Czy Polska jest dziś niepodległa?

Rozpoczynamy cykl publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. Zaczynamy od tekstu z broszury z 1919 r. poświęconej problemowi czy Polska faktycznie odzyskała niepodległość, czy naprawdę była wtedy wolna. Mimo swojej historyczności ten tekst wydaje się w wielu miejscach (zwłaszcza w analizie i ocenie sytuacji kraju pod butem burżuazji) aktualny także i dzisiaj. Zastanówmy się, zadajmy pytania, które padły w 1919 r., dziś i odpowiedzmy sobie: czy Polska jest dziś istotnie niepodległa? Jaką wolną Polskę chcemy?

 


Czy Polska jest dziś istotnie niepodległa? 

Z broszury „Rady Delegatów Robotniczych w niebezpieczeństwie”, Warszawa 1919 r.

Zastanówmy się, jaka to buduje się dziś niepodległa Polska?

Burżuazja polska wraz z PPS [część reformistyczna PPS-u po rozpadzie tej partii – przyp. red.] uchwaliła sojusz z imperialistami Anglii, Ameryki, Francji i Włoch. Burżuazja polska wraz z PPS zaciągnęła na prowadzenie wojny [chodzi o wojnę polsko-radziecką z lat 1919-1920, przyp. red.] wielomiliardową pożyczkę, której ciężar spadnie na klasę robotniczą.

I oto idą pułki i dywizje robotników i chłopów, oderwanych od rodzin i kraju, by w interesie polskiego i koalicyjnego kapitału przelewać krew swoją oraz krew robotników i chłopów innych narodów.

Pod dowództwem polskich, francuskich i włoskich oficerów ginie robotnik i chłop polski, by budować „niepodległą” Polskę na Litwie i Ukrainie [wojska Piłsudskiego okupowały w 1919 r. część Litwy, Białorusi i Ukrainy, przyp. red.], by popierać krwawą grę polskich i niemieckich imperialistów.

A w domu dach wali się nad głową, żona i dzieci przymierają głodem o proszonym chlebie.

Takiego budownictwa my, komuniści, nie chcemy, wielkim głosem wołamy do klasy robotniczej, by położyła kres tej okrutnej grze zbankrutowanej burżuazji, by rozpoczęła swe własne budownictwo, w braterskiej zgodzie z rewolucyjnym proletariatem krajów ościennych i całego świata.

Cztery miesiące zasiada Sejm i ani jednego prawa na rzecz robotników nie uchwalił, ani jednego prawa nie odjął klasom posiadającym. Podatek krwi na lud, stany wyjątkowe, wzmożony wyzysk, panowanie żandarmerii – oto wynik czteromiesięcznej pracy Sejmu.

Sejm polski popiera wyzysk uprawiany przez obszarników, zaciąga długi, które niszczą kraj, potęguje rozgardiasz w skarbowości polskiej, odrzuca na bok wszelkie reformy.

Budownictwo dzisiejsze burżuazji polskiej to zakuwanie klasy robotniczej w coraz ciaśniejszą obrożę nędzy i głodu.

Przeciw temu budownictwu Polski burżuazyjnej my, komuniści, walczymy, do walki wzywamy proletariat, by obaliwszy swych katów i zdzierców, przystąpił sam do budowania swego życia społecznego na podstawach socjalizmu.

Kto chce dzisiejszą katorgę podtrzymać ten zdrajcą jest tych milionowych rzesz robotników, które stanowią prawdziwą Polskę.

