Wspomnienie tow. Adama Zapyłkina (1930-2016)

5 lat temu, 25 lutego 2016 r., zmarł Adam Zapyłkin – działacz społeczny, lokatorski, ideowy komunista. Wspierał KPP i Brzask. Działał w Warszawskim Stowarzyszeniu Lokatorów.

Urodził się w 1930 roku w warszawskiej rodzinie robotniczej. Jego ojciec został rozstrzelany przez hitlerowców w 1943 roku podczas ulicznej egzekucji na warszawskiej Woli, a brat aresztowany i zamordowany na Majdanku.

Adam Zapyłkin jako młody chłopak zaangażował się w akcje małego sabotażu. Wypisywał na murach „PPR Walczy!”, „Pawiak pomścimy”. Podczas jednej z takich akcji został schwytany przez Niemców i miał zostać stracony w ulicznej egzekucji. Wyrwał się prowadzącym go żołnierzom, wskoczył do tramwaju i ocalał.

Od września 1944 roku, po wyzwoleniu warszawskiej Pragi, na której mieszkał, pracował jako goniec dla nowej administracji. Następnie walczył przeciwko ukraińskim faszystom z UPA i bandom zbrojnym w szeregach Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Później służył w Związku Walki Młodych, uczestnicząc w odbudowie Warszawy.

Po ukończeniu studiów pełnił szereg funkcji. Był między innymi dyrektorem naczelnym Monopolu Warszawskiego, dyrektorem w Centralnym Biurze Konstrukcyjnym Urządzeń Budowlanych oraz dyrektorem w Kombinacie Maszyn Budowlanych Bumar Waryński. Pracował również w Ministerstwie Budownictwa.

Na emeryturze angażował się w liczne inicjatywy społeczne. Jako ideowy komunista wspierał KPP i jej gazetę „Brzask”. Działał w ruchu lokatorskim – najpierw w Polskiej Unii Lokatorów, a następnie w Warszawskim Stowarzyszeniu Lokatorów.

Zmarł tow. Józef Gawlik

28 września, na niespełna miesiąc przed 93 rocznicą urodzin, zmarł w Bytomiu Tow. Józef Gawlik – weteran ruchu robotniczego, partyzant Gwardii/Armii Ludowej, członek Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, walczący z bandami reakcyjnego podziemia i bandami UPA, utrwalacz władzy ludowej, działacz PPR, PZPR, ZKP”P” oraz KPP, współtwórca pisma „Brzask” i jeden z pierwszych jego redaktorów, wierny i oddany sprawie Komunista.

Przez dwa lata uczestniczył w budowie Nowej Huty w szeregach Brygady Służby Polsce. Potem pracował w górnictwie, ukończył Technikum Górnicze w Bytomiu i został sztygarem. W lipcu 1952 roku został członkiem PZPR, następnie sekretarzem POP, członkiem Plenum miejskiego i I sekretarzem Komitetu Zakładowego.

Wielokrotnie wyróżniany za pracę zawodową i społeczną, odznaczony medalami resortowymi, zasłużony dla górnictwa, złotą odznaką im. Janka Krasickiego, medalem XXX-lecia PRL, krzyżami zasługi wszystkich klas i Orderem Sztandaru Pracy.

Od 1976 roku był członkiem ZBOWiD, a od 1984 r. uzyskał uprawnienia kombatanckie, które zostały Mu odebrane w 2017 r. Członek organizacji kombatanckich, ostatnio Stowarzyszenia Tradycji Ludowego Wojska Polskiego. Jeden z inicjatorów powstania Związku Komunistów Polskich „Proletariat”, a potem Komunistycznej Partii Polski. Autor wielu publikacji w Brzasku.

Całe życie poświęcił pracy dla dobra innych, do ostatnich chwil aktywnie zainteresowany działaniami Naszej Partii. Po śmierci oddał swoje ciało do dyspozycji nauki. Dla nas – komunistów był wzorem zaangażowania i aktywności dla dobra społeczeństwa i idei społecznej sprawiedliwości.

