Greccy komuniści w obronie KPP

Delegacja Komunistycznej Partii Grecji (KKE) i jej młodzieżówki KNE złożyła w poniedziałek 12 października list protestacyjny w ambasadzie RP w Atenach przeciwko represjom wymierzonym w polskich komunistów. W delegacji wziął udział deputowany KKE do Parlamentu Europejskiego Lefteris Nikolaou-Alavanos.


Interwencja związana była z zaplanowaną na wtorek 13 października kolejną rozprawą sądową przeciwko działaczom Komunistycznej Partii Polski i redaktorom jej organu prasowego Brzask.

W komunikacie KKE czytamy:

KKE żąda od władz Polski natychmiastowego oddalenia wszystkich zarzutów i zniesienia wszelkich oskarżeń przeciwko działaczom Komunistycznej Partii Polski oraz zagwarantowania nieograniczonego prawa udziału partii komunistycznej w życiu społecznym i politycznym kraju. Delegacja KKE-KNE zaznaczyła, że ​​greccy komuniści będą zdecydowanie kontynuować swoje inicjatywy i interwencje, aż do całkowitego uniewinnienia polskich komunistów.

Społeczne obchody 75. rocznicy wyzwolenia Kielc

18 stycznia 2020 r. na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich w Kielcach odbyły się obchody 75. rocznicy wyzwolenia miasta przez Armię Czerwoną. Obchody nie były w żadnym stopniu zorganizowane przez władze miasta, lecz odbyły się z inicjatywy mieszkańców Kielc i okolic, m.in. działacza Stowarzyszenia KURSK i lokalnego antyfaszysty – Filipa Bojovića. Władze miasta od kilku lat zaprzestały organizowania oficjalnych uroczystości.

Podczas wspólnego świętowania złożono kwiaty pod pomnikiem znajdującym się na terenie cmentarza oraz wysłuchano kilku przemówień. Jako pierwszy przemawiał Filip Bojović, który przypomniał uczestnikom wydarzenia przebieg bitwy o Kielce, a także poruszył temat odebrania 29 żołnierzom Armii Czerwonej honorowego obywatelstwa miasta Kielce, dewastacji nekropolii radzieckiej, a także tzw. agresywnej dekomunizacji na terenie miasta.

Kielczanin przypomniał również sukcesy Stowarzyszenia KURSK w zakresie odrestaurowywania radzieckich i polskich miejsc pamięci z okresu II wojny światowej, podkreślając, że wiele z wyremontowanych pomników zostało barbarzyńsko zburzonych bądź zasypanych ziemią na polecenie wojewody świętokrzyskiego Agaty Wojtyszek (obecnie posłanka PiS).

Wystąpiła również Barbara Olszowy ze Stowarzyszenia KURSK, która przypomniała słuchaczom wiersz o wyzwoleniu Kielc autorstwa Zdzisława Brzezińskiego – 93-letniego, nadal żyjącego, przewodniczącego kieleckiego koła Stowarzyszenia Tradycji LWP. Ciekawa była wypowiedź Jevgeniji Kulczyckiej – Rosjanki, nauczycielki języka rosyjskiego w gminie Chęciny.

Wspomniała ona o 336 osobach narodowości polskiej, pochowanych na w/w nekropolii, w tym o dwóch bohaterach rozstrzelanych jeszcze na początku wojny przez okupantów hitlerowskich. Osoby te nie mają absolutnie żadnego upamiętnienia. To właśnie mogiła, w której pochowani są Polacy została zdewastowana przez tzw. polskich patriotów w 2016 r., co jest paradoksem i świadczy o przerażającej płytkości intelektualnej samych wandali.

Przemawiająca na zakończenie uroczystości przedstawicielka KPP zwróciła uwagę na potrzebę pamięci o setkach tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej, którzy polegli podczas wyzwalania Polski oraz sprzeciwu wobec fałszowania historii i polityki historycznej rehabilitującej faszyzm. Podkreśliła także konieczność sprzeciwu wobec niszczenia pomników upamiętniających zwycięstwo nad faszyzmem.

