Protest pracowników ochrony zdrowia

11 września na ulice Warszawy wyszły dziesiątki tysięcy pracowników ochrony zdrowia w ramach strajku. Na czele demonstracji niesiono transparent „Grabarze murem za ministrem i rządem”.

Demonstrujący przypominali, że kryzys służby zdrowia zagraża zdrowiu i życiu obywateli. Pracownicy medyczni protestowali przeciwko pogarszającym się warunkom płacowym, a także nakładaniu na nich nowych obowiązków. Nowe zasady wynagradzania w zawodach medycznych spowodowały, iż wynagrodzenia wielu z nich spadły. Jedną z najbardziej poszkodowanych grup zawodowych są ratownicy medyczni. Pomimo iż podczas kolejnych fal pandemii Covid-19 znajdowali się na pierwszej linii walki, nie otrzymali z tego tytułu odpowiednich gratyfikacji finansowych.

Według danych portalu Rynekzdrowia.pl najczęstsza pensja ratownika to około 3920 zł brutto. Godzina jego pracy w ciężkich warunkach jest wyceniana na około 21 zł brutto, najwyższe wynagrodzenie to 36 zł brutto za godzinę, lecz mało który z ratowników je otrzymuje. Bardzo różnorodne są również warunki pracujących na etatach oraz kontraktach. Ci drudzy zostali pozbawieni wielu dotychczasowych uprawnień. W trakcie pandemii musieli walczyć między innymi o przydział odpowiednich strojów ochronnych.

Malejąca siła nabywcza pensji, a także nowe obowiązki, wynikające najczęściej z braków kadrowych, spowodowała, że ratownicy medyczni zaczęli masowo rezygnować z pracy. W niektórych stacjach pogotowia ratunkowego zabrakło personelu. Przez pewien czas braki łatano między innymi wysyłając do nagłych przypadków lotnicze pogotowie ratunkowe, czyli generując ogromne wydatki na loty śmigłowców w sytuacjach, w których wystarczyła by obsada zwykłej karetki.

Niewiele lepiej przedstawia się sytuacja pielęgniarek. Biały personel, niezbędny w każdym szpitalu, zarabia bardzo mało. Często są to wynagrodzenia niewiele wyższe od najniższej pensji. Aż 40% respondentów skierowanej do pielęgniarek ankiety, przygotowanej przez pozarządowe Stowarzyszenie Pielęgniarki Cyfrowe, zarabiało poniżej 3 000 zł netto, 42% zarabiało z kolei między 3000 a 4500 zł netto. Nie dziwi więc, że pielęgniarek zaczyna brakować, a średnia wieku w tym zawodzie w roku 2020 przekroczyła 53 lata. Brakuje nowego personelu, a wielu absolwentów i absolwentek szkół pielęgniarskich swoje szanse widzi tylko w emigracji do państw Europy Zachodniej.

Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi rozprzestrzeniało między innymi fałszywe informacje o rzekomo bardzo wysokich zarobkach pracowników ochrony zdrowia. Pielęgniarki, według jego danych, zarabiają nawet 6 000 złotych. Ogólnopolski Związek Pielęgniarek i Położnych, komentując te doniesienia udowodnił, że na wynagrodzenie takie pielęgniarka musiałaby pracować 300 godzin miesięcznie oraz wykonywać wszelkie możliwe procedury oraz zabiegi. Jest to więc fizycznie niemożliwe.

2 sierpnia powstał Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Opieki Zdrowia. 9 września przedstawił on Ministerstwu Zdrowia listę postulatów. Najważniejsze z nich to:

  • Szybszy niż planowany wzrost nakładów na system opieki zdrowotnej do wysokości 8 proc. PKB.
  • Zwiększenie wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia do poziomów średnich w OECD i UE względem średniej krajowej.
  • Zwiększenie liczby pracowników w systemie ochrony zdrowia do poziomów średnich w krajach OECD i UE (w tym dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego) i wprowadzenie norm zatrudnienia uzależnionych od liczby pacjentów.
  • Realny wzrost wyceny świadczeń medyczny, ryczałtów i tzw. dobokaretki oraz poprawa dostępności pacjenta do świadczeń.

Po demonstracji 11 września przed kancelarią premiera wzniesione zostało Białe Miasteczko, w którym pozostała część protestujących. Wsparły ich organizacje lewicowe i społeczne. Swoje poparcie dla protestu wyraziła także rolnicza Agro Unia.

Trudno prognozować jak zakończy się protest medyków. Jego uczestnicy domagają się rozmów bezpośrednio z premierem, ponieważ uważają ministra zdrowia za niekompetentnego oraz winnego tragicznej sytuacji służby zdrowia. Protestujący mają poparcie niemal 70% ankietowanych Polaków.Jednocześnie nie pada jednak odpowiedź jak zwiększyć środki na służbę zdrowia.

Zarówno rząd jak i liberalna opozycja odmawiają przyznania tego co oczywiste – konieczna jest radykalna podwyżka składki zdrowotnej, zwłaszcza dla najbogatszych. Potrzeba również większej progresji podatkowej i radykalnego opodatkowania wielkiego kapitału.

