Oświadczenie Europejskiej Inicjatywy Komunistycznej w sprawie nowego wybuchu pandemii

Nowy wybuch epidemii w całej Europie nie pojawił się znikąd. Twierdzenia burżuazyjnych rządów, że „podjęły działania” i „chroniły publiczne systemy opieki zdrowotnej” po pierwszej fali pandemii, a także, że „w trakcie pandemii UE zrozumiała i solidaryzuje się z państwami członkowskimi” są mitami.

Wraz z nową falą pandemii wszystkie te mity są z dnia na dzień ujawniane i demaskowane. Wzrost liczby zgonów, zachorowań i intubowanych pacjentów ujawnia odpowiedzialność UE oraz rządów za pozbawienie publicznych systemów opieki zdrowotnej personelu, infrastruktury, OIOMów, odczynników i testów.

Te ogromne niedociągnięcia torują drogę prywatnym grupom biznesowym zajmującym się ochroną zdrowia, które spieszą się, by wykorzystać zaniepokojenie i choroby ludzi, dla osiągnięcia zysków. Dlatego czerpią zyski ze swojego partnerstwa z instytucjami publicznymi i pobierają od pracowników opłaty za testy i leczenie wirusa lub innych chorób oraz schorzeń, które niezależnie od pandemii wymagają badań, leczenia czy operacji, przy których, zajmujące się jednym tematem szpitale publicznego systemu opieki zdrowotnej, nie mogą sobie poradzić.

Rządy i pracodawcy ponoszą olbrzymią odpowiedzialność za wadliwe protokoły zgodne z priorytetami wielkiego kapitału, brak niezbędnych środków ochrony pracowników w miejscach pracy, utrwalanie się problemów w ośrodkach opieki nad osobami starszymi, okropne warunki w obozach dla uchodźców, szkołach, środkach transportu itp.

Podczas gdy eksploatacja trwa na wszystkich poziomach; niedopuszczalne jest, aby edukacja, walka o prawa, życie polityczne i kulturalne były ograniczane w imię pandemii.

Minęło 7 miesięcy od wybuchu pandemii, a rządzący nadal nie zrobili nic w sprawie znacznego wzmocnienia publicznego systemu opieki zdrowotnej oraz rzeczywistego rozwiązania ogromnych niedoborów powstałych w wyniku komercjalizacji, niedofinansowania oraz polityki ograniczania personelu. Opierając się na tym samym kryterium, jakim jest koszt-zysk, pozostawili również szkoły bez ochrony. Prowokacyjnie próbowali winić ludzi w ramach indywidualnej odpowiedzialności, a tym samym usprawiedliwić swoją anty-ludzką politykę oraz olbrzymią odpowiedzialność.

Teorie spiskowe są pożytecznym uzupełnieniem antyspołecznej polityki. W czasach, gdy nieufność do burżuazyjnego państwa i jego kadr słusznie rośnie, a pandemia ujawnia zbrodniczą niewydolność systemów opieki zdrowotnej we wszystkich państwach kapitalistycznych, stanowią wielką przysługę dla systemu usidlając ludzi w debacie na temat zasadności używania masek lub istnieniu wirusa.

W obliczu tej polityki rozwój wydarzeń potwierdza potrzebę dalszego wzmocnienia walki narodów o wyłącznie publiczne systemy opieki zdrowotnej i zapewnienie wszelkich środków niezbędnych do ochrony ich zdrowia oraz życia.

Opowiadamy się aa wzmocnieniem publicznego systemu opieki zdrowotnej za pomocą pełnego finansowania, masowych rekrutacji etatowych lekarzy i pielęgniarek, nowoczesnego sprzętu i rekwizycji prywatnych struktur opieki zdrowotnej. Za podjęciem natychmiastowych działań w miejscach pracy, szkołach, środkach transportu i ogólnie wszędzie!

Degradacja, która zmusza lekarzy do wyboru, kto będzie żył, a kto umrze, prowadzi pielęgniarki do noszenia plastikowych toreb, aby się chronić, a ogólna sytuacja, która ma wpływ na zdrowie i życie społeczeństw, ujawnia, że prawdziwym wirusem i widocznym wrogiem jest sam kapitalizm.

Przykład Kuby, jak również cenny i hojny wkład jej bohaterskich lekarzy, wskazują i obnażają kapitalistyczne barbarzyństwo, w którym żyjemy. Promowanie wyższości socjalizmu jest bardziej aktualne i konieczne, ponieważ jego osiągnięcia w dziedzinie opieki zdrowotnej, edukacji, pracy oraz praw ludzi znajdują się lata świetlne od kapitalistycznej dżungli. To świat, o który warto walczyć, aby ludzie mogli zaspokajać swoje współczesne potrzeby.

Europejska Inicjatywa Komunistyczna, 23.10.2020

Od samoizolacji do samorządności. Droga Francji do wyjścia z zamknięcia

Widmo krąży nad Francją i światem, widmo strajku generalnego i tworzącej się samorządności. W szpitalach, fabrykach, magazynach, dzielnicach i na wszystkich frontach walki z pandemią.

Ta bezprecedensowa sytuacja załamania gospodarczego, która doprowadziła do ustania działalności zawodowej prawie 3 miliardów ludzi, doprowadzi do globalnej recesji i jej konsekwencji – bezrobocia, nędzy i mniej lub bardziej zimnych wojen między rywalizującymi mocarstwami.

Sytuacja ta wymaga od pracowników, aby wzięli swój los i los ludzkości we własne ręce.
Wymaga to, aby decyzja, co ma zostać wyprodukowane, jak i gdzie to zrobić, była decyzją zbiorową, która zniesie system prywatnej własności środków produkcji i wymiany.
To dzieje się teraz.

W innym wypadku będziemy świadkami jedynie doskonalenia się społeczeństwa wyzysku opartego na coraz większym nadzorze i kontroli, w którym zniesione zostaną wszystkie prawa nabyte przez robotników w stosunku do posiadaczy kapitału i demokracja.

Częściowe bezrobocie

12,1 miliona ludzi (*) otrzymuje od państwa 70 proc. wynagrodzenia brutto czyli 84 proc. netto w ramach programu pracy krótkoterminowej, wdrożonego na początku okresu zamknięcia ustanowionego pod koniec marca. Osoby otrzymujące wynagrodzenie minimalne (SMIC) otrzymują 100 proc. rekompensaty.

Pomoc ta jest przyznawana 700 000 przedsiębiorstwom dotkniętym gwałtownym spadkiem lub całkowitym zaprzestaniem działalności. Jest ona również przyznawana tym, które nie mogą wprowadzić środków bezpieczeństwa zdrowotnego dla swoich pracowników. Chodzi o unikanie zwolnień i absorbowanie szoku związanego z zamknięciem.

Częściowe bezrobocie może przybrać formę całkowitego zaprzestania działalności pracowników, nazywa się to całkowitym częściowym zaprzestaniem działalności, lub może mieć formę skrócenia zwykłego tygodniowego czasu pracy. Wiele firm wdraża ten program w sposób nieprzejrzysty, nakazując aby osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin pracowały w pełnym wymiarze godzin, a osoby częściowo bezrobotne są zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin. Państwo nie uiszcza opłat, rozszerzając lub tworząc nowe deficyty zabezpieczenia społecznego.

Ale co dzieje się z pracownikami w sektorze nieformalnym lub z niepełnymi umowami? Długotrwale bezrobotnymi? Te kategorie społeczne są najbardziej dotknięte przez COVID-19; to one najbardziej obumierają, a są to najniżej opłacani pracownicy w podstawowych sektorach oraz zajmujący się osobami starszymi w domach opieki.

Prognozowany koszt na dzień 13 kwietnia wyniósł około 20 miliardów euro, dwukrotnie więcej niż planowano to miesiąc wcześniej. Trzy tygodnie później został bez wątpienia skorygowany w górę. Co drugi pracownik prywatny ma wynagrodzenie regulowane przez państwo.

Państwo zrobiło jeszcze więcej, aby pomóc przedsiębiorstwom. Rząd gwarantuje w 90 proc. pożyczki na wsparcie przepływów pieniężnych. Od 15 kwietnia są dostępne pożyczki o zerowej stopie zwrotu na wznowienie działalności w kwotach od 10 000 do 300 000 euro. Terminy spłat są przekładane automatycznie lub na żądanie firm są bez dodatkowych opłat. Pomoc prawna i mediatorzy pomagają firmom w przypadku konfliktów z klientami, dostawcami i instytucjami finansowymi. Mimo to w pierwszym kwartale zniszczono ponad 450 000 miejsc pracy.

Obecnie trudno jest obliczyć pomoc przyznaną sektorowi prywatnemu. 7 miliardów euro przyznano Air France, a 5 miliardów euro – Renault. Gwarancje państwowe na pożyczki od instytucji bankowych, które są również zobowiązaniami finansowymi, są preferencyjnie udzielane przedsiębiorstwom zatrudniającym ponad 5000 pracowników lub o obrotach przekraczających półtora miliarda euro. Jest to równoważne wydatkowaniu 300 miliardów euro.

Stan zagrożenia sanitarnego

Władza postanowiła zarządzać za pomocą rozporządzeń, aby nie tracić czasu na ich procedowanie w parlamencie, którego rola została zredukowana do funkcji swego rodzaju „izby rejestracyjnej”, w której prowadzone są interpelacje, ale nie zmienia się niczego w projektach rozporządzeń. Prawa te nie powinny trwać dłużej niż trzy miesiące, ale niedawna przeszłość uczy, że raz uchwalone prawo pozostaje na trwale.