Pokazaliśmy, na czym polega ta „niepodległość” burżuazji i PPS. Ucisk klasy robotniczej pozostał ten sam, co za caratu i okupacji. Niepodległość oznacza dla nich podbój obcych krajów (Litwa, Białoruś, Ukraina), niepodległość oznacza wojny na cztery fronty, wojny grabieżcze, zaborcze. Gdy komuniści głoszą to w Radach Delegatów Robotniczych i wzywają do protestu, PPS nazywa ich zdrajcami, z którymi nie wolno współpracować. Gdy komuniści głoszą w RDR, że wszelkie sprawy sporne, wszelkie zatargi o granice, wszelki ucisk jednego narodu przez drugi zniknie, gdy w krajach tych robotnicy ujmą władzę w swe własne ręce – PPS nazywa ich zdrajcami kraju. Gdy we Francji, w Anglii, we Włoszech, w Ameryce, we wszystkich bez wyjątku krajach koalicji klasa robotnicza protestuje przeciwko wojnie z Rosją Sowiecką – PPS u nas popiera tę wojnę, głosuje za kredytami wojennymi, za rekrutem, miotając oszczerstwa na Rosję Sowiecką i judząc robotników polskich przeciw rosyjskim. Gdy komuniści wzywają do braterstwa ludów, są według PPS zdrajcami.

Kiedy w 1916 r. obaj kajzerzy, austriacki i niemiecki, dziś zwaleni przez rewolucję, ogłosili akt 5 listopada, nadający Polsce „niepodległość”, PPS rozpływała się z uwielbienia, chwaląc ten akt obłudy. Dowodziliśmy wówczas, że akt 5 listopada jest obłudą i oszustwem, i wzywaliśmy robotników do walki – PPS nie szczędziła nam wówczas wymysłów.

Dziś PPS chce, by robotnicy zapomnieli, jak wzywała ich do obrony „okupacyjnej niepodległości” pod sztandarami Hindenburga [Paul Hindenburg – feldmarszałek z czasów I wojny światowej, prezydent republiki weimarskiej, w 1933 r. mianował Adolfa Hitlera kanclerzem Rzeszy, przyp. red.]. Dziś PPS wzywa robotników do uległości wobec niepodległości Paderewskich, Korfantych i Daszyńskich [Ignacy Paderewski – kompozytor, muzyk, działacz polityczny, jeden z liderów chadecji, premier RP w 1918 r., a następnie minister spraw zagranicznych; Wojciech Korfanty – jeden z liderów chadecji, przemysłowiec, rozbił rewolucyjno-niepodległościowy ruch powstańczy spychając go na tory nacjonalistyczne; Ignacy Daszyński – przywódca i ideolog reformistycznej PPS, organizator PPSD w Galicji, premier rządu lubelskiego w 1919 r., w 1928 r. marszałek sanacyjnego Sejmu, przyp. red.].

Czyż Polska jest dziś istotnie niepodległa? Czy lud polski może stanowić, że chce żyć w pokoju i zgodzie z sąsiadami? Że pracę swą chce tak lub inaczej zorganizować? Że produkty swej pracy chce sprawiedliwie wymienić na te lub inne produkty innych społeczeństw? Że nie chce swą krwawicą płacić milionowych podatków za pieniądze roztrwonione lub zagrabione przez polską lub obcą burżuazję? Czy chłop i robotnik polski są wolni decydować o tym wszystkim? Nieprawda. Polski chłop i robotnik ginąć muszą w wojnach, bo tak im każe polska burżuazja, a tej dyktuje prawa burżuazja silniejszych państw.

Chłop i robotnik polski umierają z głodu, z braku pracy, bo kapitalista polski nie chce uruchomić fabryk, bo obszarnik paskiem żyje, nie pracą. A kapitalizm polski musi poza tym słuchać nakazów, jakie mu przyślą kapitaliści innych krajów, z nimi się sprzęgł, by wspólnie więzić i obdzierać robotników i chłopów.

Dzieło pracy robotnika i chłopa należy nie do niego, tylko do kapitalisty. Dostanie on za nie głodową płacę, tak jak robotnicy w innych kapitalistycznych krajach. Z zagranicy kapitalista francuski, angielski i amerykański przyśle towary, jakie będzie chciał, ile będzie chciał i po takiej cenie, jaką mu dyktuje jego paskarski interes. A za pożyczki miliardowe, które nie robotnik zaciągnie, ale panowie w Sejmie, zedrą z niego skórę, zapłaci on swym głodem, chorobą i śmiercią.

