W tle prawicowego marszu burdy, chuligaństwo i dewastacja

Tegoroczny Marsz Niepodległości, który odbył się w Warszawie mimo sądowego zakazu z powodu pandemii, znów wiązał się z burdami oraz dewastacją miasta.

11 listopada główny organizator, znany też z ataków na kobiety oraz wezwań do obrony kościoła, zapowiedział „bezpieczny” przejazd samochodami.

Zebrały się natomiast grupy chuliganów i pseudokibiców. Te grupy od dawna cieszą się poparciem rządzącej prawicy. Marsz Niepodległości ruszył pod hasłami promowania „cywilizacji” i „zasad”.

W jego trakcie uczestnicy zgromadzenia pokazali, iż ich zasady i cywilizacja polegają na: rzucaniu racami i kamieniami, podpaleniu mieszkania przy trasie przemarszu oraz atakowaniu policjantów. Narodowcy zniszczyli także stojaki na rowery miejskie, wejście do biura warszawskiego ratusza oraz uszkodzili samochód trafiony racą.

Po zakończeniu zgromadzenia ponownie wywołali burdy z policją wokół stacji Warszawa Stadion, zatrzymując ruch pociągów. Dopiero wówczas policjanci odważyli się na zatrzymanie kilkudziesięciu napastników.

Policja była dla narodowców o wiele bardziej pobłażliwa ochraniając nielegalny przemarsz chuliganów, niż wobec pokojowych protestów kobiet, które rozbijała m.in. kilka dni temu pod Pałacem Kultury i Nauki czy przed dwoma dniami pod ministerstwem edukacji.

Z faszyzmem się nie negocjuje!

Dzień 11 listopada po raz kolejny jest okazją do promowania militaryzmu i nacjonalizmu. W Warszawie władze państwowe maszerują wspólnie z nacjonalistami. W ten sposób biało-czerwonymi barwami przykrywa ksenofobię, rasizm i faszyzm. Podsycając nastroje nacjonalistyczne odwraca uwagę od problemów społecznych. Państwo znów oferuje obywatelom symbole narodowe zamiast realnej pomocy.

Przed półwieczem Polska Ludowa na tysiąclecie państwa polskiego zbudowała ponad 1000 szkół, w roku 2018 władze w ramach obchodów stulecia niepodległości promują marsz nacjonalistów i pseudokibiców w kraju rosnących dysproporcji społecznych, w którym znaczna część obywateli żyje w nędzy.

Przypominamy, że faszyzm i nacjonalizm są z założenia sprzeczne z zasadami demokracji. Wszędzie gdzie do władzy dochodzili nacjonaliści oznaczało to masowe represje oraz degradację społeczną, a w rezultacie wojnę.

Z faszystami się nie negocjuje, faszystów się zwalcza.

Nigdy więcej faszyzmu!

Nigdy więcej wojny!

KPP, 11 listopada 2018 r.


Dawna Warszawa „Paryżem Północy”?

7 listopada w warszawskim Cafe Kryzys przy ul. Wilczej 30, odbyło się spotkanie dotyczące różnic między wizerunkiem przedwojennej Warszawy we współczesnych publikacjach a rzeczywistością.

Robert Nowak z Kolektywu Syrena, który pisze obecnie książkę o powojennej odbudowie Warszawy, omówił sytuację społeczną w stolicy przed 1939 rokiem. Miasto było wówczas gęsto zaludnione i chaotycznie zabudowane. W wielu budynkach brakowało dostępu do podstawowych instalacji sanitarnych.

Tworzony obecnie wizerunek Warszawy jako „Paryża Północy” został oparty na wspomnieniach przedstawicieli przedwojennych elit żyjących w enklawach bogactwa. Taka narracja jest też przyjmowana z okazji 100-lecia niepodległości.

Robert Nowak porównał sytuację mieszkańców przedwojennej i powojennej Warszawy. Przed 1939 rokiem ci, którzy napływali do miasta w poszukiwaniu pracy nie mieli szans na awans społeczny. Często zasilali rzeszę bezrobotnych w tym zamieszkujących ziemianki i baraki w miejscach takich jak Annopol. Po wojnie zmieniło się to. Warszawiacy doświadczyli ogromnego awansu i poprawy sytuacji.