Pracodawca może jednostronnie narzucić lub zmienić daty, w których pracownik posyłany jest na płatny urlop i skracać czas pracy. W firmach pracujących w strategicznych sektorach, takich jak bezpieczeństwo narodowe lub w obszarach niezbędnych do zachowania ciągłości życia społecznego i gospodarczego, tygodniowy czas pracy może zostać przedłużony do 48 godzin. Ten górny limit jest narzucony przez prawodawstwo europejskie.

Niewiele brakowało, gdyby nie czujność sędziów, aby wprowadzony został ogłoszony 25 marca nakaz, który automatycznie przedłużałby tymczasowe aresztowania z 2, 3 do 6 miesięcy w zależności od grożącego wyroku.

Represje policyjne i sądowe

Od 2007 r., gdy za czasów rządów Sarközy’ego, po zamieszkach w dzielnicach podmiejskich w 2005 r. utrzymanie porządku zostało pomylone z quasi-militaryzacją sił policyjnych, którym powierzono broń taką jak LBD (Lanceur de balles de défense – broń palna strzelająca kulami deformującymi się przy uderzeniu w cel) i granaty mogące powodować poważne obrażenia ciała, a nawet zabić.

Podczas demonstracji przeciwko tak zwanemu prawu pracy El Khomri nasiliły się represje sądowe przeciwko demonstrantom i związkowcom. Wskutek użycia granatów, pałek i LBD ponad tysiąc osób zostało rannych. Państwo ogranicza prawo do demonstracji, w szczególności poprzez ustanawianie blokad dróg.

Stan wyjątkowy ogłoszony po atakach z listopada 2015 r. został wykorzystany do kryminalizacji ruchów społecznych. Wszystkie te techniki policyjne stosowane na przedmieściach od pięćdziesięciu lat zostały przeniesione na tłumienie protestów Żółtych Kamizelek. Rezultat to prawie 4 tys. rannych i 9 tys. zatrzymanych w ciągu kilku miesięcy oraz ponad tysiąc osób skazanych na surowe kary więzienia, nie wspominając o wysokich grzywnach i rejestrze karnym. Czegoś takiego nie było od czasów wojny w Algierii.

Stan zagrożenia sanitarnego wspomaga ten autorytarny kierunek. Wydano milion mandatów z wysokimi grzywnami, głównie w dzielnicach, w których mieszkają prekariusze i bezrobotni. Przez lata państwo francuskie na stałe zintegrowało w swoim działaniu metody zarządzania kryzysowego, które teoretycznie powinny być tymczasowe.

Społeczeństwo pod nadzorem

Oprócz tej widocznej przemocy, techniki kontroli rozszerzają swój wpływ na życie codzienne. W pełni świadomie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nakazało użycie mini-dronów inwigilacyjnych. Zamiast chroniących przed chorobą masek i testów, rząd wysyła helikoptery, aby zaskoczyć na plażach potencjalnych spacerowiczów. Ciężarówki CRS (Compagnies républicaines de sécurité – oddziały policji antyzamieszkowej) patrolują lub parkują w dzielnicach, w których stosuje się dyskryminujące środki związane z ograniczeniem godzin pracy.

Opracowywany jest projekt aplikacji StopCovid do zainstalowania na telefonach komórkowych. Wykrywałby on kontakty zarażonego pacjenta, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się epidemii. Takie urządzenie to oczywiste naruszenie prawa do prywatności. Ze względu na trudności techniczne podczas jego opracowywania, do udzielania danych o kontaktach pacjentów dotkniętych chorobą zobowiązany będzie lekarz prowadzący. Stanowi to złamanie zasad poszanowania tajemnicy lekarskiej.

Zamknięcie przyczyniło się także do rozwoju telekonsultacji w medycynie. Praktyka ta polega na korzystaniu z platform cyfrowych opracowanych przez prywatne firmy, które mogą gromadzić dane osobowe pacjentów i ich późniejsze wykorzystanie w celach komercyjnych lub jeszcze innych.

Obóz pracowniczy

Wobec tych wszystkich zakusów obóz pracowniczy nie pozostał obojętny. Spotkania są organizowane w Internecie. Spotkania związkowe i międzybranżowe odbywają się przez telefon lub przez Internet.

Pracownicy, których działalność została uznana za niezbędną, organizują się w swoich miejscach pracy, czasem w swoich tymczasowych miejscach zamieszkania często niezależnie od swoich kierownictw. Następnie zarządzają swoją pracą na zasadach samorządowych. Dotyczy to w szczególności fabryk, centrów zaopatrzenia i szpitali.

Pracownicy korzystają z prawa do odstąpienia wykonania pracy, gdy nie są zapewnione warunki bezpieczeństwa zdrowotnego. Tak jest w przypadku pracowników poczty w wielu oddziałach, którzy są zmuszani do dystrybucji paczek innych niż niezbędne bez masek lub żeli wodno-alkoholowych. Stworzyli oni w niektórych miejscach koordynację międzywydziałową.

Pracownicy Amazona odnotowali przełomowe zwycięstwo. Nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa zdrowotnego doprowadziło do orzeczenia sądu w sprawie tymczasowego zamknięcia tej gigantycznej firmy wysyłkowej.

Nauczyciele i pracownicy systemu edukacji są w dużej mierze przygotowani do odmowy powrotu na zajęcia z powodu niemożności przestrzegania dystansu społecznego. Związek SUD zapowiedział pogotowie strajkowe od 11 maja do 1 września. Okólnik dotyczący ponownego otwarcia szkół wymaga od nauczycieli, aby tropili „antyrepublikańskie” lub „antysekularne” wypowiedzi i postawy dzieci, potępiali je i wzywali rodziców.

Pracownicy RATP (paryskiego transportu miejskiego) będą musieli egzekwować zasady dystansu między podróżującymi i zapewnić transport 70 proc. z 12 milionów stałych użytkowników, co jest niemożliwe do utrzymania. Pracownicy kolei UNSA i pracownicy kolei CGT będą powoływać się na prawo do odstąpienia od pracy, jeżeli nie zostaną spełnione warunki sanitarne zapewniające 50 proc. normalnego ruchu.

Ze swojej strony lekarze łamią zalecenia i ograniczenia nakazów, lecząc swoich pacjentów zgodnie z danymi naukowymi oraz w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Postępując tak dokonują w istocie aktów nieposłuszeństwa obywatelskiego. Nie stosują się w szczególności do nakazu przeprowadzania praktycznej eutanazji pacjentów, którzy nie są kierowani na oddziały intensywnej terapii, a tylko podaje im się zwiększone dawki silnych środków uspokajających. Lekarze podpisywali protesty i skargi na członków rządu za narażanie życia innych.

W szpitalach lekarze, pielęgniarki i personel sprzątający zwierają szeregi w tworzącym się facto kolektywizmie, ignorując nakazy ministerstwa i administracji. Ta forma de facto samorządności i aktywizmu społecznego bywa czasem rozszerzana również na pacjentów, którzy muszą opuścić szpital, a którzy nie mogą korzystać z regularnych usług medycznych i pomocy społecznej.

Rząd planuje uchwalić ustawę o prewencyjnej amnestii dla wyższych urzędników, parlamentarzystów i członków rządu, aby nie mogli być pociągani do odpowiedzialności za swoje wykroczenia i kłamstwa.

W sumie Francuzi, którzy jeszcze nie wyszli z długiej walki, która rozpoczęła się od protestów Żółtych Kamizelek, a następnie miała na celu sprzeciw wobec reformy emerytalnej, stanęli w obliczu epidemii, którą zlekceważył rząd, bardziej zainteresowany wyborami samorządowymi i zyskami kapitalistów niż słuchaniem ostrzeżeń, które docierały do niego od władz chińskich i francuskiego ambasadora w Pekinie.

Rząd z powodu braku profilaktyki przy użyciu nowoczesnych środków, zastosował archaiczne zamknięcie, aby zapobiec zatkaniu się systemu szpitalnego, który zmniejszono do poziomu pozwalającego na leczenie najwyżej 5 proc. poważnie chorych członków społeczeństwa, redukując personel i likwidując w ciągu ostatnich dwudziestu lat 10 000 łóżek.

Nie przekazano środków publicznych ani prywatnych na rzecz produkcji skutecznych masek filtrujących oraz skutecznych i dostępnych testów. Rząd zignorował propozycję weterynarzy, którzy chcieli oddać swoje laboratoria w celu walki z COVID-19.

Rząd również nie raczył przejąć kontroli nad zamkniętymi prywatnymi klinikami, podobnie jak nie odpowiedział na prośby o ponowne otwarcie zamkniętych fabryk, w których można było produkować maski. Jego reakcja na kryzys zdrowotny opiera się na polityce represji odziedziczonej po jego poprzednikach (którą jeszcze wzbogacił) oraz na przyznawaniu obfitych podarków dla kapitalistów.

Epidemia zmusiła go do wyjścia poza zasady ustalone na poziomie europejskim, ograniczające deficyt budżetowy do wysokości 3 proc., które było przyczyną tragicznego zlikwidowania usług publicznych i prywatyzacji. To przekroczenie pozwoliło mu wypłacić pensje ponad 12 milionom pracowników prywatnych firm oraz udzielić ogromnych pożyczek i dotacji największym firmom reprezentowanym na giełdzie.