Demontaż pomnika Nikosa Belojanisa – greckiego bohatera antyfaszystowskiego ruchu oporu

We Wrocławiu zdemontowany został pomnik greckiego bohatera ruchu oporu Nikosa Belojanisa w krótkim czasie po usunięciu tablicy w Dziwnowie, upamiętniającej rannych bojowników Demokratycznej Armii Grecji przebywających w szpitalu w Dziwnowie.

W latach drugiej wojny światowej Belojanis walczył z faszystami w szeregach komunistycznej partyzantki ELAS. Podczas wojny domowej w Grecji był komisarzem w Demokratycznej Armii Grecji. W 1949 roku wyemigrował i jako uchodźca polityczny trafił do Polski.

Rok później powrócił do Grecji, aby odbudowywać podziemne struktury Komunistycznej Partii Grecji (KKE). Wkrótce został aresztowany i sądzony przed sądem wojskowym. W procesie politycznym skazano go na karę śmierci. Został rozstrzelany 30 marca 1952 r. pomimo licznych protestów w Grecji i na całym świecie.

Do greckich władz napłynęło około 250 tysięcy listów protestacyjnych przeciwko skazaniu Belojanisa na śmierć. W obronie skazanego wystąpili liczni intelektualiści. Pablo Picasso wykonał przedstawiający Belojanisa szkic pod tytułem ”Mężczyzna z goździkiem”.

W 1953 roku brytyjski malarz Peter de Francia namalował obraz „Egzekucja Belojanisa”. W Polsce powstała rzeźba Stanisława Horno-Popławskiego ”Matka Belojanisa”. Jego imię nadano także szeregu ulic w różnych miastach.

Wrocławski pomnik Belojanisa został wzniesiony na dziedzińcu szkoły podstawowej 22 w dzielnicy Stabłowice w roku 1973 jako kopia monumentu znajdującego się w miejscowości Krościenko. Zastąpił wcześniejsze miejsce pamięci przygotowane przez Greków mieszkających na terenie szkoły w latach 50.

Społeczność grecka zamieszkująca w Krościenku, która ufundowała pomnik Belojanisa w tej miejscowości w ostatnich latach aktywnie występowała w jego obronie, przeciwko próbom jego likwidacji.

Stowarzyszenie Greków we Wrocławiu ”Odysseas” poinformowało, że upamiętniający Belojanisa monument został usunięty w ramach tak zwanej dekomunizacji, w wyniku opinii wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej. Nie wiadomo kiedy doszło do demontażu.

Stowarzyszenie Odysseas skontaktowało się z grecką ambasadą w Polsce i greckim ministerstwem spraw zagranicznych, które zapowiedziało protest w sprawie pomnika. Protest przeciwko usunięciu pomnika Belojanisa wyraziła również Komunistyczna Partia Grecji oraz Komunistyczna Partia Polski.

KKE zwraca uwagę, że pomnik ten zdemontowano w krótkim czasie po prowokacyjnym usunięciu tablicy w Dziwnowie, upamiętniającej rannych bojowników Demokratycznej Armii Grecji przebywających w tamtejszym szpitalu. KPP domaga się jak najszybszego przywrócenia pomnika Belojanisa.

red.


PROTEST KOMUNISTYCZNEJ PARTII POLSKI

Komunistyczna Partia Polski wyraża oburzenie z powodu demontażu pomnika Nikosa Belojanisa we Wrocławiu. Monument znajdował się na dziedzińcu Szkoły Podstawowej nr 22 w dzielnicy Stabłowice.

Nikos Belojanis był bohaterem greckiego, antyfaszystowskiego ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej – bojownikiem komunistycznej partyzantki ELAS, a podczas wojny domowej w latach 1947-1949 komisarzem Demokratycznej Armii Grecji. W 1949 roku jako uchodźca polityczny przybył do Polski. W 1950 roku powrócił do Grecji aby odbudowywać struktury Komunistycznej Partii Grecji (KKE). Aresztowany za działalność polityczną Belojanis został skazany przez sąd wojskowy na karę śmierci. Rozstrzelany 30 marca 1952 r. pomimo licznych protestów w Grecji i na całym świecie. Postać Belojanisa stała się także inspiracją dla licznych dzieł sztuki. W Polsce został upamiętniony poprzez patronat nad szeregiem ulic oraz pomniki we Wrocławiu i Krościenku.