Cześć Jego Pamięci!
KKW KPP, Redakcja „Brzasku”
Towarzysze wspólnej walki

Proces redaktorów pisma Brzask wraca na wokandę

Sąd okręgowy w Katowicach 10 lipca postanowił o skierowaniu do ponownego rozpatrzenia procesu członków redakcji pisma „Brzask” wydawanego przez Komunistyczną Partię Polski. Przychylił się tym samym do wniosku prokuratora, który złożył apelację od wyroku uniewinniającego, wydanego w styczniu br. przez sąd rejonowy w Dąbrowie Górniczej.

W trakcie procesu, trwającego od ponad 3,5 roku, sąd rejonowy w Dąbrowie Górniczej dwukrotnie odrzucał oskarżenia prokuratury. W styczniu 2017 r. podejmując decyzję o umorzeniu postępowania, a dwa lata później wydając wyrok uniewinniający.

Jednak na wniosek prokuratury sąd okręgowy w Katowicach dwukrotnie, w czerwcu 2017 r. i lipcu br. zwracał sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy.

red. 15-16 lipca 2019

Grecki eurodeputowany w obronie polskich komunistów

W związku z kolejną rozprawą w procesie przeciwko redakcji pisma „Brzask” oraz członkom KPP do Polski przyjechał Konstantinos Papadakis, eurodeputowany z Komunistycznej Partii Grecji (KKE), członek Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, Komisji Praw Człowieka oraz Komisji Rozwoju Regionalnego.

6 grudnia w Warszawie odbyła się jego konferencja prasowa, która dotyczyła sprzeciwu wobec represji, jakie dotykają komunistów w Polsce oraz obrony dziedzictwa historycznego społeczności greckiej w Polsce.

Zdaniem Konstantinosa Papadakisa oskarżenia wysuwane przeciwko redakcji pisma „Brzask” i Komunistycznej Partii Polski są nie do zaakceptowania, tak jak działania władz zmierzające do delegalizacji działalności komunistycznej w Polsce. Eurodeputowany przypomniał o innych przypadkach represji politycznych w Polsce – najściu policji na konferencję naukową w 200. rocznicę urodzin Karola Marksa oraz stawianiu zarzutów karnych za prezentację wizerunku Lenina podczas demonstracji pierwszomajowej.

Według greckiego eurodeputowanego polski rząd na całym świecie jest postrzegany jako opresyjny. Z oponentami politycznymi nie prowadzi dyskusji tylko stosuje środki zakazu. Wykorzystywanie sądów oraz prokuratury do ścigania opozycji jest haniebne oraz ukazuje, że polskim władzom brak innych argumentów. Papadakis stwierdził także, iż ofensywa przeciwko komunistom zawsze łączy się z atakiem na prawa pracownicze i podstawowe wolności.

Eurodeputowany opowiedział o międzynarodowych akcjach solidarnościowych z prześladowanymi członkami KPP. W listopadzie 90 partii z całego świata uczestniczących w Międzynarodowym Spotkaniu Partii Komunistycznych i Robotniczych w Atenach podpisało apel przeciwko represjonowaniu polskich komunistów. Podobne oświadczenie wydała Inicjatywa Komunistyczna zrzeszająca 30 europejskich partii komunistycznych.

W wielu krajach odbyły się także pikiety pod polskimi placówkami dyplomatycznymi, między innymi w Grecji oraz Włoszech. Podczas protestu KKE w Atenach delegacja z K. Papadakisem na czele przekazała petycję przeciwko antykomunistycznej polityce polskich władz.

Przedstawiciel ambasady RP w odpowiedzi na zarzuty między innymi o fałszowanie historii przez IPN, powiedział iż „historia powinna być skorygowana”, z czym nie zgadzają się Grecy. Eurodeputowany wspomniał też o transparencie potępiającym represje w Polsce wywieszonym w stolicy Cypru przez kibiców drużyny piłkarskiej Omonia Nicosia.