Podczas spotkania prezentowano zdjęcia przedwojennej Warszawy oraz plany urbanistyczne. Prelegent skrytykował pojawiającą się w niektórych prawicowych publikacjach tezę o „celowym zniszczeniu” dawnej Warszawy podczas powojennej odbudowy. Jego zdaniem przedwojenne kamienice były najczęściej nie do odtworzenia między innymi ze względu na ich niskie standardy.

Kłam tezie o zniszczeniu zadaje także odbudowa Starego Miasta dokonana przez Biuro Odbudowy Stolicy na podstawie przedwojennych planów i rysunków.

red.

Manifestacja środowisk lewicowych i antyfaszystowskich [krótka relacja]

11 listopada 2016 r. odbyła się demonstracja „Za Wolność Waszą i Naszą” środowisk centrolewicowych, antyfaszystowskich i anarchistycznych w proteście przeciwko ksenofobom, rasistom, antysemitom i nacjonalistom, którzy wraz z m.in. środowiskami kibolskimi szli w tzw. Marszu Niepodległości tego samego dnia.

Organizatorzy: Antyfaszystowska Warszawa, Fundacja Feminoteka, Syrena, Przychodnia Skłot, Inicjatywa Pracownicza Warszawa, Dziewuchy Dziewuchom, Pracownicza Demokracja, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Warszawski Chór Rewolucyjny „Warszawianka”, Miłość nie wyklucza, Partia Razem i inni, pokazali, że można zorganizować marsz bez petard, dymów i chamskich i pełnych nienawiści do innych okrzyków, niepompatycznie i niebarokowo. Drugiej (po partii Razem) centrolewicowej partii politycznej, która posiada subwencję wyborczą, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, na tym marszu nie było. Władze, działacze i sympatycy tej partii wybrali pójście w marszu Komitetu Obrony Demokracji obok polityków z Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej.

Środowiska lewicowe pokazały, że można przejść się ulicami w sposób kulturalny, cywilizowany i radosny. Było wesoło, kolorowo, wiele przemówień, często spontanicznych. Relację wideo można obejrzeć TUTAJ.

Po przemówieniach Chór Rewolucyjny „Warszawianka” uraczył koncertem m.in. intonując „No pasaran” i „Hymn Dąbrowszczaków”.

HYMN DĄBROWSZCZAKÓW

Naprzód, robocza drużyno
o wolność Hiszpanii się bić.
Dziś może przyjdzie nam zginąć,
jutro znów wolnymi być.

Nie zbraknie z nas ani jednego,
by zniszczyć faszystów i zgnieść.
— Na front, Brygado Dąbrowskiego,
sztandar wolności swój wznieś.

NO PASARAN

No Pasaran
Umierający republikanie,
brocząc po bruku krwią swoich ran,
w krwi umaczanym palcem po ścianie
wypisywali: “No pasaran!”
Ogniem, żelazem napis ten ryto
pośród barykad z bruku i serc.
Tak się rodziła wolność Madrytu,
droższa niż życie, trwalsza niż śmierć.
Na nią dwa lata parły faszyzmy,
ogniem, żelazem żłobiąc jej kształt.
Wolność na posąg rosła ojczyzny,
tej, która depcze ucisk i gwałt.
W wierszu mym – wolność, równość braterstwo,
wiersz mój zbroczony krwią swoich ran.
Jeśli ma zginąć, niech poprzez śmierć swą
głosi nadzieję: “No pasaran!”

5825e226a5a86_osize933x0q70hb88602 5825e208991a3_osize933x0q70hdc132c 5825e273c469b_osize933x0q70h967480 5825e1c67da4d_osize933x0q70h485c51 5825e1f381256_osize933x0q70h8fd04a 5825e21e96f9c_osize933x0q70hd728aa 5825e1fc8a73b_osize933x0q70h6e8829

 

Źródła:

Newsweek Polska (facebook), partiarazem.pl, Komuna Postpiwniczna (grupa na facebooku), gazeta.pl (foto Agata Grzybowska), 161 crew