Usunięcie wrocławskiego pomnika Belojanisa, podobnie jak wielu innych pomników bohaterów antyfaszystowskiego ruchu oporu oraz ruchu robotniczego w ramach tak zwanej ustawy dekomunizacyjnej stanowi istotny element niszczenia pamięci historycznej. Demontażu pomnika dokonano bez uzgodnienia a nawet zawiadomienia greckiej społeczności w Polsce. Procedura na podstawie której się odbył pozostaje niejasna, a osoby, które wydały decyzję nieznane.

Domagamy się jak najszybszego przywrócenia pomnika Nikosa Belojanisa. Nie ma zgody na przepisywanie historii przez IPN i inne instytucje, a także manipulowanie pamięcią historyczną społeczeństwa.

Dąbrowa Górnicza, 12.04.2019

Powraca ulica Dąbrowszczaków w Warszawie

10 kwietnia b.r., w wyniku decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, na mapę Warszawy powracają ulice Dąbrowszczaków oraz gen. Sylwestra Kaliskiego. NSA odrzucił skargę wojewody mazowieckiego na wcześniejszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, anulujący zarządzenie zmieniające nazwy ulic.

Wyrok jest prawomocny i oznacza zwycięskie zakończenie walki z dekomunizacją w Warszawie. NSA uchylił decyzje dekomunizacyjne w sprawie wszystkich 50 nazw ulic, których zmiany chciał narzucić wojewoda. Decyzja w sprawie przywrócenia nazw 44 ulic zapadła w grudniu ubiegłego roku, trzech kolejnych – Stanisława Tołwińskiego, Krystyny Matysiakówny oraz Józefa Szymańskiego – w marcu. W przypadku jednej nazwy wojewoda nie odwołał się od wyroku WSA.

Wojewoda mazowiecki został obciążony kosztami postępowania sądowego. W uzasadnieniu decyzji NSA stwierdził, że zaprezentowane w związku z dekomunizacją opinie IPN nie mają wiążącego charakteru, a wojewoda sam nie umiał wystarczająco uzasadnić proponowanych zmian.

Na tym samym posiedzeniu zapadła również decyzja przywracająca w Makowie Mazowieckim nazwę ulicy Janka Krasickiego.

Zablokowanie dekomunizacji było możliwe między innymi dzięki społecznemu oporowi, który skłonił samorządy do wystąpienia na drogę sądową. W przypadku ul. Dąbrowszczaków mieszkańcy ulicy masowo podpisywali się pod petycją w jej obronie. Społeczności lokalne mają szansę na zwycięstwo nad dekomunizatorami dzięki wywieraniu presji społecznej i zorganizowaniu się.

10 kwietnia 2019 r., red.

44 zdekomunizowane nazwy ulic w Warszawie powrócą na swoje miejsce!

7 grudnia b.r., w piątek, Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał wyroki WSA o uchyleniu 44 zarządzeń wojewody zmieniających nazwy ulic w Warszawie w związku z ustawą dekomunizacyjną. Aleja Armii Ludowej powróci na swoje miejsce zamiast pisowskiej alei Lecha Kaczyńskiego. W związku z wyrokiem NSA uchylenia zmian („dekomunizacyjnych”) nazw ulic są prawomocne.

Powrócą zatem do przestrzeni publicznej – oprócz al. Armii Ludowej – także takie nazwy ulic jak: Stanisława Wrońskiego, Małego Franka, Zygmunta Modzelewskiego, 17 Stycznia, Teodora Duracza, Stanisława Kulczyńskiego, Leona Kruczkowskiego, Antoniego Kacpury oraz Hanki Sawickiej.