Grecki eurodeputowany poruszył również sprawę demontażu w Dziwnowie tablicy upamiętniającej bojowników Demokratycznej Armii Grecji, którzy po wojnie domowej w tym kraju, trafili do Polski. Tablice usunięto na żądanie Instytutu Pamięci Narodowej.

Zdaniem eurodeputowanego polskie władze ingerują w pamięć historyczną Greków. W samej Grecji weterani komunistycznego ruchu oporu mają pełne uprawnienia kombatanckie. Nie ma wątpliwości, że w latach 40. Demokratyczna Armia Grecji walczyła przeciwko niedemokratycznemu reżimowi.

Dzień wcześniej Papadakis spotkał się z przedstawicielami greckiej społeczności w Polsce, którzy złożyli już protest przeciwko dekomunizacji tablicy. W sprawie tej będą prowadzone dalsze działania. Papadakis nie wierzy, aby obecne greckie władze z własnej inicjatywy wystosowały protest, jednak KKE będzie wywierać na nie nacisk. Komuniści są bowiem liczącą się siłą, między innymi w związkach zawodowych czy organizacjach studenckich.

Papadakis skrytykował też politykę Unii Europejskiej, która nie tylko przyzwala na prześladowania komunistów, ale wręcz do nich zachęca, zrównując w wielu dokumentach komunizm z faszyzmem. Przypomniał, że na forum Parlamentu Europejskiego podnosił kwestię łamania zasady wolności słowa w Polsce.

Reprezentacja KKE w Parlamencie Europejskim stara się bowiem aby prawa do wolności wypowiedzi były gwarantowane w całej Unii. Ich zdaniem prześladowania komunistów to temat, którym powinny zająć się organy Unii Europejskiej. Papadakis będzie jeszcze podnosił na forum Parlamentu Europejskiego kwestię represji w Polsce i domagał się wstrzymania procesu członków KPP. Nie można mówić o abstrakcyjnej sprawiedliwości bez odnoszenia się do przypadków jej łamania.

red.

Ogólnopolska konferencja komunistów w Bytomiu

9 czerwca bardzo wielu towarzyszy i towarzyszek z całego kraju spotkało się na nieformalnym spotkaniu roboczym w Bytomiu, aby skoordynować działania i wysiłki w walce z rosnącą falą antykomunizmu i faszyzmu w Polsce. Krajowy Komitet Wykonawczy reprezentował jego przewodniczący, tow. Krzysztof Szwej. 

Przewodniczący KKW zreferował sytuację prawno-organizacyjną i finansową partii oraz podzielił się aktualnościami związanymi z procesem sądowym toczącym się przeciwko redakcji „Brzasku”.

W związku z tym procesem zebrani w Bytomiu towarzysze zaproponowali, aby unowocześnić logotyp Brzasku. Przedstawiono kilka projektów, które wkrótce zostaną przedstawione na łamach biuletynu. Redakcja prosi wszystkich swoich czytelników oraz działaczy i sympatyków partii, aby – jeśli zechcą lub mają inną propozycję logotypu – nadsyłali swoje propozycje przez cały okres letni tak, aby plenum Krajowego Komitetu Wykonawczego we wrześniu mogło podjąć najbardziej racjonalną i sensowną decyzję w sprawie unowocześnienia logotypu Brzasku (czy unowocześniać, a jeśli tak, to którą propozycję z nadesłanych na adres redakcji oraz z tych, które towarzysze zaproponowali w Bytomiu).

Bardzo wzruszający był też apel towarzysza seniora Józefa Gawlika, współzałożyciela Brzasku, o koordynację działań i wysiłków wszystkich działaczy partyjnych, zjednoczonych, aktywnych i zaangażowanych, a nie podzielonych i skłóconych! Podkreślił również, że warunkiem niezbędnym jest wydawanie partyjnego organu prasowego jakikolwiek by on nie był. Kwestia logotypu czy nazwa jest rzeczą drugorzędną. Absolutnym priorytetem jest wznowić i wydawać biuletyn Partii, który jest niezbędny dla żywotności samej Partii.

