Pamięci Proletariatczyków

Uroczystość upamiętniająca członków Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat odbyła się 26 stycznia, w związku ze zbliżającą się kolejną rocznicą stracenia w 1886 roku na stokach Cytadeli Warszawskiej czołowych działaczy tej partii – Piotra Bardowskiego, Stanisława Kunickiego, Michała Ossowskiego i Jana Pietrusińskiego.

Organizatorem obchodów była Historia Czerwona, a wzięli w nich udział również przedstawiciele KPP, Studenckiego Komitetu Antywojennego, Lewicy Razem oraz portalu Strajk.

Uroczystość rozpoczęła się przed Bramą Straceń, a następnie uczestnicy przeszli pod tablicę upamiętniającą Proletariatczyków, gdzie złożono wieniec oraz zapalono znicze. Przemawiali także reprezentanci ww. organizacji.

Przedstawicielka KPP przypomniała, że hasła o które w walczyła Socjalno-Rewolucyjna Partia Proletariat, takie jak prawo do zrzeszania się, godnej pracy i godziwej płacy, są wciąż aktualne, a prawa pracownicze łamane. Nie zmienił się bowiem charakter kapitalistycznego wyzysku. Podkreśliła, iż Proletariatczycy działali pomimo srogich represji, walce poświęcili życie, pomimo że byli młodymi ludźmi. Powiedziała, że obecnie Proletariatczycy są usuwani z pamięci historycznej jako nie pasujący do nacjonalistycznej wersji historii. Na zakończenie wezwała do obrony tradycji ruchu robotniczego.

Zmarł towarzysz Bogumił Bryczek (1933-2020)

Z żalem informujemy, że 1 stycznia br. w wieku 87 lat zmarł towarzysz Bogumił Bryczek. Historyk, dziennikarz, przewodnik PTTK. Długoletni działacz Związku Komunistów Polskich „Proletariat” oraz Komunistycznej Partii Polski.

Tow. Bogumił Bryczek pełnił wiele kierowniczych funkcji w tym m.in. Przewodniczącego ZKP”P”, Przewodniczącego Komisji Statutowo-Rewizyjnej oraz członka Krajowego Komitetu Wykonawczego KPP. Przez wiele lat był zaangażowany w działalność PTTK, m.in. jako sekretarz Klubu Turystów Pieszych PTTK w Kielcach.

Urodził się i w młodości mieszkał w Warszawie. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Dorosłe życie spędził w Kielcach. Związany był także z Górami Świętokrzyskimi, które zwiedzał jako turysta oraz przewodnik górski, także na emeryturze.

Jego pogrzeb odbył się w sobotę 11 stycznia o godzinie 12:00 na cmentarzu w Kielcach Cedzynie.

133. rocznica stracenia 4 Proletariatczyków

W związku z przypadającą 28 stycznia 133 rocznicą stracenia czterech członków Socjalno-Rewolucyjnej Partii „Proletariat” kilkadziesiąt osób uczciło ich pamięć. Obchody rocznicowe, zorganizowane w ramach kampanii Historia Czerwona, odbyły się w niedzielę 27 stycznia pod poświęconą im tablicą na murze Cytadeli warszawskiej.

Wzięli w niej udział również członkowie i sympatycy KPP. W wystąpieniu wprowadzającym przypomniano postaci 4 Proletariatczyków i ich walkę o prawa robotników. Zebrani odśpiewali „Międzynarodówkę” oraz „Warszawiankę 1905 roku”. Na zakończenie pod tablicą upamiętniającą Proletariatczyków zostały złożone kwiaty i zapalone znicze.

28 stycznia 1886 roku na stokach Cytadeli Warszawskiej powieszeni zostali Piotr Bardowski, Stanisław Kunicki, Michał Ossowski i Jan Pietrusiński – członkowie Międzynarodowej Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat. Była to pierwsza partia marksistowska w Królestwie Polskim. Jej głównym liderem był Ludwik Waryński, skazany w procesie Proletariatczyków na ciężkie więzienie. Partia Proletariat walczyła o wyzwolenie robotników, swobodę zrzeszania się i przeciwko carskiej dyktaturze. Nawiązała kontakty z rosyjskimi rewolucjonistami z Narodnej Woli.

red.

