Europarlamentarzyści KKE potępiają zakaz aborcji w Polsce

Reprezentanci Komunistycznej Partii Grecji w Parlamencie Europejskim potępili oburzającą decyzję polskiego Trybunału Konstytucyjnego zakazującą aborcji oraz za pośrednictwem eurodeputowanego Kostasa Papadakisa zadali Komisji Europejskiej pytanie w tej sprawie.

Niedawno polski Trybunał Konstytucyjny wydał godną potępienia i reakcyjną decyzję, w której uznaje aborcję ze względu na anatomiczne wady płodu za niezgodną z konstytucją. W praktyce jest to równoznaczne z zakazaniem większości dotąd legalnych aborcji w Polsce. W odpowiedzi na to od wielu dni trwają protesty, które skłoniły rząd do tymczasowego niepublikowania wyroku.

Do czasu decyzji trybunału, co również jest nie do zaakceptowania, aborcja była w Polsce legalna jedynie gdy ciąża stanowiła zagrożenie dla matki, płód był obciążony ciężką, nieuleczalną wadą oraz gdy ciąża była wynikiem gwałtu. Długotrwałe reakcyjne dążenie polskich władz do zakazu aborcji pcha kobiety ku aborcjom nielegalnym, zagrażającym zdrowiu, oznacza dalszą komercjalizację służby zdrowia, a także wzmacnia głęboko reakcyjne oraz anachroniczne postrzeganie roli kobiety w społeczeństwie.

W efekcie polskie władze nie tylko promują te reakcyjne działania, ale wraz z 31 krajami, w tym USA, podpisały haniebną deklarację antyaborcyjną. Jest to kolejny cios w prawa młodych kobiet, które zostały pozbawione możliwości bezpiecznej, dostępnej i darmowej aborcji, przeprowadzonej w publicznych placówkach. Jednocześnie władze oraz organy naukowe wykazują kompletny brak wiedzy o skutkach i konsekwencjach takiego stanu.

Wyrywkowe przywoływanie Polski do „respektowania rządów prawa i praw człowieka” przez UE, pod tym pretekstem uruchamia nowe reakcyjne mechanizmy UE, kosztem ludu, którego dotyczy.

Decyzja ta nie jest bez związku z barbarzyńską polityką komercjalizacji opieki zdrowotnej przez UE i rządy państw członkowskich. Bez względu na zróżnicowane opinie na temat aborcji, ich wspólnym mianownikiem jest postrzeganie zdrowia reprodukcyjnego kobiet jako pola do inwestycji, bez gwarantowania wszystkim kobietom bezwarunkowego dostępu do opieki medycznej.

Polska jest więc przykładem dostosowania prawa i wprowadzania antyspołecznych wytycznych UE, które oznaczają degradację praw kobiet, a także w ogóle praw pracowniczych, wspieranie grup biznesowych, antykomunistyczną kryminalizację mówienia o osiągnięciach socjalizmu, wśród których to osiągnięć położono podwaliny pod równość kobiet i mężczyzn we wszystkich aspektach życia społecznego.

W oparciu o powyższe eurodeputowany KKE zadał Komisji Europejskiej następujące pytanie:

Jak Komisja Europejska zamierza zagwarantować prawnie, wbrew zakazom i restrykcjom w sprawie aborcji, dostęp do publicznego i darmowego systemu opieki zdrowotnej, zapewniającego nie tylko usługi aborcyjne, ale także z zakresu edukacji seksualnej, planowania rodziny, ochrony rodzicielskiej, medycznego wsparcia dla reprodukcji, ciąży oraz narodzin?

Głos komunistyczny w Parlamencie Europejskim w debacie o epidemii

Eurodeputowany Komunistycznej Partii Grecji (KKE) Kostas Papadakis zabrał głos na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego podczas debaty na temat: „Wpływ Covid-19 na demokrację, podstawowe prawa i rządy prawa”, potępiając postępującą kryminalizację oraz intensyfikację represji wobec protestów społecznych.

W wystąpieniu szczególnie zwrócił uwagę na to, iż:

W Grecji rząd ND [Nowej Demokracji] – jak wszystkie rządy państw członkowskich UE, nie tylko nie podejmuje skutecznych działań przeciwko pandemii, ale w trakcie kapitalistycznego kryzysu, eskaluje coraz radykalniejszy atak na prawa pracownicze, służąc interesom grup biznesowych. Narastają represje wobec protestujących robotników. Łamane jest prawo do strajku, demonstrowania i działalności związków zawodowych. Rezolucja [PE, dotycząca walki z Covid-19] pomimo wyrażenia ogólnikowych obaw, usprawiedliwia te działania tak długo jak są „konieczne, proporcjonalne, tymczasowe i oparte na solidnych podstawach prawnych”, a jednocześnie wzywa państwa członkowskie do ograniczania prawa do zgromadzeń „jedynie gdy jest to absolutnie konieczne i uzasadnione”. W imię walki z pandemią daje również zielone światło dla śledzenia i przetwarzania danych osobowych przez specjalne aplikacje. Lud poprzez zorganizowaną walkę o zaspokojenie bieżących potrzeb, przy zachowaniu wszelkich wymogów bezpieczeństwa, będzie bronił swoich praw anulując w praktyce reakcyjne ustawy i dekrety.

Eurodeputowany Komunistycznej Partii Grecji (KKE) Lefteris Nikolaou-Alavanos zabrał głos na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego podczas debaty „Program działań Unii na polu ochrony zdrowia w okresie 2021-2027 -EU4Zdrowie”.

Program ten ma na celu legitymizowanie niedostatków publicznych systemów ochrony zdrowia, które zostały boleśnie ujawnione podczas pierwszej fali pandemii i dramatycznie potwierdzają się w trakcie drugiej. Przedstawia między innymi propozycję transportu lotniczego lekarzy z jednego państwa o zniszczonym systemie publicznej opieki zdrowotnej nastawionym na „jedną chorobę”, do innego celem łatania dziur i tworzenia kolejnych, podczas gdy komercyjny biznes ochrony zdrowia bogaci się kosztem pieniędzy zwykłych ludzi.

W skrócie, projekt komercjalizacji opieki zdrowotnej, partnerstw publiczno-prywatnych w myśl logiki „koszt-zysk” konsoliduje się w oparciu o „gwarantowany” przez państwo „minimalny pakiet podstawowy”. Nie wystarczy on nawet na podstawowe leczenie, więc uzupełnia go logika „ktoś musi zapłacić” oraz dominacja narzędzi prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego. Ten program nie ma nic wspólnego z zaspokojeniem pilnych potrzeb społeczeństw, a także radzeniem sobie z wielkimi brakami oraz wymogami publicznych systemów ochrony zdrowia.”
Eurodeputowany Komunistycznej Partii Grecji (KKE) Lefteris Nikolaou-Alavanos stwierdził:

Systemy intensywnej opieki w krajach UE znajdują się w tragicznym stanie. Ze względu na tragiczne braki lekarze ponownie muszą decydować kto przeżyje, a kto umrze. Burżuazyjne rządy UE bronią komercjalizacji służby zdrowia i ich zasad opartych na konkurencji, co jest w interesie grup biznesowych i kosztowało nas wiele tysięcy istnień ludzkich. Świętowanie z okazji stworzenia szczepionki, prezentowane przez UE i burżuazyjne państwa członkowskie, nie może ukryć ostrej konkurencji między firmami farmaceutycznymi, która nie współgra ze społecznym prawem do opieki zdrowotnej, a także opiera się na kontraktach o nieznanych warunkach, niebezpiecznych dla ludzi. Oddajecie 1,7 tryliona [euro] grupom biznesowym i bankom, jednak budżet „zdrowotny” to jedynie 9 milionów, które nie trafią do instytucji publicznych, ale posłużą dalszej komercjalizacji i partnerstwu publiczno-prywatnemu, za co zapłacą społeczeństwa. Wzywamy do natychmiastowej nacjonalizacji bez odszkodowań prywatnych klinik i włączenia ich do krajowego planowania, aby zapewnić operacje, testy i badania wszystkich chorób. Wzywamy do masowego rekrutowania personelu medycznego, otwierania SORów, a także podejmowania przez państwa działań zapobiegających rozprzestrzenianiu choroby w miejscach pracy, domach opieki oraz środkach komunikacji zbiorowej.

Tysiące demonstrantów na ulicach Warszawy w obronie praw kobiet

18 listopada po raz kolejny tysiące demonstrantów wyszły na ulice Warszawy w ramach Strajku Kobiet. Ogromną brutalnością wykazała się policja, która zaatakowała pokojowo protestujący tłum i testowała nowe sposoby przeprowadzania prowokacji przez nieumundurowanych funkcjonariuszy.