Duopol POPiS nie zamierza również zmienić priorytetów budżetowych na przykład zmniejszając wydatki na zbrojenia, aby sfinansować służbę zdrowia. Rezygnacja z zakupu myśliwców F-35 umożliwiłaby zapewnienie sprawnego funkcjonowania ratownictwa medycznego. Skutki przynosi „tresowanie” społeczeństwa przez kapitalistyczne media. Tylko 37% ankietowanych byłoby gotowych płacić wyższe podatki w zamian za lepszą ochronę zdrowia. Większość badanych nie rozumie również idei opodatkowania najbogatszych, niechętnie odnosząc się do jakiegokolwiek podnoszenia podatków.

Strajk generalny w Indiach

250 milionów pracowników oraz rolników wzięło udział we wczorajszym strajku generalnym w Indiach. Największy strajk w historii został zorganizowany w proteście przeciwko neoliberalnym reformom rządu Narendry Modi’ego, który zliberalizował prawo pracy, zmniejszył wydatki socjalne, a także osłabił ustawodawstwo chroniące rolników przed wielkimi posiadaczami ziemskimi i korporacjami.

Do strajku wezwały najważniejsze indyjskie związki zawodowe oraz koalicja organizacji pracowniczych i rolniczych. Akcję poparły główne działające w Indiach partie komunistyczne – Komunistyczna Partia Indii oraz Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska). Protest odbył się w symbolicznym dla Indii dniu. 26 listopada to święto konstytucji uchwalonej w 1949 roku i wprowadzającej szereg postępowych zapisów.

Akcje strajkowe oraz wiece odbyły się we wszystkich regionach kraju pomimo politycznych represji oraz ograniczenia prawa do zgromadzeń pod pozorem walki z pandemią Covid-19. Rolnicy zorganizowali marsze w kierunku stolicy. Na przedmieściach Delhi starli się z policją, która próbowała zablokować ich przemarsz. Policyjne blokady zostały przerwane przez tłumy. Do konfrontacji doszło również w Kalkucie i Mumbaju. W miastach tych odbyły się duże wiece i blokady głównych ulic. Zamkniętych było wiele zakładów oraz punktów usługowych.

W strajku generalnym licznie uczestniczyli mieszkańcy regionów górniczych. Niemal wszystkie kopalnie zaprzestały wydobycia. W stanie Assam działalność wstrzymały rafinerie ropy naftowej. Zablokowana została autostrada łącząca Kalkutę z regionem Zachodniego Bengalu. W strajku generalnym wzięli udział również pracownicy ochrony zdrowia. Domagają się oni lepszej ochrony w trakcie pandemii oraz cofnięcia wcześniejszych cięć wydatków na publiczną służbę zdrowia. Protesty odbyły się również w stanach Jammu i Kaszmir, gdzie władze wprowadziły pod pozorem walki z pandemią ścisły lockdown.

Indie znów szykują strajk generalny

Dziesięć central związkowych Indii zapowiedziało strajk generalny na 26 listopada. Strajkowi pracowników towarzyszyć będą protesty chłopskie.


Związkowcy domagają się od neoliberalnego rządu Narendry Modiego wprowadzenia akcji pomocowych dla osób, które ucierpiały w wyniku kryzysu pandemicznego oraz zaprzestania polityki wsparcia finansowego dla wielkich korporacji.

W poprzednim strajku generalnym w Indiach, w styczniu 2020 r. wzięło udział ćwierć miliarda pracowników.

Protest 400 górników z 7 kopalń na Śląsku

24 września 400 górników rozpoczęło protest pod ziemią. Pracownicy siedmiu kopalń sprzeciwili się ich zamykaniu bez przedstawienia planu dla Śląska i Zagłębia oraz zagwarantowania zwalnianym zatrudnienia w innych branżach.

Kopalnie czasy świetności mają za sobą. Jeszcze w 1990 roku zatrudniały 388 tysięcy osób. Od wprowadzenia kapitalizmu branża podupadła. Obecnie w górnictwie pracuje około 83 tysięcy osób, z tego 77 procent pod ziemią. Ostatnio pretekstem do zamykania kopalń stała się pandemia Covid-19 i częste zachorowania wśród górników, a także konieczność ograniczenia, ze względów ekologicznych, gospodarki opartej na węglu.

Rząd PiS zaprezentował hipokryzję. Z jednej strony mówił o zmniejszającym się zapotrzebowaniu na węgiel oraz braku ekonomicznego uzasadnienia dla wydobycia, z drugiej sprowadzał węgiel nawet z tak odległych krajów jak Australia czy RPA. Rząd PiS wielokrotnie zapewniał górników, iż przygotuje program pomostowy, dzięki czemu będą mogli zatrudnić się między innymi przy odnawialnych źródłach energii. Obietnice te, składane głównie przed wyborami, nie miały jednak pokrycia. Od lat zaniedbywano i wstrzymywano rozwój energetyki wiatrowej czy słonecznej.