Marian Indelak (1927-2017)

W związku z 2. rocznicą śmierci naszego towarzysza wspominamy go krótką notką biograficzną. Był jednym z najważniejszych działaczy i bojowników o sprawiedliwość społeczną, pozostaje wzorem i autorytetem dla młodego pokolenia, jak być oddanym sprawie Partii, Ojczyzny i społeczeństwa. 


Marian Indelak urodził 25 stycznia 1927 r. w Dąbrowie Górniczej. Od najmłodszych lat swojego życia był związany z rewolucyjnym ruchem robotniczym i komunistycznym. Zawodowo od zawsze był związany z pracą w hutnictwie.

Jeszcze podczas hitlerowskiej okupacji aktywnie sprzeciwiał się nazistowskim najeźdźcom. Był świadkiem egzekucji w 1942 roku swoich najbliższych kolegów, współpracowników i współbojowników o wolność i socjalizm – dziesięciu robotników Huty Bankowej.

3 maja 1942 r. – W odwecie za próbę sabotażu produkcji elementów do broni gestapo aresztowało w Hucie Bankowej w Dąbrowie Górniczej 10 robotników (Marceli Baltyn, Wacław Bochenek, Edward Gruchała, Bolesław Król, Bolesław Kucharski, Józef Maro, Eugeniusz Puz, Walenty Siwek, Roman Teper i Franciszek Wójcik). podejrzanych o sabotaż przy produkcji blach wykorzystywanych do produkcji łodzi podwodnych. 12 czerwca o godzinie 16:00 zostali powieszeni w publicznej egzekucji, którą musieli oglądać wszyscy mieszkańcy miasta, przyprowadzeni siłą przez niemieckich żandarmów.

Kartka z naszego kalendarium

W czasie II wojny światowej podczas okupacji niemieckiej oraz w okresie PRL pracował w Hucie Bankowej. Był członkiem Związku Walki Młodych i Polskiej Partii Robotniczej, a następnie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Dziś trzeba mieć odwagę by powiedzieć: Jestem komunistą!

Marian Indelak, 29 kwietnia 2013 r. w artykule „Marian Indelak – komunista nr 1

W 1990 wraz z innymi towarzyszami założył Związek Komunistów Polskich „Proletariat”, którego był sekretarzem i skarbnikiem. A po delegalizacji ZKP „Proletariatu” założył w 2002 r. Komunistyczną Partię Polski. Był współtwórcą i redaktorem pisma „Brzask” oraz sekretarzem Krajowego Komitetu Wykonawczego i skarbnikiem Partii.

Wielokrotnie organizował obchody rocznic wyzwolenia miasta Dąbrowy Górniczej, Święta Pracy czy 22 lipca. Był zaangażowanym i aktywnym działaczem społecznym. Należał do Miejskiej Komisji Historycznej „Pokolenia” w Dąbrowie Górniczej.

Władze Dąbrowy Górniczej nadały mu tytuł honorowego obywatela miasta. Do końca oddany sprawie wyzwolenia Proletariatu i ideom komunistycznym.

Krwiożerczy kapitalizm jest nastawiony tylko na zysk i stwarza morze ludzkiej krzywdy, złamane życiorysy, a także samobójstwa szczególnie młodych ludzi. Rozrasta się skala biedy i panuje ogromne bezrobocie. Precz ze zbrodniczym kapitalizmem opartym na przemocy i wyzysku. Niech żyje socjalizm, który nie jest przeżytkiem przeszłości. Jest przyszłością i nadzieją ludzi pracy. Taka jest prawda

Marian Indelak, 1 maja 2014 w Dąbrowie Górniczej

Zmarł 16 stycznia 2017 r. Został pochowany 20 stycznia 2017 na miejskim cmentarzu w Dąbrowie Górniczej przy ulicy 11 listopada.

red.