Na wezwanie Ogólnopolskiego Strajku Kobiet do udziału w blokadzie sejmu odpowiedziały różne środowiska. W proteście uczestniczyła także grupa członków i sympatyków KPP z czerwonymi sztandarami. Gmach parlamentu został otoczony przez znaczne siły policji, które zablokowały do niego dostęp. Wobec tego zgromadzeni w kilku miejscach demonstranci rozpoczęli przemarsz ulicami Warszawy. Licząca kilkaset osób grupa została zablokowana przez policję. Działanie to nosiło znamiona prowokacji, ponieważ demonstrantów bez powodu otoczono kordonami i na początku wzywano do rozejścia się, aby później blokować im przejście. Ci sami funkcjonariusze, którzy twierdzili początkowo, że wszyscy uczestnicy protestu, mają zostać wylegitymowani, później zaczęli przepuszczać wszystkich w małych grupach.

Do głównych policyjnych prowokacji doszło przed siedzibą państwowej telewizji TVP Info w momencie, gdy demonstranci zaczynali się już rozchodzić. Zebrani zostali zaatakowani gazem pieprzowym przez nieumundurowanych funkcjonariuszy. Dokonali oni napaści na kilka kobiet, a gdy tłum zaczął się bronić wyciągnęli pałki teleskopowe. Prowokatorzy, po założeniu opasek „policja”, ukryli się za tarczami oddziałów prewencji. Jest to sposób działania, który można było zaobserwować na przykład we Francji, podczas protestów ruchu Żółtych Kamizelek. Założenie opaski „policja” nie czyni z napastnika policjanta, który powinien mieć identyfikator. Tajne formacje policji nie powinny być w demokratycznych krajach używane do tłumienia demonstracji.

Kilkanaście osób zostało zatrzymanych, a kilkadziesiąt poszkodowanych. Brutalność policji rośni po tym gdy politycy Prawa i Sprawiedliwości zaczęli skarżyć się na jej „zbytnią pobłażliwość” podczas największych protestów strajku kobiet. Działania te obrócą się jednak przeciwko obecnemu rządowi. Jak nigdy wcześniej potrzebna jest mobilizacja, aby pokazać, że społeczeństwo nie da się zastraszyć.

Wielka manifestacja komunistów w Atenach

Wbrew zakazowi zgromadzeń, Komunistyczna Partia Grecji (KKE) zorganizowała wielotysięczną manifestację w rocznicę powstania na politechnice w Atenach 17 listopada 1973 r.

Marsz komunistów i związkowców Wszechrobotniczego Frontu Bojowego (PAME) dotarł pod ambasadę USA, gdzie został zaatakowany przez policję. Są zatrzymani i ranni.

Lider KKE Dimitris Koutsoumbas wyjaśnił, dlaczego manifestanci skierowali się pod placówkę dyplomatyczną USA: – To symboliczny gest młodych Greków przeciwko imperializmowi Stanów Zjednoczonych, przeciwko temu, że nasz kraj ucierpiał z powodu polityki USA i NATO.

Komuniści przypomnieli, że powstanie studentów przeciwko dyktaturze pułkowników odbyło się pod hasłami, które do dziś są aktualne: „NATO precz! USA precz!” oraz „Chleba, edukacji, wolności, pracy, opieki zdrowotnej!”.

Naród grecki jest po stronie tych, którzy całym sercem stanęli na drodze walki. Na ulicach Aten, na ulicach całej Grecji. Dlatego pamięć powstania na politechnice będzie żyła wiecznie – powiedział Koutsombas.

Powrót Moralesa do Boliwii

Do Boliwii powrócił dziś były prezydent kraju Evo Morales, obalony rok temu w wyniku prawicowego zamachu stanu. Morales zrealizował zapowiedź, iż wróci gdy prezydentem zostanie Luis Arce – przedstawiciel Ruchu Na Rzecz Socjalizmu (MAS). 18 października Arce wygrał wybory, a 9 listopada został zaprzysiężony na urząd prezydenta – o czym pisaliśmy tutaj. W uroczystości wzięli udział liczni przywódcy państw Ameryki Łacińskiej. Zwolennicy MAS zorganizowali w stolicy kraju La Paz wielki wiec, aby chronić prezydenta przed próbą zamachu.

Rok temu, w listopadzie 2019 r., bunt części wojska oraz działania prawicowych gangów zmusiły Moralesa do opuszczenia kraju. Władzę nad krajem przejął rząd tymczasowy, popierany przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników. Opierając się na zbrojnych gangach, wojsku i policji, nowy rząd prześladował ludność tubylczą oraz przedstawicieli postępowych ruchów społecznych. Atakowane były zgromadzenia przeciwników niedemokratycznej junty. Zginęły dziesiątki protestujących. Celem ataku stały się również wspólnoty indiańskie broniące swoich ziem między innymi przed wielkimi posiadaczami i korporacjami oraz stawiające opór nowym władzom. W sierpniu 2019 roku masowy ruch Indian, chłopów oraz związkowców blokował główne drogi w kraju. Zorganizował między innymi oblężenie stolicy – La Paz. Dzięki temu zmusił juntę do zorganizowania wyborów, a także dopuszczenia do nich kandydatów opozycyjnych.

MAS przeprowadził wewnętrzną debatę i wyłonił kandydata na prezydenta. Luisa „Lucho” Arce – bliskiego współpracownika Evo Moralesa, ministra ekonomii i finansów publicznych. Arce został zgłoszony, ponieważ puczyści nie chcieli pozwolić na ponowny start Moralesa. Obalony prezydent poparł tę decyzję i podczas kampanii namawiał, za pośrednictwem mediów społecznościowych, do wsparcia kandydata MAS. Zapowiedział również, że powróci do Boliwii po korzystnym wyniku wyborów.

Wybory w Boliwii były próbą sił między rewolucyjną lewicą, a prawicowymi puczystami, którzy w listopadzie 2019 roku obalili legalnego prezydenta Evo Moralesa. 18 października przy rekordowej, 88-procentowej frekwencji, Luis Arce zwyciężył w pierwszej turze, zdobywając ponad 55% głosów. Jego główny kontrkandydat, centrolewicowy Carlos Mesa, uzyskał poparcie około 29% wyborców. Wybory były klęską prawicowych puczystów. Jeden z ich liderów, Luis Fernando Camacho uzyskał jedynie 14% głosów. Taki wynik był możliwy dzięki masowej, ludowej mobilizacji ruchów opowiadających się za rewolucją społeczną oraz kontynuacją postępowej polityki Evo Moralesa.

10 listopada Evo Morales powrócił do Boliwii z Argentyny. Odwiedził górnicze zagłębie Atocha. W każdym z odwiedzanych miast witały go tłumy zwolenników. W jednym z wystąpień przypomniał słowa wypowiedziane przez Fidela Castro – „Ojczyzna lub śmierć”. Zapowiedział, że będzie wspierał proces przemian społecznych w Boliwii. Do Boliwii powrócił również były wiceprezydent Alvaro Garcia, który został zmuszony do opuszczenia kraju razem z Moralesem.

Do ucieczki szykują się natomiast politycy odpowiedzialni za ubiegłoroczny zamach stanu. Jeanine Añez, samozwańcza „tymczasowa prezydent” Boliwii wystąpiła do ambasady USA o przyznanie wiz dla niej i grupy jej współpracowników.

Przywrócenie w Boliwii legalnych rządów oraz powrót Evo Moralesa to cios dla imperialistów, którzy zaplanowali przejęcie władzy w tym kraju i ustanowienie tam prawicowej dyktatury.

Tak dla zmiany nazw ulic i placów noszących imię Jana Pawła II

Komunistyczna Partia Polski popiera propozycję zmian nazw ulic i placów noszących obecnie imię Jana Pawła II, w tym inicjatywę przywrócenia placowi we Wrocławiu dawnej nazwy – Plac 1 Maja.

Uważamy, że powrót do historycznych nazw oraz usunięcie skompromitowanego patrona jest działaniem idącym w dobrym kierunku. Jan Paweł II nie tylko wspierał propagandowo kapitalistyczne przemiany w Polsce i szerzył reakcyjne poglądy między innymi dotyczące roli kobiet. Ciążą na nim poważne zarzuty ukrywania skandali pedofilskich w Kościele katolickim, a także tworzenia układu dającego hierarchom kościelnym poczucie bezkarności. Ofiarami tej obrzydliwej praktyki padali najsłabsi, czyli dzieci.

W związku z tym Jan Paweł II powinien przestać patronować również ulicom oraz instytucjom publicznym w innych miastach.

Ostateczną decyzję o nazwach placów, ulic i patronach instytucji powinni podejmować tylko mieszkańcy i użytkownicy tych miejsc. Jednocześnie proponujemy, aby zmiany odbyły się w sposób jak najmniej dotkliwy dla mieszkańców. Samorządy powinny między innymi pokryć koszty wymiany dokumentów.

Poza tą akcją powinno się zgodnie z powyższą zasadą ponownie zrewidować wprowadzone w ostatnich latach zmiany nazw, gdy patronami zostawali ludzie niegodni lub nieakceptowani przez mieszkańców.