Niepodległość taka, jakiej chce burżuazja i PPS, to panowanie zgrai kapitalistycznych rządów, opartych na niewoli mas i będących w poddaństwie rządów burżuazyjnych paru wielkich państw.

Wszak teraz w Paryżu kilku przedstawicieli wielkich państw decyduje o losach niepodległych Polski, Czech, Jugosławii i innych [chodzi tutaj o konferencją pokojową w Wersalu Stanów Zjednoczonych, Anglii, Francji, Japonii i Włoch, zakończonej 28.06.1919 traktatem, zwanym wersalskim, przyp. red.]. Przedstawicieli tamci sami określą, jakie będziemy mieli granice, jakie długi i inne rzeczy.

Przeciw tej niewoli występujemy my, komuniści.

Wzywamy masy robotnicze robotnicze do walki, do wielkiej rewolucji socjalnej. Jej zwycięstwo obali niewolę państw burżuazyjnych, zniesie okopy graniczne, dzielące robotników, a łączące burżuazyjnych wyzyskiwaczy, i utrwali prawdziwą Niepodległość.

 


„Czy Polska jest dziś istotnie niepodległa?”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 21-24.

Zostanie po was złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń

Otwierając codziennie rano telewizor, polscy prezenterzy TV rozpoczynają swoją pracę od podawania wiadomości o tym jakie okropne „zbrodnie” są dokonywane przez „wrogie wojska” rosyjskie oraz „samorodne ukraińskie oddziały”, walczące z walczącymi o swoją „wolność „oddziałami demokracji ukraińskiej”, pod wodzą kogo? Kliczki, Jaceniuka itp. Ciekawym w tym wszystkim jest to, iż te „demokratyczne oddziały”, które jak to wynika z enuncjacji polskich reporterów polskiej telewizji nie używają broni palnej, jak już używają to wykorzystywana przez nich broń palna „zabija” wyłącznie przeciwników, walczących ze „zwolennikami ukraińskiej demokracji”. Można odnieść również wrażenie, iż polscy reporterzy, są w przededniu wywołania „wojny” z Rosją, a ich zdaniem prezydent tego kraju Putin, to nic innego, jak „zbrodniarz” oraz wróg narodu ukraińskiego. Również „Solidarność” od samego początku powstałego w wyniku ingerencji państw zachodnich jest zaangażowana w popieranie tzw.obcji „demokratycznej” na Ukrainie. W 16 marca bm. , organizuje przed ambasadą Rosyjską demonstracje poparcia nowych władz ukraińskich.. Jak stwierdził w swojej wypowiedzi Piotr Duda, chce ona pokazać nasze „poparcie”, nazywając rzecz po imieniu, a agresora nazwać po imieniu. Musimy Ukrainie okazać naszą solidarność. Jednym tchem przytacza się wypowiedzi, „największego demokraty USA, a być może i świata Baracka OBamy”, walczącego z terrorystami, oraz innym „nasieniem” zła. Widać to wyraźnie o osiągniętych sukcesach tego kraju, reprezentowanego przez Obamę, jak po tych zwycięstwach, żyją narody : Iraku, Libii, Afganistanu, Syrii. O walkach z przeszłości prowadzonych „o wolność” przez USA, oraz ich osiągnięciach gospodarczych oraz politycznych, mogą mówić społeczeństwa : Wietnamu, Korei Płn. I wiele innych narodów.

Zdaniem prezydenta Rosji Putina w Kijowie nastąpił przewrót, przejęcia władzy siłą, – jak to nazywają eksperci – „rewolucją”. Rosja może wysłać żołnierzy za granicę, ponieważ porosił o to na piśmie Wiktor Jakunowicz, który przez Rosję, nadal uważany jest za prezydenta Ukrainy.