Proletariat – pamiętamy

28 stycznia, w 132 rocznicę stracenia członków Międzynarodowej Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat, przed Bramą Straceń Cytadeli Warszawskiej odbyły się uroczystości upamiętniające Piotra Bardowskiego, Stanisława Kunickiego, Michała Ossowskiego oraz Jana Pietrusińskiego, skazanych na śmierć za działalność rewolucyjną przez carski reżim.

W uroczystościach rocznicowych wzięło udział około 70 osób, w tym członkowie KPP. Przemawiając pod tablicą poświęconą Proletariatczykom, przedstawicielka KPP nawiązała do postulatów pierwszej polskiej partii robotniczej, ich aktualności również dziś, a także o znaczeniu świadomości i tożsamości klasowej oraz o procesie zakłamywania historii mającym obicie na przykład w tworzeniu programów nauczania. Potępiła też usuwanie z przestrzeni publicznej wszelkich pamiątek po ruchu robotniczym i komunistycznym oraz próby zrównywania komunizmu z faszyzmem.

Sprzeciw wobec fałszowania historii był wyrażany również przez pozostałych mówców – Piotra Ciszewskiego z Kampanii  Historia Czerwona i Czarno Czerwona oraz Piotra Ikonowicza z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej.

Uroczystości towarzyszył występ Warszawskiego Chóru Rewolucyjnego Warszawianka. Wykonane zostały pieśni związane z ruchem robotniczym; ”Międzynarodówka”, ”Warszawianka 1905 roku” oraz ”Marsylianka Robotnicza”.

Na zakończenie obchodów obecni złożyli kwiaty i zapalili znicze pod tablicą poświęconą Proletariatczykom.

Pamiętamy Bohaterów! 28 stycznia – 131. rocznica stracenia 4 działaczy Proletariat

16265205_1212419008812021_3717070685332853583_n

W 131. rocznicę stracenia czterech członków Międzynarodowej Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat – Piotra Bardowskiego, Stanisława Kunickiego, Michała Ossowskiego i Jana Pietrusińskiego na warszawskiej Cytadeli odbyły się uroczystości, w których wzięło udział około 60 uczestników, między innymi członkowie KPP.

16265471_1212419518811970_3993604758113944349_n

Na czele kolumny, która przeszła spod Bramy Straceń pod tablicę upamiętniającą Proletariatczyków, niesiono transparent z Ludwikiem Waryńskim oraz hasłem “Bohaterów pamiętamy”. Organizatorzy obchodów z kampanii Historia Czerwona przypomnieli sylwetki straconych Proletariatczyków oraz historię pierwszej na ziemiach polskich partii rewolucyjnej. Zwrócono uwagę, że uroczystości poświęcone pamięci Proletariatczyków są teraz szczególnie ważne ze względu na usiłowanie przez władze państwowe wymazania historii ruchu robotniczego.
Odczytany został fragment wspomnień Mieczysława Mańkowskiego, jednego z Proletariatczyków skazanych w roku 1886 na katorgę. W trakcie uroczystości odśpiewano pieśni rewolucyjne, w tym “Międzynarodówkę” oraz “Warszawiankę 1905 roku”.

16299457_1211729548880967_5541359921265118907_n

W sobotę, 28 stycznia 2017 roku przypada dokładnie 131. rocznica stracenia na stokach Cytadeli warszawskiej czterech bohaterskich działaczy Wielkiego Proletariatu: Stanisława Kunickiego, Piotra Bardowskiego, Michała Ossowskiego i Jana Pietrusińskiego.

