31.07.2017: zmarł Jean Jaures

W związku ze 103. rocznicą tragicznej śmierci Jeana Jaurèsa (31 Lipca 1914 r. – 31 Lipca 2017.) publikujemy taką oto refleksję tow. Ryszarda Rauby.

W niedzielę 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie, stolicy okupowanej wówczas przez Austro–Węgry Bośni, którą zamieszkiwała w znacznym stopniu ludność serbska, dokonano udanego zamachu na austriackiego następcę tronu, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego żonę Zofię. Szybko okazało się, iż organizatorami zamachu byli spiskowcy serbscy. W związku z tym Austro–Węgry zażądały w kategoryczny sposób od rządu Królestwa Serbii natychmiastowej zgody na przeprowadzenie na jej terytorium przez władze austriackie wnikliwego śledztwa w sprawie zabójstwa arcyksiążęcej pary. Serbia po konsultacjach z carską Rosją – swoją wypróbowaną polityczną sojuszniczką odrzuciła żądania wysunięte przez rząd w Wiedniu pod jej adresem. We wtorek, 28 lipca 1914 roku Austro–Węgry zapewniwszy sobie wcześniej całkowite poparcie i pomoc ze strony swojej sojuszniczki – Rzeszy Niemieckiej zainteresowanej w roznieceniu konfliktu austriacko–serbskiego wypowiedziały wojnę Królestwu Serbii. W państwach Europy Zachodniej zaczęło się wielkie odliczanie i nieznośna wojna nerwów.

Trzy dni później, w piątek 31 lipca 1914 roku na łamach dziennika „L’Humanité” – ówczesnego czołowego organu prasowego Francuskiej Sekcji Międzynarodówki Robotniczej (SFIO – Section Française de L’internationale Ouvriere) ukazał się artykuł pod wielce wymownym tytułem: Konieczna zimna krew. Jego autorem był założyciel i wydawca „L’Humanité”, filozof, republikanin, nauczyciel i wykładowca akademicki, publicysta, parlamentarzysta, pełen niespożytej energii mówca, konsekwentny obrońca podstawowych wartości ogólnoludzkiej kultury, jeden z najważniejszych i najwybitniejszych przywódców francuskiego ruchu robotniczego, współzałożyciel SFIO, wybitny teoretyk, działacz Drugiej Międzynarodówki, żarliwy propagator idei socjalizmu, szczery patriota oraz konsekwentny, nieustępliwy krytyk patologicznych zjawisk militaryzmu, szowinizmu, nacjonalizmu, antysemityzmu i przede wszystkim wojny – „Jan Złotousty” czyli Jean Jaurès.

W obliczu wytworzonej w Europie Wschodniej latem 1914 roku katastrofalnej sytuacji politycznej Jean Jaurès nie mógł i nie chciał zachować milczenia. Tak postawa była całkowicie przeciwna jego charakterowi i naturze. Musiał zabrać głos w obronie zagrożonego w całej Europie nie tylko w jednej jej części pokoju.

„Jan Złotousty” nie spodziewał się w ogóle, iż tego dnia zabierze głos po raz ostatni w swoim pracowitym i wypełnionym licznymi obowiązkami życiu.

W pierwszym, otwierającym publikację zdaniu Jean Jaurès z wyczuwalnym aż nadto dramatyzmem apelował do wszystkich czytelników „L’Humanité”: „Wolno, jeśli się chce, przypuszczać najgorsze, wolno snuć najbardziej idące hipotezy i podejmować odpowiednie środki ostrożności, ale na Boga zachowajmy wszyscy jasność umysłu i zdrowy rozsądek”.

Choć pierwsze zdanie brzmiało z pewnością dramatycznie to autor tekstu nie miał zamiaru uprawiać na łamach „L’Humanité” jakiegokolwiek czarnowidztwa. Nie zamierzał ponadto nawet w najmniejszym stopniu straszyć swoich wiernych czytelników. Wręcz przeciwnie. Kolejne dwa zdania jego publikacji świadczą, iż nie tracił ani optymizmu ani nadziei: „sądząc na podstawie wszystkich znanych elementów, nie wydaje się, aby sytuacja międzynarodowa była beznadziejna” – podkreślał Jean Jaures dodając, iż: „jest ona z pewnością groźna, ale istnieją jeszcze szanse pokojowego rozwiązania”.