Bardzo wielu towarzyszy zgodziło się w dyskusji n.t. propozycji nowego logotypu Brzasku, że nie wolno ulegać presji antykomunistom i że trzeba zawsze i wszędzie bronić symbolu sierpa i młota – symbolu jedności chłopów i robotników.

Zebrani w Bytomiu towarzysze skorzystali z okazji, by na ręce przewodniczącego KKW złożyć propozycję przeorganizowania struktur terenowych Partii poprzez zmianę nazw i obszarów Okręgów do czterech dużych (zasada 4:4) w związku z rosnącą falą dyskryminacyjną polskiego ruchu komunistycznego, a co za tym idzie podejmowanymi przez reżim próbami rozbicia naszej partii. To jest bardzo rozsądna inicjatywa w sytuacji nadchodzących wyborów nowych władz w dotychczasowych strukturach terenowych. Wg Statutu Partii KKW posiada stosowne ku temu narzędzia, aby przeorganizować struktury terytorialne.

Kadencje dotychczasowych władz obecnych Okręgów kończą się w 2018 r. a na wiosnę 2019 r. jest planowany V Zjazd Partii. W grudniu b.r. czekają nas wybory we wszystkich organach terytorialnych. Nowe władze i nowe Okręgi działałyby od momentu wygaśnięcia mandatu poprzednich władz okręgowych (na przełomie grudnia i stycznia).

Propozycja przeorganizowania struktury terenowej wg zasady 4:4 koncentruje się na powołaniu 4 dużych okręgów: Północnego (zachodnio-pomorskie, pomorskie, mazursko-warmińskie, kujawsko-pomorskie), Zachodniego (dolnośląskie, lubuskie, wielkopolskie, łódzkie), Południowego (opolskie, śląskie, małopolskie, podkarpackie) i Wschodniego (mazowieckie, podlaskie, lubelskie, świętokrzyskie).

Wielce budujące było to, że bardzo wielu towarzyszy, którzy dotarli na nieformalne spotkanie robocze w Bytomiu, jest zaangażowanych i aktywnych w działalność społeczną i pozarządową w swoich miejscach zamieszkania i pracy; na szczególną zaś uwagę zasługuje zwłaszcza ich udział w rozmaite akcje i inicjatywy na rzecz świeckości państwa.

Towarzysze złożyli również na ręce przewodniczącego KKW prośbę o stanowisko Partii wobec nadchodzących wyborów samorządowych, który obiecał, że na najbliższym plenum Krajowego Komitetu Wykonawczego ta sprawa zostanie rozstrzygnięta.

Zaproponowano również, aby działacze i sympatycy naszej partii angażowali się w odbudowywanie więzi społecznych (nader często naderwanych i nierzadko zerwanych po kontrrewolucji z 1989 r.) na poziomie lokalnym poprzez wspieranie i tworzenie warunków powstania (odtworzenia) spontanicznych sąsiedli – wspólnot sąsiedzkich i osiedlowych – które po wojnie w Polsce socjalistycznej prężnie się rozwijały, a które zostały uśmiercone w Polsce kapitalistycznej.