Nie dziwią obawy górników, którzy mówią, iż zamiast perspektywy zmian przedstawiono im jedynie plany likwidacji zakładów. Podczas negocjacji strona rządowa zapowiedziała wprowadzenie modelu transformacji zatrudnienia wzorowanego na niemieckich doświadczeniach. Propozycje będą jednak wiarygodne dopiero, gdy powstaną analizy społecznych skutków przemian oraz programy tworzenia miejsc pracy dla zwalnianych.

Kopalnie są jednymi z ostatnich dużych zakładów pracy o sporym uzwiązkowieniu. Pomimo kolejnych etapów uelastyczniania form zatrudnienia, tworzenia prywatnych spółek górniczych oraz outsourcingu wielu usług powiązanych z branżą, górnicze związki zawodowe nadal są siłą, z która należy się liczyć. Kapitalistyczne władze dążą więc do ich marginalizacji oraz rozbicia branży górniczej w taki sposób, aby zatrudnionych pozbawić perspektyw, podzielić, a tym samym uniemożliwić im dalsze organizowanie się.

Światowa Federacja Związków Zawodowych Nauczycieli solidaryzuje się z strajkującymi nauczycielami w Polsce

Światowa Federacja Związków Zawodowych Nauczycieli, organizacja należąca do Światowej Federacji Związków Zawodowych (WFTU) wyraża solidarność z uzasadnionym strajkiem nauczycieli w Polsce, który rozpoczął się z wielkim sukcesem, 8 kwietnia:

Drodzy Koleżanki i Koledzy!

Popieramy waszą walkę.

Popieramy postulaty płacowe waszych związków zawodowych, domagających się wzrostu płac odpowiadającego współczesnym standardom życia dla wszystkich oraz poprawy poziomu edukacji w Polsce.

Ignorujcie rządowe ”związki zawodowe” złożone z łotrów. Kontynuujcie walkę.

Jesteśmy po waszej stronie.

Sekretariat Światowej Federacji Związków Zawodowych Nauczycieli

114-lecie Rewolucji w Zagłębiu Dąbrowskim

Z okazji rocznicy Rewolucji 1905 r. 9 lutego w Sosnowcu złożono hołd poległym w walce o sprawiedliwość społeczną i prawo do oświaty. Przy tablicy pamiątkowej znajdującej się obecnie na terenie ruin huty im. Mariana Buczka (wówczas huta „Katarzyna”) złożono wieńce i przypomniano wydarzenia z początków protestów i strajków w 1905 roku. W wydarzeniu uczestniczyli między innymi działacze KPP.

Geneza wystąpień rewolucyjnych sięga stycznia 1905 roku, gdy do Zagłębia Dąbrowskiego dotarła informacja o masakrze robotników petersburskich w trakcie tzw. ,,krwawej niedzieli”, 22 stycznia. Tydzień później 1 lutego rozpoczął się strajk w sosnowieckiej fabryce Fitznera i Gampera.

Następnie robotnicy udali się w pochodzie do kopalni „Renard” i huty „Katarzyna”, wzywając ich załogi do przerwania pracy. W podobny sposób unieruchomiono również inne zakłady. W ciągu paru dni strajk objął całe Zagłębie. Zastrajkowali uczniowie szkoły realnej i innych szkół, domagając się nauki w języku polskim. Żądania robotnicze poza podwyżką płac i skróceniem czasu pracy dotyczyły także problemów bardziej ogólnych, jak wolność strajków, słowa, prasy i sumienia. Kapitaliści, ufni w pomoc władz carskich, początkowo zajęli nieustępliwe stanowisko, odmawiając pertraktacji z robotnikami do czasu ich powrotu do pracy. Jednocześnie zwrócili się do władz o przysłanie oddziałów wojskowych do ochrony zakładów i przystąpili do werbowania łamistrajków.

9 lutego 1905 roku na wiecu w kopalni „Renard” ułożono petycję, obejmującą wspólne żądania strajkujących górników Zagłębia. Żądania te zostały podzielone na ekonomiczne i polityczne.

Żądania ekonomiczne, ujęte w 32 punktach, obejmowały skrócenie czasu pracy do 8 godzin, podwyżkę zarobków, udział przedstawicieli robotników w ustalaniu norm pracy oraz podejmowaniu decyzji co do zwalniania robotników, usuwanie urzędników kopalnianych na żądanie załogi, wprowadzenie kontroli robotniczej nad szpitalami, mieszkaniami i zdrowotnymi warunkami pracy, zreformowanie kas brackich i powierzenie ich kierownictwa tylko przedstawicielom robotników, utworzenie kasy emerytalnej wspólnej dla wszystkich kopalń, poprawę opieki lekarskiej, otwarcie 4-klasowych szkół dla dzieci robotniczych i wprowadzenie przymusowego nauczania początkowego. Postulaty polityczne dotyczyły wolności strajków i organizacji robotniczych, utworzenia biblioteki publicznej górniczej bez kontroli rządowej, wprowadzenia języka polskiego w urzędach, sądach i szkołach, wolności słowa, prasy i sumienia. Podczas wiecu rozeszła się wieść, że w Hucie „Katarzyna” grupa łamistrajków przystąpiła do uruchamiania wielkich pieców. Tłum strajkujących udał się wówczas do huty i wtargnął na jej teren, wyłamując zamkniętą bramę. Wtedy ukryte w hucie wojsko zaczęło strzelać do robotników, zabijając 38 z nich, a ponad stu raniąc.

red.