Pogromcy „Komuny” zarówno ci z Polski, jak również Europy oraz USA, prawie codziennie, a szczególnie zwłaszcza w dniach ustanowionych przez nich rocznic dokonują chwalebnych podsumowaniach osiągniętych sukcesów. Jednym z takich recenzentów tych sukcesów jawi się b. prezydent RP L. Wałęsa, ale nie odbiega w tym zakresie od tego również b. prezydent RP, „wybitny działacz lewicowy” Aleksander Kwaśniewski, a sekunduje im w tym aktualny prezydent RP. B. Komorowski. Historia bowiem toczy się zgodnie z „rosyjską” zasadą, iż jak jest dobrze to sam, a jak żle- to „zastępca”. Aczkolwiek ani Stalin, ani Wałęsa, ani żaden inny nie wychował zastępcy… i jak społeczeństwo ma sobie dać radę z ich braku?

Prezentowany w polskiej TV dokumentalny film poświęcony doradcy amerykańskich prezydentów panu Zbigowi Brzezińskiemu, który we wszystkich problemach otaczającego nas świata, zawsze zachowywał słuszny dystans. W prezentowanym filmie zostali przedstawieni wrogowie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, to jest przez osobę Michaiła Gorbaczowa, byłym działaczu komsomolskim, pochodzącym z jakiejś wioski koło Saratowa, któremu pachniały „wonie” : Londynu, Berlina oraz Waszyngtonu. W wyniku czego otrzymał duży „szmal” w amerykańskich dolarach i jest od czasu do czasu wyciągany z historycznego oraz okazyjnie zawieszany na salonach obchodzących „kapitalistyczne rocznicowe uroczystości.” Wszystko jest w porządku, gdyby w ramach tych „uroczystości”, mimochodem TV nie pokazała, iż w Krakowie na Rynku Głównym tradycyjną wigilię dla głodnych oraz bezdomnych, których w 2013 roku było więcej, niż w poprzednim, a pieniędzy na jej urządzenie było mniej. Przedstawiony bohater, jeden z głównych sprawców naszej niedoli  jak owinięty w lśniący, kapitalistyczny srebrny papierek, po to tylko aby ubić pianę z mózgów kilku milionów mieszkańców kraju nad Wisłą, i jak sztywna musi być serwowana piana, aby trwać do dzisiejszego dnia.

Podczas kiedy w wielkich ośrodkach kapitalistycznej władz: Waszyngtonu, Londynu, Watykanu, Paryża oraz Rzymu nie ustawały i nie ustają w trudzie be zetrzeć znienawidzony przez nich socjalizm, robiąc w to miejsce dla „miłego ustroju- jakim jest kapitalizm” to warto przypomnieć walczącym „ukraińskim demokratom” o kapitalizm w wydaniu „zachodniej demokracji”, to warto przypomnieć, jak wyglądała wigilia na Rynku Głównym w Krakowie, odbywająca się w cieniu ruin Nowej Huty, Katowic, FSO itp. I tysięcy ruin jakie pozostały po naszym przemyśle z takim trudem odbudowanym po wojennej rujnacji.

„Zostanie po was złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń”. (Cyprian Kamil Norwid). Trafna i gorzka to przepowiednia!

Opracował: J. P. Warszawa 2014-03-05

Rząd jeszcze bardziej zależny od kapitału

Donald Tusk w reakcji na spadające notowania swojej partii dokonał rekonstrukcji rządu. Źli ministrowie zostali wymieniani na jeszcze gorszych, a cała zamiana to nic innego jak próba odwrócenia uwagi od problemów ekonomicznych oraz afer korupcyjnych, których bohaterami są politycy PO.

Z rządu odszedł minister finansów Vincent Rostowski, który popadł w konflikt z korporacjami finansowymi, ze względu na krytykę systemu OFE. Jego miejsce zajął Mateusz Szczurek, dotychczas główny ekonomista banku ING. Do władzy doszedł bezpośredni reprezentant interesów wielkich korporacji, który już na starcie zapowiedział, że jest przeciwnikiem likwidacji OFE, a także, że w najbliższych latach nie da się zmniejszyć bezrobocia.