W rzeczywistości firmy te zostały znacjonalizowane. Ale nie w celu służenia narodowi, ale dla zachowania istniejącego systemu w perspektywie długoterminowej. Dowodzi to, że środki budżetowe można uruchomić, że mogą one być skutecznie użyte i że europejskie zasady 3 proc. i deklarowanej pryncypialnie przyrodzonej wyższości sektora prywatnego są jedynie dogmatami bez uzasadnienia innego poza faworyzowaniem jednej warstwy społeczeństwa kosztem innych.

Musimy to odnotować i żądać, aby rzeczywista kontrola powróciła w ręce pracowników, ponieważ okazuje się to bardziej skuteczne zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym.

Wypłata z Europejskiego Banku Centralnego w celu sfinansowania środków wsparcia dla firm w krajach łacińskich, do których należy Francja, spowodowała usztywnienie niemieckich kapitalistów, którzy uważają, że ta interwencja wykracza poza jego kompetencje. Takie napięcia publicznie podważają fasadową jedność pomiędzy Niemcami, wielkim beneficjentem Unii Europejskiej, które tworzą rynek wewnętrzny dla swojego eksportu, a innymi krajami, które mechanicznie wykazują deficyty handlowe i cierpią z powodu jednej waluty.

Upadek gospodarczy spowodowany zamknięciem powinien rozerwać sztuczne więzi unii gospodarczej, zbudowanej w celu zapewnienia dominacji jednego państwa nad drugim i jednej klasy nad innymi.

Znacjonalizować przedsiębiorstwa finansowane przez państwo. Samorząd pracowniczy

Obecna sytuacja wykazała zaangażowanie, pomysłowość i poczucie wspólnoty pracowników wszystkich sektorów walczących na froncie pandemii jak również bardzo dużej liczby wolontariuszy, którzy utworzyli lokalne lub ogólnokrajowe sieci wsparcia. Widzieliśmy, jak organizacje dotychczas potępiane jako „komunitarne”, walczą o wzajemną pomoc i samoorganizację na rzecz wszystkich współobywateli, w szczególności najsłabszych i najstarszych, bez względu na religię czy pochodzenie etniczne oraz tworząc na tych zasadach sąsiedzkie więzi w społeczeństwie, które dotychczas było w dużej mierze zatomizowane zgodnie z neoliberalną polityką.

Społeczeństwo francuskie musi być im wdzięczne, ponieważ wszyscy ci ochotnicy, niezależnie od pochodzenia i przynależności, znakomicie zdali egzamin obywatelstwa w czasie, gdy liczni medialni agitatorzy demonstrowali swoją bezradność lub uciekali, aby schronić się w swoich willach na wsi, z których wciąż próbowali nękać społeczeństwo swoimi „telekonferencjami”.

Aktywizm pracowników i działaczy lokalnych dotyczy szczególnie pracowników sektora opieki zdrowotnej, którzy przez rok ostrzegali podczas swoich demonstracji i strajków o zrujnowanym, po latach neoliberalnej polityki, stanie systemie opieki zdrowotnej. Oczywiste jest, że sektory te wykazały się zdolnością do zarządzania w obliczu nieskuteczności władz i licznych prywatnych przedsiębiorców. Z tego powodu słuszne byłoby, aby teraz sami zarządzali swoimi przedsiębiorstwami.

Koniec członkostwa w Unii Europejskiej

Brak reakcji UE na początku kryzysu i – co ważniejsze – oczywisty brak solidarności państw twierdzących, że należą do „tej samej wspólnoty przeznaczenia” wobec Włoch i państw najbardziej dotkniętych kryzysem wykazały, że koncepcja „europejskiej wspólnoty wartości” jest sloganem bez znaczenia. To samo dotyczy jeszcze w jeszcze większym stopniu bardziej koncepcji „społeczności atlantyckiej”.

Widzieliśmy, jak importerzy z USA lub Izraela porywają zapasy leków lub masek na lotniskach, wskutek czego chińska armia została zmuszona do eskortowania ciężarówek transportujących te „wrażliwe” produkty na lotniska, aby zapobiec przejęciu ładunku przez lokalnych skorumpowanych biznesmenów współpracujących z pozbawionymi skrupułów zachodnimi importerami.

W związku z tym to państwa bardziej odległe, ale bardziej świadome swoich międzynarodowych zobowiązań oraz faktu, że epidemie mogą powrócić na ich terytoria, takie jak Chiny, Kuba, Wenezuela i Rosja, odegrały kluczową rolę w polityce pomocy na rzecz najbiedniejszych w obliczu epidemii w Europie i nie tylko.

7 maja 2020 r.

Dr Badia Benjelloun
Prof. Bruno Drwęski

Tłumaczenie Grzegorz Waliński


Przypisy
* Od dwóch do trzech milionów pracowników przedstawiło zwolnienia chorobowe z powodu opieki nad dziećmi lub osobami specjalnej troski, za które są uznawane kobiety w trzecim trymestrze ciąży, osoby cierpiące na choroby przewlekłe uznane za takie przez służbę zdrowia, osoby powyżej 70. roku życia lub z otyłością lub immunosupresją.

Kubańscy lekarze nominowani do Nagrody Nobla

Epidemia wirusa COVID19 tzw. koronawirusa to poważny test dla systemów ochrony zdrowia. Jednym z najlepiej przygotowanych państw jest socjalistyczna Kuba, a jednym z najgorzej kapitalistyczne Włochy, gdzie opiekę zdrowotną komercjalizowano i poddawano cięciom budżetowym.

Bardzo przydatne okazały się doświadczenia zdobyte przez Kubańczyków podczas epidemii dengi w 1983 roku. Ta wirusowa choroba tropikalna przenoszona przez komary stanowiła jedną z plag wyspiarskiego kraju. W latach 80. władze przeprowadziły jeden z największych na świecie programów profilaktycznych mających ograniczyć zachorowalność. Po raz pierwszy na tak szeroką skalę zastosowano lek antywirusowy Interferon. Pozwoliło to znacząco ograniczyć umieralność oraz powikłania po zachorowaniu. Dzięki tym działaniom obecnie na Kubie istnieją procedury zapobiegania epidemii. Wiele zakładów przestawiono na przykład na produkcję masek oraz strojów ochronnych.

Jednym z atutów Kuby okazał się bardzo rozwinięty przemysł farmaceutyczny. Kuba rozwija przemysł biotechnologiczny od początku lat 80. Wykorzystuje przy tym doświadczenia zdobyte podczas pomocy krajom rozwijającym się między innymi w zwalczaniu epidemii wirusowych. Kubańscy lekarze od lat 60. wykonali ponad 600 tysięcy misji medycznych do kilkudziesięciu państw, głównie karaibskich, południowoamerykańskich oraz afrykańskich. W 1981-1982 zostały opracowane kubańskie interferony, czyli leki zwalczające wirusy, co było wynikiem międzynarodowej współpracy między innymi z Finlandią oraz studiów podjętych przez czołowych biotechnologów. Wśród 30 leków wytypowanych przez chińską Narodową Komisję Zdrowia do walki z wirusem, znalazł się Interferon Alpha 2b. Farmaceutyk ten, opracowany przez chińsko-kubańskie przedsiębiorstwo ChangHaber, jest produkowany seryjnie od 2003 r.

Istotne są także doświadczenia zdobyte przez kubański personel medyczny w kraju i za granicą. Część specjalistów do walki z wirusami trafiała do krajów rozwijających się. Ogromnej pomocy ze strony Kuby doświadczyła między innymi Brazylia. Do listopada 2018 r. pracowało tam około 10 tysięcy kubańskich lekarzy i innych specjalistów medycznych, którzy zostali oni wyrzuceni z kraju po objęciu władzy w Brazylii przez skrajnie prawicowego Jaira Bolsonaro. Obecnie Bolsonaro, sam zarażony koronawirusem, prosi kubańskich lekarzy o powrót. 1 800 kubańskich lekarzy, którzy pomimo nakazu opuszczenia Brazylii, pozostali na miejscu, wróciło do pracy. Brazylijskie ministerstwo zdrowia negocjuje z Kubą powrót wydalonych wcześniej medyków.

W połowie marca kubańscy lekarze przybyli do północnych Włoch aby walczyć z koronawirusem. We Włoszech śmiertelność wśród zakażonych wirusem okazała się najwyższa na świecie. Złożyło się na to kilka czynników. Coraz starsze społeczeństwo ma bardzo ograniczony dostęp do opieki medycznej. Kolejne rządy ograniczały wydatki budżetowe na służbę zdrowia. Postępowała również jej komercjalizacja. W obliczu pandemii prywatne placówki medyczne nie zapewniały ani bezpieczeństwa, ani odpowiedniej profilaktyki. Zabrakło między innymi wolnych respiratorów oraz innego sprzętu do ratowania życia, stąd dramatyczne decyzje o nieratowaniu osób starszych.

14 marca włoski rząd poprosił Kubę o pomoc. Przybyła ona kilka dni później. Wraz z lekarzami do Włoch przesłano również zapas Interferonu Alpha 2b, wzmacnia system immunologiczny.. Będzie on szczególnie potrzebny osobom starszym. Kubańczycy będą współpracować również z zespołem medycznym, który przybył z Chin, gdzie epidemia dogasa.