W tle prawicowego marszu burdy, chuligaństwo i dewastacja

Tegoroczny Marsz Niepodległości, który odbył się w Warszawie mimo sądowego zakazu z powodu pandemii, znów wiązał się z burdami oraz dewastacją miasta.

11 listopada główny organizator, znany też z ataków na kobiety oraz wezwań do obrony kościoła, zapowiedział „bezpieczny” przejazd samochodami.

Zebrały się natomiast grupy chuliganów i pseudokibiców. Te grupy od dawna cieszą się poparciem rządzącej prawicy. Marsz Niepodległości ruszył pod hasłami promowania „cywilizacji” i „zasad”.

W jego trakcie uczestnicy zgromadzenia pokazali, iż ich zasady i cywilizacja polegają na: rzucaniu racami i kamieniami, podpaleniu mieszkania przy trasie przemarszu oraz atakowaniu policjantów. Narodowcy zniszczyli także stojaki na rowery miejskie, wejście do biura warszawskiego ratusza oraz uszkodzili samochód trafiony racą.

Po zakończeniu zgromadzenia ponownie wywołali burdy z policją wokół stacji Warszawa Stadion, zatrzymując ruch pociągów. Dopiero wówczas policjanci odważyli się na zatrzymanie kilkudziesięciu napastników.

Policja była dla narodowców o wiele bardziej pobłażliwa ochraniając nielegalny przemarsz chuliganów, niż wobec pokojowych protestów kobiet, które rozbijała m.in. kilka dni temu pod Pałacem Kultury i Nauki czy przed dwoma dniami pod ministerstwem edukacji.

Zastraszanie protestujących przez siły policyjne

Od kilku dni narastają policyjne represje wobec ludzi protestujących przeciwko rządowi. Ich celem jest zastraszenie wychodzących na ulice w obronie swoich praw. Nie ma wątpliwości, że rząd chce ograniczyć wolność wypowiedzi oraz zgromadzeń. Używa do tego coraz większych sił policyjnych.

Celem represji stali się przede wszystkim uczestnicy mniejszych zgromadzeń. W piątek 6 listopada w Warszawie policja wylegitymowała wielu uczestników protestu przygotowanego przez młodzież przed Pałacem Kultury i Nauki. Rozbite zostało zgromadzenie odbywające się w Lublinie. W Oławie funkcjonariusze próbowali zmusić organizatorki demonstracji do złożenia oświadczenia, że ją odwołują.

9 listopada, gdy kilkuset demonstrantów domagało się dymisji ministra edukacji Przemysława Czarnka, policjanci znów legitymowali protestujących i użyli przeciwko nim siły. Skutkiem tak intensywnego legitymowania będzie kierowanie do sądów wniosków o ukaranie za udział w nielegalnych zgromadzeniach. Rządzący PiS, wykorzystując pretekst zagrożenia epidemią, wprowadza antyspołeczne zmiany w prawie i obsadza stanowiska skrajnymi konserwatystami, a nawet religijnymi fundamentalistami jak obecny minister edukacji i nauki.

Proces niszczenia praw obywatelskich oraz wolności wypowiedzi spowoduje trwałe i daleko idące negatywne skutki. W tej sytuacji obywatele mają prawo protestować przeciwko odbieraniu im praw. Dlatego KPP popiera protesty oraz bierze w nich aktywny udział.

103. rocznica Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej

W nocy z 6 na 7 listopada 1917 roku krążownik „Aurora” oddał strzał, który był sygnałem do rozpoczęcia rewolucji październikowej. Według obowiązującego wtedy w Rosji kalendarza juliańskiego, był to 24 i 25 października.

Wielka Socjalistyczna Rewolucja Październikowa jest cezurą dla nowej epoki w historii ludzkości, gdyż wówczas po raz pierwszy wywłaszczeni, upodleni i wyzyskiwani zdobyli i utrzymali władzę, by móc zmienić oblicze świata. Włodzimierz Lenin mówił, że czasami historia potrzebuje impulsu do zmiany na lepsze.

Z okazji 103. rocznicy wybuchu Rewolucji Październikowej Komunistyczna Partia Polski życzy wszystkim zdrowia, pomimo trudnego okresu epidemii, pogody ducha i nadziei na lepszą przyszłość. Z przeświadczeniem, że idea sprawiedliwości społecznej i budowy społeczeństwa bez zabobonów wyzysku, przemocy i wojen jest możliwa i że mimo wszelkich trudności będziemy dążyć do jego powstania.

6 listopada 1917 r. oddziały Organizacji Wojskowej na rozkaz Komitetu Wojskowo-Rewolucyjnego Rady Piotrogrodzkiej bez oporu zajęły strategiczne punkty stolicy Rosji, zaczynając od central telefonicznych, budynku Poczty Głównej i telegrafu oraz mostów na Newie. Odbyło się to najczęściej przez prostą zmianę posterunków. Gwardia Czerwona zajmowała lokalne posterunki policji i przejmowała jej funkcje. O godzinie 21:40 7 listopada z działa okrętu „Aurory” stojącej na Newie naprzeciw Pałacu Zimowego oddano strzał jako umówiony sygnał do szturmu na Pałac Zimowy na komendę okrętowego komisarza A. Biełyszewa. Członkiem ówczesnej załogi był także Polak Leon Garbaczewski. Natomiast 12 listopada na piotrogrodzkim przedmieściu Pułkowo oddział 3000 marynarzy powstrzymał i zmusił do odwrotu interwencję zbrojną 3. Korpusu Kawaleryjskiego generała Piotra Krasnowa w obronie Rządu Tymczasowego.

Wieczorem 6 listopada do siedziby Komitetu Wojskowo-Rewolucyjnego Rady Piotrogrodzkiej dotarł Lenin. Nazajutrz 7 listopada cały Piotrogród (oprócz siedziby rządu – Pałacu Zimowego) był w rękach rewolucjonistów. Przewrót odbył się prawie niepostrzeżenie – toczyło się normalne życie miasta – jeździły tramwaje, czynne były kina, restauracje, odbywały się koncerty i występy baletowe. Pałac Zimowy został zajęty dopiero 8 listopada o godz. 2.10 w nocy. 9 listopada II Zjazd Rad Delegatów Robotniczych i Żołnierskich ogłosił po wystąpieniu Włodzimierza Lenina przejęcie władzy przez Rząd Tymczasowy Robotników i Chłopów. II Zjazd przyjął także dekret o pokoju – apelu do wszystkich państw o natychmiastowe rozpoczęcie rokowań o zawarcie demokratycznego pokoju bez aneksji i kontrybucji – oraz dekret o ziemi – ogłaszający socjalizację ziemi, tj. wycofanie jej z obrotu handlowego i przekazanie w użytkowanie lokalnym wspólnotom chłopskim.

Rząd Lenina wydał następnie dekrety o bezpłatnym, świeckim nauczaniu i inne postanowienia realizujące werbalnie postulaty socjalizmu, wprowadzające ośmiogodzinny dzień pracy, kontrolę robotniczą nad przedsiębiorstwami, o proklamowaniu suwerenności narodów dawnego Imperium, nacjonalizacji banków, zniesieniu rang cywilnych i stanów, wprowadzeniu rozwodów, oddzieleniu państwa i edukacji od cerkwi, utworzeniu Armii Czerwonej, nacjonalizacji magazynów zbożowych, handlu zagranicznego, przemysłu naftowego, wielkiego przemysłu, floty handlowej, przedsiębiorstw kolejowych, transportu, młynów, wprowadzeniu kalendarza gregoriańskiego, walki ze spekulacją, konfiskaty majątku rodziny carskiej czy likwidacji kolei prywatnych. W całej Rosji władzę objęły formalnie komitety rewolucyjne oraz rady delegatów robotniczych, żołnierskich i chłopskich.

W Ambrosijewce w Donieckiej Republice Ludowej z okazji rocznicy Rewolucji Październikowej komuniści odnowili pomniki rewolucjonistów.

Natomiast Białorusini tłumnie uczcili rocznicę Rewolucji Październikowej pod pomnikiem Włodzimierza Lenina na placu Niepodległości w Mińsku. Liczny udział w obchodach wzięli członkowie Komunistycznej Partii Białorusi (KPB). Do zebranych pod pomnikiem Lenina przemówił pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego KPB Alieksiej Sokoł, który podkreślił historyczne znaczenie Wielkiego Października zarówno dla całej ludzkości, jak i dla narodu białoruskiego.

Do bieżącej sytuacji politycznej w kraju odniósł się Komitet Centralny KPB, który 7 listopada odbył plenarne zebranie. Białoruscy komuniści potwierdzili poparcie dla prezydenta republiki Aleksandra Łukaszenki i potępili „próbę burżuazyjnego zamachu stanu”, jaka miała miejsce po wyborach prezydenckich z 8 sierpnia. Ocenili, że białoruskie siły opozycyjne działają na rzecz „geopolitycznych interesów ponadnarodowych korporacji i międzynarodowego kapitału” a główną rolę w tej operacji odgrywają polskie kręgi rządzące. Wyrazili satysfakcję z faktu, że „mądry naród białoruski nie dał się zwieść tym, którzy chcieli wykorzystać wybory prezydenckie dla zburzenia fundamentów i pryncypiów rozwoju młodego państwa białoruskiego”.