Nominacja Macieja Grabowskiego na ministra środowiska to sygnał, że rząd Donalda Tuska nie ma zamiaru dbać o ekologię. Trudno oczekiwać aby zmiana dokonana podczas trwającego w Warszawie szczytu klimatycznego ONZ, została dobrze przyjęta na arenie międzynarodowej. Maciej Grabowski jest zwolennikiem wydobycia gazu łupkowego, czyli de facto lobbystą koncernu Chevron. Uznaje on doprowadzenie do wydobycia gazu za jeden ze swoich priorytetów, pomimo że protestują przeciwko temu mieszkańcy terenów na których miałoby ono mieć miejsce.

Elżbieta Bieńkowska zastąpiła odchodzącego w atmosferze skandalu ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomira Nowaka. Oficjalnym powodem jego dymisji jest niewykazanie w deklaracji majątkowej drogiego zegarka, który miał być prezentem od żony. Trudno jednak uwierzyć, aby była to jedyna przyczyna. Już wcześniej pojawiały się informacje, że Nowak może być zamieszany w afery korupcyjne, więc możliwe, iż rządzący chcieli się zabezpieczyć przed kolejnymi skandalami. Dokonano rekonstrukcji struktury ministerstwa tworząc Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, mające zajmować się zarówno transportem, jak i budownictwem, gospodarką morską, rozwojem miast, dotacjami z UE na rozwój regionalny i wieloma innymi sprawami. Utworzono super resort o bardzo szerokich kompetencjach. Nie wiadomo jakie będą jego kompetencje, jednak z doświadczeń wiadomo, że tego typu ministerstwa służą głównie promocji prowadzących je polityków.

Zmiany dokonały się w resortach Nauki oraz Edukacji. Nowa minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, osoba bez większego doświadczenia, obejmuje resort w momencie, gdy narasta spór miedzy władzą a nauczycielami. Kontynuowana jest polityka zamykania szkół przez samorządy, a także pogarszania warunków zatrudnienia pracowników oświaty. Rząd dąży do likwidacji ochrony, jaką daje im Karta Nauczyciela i stara się jak najbardziej skomercjalizować edukację. Być może chodzi więc o odwrócenie uwagi od tych problemów i znalezienie osoby, która w razie problemów weźmie na siebie winę za spadający poziom oświaty.

Zmiany dokonane w Ministerstwie Sportu oraz Ministerstwie Cyfryzacji mają o wiele mniejsze znaczenie. Kuriozalne może wydawać się głównie utrzymywanie drugiego z tych resortów. Istnienie Ministerstwa Cyfryzacji stwarza pytanie czy aby nie chodzi o zagwarantowanie interesów wielkich korporacji również w przetargach związanych z cyfryzacją administracji publicznej.

Zmiany w rządzie to część strategii PO. Nie chce ona zmieniać swojej antyspołecznej polityki, ale jednocześnie widzi spadające poparcie przed zbliżającymi się wyborami. Rozważania nad nowymi ministrami to również sposób odwrócenia uwagi od sporej afery korupcyjnej w którą mogą być zamieszane osoby z szefostwa GUS oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Miały one w zamian za łapówki ustawiać wyniki przetargów na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych.

Afery korupcyjne nie ograniczają się tylko do polityków koalicji. Problemy ma również Adam Hoffman, poseł i rzecznik prasowy PiS. CBA skierowało do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez niego przestępstwa. Miał on w deklaracjach majątkowych z lat 2007-2012 zataić część dochodów. Dziennikarze dowiedzieli się, że mogło chodzić o kwoty około 100 tys. zł. Hoffman zrezygnował z członkowstwa w PiS oraz stanowiska rzecznika prasowego partii.

Jak widać w systemie kapitalistycznym, gdy pieniądz staje się najwyższą wartością nie ma miejsca na żadną etykę i uczciwość. Politycy różnych opcji deklarują przywiązanie do zasad, jednak dążenie do bogactwa za wszelką cenę jest czymś co wykracza poza partyjne ramy.

Ciąd dalszy walki z komunizmem

19 czerwca 2013 r. Senat RP jednogłośnie skierował senacki projekt ustawy do Komisji Ustawodawczej oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej Sejmu RP, które to Komisje poparły wnioski i skierowały uprzednio do rozpatrzenia przez Senat (co uczynił).

