Związki, związki, związki. Bynajmniej nie z lewicą

W ostatnich tygodniach mamy do czynienia z operą mydlaną na temat tak zwanych związków partnerskich, których legalizacja stała się priorytetem dla wielu polityków z różnych opcji politycznych zasiadających w Sejmie. Abstrahując już od tego czy projekt legalizacji tego typu związków jest słuszny, czy też nie, warto byłoby zadać sobie pytanie czy zajmowanie się tego typu kwestią jest rzeczą słuszną, potrzebną i zmieniającą cokolwiek w życiu przeciętnego Polaka.

Zostawmy w tym momencie Platformę Obywatelską gdyż jako partia liberalnych eurofilów (nie licząc sporego aczkolwiek nie aż tak wcale przesadnie licznego i raczej demonizowanego przez media skrzydła konserwatywnego tej partii firmowanego przez Jarosława Gowina) jest skłonna poprzeć prawa mniejszości i skupmy się na partiach tzw. lewicowych (a raczej należałoby powiedzieć „eurolewicowych”) mających reprezentację w polskim parlamencie.

Choć temat jest dość wyświechtany to jednak niepokojącym jest fakt, iż wśród polskich elit politycznych nie ma żadnej partii reprezentującej interesy ludzi pracy, tak robotników jak i inteligentów. Dla polskich, nazwijmy to umownie, lewicujących na swój sposób partii szczytem lewicowości stała się bowiem walka o prawa mniejszości seksualnych. Przy tym polska „lewica” spod sztandarów SLD i Ruchu Palikota absolutnie zapomniała o sprawach bytowych niższych klas społecznych stając się klasycznymi partiami interesu, partiami których jedynym celem jest zdobycie władzy.

Brak zainteresowania sprawami bytowymi gros polskiego społeczeństwa jest dla tych partii niezwykle wygodny gdyż dzięki temu mogą liczyć na poparcie co bogatszych obywateli, których pieniądze wydatnie wzmacniają kasę partyjną. Skupienie się na sprawach materialnych w taki sposób jaki robi to Komunistyczna Partia Polski jest dla tych jak najbardziej kapitalistycznych i w gruncie rzeczy liberalnych w swoim gospodarczym programie partii wielce niekorzystne ponieważ wspomniane co bogatsze jednostki przestałyby owe ugrupowania wspierać.

Ani SLD, ani Ruch Palikota nie mają interesu w zmianie gospodarczego status-quo a wręcz widzą w niej zagrożenie dla obecnego, korzystnego także dla nich samych układu. Obydwa te stronnictwa, pełne ludzi zamożnych a w związku z tym absolutnie niezainteresowanych losem biedniejszych klas społecznych, zapewne nie zmienią się.

I tu właśnie otwiera się przestrzeń dla partii autentycznie lewicowej takiej jak Komunistyczna Partia Polski. Mówienie o rzeczywistych, a nie wyszukiwanie wydumanych problemów ludzi pracy, wskazywanie bez hipokryzji na przyczyny bieżącej sytuacji materialnej dołów społecznych oraz znajdowanie prostych i skutecznych metod jej poprawy, to jest program, który może zwrócić społeczeństwo w stronę autentycznej lewicy.

Duża jego część jest bowiem rozczarowana burżuazyjnymi ugrupowaniami, które w ofercie mają co najwyżej znakomicie rozwinięty marketing społeczno – polityczny, stanowiący listek figowy skrywający ruinę gospodarczą do jakiej doprowadzają Polskę. Ten właśnie niezagospodarowany elektorat na swoją stronę próbuje przeciągnąć w ostatnim czasie SLD, ale biorąc pod uwagę zarówno nastroje społeczne jak i mniej lub bardziej miarodajne sondaże, raczej nikogo pustym, „komunizującym” gestem ustanowienia roku 2013 rokiem towarzysza Edwarda Gierka ta partia nie skusi.  Tak samo elektoratu nie skusi ostentacyjne manifestowanie otwartości wobec mniejszości seksualnych.

A co do samych związków partnerskich, to kolejne przygotowywane przez PO projekty pokazują to co w gruncie rzeczy od dawna wiadomo a mianowicie: jeśli jakieś głosowanie przebiegło nie po myśli potężnych lobby unijnych należy zagłosować jeszcze raz aby dane prawo, mówiąc kolokwialnie, przepchnąć. Podobny los spotkał niedawno ustawę w sprawie GMO. Natomiast jeśli chodzi o kwestię związków partnerskich to oprócz tego, że polskie społeczeństwo ma inne, ważniejsze problemy to na dodatek jest nadal dość konserwatywne. W związku z tym zdecydowanej większości ludzi nie przeszkadza fakt, że aby zyskać pewne przywileje należy zawrzeć chociaż ślub cywilny. I dlatego prawo do zawierania formalnych związków partnerskich także przez osoby heteroseksualne należy traktować raczej jako zasłonę dymną dla legalizacji związków homoseksualnych. Ustawę, której przeforsowanie jest priorytetem dla lobby homoseksualnych mających oparcie w ideologii Unii Europejskiej. Kolejną ustawę, która w żaden sposób nie poprawia materialnego bytu niższych klas polskiego społeczeństwa.

El Compañero

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s