Swój optymizm i autentyczną nadzieję, że Europa uniknie wojny J. Jaures uzasadniał w swoim tekście następującą argumentacją: „Jest oczywiste, że gdyby Niemcy zamierzały nas zaatakować, posłużyłyby się osławioną metodą nagłego ataku. Tymczasem tak się nie stało” – zauważał ze swoistą ulgą J. Jaures – „mijają dni, a zwłokę tę wykorzystały zarówno Rosja, jak i Francja; Rosja – dla przeprowadzenia częściowej mobilizacji, Francja – dla podjęcia wszystkich środków ostrożności jakie można podjąć w czasie pokoju. Z drugiej strony, Austria i Rosja wszczęły bezpośrednie rokowania. Rosja zapytała Austrię, co zamierza uczynić z Serbią. Austria odpowiedział, że uszanuje „całość jej terytorium”. Rosja uważa, że to nie wystarcza, że należy ponadto „zagwarantować prawa Serbii do suwerenności””.

W związku z powyższym Jean Jaures nie tracąc optymizmu zakładał i przewidywał jednocześnie, iż skoro „rozmowy są nawiązane i gdyby nawet ujawniła się różnica zdań między Austrią i Rosją, można będzie ustalić tę różnicę i zająć się rozwiązaniem problemu, którego elementy są znane. I właśnie wtedy – jak się zdaje – wysunięta będzie angielska idea arbitrażu, która nie znalazła jeszcze właściwej formy i właściwych środków wyrazu, ale w końcu na pewno weźmie górę” – prognozował 31 lipca 1914 roku Jean Jaures.
Dlaczego autor tak wysoko oceniał a nawet przeceniał ideę arbitrażu? Otóż dlatego, że idea arbitrażu odpowiadać miała – jak zauważał J. Jaures z jednej strony „głębokim uczuciom ludów” a z drugiej natomiast „także pragnieniom samych rządów”.

W dalszej części swojej „zdroworozsądkowej” publikacji J. Jaures posługując się terminem „kryzys dyplomatyczny” wskazywał czytelnikom „L’Humanite” gdzie tkwić miało wówczas – jego zdaniem największe niebezpieczeństwo. Odnosząc się do tej sprawy stwierdzał: „W chwili obecnej największe niebezpieczeństwo nie tkwi – jeśli tak można powiedzieć – w samych wydarzeniach„ – pisał J. Jaures – „Nie tkwi również w rzeczywistych, najbardziej nawet niecnych zamierzeniach rządów ani też w rzeczywistej woli narodów; tkwi ono we wzmagającym się zdenerwowaniu, w zaraźliwym niepokoju, w żywiołowych odruchach zrodzonych ze strachu, z dręczącej niepewności, z długotrwałego stanu napięcia”.
Jak długo miał potrwać ów „niebezpieczny stan napięcia” ? W tej kwestii Jean Jaures stwierdzał krótko: „trzeba być przygotowanym na to, że stan ten może trwać długie tygodnie” gdyż jak przekonywał czytelników autor „bitwy dyplomatyczne, rozciągające się obecnie na całą Europę i wprowadzające w ruch cały ogromny i liczny aparat potężnych mocarstw, trwają z konieczności wiele tygodni”.

Jean Jaures wychodząc z założenia, iż mimo wszystko zainteresowanym rządom europejskim uda się jednak zażegnać widmo szerszego konfliktu zbrojnego wyłącznie na drodze negocjacji dyplomatycznych przygotowywał wszystkich czytelników „L’Humanite” na wielką próbę – próbę czasu i wytrzymałości : „żeby wytrzymać taką próbę” – pisał J. Jaures – „potrzebne są ludziom stalowe nerwy, a raczej potrzebny im jest jasny, spokojny i niezmącony rozum. Trzeba nam dziś apelować do inteligencji ludu, do jego zdolności myślenia, jeżeli chcemy, żeby zachował panowanie nad sobą, żeby przezwyciężył panikę, opanował zdenerwowanie i czuwał nad zachowaniem się ludzi i nad rozwojem wypadków, ażeby na czas ocalić ludzkość od koszmaru wojny”.

Autor tekstu jako zdeklarowany pacyfista, który nie raz był z tego powodu brutalnie piętnowany przez nacjonalistycznych przeciwników politycznych miał pełną świadomość, iż gra toczyła się wówczas o naprawdę bardzo wysoką stawkę.
Zachowując wewnętrzny optymizm i pogodę ducha J. Jaures starł się uspokajać czytelników swojego artykułu zwracając im przy tym w wyczuwalny sposób uwagę, że w takich nadzwyczajnych sytuacjach emocje to najgorszy z możliwych doradców i przewodników. Zdaniem francuskiego socjalisty koniecznym warunkiem uratowania pokoju w Europie miało być w jego przekonaniu przyjęcie i utrzymanie właściwej to znaczy nieeksponującej czynnika emocjonalnego wewnętrznej, właśnie zdroworozsądkowej postawy względem zachodzących wówczas w Europie niepokojących wydarzeń politycznych.

