1 marca – dzień hańby i historycznego fałszu

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – propagandowe święto wymyślone przez prawicę, zarówno nacjonalistyczną, jak i tą „europejską”, liberalną, ustanowiono w Polsce w 2011 roku.


Terminem „żołnierze wyklęci” określono grupy zbrojne prowadzące terrorystyczne akcje po drugiej wojnie światowej. Wyklętych” było ledwie kilka tysięcy, a ich znaczenie militarne znikome. Z kolei lista ich zbrodni jest bardzo długa.

Ofiarą bohaterów współczesnej „polityki historycznej” padło ponad 5 tysięcy cywilów, w tym 187 dzieci do 14 roku życia. Do najbardziej znanych zbrodni wojennych należą pacyfikacje podlaskich wsi dokonane w styczniu i lutym 1946 roku przez bandę Romualda Rajsa „Burego” i zamordowanie nią co najmniej 79 osób (najmłodsza ofiara miała 7 dni). Inny „wyklęty” – Józef Kuraś „Ogień” – dezerter z AK i lokalny watażka działający na Podhalu, „zasłużył się” atakami na Żydów i Słowaków, w których zamordował kilkudziesięciu cywilów, a także grabieżami wiosek oraz atakami na dawnych partyzantów, którzy nie chcieli przyłączyć się do jego grupy. Oddział NSZ Mariana Mieczysława Pazderskiego „Szarego” w czerwcu 1945 roku wymordował około 200 mieszkańców wsi Wierzchowiny, w tym starców, kobiety i dzieci.

Do „Wyklętych” zaliczana jest również brygada świętokrzyska NSZ – największa polska formacja kolaborująca z hitlerowcami. Przy wsparciu wojsk niemieckich przeszła ona front i dotarła na teren Czech. W jej sztabie znajdowali się łącznikowi funkcjonariusze gestapo, a NSZowcy byli szkoleni na dywersantów, których Niemcy planowali użyć przeciwko Wojsku Polskiemu i Armii Czerwonej.

Wszyscy wyklęci walczyli o swoje przywileje klasowe zlikwidowane przez władzę ludową, atakowali chłopów korzystających z reformy rolnej i próbujących normalnie żyć i rozwijać się obywateli. Sprzeciwiali się likwidacji analfabetyzmu i bojkotowali odbudowę kraju, marząc o kolejnej trzeciej wojnie światowej pomiędzy zachodem a ZSRR. Wojnie, która doprowadziła by do kompletnego zniszczenia Polski.

Kult morderców oraz nazistowskich kolaborantów jest miarą degeneracji i zakłamania współczesnej polskiej „polityki historycznej”.

Kłamstwami w Koreę Północną

Wrogowie Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej próbują wszelkimi siłami na oślep zdyskredytować północnokoreańskie państwo. Nie mając żadnych podstaw ani dowodów wymyślili sobie, że Kim Dzong Un nagle stał się nazistą i zaczął propagować „Mein Kampf” Adolfa Hitlera.

Oczywiście dyplomacja KRLD zdementowała te kłamstwa, które sprzedawać ma jakiś nieznany z imienia uciekinier północnokoreański w randze oficera, przebywający w Chinach. Cała afera jest szyta bardzo grubymi nićmi i stanowi element kampanii wymierzonej w koreańską republikę ludową.

Znamiennym jest, że burżuazja na świecie bezkrytycznie ufa dysydentom z Korei Północnej i wierzy wszelkim relacjom – rewelacjom, jakie głoszą, choćby nie wiadomo jak byłyby one bzdurne, a praktycznie z automatu odrzucają wszelkie oficjalne komunikaty rządowe KRLD.

Źródło: BBC