KC Komunistycznej Partii Białorusi określił także bieżące zadania białoruskich komunistów: „My, komuniści, widzimy swoje zadanie w tym, żeby zabezpieczyć kontynuację socjalnie zorientowanej polityki realizowanej w kraju, żeby aktywnie i wytrwale wcielać w życie konstytucyjne normy naszego demokratycznego, socjalnego państwa prawnego, bazując na fundamentalnych wartościach historycznych i tradycjach narodu białoruskiego oraz pozytywnych doświadczeniach budownictwa socjalistycznego, wzbogacając je o współczesne doświadczenia postępu naukowo-technicznego. Dla dobra ludzi pracy, dla dobra naszej Białorusi!”. Należy podkreślić, że Białoruś jest jedynym krajem byłego ZSRR, w którym 7 listopada pozostał świętem państwowym i jest dniem wolnym od pracy. 7 listopada 2020 r. prezydent Białorusi dokonał uroczystego otwarcia pierwszego bloku elektrowni atomowej w Ostrowcu.

Wśród Rosjan – wzrasta liczba pozytywnych ocen jej skutków, które wyraża już 54% ankietowanych, przy 23% tych, którzy są odmiennego zdania. Ponadto 55% respondentów sondażu ośrodka badań opinii publicznej FOM uważa, że rocznica wybuchu Rewolucji powinna być znów obchodzona w Rosji jako święto państwowe. Przeciwników tego święta jest 34%. Aż 43% ankietowanych twierdzi, że ich przodkowie walczyli w wojnie domowej po stronie bolszewików, 10% miało przodków po obu stronach konfliktu, a zaledwie 1% Rosjan przyznaje się do przodków w obozie „białych”. Najwięcej Rosjan ceni Rewolucję Październikową za to, że przyczyniła się do poprawy warunków życia ludzi, przyniosła rozwój ekonomiczny i polityczny kraju oraz za to, że przyniosła wolność i równość.

Zwycięstwo socjalistów boliwijskich w cieniu tragedii

W Boliwii 4 listopada odbyło się zaprzysiężenie członków nowo wybranego parlamentu. W obu izbach bezwzględną większość w wyborach powszechnych, które odbyły się 18 października, uzyskał Ruch na rzecz Socjalizmu (MAS) – partia obalonego przed rokiem charyzmatycznego prezydenta Evo Moralesa. 8 listopada odbędzie się natomiast uroczystość zaprzysiężenia socjalistycznego prezydenta Wielonarodowego Państwa Boliwii Luisa Arce. Tego samego dnia do kraju z emigracji w Argentynie zamierza powrócić Evo Morales.

Niestety prawicowe bojówki nie dają za wygraną. 28 października zmarł w szpitalu, ciężko pobity kilka dni wcześniej przez faszystowską bojówkę, przewodniczący Federacji Związkowej Górników Boliwii (FSTMB) Orlando Gutiérrez. Ten 36-letni lider boliwijskich górników był mocno zaangażowany w walkę o przywrócenie w Boliwii demokracji po prawicowym puczu z 2019 r. Wielokrotnie grożono mu za to śmiercią. Centrala FSTMB potępiła zabójstwo Gutiérreza jako „zemstę dokonaną przez faszystowską prawicę i jej płatnych zabójców” w związku z przygniatającym zwycięstwem Ruchu na rzecz Socjalizmu w wyborach prezydenckich i parlamentarnych 18 października.

 

29 października, na znak protestu przeciwko zbrodni, odbył się 24-godzinny strajk generalny pracowników sektora wydobywczego i wielka manifestacja górników w stolicy kraju La Paz. Schwytać i ukarać sprawców zbrodni obiecał prezydent-elekt Boliwii Luis Arce, który wziął udział w pogrzebie związkowego lidera. Prezydent nazwał O. Gutiérreza „wielkim przywódcą górniczym, który zawsze bronił interesów ludu boliwijskiego”. Kondolencje rodzinie zamordowanego przesłał także przebywający wciąż na wygnaniu Evo Morales.

O. Gutiérrez w 2018 r. tak deklarował:

Jestem bojownikiem klasy robotniczej, ponieważ jestem górnikiem dumnym ze swoich korzeni i będę nadal walczył o prawa i interesy mojej klasy. Takie są moje zasady polityczno-ideologiczne. Moje zasady są związane z Tezami z Pulacayo*, które stawiają za cel ustanowienie socjalistycznego, robotniczego rządu, dlatego tworzymy ten proces zmiany, który nie jest ani partią polityczną, ani osobą.

*Tezy z Pulacayo to deklaracja ideowa górniczej federacji związkowej FSTMB z 1946 r., określająca jako cel walki związkowej rewolucję proletariacką i ustanowienie w Boliwii dyktatury proletariatu.

Parlament boliwijski składa się dwóch izb: 130-osobowej Izby Deputowanych i 36-osobowego Senatu. W wyborach powszechnych:

  1. Partia lewicowa Movimiento al Socialismo–Instrumento Político por la Soberanía de los Pueblos (pol. Ruch na Rzecz Socjalizmu i Niepodległości Narodowej, skrót: MAS-IPSP) zdobyła 55,10% poparcia (tj. 3.393.978 głosów),

  2. Koalicja centrolewicowa Comunidad Ciudadana (pol. Społeczność obywatelska, skrót: CC) zdobyła 28,83% poparcia (tj. 1.775.943 głosów). Koalicja CC składa się z Rewolucyjnego Frontu Lewicy (skrót: FRI) oraz Niepodległości i Wolności (skrót: Sol.Bo),

  3. Chadecko-prawicowa partia Creemos (pol. „Wierzymy”, skrót: Creemos) zdobyła 14% poparcia (tj. 862.184 głosów),

  4. Front Wyzwolenia zdobył 1,55% poparcia (tj. 95.245 głosów),

  5. Narodowa Partia Działania Boliwii zdobyła 0,51% poparcia (tj. 31.770 głosów).

Mandaty uzyskały tylko trzy pierwsze ww. partie, tj. MAS-IPSP, CC i Creemos:

  1. w Izbie Deputowanych:

    • MAS-IPSP uzyskała 75 mandatów,

    • CC uzyskała 39 mandatów,

    • Creemos uzyskała 16 mandatów,

  2. w Senacie:

    • MAS-IPSP uzyskała 21 mandatów,

    • CC uzyskała 11 mandatów,

    • Creemos uzyskała 4 mandaty.

W wyborach prezydenckich wygrał kandydat MAS-IPSP Luis Arce zdobywając 55,10% poparcia (tj. 3.393.978 głosów). Na drugim miejscu znalazł się kandydat CC Carlos Mesa z wynikiem 28,83% poparcia (tj. 1.775.943 głosów). Kandydat prawicowy (Creemos) Luis Fernando Camacho zdobył 14% poparcia (tj. 862.184 głosów).

Oświadczenie Europejskiej Inicjatywy Komunistycznej w sprawie nowego wybuchu pandemii

Nowy wybuch epidemii w całej Europie nie pojawił się znikąd. Twierdzenia burżuazyjnych rządów, że „podjęły działania” i „chroniły publiczne systemy opieki zdrowotnej” po pierwszej fali pandemii, a także, że „w trakcie pandemii UE zrozumiała i solidaryzuje się z państwami członkowskimi” są mitami.

Wraz z nową falą pandemii wszystkie te mity są z dnia na dzień ujawniane i demaskowane. Wzrost liczby zgonów, zachorowań i intubowanych pacjentów ujawnia odpowiedzialność UE oraz rządów za pozbawienie publicznych systemów opieki zdrowotnej personelu, infrastruktury, OIOMów, odczynników i testów.

Te ogromne niedociągnięcia torują drogę prywatnym grupom biznesowym zajmującym się ochroną zdrowia, które spieszą się, by wykorzystać zaniepokojenie i choroby ludzi, dla osiągnięcia zysków. Dlatego czerpią zyski ze swojego partnerstwa z instytucjami publicznymi i pobierają od pracowników opłaty za testy i leczenie wirusa lub innych chorób oraz schorzeń, które niezależnie od pandemii wymagają badań, leczenia czy operacji, przy których, zajmujące się jednym tematem szpitale publicznego systemu opieki zdrowotnej, nie mogą sobie poradzić.

Rządy i pracodawcy ponoszą olbrzymią odpowiedzialność za wadliwe protokoły zgodne z priorytetami wielkiego kapitału, brak niezbędnych środków ochrony pracowników w miejscach pracy, utrwalanie się problemów w ośrodkach opieki nad osobami starszymi, okropne warunki w obozach dla uchodźców, szkołach, środkach transportu itp.

