Przy okazji Dnia Dziecka warto przywołać dane dotyczące sytuacji dzieci na świecie.
Według raportu UNICEF w roku 2024 niedożywienie lub głód cierpiało ponad 190 milionów dzieci na świecie, głównie w krajach rozwijających się. Dzieje się tak zarówno w rejonach konfliktów, głównie w atakowanej i blokowanej przez Izrael Strefie Gazy, jak również w państwach post kolonialnych oraz przechodzących poważne kryzysy.
W wyniku głodu i związanych z brakiem odpowiedniego wyżywienia chorób rocznie umiera około 2 miliony dzieci.
Sytuacja pogarsza się. Dzieje się tak nie z powodu braku żywności, lecz jej rosnących cen lub celowego używania głodu jako strategii wojennej, jak to robi Izrael w Strefie Gazy.
Za obecny stan w dużej mierze odpowiadają wielkie korporacje, które zdominowały rynek żywności. Niszczą one lokalne rolnictwo, mniejszych producentów i tradycyjne, niekomercyjne systemy dystrybucji.
Kapitalizm grozi spokojnemu dzieciństwu również w państwach lepiej rozwiniętych. Także w Polsce, jak wynika z danych Banków Żywności, występuje zjawisko niedożywienia dzieci.
Z aktualnych danych GUS wynika, że w 2024 roku 5,4 proc. dzieci w Polsce żyło poniżej progu skrajnego ubóstwa. Oznacza to iż programy takie jak 800+ zmniejszyły skalę zjawiska, lecz go nie wyeliminowały.
Dzieci z najbiedniejszych rodzin cierpią „głód ukryty”, to znaczy że ich rodziców i opiekunów nie stać na żywność odpowiedniej jakości, dostarczającą odpowiednich składników odżywczych. W kapitalistycznej Polsce najtańsze jedzenie to słodkie i słone przekąski – niezdrowe i zapewniające puste kalorie. Żywność pełnowartościowa jest o wiele droższa.