Stanisław Kunicki – wyjątkowo utalentowany i szalenie ofiarny działacz – rewolucjonista, Piotr Bardowski – rosyjski rewolucjonista – wspaniałe uosobienie szczerego i autentycznego braterstwa i solidarności polskiej i rosyjskiej rewolucji socjalnej, Michał Ossowski – zaledwie 22–letni czeladnik szewski, bezkompromisowy działacz „Proletariatu” na wyjątkowo trudnym obszarze Łodzi i Jan Pietrusiński – 21–letni waleczny robotnik–włókniarz kierujący z wielką energią partyjną organizacją w Zgierzu. Wszyscy oni, cała bohaterska i bezkompromisowa w swojej walce z caratem i upadlającym człowieka systemem kapitalistycznym czwórka 28 stycznia 1886 roku spoczęli razem w bratniej mogile u wrót Cytadeli warszawskiej zamordowani przez brutalnych, carskich oprawców.

Ich imiona i czyny pozostaną na zawsze w naszej pamięci!

My – członkowie Komunistycznej Partii Polski (KPP) jesteśmy z was towarzysze dumni!
Niech żyje socjalizm!
Niech żyje internacjonalizm proletariacki!

SETNA ROCZNICA ŚMIERCI PROLETARIATCZYKÓW
KWIATY PRZED BRAMĄ STRACEŃ WARSZAWSKIEJ CYTADELI
„Słowo Ludu” – Dziennik Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Kielce – Radom, Wtorek, 28 Stycznia 1986 R., Rok XXXVII, Nr 23 (12042), s. 1.

„28 bm. przypada 100 rocznica stracenia na stokach Cytadeli warszawskiej przywódców I Proletariatu: Piotra Bardowskiego, Stanisława Kunickiego, Michała Ossowskiego i Jana Pietrusińskiego.
Utworzony latem 1882 r. I Proletariat – a właściwie Międzynarodowa Socjalno–Rewolucyjna Partia Proletariat – był pierwszą polską partią robotniczą.
Jej celem było wprowadzenie ustroju sprawiedliwości społecznej przy udziale mas robotniczych, chłopów i postępowej inteligencji.
Partia założyła wiele kółek robotniczych i inteligenckich.
Pracowało także kilka drukarń.
Wydawano odezwy i broszury socjalistyczne.
Wielką zasługą Proletariatu jest opublikowanie i upowszechnianie literatury marksistowskiej.
W latach 1883–1888 odbyło się wiele procesów przeciwko działaczom I Proletariatu.
Największy z nich to tzw. proces 29 proletariatczyków, trwający od 25 listopada do 20 grudnia 1885 r.
Przywódców skazano na karę śmierci przez powieszenie, kilkuset działaczy – na katorgę, zesłanie i więzienie.
Wyroki śmierci wykonano 28 stycznia 1886 r. (…)”.

Materiał nadesłał Ryszard Rauba (KPP)

Zmarł Towarzysz Marian Indelak

marian-indelak-czb
 W nocy 16 stycznia 2017 roku w Dąbrowie Górniczej zmarł Nasz nieodżałowany Towarzysz, Kolega i Przyjaciel – MARIAN INDELAK.
Towarzysz Marian od najmłodszych lat swojego życia był związany z rewolucyjnym ruchem robotniczym i komunistycznym.
Jeszcze podczas hitlerowskiej okupacji jako pracownik Huty Bankowej aktywnie sprzeciwiał się nazistowskim najeźdźcom. Był świadkiem egzekucji w 1942 roku swoich najbliższych kolegów, współpracowników i współbojowników o wolność i socjalizm – 10-ciu robotników Huty Bankowej. Członek Związku Walki Młodych, Polskiej Partii Robotniczej i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Aktywny działacz społeczny, wielokrotnie nagradzany przez władze Polski Ludowej. Honorowy obywatel Dąbrowy Górniczej. Po przewrocie kapitalistycznym w 1989 roku – współzałożyciel, sekretarz i skarbnik Związku Komunistów Polskich „PROLETARIAT”, a następnie w 2002 roku Komunistycznej Partii Polski. Jeden z założycieli i wieloletni redaktor pisma obu partii „Brzask”. Organizator obchodów rocznic Wyzwolenia miasta, Święta Pracy czy 22-go Lipca.
Współczesny ruch komunistyczny w Polsce stracił jednego z najważniejszych działaczy i bojowników o Sprawiedliwość Społeczną, a młode pokolenie swój wzór i autorytet do naśladowania prawdziwego oddania się sprawie Partii, Ojczyzny i społeczeństwa.
ŻEGNAMY SIĘ TOWARZYSZU MARIANIE ! NASZA WALKA O LEPSZE JUTRO TRWA !
TWA PRACA I ODDANIE NAM SŁUŻY ZA WZÓR !
CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI !
Dawid Hajder
KPP Brzeszcze

Niech się święci 1 maja!