Kuba udziela również pomocy innym krajom karaibskim. Lekarze doświadczeni w zwalczaniu epidemii mają udać się między innymi na Saint Vincent oraz Jamajkę. Władze tego ostatniego kraju poprosiły o przyjazd 100 osób wyspecjalizowanego personelu medycznego. Ponadto Kuba zgodziła się na jak najpilniejsze udostępnienie Jamajce zapasów Interferonu Alpha 2b.

Republika Kuby pomogła również brytyjskim turystom, pozwalając na zawinięcie do portu statkowi wycieczkowemu, po tym gdy 5 pasażerów zostało zakażonych koronawirusem. Statku MS Braemer nie wpuściły między innymi Bahamy, Barbados oraz Curacao. W Brazylijskim porcie Recife pasażerom nie pozwolono zejść na ląd. Przez 5 dni MS Braemer krążył po Karaibach. Zgromadzone na statku zapasy zaczęły się wyczerpywać. Republika Kuby bez wahania zdecydowała o umożliwieniu dokowania z przyczyn humanitarnych. Z Kuby turyści, przy zachowaniu wszelkich środków bezpieczeństwa, trafili do krajów macierzystych.

Jak dotąd jedynymi potwierdzonymi przypadkami koronawirusa na Kubie są trzej włoscy turyści oraz człowiek, który miał z nimi kontakt. Wszyscy oni są leczeni z wykorzystaniem najnowocześniejszych dostępnych procedur. Szef światowej Organizacji Zdrowia – Tedros Adhanom Ghebreyesus stwierdził, ze Kubę w walce z koronawirusem wspiera etos solidarności, obecny od 60 lat w jej systemie ochrony zdrowia.

Kubański lekarz Luis Herrera, jeden z wynalazców interferonu Alpha 2b, stwierdził z kolei „Kuba musi brać udział w akcji solidarności, tak samo jak inne państwa, szczególnie te latynoamerykańskie i afrykańskie, wykazywały solidarność z Kubą”.

Kubańska misja medyczna biorąca udział w zwalczaniu epidemii Covid-19 w ponad 20 krajach świata, została nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla przez francuską organizację pozarządową Cuba Linda.’

„Wspólnota międzynarodowa doświadcza solidarności ze strony personelu medycznego, który opuszcza swój kraj aby pomagać, dzielić się doświadczeniami w innych częściach świata, a w warunkach pandemii nowego koronawirusa dociera nawet do Europy.” – napisali wnioskodawcy.

Kubańska misja medyczna została stworzona w 2005 roku, po huraganie Katrina. Przyjęła imię Henry’ego Reeve’a – amerykańskiego żołnierza walczącego w kubańskiej wojnie o niepodległość na przełomie XIX i XX wieku. Była już nominowana do Nagrody Nobla za udział w zwalczaniu wirusa Ebola w latach 2014-2015.

Podczas epidemii Covid-19 Kuba wysłała za granicę 26 brygad medycznych. Pomagają one zarówno w państwach regionu karaibskiego oraz Ameryki Południowej, jak i między innymi w RPA czy Włoszech. Od początku misji lekarze udzielili pomocy ponad 26 tysiącom pacjentów.

Kuba przoduje w świecie jeśli chodzi lekarzy w stosunku do ludności. Na każdy tysiąc obywateli przypada ich 8,2, czyli trzykrotnie więcej niż w Stanach Zjednoczonych i dwukrotnie więcej niż we Włoszech. Na system opieki zdrowotnej Kuba wydaje 28% budżetu, co stawia ją w światowej czołówce. Dzięki temu jest jednym z krajów najlepiej radzących sobie z pandemią Covid-19. Zorganizowała mobilne drużyny medyczne odwiedzające mieszkańców w domach. Zastosowała także skuteczną kwarantannę dla przybywających z zagranicy oraz system wyszukiwania osób, które mogły mieć kontakt z wirusem. Od początku epidemii na Kubie na Covid-19 zachorowało około 2 000 osób, a zmarło 79 pacjentów. Dla porównania w samym Miami jest niemal 16 tysięcy chorych, a 589 osób zmarło. Kubański przemysł farmaceutyczny, pomimo nielegalnej amerykańskiej blokady i utrudnieniach w dostępie do niektórych składników leków, pracuje nad medykamentami przydatnymi w zwalczaniu Covid-19.

Kapitalistyczne represje w dobie koronawirusa [wpis na bieżąco aktualizowany]

Wprowadzone przez władze zaostrzenia stanu epidemii ocierają się o szerzenie paranoi i histerii, a także wykazują, że rząd nie ma spójnej koncepcji walki z koronawirusem.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział 31 marca podczas konferencji prasowej między innymi ograniczenie liczby osób mogących korzystać ze sklepu oraz wprowadzenie obowiązku zachowania dystansu 1,5 metra między pracownikami w zakładach pracy oraz zapewnienia dostępu do środków dezynfekujących i rękawiczek.

Te obostrzenia są wprowadzane zdecydowanie za późno. Od wielu dni związkowcy z magazynów logistycznych spółki Amazon, zajmującej się obsługą sprzedaży wysyłkowej, donosili, że duża liczba osób pracuje tam bez zabezpieczeń i zachowania zasad profilaktyki antywirusowej.

Podobnie działo się w wielu sklepach wielkopowierzchniowych i innych zakładach pracy zyski kapitalistów okazywały się ważniejsze od bezpieczeństwa zarówno pracowników, jak i klientów.

Spóźnione o co najmniej dwa tygodnie jest również ograniczenie liczby pasażerów do połowy miejsc siedzących, przewożonych przez prywatnych przewoźników. Komunikacja miejska od dawna funkcjonowała w ten sposób. Prywatni przewoźnicy wozili ludzi na dotychczasowych zasadach, między innymi ściśniętych w ciasnych busach, bez zapewnienia kierowcom i pasażerom środków ochrony.

Rząd próbuje przykryć brak wcześniejszych działań chaotycznymi zakazami. Wprowadzono bardzo rygorystyczne ograniczenie dostępu do skwerów i terenów zielonych uniemożliwiające na przykład bieganie, nawet pojedynczo w parkach czy lasach. Dla kontrastu w obrzędach religijnych wciąż może uczestniczyć do 5 osób.

Zakazano poruszania się niepełnoletnim bez opieki osoby dorosłej. Oznacza to, iż nastolatek nie będzie mógł zrobić zakupów na przykład dla dziadków. Z ograniczeń w poruszaniu się po kraju zwolniono natomiast myśliwych.

Zamknięto hotele i miejsca noclegowe, jednak przepis ten jest wciąż nieprecyzyjny. Nie wiadomo jaki los czeka na przykład noclegownie dla bezdomnych. Bezdomni stanowią jedną z największych grup ryzyka. Dotąd nie zapewniono im dostatecznych środków bezpieczeństwa. Władza nie przejmuje się nimi. Jeśli zamknie noclegownie może doprowadzić do wielu ludzkich tragedii.

Hotele pozostawiono z kolei otwarte dla osób przebywających „w delegacji”, co otwiera wielkie pole do manipulacji oraz obchodzenia prawa.

Odwołane zostały wszystkie zabiegi rehabilitacyjne z wyjątkiem sytuacji, w których rehabilitacja jest bezwzględnie wymagana stanem zdrowia pacjenta. Konsekwencje tego prawa mogą być tragiczne dla wielu osób przewlekle chorych i niepełnosprawnych. Zamiast zapewnić im dodatkową opiekę władza pozbawia ich nawet tej namiastki, którą mieli dotąd. Zmniejszy się wprawdzie zagrożenie zakażeniem koronawirusem, jednak liczba zgonów spowodowanych innymi chorobami wzrośnie.

W rządowym planie nie znalazła się bardzo ważna kwestia – zapewnienie pomocy dla osób starszych. Wprowadzenie ograniczenia, że w godzinach 10.00-12.00 zakupy mogą robić jedynie seniorzy powyżej 65 roku życia, jest bezsensowne gromadząc osoby z grupy podwyższonego ryzyka w jednym miejscu i czasie.

Obowiązkiem władzy jest zapewnienie pomocy osobom starszym poprzez dostarczanie żywności i środków niezbędnych do przeżycia. Władze Hiszpanii nie wahały się wykorzystać w tym celu żołnierzy. W Warszawie wojsko skierowano do bezsensownego patrolowania brzegu Wisły.

Rząd nie umiał również zadbać o egzekwowanie dotychczasowych obostrzeń. W co najmniej kilku przypadkach nieostrożność personelu medycznego oraz głupota dyrektorów szpitali doprowadziła do wyłączenia z użytkowania całych oddziałów, a nawet placówek medycznych. Lekarzom i pielęgniarkom polecono pracować, nawet gdy nie mieli zabezpieczeń lub mogli mieć kontakt z koronawirusem.

Nie zadbano również o testowanie wszystkich osób z grup najbardziej narażonych na zakażenie wirusem, co jest sprzeczne z zaleceniami światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W związku z tym skala zagrożenia jest wciąż nieznana.

Zamknięcie granic oraz objęcie osób powracających z zagranicy kwarantanną domową było jak dotąd nieskuteczne. Nie przygotowano miejsc zapewniających separację przybywających, na czym polega istota kwarantanny.

Powracający kontaktowali się z rodziną, z którą zamieszkiwali, zarażając wirusem. Z opóźnieniem zamknięto granice dla pracowników dojeżdżających z Polski do pracy w innych państwach. Nie zrezygnowano również z przeprowadzenia międzynarodowych ćwiczeń wojskowych Defender Europe 2020 z udziałem tysięcy żołnierzy.