Senacki projekt ustawy został napisany w ramach pozytywnej odpowiedzi Senatu na petycję Rady Miasta Jastrzębie Zdrój (XLII/563/2009 z dnia 28 maja 2009 r.) w sprawie uchwalenia ustawy usuwającej z publicznego życia komunistycznych patronów ulic i placów.

Projekt ustawy zakłada:
„- zakaz propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej,
zakaz propagowania ustrojów totalitarnych przez nazwy dróg, ulic, mostów, placów, a także obiektów i urządzeń użyteczności publicznej,
usunięcie z nazw dróg, ulic, mostów, placów, szkół i innych obiektów symboli ustrojów totalitarnych.”

Art. 1.  Nazwy dróg, ulic, mostów, placów i innych obiektów nie mogą propagować symboli nazizmu, faszyzmu, komunizmu lub innego totalitarnego ustroju.”

Art. 2. 1.  Symbolem nazizmu, faszyzmu, komunizmu lub innego totalitarnego ustroju są w szczególności:
1) nazwy państw totalitarnych;
2) nazwiska członków organów władzy państw totalitarnych, na szczeblu centralnym i lokalnym;
3) nazwy partii rządzących w państwach totalitarnych oraz nazwiska członków organów kierowniczych tych partii na szczeblu krajowym i lokalnym;
4) nazwy organizacji młodzieżowych działających w państwach totalitarnych oraz nazwiska członków organów kierowniczych tych partii na szczeblu krajowym i lokalnym;
5) nazwy formacji militarnych i paramilitarnych tworzonych przez państwa totalitarne;

6) nazwiska członków struktur kierowniczych Międzynarodówki Komunistycznej (Kominternu) oraz Biura Informacyjnego Partii Komunistycznych i Robotniczych (Kominform);
7) nazwy jednostek administracyjnych i organów administracji tworzonych w okresie okupacji ziem polskich przez Armię Czerwoną w latach 1919-1920 oraz nazwiska ich członków i funkcjonariuszy na szczeblu krajowym i lokalnym;
8) nazwa Generalne Gubernatorstwo, nazwiska członków Urzędu Generalnego Gubernatora oraz rządu Generalnego Gubernatorstwa, nazwiska urzędników pełniących kierownicze funkcje w administracji dystryktów i powiatów w Generalnym Gubernatorstwie;
9) nazwy Komunistycznej Partii Robotniczej Polski, Komunistycznej Partii Polski, Komunistycznej Partii Górnego Śląska, Komunistycznej Partii Galicji Wschodniej, Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, Komunistycznego Związku Młodzieży w Polsce, Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, innych partii komunistycznych będących sekcjami Kominternu, ich jednostek organizacyjnych i terenowych oraz nazwiska członków organów kierowniczych tych partii na szczeblu krajowym i lokalnym;

10) nazwy Gwardii Ludowej (utworzonej przez PPR) oraz Armii Ludowej;
11) nazwy innych organizacji i formacji zbrojnych funkcjonujących w latach 1939-1945, opowiadających się za uczynieniem z Polski lub jej części państwa o ustroju nazistowskim, faszystowskim, komunistycznym lub innym totalitarnym oraz nazwiska członków organów kierowniczych tych struktur na szczeblu krajowym i lokalnym;
12) nazwa Związku Patriotów Polskich;
13) nazwy Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego oraz Krajowej Rady Narodowej;
14) oznaczenia dat przypisanych do wydarzeń oznaczających sukcesy ustroju nazistowskiego, faszystowskiego, komunistycznego lub innego totalitarnego;
15) nazwy organów bezpieczeństwa państwa, w rozumieniu art. 5 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 2007 r. Nr 63, poz. 424, z późn. zm.1)) oraz nazwiska ich funkcjonariuszy;

16) nazwiska osób symbolizujących udział w budowie i funkcjonowaniu ustroju nazistowskiego, faszystowskiego, komunistycznego lub innego totalitarnego oraz czołowych ideologów ustrojów totalitarnych;
17) nazwiska osób odpowiedzialnych za stosowanie represji pod ochroną ustroju nazistowskiego, faszystowskiego, komunistycznego lub innego totalitarnego.