128 lat temu chicagowscy robotnicy swoją krwią przypłacili walkę o lepszy byt i o sprawiedliwszy dla nich los, o lepszy świat.

122 lat temu polscy robotnicy wyszli na ulice przemysłowej Łodzi w walce z carskim feudalizmem i dzikim kapitalizmem rosyjskim.

Pierwsza Międzynarodówka, aby uczcić pamięć poległych towarzyszy z chicagowskiej fabryki, ogłosiła, że co roku 1 maja będzie dniem hołdu i chwały dla wszystkich robotników na świecie, a sztandarem Proletariatu i Międzynarodówki Komunistycznej będzie Sztandar Czerwony.

Raz do roku, co roku, wyzyskiwani i ciemiężeni przez kapitalistów wolni ludzie, ludzie pracy manifestują swoją jedność, siłę i wiarę w lepsze jutro socjalistyczne.

Tylko zjednoczeni, tylko razem proletariusze mogą zwyciężyć i zbudować świat sprawiedliwy, bez wojen, nędzy, głodu i wyzysku.

Zawołajmy na pochodzie pierwszomajowym pod czerwonym sztandarem:

Wiwat 1 maja!

Wiwat Proletariat!

Wiwat Rewolucja i socjalizm!

Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!

Wanda Wasilewska – Fidel

Untitled1

Wanda Wasilewska

Mała motorówka czeka koło drewnianego pomostu. Siadamy do niej — Fidel*, ja** z Nataszą, moją tłumaczką i nieocenioną towarzyszką w niełatwej podróży po Ameryce Łacińskiej, mechanik i jego pomocnik. Przez wąskie przesmyki między wysepkami, przez gmatwaninę odnóg jeziora wypływamy na jego szeroką taflę.
Jest jedna wędka. Fidel odstępuje ją mnie, a sam majstruje sobie „wędkę”. Gruba linka, na końcu — potrójny wielki haczyk i drewniana rybka z ogonkiem z różnobarwnych piórek czy nitek. Masywne ciężarki. Motorówka jedzie powoli, będziemy łowić „dróżką”, ciągnąc za sobą przynętę. Castro śmieje się. Ma teraz twarz chłopca, który wyrwał się ze szkoły na wakacje.
— Będziemy współzawodniczyć! — mówi wyrzucając daleko swoją drewnianą rybkę.
Nie przywykłam do takiej przynęty, i woda tu inna, i ryby. Co to będzie?
Boję się porażki, lecz przyjmuję wyzwanie. Zarzucam wędkę, łódka płynie dalej.
— Złapałem — mówi Fidel. Kilkadziesiąt metrów za nami widzę przecinający wodę jakiś przedmiot, od którego rozchodzą się drobniutkie fale, stanowiące niejako miniaturę fal, ciągnących się za naszą łódką. Fidel szybko ściąga linkę, rzucając ją na dno łódki. Przedmiot przybliża się, rośnie… Na dno łódki pada duża ryba, ma ze trzy kilogramy. Fidel patrzy na mnie figlarnie. Ale w tej chwili i ja czuję, że linka drga inaczej niż dotąd, a spinning wygina się w łuk. Jaki sukces — ryba! Gorączkowo zwijam linkę, ryba stawia opór, zbliża się powoli, serce mi bije ze strachu. I oto jest! Złapałam rybę nie w Dnieprze, nie w Dunaju, złapałam rybę na dalekiej Kubie, współzawodnicząc z Fidelem Castro. Moja ryba jest trzykrotnie mniejsza niż ryba Fidela, czy to jednak ważne!

