W rocznicę niemieckiej agresji na Polskę

Dziś, 1 września, w rocznicę niemieckiej agresji na Polskę, przypominamy, że faszyzm był produktem kapitalizmu, wykreowanym z obawy burżuazji przez rewolucją społeczną. Jeden z głównych elementów faszyzmu stanowił antykomunizm.

To komuniści byli pierwszymi, którzy stawili czoła reżimom Mussoliniego oraz Hitlera. Organizowali strajki, walczyli z faszystowskimi bojówkami na ulicach, a także stanęli z bronią w ręku podczas wojny domowej w Hiszpanii.

Sprawdziło się ostrzeżenie polskich antyfaszystów, walczących w latach 1936-1939 w Hiszpanii, walczących w Hiszpanii – „Jeśli padnie Madryt, padnie też i Warszawa”. Dąbrowszczacy mieli rację. Madryt padł w kwietniu, a Warszawa we wrześniu 1939 roku.

Przed wybuchem wojny światowej, gdy komuniści ostrzegali przed skutkami przejęcia władzy przez faszystów i prowadzili z nimi walkę, prawica w imię antykomunizmu wchodziła w sojusze z Mussolinim, Franco czy Hitlerem. Rząd II RP do końca swego panowania więził i represjonował komunistów, a dąbrowszczaków w 1938 roku pozbawił polskiego obywatelstwa.

Wkrótce potem sam stał się ofiarą ataku III Rzeszy.

Doświadczenia zdobyte w czasie wojny domowej w Hiszpanii Niemcy wykorzystali w agresji na Polskę. 1 września Wieluń podzielił los Guerniki, zrównany z ziemią przez terrorystyczne bombardowanie.

Jako komuniści także dziś powtarzamy:

Nigdy więcej faszyzmu! Nigdy więcej wojny! No pasaran!

red.

9 listopada – Międzynarodowy Dzień Walki z faszyzmem i antysemityzmem

W nocy z 9 na 10 listopada 1938 roku w rządzonej wówczas przez hitlerowskich, nazistowskich bandytów tak zwanej III Rzeszy doszło do wyjątkowo brutalnego i wyjątkowo prymitywnego pogromu Żydów.

Sygnał do rozpoczęcia pogromu dał naczelny propagandzista hitlerowskich Niemiec – kuternoga, psychopata i dewiant w jednym Joseph Goebbels, który radził bez ogródek sfanatyzowanym bezmózgowcom z SA, SS i Hitlerjugend: „Nie palcie synagog, jeśli może to zagrozić innym budynkom; sklepy i mieszkania Żydów mogą być niszczone, ale nie rabowane; trzeba zatrzymać jak najwięcej Żydów, zwłaszcza bogatych i uprzedzić odpowiednie obozy koncentracyjne”.

Naziści zamordowali wówczas w brutalny sposób 91 osób narodowości żydowskiej. Spalili lub też bardzo poważnie uszkodzili 267 synagog. Doszczętnie zniszczyli 7500 sklepów i sklepików oraz 29 domów towarowych i zakładów należących do Żydów.

W iście zwierzęcy sposób brunatni bandyci zdemolowali 171 domów mieszkalnych. Hitlerowskie gadziny nie licząc się z nikim i z niczym brutalnie sprofanowały de facto wszystkie ówczesne żydowskie kirkuty (cmentarze)…

Do obozów koncentracyjnych hitlerowcy deportowali 26 tysięcy Żydów.

W związku z powyższym Komunistyczna Partia Polski, której mam zaszczyt być członkiem, przypomina, że współcześnie absolutnie priorytetowym zadaniem jest skuteczne przeciwstawienie się odradzającym się tendencjom faszystowskim, ksenofobicznym, antysemickim i homofobicznym, w brutalny sposób zawłaszczającym przestrzeń publiczną.

My – komuniści uważamy, że państwo nie może być bezsilne wobec prób zastraszania, nakłaniania do przemocy czy wobec retoryki nienawiści i rasizmu.

Dla nas, komunistów jest rzeczą oczywistą, że należy bronić praw do swobody wypowiedzi, wyrażania swoich poglądów, odmienności i do protestu!

Naszym, komunistycznym zdaniem absolutnie niedopuszczalne jest zakazywanie lub ograniczanie przez państwo z powodów ideologicznych działalności partii politycznych.