Podczas gdy eksploatacja trwa na wszystkich poziomach; niedopuszczalne jest, aby edukacja, walka o prawa, życie polityczne i kulturalne były ograniczane w imię pandemii.

Minęło 7 miesięcy od wybuchu pandemii, a rządzący nadal nie zrobili nic w sprawie znacznego wzmocnienia publicznego systemu opieki zdrowotnej oraz rzeczywistego rozwiązania ogromnych niedoborów powstałych w wyniku komercjalizacji, niedofinansowania oraz polityki ograniczania personelu. Opierając się na tym samym kryterium, jakim jest koszt-zysk, pozostawili również szkoły bez ochrony. Prowokacyjnie próbowali winić ludzi w ramach indywidualnej odpowiedzialności, a tym samym usprawiedliwić swoją anty-ludzką politykę oraz olbrzymią odpowiedzialność.

Teorie spiskowe są pożytecznym uzupełnieniem antyspołecznej polityki. W czasach, gdy nieufność do burżuazyjnego państwa i jego kadr słusznie rośnie, a pandemia ujawnia zbrodniczą niewydolność systemów opieki zdrowotnej we wszystkich państwach kapitalistycznych, stanowią wielką przysługę dla systemu usidlając ludzi w debacie na temat zasadności używania masek lub istnieniu wirusa.

W obliczu tej polityki rozwój wydarzeń potwierdza potrzebę dalszego wzmocnienia walki narodów o wyłącznie publiczne systemy opieki zdrowotnej i zapewnienie wszelkich środków niezbędnych do ochrony ich zdrowia oraz życia.

Opowiadamy się aa wzmocnieniem publicznego systemu opieki zdrowotnej za pomocą pełnego finansowania, masowych rekrutacji etatowych lekarzy i pielęgniarek, nowoczesnego sprzętu i rekwizycji prywatnych struktur opieki zdrowotnej. Za podjęciem natychmiastowych działań w miejscach pracy, szkołach, środkach transportu i ogólnie wszędzie!

Degradacja, która zmusza lekarzy do wyboru, kto będzie żył, a kto umrze, prowadzi pielęgniarki do noszenia plastikowych toreb, aby się chronić, a ogólna sytuacja, która ma wpływ na zdrowie i życie społeczeństw, ujawnia, że prawdziwym wirusem i widocznym wrogiem jest sam kapitalizm.

Przykład Kuby, jak również cenny i hojny wkład jej bohaterskich lekarzy, wskazują i obnażają kapitalistyczne barbarzyństwo, w którym żyjemy. Promowanie wyższości socjalizmu jest bardziej aktualne i konieczne, ponieważ jego osiągnięcia w dziedzinie opieki zdrowotnej, edukacji, pracy oraz praw ludzi znajdują się lata świetlne od kapitalistycznej dżungli. To świat, o który warto walczyć, aby ludzie mogli zaspokajać swoje współczesne potrzeby.

Europejska Inicjatywa Komunistyczna, 23.10.2020

KPP na proteście przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji

30 października w Warszawie ponad 100 tysięcy osób, w większości kobiet, wyszło na ulice, aby wyrazić sprzeciw wobec niemal całkowitego zakazu aborcji, wynikającego z wyroku tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego.

Trwająca ponad 5 godzin demonstracja była największą od dziesięcioleci. Jej uczestniczy zbierali się w kilku miejscach, a następnie ruszyli do centrum, łącząc się w jedno zgromadzenie. Wielokilometrowy marsz przeszedł głównymi ulicami miasta, z Centrum na Żoliborz, pod dom prezesa PiS i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Przed jego domem przemarsz został zablokowany przez zmasowane siły policji.

W demonstracji uczestniczył też kilkusetosobowy blok tworzony przez grupy lewicowe. Nie zabrakło działaczy i działaczek KPP z czerwonymi sztandarami. Przypominaliśmy, że zakaz aborcji ma również klasowe oblicze – uderzy przede wszystkim w kobiety z klasy pracującej, których nie stać na skorzystanie z podziemia aborcyjnego.

Wśród demonstrujących dominowały hasła ludowego oburzenia, zwłaszcza pod adresem PiS, Konfederacji, Trybunału Konstytucyjnego i Ordo Iuris. Domagano się dymisji reakcyjnego rządu. Symbole strajku kobiet pojawiły się m.in. na Pałacu Kultury i Nauki, wielu budynkach przy trasie przemarszu, a także na żurawiu budowlanym w centrum miasta. Demonstrujący spotykali się z licznymi wyrazami poparcia ze strony mieszkańców, którzy wywieszali transparenty z okien i balkonów, a w kilku miejscach puszczali z okien muzykę z antyrządowym tekstem. Demonstracje zabezpieczali ratownicy medyczni, nagradzani przez tłum brawami.

W kilku miejscach tłum zaatakowały grupy neofaszystów, rzucających w kobiety i dzieci oraz osoby starsze racami. Napastnicy uciekli, gdy pojawiła się zorganizowana ochrona demonstracji. Policja interweniowała dopiero gdy bojówkarze zostali odpędzeni. Nie udała się także prowokacja szykowana przez tak zwanych „obrońców kościołów”. Wbrew ich oczekiwaniom tłum nie zainteresował się tymi obiektami i nie zamierzał ich atakować.

Demonstracje w obronie praw kobiet odbyły się tez w innych miastach. Największa we Wrocławiu zgromadziła wiele tysięcy osób. Planowane są kolejne protesty.

Fala ogólnopolskich protestów w obronie praw i wolności kobiet

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznający za niezgodną z konstytucją aborcję nieuleczalnie chorych płodów, wywołał ogólnokrajowe oburzenie i falę protestów, która przeraziła władzę.

Od 22 października na ulice polskich miast, pomimo zakazów oraz pandemii, wychodzą tysiące ludzi. Protest nabiera dynamiki, a sytuacja staje się przełomowa. Tak liczne demonstracje odbywają się nie tylko w dużych miastach, gdzie opór wobec narzucania klerykalnej moralności zawsze był silny, ale również w mniejszych ośrodkach. Odbyło się kilkaset zgromadzeń, blokad, marszów, w tym w miastach i miasteczkach uważanych za bastiony PiSu. Uczestniczyli w nich najczęściej młodzi ludzie, nie mający dotąd doświadczenia w podobnych działaniach, ani sprecyzowanych poglądów politycznych. Jest to dla nich przyspieszony kurs obywatelskiego nieposłuszeństwa. Hasło „to jest wojna”, przyjęte jako jedno z głównych podczas społecznej mobilizacji, dowodzi iż nie brakuje jej radykalizmu. Rzeczywistość przerosła nawet oczekiwania wielu środowisk lewicy społecznej.

Po raz pierwszy upadają dotychczasowe zasady etykiety, nakazujące demonstrować godnie, spokojnie i legalnie. Zgromadzenia są nielegalne, ponieważ władza wykorzystała do wprowadzenia kontrowersyjnych zmian okres pandemii. Przed policyjną interwencją broni demonstrujących ich liczebność, a także wzajemna solidarność. Pojawiają się radykalne, często nawet niecenzuralne hasła, adekwatne do sytuacji. W tym momencie widać podział między autentycznie oburzonymi, którym one nie przeszkadzają, a liberalnymi politykami usiłującymi budować swój wizerunek, a na protestach zbijać jedynie kapitał polityczny.

Runęło też tabu nakazujące szacunek do instytucji kościoła katolickiego. Skandale pedofilskie, zadufanie hierarchów, a także ich entuzjastyczne wypowiedzi po wyroku tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego, dolały oliwy do ognia. W wielu kościołach zostały przerwane msze.

Demonstranci wkroczyli między innymi do katedry poznańskiej, po tym gdy dzień wcześniej biskup poznański chwalił dążenie do całkowitego zakazu aborcji. Na murach licznych świątyń pojawiły się antyrządowe i antyklerykalne hasła. Liberalni, kapitalistyczni politycy uznali to za akt wandalizmu, jednak w rzeczywistości były one wyrazem radykalnego, bezkompromisowego sprzeciwu wobec klerykalizmu. Uderzono w oderwanych od rzeczywistości, politykujących księży wspierających władze. W Szczecinku tłum młodych ludzi bezpośrednio wykrzyczał hasła jednemu z lokalnych proboszczów. Taki zwrot sytuacji jest zdecydowanie pozytywny. Młodzi ludzie odwracają się od kościelnego zabobonu.

Po raz pierwszy tak wiele protestów miało radykalny charakter. Zarówno w większych jak i mniejszych miastach odbyły się blokady dróg, a także akcje pod biurami poselskimi parlamentarzystów PiS. Politycy partii rządzącej odczuli bezpośrednio społeczny gniew. Członkini tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego, Krystyna Pawłowicz oświadczyła, że boi się demonstrantów. Tak powinien wyglądać radykalny protest. Za antyspołeczne i antyludzkie decyzje odpowiadają konkretni ludzie. Należy uczyć ich, że działania te mają swoje konsekwencje. Do tego nie wystarczy pisanie petycji, a także toczenie akademickich debat oraz udział w konsultacjach społecznych. Na pewnym etapie niezbędne jest pokazanie gniewu ulicy.