Sędzia Zdzisław Kostka w swoim uzasadnieniu do piątkowych orzeczeń powiedział: Sporządzenie tej opinii IPN w ten sposób było w tej sprawie niewłaściwe i w dużym stopniu przyczyniło się do tego, że zarządzenia wojewody zostały trafnie uznane przez sąd pierwszej instancji za wadliwe. Zwrócił uwagę również, że NSA wprawdzie nie wyklucza, iż mogą być takie nazwy ulic, które w sposób oczywisty symbolizują lub propagują komunizm, ale gdyby taka sytuacja zachodziła, to także zarówno w opinii, jak i zarządzeniu, należałoby to przynajmniej stwierdzić, wykazać – i dodał – tymczasem opinia w tej sprawie to było zestawienie zbiorcze 47 nazw i lakoniczne stwierdzenie, że podpadają pod ustawę. Zaznaczył także: W rozpoznawanych sprawach były takie przypadki, np. Armii Ludowej, gdzie można byłoby dokonać oceny, że te nazwy w sposób oczywisty symbolizują komunizm. Ale ta opinia IPN została sporządzona w sposób taki, w jaki została sporządzona.

Pełnomocnik wojewody mec. Maja Dudak mówiła: Sąd powinien zważyć, że wydając wyrok ukształtuje przede wszystkim przestrzeń publiczną w aspekcie dekomunizacji; a działanie wojewody w świetle ustawy było jednorazowe i nie ma już możliwości ponownego działania. Chęć samego miasta do dekomunizacji została już objawiona.

Również wojewoda mazowiecki na poniedziałkowym briefingu prasowym z 10 grudnia Zdzisław Sipiera przedstawił swoje stanowisko: Wykonana była decyzja polskiego ustawodawcy, która zakładała, że w tym okresie te ulice będą zdekomunizowane albo na podstawie decyzji samorządów, albo, jeżeli one ich nie wydadzą, zarządzeń zastępczych wojewodów. To zostało (…) przyjęte, a potem wykonane. Sąd w swoim wyroku uznał (…), że w zakresie uzasadnienia ono było za wątłe, było nie do końca pełne, i zwrócił uwagę, w przypadku warszawskich decyzji, że było to po stronie IPN (…) Procedura została wyczerpana. Rola administracji rządowej, w tym wojewody, została wyczerpana. Wykonałem wszystkie czynności zgodnie z wiedzą prawną, możliwościami. Dopełniłem absolutnie wszystkich obowiązków, które były, żeby uczynić te decyzje skutecznymi. Sąd je zakwestionował, przyjmuję to do wiadomości, choć się z nimi nie zgadzam.

Od maja do listopada tego roku WSA rozpoznał te skargi na rozprawach. W efekcie WSA uwzględnił 48 skarg miasta dotyczących zarządzeń wojewody ws. zmian nazw stołecznych ulic. Z kolei dwie skargi miasta WSA oddalił. Jeszcze w maju WSA uchylił zarządzenie wojewody mazowieckiego dotyczące zmiany nazwy al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego. W późniejszych tygodniach uchylono większość z pozostałych zarządzeń wojewody – w tym wszystkie zarządzenia z listopada 2017 r. Dwa korzystne dla wojewody orzeczenia WSA dotyczyły dwóch – spośród trzech – zarządzeń zastępczych wydanych w grudniu.

W uzasadnieniach wyroków korzystnych dla strony miasta Warszawy WSA wskazywał, że wojewoda odpowiednio nie uzasadnił swych zarządzeń i  nie dokonał stosownej wykładni aktu prawnego i analizy, tylko ograniczył się do krótkich notek biograficznych. Wojewoda m.in. nie wykazał w uzasadnieniach swych zarządzeń, w jaki sposób dane nazwy „symbolizują” komunizm. Ponadto – jak zaznaczał wtedy sąd – opinia IPN uzyskana przez wojewodę zbiorczo i lakonicznie odnosiła się do kilkudziesięciu ulic, zaś zarządzenie nr 48 WSA Naczelny Sąd Administracyjny uchylił ze względów formalnych (kwestia odpowiedniego powiadomienia w terminie uczestnika skargi kasacyjnej – stowarzyszenia Miasto Jest Nasze). Tymczasem w przypadku dwóch oddalonych skarg miasta Warszawy na grudniowe zarządzenia wojewody WSA uznał kilka miesięcy temu zaś, że nie podziela zarzutów, co do naruszenia przez wojewodę mazowieckiego wskazanych w skardze przepisów Konstytucji RP, Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego oraz ustawy o zakazie propagowania komunizmu i spełnione zostały przesłanki ustawowe stanowiące podstawę wydania zarządzenia zastępczego przez wojewodę, dlatego też te dwie sprawy nie były rozstrzygane przez NSA w piątek.