Art. 2. 2.Państwami totalitarnymi, o których mowa w ust. 1, są w szczególności Polska Rzeczpospolita Ludowa, III Rzesza Niemiecka, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, jego poszczególne republiki i inne państwa komunistyczne.”

Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji uznała m.in., że propagowanie symboliki totalitarnej jest demoralizującym dla społeczeństwa, i że państwo polskie powinno traktować na równi wszystkie ustroje totalitarne tak samo: zarówno faszystowskie, jak i komunistyczne.

Jednakże ta sama Komisja powołując się na art. 13 Konstytucji, która zakazuje:

istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa

stwierdza w swojej interpretacji, że:

Ustrojodawca zrównał więc ze sobą nazizm, faszyzm i komunizm„.

Komisja przypomina także o art. 256, par. 2 Kodeksu Karnego, który jej zdaniem „penalizuje rozpowszechnianie każdej symboliki totalitarnej, nie tylko komunistycznej„, mimo że ten artykuł został już zakwestionowany przez Trybunał Konstytucyjny 19 lipca 2011 roku. Wyrok TK:
Art. 256 § 2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny w części obejmującej wyrazy: „albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej”, jest niezgodny z art. 42 ust. 1 w związku z art. 54 ust. 1 i art. 2 konstytucji„.

Projekt ustawy* został przesłany do dalszych prac legislacyjnych w Sejmie. Ten projekt ustawy de facto walczący z komunizmem i mono-ideologizujący społeczeństwo polskie jest niezgodny z Konstytucją RP oraz stoi w sprzeczności z uzasadnieniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecznik Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych Jerzy Bukowski, jak i cała prawica, pieją z zachwytu i wyrażają ogromną wdzięczność senatorom za przyjęcie tego projektu ustawy. Jak podaje za IPN w Polsce takich obiektów jest ok. 1000 i mając nadzieję, że przyjęcie tej ustawy będzie „symbolicznym zwycięstwem nad komunizmem„. Jerzy Bukowski najchętniej wysłałby wszystko co związane z komunizmem do muzeów i skansenów.

*kliknij w „Projekt ustawy”/ „Wyrok TK”, aby móc przeczytać cały tekst projektu/ wyrok Trybunału Konstytucyjnego w/s art. 256 KK w formacie PDF

Źródło: Niezależna.pl

Imperializacja europejska

Zapowiedziane ostatnio przez szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso kolejne zacieśnienie integracji w ramach Unii Europejskiej jest kolejnym sygnałem, iż imperialistyczne i antypaństwowe tendencje w ramach Wspólnoty mają się coraz lepiej. Szczegóły, które mają zostać podane do publicznej wiadomości przed przyszłorocznymi wyborami do parlamentu europejskiego już wzbudziły niepokój wśród polityków różnych opcji politycznych, nie tylko polskich ale również zagranicznych. Niepokój jak najbardziej słuszny, gdyż „integracja” nabiera coraz niebezpieczniejszych rozmiarów.