Obecne działania są wątpliwe również pod względem prawnym. Wielu prawników twierdzi, że nie da się ich wprowadzić bez ogłoszenia stanu wyjątkowego. Tego z kolei PiS nie chce, ponieważ musiałby odwołać wybory prezydenckie.

Rząd, pod hasłem walki z kryzysem, planuje ostateczne zniszczenie jednej z największych zdobyczy klasy robotniczej – ośmiogodzinnego dnia pracy. Gabinet reprezentującego interesy wielkiego biznesu premiera Mateusza Morawieckiego w serii auto-poprawek do tak zwanej „Tarczy Antykryzysowej 2.0” zaostrzył jeszcze bardziej jej antyspołeczny wydźwięk.

Tarcza 2.0 umożliwia zatrudniającym narzucenie pracownikowi w jakim miejscu ma spędzać czas wolny przeznaczony na wypoczynek. Jest to równoznaczne ze skoszarowaniem zatrudnionych, ponieważ de facto zmusza ich do pozostawania w zakładzie po godzinach pracy.

Zapis ma teoretycznie dotyczyć branż kluczowych, niezbędnych do funkcjonowania państwa w okresie pandemii. Jednak kryteria ustawowe są bardzo szerokie i dotyczą między innymi transportu, łączności, sektora finansowego, ochrony zdrowia, zaopatrzenia w paliwa oraz żywność, co może dotyczyć również z części branży handlowej.

Dotychczasowe zmiany już znacznie wydłużały godziny pracy, umożliwiając skrócenie czasu wolnego między okresami pracy do jedynie 8 godzin. Wraz z nowymi auto-poprawkami stanowią podstawę do wyzysku na niespotykaną dotąd skalę.

Jednocześnie, w momencie gdy przyjmowane są kolejne obostrzenia związane z epidemią, władze nie zamknęły na przykład magazynów firmy wysyłkowej Amazon, pomimo informacji o łamaniu w nich podstawowych zasad prewencji antywirusowej. Wśród pracowników są już pierwsze przypadki zakażeń, jednak reakcja władz nie następuje.

Głównymi beneficjentami tarczy antykryzysowej będą kapitaliści. Na pomoc dla nich przeznaczono 100 mld zł. Pieniądze trafia do firm, których obroty spadły w ostatnim okresie o ponad 25%. Daje to zwłaszcza wielkiemu i średniemu kapitałowi duże pole do manipulacji poprzez prowadzenie tak zwanej „kreatywnej księgowości”.

Do 75% przeznaczonej przez państwo pomocy dla małych oraz średnich firm może być później umorzone. Łącznie pomoc bezzwrotna może wynieść do 60 mld zł. Będzie to dużym obciążeniem dla budżetu państwa i zapewne pociągnie za sobą cięcia socjalne.

Kapitaliści mają również uzyskać możliwość niepłacenia składek ZUS, aby zrekompensować sobie spadek dochodów.

Tarcza 2.0 nie ochroni kraju przed wzrostem bezrobocia ani skutkami kryzysu kapitalizmu. Pandemia powoduje kryzys na poziomie międzynarodowym, w tym w strefie Euro. W sytuacji, gdy 70% polskiego eksportu trafia do krajów strefy Euro, głównie do Niemiec, to ich popyt na towary wytwarzane w Polsce ma kluczowy wpływ na zatrudnienie.

Kapitaliści opierający się na zagranicznych zamówieniach będą zwalniać pracowników bez względu na wysokość rządowej pomocy, która tylko odwlecze masowe zwolnienia w czasie. Gdy taka pomoc przestanie płynąć powróci masowe bezrobocie.

Działania „antykryzysowe” rządu Morawieckiego to przede wszystkim zagwarantowanie przywilejów kapitału oraz uderzenie w świat pracy. Kryzys pokazał prawdziwe oblicze PiSowskiej władzy, która ukrywała się dotąd pod socjalnymi sloganami.

2-9.04.2020 r.

W starciu z koronawirusem ujawniły się wszystkie słabości skomercjalizowanej części polskiej służby zdrowia. Jedynie publiczne placówki medyczne podjęły walkę z wirusem.

Zachwalana przez kapitalistów prywatna służba zdrowia miała być remedium na wszystkie bolączki systemu ochrony zdrowia w Polsce, dzięki „nastawieniu na klienta” dawać szybki dostęp do usług oraz zapewniać profesjonalną opiekę. Wystarczyły jednak pierwsze tygodnie pandemii, aby firmy świadczące usługi medyczne zaczęły zwijać swoją ofertę.

Zabrakło im lekarzy specjalistów, a ci zatrudnieni często bali się przychodzić do pracy. W efekcie firmy te zaczęły rozszerzać zakres poradnictwa internetowego oraz telefonicznego, zamykając niektóre placówki.

Oznacza to pozbawienie pacjentów między innymi bezpośredniej diagnostyki. Porady zdalne mogą być skuteczne jedynie w przypadku prostych schorzeń oraz uzyskania zwolnienia chorobowego z pracy – tak zwanego L4. Nie pomogą jednak przy bardziej skomplikowanych objawach i schorzeniach wymagających złożonych badań.

Prywatna służba zdrowia, nastawiona na szybki zysk oraz cięcie kosztów, skupia się na leczeniu prostych przypadków. Bardziej skomplikowane schorzenia czy na przykład usługi dentystyczne wymagały niemałych opłat, ponieważ nie obejmowały ich podstawowe abonamenty.

Skomplikowane, przewlekłe schorzenia były z kolei najczęściej ignorowane. Ich leczenie wymagało bowiem zatrudnienia wysoko wykwalifikowanych lekarzy oraz zakupu sprzętu, a więc podwyższało koszty. Prywatna służba zdrowia unikała również skomplikowanych terapii oraz poważnych schorzeń ze względu na ryzyko i skutki uboczne leczenia. W efekcie była całkowicie nieprzygotowana do zmierzenia się z nową chorobą zakaźną.

Podczas pandemii prywatne szpitale zaczęły wypisywać do domu pacjentów podejrzanych o zakażenie Covid-19. W Warszawie dwóch ludzi odesłanych na „domową kwarantannę” z komercyjnej placówki zmarło. Zwiększa się również liczba pacjentów kierowanych przez prywatne firmy medyczne do publicznych szpitali. Leczące ich dotąd kliniki zamknęły się czekając na lepszą koniunkturę na rynku i nie przeprowadzały nawet zaplanowanych wcześniej zabiegów.

Prywatne firmy ograniczają usługi do tych pacjentów, którzy posiadają najbardziej rozbudowane abonamenty, a jednocześnie cierpią na stosunkowo łatwe do wyleczenia schorzenia. Są oni w stanie sfinansować leczenie droższymi lekami, a także zapewnić znaczny oraz szybki zysk. Dzieje się tak pomimo iż wiele placówek prywatnych ma podpisane kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia i otrzymuje z niego dofinansowanie.

Nie wiąże się to jednak z nałożeniem na nie obowiązku leczenia zarejestrowanych pacjentów. W przypadku klinik położniczych nawet uregulowanie wysokich opłat nie gwarantuje przyjęcia w nich porodu. Pojawiają się przypadki, gdy w związku z powikłaniami kobiety są odsyłane z noworodkami do szpitali publicznych.

Stosowanie rynkowej, kapitalistycznej logiki szkodzi nie tylko klientom prywatnych placówek, lecz niszczy również publiczną służbę zdrowia. Jest ona, w okresie pandemii, gdy wszystkie siły są potrzebne do jej zwalczania, obarczana wieloma przewlekle chorymi pacjentami. Zajmują oni łóżka, a szpitale publiczne nie mogą odmówić ich leczenia.

Również testy na COVID-19 wykonuje jedynie publiczna służba zdrowia oraz wspierające ją laboratoria. Pojawiające się w mediach reklamy prywatnych placówek oferujących testy okazały się oszustwem. Komercyjnym klinikom nie opłaca się przeprowadzanie tak skomplikowanego badania. Nawet posiadacze najdroższych pakietów medycznych nie mogą z niego skorzystać.

Testu nie zdały prywatne ośrodki opieki nad seniorami. Wysokie opłaty jakie pobierały od pensjonariuszy lub ich rodzin miały gwarantować najwyższą jakość usług oraz bezpieczeństwo. Obecnie jednak placówki te są ogniskami wirusa na równi z publicznymi domami pomocy społecznej.

W co najmniej kilku przypadkach personel prywatnych domów opieki, pomimo potencjalnego zagrożenia, nie otrzymywał ani środków ochronnych, ani nie był kierowany na kwarantanny. Nie wstrzymano na czas odwiedzin członków rodzin pensjonariuszy. W jednym z przypadków, który bada prokuratura, dyrekcja ośrodka była gotowa przyjmować nowych klientów pomimo że na jego terenie panowała już epidemia.

Polskie władze zdają się nie zauważać całkowitej kapitulacji prywatnej służby zdrowia. Szef NFZ zaoferował prywatnym firmom oferującym transport medyczny pieniądze za każdy dzień gotowości do pracy, a placówkom medycznym 420 zł za każdy dzień hospitalizacji pacjenta z COVID-19. Wśród propozycji w ramach tarczy antykryzysowej zabrakło kroków, które podjęto na przykład w Hiszpanii i Irlandii – objęcia prywatnych placówek medycznych centralną, państwową kontrolą, wraz z możliwością ich nacjonalizacji, jeśli tego będzie wymagać dobro pacjentów.