Jestem pewna, że zaraz znowu poczuję szarpnięcie, że znowu woda zapieni się, przecięta głową ryby. Ale, jak na złość, mechanik powiada:
— Benzyna się kończy.
Na tym kończy się łowienie ryb. Naradzamy się.
— Jeśli nie pojedziemy po benzynę — uprzedza Fidel, możemy siedzieć tu nawet i całą dobę, zanim nas odszukają. Nikt nie wie, dokąd pojechaliśmy.
Niepostrzeżenie przyglądam się Fidelowi. W rozpiętej kurtce, z odkrytą głową, pogrążony jest zupełnie w rozplątywaniu swojej linki. W każdej chwili może pojawić się nad nami piracki samolot i ostrzelać maleńką łódkę. Z tych nie kończących się bagien, wód, trzcin, z labiryntu wysepek może w każdej chwili wyskoczyć łódka z uzbrojonymi wrogami. Nie, to nie jest poza. Temu człowiekowi nie przychodzi na myśl, że może grozić mu niebezpieczeństwo. Teraz nie jest premierem, wodzem, mówcą i przywódcą. Jest jak uczeń na wakacjach, któremu udało się wymknąć na krótko od ciężkich obowiązków, który potrafi radować się z całego serca pięknem wód, zachodem słońca, ciszą wspaniałej przyrody….
Z trudem dobijamy do maleńkiego zalewu, wcinającego się w błotnisty brzeg wysepki. W trzcinie ukryte są trzy beczki benzyny. Obok — strzegący ich człowiek. Szybko napełniamy zbiornik. Zaczyna zmierzchać. Płyniemy po jeziorze, połyskującym ostatnimi odblaskami dnia. Nagle spoza zakrętu wyskakuje duża łódź, z rozpędu przepływa mimo nas, i nagle zawraca. To szukają Fidela; jego długa nieobecność wzbudziła niepokój.
Uczestnicy wycieczki, oczekujący naszego powrotu, siadają do samochodów. Fidel zabiera mnie i Nataszę do swego wozu. Zjeżdżamy na bok, przepuszczamy całą karawanę samochodów.
Fidel chce nam pokazać spółdzielnię węglarzy, zbaczamy więc z głównej drogi.
Tu na półwyspie Sepata, przed rewolucją zupełnie odciętym od świata, żyli ludzie trudniący się wypalaniem węgla drzewnego z korzeni krzewów rosnących na bagnach. Węglarze prowadzili na pół koczownicze życie biedaków wśród bagien i zarośli. Zjadały ich moskity, za swą ciężką pracę dostawali grosze, pomoc lekarska była dla nich zupełnie niedostępna, ich dzieci nie chodziły do szkoły. Teraz utworzyli spółdzielnię.
Wśród ciemności docieramy wreszcie do oświetlonego budynku. To stołówka spółdzielni. Robotnicy skończyli właśnie kolację. Fidel każe i nas nakarmić tą samą strawą, którą jedli wszyscy. Czuje się tu jak w domu. Podchodzi do okienka, przez które wydają jedzenie z kuchni, i zaczyna żywą rozmowę z kobietą krzątającą się przy płycie. Ledwie siadamy do stołu, już otacza nas tłum; ludzie usłyszeli, że przyjechał Fidel. Fidel od razu zaczyna rozmowę o tym, co wydaje się być dziś najważniejsze na Kubie — o walce z analfabetyzmem. W całym kraju, z niesłychaną siłą i rozmachem prowadzi się walkę z analfabetyzmem.
Dowiadujemy się, że także tu, w spółdzielni pracuje czworo nauczycieli-ochotników, którzy przyjechali z Hawany. Ładna Murzynka jest z zawodu nauczycielką, ale druga, o jasnej skórze, jest studentką medycyny, młodzieniec jest robotnikiem cukrowni, w której pracuje sezonowo, drugi młodzieniec — także jest studentem lub robotnikiem.
— Gdzie wasi uczniowie?
— O, na przykład ten….
Z tłumu wysuwa się starszy człowiek w słomianym kapeluszu. Zdaje się, że kapelusza nie zdejmuje się tu prawie nigdy.
— No, jak umiesz czytać?
— Trochę, jeszcze niezupełnie.
— Jak to niezupełnie? Każdy z przyjemnością uczyłby się u takich nauczycieli, a ty — niezupełnie!
— Fidel, nie mam czasu.
— Jak to, nie masz czasu? Skończyłeś pracę — ucz się!
— Kiedy nasza praca nie ma końca. W dzień pracujemy, a w nocy budujemy.
