ArcelorMittal wygasza piec w Nowej Hucie

Na łamach „Brzasku” pisaliśmy już o powolnym upadku zakładów należących do koncernu hutniczego ArcelorMittal. W listopadzie bieżącego roku spółka ostatecznie zdecydowała o wygaszeniu wielkiego pieca w Nowej Hucie (dawniej Hucie im. Lenina). Koncern powtarza swoje wcześniejsze twierdzenia o redukcji kosztów spowodowanej nieopłacalnością produkcji.

Prezes Geert Veerbeck powiedział, że na globalnym rynku nie ma miejsca na nadprodukcję stali, a Unię Europejską czeka spowolnienie gospodarcze. Oficjalny komunikat koncernu mówi o znacznie większym niż planowany, spadku zapotrzebowania na stal. Zaczęła się więc kolejna faza przerzucania kosztów kryzysu kapitalizmu na pracowników.

Załoga Huty liczy obecnie około 800 osób. W Nowej Hucie w powiązanych z zakładem spółkach pracuje kilkaset kolejnych. Po ogromnym kombinacie z czasów Polski Ludowej pozostały jedynie puste hale produkcyjne.

Wygaszenie wielkiego pieca będzie oznaczać stopniowe zawieszenie produkcji, a następnie zniszczenie zakładu. Pracownicy nie chcą się na to zgodzić. Związki zawodowe zapowiadają protesty. 12 listopada odbył się więc pracowników wielkiego pieca i stalowni.

Związki zawodowe utraciły jednak swoją pozycję przetargową. W lipcu, po protestach przed siedzibą ArcelorMittal w Dąbrowie Górniczej, uzyskały zapewnienie, że koncern nie wygasi wielkiego pieca. To porozumienie zostało złamane już po czterech miesiącach. Podzielony ruch związkowy i zredukowana do minimum załoga mają niewielkie szanse w starciu z kapitalistycznym gigantem.

Ludziom pracy nie pomogli politycy partii rządzącej. ArcelorMittal miały powstrzymać od wygaszenia pieca i redukcji zatrudnienia nowe regulacje dotyczące kosztów energii. Uchwalone zostało prawo do rekompensat za zawarte w cenie energii koszty nabycia uprawnień do emisji CO2. Ponadnarodowy koncern uzyskał w ten sposób ogromne przywileje. Nie zrezygnował jednak ze swoich planów. Usunął jedynie wysokie koszty zakupu energii elektrycznej z uzasadnienia wygaszenia wielkiego pieca.

Hutnicza korporacja zapewnia, że jej pracownicy nie ucierpią. Około czterystu ma być przeniesionych do zakładu w Dąbrowie Górniczej, co wiąże się jednak z długimi dojazdami, a reszta do walcowni i koksowni w Krakowie. Już obecnie wiadomo, że warunki zatrudnienia będą gorsze. Przynajmniej 100 osób musi przejść na tak zwane „postojowe”, czyli przymusową bezczynność. Oznacza to obniżenie pensji najpierw o jedną piątą, a po dwóch tygodniach o czterdzieści procent.

Pracownicy spółek powiązanych z Hutą oraz podwykonawców, żadnych gwarancji nie otrzymali. Wielu z nich trafi na bezrobocie.

Kolejny wielki zakład powstały w okresie socjalizmu jest definitywnie niszczony przez kapitalistów. Przed wyborami PiSowska władza wiele mówiła o obronie robotników oraz rozmowach z ArcelorMittal, które obronią miejsca pracy. Chodziło jedynie o wygranie wyborów. Nie jest zbiegiem okoliczności, że wiadomość o wygaszeniu wielkiego pieca koncern podał już po ogłoszeniu ich wyniku.

Brzask, 16 listopada 2019 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s