Największy strajk świata

200 milionów indyjskich pracowników odpowiedziało na wezwanie 10 głównych central związkowych i wzięło udział w 48-godzinnym strajku generalnym, który odbył się 8 i 9 stycznia.

Protestowali przeciwko planowanym przez indyjski rząd premiera Narendra Modi reformom prawa pracy, prywatyzacji usług publicznych oraz podwyżkom cen. Związki zawodowe oświadczyły, że prawicowy rząd Indyjskiej Partii Ludowej próbuje „narzucić ludziom pracy niewolnicze warunki zatrudnienia”. Wyrazem tego stały się plany liberalizacji prawa pracy oraz norm ochrony środowiska, które mają „przyciągać inwestorów”. Organizacje pracownicze przedstawiły listę 12 postulatów. Domagają się między innymi wprowadzenia płacy minimalnej dla wszystkich zatrudnionych, powszechnych zabezpieczeń społecznych oraz zakazu uelastyczniania form zatrudnienia. Żądały również podpisania przez Indie konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczących swobody zrzeszania się w związkach zawodowych oraz porozumień zbiorowych.

Na czas strajku pracę przerwało wiele dużych zakładów przemysłowych, banków, urzędów czy szkół. Strajk ogarnął zarówno sektor państwowy jak i prywatny. Odbyły się masowe wiece i blokady dróg. W stanie Kerala strajkujący zablokowali wszystkie główne drogi, uniemożliwiając przejazd prywatnych autobusów.

W wielu miejscach doszło do starć z policją. W Kalkucie oddziały antyterrorystyczne policji zatrzymały wspierających strajk liderów Komunistycznej Partii Indii (Marksistowskiej) – CPI(M). W Bombaju CPI(M) i związkowcy, zorganizowali wspólny, masowy wiec. Według CPI(M) miasta takie jak Kalkuta stają się polem walki z anty pracowniczym rządem.
Poparcie dla protestów wyraziła Światowa Federacja Związków Zawodowych (WFTU) – międzynarodowa centrala klasowych związków zawodowych, zrzeszająca 95 milionów pracowników ze 130 krajów.

„W ostatnich latach indyjska klasa robotnicza stawiała opór, podejmując walki na poziomie lokalnym, branżowym i krajowym. Dwudniowy strajk generalny jest kontynuacją i eskalacją poprzednich walk przeciwko polityce, której efektem jest bezrobocie i stagnacja płac w połączeniu ze wzrostem cen, nieustannymi atakami na prawa pracowników oraz bezprecedensową polityką prywatyzacyjną sektora publicznego.” – napisano w oświadczeniu.

Podsumowując strajk generalny lider jednej z central związkowych Centrum Indyjskich Związków Zawodowych (CITU) określił go jako „historyczny sukces”. Był to prawdopodobnie największy strajk generalny na świecie. Organizacje pracownicze i wspierające je środowiska zapowiadają kontynuowanie walki. Kolejną konfrontacja nastąpi prawdopodobnie przez planowanymi na maj bieżącego roku wyborami parlamentarnymi w Indiach.

red.

Rewolucja we Francji? Protesty Gilets Jaunes

Działania protestujących Gilets Jaunes stały się jednym z największych i najbardziej zaskakujących wydarzeń we Francji, które wyrosły z spontanicznego buntu kierowców przeciwko podwyżkom od podatku od silników wysokoprężnych w masowy ruch protestacyjny w całym kraju przeciwko burżuazyjnej polityce wysokich cen i nadmiernemu opodatkowaniu oraz przeciwko  antyrobotniczej polityce UE i MFW.

Gilets Jaunes – „żółte kamizelki” – które noszą swoją nazwę od kurtek o wysokiej widoczności, które wszyscy francuscy kierowcy są zobowiązani nosić – rozpoczęły swój strajk od stałych blokad dróg krajowych.

Ruch Żółtych Kamizelek wykracza już poza Francję i obejmuje jak na razie Hiszpanię, Belgię i Holandię, stale się rozrastając.

Ruch Gilets Jaunes cieszy się szerokim poparciem społecznym (już ponad 75% Francuzów solidaryzuje się i popiera protestujących na ulicach). Francja wrze i, co pokazują międzynarodowe telewizje, płonie. Ruch Żółtych Kamizelek od 15 listopada 2018 paraliżuje Francję stałymi blokadami na drogach krajowych i gwałtownymi manifestacjami w każdy kolejny weekend.