Ze słów Barroso najbardziej uderzająca była zapowiedź utworzenia urzędu centralnego ministra finansów mającego w przyszłości kontrolować finanse poszczególnych państw członkowskich. W jaki sposób miałby je kontrolować oraz jakie dokładnie miałby uprawnienia na razie nie wiadomo. Tym niemniej, sam fakt ewentualnego pojawienia się takiego nowego politycznego bytu jest wielce niebezpieczny gdyż uderzałby w najbardziej integralną i najważniejszą część niepodległości państw członkowskich. Poszczególne państwa, w tym Polska stracić mogą wszelką kontrolę nad swoimi finansami a więc także nad wszystkimi gałęziami gospodarki a co za tym idzie staną się posłusznymi wykonawcami władz w Brukseli. Uderzy to w szczególności w kraje takie jak właśnie Polska, których gospodarka już teraz opiera się w zasadzie wyłącznie na obcym kapitale i unijnych dotacjach. Pewien obraz tego jak może to w nieodległej przyszłości wyglądać daje obecna sytuacja polityczno-gospodarcza krajów Południa takich jak Cypr czy Grecja, które za cenę ustępstw w sferze własnej samodzielności otrzymują unijną pomoc. Ustępstw wymuszonych, gdyż podstawione pod ścianą zapaści kraje szantażowane przez unijnych imperialistów brakiem innych rozwiązań (choć takowe istnieją) przyjmują oferowaną im „pomoc”. Ów system, sprawdzony właśnie na krajach Południa widocznie na tyle spodobał się brukselskim elitom, że postanowiły go rozszerzyć na całą Unię Europejską.

Efekt jednak, choć niestety raczej nie w przypadku Polski, może być odwrotny od zamierzonego. Dwaj z trzech najważniejsi aktorzy na unijnej scenie, Niemcy i Wielka Brytania, coraz wyraźniej próbują przeciwdziałać polityce Brukseli, która już nawet im wymknęła się spod kontroli. Pierwsze skrzypce gra Wielka Brytania, w której tendencje eurosceptyczne wśród społeczeństwa są już bardzo wyraźnie widoczne. Stają się również coraz bardziej zauważalne w brytyjskich kręgach politycznych, zwłaszcza w rządzącej a tracącej poparcie Partii Konserwatywnej premiera Davida Camerona. Nie jest wcale wykluczone, iż premier chcąc reperować niekorzystne sondaże przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi przychylniejszym okiem spojrzy na mocno eurosceptyczne skrzydło swej macierzystej partii zdobywając tym samym społeczny poklask i władzę na kolejną kadencję. Szczególnie, że na prawej stronie rośnie mu wyczuwająca tendencje silna konkurencja- Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) oraz Brytyjska Partia Narodowa (BNP).

Co zaś tyczy się Niemiec, wzmacniają one sukcesywnie swoje państwowe instytucje nadając im coraz większe uprawnienia kosztem unijnych uregulowań. W tym przypadku jest to również podyktowane względami nowych tendencji w niemieckim społeczeństwie, coraz bardziej zmęczonym spłacaniem nie swoich długów oraz zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, w których rządząca Niemcami chadecka koalicja CDU-CSU będzie chciała utrzymać władzę. Bez ukazania swoich zasług w utrzymaniu niezależności może być to znacznie utrudnione, zwłaszcza w dobie kryzysu gdy rządzące partie tracą władzę. Oczywiście Niemcy są głównym unijnym graczem, państwem mającym ostatnie słowo w podejmowaniu wielu ustalonych w niej decyzji. Jednakże tendencje do wzmacniania samych siebie kosztem Unii ukazują wyraźnie, iż nawet im wymyka się ona powoli spod kontroli.

Na koniec warto byłoby się pokusić o przewidzenie efektu imperialistycznych dążeń Brukseli. Przede wszystkim mogą być one początkowo różne w przypadku różnych państw, w przypadku wspomnianej Wielkiej Brytanii mogą skutkować dalszym zamknięciem się na Unię czy wręcz wystąpieniem ze Wspólnoty. W przypadku państw takich jak Polska może skutkować to dalszym popadaniem w zależność od Brukseli i w konsekwencji utratę możliwości samodzielnego podejmowania decyzji. Jednakże, ostatecznie scenariusz w przypadku wszystkich państw członkowskich może być taki sam- po wystąpieniu jednego państwa nastąpi efekt domina i występowanie kolejnych co ostatecznie będzie skutkować upadkiem Unii, który w dłuższej perspektywie wydaje się być nieuchronny. Oby tylko z nie dającego się w takiej sytuacji uniknąć chaosu powstałego po jej upadku narodziła się nowa, lepsza i pozbawiona imperialistycznych zapędów Europa.

El  Compañero