Ostatnią z 50 spraw jest jeszcze nieprawomocny wyrok w sprawie ostatniego z grudniowych zarządzeń wojewody – zmiany nazwy ul. Józefa Chmiela na Ursusie. WSA uchylił zmianę tej nazwy, gdyż wykazano, iż „to nie ten Józef Chmiel” – okazało się, że patronem ulicy był nauczyciel, a nie działacz komunistyczny o tym samym imieniu i nazwisku. Nie wiadomo jeszcze, czy w tej sprawie wpłynie skarga kasacyjna do NSA. Co ciekawe inny wyrok WSA oddalił skargę miasta Warszawy na decyzję wojewody, stwierdzającą nieważność uchwały Rady Warszawy o zmianie nazwy ulicy z al. Lecha Kaczyńskiego na Trasę Łazienkowską (postanowienie sądu pozostaje nadal nieprawomocne).

Tymczasem Instytut Pamięci Narodowej apeluje po wyroku NSA do władz miasta Warszawy, aby te odstąpiły od przywracania nazw ulic zmienionych na podstawie tzw. ustawy dekomunizacyjnej. IPN uważa, że istnieją takie procedury, które to umożliwiają.

Źródła: prawo.gazetaprawna.pl, tvpinfo, tvpinfo2

red.

Dekomunizacja – historia której boi się IPN – Wrocław 22.02.2018

22 lutego 2018 roku miała miejsce dyskusja zorganizowana przez Fundację „Stop Wykluczeniu i Degradacji Planety”, Fundację „Naprzód” oraz „Społeczne Forum Wymiany Myśli – Wrocław”, w którym udział wzięli paneliści: Wojciech Browarny (Partia Razem), Adam Rapicki (prawnik, kryminolog), Wincenty Elsner (Partia SLD), Włodzimierz Luty (filozof) oraz Krzysztof Szwej (Partia KPP). Moderatorem spotkania była Ewa Groszewska z Fundacji „Stop Wykluczeniu i Degradacji Planety”.

Ewa Groszewska zastanawiała się czy ludzie lewicy podobnie jak prawica i PiS do spółki z IPN-em traktują podobnie komunizm i czy nie zrównują go z faszyzmem. Podkreślała, że teorie Marksa i Engelsa są nadal żywotne. Następnie oddała głos tow. Krzysztofowi Szwejowi – przewodniczącemu KPP.

Udostępniamy stenogram wystąpienia tow. Krzysztofa Szweja podczas tego panelu dyskusyjnego:

Jesteśmy komunistami, partia komunistyczna istnieje już kilkanaście lat i jest zarejestrowana. Mniej więcej cztery lata temu zaczęły się nasze pierwsze poważne problemy, gdyż wcześniej zdarzały się już na nas do prokuratury donosy, ale zazwyczaj były umarzane. A niektóre zostały „zamrożone” na bieżące zapotrzebowanie polityczne. Zarzuca się nam, że na naszej stronie internetowej znajduje się symbol sierpa i młota, jako legalny znak partii, nie tylko Komunistycznej Partii Polski, mimo że wiele innych partii komunistycznych na świecie używa tego znaku.

Zarzuca nam się, że głosimy totalitaryzm, pisząc dobrze o PRL-u, pisząc obiektywnie o Korei Północnej, pisząc o rewolucji grinding, czy kiedy przedstawialiśmy w ogóle (że mieliśmy czelność! – przyp. red.) argumenty za postępem socjalistycznym. To ma być wszystko dowodem na to, że głosimy totalitaryzm…