Tylko z wydarzeń 1 grudnia Gilets Jaunes mają „na koncie” 682 zatrzymania, 263 rannych, z czego 412 zatrzymań i 133 rannych. Straty materialne idą w miliony euro, a spowolnienie gospodarcze – brak ruchu w restauracjach, ograniczenia zakupów w blokowanych centrach handlowych, straty w przemyśle spożywczym w związku z blokadami dróg, a nawet, co zdarzyło się po raz pierwszy od wielu lat, spadek liczby hotelowych rezerwacji – szacuje się już na miliardy euro. Władza wykonawcza zupełnie sobie nie radzi, a opublikowana 29 listopada temu lista żądań Ruchu pokazuje, że w proteście nie chodzi tylko o ceny gazu, paliw i prądu, a społeczne niezadowolenie jest znacznie głębsze.

Lista żądań Gilets Jaunes:

  1. Zero SDF

  2. Wprowadzenie nowych progów podatków

  3. Podniesienie płacy minimalnej do 1300 euro netto

  4. Zakaz budowy centrów handlowych na obrzeżach miast i darmowe parkingi w mieście, co wsparłoby drobnych kupców

  5. Duży plan na izolację budynków mieszkalnych (ekologiczne oszczędzanie ocieplania)

  6. Zwiększenie opodatkowania dla dużych korporacji międzynarodowych takich jak Google, MacDo, Amazon czy Carrefour), a obniżenie podatków dla małych i średnich firm

  7. Ujednolicenie systemu ubezpieczeń społecznych dla wszystkich (w tym dla rzemieślników i przedsiębiorców). Koniec z RSI

  8. System emerytalny musi być solidarny i społeczny – bez emerytury punktowej

  9. Zastopowanie zwiększania podatków paliwowych

  10. Podwyższenie emerytury, by nie było już progu poniżej 1200 euro

  11. Każdy wybrany przedstawicielbędzie uprawniony do mediany wynagrodzenia. Jego koszty transportu będą monitorowane i zwracane, jeśli będą uzasadnione. Prawo do kuponów restauracyjnych i bonów wakacyjnych

  12. Wszystkie pensje, emerytury i świadczenia powinny być indeksowane w stosunku do inflacji

  13. Chronić przemysł narodowy! Zakaz przenoszenia zakładów przemysłowych za granicę. Obrona narodowej branży przemysłowej to obrona nas samych, naszej wiedzy, naszych miejsc pracy

  14. Koniec z pracą na czarno! Nie może być tak, aby osoba pracująca we Francji nie korzystała z tych samych praw pracowniczych i tego samego wynagrodzenia. Każdy, kto ma pozwolenie na pracę we Francji, musi być traktowany na równi z obywatelem francuskim, a jego pracodawca musi wnieść wkład na tym samym poziomie, co francuskiemu obywatelowi wykonującemu tę samą pracę.

  15. Bezpieczeństwo pracy: Kontynuowanie ograniczania umów na czas określony dla dużych firm. Chcemy więcej CDI

  16. Koniec z CICE, a te fundusze przeznaczyć na uruchomienie narodowego przemysłu wodorowego (który jest naprawdę przyjazny dla środowiska w odróżnieniu od samochodów elektrycznych)

  17. Koniec z polityką oszczędnościową. Koniec spłacania odsetek od długu, które uznajemy za nielegalne, i zaczynamy spłacać dług bez przyjmowania pieniędzy od biednych i ubogich, ale przez ściągnięcie 80 miliardów dolarów z oszustw podatkowych

  18. Uwzględnienie przyczyn przymusowej migracji

  19. Dobre traktowanie osób ubiegających się o azyl. Mieszkanie, bezpieczeństwo, żywność i edukacja dla górników. Współpraca z ONZ, aby otworzyć obozy przyjmujące w wielu krajach na całym świecie, w oczekiwaniu na wynik wniosku o azyl

  20. Osoby ubiegające się o azyl, których wnioski zostały odrzucone, powinny wrócić do kraju swojego pochodzenia

  21. Realna a nie fikcyjna polityka integracyjna – Mieszkać we Francji oznacza być Francuzem (kursy języka francuskiego, historii francuskiej i edukacji obywatelskiej, poświadczone certyfikatem)

  22. Ustalenie maksymalnej pensji na 15.000 euro

  23. Tworzenie miejsc pracy dla bezrobotnych

  24. Zwiększenie liczby zasiłków dla niepełnosprawnych

  25. Regulacja czynszów. Więcej tanich mieszkań, zwłaszcza dla studentów i pracowników tymczasowych

  26. Zakaz sprzedaży dóbr publicznych takich jak lotniska czy zapory wodne

  27. Wzrost nakładów na wymiar sprawiedliwości, policję, żandarmerię i wojsko. Regularne wypłacanie lub odzyskiwanie wynagrodzeń za nadgodzin zgodnie z prawem

  28. Wykorzystywanie wszystkich dochodów z opłat autostradowych na utrzymanie autostrad i dróg we Francji oraz na bezpieczeństwo publiczne na drogach krajowych

