Ostatnio przez wiele krajów przetacza się fala masowych protestów społecznych, wśród nich uwagę zwracają masowe demonstracje, które odbywają się we Francji. Jak zwykle, gdy zagrożone jest kapitalistyczne status quo, uruchamiają się ośrodki masowej dezinformacji i propagandy.
Protesty we Francji nie są „ekscesami migrantów”, ani „końcem republiki francuskiej”. Rozpoczęły się od sprzeciwu licealistów, którzy w wyniku cięć wydatków na system edukacji uczą się w przepełnionych szkołach o spadającym standardzie. Uczniów poparli nauczyciele, studenci oraz rodzice.
Ruch rozrósł się i pojawiły się w jego ramach bardziej konkretne postulaty. Francja, która od lat zwiększa wydatki zbrojeniowe, prowadzi neokolonialne wojny, a także finansuje wojnę zastępczą na Ukrainie, jednocześnie ogranicza wydatki na cele społeczne. Masowe demonstracje to wynik frustracji większości społeczeństwa, pozbawianej prawa do edukacji, ochrony zdrowia, usług publicznych oraz dachu nad głową. Skutki kryzysu finansów publicznych liberalny rząd przerzuca na obywateli. Władza utraciła legitymację społeczną do rządzenia. Rząd nie ma poparcia większości parlamentarnej, a prezydent utrzymuje się na stanowisku jedynie dzięki politycznym manipulacjom.
W sobotę w Paryżu demonstrowało od 500 do 800 tysięcy przeciwników kapitalistycznego rządu oraz prezydenta Emmanuela Macrona. Protest miał zdecydowanie klasowy, proletariacki charakter. Podobne wystąpienia miały miejsce także w wielu innych miastach Francji
Członkini KPP, która brała udział w demonstracji w Paryżu informowała nas, że w tłumie dominowali młodzi ludzie. Pomiędzy stacją Gare du Nord a placem Clichy marsz odbywał się spokojnie. Nasza korespondentka informuje również, że na miejscu nie było widać policji. W tym rejonie miasta nie doszło także do starć z policją. Podejrzewa, że zamieszki na Placu Republiki mogły zostać sprowokowane przez policyjnych prowokatorów. „Niepokojące są podpalenia. To kryminalne, destabilizuje ruch i może doprowadzić do wprowadzenia przez Macrona stanu wyjątkowego” informuje nasza korespondentka.
W sieci pojawiły się filmy potwierdzające udział policyjnych prowokatorów, na przykład ludzi rzucających kamieniami i demolujących sklepy, którzy później wycofywali się nie niepokojeni za kordon mundurowych policjantów. Na innym nagrani widoczni są funkcjonariusze policji rzucający kamieniami z balkonu.
Znamienne, że do kapitalistycznego chóru dezinformatorów starających się obrzydzić protesty dołączyli się w Polsce „antysystemowcy”, powielający narrację o „niebezpiecznych migrantach” oraz wzywający do „przywrócenia porządku”. Ci sami ludzie, którzy na forach internetowych wzywają do „obalenia systemu” dziś szerzą dezinformację. Wyolbrzymiają rozmiar podpaleń, zniszczeń i walk z policją. Wpisują się w kapitalistyczną, reakcyjną propagandę – służą systemowi.