Zaczęło się od przesłuchań [sprawa dotyczy oskarżenia redakcji czasopisma partyjnego Brzask – przyp. red.]. Na podstawie opinii biegłego, którym był zaciekły antykomunista i prawicowy religioznawca Rafał Łętocha (kierownik Instytutu Religioznawstwa UJ i Zakładu Media, Komunikowanie i Polityka Międzynarodowa w Instytucie Politologii PWSZ w Oświęcimu, dr hab. prof. UJ – przyp. red.), Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej, w ogóle nie interesując się meritum sprawy, w trybie nakazowym (wszystko jest oczywiste, bo widziało nas 5 osób) skazał nas na grzywnę i prace społeczne. Odwołaliśmy się od tego wyroku i zaczęła się przepychanka między sądami: sąd rejonowy po naszym odwołaniu chciał przekazać sprawę do innego sądu, tłumacząc się że się nie specjalizuje w prawie prasowym i powinien zająć się tą sprawą sąd, który już zajmował się sprawami w zakresie prawa prasowego. Sąd Okręgowy naturalnie stwierdził to, co było dla nas od samego początku oczywiste, czyli że Komunistyczna Partia Polski głosi poglądy komunistyczne, nie odwołując się w żadnym przypadku do przemocy (i stosowania totalitarnych metod i praktyk) i że skoro jest zarejestrowaną przez sąd partią polityczną to ma prawo głosić swoje poglądy.

Co więcej jako KPP jesteśmy partią demokratyczną i głosimy, że prześladowana jest większość społeczeństwa i właśnie ta większość, jeśli przekonamy ją argumentami merytorycznymi, nas poprze bez konieczności zbrojnej rewolucji. Pamiętajmy, że sytuacja przed Rewolucją Październikową była inna. Nie było społeczeństw w pełni demokratycznych, jak teraz, gdzie wszyscy mają takie same prawa wyborcze i że mają prawo się wypowiedzieć. Tego nie było w Rosji carskiej. I teraz po przychylnej dla nas kasacji z Sądu Okręgowego prokuratura składa odwołanie, niemerytorycznie uzasadnione, i sprawa zostaje skierowana do ponownego rozpatrzenia.

Z wytycznych Sądu Okręgowego wynika jednak, że należy nas skazać, bo np. głosimy – co jest nieprawdą – że dzielimy społeczeństwo na jakieś klasy i że jedna klasa jest lepsza od drugiej (od razu się może nam kojarzyć pierwszy i drugi sort pisowski) czy że np. dążymy do rządów jednej partii – co jest zupełnie nieprawdą, bo my uważamy, że władza należy do społeczeństwa a nie do partii jako takiej i że to społeczeństwo wybiera sobie rządzących.

Co więcej przeciwstawiamy się tylko zawłaszczaniu przez kilku politykierów całej władzy, która powinna należeć do społeczeństwa i tego się tylko domagamy (to jest kadencyjność, rotacja na stanowiskach publicznych itd.). Jak to dalej będzie, możemy się domyślać. Wątpliwe jest by dyspozycyjny politycznie sąd odważył się zrobić coś zgodnie z zaleceniami sądów wyższej instancji czy Sądu Najwyższego. Czekamy co będzie dalej. Nam zależy by tę sprawę maksymalnie nagłośnić, bo tu nie chodzi o nas, o komunistów [my sobie poradzimy, nie takich rzeczy doświadczaliśmy – przyp. red.], tylko o całą opozycję.

KPP to jest taki „balon próbny” [dla pisowców – przyp. red.]. Uda się z nami to innych będą mogli traktować tak samo, gdyż dla PiS-u, który de facto w swojej istocie jest właśnie totalitarny, każdy kto jest innego zdania niż oni, każdy kto się im sprzeciwia, jest wrogiem i trzeba go zniszczyć, usunąć.

Proszę zwróćcie uwagę na jedno: komunizm stał się epitetem. Komunistą jest każdy, komu PiS się nie podoba i co on w tej chwili robi. PiS wykorzystuje (nawiasem mówiąc) kwestie socjalne, które traktuje populistycznie. Dzięki temu utorowali sobie drogę do władzy, bo PO lekceważyło sobie prawa zwykłych ludzi (niepracownicze nowelizacje Kodeksu Pracy, umowy śmieciowe, samozatrudnienie itd.). PiS to bardzo chętnie wykorzystuje. Tym sobie kupił [taka korupcja polityczna – przyp. red.] społeczeństwo, które nie jest zainteresowane, że PiS chce zgromadzić władzę wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą w jednym ręku. A o tym jakie będą tego wszystkiego konsekwencje w przyszłości – nikt już nie mówi. Nikt już nie mówi o tym, że ludzie którzy dostają 500 zł czy 1000 zł później w pewnym momencie przestaną dostawać. Okaże się wtedy, że nie mają ani stażu pracy do emerytury, ani pracy, ani doświadczenia. PiS-u to nie obchodzi, a będzie bieda.