To prawda. Tu, gdzie ludzie kiedyś gnieździli się w nędznych szałasach i norach, buduje się spiesznie osadę z domkami o trzech i czterech pokojach. Przed stołówką, na dużym wyrównanym placu wykopane są rowy, leżą stosy piasku i gliny, kłody i deski. Rodziny węglarzy i drwali, rozproszone dawniej po lasach i bagnach, teraz wspólnie wypalają węgiel i gromadzą różne cenne gatunki drewna na wyroby stolarskie. Nie są już nędzarzami, są właścicielami gospodarstwa. Pracując razem z brygadą budowlaną wznoszą osadę dla siebie.
Korzystają z przyjazdu Fidela, żeby załatwić dziesiątki różnych spraw — społecznych i osobistych.
Jedna z kobiet skarży się: mąż opuścił ją, została sama z trojgiem dzieci. Pojechał do Hawany uczyć się. Nie przysyła jej nic, bo sam nie zarabia. Ona nie może pracować; musi opiekować się dziećmi. Kobieta chce, żeby wzięto jej dzieci do domu dziecka w Hawanie, będzie wtedy mogła pracować.
Fidel każe odnaleźć męża, niech wraca i zajmie się rodziną. Jak się ma troje dzieci, trzeba pracować. Ze swojej strony obiecuje pomoc pieniężną, zanim mąż nie wróci.
Z kuchennego okienka wygląda kucharka.
— Fidel, nie mamy mydła, każ przysłać mydło.
— Nie ma mydła ? A byłaś w Hawanie ?
— Byłam.
— Widziałaś tam dużo mydła?
— Nie, i tam jest za mało.
— A widzisz. Z mydłem ciągle jest jeszcze kiepsko. Trzeba mieć pretensję do Amerykanów, nie do nas. No, ale rośnie przecież u was (wymienia jakieś drzewo), można jego liśćmi prać, zamiast mydłem.
Mimo to poleca jednemu z towarzyszących mu żołnierzy, by zapisał tę prośbę. Sam zaś zaczyna długą rozmowę z robotnikami budowlanymi, którzy domagają się większej ilości spychaczy i ciągników. Dyskutują nad tym, czy naprawdę potrzebny jest jeszcze jeden spychacz.
— Nie, nie mogę od razu powiedzieć: damy. Zorientuję się w Hawanie. Wiecie sami, jak dużo buduje się teraz, maszyny potrzebne są wszędzie. Każdy chce, każdy ciągnie w swoją stronę, a o innych nie myśli. Jak mogę od razu, bez obliczenia, powiedzieć: damy?
Robotnicy kiwają głowami ze zrozumieniem. Ale twarze ich rozjaśniają się, kiedy i ich prośba zostaje zapisana.
Nagle z tłumu wyskakuje młody chłopak.
— Fidel, przyślijcie nam broń. Chcemy zorganizować własną milicję, chętnych jest dużo, a co my mamy?
I kładzie na stół jako dowód rzeczowy coś, co przypomina karabin. Stary rupieć. Wszyscy śmieją się. Śmieje się też i Fidel.
— Dobrze ci się śmiać — zżyma się chłopak. A co mamy robić,
jak bandyci napadną? Bronić się tym drewienkiem czy co? A jeśli zechcą podpalić domy?
— Ile karabinów wam potrzeba?
— Chociaż dziesięć.
— Nie, dziesięciu nie dam.
— A jeśli przyjdą bandyci?
Spór przedłuża się. Obaj gestykulują z ożywieniem i przerywają sobie. Wreszcie Fidel obiecuje:
— Dobrze, przyślemy sześć.
— Dziesięć.
— Powiedziałem — sześć!
Podają nam kolację. Fidel ogląda ryż na talerzu i woła dostawcę produktów do spółdzielni, którym okazuje się mąż kucharki. Fidel wypytuje szczegółowo, ile płacą za ryż, radzi kupować inny, lepszy gatunek. Interesuje się cenami pomidorów, dowiaduje się, gdzie kupują mięso. Radzi, żeby ktoś z członków kolektywu zajął się łowieniem ryb. Ryby są tańsze od mięsa, urozmaicają pożywienie, a poza tym w rybim mięsie jest więcej białka.
A Fidel nie może nacieszyć się kolacją. Jest i ryż, i mięso, i sałatka z pomidorów, i jajka. Kolacja jest naprawdę smaczna i obfita.
Odprowadzani przez tłum ludzi siadamy do samochodu.
W ciemnym samochodzie, na tle jaśniejszego okna rysuje się słabo grecki profil Fidela. Dziwna twarz — zmieniająca się ciągle, wyrażająca natychmiast każdy nastrój i uczucie.
W ciemności nocy kubańskiej patrzę na regularny profil i myślę, że ten wódz jest przecież niewiele starszy od mojej córki. Że dźwiga on odpowiedzialność za kraj i naród, za siedem milionów ludzi, którzy bez odpoczynku uczą się i budują, przekształcając swą wspaniałą wyspę z byłej kolonii amerykańskiej w samodzielne państwo.