Trzeba działać aktywnie w miarę swoich sił i możliwości w terenie np. metodą organizowania się Alinskiego, tj. metodą angażowania klas ludowych. Polega ona w pierwszej kolejności na wnikaniu oddolnych działaczy w lokalne środowisko, a następnie – na poznawaniu problemów trapiących mieszkańców poprzez wizyty w domach czy indywidualne spotkania, aby dzięki temu móc sformułować konkretne żądania do opracowania strategii działania (planowanie spotkań przygotowawczych, razem obmyślanie wspólnych i innowacyjnych akcji i oryginalnych sposobów lobbowania, dbając jednocześnie o bodźce dla współpracujących wolontariuszy, aby zagwarantować ich zaangażowanie). Należy skupiać się na kampanii, które można wygrać i które muszą wypływać z problemów bezpośrednio dotykających mieszkańców takie jak np. eksmisje, zamknięcie szkoły, ograniczenie dostępu do usług zdrowotnych, likwidacja linii autobusowej czy przystanku autobusowego, likwidacja drzew i zieleni pod miejsca parkingowe, brak miejsc parkingowych itp. Przykład brytyjskiego ruchu społecznego Momentum, zorganizowanego spontanicznie przez sympatyków Jeremy’ego Corbyn’a, który wzmacnia wpływy socjaldemokratów z partii laburzystowskiej w społeczeństwie, dowodzi o skuteczności i efektywności tej metody.

red.

Nowy etap represji politycznych w Polsce

Prokuratura domaga się ponownego osądzenia członków Komunistycznej Partii Polski oraz redakcji pisma „Brzask”, którzy zostali oskarżeni o „propagowanie totalitaryzmu”.

Prokuratura Okręgowa w Katowicach, twierdząc, że „odwoływanie się do ideologii marksistowsko – leninowskiej wskazuje na propagowanie ustroju totalitarnego”, odwołała się od decyzji Sądu Rejonowego w Dąbrowie Górniczej, który umorzył toczące się od ponad roku postępowanie karne.

Pierwszy wyrok skazujący zapadł w trybie nakazowym wyłącznie w oparciu o akt oskarżenia przedstawiony przez prokuraturę, bez udziału oskarżonych w rozprawie. 31 marca 2016 roku czworo członków redakcji „Brzasku” zostało skazanych na 9 miesięcy prac społecznych oraz grzywny za odwoływanie się do marksizmu-leninizmu. Wszyscy oskarżeni złożyli odwołanie od wyroku, domagając się rozpatrzenia sprawy w toku standardowej procedury.

26 stycznia Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej podjął decyzję o umorzeniu postępowania. Sąd przypomniał, że zarówno KPP, jak i „Brzask” są legalne. W publikacjach nie dopatrzył się propagowania totalitarnego ustroju. Dodał, że „nie jest karalne identyfikowanie się z (…) ideologią komunistyczną”.

10 dni przed umorzeniem postępowania zmarł jeden z oskarżonych – Marian Indelak.

Ponownym rozpatrzeniem sprawy zajmie się Sąd Okręgowy w Katowicach.

Nie dać się dekomunizacji

Prezentujemy pierwszy z zapowiadanych referatów zaprezentowanych na konferencji „Dekomunizacja nie przejdzie!”, zorganizowanego przez redakcję „Brzasku”. Maciej Kijowski przedstawił referat p.t. „Nie dać się dekomunizacji”.

Między rezonansem a USG, między badaniem kreatyniny a kretyniną sączącą się z telewizora siadam do komputera, nie mogę bowiem zignorować, pominąć, przemilczeć konferencji „Dekomunizacja nie przejdzie”, której Organizatorów i Uczestników najszczerzej pozdrawiam.
Czym jest dekomunizacja zadekretowana beznadziejnymi przepisami? Jest kolejnym legislacyjnym pisowskim bublem; jest kolejnym objawem tego, że PiS uważa siebie za wszechmocnego i wszechwiedzącego władcę, za depozytariusza prawdy, upojonego wyborczym triumfem, tudzież szaleńczą misją zbawiania RP, Europy i świata; jest kolejną próbą odwrócenia uwagi społeczeństwa od fatalnej opinii, jaką pisowskie państwo cieszy się za granicą, od opłakanego stanu gospodarki, od biedy, bezrobocia, bezdomności, rozpaczy, od kompromitującej klęski PiS-u pokonanego przez czarny protest kobiet; jest wreszcie upokarzającym policzkiem wymierzonym przez dyktatora i jego pomagierów wszystkim tym, którzy budowali Polskę Ludową, którzy żywią wobec niej szacunek i wdzięczność, którzy nie zapominają, skąd przed ponad 70 laty przyszła do Polski wolność. Niepodzielnie rządzący plunęli w twarz milionom Polaków, spoliczkowali i mnie, który wszystko co mam, zawdzięczam Polsce Ludowej i nigdy się tych słów nie wyrzeknę.