Dlatego my komuniści chcemy aby doszło do jakiegoś aktu zjednoczenia frontu lewicowego, ludzi, grup, partii o poglądach lewicowych głównie nie w sensie historycznym, ale społecznym w tych sprawach, które są najważniejsze dla społeczeństwa polskiego, czyli zapewnić ludziom godny byt, godną pracę w tej sytuacji, jaka jest teraz. Idee, poglądy, przekonania są ważne, ale trzeba je dopasowywać do zastanych warunków [marksizm-leninizm nie jest tylko zbiorem poglądów czy idei, ale zbiorem teorii naukowych; jest dyscypliną naukową i jak cały świat także się rozwija i zmienia; por. socjalizm naukowy K. Marksa – przyp. red.].

Czego ludziom brakuje? Bezpieczeństwa. Ktoś, kto był człowiekiem uczciwym i solennie przez całe swoje życie ciężko pracował w swoim fachu, musi pracować nadal.. Oskarżenie prokuratorskie dotyczy 4 osób z redakcji Brzask i stało się pretekstem do otwarcia kolejnych śledztw i przesłuchań, aby zebrać informacje. W Dąbrowie Górniczej na przykład toczy się śledztwo przeciw prezydentowi miasta, który pojawił się na tej samej manifestacji, na której byli komuniści (na której były widoczne nasze flagi i transparenty). Zarzuca mu się, że doprowadził do takiej sytuacji i nic z tym nie zrobił. A 1 maja to święto państwowe i to w dodatku takie wydarzenie, na którym trudno żeby komunistów miało by nie być! Ale jeśli dla pisowców totalitarnymi hasłami są „wolność, równość, praca, socjalizm” itp., to nie rozumiem o co może w tym przypadku chodzić.

Proszę sobie wyobrazić komunistów bez ich symboli. To jest tak samo absurdalne, jak sytuacja, w której mamy Polskę bez flagi biało-czerwonej, orła białego na czerwonym tle. Co więcej wzywa się ludzi na przesłuchania w sprawach dla zdroworozsądkowego, zwykłego człowieka absurdalnych.

Ich dowodami na głoszenie przez nas totalitaryzmu sprowadza się do takich elementów, jak zdjęcie Świerczewskiego na stronie internetowej, jak notatka o uroczystości 1 Maja, jak informacja o Rewolucji Październikowej, która doprowadziła do gruntownych zmian porządku światowej, jak pytanie o Żeromskiego, który czytał Lenina, jak fotografia ludzi z czerwoną flagą…

Nikt z nas nigdy nie napisał i nie napisze, że chcemy zmieniać ustrój siłą czy przemocą. My wyciągnęliśmy wnioski i lekcje z historii. Komunizm jest teorią naukową, nie tylko doktryną, nie trzymamy się sztywno, dogmatycznie tego, co napisano 100 lat temu, ale obserwujemy, analizujemy i wnioskujemy z aktualnych warunków i sytuacji rzeczywistości. Wiemy, co było, wiemy jak jest i będzie i wiemy jak może być. Kapitaliści boją się zmian. Nam chodzi o taki ustrój, w którym cały postęp technologiczny może służyć wszystkim, a nie wybranym jednostkom. Chodzi nam o taki ustrój, który zapewni wszystkim bezpieczny byt i spokojne życie dla całej ludzkości.

Ewa Groszewska zwróciła uwagę, że policjanci kiedyś na demonstracji, w której brała udział, prosili o schowanie czerwonych sztandarów. A tymczasem na Marszu Niepodległości w ogóle nie reagowali na symbole faszystowskie 11 listopada.

