Kilka słów o PO

Zorganizowane w minioną niedzielę spotkanie Platformy Oburzonych, nieskonsolidowanej jeszcze formacji przewodniczącego Solidarności Piotra Dudy stało się ucieleśnieniem tego czego mogliśmy spodziewać się prędzej czy później- Ruch Oburzonych przetaczający się od momentu wybuchu gwałtownego wybuchu kryzysu kapitalistycznej gospodarki przez cały świat euroatlantycki dotarł w końcu także i do nas.

Czas pokaże czy i jak wielce inicjatywa ta będzie skuteczna i będzie oddziaływać na życie polityczne w Polsce. Póki co można jednak pochylić się nad postulatami zaprezentowanymi przez tę formację, swoiste alter ego obecnie rządzącego ugrupowania, nad rzeczywistymi intencjami przewodniczącego „S” a także czy wręcz przede wszystkim nad niemal histerycznymi reakcjami polityków głównego nurtu w różny sposób bagatelizującymi i deprecjonującymi tę inicjatywę.

Abstrahując w tym momencie od rzeczywistych pobudek Piotra Dudy należy przyznać, iż postulaty wysuwane przez jego PO są nad wyraz słuszne choć nie da się oprzeć wrażeniu, że również mocno populistyczne. Jednym z zaproszonych gości był muzyk Paweł Kukiz, twarz stowarzyszenia Zmieleni.pl promującego jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW).  Celem tego stowarzyszenia jest zmiana obowiązującej w naszym kraju ordynacji wyborczej na wzór ordynacji znanej z krajów anglosaskich.  Nie rozwodząc się już nad praktycznością tego typu ordynacji (każda ma bowiem swoje wady) należy jak najbardziej uznać tę inicjatywę za cenną. Każda bowiem inicjatywa zmierzająca do ruszenia z posad obecnie obowiązującej, skostniałej i pewnej swoich pozycji rządzącej klasy burżuazyjnej jest cenna.

Obecny system w zasadzie nie daje żadnej możliwości zmiany obecnej elity rządzącej, niezależnie od legitymacji partyjnej jakie osoby z owej elity aktualnie posiadają. Obecna ordynacja stworzyła trwałe podstawy do supremacji kapitalistycznej, burżuazyjnej elity, swego rodzaju magnackiej oligarchii, w której niższe klasy społeczne, lud pracujący jest pozbawiony rzeczywistego wpływu na władzę, który rzekomo daje im ustrój demokratyczny. Z tego też powodu owo ludowładztwo stało się tzw. „demokracją raz na 4 lata” a los coraz bardziej tracącego nadzieję ludu pracującego znalazł się w rękach burżuazji, której ów system jak najbardziej odpowiada, system którego nie zamierza ona zmienić a wszelkie deklaracje chęci do zmian są jedynie PR-owymi zagrywkami mającymi na celu „udobruchać” choć na chwilę niezadowolony lud.

Oczywiście aby zdobyć władzę we współczesnym świecie należy również posiadać niemałe zasoby finansowe i media. Nie zmienia to jednak faktu, iż zmiana ordynacji wyborczej mogłaby się przyczynić do choć częściowego poruszenia rządzącej od ponad 20 lat kliki. Dlatego właśnie JOW należy uznać za inicjatywę cenną i wartą poparcia.

