Jak „rządy ludowe” przeciwko ludowi walczyły

Część lewicy fetuje rząd Daszyńskiego za jego pakiet postępowych reform. Rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej złożona. Rząd ten reagował na falę wzrostu niezadowolenia społecznego, wprowadzał swoje reformy pod silnym naciskiem mas.

Cała władza w ręce Rad!

manifififPod koniec 1917 r. pod wpływem wydarzeń rewolucyjnych w Rosji, wiece chłopskie domagały się parcelacji wielkich majątków ziemskich. W następnym roku ruch ten stał się silniejszy. W kilku powiatach robotnicy rolni zajęli folwarki. Mnożyły się napady na dwory. Chłopi zaorywali grunty folwarczne. Zanim jeszcze na murach Lublina rozklejono Manifest Rządu Tymczasowego Polskiej Republiki Ludowej w tym samym mieście powstała pierwsza na naszych ziemiach Rada Delegatów Robotniczych. Właśnie owa Rada proklamowała 8-godzinny dzień pracy dla klasy robotniczej. Kiedy członkowie Rady dowiedzieli się o powstaniu rządu lubelskiego zamierzali roztoczyć nad nim kontrolę i wywierać presję, by dotrzymywał obietnic złożonych wobec mas pracujących. Od 2 listopada robotnicy Zagłębia rozbrajali Austriaków. Broń zdobytą na okupantach zamierzali użyć do uzbrojenia Czerwonej Gwardii. 8 listopada stanęły fabryki i kopalnie Zagłębia. Podczas wielotysięcznej demonstracji padł pierwszy robotnik ugodzony polską kulą – Eugeniusz Furman. Władze zamierzały za wszelką cenę nie dopuścić do pierwszego zebrania Rad Delegatów Robotniczych i Żołnierskich w Dąbrowie Górniczej. Zabójstwo Furmana wbrew intencjom władz nie przeszkodziło w zwołaniu planowanego zebrania. Rada zwróciła się do robotników całego kraju, by tworzyli Rady i przygotowywali się do przejęcia władzy w swoje ręce. W takich właśnie okolicznościach rząd Daszyńskiego zapowiadał nacjonalizację fabryk oraz upaństwowienie wielkiej i średniej własności ziemskiej i oddanie jej w ręce chłopów pod kontrolą państwa

Piłsudski rozkazuje – rząd słucha

Powracający z Magdeburga Piłsudski postanowił  zrobić porządek z rządem lubelskim. Najbliższe grono przyjaciół zbeształ za „eksperymenty społeczne” – czyli deklaracje rządu ludowego w sprawie reform socjalnych. Szydził też z niefachowości ministrów tego rządu. Nawet bliscy mu ludzie poczuli się dotknięci formą tej krytyki. Wezwał telefonicznie Daszyńskiego do Warszawy, a następnie cały skład gabinetu. Przewodniczył ostatniemu jego posiedzeniu, żądając rozwiązania rządu i pozostawienie mu swobody działania. Napotkał na opór zarówno ze strony premiera jak i niektórych członków gabinetu. Wezwał wówczas Rydza do posłuszeństwa. Rydz stanął na baczność, stwierdzając, że zawsze był podwładnym Komendanta i pragnie nim pozostać. Wystąpienie Rydza rozbiło jedność ministrów rządu lubelskiego, trudno też było spodziewać się oporu przeciwko Piłsudskiemu ze strony np. Sieroszewskiego. Po naradzie ministrowie rządu lubelskiego przystali na jego rozwiązanie, Piłsudski zażądał następnie unieważnienia wszystkich dekretów tego rządu. W ten sposób Rada Regencyjna zdetronizowana przed paroma dniami przez rząd lubelski została znowu uznana za władzę najwyższą legalnie działającą. Z rąk legalnej „najwyższej władzy” przejął z kolei władzę Piłsudski.