Owładnięci nienawiścią władcy kraju nad Wisłą nie popuszczą ani jednej nazwie ulicy, placu, ronda, skweru, mostu, zlustrują przedszkola, szkoły i uczelnie, nie pozostawią ani jednego patrona, który odważył się mieć zbyt postępowe poglądy, nie grzał godzinami kościelnych ławek i na pewno nie poparłby chorej tezy o smoleńskim zamachu. W tym kraju nie ma dla kogoś takiego miejsca, lepiej jest bowiem postawić na łysych osiłków w bezdennie idiotycznej „patriotycznej” odzieży, zionących pogardą do wszystkiego co nieprawicowe, niefaszystowskie, niekatolickie, nieprawomyślne. Szkoły i ulice najlepiej oddać we władanie bandytom z reakcyjnego podziemia, stawianym dziś na piedestale w miejsce autentycznych a splugawionych przez reżim bohaterów. Gang janczarów z IPN gotów jest na każde skinienie dyktatury przynieść na srebrnej tacy kolejne nazwiska i pseudonimy morderców, szeregując ich zapewne – jak Łupaszkę, Ognia czy innego Bartka – według oczywistego kryterium liczby wymordowanych przez nich komunistów, demokratów, Żydów, dzieci czy prawosławnych. Narzucając narodowi przymusowy kult podziemnych band burżuazyjno-klerykalna władza nie tylko zohydziła pojęcie patriotyzmu lecz przekroczyła pewien nienaruszalny wcześniej próg – kłamstwa, błazenady i głupoty. I nie obciąża to bynajmniej tylko dzisiaj rządzącą klikę, lecz i jej poprzedników z podobno bardziej cywilizowanych partii, za których mogę się tylko wstydzić. Jest i śmieszne i smutne, gdy nałogowi oglądacze telewizorów, zamiast skupić się na sztuce, przyrodzie, sporcie, z wypiekami godnymi dobrego filmu emocjonują się polityczną, brudną grą – jeśli nawet psy wieszają na PiS-ie, to gotowi są smarować miodem ekrany, jeśli tylko pojawi się na nich jakakolwiek gadająca głowa z PO, PSL, SLD czy KOD, byle tylko dokopała władzy. Czy tak naprawdę domorośli „znawcy” politykierstwa, nieraz wykształceni i pracujący jeszcze w PRL, nie raczą zauważyć, że w jednoznacznie negatywnej ocenie Polski Ludowej, w wychwalaniu słusznie wyklętych katów i antyrosyjskim przypochlebianiu się Ukrainie, rzekomi „opozycjoniści”, jeszcze pojękujący po utracie władzy a już czujący szansę na ponowne dorwanie się do koryta, niczym ale to niczym nie różnią się od PiS-u?! Szczególnie odrażające jest dla mnie postępowanie SLD; nie rozwijam nawet tego skrótowca, bo z lewicą partia ta nie ma nic wspólnego, a w wysługiwaniu się klerowi, odcinaniu od osiągnięć PRL, brataniu z wielkim kapitałem, pomiataniu polsko-radzieckim sojuszem, gardzeniu prostym człowiekiem nie ma sobie równych.