*Fidel Castro (ur. w. 1927 r.) – narodowy bohater kubański; na czele armii powstańczej prowadził walkę przeciwko dyktatorowi Batiście i po zwycięskiej rewolucji w r. 1959 objął władzę na Kubie jako premier. Jest również I Sekretarzem Połączonych Organizacji Rewolucyjnych.
**Wanda Wasilewska (1905–1964) – powieściopisarka i wybitna działaczka społeczna. W okresie międzywojennym współpracowała z prasą socjalistyczną, a przez pewien czas była w zespole redakcyjnym dziecięcych czasopism „Płomyk” i „Płomyczek”. W tym czasie ukazały się jej powieści m. in.: Ojczyzna, Pokój na poddaszu, Ziemia w jarzmie. Po napaści Niemców na Związek Radziecki wstąpiła do Armii Czerwonej. W 1943 r. była jednym ze współorganizatorów Związku Patriotów Polskich, którego została przewodniczącą, oraz Armii Polskiej w ZSRR. Po zakończeniu wojny zamieszkała na stałe w Kijowie, zajmując się pracą pisarską oraz dziennikarską.

Źródło: Jan Stanisław Kopczewski: „Między dawnymi a nowymi laty. Wypisy dla klasy VIII szkoły podstawowej”, Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych, Warszawa 1967, s.294-298.

Walka lewicy ramię w ramię z pracownikami

Andrzej Żebrowski napisał 1 czerwca 2013:

Niektórzy aktywiści szeroko pojętej radykalnej lewicy mają opory przed włączeniem się do akcji związkowych. Wskazują na biurokratyzację związków zawodowych i na powiązania z PiS czy SLD.

Nieraz posługują się stereotypowym myśleniem, uważając że większość związkowców ma wsteczne poglądy w różnych sprawach.

Trzeba przekonywać, że w systemie opartym na wyzysku pracowników nie ma niczego ważniejszego od walki samych pracowników.

Zadaniem autentycznej lewicy nie jest więc głoszenie swoich krytycznych uwag przy staniu z boku tej walki, lecz angażowanie się w nią ramię w ramię z pracownikami – zarówno uczymy się od pracowników obok nas, jak i przekonujemy ich do swoich argumentów.

Sam tekst jest mocno dyskusyjny, jeśli nie wątpliwy, ale na uwagę zasługuje jedno zdanie w zacytowanym jego fragmencie.