Brzask, 24.04.2020 r.

Epidemia koronawirusa obala kapitalistyczne mity. Pokazała jak wrażliwy na kryzysy jest kapitalistyczny model sprywatyzowanej służby zdrowia.

Jedną z przyczyn wybuchu epidemii były wolnorynkowe mechanizmy i brak odpowiedniego nadzoru nad handlem dzikimi zwierzętami w chińskiej prowincji Wuhan. Nie zachowywano tam podstawowych norm higieny oraz bezpieczeństwa. Dzikie zwierzęta miały kontakt ze sobą i z ludźmi, przede wszystkim sprzedawcami i dostawcami, którzy stali się pierwszymi ofiarami wirusa. Chiny pokazały, że dopiero wkroczenie państwa, z bardzo rygorystycznymi normami, na przykład natychmiastowym zamknięciem zakładów pracy oraz bezwzględnym zakazem podróżowania przynosi efekty.

Dla odmiany we Włoszech władze bardzo długo zwlekały z wprowadzeniem obostrzeń między innymi ze względu na obawy o gospodarkę. Biznes, w tym wielkie fabryki, działał nadal, stwarzając ogromne zagrożenie epidemiologiczne. W zakładach Fiata i innych to robotnicy, zrzeszeni w związkach zawodowych, musieli interweniować, aby zmusić kapitalistów do zastosowania norm bezpieczeństwa. Pracownikom usług komunalnych z opóźnieniem zapewniono środki ochrony, nie mówiąc już o zatrudnionych w prywatnych usługach.

We Włoszech publiczna służba zdrowia, w roku 2000 uznana przez Światową Organizację Zdrowia za jedną z najlepszych na świecie, była od 2012 roku ofiarą corocznych cięć budżetowych. Część usług medycznych została sprywatyzowana, a inne zorganizowano na zasadzie częściowej odpłatności, nawet w placówkach publicznych. W 2015 roku 20% Włochów nie było stać na podjęcie leczenia. 7,8 mln ludzi wydawało niemal całe swoje zarobki na ubezpieczenia medyczne oraz zabiegi. Postepował jednocześnie proces starzenia się populacji. Kiedy w bieżącym roku wybuchła epidemia, wraz zbyt późnym wprowadzeniu ograniczeń poruszania się, zapaść włoskiej służby zdrowia przyczyniła się do ponad 140 tysięcy zachorowań i niemal 20 tysięcy ofiar śmiertelnych.

Obecnie jeszcze gorsza sytuacja zapanowała w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie istnieje powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Prywatne usługi i ubezpieczenia medyczne okazują się z kolei niewystarczające do pokrycia kosztów leczenia nawet mniej groźnych chorób. Ze względu na to iż usługodawcy konkurują na rynku, skupiają się na tych dziedzinach medycyny, które przynoszą największe zyski. Stąd większa uwaga przywiązywana do na przykład chirurgii plastycznej niż terapii chorób zakaźnych. Szpitale wprowadziły również politykę jak największego obłożenia łóżek, dochodzącego nawet do 90%. Z punktu widzenia kapitalistycznej ekonomii ograniczanie wydatków spowodowało, iż obecnie brakuje szpitalnych przygotowanych na przyjęcie zakażonych koronawirusem. W całych Stanach Zjednoczonych w momencie rozpoczęcia epidemii było nie więcej niż 45 tysięcy wolnych miejsc dla pacjentów z chorobami zakaźnymi – kilkakrotnie mniej niż na przykład w Korei Południowej. Symbolem nieprzygotowania amerykańskiego systemu ochrony zdrowia stały się przenośne kostnice budowane przed szpitalami. Burmistrz Nowego Jorku musiał prosić władze federalne o przysłanie wojskowego okrętu szpitalnego, który przyjąłby chorych ze szpitali. Zabrakło bowiem miejsc nie tylko dla zakażonych koronawirusem, lecz również innych chorych.

Komercjalizacja służby zdrowia spowodowała również cięcia wydatków na sprzęt, który nie przynosi jak najszybszych zysków. W związku z tym zarówno Włochy, jak i w jeszcze większym stopniu Stany Zjednoczone, nie posiadają zapasu respiratorów potrzebnych najciężej przechodzącym koronawirusa. We Włoszech spowodowało to konieczność podejmowania dramatycznych decyzji kogo odłączyć od respiratora. W Stanach Zjednoczonych sytuacja taka pojawi się już wkrótce. Problemem jest również brak nawet najbardziej podstawowych środków ochrony dla pracowników medycznych. USA, przedstawiane jako „najbogatszy kraj świata”, musiały uruchomić ich dodatkową produkcję, ponieważ okazało się, iż lekarze i pielęgniarki przygotowują improwizowane kombinezony ochronne z worków na śmieci.

Kapitalistyczny model opieki zdrowotnej przyczynia się do wzrostu liczby ofiar również ze względu na to, iż nie obejmuje znacznych grup ludności. W Stanach Zjednoczonych od 1978 roku niemal nie zmieniły się realne dochody biedniejszej części społeczeństwa. Tymczasem ceny usług medycznych wzrastały. W najgorszej sytuacji znajdują się emigranci, pracownicy sezonowi oraz seniorzy. Duża grupa ludzi starszych ma zbyt niskie dochody aby leczyć choroby spowodowane wiekiem. Są to schorzenia przewlekłe wymagające zwykle dużych nakładów finansowych. Większość tanich ubezpieczeń zdrowotnych nie wystarcza na pokrycie kosztów bardziej skomplikowanego leczenia. Osoby z nieleczonymi chorobami przewlekłymi są z kolei potencjalnymi ofiarami śmiertelnymi koronawirusa. We Włoszech i Hiszpanii zmarła niemal połowa pensjonariuszy domów starców i domów pomocy społecznej.

Kapitalizm powodujący ogromne wykluczenie społeczne sprawia jednocześnie, że dla wielu ludzi, w tym z grup ryzyka, spełnienie zasad kwarantanny, pozostania w domu oraz zachowania społecznego dystansu jest niemożliwe. Dotyczy to na przykład bezdomnych, ale również mieszkańców biednych dzielnic zmuszonych do podejmowania niebezpiecznych, śmieciowych prac aby utrzymać rodziny. Nie mogą oni z dnia na dzień przerwać pracy, ponieważ pozostaliby bez środków do życia. Żyją często w dużych skupiskach przy ograniczonym dostępie do instalacji sanitarnych. Jest to środowisko idealne do powstawania epicentrów epidemii.

Komercjalizacja służby zdrowia przyczynia się do rozwoju epidemii również ze względu na charakter zatrudnienia personelu. Nie wystarcza funduszy na oddzielenie pracujących przy chorobach zakaźnych od całej reszty medyków. Część lekarzy i niemal wszystkie pielęgniarki są zatrudnieni na kontratakach wymuszających pracę w kilku miejscach. Dyżurują w szpitalu, a następnie w prywatnej klinice lub domu opieki. Zarówno we Włoszech, jak i w USA doszło do przypadków przenoszenia wirusa między placówkami medycznymi właśnie przez pracowników medycznych. Miało to miejsce również w Polsce, w wyniku czego kwarantanną objęto częściowo lub całkowicie niektóre szpitale.

W obliczu pandemii upada również mit o rzekomej innowacyjności kapitalizmu. Okazało się, że to państwowe instytuty, między innymi na socjalistycznej Kubie, prowadza badania nas szczepionkami i lekiem. Bez interwencji państw oraz przeznaczenia publicznych pieniędzy, działania te nie byłyby możliwe. Wielkie koncerny farmaceutyczne, dysponujące ogromnymi środkami, kierując się wolnorynkową logiką były bowiem od lat zainteresowane przede wszystkim medykamentami przynoszącymi jak najszybsze i największe zyski. Dlatego skupiały się na medycynie estetycznej, prostych suplementach diety i innych mało istotnych z punktu widzenia badań medycznych dziedzinach. Nawet obecnie dopiero zmuszone przez rządy państw, w bardzo ograniczonym stopniu włączają się do walki z pandemią.

Brzask, 11.04.2020 r.

Szum, niewidzialna ręka rynku i wizje wyjścia

Od początków pandemii koronawirusa otacza nas informacyjny szum. Nawet bardziej niż otacza. Niemal z dnia na dzień pogłębia się. Warto jednak przyjrzeć się, co przewija się pomiędzy coraz rzadszymi już chyba ogłoszeniami o dostawie posiłków do domu.

Zauważa się bez trudu chór głosów (rozdzierających krzyków – chciałoby się powiedzieć) epigonów neoliberalizmu – tak groteskowych, że aż trudno ich w obecnej sytuacji nie zauważyć. Jak to państwo zadręcza ich podatkami, nie wspiera, nie zasila pieniędzmi, nie odpuszcza wszystkiego im w pacht. „Przecież to my tworzymy dochód, miejsca pracy i co tam jeszcze. Bo jak nie – to zabierzemy nasze zabawki (czytaj – pieniądze z banków), pójdziemy sobie i będziecie nas prosić, żebyśmy wrócili”. Za tymi zgranymi mantrami nie sposób nie wysłyszeć tego, o co naprawdę chodzi. Przesłanie w swojej istocie, choć powtarza wszystko co już zawsze słyszeliśmy, tym razem brzmi bowiem wręcz histeryczne: „Jak to, nie kupimy sobie w tym roku po nowym Range Roverze, nasze dzieci nie pójdą do prywatnej szkoły, żeby nie musiały stykać się z plebsem, nie będziemy mieli kasy na kochankę, na którą przecież musimy łożyć, i na wczasy na Malediwach dla żony, żeby miała jakąś kompensatę? Na to niech pracuje dziesięciu durniów na śmieciówkach, za które winni nam dozgonną adorację i wdzięczność. I co, ten wspaniały świat ma się zmienić?”