  29. Ponieważ ceny gazu i energii elektrycznej wzrosły od czasu prywatyzacji dostawcy energii, chcemy ponownej nacjonalizacji operatorów prądu i gazu, aby ceny mogły znacząco spaść

  30. Natychmiastowe przerwanie zamykania małych linii komunikacyjnych, urzędów pocztowych, szkół i domów macierzyńskich

  31. Przywrócić radość osobom starszym. Zakaz zarabiania na seniorach. L’or gris, c’est fini. L’ère du bien-être gris commence! (fr. gra słów: Koniec z szarym złotem, początek szarego dobrobytu)

  32. Maksymalnie 25 uczniów w każdej klasie od przedszkola do 12. klasy

  33. Zwiększenie nakładów na psychiatrię

  34. Referendum powszechne musi być – reforma konstytucji wprowadzająca instytucję referendum powszechnego. Stworzenie czytelnej i efektywnej witryny, nadzorowanej przez niezależny organ kontrolny, w którym ludzie mogą składać wnioski dotyczące prawa. Jeśli taki projekt uzyska 700.000 podpisów, to będzie musiał zostać przedyskutowany i przegłosowany przez Zgromadzenie Narodowe, które będzie miało obowiązek (rok po otrzymaniu 700.000 podpisów) przedstawić go w referendum powszechnych do decyzji wszystkich Francuzów

  35. Wydłużenie kadencji Prezydenta Republiki tak jak było, do 7 lat. Wprowadzić wybory 2 lata po wyborach Prezydenta Republiki, aby Prezydent mógł wsłuchać się w pozytywne lub negatywne sygnały dotyczące jego polityki (poprzez analizę wyników wyborczych). Miałoby to związek z wsłuchiwaniem się w głos ludu

  36. Obniżenie wieku emerytalnego do 60 r. życia dla wszystkich, którzy pracowali fizycznie, wprowadzić prawo do przejścia na wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat

  37. 6-letnie dziecko nie jest w stanie samo się utrzymać – Kontynuacja systemu pomocy Pajemploi do ukończenia przez niego 10 lat

  38. Wspieranie transportu kolejowego cargo

  39. Zniesienie ściągania podatków z góry

  40. Koniec z dodatkami prezydenckimi (które każdy prezydent ma zapewnione do końca życia)

  41. Zniesienie podatku sprzedawcom w sytuacji, kiedy ich klienci płacą kartami kredytowymi.

  42. Wprowadzenie podatku od oleju napędowego, żeglugowego i nafty

We wtorek, po naradzie wewnątrzpartyjnej (partia Macrona, La Republique En Marche, LREM) premier Edouard Philippe ogłosił kilka decyzji, które mają uspokoić gniew Żółtych Kamizelek:

  • moratorium na wzrost cen paliw

  • odwołanie podwyżek cen gazu i prądu

  • zamrożenie akcyzy węglowej i paliw płynnych

  • zrównanie traktowania właścicieli diesli i pojazdów benzynowych (nierówne obciążenia paliwa i pojazdów z silnikiem Diesla były jednym z pierwszych powodów niezadowolenia Kamizelek)

  • zrównanie podatków kierowców prywatnych i przedsiębiorców, których działalność nie opiera się na transporcie

Te zapewnienia miałyby obowiązywać przynajmniej przez najbliższe sześć miesięcy. Dzień później Phillippe ogłosił, że podwyżek cen paliw nie będzie co najmniej przez rok – nie zostaną wpisane do budżetu państwa na 2019 rok. Jednak dysproporcja tej propozycji rządowej i skali żądań społecznych jest dziś ogromna i tym samym nie wyczerpuje postulatów strajkujących.

Wszystko rozstrzygnie się w najbliższy weekend (8-9 grudnia) czy manifestanci odpuszczą, czy będą protestować.

Rząd Macrona-Philippe’a ma na koncie także likwidację tzw. podatku solidarnościowego od fortun (ISF), płaconego przez właścicieli masy własnościowej powyżej 800 000 euro (od 0,5 do 1.5 proc. rocznie). Podatek ten był z pewnością kontrowersyjny. Mimo że majątki najbogatszych Francuzów wyraźnie rosły, wpływy z podatku od nich magicznie malały (w 2012 roku było to 5 mld euro, a w 2017 już tylko 4 mld euro).

Poza tym Francja Macrona chciała przyciągać bogatych rezydentów, a podatek ich wyraźnie odstraszał. Jednak ISF zostało zastąpione podatkiem od nieruchomości. To z kolei przełożyło się na podwyżkę czynszów, podobnie jak napływ zagranicznego kapitału lokowanego w atrakcyjnych wielkomiejskich nieruchomościach. Proces ten, który trwa już od dawna, ale szczególnie nasilił się od czasu kryzysu strefy euro (kiedy to ceny nieruchomości w stolicy Francji utrzymywały się na stałym poziomie bądź rosły, wskazując, że jest to jedna z najpewniejszych lokat kapitału na świecie), uruchomił procesy gentryfikacji w skali podobnej do Nowego Jorku i San Francisco.