Powołane przez prawicę bojówki, mające „bronić kościołów”, okazały się skuteczne w szarpaniu emerytek, lecz zupełnie bezradne wobec tysięcy demonstrantów. Chroniły się przed pobiciem za plecami policyjnych oddziałów prewencji. Liderzy faszyzujących grup wysyłali z kolei dramatyczne komunikaty o tym jak „zostali zaatakowani”.

W protestach uczestniczy też radykalna lewica. Widoczne są czerwone sztandary. To istotne aby stanąć po stronie wszystkich, którzy wychodzą dziś na ulice. Liberałowie nie zagwarantują ochrony ich praw. Dla nich liczy się jedynie strategia wyborcza. Nie przejmują się także losem rodzin chorych, niepełnosprawnych dzieci.

Dlatego należy rozszerzać postulaty o kwestie socjalne. Mówić, że zakaz aborcji uderza przede wszystkim w kobiety z klasy pracującej. Umożliwienie aborcji w przypadku nieodwracalnej choroby płodu nie jest wystarczającym rozwiązaniem. Kobiety, które zdecydują się urodzić chore dziecko powinny otrzymać pomoc, a rząd zamiast przeznaczać dodatkowe fundusze na modernizację armii, przekierować je na wsparcie dla rodzin osób niepełnosprawnych, a także służbę zdrowia.

Obecnie poziom konfrontacji narasta. Rząd straszy wysłaniem na ulice wojska, jest jednak świadomy, że takie posunięcie może stanowić początek jego końca. Oto z jednej strony staje oburzone społeczeństwo, głównie młode kobiety, a z drugiej reakcyjna władza chroniąca się za plecami mundurowych. W takiej konfrontacji stanowisko komunistów musi być jednoznaczne – bezwarunkowe poparcie dla walki z prawicową reakcją, a także liberalnymi, fałszywymi przyjaciółmi „praw kobiet”.

Przeciwko religijnemu fundamentalizmowi i reakcyjnej prawicy

Decyzja Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że aborcja w przypadku nieodwracalnych zmian płodu oraz jego nieuleczalnej choroby jest niezgodna z konstytucją, to uderzenie w prawa wszystkich kobiet. Ciężka, nieuleczalna choroba płodu była od roku 2002 główną przyczyną dokonywania legalnych aborcji w Polsce. Trybunał zdecydował de facto o niemal całkowitej delegalizacji aborcji, spełniając oczekiwania religijnych fundamentalistów i reakcyjnej prawicy.

Najbardziej decyzja Trybunału odbije się na najsłabszych – kobietach z klasy pracującej, bezrobotnych i wykluczonych. To od nich po raz kolejny państwo będzie wymagało heroizmu i poświęcenia, zmuszając do rodzenia nieuleczalnie chorych, zdeformowanych dzieci. Rodziny o słabej sytuacji materialnej nie mogą bowiem pozwolić sobie na turystykę aborcyjną, aby dokonać zabiegu w bezpiecznych, higienicznych warunkach zagranicą, na przykład na Słowacji. Nie stać ich również na korzystanie z tak zwanego „aborcyjnego podziemia” – niebezpiecznego dla zdrowia kobiet, ponieważ nie gwarantującego odpowiednich standardów medycznych. Ta ginekologiczna szara strefa będzie mogła teraz liczyć na wzrost i tak już ogromnych dochodów. Według szacunków organizacji kobiecych w roku 2018 jego wartość wynosiła około 400 mln zł.

W swojej perfidii polskie władze starają się utrudnić nawet dostęp do badań prenatalnych, pozwalających na rozpoznanie wad wrodzonych płodu. Wprowadzenie tak zwanej „klauzuli sumienia” dało lekarzom możliwość zniechęcania ciężarnych do badań USG. Również ten element prawa ma swój klasowy aspekt. Lekarze, którzy w państwowych klinikach zniechęcali oraz utrudniali badania, w prywatnych przychodniach pozbywali się skrupułów za odpowiednią opłatą.

Niepełnosprawne dzieci, narodzone w wyniku swoiście rozumianej „ochrony życia”, czeka jedynie cierpienie. System opieki nad osobami niepełnosprawnymi nie gwarantuje im godziwych warunków bytowych, zwłaszcza jeśli są to osoby z poważnymi, wrodzonymi schorzeniami. Świadczenie pielęgnacyjne przysługujące na przykład rodzicowi rezygnującemu z pracy, aby opiekować się niepełnosprawnym dzieckiem to obecnie nieco ponad 1800 zł. Kwota ta nie wystarcza w większości przypadków nawet na podstawową rehabilitację oraz leki.

Problem stanowi również dostępność procedur medycznych. Opieka nad nieuleczalnie chorym dzieckiem niepełnosprawnym w stopniu znacznym wyniszcza rodziny materialnie i psychicznie. W okresie pandemii nawet proste zabiegi rehabilitacyjne oraz wizyty u lekarzy specjalistów wymagają spełniania wielu procedur oraz długiego oczekiwania. W przypadku wielu rodzajów niepełnosprawności oraz deformacji, nawet sprawnie prowadzona rehabilitacja, może nie przynieść efektów. Dla dziecka bez mózgu, czy płuc każdy dzień życia jest torturą.

Zapewnienie rzeczniczki PiS, która stwierdziła, że „żadne dziecko nie pozostanie bez opieki”, zakrawa na ponury żart. Program „Za życiem”, który miał objąć wsparciem rodziny niepełnosprawnych dzieci, okazał się porażką. PiS nie mówi w jaki sposób, jedną ustawą chciałby przezwyciężyć lata zaniedbań, kolejne etapy komercjalizacji służby zdrowia i marginalizacji osób niepełnosprawnych. Kapitalistyczni politycy nie w stanie zrozumieć dylematów przed którymi staje kobieta mająca urodzić niepełnosprawne dziecko, wiedząca jednocześnie, ze nie jest mu w stanie zagwarantować nawet podstawowych potrzeb życiowych. Pozbawienie jej prawa do legalnej aborcji przyczyni się do rozbijania rodzin, ludzkich tragedii, a także, w dalszej perspektywie, spadku dzietności – ponieważ wiele kobiet będzie się obawiało zajścia w ciążę przy tak opresyjnym państwie. Tym, którzy chcą zakładać rodziny i żyć we w miarę godziwych warunkach, pozostanie emigracja do państw gdzie istnieją lepsze systemy opieki społecznej.

Nie bez znaczenia jest fakt, iż decyzja o de facto zaostrzeniu i tak już rygorystycznego prawa antyaborcyjnego, została podjęta w okresie pandemii. Wykazująca coraz bardziej antydemokratyczną postawę reakcyjna władza posłużyła się politycznie podporządkowanym jej Trybunałem Konstytucyjnym. Stara się skorzystać z obostrzeń utrudniających masowe protesty, ponieważ wie, iż większość społeczeństwa nie akceptuje zmian prawnych równoznacznych z torturowaniem kobiet i dzieci.

Warto przypomnieć, że przez większość okresu Polski Ludowej zabiegi aborcji były legalne i dokonywane w higienicznych warunkach. Kobiety, które zdecydowały się na urodzenie niepełnosprawnych dzieci mogły z kolei liczyć na o wiele bardziej dostępną, darmową służbę zdrowia.

Stanowisko KPP wobec orzeczenia TK zakazującego aborcji

KPP potępia wyrok tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego dotyczący zakazu aborcji w sytuacji ciężkiego uszkodzenia płodu. Uważamy, że ten kontrolowany przez partię rządzącą organ, opanowany na drodze manipulacji przez PiSowskich nominatów, usiłuje narzucić całemu społeczeństwu religijne zakazy, nieprzystające do aktualnego stanu wiedzy medycznej oraz współczesnej etyki.

Nie bez powodu decyzję w tak kontrowersyjnej sprawie, odkładaną do okresu po wyborach, Trybunał podjął w trakcie narastania pandemii, gdy zakazano organizacji zgromadzeń i protestów.

Zmuszanie kobiet do rodzenia nieuleczalnie chorych, zdeformowanych dzieci, niezdolnych do samodzielnego i świadomego życia, to zbrodnia. Przyczyni się to do tragedii wielu kobiet i całych rodzin, zwłaszcza tych z klasy pracującej, wykluczonych i biednych.

Obecnie państwo polskie nie zapewnia należytej opieki nawet osobom o mniejszym stopniu niepełnosprawności. Zmuszanie do urodzenia tworu nieodwołanie skazanego na śmierć, to tortury, zakazane przez wszystkie cywilizowane prawodawstwa.