Cieszą natomiast coraz częstsze głosy lewicy radykalnej, wieszczące rychły zmierzch konsumerystycznego kapitalizmu. Mówiące – skądinąd słusznie – o potrzebie renacjonalizacji przynajmniej głównych gałęzi gospodarki, odejścia od oparcia jej na usługach, konieczności przejęcia przez państwo odpowiedzialności za zapewnienie podstawowych mechanizmów zabezpieczeń – systemu opieki zdrowotnej, edukacji, bezpieczeństwa, pomocy socjalnej. Do niedawna traktowany z przymrużeniem oka nawet przez wielu mniej lub bardziej nominalnych lewicowców postulat minimalnego dochodu gwarantowanego wymieniany jest na tej liście jak najbardziej poważnie i nie budzi już szczególnego zdziwienia. Zaczynamy sobie zdawać sprawę, że nawet w mniej urynkowionej gospodarce ktoś będzie musiał wytworzone dobra kupować, a nie zrobią tego ludzie pozbawieni środków do życia.

Już teraz widać, że taki model urządzenia społeczeństw w dobie kryzysu sprawdza się najlepiej. Starczy popatrzeć na państwa, które jak Kuba nie tylko są w stanie skutecznie opanowywać epidemię, ale i świadczyć pomoc innym, choć są obecnie tylko enklawami w kapitalistycznym świecie, które już dawno miały się podobno załamać i znaleźć w zapaści.

Jak wprowadzenie tych rozwiązań miało się dokonać – nie jest jednak jasne. Czy to system miałby się sam zreformować, bo nie będzie widział przed sobą już innej alternatywy, a w czasie kryzysu „wszyscy (jakoby) stają się socjalistami”, czy nastąpi „bunt mas”, na który w zatomizowanych społeczeństwach rozwiniętych trudno póki co liczyć? Te pytania w rozważaniach lewicowych ekonomistów pozostają zwykle bez odpowiedzi.

Rządzący aplikują nam z kolei – bardziej zaawansowany niż poprzednio stosowane – wariant administrowania strachem. Niestraszni są już imigranci z globalnego Południa, którzy „zaleją nas, odbiorą nam pracę i nasze kobiety i wykorzystają multi-kulti do tego, aby pozbawić nas tożsamości”, niestraszny nawet demoniczny Putin, którego macki „sięgają wszędzie”. Teraz straszny jest wirus, przed którym grupa trzymająca władzę nas broni najskuteczniej jak może i nie wolno tego w żaden sposób kwestionować. Dlatego mamy coraz to nowe i groteskowe zakazy, wprowadzane w imię powstrzymywania pandemii, ale przy okazji służące też pogłębianiu atomizacji społeczeństwa i skazujące jego członków na przeżywanie strachu w samotności. Przyprawia się je słowami otuchy postulowanego ponadklasowego solidaryzmu typu „głęboko wierzę w to, że wspólnie sobie poradzimy, tylko musimy być posłuszni”. Póki co – remedium działa, bo wprowadzanych w celu walki z koronawirusem rygorów nikt nie zakwestionuje. Tak samo, jak nikt nie odważył się powiedzieć, że „król jest nagi” ani nie zapytał „po co jest ten miś?”

Administrowanie strachem i wyższą koniecznością po raz kolejny sprawdza się jako metoda na utrzymanie władzy, ale na niewiele poza tym. Pewnie nawet po zakończeniu czy też opanowaniu epidemii wiele z tych przez nią usankcjonowanych ograniczeń wolności zostanie przez rządzących uznana za przydatne i warte utrzymania na stałe.

W tle dostajemy jałowy spektakl rozgrywany przez polityków uważających, że istota polityki sprowadza się do personalnych rozgrywek, kto będzie premierem, co zrobi senat, ale o tym, jak rządzący widzą jakiś konstruktywny plan na przyszłość – wiadomo najmniej. To co robią, nie tylko w Polsce, sprowadza się do prezentowania dziwacznego amalgamatu przejętych z przeszłości recept, jak radzić sobie z epidemią. Już nie z kryzysem gospodarczym, który jest aż nadto widoczny – tu amalgamat ten jest już nie tylko dziwaczny, ale i eklektyczny, zbudowany z elementów, o których już teraz można powiedzieć, że po pierwsze będą ze sobą nie do pogodzenia, a z których przebijają wątki ochrony przedsiębiorców i nakazy solidarnych zachowań i dyscypliny. To ostanie znamy dobrze, bo przez kolejne kryzysy oznaczało tylko, że zamiast spojrzeć na świat ze swojej perspektywy, pracownicy mają się potulnie godzić na przerzucanie na nich kosztów gospodarczej zapaści. Po drugie – będzie to kryzys inny niż ten z 2008 roku – uderzający nie w bankową nadbudowę, ale w samą podstawę sił wytwórczych i w istotę modelu gospodarczego polegającego na ustawicznej ucieczce do przodu: w rosnący dług ukryty w śmieciowych papierach wartościowych, w stymulowanie niepotrzebnej nikomu nadmiernej konsumpcji, w oparcie go na usługach, a nie na produkcji. Tymczasem zaś widać wyraźnie, że w obliczu tego kryzysu, usługi i konsumpcja uwiędną pierwsze. Już dogorywają, podobnie jak system finansowania stojący za nimi i zbudowany wokół koncepcji, żeby dziś wydawać już nie pieniądze „jutrzejsze”, ale nawet „pojutrzejsze”.

Jak będzie wyglądał świat kryzysu – tak naprawdę za wcześnie jest przewidywać, co w obecnej sytuacji nie jest może najlepszą pociechą. Jedno chyba tylko można z pewnością powiedzieć, że nie opanują go zamknięte w sobie państwa narodowe. Już pierwsze tygodnie ogólnoświatowej sytuacji kryzysowej pokazują jasno, że na rozwiązania skuteczne można liczyć tylko w skali globalnej. I nie będą one wypracowywane w drugoligowych stolicach. Ani nawet – w pierwszoligowych, bo nie ma dziś na świecie państwa w pojedynkę tak silnego, żeby mogło nadać ton dalszym przemianom. Bez rozwiązań internacjonalnych i bardziej radykalnych niż te, które obecny system byłby w stanie zaproponować, wyjścia z tego kryzysu nie będzie.

Na tle tego informacyjnego szumu nie słychać głosu socjaldemokracji, „nominalnej lewicy”, która wierzy, że państwo socjalne da się pogodzić z kapitalizmem. Czy z tego powodu, że ów oparty na niespójnym założeniu pomysł miał okazję zaistnieć tylko w szczególnych okolicznościach, które od kilku dziesiątków lat nie zachodzą. Czy dlatego, że eklektyczne instrumentarium socjaldemokratycznego, centrowego paradygmatu zostało w gruncie rzeczy przejęte przez inne siły polityczne, które z równym skutkiem – a głośniej – propagują rozwiązania tak samo mieszające elementy wywodzące się z niezachwianej wiary w „niewidzialną rękę rynku” z frazeologią bezklasowego solidaryzmu społecznego? Czy też dlatego, że doszła do wniosku, że będąc zwekslowana na margines głównego nurtu, pozostaje jej tylko siedzieć cicho i co najwyżej ograniczyć się do rytualnej krytyki politycznych przepychanek, w których i tak nie bierze udziału, bo nikt jej do nich nie dopuści? Czy też może – w obliczu nadchodzącej konfrontacji między skrajnym liberalizmem, gotowym bronić preponderacji kapitału za wszelką cenę, kosztem nędzy, bezrobocia i bezdomności i śmierci milionów, a wizją nowego świata, opartego nie na zasadach wyzysku i niekontrolowanej akumulacji, socjaldemokracja nie ma po prostu do powiedzenia nic, nad czym warto w ogóle się zastanawiać.

Z tego szumu informacyjnego jedna konkluzja wyłania się wyraźnie: co zrobić, jakie rozwiązania zastosować, dobrze wiadomo. Pozostaje sobie jeszcze odpowiedzieć – jak do tego doprowadzić. Ale i na to pytanie odpowiedź zapewne przyjdzie niedługo, bo wkraczamy w obszar nieznanego, w świat, w którym to, co jeszcze niedawno było ukryte za horyzontem czasu i niewyobrażalne, manifestuje się już teraz na naszych oczach. Liberalna ułuda bezklasowego świata rozpada się. A to jeszcze nie koniec.

Grzegorz Waliński, 10.04.2020 r.

Wirus kapitalizmu

Pandemia i towarzyszące jej zjawiska wstrząsają nie tylko gospodarką i życiem, ale też zbiorową świadomością. I chociaż najgorsze jeszcze jest przed nami, to mamy już właściwie wszystkie podstawy, żeby ocenić jak kapitalizm z taką sytuacją sobie radzi. Również do tego, żeby stwierdzić, że sobie w ogóle nie radzi.