Nie bez racji wspomniałem o Ukrainie, marionetce imperialistycznych mocodawców, pochłoniętej bałwochwalczym zapatrzeniem w „legendę” band UPA i jej wodza. Tym kim Poroszenko jest dziś dla decydentów z Waszyngtonu i Brukseli, tym był jego ulubieniec, zwyrodniały faszysta Bandera dla Hitlera, gardzącego nim niczym chwastem, przybłędą, szczurem, którym był w istocie. Zastanówmy się przez chwilę, jak upokarzające jest dla kraju nad Wisłą podsycane sztucznie przez Zachód „pojednanie” z Ukrainą. Jak można „jednać” się z państwem, którego aksjologiczną podstawą jest kult zwyrodniałych brudnych band istniejących nie tylko po to, by mordować Polaków, ale i Ukraińców, którzy choćby przez chwilę wahali się, czy udzielić pomocy upowcom? Jak już wspomniałem, reakcyjne władze w Warszawie zachowały się w ohydny sposób już wtedy, gdy opętały kraj urzędowym kultem polskich zbrodniarzy, nie zawracając sobie głowy tym, co i jak odpowiedzieć na rozpacz tysięcy rodzin, których bliscy zginęli bestialsko mordowani przez NSZ, WiN czy NOW. Kolejny próg przekroczy PiS już wkrótce, budując mauzolea mordercom z UPA czy nadając imiona różnych Hryniów i Stiachów ulicom ogołoconym z nazwisk polskich bohaterów. Kiedy już każde polskie miasto dostanie aleję co najmniej jednego ukraińskiego zbira, łatwiej będzie przekroczyć próg kolejny i neutralne ulice Kwiatowe, Ogrodowe czy Kolejowe przechrzcić na miejsca pamięci im krwawszych tym lepiej zbrodniarzy z Wehrmachtu, SS, Gestapo. Przecież to oczywiste: nie dość, że na klamrach pasów obwieszczali „Gott mit uns” i przyjmowali papieskie błogosławieństwa, to natchnieni wiarą i patronatem Watykanu mordowali bez opamiętania ludzi radzieckich. Czy to nie wystarczy, by stali się bohaterami również dla rządzonego przez PiS kraju żywiącego się wzorowaną na Hitlerze patologiczną nienawiścią do wszystkiego co rosyjskie i radzieckie? Człowiek nazwiskiem bodaj magister Schetyna obwieścił ongiś, że to Ukraińcy wyzwolili obóz w Oświęcimiu (uwaga, reżim nakazuje dziś mówić „Auschwitz” i z zamiłowania do niemieckich nazw polskich miast i po to, by nikt nie śmiał pomyśleć, że mógł być to polski obóz koncentracyjny), a ktoś nie mniej błyskotliwy i obdarzony zapewne nie mniej czarującym uśmiechem wpadł był na pomysł, że Warszawę oswobodzili akowcy. Przecież nikt inny, a już na pewno nie „Polska Armia Stalina”, jak pieszczotliwie nazwali Ludowe Wojsko Polskie ipeenowscy organizatorzy niedawnej wystawy w zamojskim Arsenale.
Przecież Hitler zaczynał podobnie. Z jednej strony obietnice, z drugiej wyniszczenie opozycji, Cyganów, homoseksualistów, Żydów, komunistów i socjalistów. A tak „niewinnie” się zaczęło: ot, kogoś wyrzucono z pracy, innego skrytobójczo, „dla przykładu” zamordowano, strącono niejeden pomnik, spalono miliony książek, ogołocono biblioteki z zakazanej literatury, ulice czy szkoły ponazywano mianami bandytów, z führerem na czele. Czy rzeczywistość naszego kraju, tu i teraz, 80 lat później tak bardzo różni się od hitlerowskich wzorców? Przecież władza gardzi opozycją, wyśmiewa Trybunał Konstytucyjny, homoseksualistów ma za wyuzdanych zboczeńców (w myśl zasady, że pederasta to pedofil, przecież brzmi nawet podobnie), komunistom i socjalistom odmawia prawa do bycia Polakami, Cyganów najlepiej pozamykałaby w gettach i pokazywała w cyrku a Żydów toleruje do tego tylko stopnia, by wmówić światu wierutną bzdurę o tym, jak to niemal każdy Polak ukrywał podczas okupacji minimum 10 starozakonnych pod łóżkiem, a żaden ale to żaden nie podniósł na Żyda nawet kwiatka, nie mówiąc o zabijaniu, a jeśli komuś ręka się omsknęła, był to pewnie członek PPR, a więc nie Polak.