Władza po stronie kapitału

11 listopada powstała RDR w Warszawie, 13 – w Łodzi. Powstało ogółem ponad 100 rad. Delegaci tylko 19 największych z nich reprezentowali około 221 tysięcy robotników. Oprócz rad w miastach powstawały Rady robotników rolnych. Proklamowano strajki, samorzutnie wprowadzano 8-godziny dzień pracy. Zdarzały się wypadki przetrzymywania przez robotników w tymczasowym areszcie fabrykantów lub dyrektorów fabryk do czasu uwzględnienia żądań, wysuwanych przez załogi. Niekiedy robotnicy sami na własną rękę uruchamiali fabryki, których maszyny zatrzymywał właściciel, oczekując na to, że wygłodzeni ludzie będą bardziej ulegli i skłonni do ustępstw. Robotnicy po puszczeniu w nich maszyn, próbowali utrzymywać kontrolę nad produkcją, pilnować wypłaty, a nawet konfiskować na konto zaległych prac wyprodukowane przez siebie towary.

Przejęto na potrzeby mas pracujących pozostawione przez okupanta zapasy żywności i rozdzielono je między rodziny robotnicze. Wprowadzono w kopalniach pracę na trzy zmiany, aby móc zatrudnić bezrobotnych. Częściowe koszty utrzymania Czerwonej Gwardii musieli pokrywać właściciele kopalń, hut i fabryk. Rozprawa z Czerwonym Zagłębiem stanowiła preludium akcji wrogich sił obawiających się groźby rewolucji. Wojsko i bojówki szerzyły terror na terenie Zagłębia, mordując działaczy Rad. Proletariat protestował przeciwko tym zbrodniom, organizując demonstracje  i strajki. Trzykrotnie w listopadzie 1918 roku protestacyjny strajk powszechny unieruchomił zakłady pracy Zagłębia. W grudniu na wezwanie RDR Zagłębie znowu stanęło do walki. Dwa pułki piechoty, 2 pułki artylerii i jeden pułk kawalerii rozbrajało Czerwoną Gwardię. Komisarz rządu Felicjan Sławoj Składkowski stanął po stronie kapitalistów Zagłębia w walce przeciwko klasie robotniczej, żądającej podwyżki płac i większych racji żywnościowych.

Republika Tarnobrzeska

Od listopada 1918 roku w powiatach Tarnobrzeg, Mielec, Kolbuszowa i Nisko działała milicja ludowa organizowana przez Tomasza Dąbala, członka Tarnobrzeskiego Komitetu Rewolucyjnego. Komitet wysuwał hasła m.in. walki o reformę rolną, konfiskaty dóbr kościelnych, upaństwowienia lasów i przedsiębiorstw przemysłowych. Współpracował z nim ksiądz Eugeniusz Okoń. Komitet miał wpływ na obsadę stanowisk wójtów i sołtysów, i organizował podział obszarniczej ziemi. Obszarnicy i reakcyjne mieszczaństwo utworzyli w odpowiedzi ośrodek walki z chłopami i robotnikami z hr. Zdzisławem Tarnowskim na czele. 6 listopada na 30-tysięcznym wiecu ogłoszono powołanie Republik Tarnobrzeskiej. Chłopi zabierali zboże i ziemniaki z magazynów obszarniczych, dzielili ziemię, a niekiedy zajmowali pałac na dom gminny. Brutalne represje na początku 1919 r. położyły kres Republice, ale dopiero w maju 1923 r. były urzędnik austriacki i starosta polski dr Spiss uznał ją za zlikwidowaną. Rok 1919 to początek generalnej rozprawy z rewolucją w Polsce. Rady Delegatów Robotniczych działały w rozproszeniu. Nie miały też jak się bronić, bo swoje siły zbrojne posiadało jedynie Zagłębie.

Rozbicie Rad to nasza wina

Norbert Barlicki, działacz PPS  jako były wiceminister Spraw Wewnętrznych poczuwał się do winy za rozbicie Rad. W 1933 r. wyznawał w artykule pt „Mea culpa”:

„Rozbrajano i demobilizowano masy ludowe, powoływano pod broń czasu wojny, na gwałt pisano konstytucje, dekretując ustrój demokratyczno-parlamentarny, ustrój oparty na automatyzmie bodaj nawet sztucznej większości, byle większości. Jak gdyby zapomniano, że ustrój  demokratyczno-parlamentarny bez ochrony czynnej siły mas robotniczo-chłopskich łatwo może ulec wynaturzeniu i ostatecznemu zniszczeniu ze strony wolnych od przymusu, a wrogich masom ludowym czynników reakcyjno-burżuazyjnych”.

Dawid Jakubowski

Artykuł ukazał się w dzienniku „Trybuna” w dn. 8.11.2013 r. i na konserwatyzm.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s