Dzisiejsze protesty nie są  tylko reakcją na podwyżkę cen benzyny i ropy, ale odpowiedzią na wieloletnie zaniedbania i powolne, wieloaspektowe przerzucanie kosztów kryzysu z barków finansjery i wielkiego przemysłu na drobnych przedsiębiorców i pracowników.

Zachęcamy do śledzenia informacji na bieżąco 24h/dobę, klikając poniższy link:

https://twitter.com/hashtag/yellowvest?src=hash

Lub szukając na własną rękę poprzez słowa kluczowe lub tagi: gilets jaunes, yellow vests, żółte kamizelki.

red.

KPP popiera protestujących mieszkańców i pracowników Grecji!

Komunistyczna Partia Polski wyraża poparcie dla pracowników i mieszkańców Grecji, którzy 30 maja masowo wyszli na ulice zaprotestować przeciwko antyspołecznym cięciom budżetowym i poparli strajk zorganizowany przez PAME. 

Komunistyczna Partia Polski wyraża poparcie dla pracowników portów Pireus II i Pireus III oraz terminalu SEMPO, którzy wznowili strajk 6 czerwca i przyłącza się do oburzenia wobec bezprawnych działań rządu i korporacji, które chciały odebrać ludziom prawo do strajku w walce o stabilne zatrudnienie, pełne prawa pracownicze oraz o godne warunki bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w miejscu pracy.

Strajk pracowników greckich poparło już wiele zrzeszeń i organizacji w całej Grecji, a także z zagranicy swoje poparcie ogłosili pracownicy włoscy z Triestu, pracownicy francuscy z Marsylii, francuska centrala związkowa Cher, czeski związek zawodowy OSCMS oraz związek pracowników konstrukcyjnych północnej Danii.

Komunistyczna Partia Polski wzywa polskich pracowników stoczni w Szczecinie, Gdańsku i Gdyni oraz wszystkie związki zawodowe do poparcia pracowników portowych w Pireusie.

red.

Pogląd KPP o proteście w Odlewni Żeliwa

Komunistyczna Partia Polski z sympatią, życzliwością i troską obserwuje i popiera strajkujących  pracowników w Odlewni Żeliwa w Zawierciu, walczących od miesięcy z zarządem Supra Investments SA o podwyżkę swoich płac. Protest robotników jest walką o godne życie, płacę i pracę i powinien stanowić przykład dla innych.

Związki zawodowe domagają się zwiększenia stawek godzinowych dla wszystkich pracowników na stanowiskach robotniczych i zatrudnionych w systemie akordowym o 2 zł i 50 gr. oraz dla wszystkich pracowników na stanowiskach nierobotniczych podwyżek o 400 zł brutto. Firma próbowała storpedować strajk, próbując rozbić jedność pracowniczą poprzez podwyżkę stawki godzinowej o 1 zł i 50 gr. dla części załogi od 1 stycznia. Na szczęście wygrała solidarność. 17 i 18 stycznia w referendum związkowym 88% głosujących postanowiło o rozpoczęciu strajku . Dla zarządu to oczywiście zbyt wygórowane żądania. Obecne płace za ciężką pracę w odlewni to ok. 2300 zł brutto, za które ciężko się utrzymać

6 lutego – za informacją śląsko-dąbrowskiego NSZZ Solidarność. – O 6 rano pracownicy odeszli od swoich stanowisk pracy i udali się do stołówek. Pracuje tylko kilku, aby nie wstrzymywać ciągu produkcyjnego. 7 lutego mają odbyć się pierwsze mediacje strajkujących z zarządem.

W sporach pomiędzy zatrudnionymi a tzw. pracodawcami KPP konsekwentnie popiera strajkujących, uważając że decydując się na tą ostateczną formę protestu mają rację.

Strajkowa klapa

Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno – Strajkowy (Solidarność, OPZZ, Forum Związków Zawodowych, WZZ Sierpień 80) zaplanował na dzień 26 marca strajk generalny na Górnym Śląsku. Strajk miałby objąć główne gałęzie przemysłu (m.in. górnictwo, hutnictwo, energetykę) oraz niektóre usługi np. transport publiczny. Strajk ma się odbyć w godzinach od 6 do 10, chyba że w rozmowach ostatniej szansy związkowcy znajdą porozumienie z rządem dotyczące postulatów strajkowych. Postulatami MKP-S są:

6)      stworzenie osłonowego systemu regulacji finansowych oraz ulg podatkowych dla przedsiębiorstw utrzymujących zatrudnienie w okresie niezawinionego przestoju produkcji,

wprowadzenie systemu rekompensat dla przedsiębiorstw objętych skutkami pakietu klimatyczno – energetycznego,

ograniczenie ustaw dopuszczających stosowanie tzw. umów śmieciowych,

likwidacja NFZ i stworzenie systemu opieki zdrowotnej opartego na podobnych zasadach na jakich działała dawna Śląska Kasa Chorych,

zaniechanie likwidacji rozwiązań emerytalnych przysługujących pracownikom zatrudnionym w szczególnych warunkach,

zaprzestanie likwidacji szkół i przerzucania finansowania edukacji na samorządy.