Mówiąc wprost – aby nie ulec „szaleńczej panice”, która mogłaby wpłynąć na podejmowane decyzje należało – zdaniem J. Jauresa koniecznie zachować tytułową „zimną krew” : „niebezpieczeństwo jest wielkie” – przyznawał otwarcie francuski socjalista – „ale nie jest nieuchronne, pod warunkiem, że zachowamy jasny umysł i twardą wolę, że potrafimy zdobyć się równocześnie na heroizm cierpliwości i na heroizm działania. Jasna świadomość naszego obowiązku da nam siłę, żeby ten obowiązek spełnić” – stwierdzał Jean Jaures.

W konkluzji swojego artykułu z 31 lipca 1914 roku „Jan Złotousty” nie przewidując kompletnie, iż tego dnia wieczorem zginie z rąk młodego, fanatycznego nacjonalisty postrzegającego jego osobę jako „zdrajcę ojczyzny” i „niemieckiego agenta” przedstawił czytelnikom „L’Humanite” swoisty plan działania na najbliższe sierpniowe już dni. Wierzył przy tym głęboko w skuteczność akcji antywojennej francuskiej klasy robotniczej.

Ów plan działania wyglądać miał następująco: „wszyscy socjalistyczni działacze (…) są wezwani na niedzielę (2 sierpnia 1914 roku – przyp. R. R.) na zebranie w sali Wagram, gdzie omówi się sytuację międzynarodową oraz ustali akcję, jakiej oczekuje od nas Międzynarodówka. Licznie organizowane zebrania utrzymają w stanie pogotowia myśl i wolę proletariatu i przygotują manifestację, która będzie z pewnością imponującą i która poprzedzi prace międzynarodowego kongresu (W dniu 23 sierpnia 1914 roku w Wiedniu miał się odbyć kolejny (dziesiąty) Kongres Drugiej Międzynarodówki. Wybuch konfliktu austriacko – serbskiego spowodował zmianę planów w tej kwestii. Obradujące w Brukseli w dniach 29 – 30 lipca 1914 roku Międzynarodowe Biuro Socjalistyczne na wniosek Jeana Jauresa postanowiło przenieść obrady Kongresu Drugiej Międzynarodówki do Paryża. Kongres Drugiej Międzynarodówki miał tam rozpocząć obrady w niedzielę 9 sierpnia 1914 r. Kongres ten jak wiemy nie doszedł do skutku z powodu wybuchu wojny francusko – niemieckiej – przyp. R. R.). Najważniejsze – to ciągłość akcji, nieustanne budzenie myśli i świadomości robotniczej. Tu leży gwarancja przyszłości” – konkludował do końca zachowując optymizm i nadzieję Jean Jaures.
Jak potoczyły się wypadki następnych dni dziś już wszyscy doskonale wiemy. W sobotę 1 sierpnia 1914 roku nazajutrz po zamordowaniu Jeana Jauresa, Rzesza Niemiecka wypowiedziała wojnę carskiej Rosji, a 3 sierpnia 1914 roku, uczyniła to samo wobec republikańskiej Francji będącej w sojuszu z Rosją. We wtorek – 4 sierpnia 1914 roku w reakcji na przekroczenie przez armię niemiecką granic neutralnej Belgii, wojnę Rzeszy Niemieckiej wypowiedziała Anglia – sojuszniczka Francji.

Optymistyczne prognozy polityczne Jeana Jauresa zaprezentowane przez niego w ostatnim dniu lipca 1914 roku niestety w ogóle się nie sprawdziły w praktyce. Górę wzięły krwiożercze instynkty nie mające nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, o którego zachowanie apelował na krótko przed swoją tragiczną śmiercią przywódca francuskich socjalistów.
Rozpoczęła się za to trwająca ponad cztery lata bezmyślna rzeź będąca po dziś dzień namacalnym dowodem jak przerażająco skomplikowanym i nieprzewidywalnym w działaniu mechanizmem jest jednostka ludzka kiedy kieruje się w życiu nie rozumem, ale wyłącznie chorymi, patologicznymi, irracjonalnymi emocjami i do tego jeszcze z szowinizmem i nacjonalizmem w tle.

Jean Jaures wiedział o tym doskonale i za obronę tej wiedzy przyszło mu zapłacić bardzo wysoką cenę. Warto abyśmy wszyscy będąc ludźmi cały czas o tym pamiętali bo „gdy rozum śpi budzą się demony”…

Ryszard Rauba (KPP)

Źródło: 31.07.2017 Brzask

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s