Już sama analiza przebiegu epidemii w Chinach i bogatych krajach europejskich, które są równocześnie jednymi z najbogatszych krajów świata, jest wysoce pouczająca. Wziąć trzeba przy tym pod uwagę nie tylko liczby bezwzględne, ale również liczebność populacji, gęstość zaludnienia i wreszcie fakt, że Chiny stanęły w obliczu problemu jako pierwsze, podczas gdy wspomniane kraje miały co najmniej dwa miesiące na przygotowania.

Okazuje się, że całe owo bogactwo materialne w ogóle nie pomogło, a być może nawet zaszkodziło. Konsumpcyjny model życia oraz łatwość (a zarazem często konieczność) poruszania się ludzi między odległymi obszarami na pewno nie miały korzystnych skutków dla rozprzestrzeniania się epidemii.

Tymczasem w Chinach udało się ograniczyć to zjawisko w zasadzie do jednego obszaru. Obecnie liczba zachorowań spada i można mieć nadzieję, że sytuacja jest w coraz większym stopniu opanowana. Co również istotne – doznała uszczerbku, ale nie załamała się chińska gospodarka.

Wielu komentatorom te fakty albo w ogóle umykają, albo powtarzają jak mantrę pewną utartą formułkę, sprowadzającą się do tego, że w Chinach zastosowano radykalne „antywolnościowe” środki, których nie da się wprowadzić w krajach „demokratycznych” i tyle.

Już obecnie, a znajdujemy się przecież na początku katastrofy, gospodarki krajów kapitalistycznych zaczynają się chwiać. Rwą się łańcuchy dostawców. Pojawiają się (na razie chwilowe) braki towarów w sklepach. Niebawem możemy mieć też do czynienia ze spekulacją oraz – co raczej jest pewne – z poważną inflacją, jako że rządy i banki centralne rozpoczęły właśnie masową emisję pieniądza.

Najgorsze, że brakuje podstawowych materiałów, które są niezbędne do opanowania epidemii, takich jak maski, środki dezynfekujące i stroje ochronne dla pracowników służby zdrowia. Nie jest też już żadną tajemnicą, że jeśli nawet uda się w końcu epidemię opanować, będziemy mieli do czynienia z kryzysem gospodarczym na skalę światową, który może być w skutkach równie dotkliwy.

Spośród bardzo licznych wad kapitalizmu, takich jak alienacja pracy, niszczenie więzi społecznych, bezrobocie, cykl koniunktur i kryzysów, na czoło obecnie wysuwa się żywiołowy charakter życia gospodarczego. Brak centralnego planowania i koordynacji działań uniemożliwia dokonanie racjonalnej alokacji zasobów. Nie można ich przesunąć do najbardziej priorytetowych oraz strategicznych gałęzi gospodarki i to w chwili, kiedy jest to tak pilnie potrzebne.

Nie można również w skoordynowany sposób ograniczyć lub zamrozić całych innych dziedzin gospodarki i to jeszcze w taki sposób, żeby było możliwe ich szybkie podniesienie, kiedy zagrożenie epidemiologiczne się zmniejszy. Te wszystkie kwestie znajdują się w gestii prywatnych podmiotów, które kierują się przecież partykularnymi interesami.

W końcu nawet zamknięcie niektórych zakładów, którego można dokonać administracyjnymi zakazami, powoduje ogromne koszty społeczne, jako że pozbawia dochodu zatrudnionych tam osób, zaś brak planu i koordynacji sprawia, że ich ponowne otwarcie może okazać się niemożliwe, ponieważ może już nie być dostawców albo odbiorców.

Wykształcony przez kapitalizm skrajny indywidualizm, brak poczucia odpowiedzialności i lekceważący stosunek do dobra wspólnego, daje o sobie znać. Nie wszyscy przestrzegają tak potrzebnych ograniczeń. Ludzie wpychają się do kolejek, nie przestrzegają zalecanych odstępów, ignorują kwarantannę.

Nie sprawdza się też w ogóle typowe dla kapitalizmu myślenie o chorobie jako o prywatnym problemie chorego. Pozostawianie osób zarażonych samym sobie potęguje zagrożenie powszechne, zarówno dla ubezpieczonych i nieubezpieczonych, tych, których stać na leczenie i tych, których nie. Stąd narasta oczekiwanie, że leczeniem i izolowaniem chorych zajmie się państwo i to bezpłatnie, choć ten sposób myślenia był u nas od dekad tępiony.

Coraz głośniej słychać też oczekiwania wprowadzenia powszechnych świadczeń socjalnych dla osób dotkniętych epidemią albo jej skutkami. Pomocy zaczynają się domagać również przedsiębiorcy. Tymczasem charakterystyczna dla kapitalizmu tożsamość przedsiębiorcy i przedsiębiorstwa sprawia, że pomoc kierowana w celu utrzymania zakładu pracy może stać się źródłem bogacenia się prywatnych osób.

Dystrybucja środków ochronnych już w wielu krajach została przejęta lub ściśle uregulowana przez państwo. Tyle lat wbija się wszystkim do głowy, że rynek to taki wspaniały i samoregulujący się mechanizm. A teraz nagle zdecydowano na metody „nierynkowe”. Całe szczęście, bo gdyby decydować miał rynek, to środki te trafiłyby do najbogatszych, a nie w miejsca, w których są najbardziej potrzebne.

Jeśli braki towarów zaczną pojawiać się cyklicznie i narastać będzie spekulacja, pojawią się niebawem (i słuszne!) żądania wprowadzenia ich reglamentacji, jakże pogardzanej i wyśmiewanej przez ostatnie dekady. Być może pójdą one nawet dalej, jak choćby do bezpośredniej dystrybucji pewnych dóbr przez państwo na obszarach dotkniętych epidemią (np. przez wojsko).

Presja społeczna w tych kwestiach może być potężna i rządy się pod nią będą uginać. Problem polega na tym, że rządy krajów kapitalistycznych nie mają do realizacji tego wszystkiego narzędzi, albo się ich nawet celowo wyzbyły. Teraz będzie je trzeba w pośpiechu odtwarzać, niekiedy od zera. Dlatego prawdopodobnie dojdzie również do wstrząsów politycznych.
Jedno, co jest pewne, to że doświadczenie epidemii w wielu krajach doprowadzi do zmian.

Miejmy nadzieję, że społeczeństwa krajów europejskich, mimo tylu przeciwności, w końcu pokonają koronawirusa. Oby jednak, mając na uwadze takie doświadczenie, poszły dalej i rozprawiły się też z wirusem kapitalizmu.

29.03.2020 r. Marcin Adam

Postulaty społeczno-gospodarcze Komunistycznej Partii Polski w związku z pandemią COVID-19

W nadzwyczajnej sytuacji pandemii, gdy rządzący po raz kolejny chcą przerzucić koszty kryzysu na klasę pracującą – niezbędną w sytuacji kryzysowej a nisko wynagradzaną, KPP proponuje:

1. Automatyczne przekształcenie wszystkich „umów śmieciowych”, indywidualnej działalności gospodarczej itp. na umowy o pracę zgodne z Kodeksem Pracy.
2. Likwidację agencji pracy tymczasowej jako tworów pasożytniczych.
3. Pozostawienie umowy o dzieło jako formy pracy dodatkowej dla osób zatrudnionych na etacie lub tych, którzy wykonują tzw. „wolne zawody”, zgodnie z wcześniejszymi propozycjami KPP.
4. Wprowadzenie w sferze budżetowej gwarancji utrzymania zatrudnienia i wynagrodzeń na poziomie sprzed epidemii.
5. Wprowadzenie zakazu zwolnień oraz redukcji wynagrodzeń w przedsiębiorstwach prywatnych, przy państwowej gwarancji rekompensat przeznaczanych wyłącznie na utrzymanie miejsc pracy i wypłaty dla pracowników.
6. Zapewnienie wszystkim obywatelom podstawowych środków bytowych poprzez ich reglamentację i określenie maksymalnych cen (które bez reglamentacji nie będą skuteczne).
7. Urzędowe zagwarantowanie minimum socjalnego dla wszystkich na czas kryzysu.
8. Wprowadzenie wakacji kredytowych i czynszowych na czas epidemii i rekonstrukcji po jej zakończeniu.
9. Objęcie z mocy prawa wszystkich obywateli ubezpieczeniem zdrowotnym.
10. Objęcie nadzorem państwa sprzedaży środków ochrony zdrowia.
11. Wprowadzenie progresywnego, wysokiego podatku (nawet do 90 procent) od dochodów wielokrotnie przekraczających średnią krajową.
12. Opodatkowanie przepływów finansowych oraz koncernów w celu zwiększenia wpływów do budżetu.
13. Uruchomienie rezerw państwowych.
14. Czasowe zawieszenie wszelkich praw patentowych na środki ochrony, medykamenty i sprzęt służący do ratowania zdrowia i życia.
15. Przeznaczenie dla służby zdrowia pieniędzy dotychczas wydatkowanych na propagandę polityczną.
16. Zaprzestanie finansowania związków wyznaniowych z budżetu państwa oraz wypowiedzenie konkordatu.
17. Wypowiedzenie wszystkich umów na zbędne zakupy, w szczególności takich jak zakup samolotów F-35.
18. Zaprzestanie finansowania baz wojskowych USA oraz wycofanie polskich wojsk z tzw. „misji zagranicznych”, prowadzonych w interesie wielkiego kapitału.

21.03.2020 r.