Kto pomstuje na Polskę Ludową najgłośniej? Ano ci wszyscy, którym w PRL powodziło się najlepiej, w tym hołubiony przez ówczesne władze kler, tudzież wcale niemało profesorów, doktorów i innych specjalistów, którym dane było uczyć się i studiować w Polsce Ludowej za darmo, piąć się po szczeblach kariery, z uniżonością odbierać kolejne dyplomy, świadectwa i certyfikaty. Czy słyszał ktoś, by ten czy ów „uczony”, wspierający dzisiejszą władzę swym „autorytetem” i wypisujący bzdurne ekspertyzy za spore pieniądze i na polityczne zamówienie, złożył wszelkie swoje otrzymane od Polski Ludowej godności i zrzekł się wypracowanej wówczas emerytury? Plwać na socjalistyczną Polskę, matkę żywicielkę, zarabiając zarazem na nadanych przez nią tytułach – to gorsze niż hipokryzja. To podłość.

Kraj nad Wisłą stacza się w odmęty kapitalizmu, klerykalizmu, faszyzmu, szowinizmu – wszystkiego, co wsteczne, konserwatywne, prostackie. Niechaj komunizm, ateizm, socjalizm, internacjonalizm stawią czoła dusznemu zaściankowi, bo to one niosą z sobą postęp, świeżość, racjonalizm.

Przeglądam ten tekst przed wysyłką i zauważam, że o państwie, którego jestem obywatelem, nie napisałem ani razu „Polska”. To nie był świadomy wybór, apriorycznie założony przed napisaniem pierwszego słowa. To stan mojego ducha, to ból, który w sercu starzejącego się człowieka rodzi przerażająca rzeczywistość. Przez ponad tysiąc lat Polska trwała, promieniowała na świat, budowała przyszłość aż osiągnęła najwyższy stopień rozwoju, stając się socjalistycznym państwem i społeczeństwem. To była moja Polska, to były najszczęśliwsze lata mojego życia. Dzisiaj mojej Polski już nie ma.

Nie dajmy się, Drodzy Przyjaciele, i nie udawajmy, że skoro represje dotykają nie nas osobiście, nic nam do tego. Przypomnijmy sobie piękne, jakże smutne i jakże prawdziwe słowa skreślone przez pastora Martina Niemöllera w obozie koncentracyjnym w Dachau w 1942 r.:
Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

Maciej Kijowski

Nowy Brzask już dostępny online!

Od dzisiaj na bieżąco informować będziemy o działalności naszej partii, działaczy i sympatyków w kraju i za granicą na tej stronie.

Komentarze, opinie, oświadczenia, stanowiska Komunistycznej Partii Polski znajdują się w kolejnych numerach Brzasku, zwłaszcza tych z lat 2015-2016, a także publicystyka naszych działaczy i sympatyków. Wszystkie numery Brzasku od roku 2008 do dnia dzisiejszego dostępne są na stronie: https://pl.scribd.com/user/196432139/cpofpolandBRZASK

Ponadto publikujemy archiwalne wydania polskiej prasy komunistycznej od 1991 do 2008 r. Prosimy jednocześnie o kontakt na brzask@o2.pl jeśli ktokolwiek dysponuje egzemplarzami „Przedświt”, „Lewą Marsz”, „Młody Komunista”, „ABC – Biblioteczka Przedświtu” oraz „Brzasku” i chciałby pomóc w skompletowaniu zbiorów historycznych na stronie: https://pl.scribd.com/user/329904443/archiveBRZASK

W najnowszym „Brzasku” m.in. o obronie dobrego imienia Dąbrowszczaków, 90. urodzin Fidela Castro, relacji z wakacyjnego obozu KPP, konferencji przeciwko faszyzmowi w Bydgoszczy czy o święcie 22 lipca.