Decyzja o urodzeniu niepełnosprawnego dziecka powinna należeć tylko do kobiety i być wynikiem świadomego, moralnego wyboru. Osoby wierzące, przywiązane do nakazów hierarchów kościoła katolickiego, mają do tego prawo.

Opowiadamy się za wolnością religijną dla wyznawców, jednak zasady religii nie mogą być narzucane ogółowi społeczeństwa.

Głównym motorem reakcyjnych, ideologicznych zmian w prawodawstwie jest kościół katolicki. Uważamy, że niezbędny jest rzeczywisty rozdział kościoła od państwa. Hierarchowie kościelni powinni zostać odsunięci od życia politycznego i publicznego.

Należy przy tym przyjąć standardy zakazujące łączenia wydarzeń państwowych z elementami religijnymi, zakazujące religijnej indoktrynacji w oświacie i innych dziedzinach życia, a także zakończyć wspieranie organizacji religijnych z budżetu państwa.

KPP popiera protesty przeciwko reakcyjnym zmianom w prawie. Przypominamy jednocześnie, że walka ta ma również klasowy wydźwięk. Zwycięstwa w niej nie zapewnią kapitalistyczni politycy, którzy nie raz dowiedli, że reakcyjne poglądy społeczno-ekonomiczne łączą z uległością wobec kościoła katolickiego oraz religijnej indoktrynacji.

Wyrażamy uznanie dla wszystkich organizacji i osób protestujących przeciwko totalitarnej ingerencji władzy w życie społeczeństwa oraz wzywamy wszystkich do udziału w protestach.

 


22 października 2020 r. Trybunał Konstytucyjny w składzie Julia Przyłębska – przewodniczący, Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres, Mariusz Muszyński, Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz, Justyn Piskorski – sprawozdawca, Piotr Pszczółkowski, Bartłomiej Sochański, Jakub Stelina, Wojciech Sych, Michał Warciński, Jarosław Wyrembak po rozpoznaniu, z udziałem wnioskodawcy oraz Sejmu i Prokuratora Generalnego, na rozprawie w dniu 22 października 2020 r., wniosku grupy posłów o zbadanie zgodności: art. 4a ust. 1 pkt 2 oraz art. 4a ust. 2 zdanie pierwsze ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. Nr 17, poz. 78, ze zm.) z art. 30 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przez to, że legalizują praktyki eugeniczne w stosunku do dziecka jeszcze nieurodzonego, odmawiając mu tym samym poszanowania i ochrony godności człowieka, ewentualnie – w razie nieuwzględnienia powyższego: art. 4a ust. 1 pkt 2 oraz art. 4a ust. 2 zdanie pierwsze ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z art. 38 w związku z art. 30 i art. 31 ust. 3 oraz z art. 38 w związku z art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przez to, że legalizują praktyki eugeniczne w zakresie prawa do życia dziecka jeszcze nieurodzonego oraz uzależniają ochronę prawa do życia dziecka jeszcze nieurodzonego od jego stanu zdrowia, co stanowi zakazaną bezpośrednią dyskryminację,oraz:art. 4a ust. 1 pkt 2 oraz art. 4a ust. 2 zdanie pierwsze ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z art. 38 w związku z art. 31 ust. 3 oraz w związku z art. 2 i art. 42 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przez to, że legalizują przerywanie ciąży bez dostatecznego usprawiedliwienia koniecznością ochrony innej wartości, prawa lub wolności konstytucyjnej oraz posługują się nieokreślonymi kryteriami tej legalizacji, naruszając w ten sposób gwarancje konstytucyjne dla życia ludzkiego orzekł (sygn. akt K 1/20), że art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. Nr 17, poz. 78, z 1995 r. Nr 66, poz. 334, z 1996 r. Nr 139, poz. 646, z 1997 r. Nr 141, poz. 943 i Nr 157, poz. 1040, z 1999 r. Nr 5, poz. 32 oraz z 2001 r. Nr 154, poz. 1792) jest niezgodny z art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i postanowił umorzyć postępowanie w pozostałym zakresie. Votum separatum złożył Leon Kieres. Zdanie odrębne złożył Piotr Pszczółkowski.

Informacja ze strony trybunal.gov.pl (dostęp dnia 25.10.2020 r. 11:58)

Zmarł Towarzysz Kazimierz Jarzębowski (1923-2020)

Ze smutkiem informujemy, że 9 października zmarł, w wieku 97 lat, Kazimierz Jarzębowski, działacz Komunistycznej Partii Polski, krytyk kapitalizmu, weteran ruchu robotniczego.

Z ruchem komunistycznym związany był już w II RP. W swoje 18. urodziny, 21 stycznia 1941 r., nielegalnie przedostał się do ZSRR aby prowadzić działalność antyfaszystowską. Na tereny okupowanej Polski powrócił w czerwcu 1941 r., tuż przed atakiem III Rzeszy na ZSRR. Aresztowany został przez Niemców za pomoc radzieckim jeńcom i zesłany na roboty przymusowe do Niemiec. Po wojnie włączył się w odbudowę Polski. Pracował jako pedagog i kurator, a także dziennikarz w Polskiej Agencji Prasowej (PAP).

W latach 60. współtworzył nielegalną Komunistyczną Partię Polski, za co został aresztowany. Od początku lat 90. był członkiem Związku Komunistów Polskich „Proletariat”, a następnie od 2002 r. działał w Komunistycznej Partii Polski. Do końca życia prowadził aktywną działalność społeczną na rzecz represjonowanych oraz poszkodowanych przez kapitalizm. Uczestniczył do końca życia w wielu demonstracjach antykapitalistycznych i antynatowskich, na których znany był pod pseudonimem „Karol Marks”.

Cześć Jego pamięci!

Stanowisko Światowej Rady Pokoju w sprawie eskalacji konfliktu Azerbejdżanu z Armenią

Światowa Rada Pokoju wyraża głębokie zaniepokojenie niedawną eskalacją konfliktu granicznego w Górskim Karabachu, toczącego się między Azerbejdżanem a Armenią, powodującego straty po obu stronach, również wśród cywilów.

Źródło konfliktu pochodzi sprzed 30 lat. Jest on skomplikowany, a zaangażowane są w nim różne siły regionalne i globalne.

Rada potępia wszelką zewnętrzną interwencję, zarówno poprzez prowokowanie napięć, jak i bezpośredni lub pośredni udział w konflikcie. Domaga się także zaprzestania dotychczasowych ingerencji.

Nie jest tajemnicą iż region ten stał się obiektem zainteresowania potężnych państw rywalizujących o kontrolę nad zasobami energetycznymi i szlakami transportowymi, podobnie jak obserwujemy to na Bliskim Wschodzie, w Północnej Afryce i wschodniej części Morza Śródziemnego.

Rada jest świadoma skomplikowanej historii spornego regionu i zaniepokojona poważnymi konsekwencjami wybuchu konfliktu między dwoma państwami, dla ich społeczeństw i mieszkańców regionu.

Zauważamy, iż wojna może znacząco się rozszerzyć, więc wzywamy do:

– natychmiastowego zawieszenia ognia i wstrzymania walk,

– powrotu do dialogu między stronami oraz poszukiwania politycznego, wspólnego rozwiązania konfliktu,

– aktywnej mobilizacji sił pokojowych w obu krajach i regionie, aby przeciwdziałać wojennej histerii oraz promować pokojowe rozwiązanie konfliktu

Rada uważa, że jest to w interesie ludów Azerbejdżanu i Armenii, przeciwdziała planom imperialistycznym i przyczyni się do pokoju w regionie.

Sekretariat Światowej Rady Pokoju

Ateny 28 września 2020

Strajk klimatyczny

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny i podobne inicjatywy zyskują coraz większą popularność. Ich pozytywnym skutkiem jest zwracanie uwagi na degradację środowiska naturalnego oraz globalny zasięg tych procesów. Nie można jednak przezwyciężyć kryzysu klimatycznego bez walki z kapitalizmem.

Proponowane zmiany modelu konsumpcji na bardziej ekologiczny i oszczędny, czy oszczędzanie energii, tylko w minimalnym stopniu przyczynią się do zmniejszenie emisji CO2. Nawet całkowita likwidacja górnictwa w Polsce nie spowoduje pozytywnych i odczuwalnych zmian klimatycznych. Młodzi powinni zrozumieć, że nie górnicy są winni katastrofy klimatycznej. Główny przeciwnik jest gdzie indziej – to wielkie ponadnarodowe korporacje.

20 największych koncernów paliwowych odpowiada za 35 procent wszystkich emisji dwutlenku węgla oraz metanu od 1965 roku. Są wśród nich tacy światowi potentaci jak Exxon, Chevron, Shell, BP, czy Total. W myśl kapitalistycznej logiki ich głównym celem jest maksymalizacja zysków i działanie w interesie wielkich akcjonariuszy. Oznacza to cięcie wydatków na ochronę środowiska oraz zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych. Cenę za to płacą przede wszystkim kraje globalnego południa, w których koncerny ulokowały swoją produkcję.

