zdrowia. W szpitalach pracuje ponad 30 tysięcy lekarzy i pielęgniarek. Daje to najlepszy w całych Indiach wskaźnik w stosunku do liczby ludności stanu. Po latach rządów komunistów stan ten ma tak liczny personel medyczny, że wysyła go nawet do innych regionów kraju oraz za granicę.

W obliczu pandemii w Kerali priorytetem było prowadzenie jak największej liczby testów, zgodnie z zaleceniami WHO. Przygotowano zestawy do prowadzenia szybkich testów. W ośrodkach i uczelniach medycznych wystawiono kioski, w których mieli być testowani podejrzani o kontakt z wirusem.

Już w styczniu regionalny minister odpowiadający za ochronę zdrowia zlecił badania pasażerów samolotów lądujących na keralskich lotniskach. Dla podejrzanych o zakażenie przygotowano ośrodki do przeprowadzenia kwarantanny, gwarantujące izolację od innych osób. Działania resortu zdrowia wsparło, powołane w 2005 roku Stanowe Biuro Zarządzania Kryzysowego (KSDMA), zajmujące się przygotowywaniem zarządzeń i zaleceń na wypadek kryzysów.

W lutym, jeszcze przed wprowadzeniem obostrzeń na terenie całych Indii, Kerala zarządziła przymusową kwarantannę dla przybyszów z sześciu najbardziej zagrożonych epidemią stanów. Specjalne zespoły ustalały, kto mógł mieć kontakt z nosicielami wirusa i izolowały te osoby. Lokalni urzędnicy, odpowiedzialni za ochronę zdrowia, nadzorowali poszukiwania. Odbywało się to w sposób inny niż w reszcie Indii. Ludzi tych przewożono do miejsc izolacji o wysokim standardzie. Służby porządkowe zachowywały się powściągliwie.

Premier Kerali Pinarayi Vijayan organizował cykl konferencji prasowych, na których informował o zagrożeniach. Rozpoczęła się także kampania informacyjna połączona z akcją szycia maseczek oraz produkcji płynu odkażającego.

Na czas obostrzeń w poruszaniu się władze stanu przygotowały osłonowy pakiet socjalny. Potrzebujący otrzymali na przykład dowożone przez służby ciepłe posiłki. Dla mogących wychodzić zapewniono sieć kuchni oferujących posiłki na wynos. Aby emeryci nie musieli niepotrzebnie opuszczać domów i mieli większe oszczędności wypłacono emerytury za dwa miesiące z góry. Dla pracowników sezonowych migrujących ze wsi do miast, którzy po wybuchu epidemii stracili dach nad głową, wybudowano sieć schronisk.

1 kwietnia Komunistyczna Partia Indii zaapelowała do rządu centralnego aby nie przerzucał ciężaru walki z koronawirusem na wspólnoty lokalne. Wezwała również do wprowadzenia, wzorowanego na keralskim, programu darmowych testów na obecność wirusa dla wszystkich którzy się zgłoszą. Zauważyła także, że rząd Modiego wykorzystuje pandemię aby skłócać ze sobą różne kasty, wspólnoty oraz grupy religijne.

Keralska lewica, w tym Komunistyczna Partia Indii, Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska) oraz Komunistyczna Partia Indii (Marksistowsko-Leninowska) wystosowały wspólne stanowisko. Wzywają w nim władze centralne do natychmiastowego wypłacenia obiecanej zapomogi dla grup, które z powodu epidemii utraciły źródło utrzymania. Domagały się przekazania każdej potrzebującej rodzinie 35 kg żywności, a także ziarna siewnego. Ponadto zaproponowały aby rząd centralny zniósł ograniczenia jakie narzuca na władze stanowe w zakresie wydatków budżetowych i bilansowania budżetów stanowych.

15 kwietnia, po ogłoszeniu przez rząd centralny przedłużenia ograniczeń wychodzenia z domów do 3 maja, Komunistyczna Partia Indii wydała oświadczenie krytykujące działania władz. Zwróciła uwagę, że poza ogólnymi zapewnieniami, iż nikomu nie zabraknie pomocy do życia, bez wsparcia pozostawiono ogromną grupę miejskiej biedoty, pracowników sezonowych oraz robotników rolnych. Wezwała rząd do uruchomienia funduszy awaryjnych dla zagwarantowania wypłat zasiłków dla najbiedniejszych.

Władzom Kerali udało się zahamować początkowy rozwój epidemii. 13 kwietnia po raz pierwszy liczba osób wyleczonych przewyższyła liczbę chorych. 15 kwietnia zanotowano tylko jeden nowy przypadek zachorowania. Trwa kampania prowadzenia masowych testów. Tylko w pierwszym tygodniu kwietnia przeprowadzono ich około 15 tysięcy.

Władze innych stanów zaczęły zwracać się do Kerali o pomoc, a także wdrażać niektóre elementy keralskiego programu zwalczania wirusa. Zastosowano je w niektórych regionach aż 15 stanów. Władze lokalne twierdzą, że spowodowało to spadek liczby nowych zachorowań, a niektóre regiony całkowicie ochroniło przed epidemią.