My, komuniści uważamy, że ulica powinna być miejscem, w którym można swobodnie demonstrować siłę argumentów, a nie argument siły!
Niech żyje demokracja, wolność i socjalizm!

Precz z faszyzmem!

Precz z antysemityzmem!

Ksenofobiczna, rasistowska patologia nie przejdzie!

tow. Ryszard Rauba, KPP

Czy zagraża Polsce przewrót totalitarny?

Jakiej  władzy w Polsce Życzy Robert Winnicki?

Kim jest Robert Winnicki, działacz Ruchu  Narodowego?

W wywiadzie dla  „Gazety Wyborczej” w dniu 4  grudnia 2013 roku, Robert Winnicki stwierdził, iż on i jego formacja idą po władzę, czego przedsmak mogliśmy obserwować w dniu obchodów „Niepodległości” 11 listopada br. w Warszawie. Uznał oficjalnie, iż jest on homofobem. Natomiast Holocaustu oficjalnie nie neguje, ale jak stwierdza nie był on dla niego „żadnym szczególnym wydarzeniem”.

Ruch, którego jest aktywnym działaczem, idzie po władzę, po zdobyciu której podpali stos pod polskim lewactwem. Właśnie z buchającym ogniem kojarzyć się miał organizowany przez niego oraz Ruch Marsz Niepodległości. Mogli go doświadczyć mieszkańcy Warszawy na własnej „skórze”.  Marsz co prawda stosu nie zapalił, ale można było sobie popatrzeć na płonącą „Tęczę” na Placu Zbawiciela, która została podpalona przez uczestników marszu.

Oficjalnie odcina się w mediach od wydarzeniach na ul. Ks. Skorupki (Skorupka, bohater wojny z Armią Czerwoną z roku 1920, kierował ogniem w bezbożnych bolszewików będąc natchnionym przez Św. Ducha z polecenia Matki Boskiej) czy pod rosyjską ambasadą. Ale niedługo po jej spaleniu na warszawskiej Agrykoli krzyczał: „Spłonął symbol zarazy! Symbol największego zagrożenia dla Polski- rewolucji lewackiej„.

Tłum wiwatuje. Skanduje „Nie czerwona, nie tęczowa, tylko narodowa”, przeplata się z „Bóg, honor i ojczyzna”. Winnicki spokojny, nie podnieca się. Publiczność nie robi na nim wrażenia. Spokojnie poucza, że nie sztuka jest raz do roku przyjechać do Warszawy oraz pomachać flagą. Z Polakiem trzeba być na co dzień i zapowiada: „Chcemy stworzyć nowy typ Polaka, zorganizowanego, zdyscyplinowanego, takiego, który będzie miał po układane w głowie, ale jednocześnie będzie radykałem przeciwko lewactwu!Człowieka, który się nie boi i twardo stoi na stanowisku narodowym„.

Słowa o  konieczności zbudowania nowego człowieka nie są ani nowe, ani autorstwa Winnickiego. Jako pierwszy postulat taki ogłaszał Alfred Rosenberg, stracony w Norymberdze, zbrodniarz hitlerowski, który w uznawanym  za biblię  nazistów „Micie XX wieku” postulował powołanie do życia nowego typu obywatela wiernego i odważnego, a także zdolnego do poświęceń i przepełnionego miłością do ojczyzny.

Wygłaszał różnego rodzaju mądrzenia na temat gejów. Aby stanąć na podeście w parku agrykolskim, otoczonym przez karne, narodowe wojsko, Winnicki przeszedł długą drogę. Na świat przyszedł w wiosce Skrzydlice  pod Zgorzelcem w rodzinie bez specjalnych niepodległościowych tradycji. Rok temu- wzorem Sławomira Cenckiewicza, który zlustrował własnego dziadka, ujawnił, iż jego dziadek również należał do PZPR, pełniąc funkcje gminnego sekretarza tej partii. Często zarzuca się osobom, które usiłują jednoznacznie rozliczyć się ze swoją przeszłością z członkostwa w PZPR oraz z „komunizmu”, iż nie rozumieją złożonej sytuacji w jakiej znalazły się wtedy miliony ludzi wyjaśnia.- Otóż ja doskonale rozumiem, choćby na przykładzie dziadka, który po przedwczesnej śmierci ojca, wcześniej starszego brata na Syberii, został głową rodziny oraz stanął przed dylematem, gwarancją pracy  była partia. Który pełniąc te administracyjne, partyjne funkcje, łączył je z coniedzielną mszą świętą. Starał się odnaleźć w peerelowskiej rzeczywistości, nie będąc agitatorem, nie łamiąc ludziom kręgosłupów, będąc szanowanym przez lokalną społeczność. Chciał o tym powiedzieć, by ktoś nie zarzucał, iż mierzę się wyłącznie z trudną historią czyimś przodków.