Drugą ważną kwestią jaką poruszono w niedzielę był postulat zmiany prawa o referendach. Jest to kolejna paląca kwestia, która powinna zostać uregulowana w zupełnie inny sposób niż dotychczas. Instytucja referendum zapisana w obowiązującej od 16 lat konstytucji pozostaje instytucją fasadową, niewykorzystanym instrumentem demokracji. Niewykorzystanym bo niewygodnym. Na dużą skalę instrument ten, oddający w pełni władzę w ręce ludu choć na chwilę został bowiem wykorzystany do tej pory tylko raz- przy okazji akcesji Polski do struktur Unii Europejskiej. Wówczas wykorzystany zostać musiał, gdyż po pierwsze referendum akcesyjne jest unijnym wymogiem a po drugie rządząca w tamtym czasie ekipa spod logo SLD, po gigantycznej kampanii propagandowej, była pewna wyniku jego wyniku.  Dziś jednak, gdy nastroje społeczne wybitnie nie są po stronie i po myśli rządzących referendum jest narzędziem ignorowanym. Rządząca koalicja nie dopuszcza myśli o organizacji referendum w sprawie wejścia Polski do strefy euro czy podwyższenia wieku emerytalnego. Nie dopuszcza gdyż zna już jego hipotetyczny wynik, nie dopuszcza bo zgodnie z obecnie obowiązującym prawem może nie dopuszczać. Dlatego również ten postulat jest wart poparcia.

Oprócz tych dwóch, zdecydowanie najważniejszych postulatów przewijało się też szereg pomniejszych wniosków, z których poważnością i słusznością można byłoby polemizować. Z tego też względu postanowiłem je pominąć w tym artykule.

Drugą interesującą kwestią, która łączy się z kwestią trzecią są także rzeczywiste intencje przewodniczącego Dudy. Otóż lider Solidarności został przez polityków zasiadających obecnie w polskim parlamencie w zdecydowanej większości odsądzony od czci i wiary jako osoba próbująca zorganizować sobie zaplecze polityczne, które pozwoli mu wejść do świata wielkiej polityki.

Jedynie politycy populistyczno-prawicowo-nacjonalistycznej- gospodarczo-tak-jakby-socjalizującej partii Jarosława Kaczyńskiego wypowiadali się w innym tonie niż politycy z innych formacji. Jakie są rzeczywiste intencje Piotra Dudy wie tylko sam Piotr Duda. Nie mam w zwyczaju odmawiać nikomu dobrych intencji, także osobo spoza kręgu pracowniczej lewicy gdyż również i nam oponenci mogą tych dobrych, szczerych intencji odmówić. Ponadto intencje są czymś, czego po prostu udowodnić się nikomu nie da przy użyciu słów a jedynie czynów. Jakie będą w związku z tym dalsze posunięcia lidera „S”- czas pokaże. Najciekawsze jednak jest podejście mainstreamowych polityków do owych intencji. Pogardliwe, bagatelizujące sprawę i wręcz histeryczne reakcje świadczą z jednej strony o skrajnej pewności siebie i pewności trwania obecnego systemu, którego gwarantem są nie tylko pieniądze i media ale również świat Zachodu, któremu ten system również jak najbardziej sprzyja. Czemu- to już materiał na kolejny, być może niejeden artykuł. Z drugiej strony reakcje te świadczyć mogą również o podskórnej obawie przed ogólnopolskim, antysystemowym ruchem, który może pozbawić obecnie dzierżącą burżuazyjną oligarchię władzy. O podskórnej obawie przed słowami „a co jeżeli…[im się jednak uda]?”

Bez wątpienia jednak najbliższe miesiące będą gorące, z resztą sama Solidarność zapowiada gorącą wiosnę. Można mnożyć scenariusze na temat tego jak może się to zakończyć. Najprawdopodobniejszy jednak z nich jest, niestety, taki że nie zmieni się nic.

Jaką rolę w tej sytuacji powinna odegrać KPP? Historycznie i w dużym stopniu również światopoglądowo daleko KPP do Solidarności, wątpliwe jest też aby którakolwiek ze stron wykazała się jakąś inicjatywą współpracy. Również ze względów wizerunkowych (pewna kompromitacja obydwu środowisk) taka współpraca nie jest możliwa. Tym niemniej postulaty proponowane przez to największe w Polsce zrzeszenie ludzi pracujących należy przynajmniej słownie wspierać. Są to bowiem inicjatywy jak najbardziej korzystne dla mas pracujących. Mas, których reprezentantem jest również KPP.

El Compañero

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s