Indie mają obecnie ponad 12 tysięcy potwierdzonych przypadków koronawirusa, w tym 405 ofiar śmiertelnych. Jest to liczba niewielka, choć skala epidemii może być o wiele większa ze względu na nikłą liczbę testów. Pandemia prawdopodobnie będzie miała jednak o wiele większe następstwa ekonomiczne i społeczne niż medyczne. Jeśli nie zostaną spełnione postulaty indyjskich komunistów, spowoduje wiele ofiar wśród pozbawionych pracy oraz dachu nad głową.

Brzask, 16.04.2020 r.

Największy strajk na świecie

W Indiach odbył się największy strajk generalny na świecie, w którym wzięło udział ponad 250 milionów osób. 8 stycznia pracownicy odpowiedzieli na wezwanie 10 największych central związkowych organizujących „dzień oporu” przeciwko planom antyspołecznych reform prawicowego rządu.

Protesty odbyły się we wszystkich stanach Indii. Uczestniczyli w nich pracownicy wszystkich kluczowych branż, w tym sektora publicznego, telekomunikacji, transportu, górnictwa, spółek wydobywczych, branży zbrojeniowej oraz portowcy. Strajk poparli zarówno zatrudnieni w sektorze publicznym, jak i prywatnym.

W dniu strajku generalnego nieczynna była również większość firm usługowych. Do demonstrujących pracowników dołączyli studenci. Organizacje studenckie od wielu tygodni sprzeciwiają się zarówno komercjalizacji systemu edukacji, jak i nacjonalistycznemu prawu o obywatelstwie, pozbawiającemu indyjskiego obywatelstwa muzułmanów.

Protesty uczniów i studentów odbyły się w ponad 60 szkołach i uniwersytetach. Dołączali do nich nauczyciele akademiccy. Na terenach wiejskich blokady dróg i inne protesty odbyły się w 480 okręgach. Brali w nich udział rolnicy i pracownicy rolni. Działania te zorganizowała koalicja 175 organizacji wiejskich, grup lokalnych oraz reprezentujących mniejszości narodowe.

Strajk generalny poparła Komunistyczna Partia Indii (CPI), która wystosowała do rządu żądania spełnienia postulatów strajkujących oraz Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska), której członkowie licznie uczestniczyli w demonstracjach, zwłaszcza w stanie Kerala, gdzie ugrupowanie jest najsilniejsze i sprawuje władze lokalną w koalicji z CPI i lokalnymi ugrupowaniami lewicowymi. Liderzy CPI(M) uczestniczyli w wiecu robotniczym, który odbył się w stolicy kraju – Delhi.

Centrum Indyjskich Związków Zawodowych, jedna z central związkowych organizujących strajk generalny stwierdziła w wydanym z tej okazji oświadczeniu: „Rząd nie radzi sobie z kryzysem ekonomicznym. Jednocześnie jest zdecydowany prywatyzować i wyprzedawać sektor publiczny, zasoby naturalne i inne bogactwa kraju. Wszystko to godzi w interesy państwa oraz jego rozwój.”

Centrale związkowe opublikowały główne, wspólne postulaty strajku generalnego. Znalazły się wśród nich podwyżki płacy minimalnej, równoważące wzrost cen, wdrożenie przez rząd polityki zwalczania bezrobocia, rezygnacja z antypracowniczej reformy prawa pracy, wstrzymanie prywatyzacji oraz uelastyczniania warunków zatrudnienia.

Ponadto wiele organizacji branżowych przedstawiło własne żądania dotyczące między innymi układów zbiorowych i kontraktów, a w przypadku rolników dostępu do ziemi. Domagały się również podniesienia płac minimalnych dla robotników rolnych, które pozostają niezmienne od czterech lat. Rolnicy zwracali uwagę na niskie ceny skupu płodów rolnych oraz rosnące koszty produkcji rolnej, które zwiększają ich zadłużenie i zależność od wielkich posiadaczy ziemskich.

Do udziału w strajku generalnym wezwała również Światowa Federacja Związków Zawodowych (WFTU), która potępiła „nacjonalistyczną strategię dzielenia klasy robotniczej na podstawach etnicznych i religijnych, co jest nie tylko reakcyjne, przypominając dawne praktyki kolonialne, ale również sprzeczne z konstytucją.” WFTU przypomniała, że od czasu objęcia władzy przez rząd Narendry Modiego dochodziło do licznych przypadków siłowego rozbijania protestów i co najmniej trzech zabójstw demonstrantów przez policję.

Powodem protestu jest wprowadzany przez nacjonalistyczny rząd premiera Modiego pakiet reform. Zakłada on prywatyzacje usług publicznych, a także ułatwienia dla zagranicznych inwestorów. Według propozycji indyjskiego Ministerstwa Finansów zyskaliby oni większe możliwości inwestowania w fundusze emerytalne i ubezpieczeniowe. Rząd zakłada umożliwienie sprzedaży zagranicznym koncernom nawet całej sieci kolejowej w kraju, a także prywatyzację systemu edukacji oraz budownictwa mieszkaniowego w celu przyciągnięcia zagranicznych inwestorów, co według władz podniesie poziom PKB. Organizacje pracownicze zwracają z kolei uwagę na pogarszające się warunki zatrudnienia oraz zmniejszenie dostępności usług oraz wzrost ich cen po prywatyzacji. Związki zawodowe przypominają, że prywatyzacja systemu emerytalnego wykluczy z niego wielu słabiej zarabiających pracowników. Pogorszy ich sytuację po przejściu na emerytury. Elementem pakietu reform są również zmiany w prawie pracy pogarszające ochronę pracowników. Rząd planuje ułatwić zatrudnianie na podstawie elastycznych kontraktów.