Koncerny były od lat świadome wpływu swojej działalności na środowisko naturalne. Jak ujawnił dziennik „Guardian” szefostwo koncernu Exxon już w 1982 roku dysponowało raportami przewidującymi szybki wzrost globalnej temperatury. Nie uczyniły nic aby powstrzymać katastrofę klimatyczną.

Według ekspertów z University College London i Tianjin University za nawet 20% globalnych emisji CO2 odpowiadają inwestycje transportowe podejmowane przez wielkie firmy. Udział tego segmentu wśród emitentów dwutlenku węgla zwiększył się znacząco w ostatnich latach.

Przyjęta przez międzynarodowe instytucje polityka mierzenia emisji według krajów emitentów gazów cieplarnianych nie jest w tym kontekście właściwa. Około 18 procent emisji pochodzi bowiem z zagranicznych inwestycji ponadnarodowych korporacji. Na przykład zagraniczne filie francuskiej firmy Total S.A. odpowiadają za ponad 1/10 całkowitej emisji Francji. BP emituje za granicą więcej gazów cieplarnianych niż w kraju pochodzenia – Wielkiej Brytanii.

Te same korporacje, które na globalnym południu niszczą środowisko, w krajach Europy Zachodniej ukrywają się często za sloganami o „zrównoważonym” i „zielonym” rozwoju. Inwestują także w tak zwany „zielony kapitalizm”, czyli maksymalizacje zysków dzięki pozornemu rozwijaniu odnawialnych źródeł energii. Nawet gdy skala tych inwestycji jest większa, nie zmienia to niekorzystnej dla wyzyskiwanych sytuacji, w której to korporacja kontroluje energię – odnawialną, lub nie.

Ostatnio organizacja humanitarna Oxfam opublikowała raport pokazujący, że 1 procent najbogatszych mieszkańców Ziemi, emituje do atmosfery dwukrotnie większą ilość dwutlenku węgla, niż, biedniejsza połowa populacji. Bogacze emitują niemal 15% gazów cieplarnianych na świecie.

Luksusowa konsumpcja, loty prywatnymi samolotami, jachty, czy wielkie rezydencje, przyczyniają się do niszczenia klimatu. Specjaliści zwracają także uwagę na absurdalne i szkodliwe nawyki bogaczy, taki jak poruszanie się po mieście samochodami terenowymi czy dużymi limuzynami.

Protesty przeciwko zmianom klimatu powinny więc być wymierzone w wielki kapitał, ponieważ dopiero obalając jego rządy oraz system kapitalistyczny, będzie można rzeczywiście zadbać o środowisko i prospołeczną politykę energetyczną.

Protest 400 górników z 7 kopalń na Śląsku

24 września 400 górników rozpoczęło protest pod ziemią. Pracownicy siedmiu kopalń sprzeciwili się ich zamykaniu bez przedstawienia planu dla Śląska i Zagłębia oraz zagwarantowania zwalnianym zatrudnienia w innych branżach.

Kopalnie czasy świetności mają za sobą. Jeszcze w 1990 roku zatrudniały 388 tysięcy osób. Od wprowadzenia kapitalizmu branża podupadła. Obecnie w górnictwie pracuje około 83 tysięcy osób, z tego 77 procent pod ziemią. Ostatnio pretekstem do zamykania kopalń stała się pandemia Covid-19 i częste zachorowania wśród górników, a także konieczność ograniczenia, ze względów ekologicznych, gospodarki opartej na węglu.

Rząd PiS zaprezentował hipokryzję. Z jednej strony mówił o zmniejszającym się zapotrzebowaniu na węgiel oraz braku ekonomicznego uzasadnienia dla wydobycia, z drugiej sprowadzał węgiel nawet z tak odległych krajów jak Australia czy RPA. Rząd PiS wielokrotnie zapewniał górników, iż przygotuje program pomostowy, dzięki czemu będą mogli zatrudnić się między innymi przy odnawialnych źródłach energii. Obietnice te, składane głównie przed wyborami, nie miały jednak pokrycia. Od lat zaniedbywano i wstrzymywano rozwój energetyki wiatrowej czy słonecznej.

Nie dziwią obawy górników, którzy mówią, iż zamiast perspektywy zmian przedstawiono im jedynie plany likwidacji zakładów. Podczas negocjacji strona rządowa zapowiedziała wprowadzenie modelu transformacji zatrudnienia wzorowanego na niemieckich doświadczeniach. Propozycje będą jednak wiarygodne dopiero, gdy powstaną analizy społecznych skutków przemian oraz programy tworzenia miejsc pracy dla zwalnianych.

Kopalnie są jednymi z ostatnich dużych zakładów pracy o sporym uzwiązkowieniu. Pomimo kolejnych etapów uelastyczniania form zatrudnienia, tworzenia prywatnych spółek górniczych oraz outsourcingu wielu usług powiązanych z branżą, górnicze związki zawodowe nadal są siłą, z która należy się liczyć. Kapitalistyczne władze dążą więc do ich marginalizacji oraz rozbicia branży górniczej w taki sposób, aby zatrudnionych pozbawić perspektyw, podzielić, a tym samym uniemożliwić im dalsze organizowanie się.

76. rocznica bitwy pod Ewiną

Środowiska lewicowe uczciły 13 września pamięć bohaterów jednej z największych bitew partyzanckich II wojny światowej na ziemiach polskich – starcia pod Ewiną.

76 lat temu w okolicach tej niewielkiej wsi pod Radomskiem oddziały 3 Brygady Armii Ludowej im. Józefa Bema odparły przeważające siły Wehrmachtu.

Pamięć o wielkich bitwach partyzanckich jesieni 1944 r., stoczonych głównie siłami komunistycznej Armii Ludowej, wypierana jest ze świadomości społecznej Polaków w wyniku polityki historycznej IPN. Trwa jednak na poziomie lokalnych społeczności.

Dla mieszkańców okolic Ewiny rocznica bitwy wciąż pozostaje ważnym wydarzeniem. W tegorocznych obchodach wzięło udział kilkaset osób, w tym przedstawiciele miejscowych władz samorządowych, nie tylko okolicznych gmin, ale także powiatu radomszczańskiego i miasta Radomsko.

Organizatorom nie przeszkodziły nawet obostrzenia związane z pandemią koronawirusa. Główny organizator uroczystości, lider SLD w powiecie radomszczańskim Arkadiusz Ciach powiedział nam:

Daliśmy sobie z tym radę. Uroczystości podzielone były na trzy oddzielne imprezy, teren podzieliliśmy na wygrodzone strefy, miejsce dla każdego uczestnika było specjalnie oznakowane. Zachowaliśmy dystans społeczny i obowiązek maseczkowy.

To właśnie lokalna organizacja Sojuszu Lewicy Demokratycznej od dziesięciu lat kontynuuje tradycję obchodów. Na uroczystości przybyła delegacja Komunistycznej Partii Polaki a także Polskiej Partii Socjalistycznej, która nawiązała do udziału w III Brygadzie AL oddziału Socjalistycznej Organizacji Bojowej.

Stoisko edukacyjne, prezentujące elementy wyposażenia i uzbrojenia partyzantów, zaprezentowało Stowarzyszenie Historia Czerwona. Wieńce pod pomnikiem złożyły delegacje samorządowców, leśników, strażaków, różnorodnych organizacji społecznych, młodzieżowych i paramilitarnych, klubów motocyklowych oraz wojskowi z rosyjskiego attachatu wojskowego. Niestety, trudności z dotarciem na pole bitwy mieli w tym roku kombatanci z Warszawy, którym Wojsko Polskie odmówiło, pod pretekstem pandemii, udostępnienia autokaru.

Po części oficjalnej rozpoczął się wiejski festyn z występami zespołów ludowych, piwem, grochówką ze strażackiego kotła i atrakcjami dla dzieci. Plebejski charakter i mocne zakorzenienie środowiska lewicowego wśród lokalnej społeczności stanowi cenny i specyficzny rys ewińskich obchodów. Arkadiusz Ciach zwraca uwagę, że integracji miejscowych wokół lewicowej tradycji partyzanckiej sprzyja fakt, że większość żołnierzy III Brygady AL stanowili miejscowi chłopcy. „To jest nasza pamięć, nasza historia” – podkreśla.

Bitwa pod Ewiną miała miejsce w dniach 12-13 września 1944 r. Partyzanci 3 Brygady Armii Ludowej im. Józefa Bema zadali znaczne straty przeważającym siłom wojsk okupacyjnych.

W starciu poległo 12 partyzantów a 11 odniosło rany, podczas gdy straty niemieckie wyniosły około 100 zabitych i 200 rannych. W skład brygady wchodziły m.in. pododdziały Batalionów Chłopskich i Socjalistycznej Organizacji Bojowej oraz żołnierze radzieccy.