Na studia wyjechał do Wrocławia. Rozpoczął je w 2004 r., których nie jest w stanie ukończyć do dzisiejszego dnia. – Pamiętam jak na pierwszym roku politologii na Uniwersytecie Wrocławskim odbywała się debata przed wyborami do europarlamentu. Był już wtedy mocno radykalny, należał do Młodzieży Wszechpolskiej – wspomina o tym znajomy ze studiów. Spierał się wtedy z przedstawicielem SdPl o kwestie homoseksualizmu oraz związków partnerskich. Strasznie się na temat gejów mądrzył. Szefem Młodzieży Wszechpolskiej, gdy do niej wstępował, Winnickiego, był Radosław Parda, późniejszy wiceminister sportu z ramienia LPR w koalicyjnym rządzie PiS-u i Samoobrony, dziś poza polityką. Ale młodego Winnickiego z tamtych czasów nie pamięta.

Dzisiejszą karierę lidera RN ocenia niechętnie. Winnicki nie kryje bowiem niechęci do starej gwardii z czasów, kiedy organizacją kierował Roman Giertych. Atakują nas za popełnione wówczas błędy, ale nie potrafią się na nich uczyć. Wyborem samego Winnickiego było odcięcie się od starych działaczy oraz niekorzystanie z ich doświadczeń.

Hajlowanie?  Tylko w Żartach.

O błędach chętnie opowiada inny z czołowych wszechpolaków z czasów LPR (dziś także poza polityką): zarzucał nam, iż byliśmy zbyt imprezowi, że pililiśmy za dużo wódki. Ale ostatnie informacje na temat kolegi Winnickiego dowodzą, iż on za kołnierz nie wylewa oraz lubi się zabawić.

Te informacje to upublicznienie relacji z tegorocznych odbywających się na Teneryfie, obchodów XX-lecia istnienia Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej: Wypowiadając się w sprawie głoszonego przez niego teorii antysemickich, stwierdził, iż każda krytyka Żydów jest antysemityzmem. A my uważamy że mamy do niej prawo na przykład, gdy posługując się dla załatwienia doraźnych  interesów posługują się mitologią mówiącą, iż Holocaust był szczególnym ludobójstwem w historii XX wieku, któremu należy się szczególne traktowanie, jakby nie było innych większych. Za krytykę KPP, czy stalinowskiej żydokomuny też można zostać antysemitą.

Lewica jest dla narodowców śmiertelnym wrogiem.

Winnicki nie ukrywa, iż pragnie władzy, że chce  rządzić krajem. Po co?- By Polska przetrwała jako naród: biologicznie, demograficznie, kulturowo. Żeby Polacy byli i żeby byli Polakami. Gdy już władzę zdobędzie, to przystąpi do rozprawy z lewactwem. Lewica, ta kulturowa, obyczajowa w Polsce, w naszej gradacji wrogów, to wróg, największy, śmiertelny – podkreśla – Naszą wizję bezpiecznej  i dostatniej Polski można zrealizować pod jednym warunkiem, zdrowia psychicznego i kulturowego oraz świadomości, iż naród jest wspólnotą, że zachowuje swoją spoistość oraz tożsamość, swój rdzeń religijny, moralny. A to co niesie teraz Nowa Lewica, jest tego zaprzeczeniem, jest największym zagrożeniem.

Bo to, że można być przeciwnikiem i jednocześnie starać się o dobrze płatne miejsce w jej zgromadzeniu, udowodnił już w 2009 r., najbliższy dziś polityczny sojusznik Winnickiego – Artur Zawisza. Startując z pierwszego miejsca warszawskiej listy antyeuropejskiej partii Libertas, zdobył 4174 głosy.

Zapoznając się z tymi wynurzeniami Winnickiego KPP oraz jej młodzieżowa organizacja winny wyciągnąć dla siebie wnioski co do dalszej politycznej pracy przeciwko zagrożeniom, jakie narastają w działalności polskiego ruchu faszystowskiego i nacjonalistycznego.

J.Ł. Warszawa 2013-12-06