Protest pracowników ochrony zdrowia

11 września na ulice Warszawy wyszły dziesiątki tysięcy pracowników ochrony zdrowia w ramach strajku. Na czele demonstracji niesiono transparent „Grabarze murem za ministrem i rządem”.

Demonstrujący przypominali, że kryzys służby zdrowia zagraża zdrowiu i życiu obywateli. Pracownicy medyczni protestowali przeciwko pogarszającym się warunkom płacowym, a także nakładaniu na nich nowych obowiązków. Nowe zasady wynagradzania w zawodach medycznych spowodowały, iż wynagrodzenia wielu z nich spadły. Jedną z najbardziej poszkodowanych grup zawodowych są ratownicy medyczni. Pomimo iż podczas kolejnych fal pandemii Covid-19 znajdowali się na pierwszej linii walki, nie otrzymali z tego tytułu odpowiednich gratyfikacji finansowych.

Według danych portalu Rynekzdrowia.pl najczęstsza pensja ratownika to około 3920 zł brutto. Godzina jego pracy w ciężkich warunkach jest wyceniana na około 21 zł brutto, najwyższe wynagrodzenie to 36 zł brutto za godzinę, lecz mało który z ratowników je otrzymuje. Bardzo różnorodne są również warunki pracujących na etatach oraz kontraktach. Ci drudzy zostali pozbawieni wielu dotychczasowych uprawnień. W trakcie pandemii musieli walczyć między innymi o przydział odpowiednich strojów ochronnych.

Malejąca siła nabywcza pensji, a także nowe obowiązki, wynikające najczęściej z braków kadrowych, spowodowała, że ratownicy medyczni zaczęli masowo rezygnować z pracy. W niektórych stacjach pogotowia ratunkowego zabrakło personelu. Przez pewien czas braki łatano między innymi wysyłając do nagłych przypadków lotnicze pogotowie ratunkowe, czyli generując ogromne wydatki na loty śmigłowców w sytuacjach, w których wystarczyła by obsada zwykłej karetki.

Niewiele lepiej przedstawia się sytuacja pielęgniarek. Biały personel, niezbędny w każdym szpitalu, zarabia bardzo mało. Często są to wynagrodzenia niewiele wyższe od najniższej pensji. Aż 40% respondentów skierowanej do pielęgniarek ankiety, przygotowanej przez pozarządowe Stowarzyszenie Pielęgniarki Cyfrowe, zarabiało poniżej 3 000 zł netto, 42% zarabiało z kolei między 3000 a 4500 zł netto. Nie dziwi więc, że pielęgniarek zaczyna brakować, a średnia wieku w tym zawodzie w roku 2020 przekroczyła 53 lata. Brakuje nowego personelu, a wielu absolwentów i absolwentek szkół pielęgniarskich swoje szanse widzi tylko w emigracji do państw Europy Zachodniej.

Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi rozprzestrzeniało między innymi fałszywe informacje o rzekomo bardzo wysokich zarobkach pracowników ochrony zdrowia. Pielęgniarki, według jego danych, zarabiają nawet 6 000 złotych. Ogólnopolski Związek Pielęgniarek i Położnych, komentując te doniesienia udowodnił, że na wynagrodzenie takie pielęgniarka musiałaby pracować 300 godzin miesięcznie oraz wykonywać wszelkie możliwe procedury oraz zabiegi. Jest to więc fizycznie niemożliwe.

2 sierpnia powstał Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Opieki Zdrowia. 9 września przedstawił on Ministerstwu Zdrowia listę postulatów. Najważniejsze z nich to:

  • Szybszy niż planowany wzrost nakładów na system opieki zdrowotnej do wysokości 8 proc. PKB.
  • Zwiększenie wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia do poziomów średnich w OECD i UE względem średniej krajowej.
  • Zwiększenie liczby pracowników w systemie ochrony zdrowia do poziomów średnich w krajach OECD i UE (w tym dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego) i wprowadzenie norm zatrudnienia uzależnionych od liczby pacjentów.
  • Realny wzrost wyceny świadczeń medyczny, ryczałtów i tzw. dobokaretki oraz poprawa dostępności pacjenta do świadczeń.

Po demonstracji 11 września przed kancelarią premiera wzniesione zostało Białe Miasteczko, w którym pozostała część protestujących. Wsparły ich organizacje lewicowe i społeczne. Swoje poparcie dla protestu wyraziła także rolnicza Agro Unia.

Trudno prognozować jak zakończy się protest medyków. Jego uczestnicy domagają się rozmów bezpośrednio z premierem, ponieważ uważają ministra zdrowia za niekompetentnego oraz winnego tragicznej sytuacji służby zdrowia. Protestujący mają poparcie niemal 70% ankietowanych Polaków.Jednocześnie nie pada jednak odpowiedź jak zwiększyć środki na służbę zdrowia.

Zarówno rząd jak i liberalna opozycja odmawiają przyznania tego co oczywiste – konieczna jest radykalna podwyżka składki zdrowotnej, zwłaszcza dla najbogatszych. Potrzeba również większej progresji podatkowej i radykalnego opodatkowania wielkiego kapitału.

Duopol POPiS nie zamierza również zmienić priorytetów budżetowych na przykład zmniejszając wydatki na zbrojenia, aby sfinansować służbę zdrowia. Rezygnacja z zakupu myśliwców F-35 umożliwiłaby zapewnienie sprawnego funkcjonowania ratownictwa medycznego. Skutki przynosi „tresowanie” społeczeństwa przez kapitalistyczne media. Tylko 37% ankietowanych byłoby gotowych płacić wyższe podatki w zamian za lepszą ochronę zdrowia. Większość badanych nie rozumie również idei opodatkowania najbogatszych, niechętnie odnosząc się do jakiegokolwiek podnoszenia podatków.