Oburzenie indyjskich pracowników powodują ulgi podatkowe oraz przywileje, które rząd Modiego przyznawał w ostatnich latach wielkim korporacjom, uzasadniając to chęcią „przyciągnięcia inwestorów”. Nie doprowadziły one do zmniejszenia bezrobocia, które w regionach miejskich osiąga niemal 9% i dotyczy głównie ludzi młodych. Wiele branż, na przykład przemysł samochodowy, doświadcza skutków kryzysu. Fabryki samochodów i motorów często są zmuszone do postojów, co obniża pensje pracowników.

Władze próbowały zastraszyć pracowników sektora publicznego zamierzających wziąć udział w protestach. Wydały oświadczenie, iż „każdy pracownik biorący udział w jakiejkolwiek formie strajku poniesie konsekwencje takie jak obniżenie pensji, a także kary dyscyplinarne”.

Protest z 8 stycznia br. jest już czwartym wielkim strajkiem generalnym od 2015 roku. Jest też największym z tych protestów i pierwszym, który zjednoczył tak różne grupy zawodowe oraz mieszkańców niemal wszystkich regionów kraju. Związki zawodowe zapowiadają, że pomimo represji, nie ugną się przed polityką rządu.

Organizacje lewicowe, w tym partie komunistyczne zwracają uwagę, że 8 stycznia udało się połączyć postulaty ekonomiczne z walką przeciwko dyskryminacji mniejszości narodowych i antyspołecznej ustawie o obywatelstwie.

Największy strajk świata

200 milionów indyjskich pracowników odpowiedziało na wezwanie 10 głównych central związkowych i wzięło udział w 48-godzinnym strajku generalnym, który odbył się 8 i 9 stycznia.

Protestowali przeciwko planowanym przez indyjski rząd premiera Narendra Modi reformom prawa pracy, prywatyzacji usług publicznych oraz podwyżkom cen. Związki zawodowe oświadczyły, że prawicowy rząd Indyjskiej Partii Ludowej próbuje „narzucić ludziom pracy niewolnicze warunki zatrudnienia”. Wyrazem tego stały się plany liberalizacji prawa pracy oraz norm ochrony środowiska, które mają „przyciągać inwestorów”. Organizacje pracownicze przedstawiły listę 12 postulatów. Domagają się między innymi wprowadzenia płacy minimalnej dla wszystkich zatrudnionych, powszechnych zabezpieczeń społecznych oraz zakazu uelastyczniania form zatrudnienia. Żądały również podpisania przez Indie konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczących swobody zrzeszania się w związkach zawodowych oraz porozumień zbiorowych.

Na czas strajku pracę przerwało wiele dużych zakładów przemysłowych, banków, urzędów czy szkół. Strajk ogarnął zarówno sektor państwowy jak i prywatny. Odbyły się masowe wiece i blokady dróg. W stanie Kerala strajkujący zablokowali wszystkie główne drogi, uniemożliwiając przejazd prywatnych autobusów.

W wielu miejscach doszło do starć z policją. W Kalkucie oddziały antyterrorystyczne policji zatrzymały wspierających strajk liderów Komunistycznej Partii Indii (Marksistowskiej) – CPI(M). W Bombaju CPI(M) i związkowcy, zorganizowali wspólny, masowy wiec. Według CPI(M) miasta takie jak Kalkuta stają się polem walki z anty pracowniczym rządem.
Poparcie dla protestów wyraziła Światowa Federacja Związków Zawodowych (WFTU) – międzynarodowa centrala klasowych związków zawodowych, zrzeszająca 95 milionów pracowników ze 130 krajów.

„W ostatnich latach indyjska klasa robotnicza stawiała opór, podejmując walki na poziomie lokalnym, branżowym i krajowym. Dwudniowy strajk generalny jest kontynuacją i eskalacją poprzednich walk przeciwko polityce, której efektem jest bezrobocie i stagnacja płac w połączeniu ze wzrostem cen, nieustannymi atakami na prawa pracowników oraz bezprecedensową polityką prywatyzacyjną sektora publicznego.” – napisano w oświadczeniu.

Podsumowując strajk generalny lider jednej z central związkowych Centrum Indyjskich Związków Zawodowych (CITU) określił go jako „historyczny sukces”. Był to prawdopodobnie największy strajk generalny na świecie. Organizacje pracownicze i wspierające je środowiska zapowiadają kontynuowanie walki. Kolejną konfrontacja nastąpi prawdopodobnie przez planowanymi na maj bieżącego roku wyborami parlamentarnymi w Indiach.

red.