Z tego wszystkiego wynika moim zdaniem co następuje: związki zawodowe, które chcą pokazać rządowi siłę i determinację, pokażą raczej swoją słabość. Organizacja „strajku generalnego” (właściwie będzie on takim tylko z nazwy), to raczej ostatni przedśmiertelny zryw niż przejaw siły i witalności związków zawodowych w Polsce. Wskazują na to następujące fakty: po pierwsze – zasięg terytorialny strajku. Jest on ograniczony wyłącznie do województwa śląskiego, a więc do bardzo małego obszaru Polski. W innych województwach związkowcy nie są po prostu w stanie zorganizować podobnej akcji. Po drugie – nawet na Śląsku strajk nie obejmie nawet połowy pracujących. Ograniczony jest on właściwie do sektora publicznego i do branż w których związki mają jeszcze tradycyjnie w miarę pewną pozycję.

Branże w pełni prywatne, usługi, finanse, handel nie przyłączą się do strajku. Po trzecie – zakres żądań strajkowych. Są one niewystarczające i mało zdecydowane. Nie da się oprzeć wrażeniu, że związkowcy bardziej troszczą się o losy przedsiębiorstw niż robotników. Ponadto postulaty są sformułowane w sposób umożliwiający rządowi manipulowanie, oszukiwanie i udawanie. Rząd może się na nie zgodzić, aby później zwodzić, obiecywać, następnie obiecywać że obietnic dotrzyma, udawać, że je dotrzymuje itd. itd. aż do momentu gdy o sprawie wszyscy zapomną.

Postulaty i żądania powinny być postawione konkretnie i stanowczo, tak aby uniemożliwić opaczną interpretację i szukanie półśrodków. Postulatami powinno być np. zwiększenie płacy minimalnej o 500 zł, skrócenie wieku emerytalnego do czasu sprzed jego wydłużenia, zmiana konkretnych zapisów Kodeksu Pracy itp. Po czwarte – już przed samym strajkiem związkowcy wywiesili białą flagę.  Strajk w godzinach 6-10 to  jakiś kiepski żart. Chyba związkowcy posłuchali pouczeń rządu i cięgów od mediów, że osłabianie fabryk raczej nie pomoże robotnikom. Idąc tym tropem, związkowcy rzeczywiście powinni raczej zastrajkować w niedzielne po południe, gdzieś w domu prywatnie, tak aby nie zakłócać spokoju ludności i dobrego samopoczucie przedsiębiorców. Toż to barbarzyństwo strajkować w godzinach pracy! Jakie to koszty, kto za to zapłaci! – wzmaga się oburzenie burżuazji i rządu, a związkowcy z podkulonym ogonem organizują strajk tak aby jak najmniej im zaszkodzić.

Ruch związkowy jest w agonii. Zmiany legislacyjne, prywatyzacja, strach przed utratą pracy, słabi i przekupni liderzy związkowi, śmieciowe umowy pracy – to wywołało pożądany przez burżuazję efekt. Robotnicy są podzieleni, zobojętniali, zatomizowani, nie mają poczucia jedności klasowej i wspólnoty interesów. Praca i życie zostały sprywatyzowane i szczelnie zamknięte do własnego „ja”. Nie liczą się inni, nawet koledzy przy maszynie, a co dopiero robotnicy z innych fabryk czy miast. Dopóki ja mam pracę i co włożyć do garnka, to jest dobrze i nie warto się wychylać. Protesty, strajki? – nie warto. Lepiej siedzieć cicho i cieszyć się, że jak zwalniają to innych a nie mnie. Taka jest mentalność dzisiejszego „sprywatyzowanego” robotnika. Dzisiaj nie wymaga się od niego aby brał sprawy w swoje ręce, aby domagał się praw i sprawiedliwości. Dzisiaj ma on siedzieć cicho, robić co mu każą i dziękować za łaskę tysiąca pięciuset złotych jaką dostaje raz w miesiącu. To wszystko. Czasy gdy wymagano od robotników aktywności i protestów skończyły się 25 lat temu. Dziś robotnicy są bezsilni, związki ubezwłasnowolnione. Rząd może niemal wszystko – wydłuża wiek emerytalny, likwidować uprawnienia pracownicze, zmniejszać stawki za nadgodziny, wydłużać dzień pracy… i nie napotka na żaden opór. To niestety bardzo przykre ale prawdziwe. Organizując strajk generalny związkowcy liczą chyba na cud, że poprzez strajk uda im się wskrzesić bojowego ducha robotniczego. Choć z drugiej strony, być może wcale na ten cud nie liczą. Może to jest tylko ich prywatna rozgrywka o nieodległe już rozdanie stołków w parlamencie.

Ludwik Granma