Adam Rapicki opowiadał, jak to jest być obywatelem niepokornym wobec wszechwładnej partii. Jego historia może służyć za przykład, jak dziś można postawić się przeciw PiS. Najważniejsze przesłanie, jakie wynika z jego opowieści: to być wiernym swoim ideałom i samemu sobie. Mówił także o tym, jak IPN skrzywdził i krzywdzi masę ludzi na podstawie fałszerstw służb specjalnych PRL-u, które IPN przyjmuje za prawdziwe (wedle bieżących zamówień partyjnych).

Wojciech Browarny mówił, że ważne jest to, jaki mamy pogląd na to, co się dzieje w kraju, zwłaszcza w kwestii polityki historycznej, którą zawładnęła prawica, fałszując i zakłamując historię powojenną dla własnych celów i interesów politycznych. Prawicy chodzi o wymazanie lewicy z pamięci historycznej Polaków i wykluczyć z debaty publicznej wszystkich tych, którzy mają inne poglądy niż dominująca prawica nacjonalistyczna, szowinistyczna, neoliberalna, katolicka. Praktyki prawicowe przypominają typowe metody autorytarne i dyktatorskie. Podkreślił, że prawica pod tym względem zachowuje się niesprawiedliwie i maskuje realne problemy klasowe wyimaginowanymi problemami tożsamościowymi. Receptą wg Browarnego ma być żywa aktywność lewicy w walce o pamięć historyczną, udział w uroczystościach rocznicowych, przypominanie ludziom o lewicowej, ludowej i pracowniczej tradycji historycznej narodu polskiego.

Wincenty Elsner wspomniał o walce przeciw ustawie o dezubekizacji i przeciw ustawie o dekomunizacji. Dezubekizacja łamie podstawowe prawa człowieka. Odbiera się nabyte prawa ludziom, którzy całe życie pracowali uczciwie w służbach mundurowych w PRL-u. Prawica stosuje moralność Kalego, odwołując się do odpowiedzialności zbiorowej (wrzucając wszystkich do jednego worka, fundując buty z betonu i wrzucając worek do wody, jak jakaś mafia). Zwrócił uwagę, że SLD ma gotową ustawę, niwelującą dezubekizację. Elsner przypomniał, że SLD wielokrotnie wypowiadał się w sprawie KPP, że wielu jego partyjnych kolegów zwracało uwagę na to, że to jest ewidentne łamanie praw obywatelskich.

Rapickiemu w związku z wypowiedziami Browarnego i Elsnera dekomunizacja skojarzyła się jako kryminalizacja i penalizacja poglądów nieprawomyślnych po linii rządzących. Wyraził przekonanie, że negowanie PRL-u (traktowanie PRL-u jako czarnej dziury) jest niebezpieczne z innego względu: to jest zaprzeczanie ciągłości państwowej. Na gruzach i bankructwie II RP po wojnie odbudowano wielkim czynem społecznym państwo polskie.

Włodzimierz Luty mówił, że dekomunizacja jest narzędziem propagandowego przyciągania młodych ludzi do siebie, kusząc łatwym i szybkim awansem społecznym i ekonomicznym. Podkreślił, że rządy PiS-u to rządy bezprawia, choćby dlatego że nie potrafią oni rzetelnie i prawidłowo napisać dobrej ustawy. Przypomniał, że ruch komunistyczny rozwija się bez przeszkód w Unii Europejskiej, a nawet w Stanach Zjednoczonych – ostoi racjonalnego kapitalizmu – Bernie Sanders zyskał 17 milionów głosów głównie ze środowiska młodzieżowego i robotniczego. Zwrócił uwagę na to, że w tych cytadelach kapitalizmu następuje pewne przewartościowanie: w obliczu kryzysu kapitalizmu (który przyrównał do wielkiego balona, pustego w środku). Jeśli przebije się tę powłokę balonu, to następuje wielki kryzys. Dlatego też został wybrany Trump – ten „jastrząb”, który ma za zadanie spacyfikować nastroje rewolucyjne i pokonać Chiny ze swoją autorską koncepcją socjalizmu, którą traktuje jako humanitarną alternatywę dla zachodniego świata kapitalistycznego. Co więcej – dodał – Chiny stanowią filar moralnego i politycznego wsparcia dla całej polskiej lewicy.

red.