Atak Izraela na Strefę Gazy

W nocy z 18 na 19 maja artyleria izraelska miała ostrzeliwać cele w południowej części Strefy Gazy. Na całym świecie trwają demonstracje solidarności z Palestyńczykami. W konflikcie od 10 maja zginęło już od izraelskich rakiet w Strefie Gazy 220 osób.

Lotnictwo izraelskie w nocy z 17 na 18 maja przeprowadziło serię ataków na cele w Strefie Gazy (wg Izraela były to ośrodki dowodzenia i składy broni). Hamas odpowiedział atakami rakietowymi w stronę Izraela. Na obradach Rady Bezpieczeństwa ONZ 18 maja szef MSZ Autonomii Palestyńskiej oskarżył Izrael o zbrodnie wojenne i apartheid, zaś izraelski ambasador zarzucił Hamasowi celowe dążenie do spowodowania jak największej liczby ofiar cywilnych.

18 maja Francja wezwała Radę Bezpieczeństwa ONZ do przyjęcia rezolucji ws. przemocy w Strefie Gazy, jednakże przyjęcie jej blokują Stany Zjednoczone.

„Szturmem chcieli zdobyć niebo…”

Artykuł tow. Lecha Fabiańczyka dotyczy bojowników o wolną Francję, walczących na barykadach Komuny Paryskiej 150 lat temu, w 1871 r. Powstała wówczas ludowa Gwardia Narodowa.

Prolog

150 lat temu, 18 marca 1871 r. o trzeciej nad ranem do robotniczych dzielnic Paryża wtargnęły rządowe wojska, by zagarnąć artylerię i składy broni należące do Gwardii Narodowej. Formację tę powołał do życia parlament francuski uchwałą z 12 sierpnia 1870 r., czyli w niecały miesiąc po wypowiedzeniu przez cesarza Napoleona III wojny Prusom (19 lipca).

Gwardia Narodowa (pełna nazwa: Gwardia Narodowa Terytorialna – Garde Nationale Sédantaire) miała tylko zabezpieczać porządek na tyłach frontu. W walkach z wojskami pruskimi początkowo brały udział tylko zmobilizowane do tego celu armie francuskie. Gwardzistom wydano przestarzałą broń i nie nadającą się do użycia amunicję. W sytuacji oszałamiających zwycięstw wojsk pruskich dowodzonych przez genialnego stratega feldmarszałka Helmuta von Moltkego Prusaków nad wystawionymi do boju przez cesarza Napoleona III armiami, robotnicy Paryża za własne składkowe pieniądze zakupili armaty dla Gwardii Narodowej.

***

Rano 1 września 1870 r. rozpoczęła się bitwa pod Sedanem. Prusacy posiadając zdecydowaną przewagę pozycyjną i w wyposażeniu, znokautowali francuską armię w której znajdował się cesarz Napoleon III. W tej sytuacji na jego polecenie około godziny 3 po południu na centralnej baszcie twierdzy sedańskiej wywieszono białą flagę, a on sam napisał do króla pruskiego list takiej oto treści: „Drogi Bracie, wobec tego, że nie było mi dane umrzeć wśród swoich wojsk, nie pozostaje mi nic innego, jak złożyć szpadę w ręce Waszej Królewskiej Mości. Pozostaję Waszej Królewskiej Mości bratem. Napoleon”. Następnego dnia podpisano akt kapitulacji armii francuskiej. Ponad 100 tysięcy żołnierzy francuskich na czele z cesarzem dostało się do niewoli. „Napoleon III – jak to później ironicznie skomentował Lissaray, uczestnik i kronikarz Komuny Paryskiej – wyciąg[nął] szpadę z pochwy jedynie po to, aby oddać ją królowi Prus”. Konstatacja ta jest warta przypomnienia, albowiem cesarz Francuzów rozpoczął wojnę, którą przegrał. Nie ma, przy tym, większego znaczenia fakt, że został do niej sprowokowany obelżywą dlań, a jednocześnie nieprawdziwą treścią depeszy emskiej, która z polecenia Bismarcka była propagowana w prasie niemieckiej. Był to tylko pretekst do wywołania wojny zapobiegającej zjednoczeniu Niemiec pod egidą Prus. Po tym zjednoczeniu Francja straciłaby swoją przewodnią rolę w rozgrywkach międzynarodowych. Wojna miała umocnić sytuację Napoleona III, którego jeszcze niedawno, na kongresie paryskim 1856 r. wydawał się być najpotężniejszym monarchów w Europie.

Choć Napoleon III szermował hasłem „Cesarstwo to pokój”, to jednak w praktyce prowadził odmienną politykę. Francja za jego rządów prawie nieustannie prowadziła zaborcze wojny w interesie wielkich finansistów, przemysłowców, giełdziarzy. Powiększali oni swe zyski dzięki zdobywaniu nowych rynków zbytu i źródeł surowców.

Dopóki we Francji trwało ożywienie gospodarcze i zwycięskie wojny kolonialne, wielu ludzi skłonnych było uważać rządy Napoleona III za szczególnie trwałe i ustabilizowane. Sytuacja zaczęła się zmieniać po roku 1857 kiedy światowy kryzys gospodarczy uderzył we Francję, doprowadzając wiele przedsiębiorstw do bankructwa, powodując bezrobocie i pauperyzację warstw średnich. Autorytet Napoleona III został poważnie nadwątlony po zorganizowaniu nieudanej ekspedycji wojskowej do Meksyku 1862 roku.

Od tego czasu wszelkie jego działania zarówno w polityce zagranicznej jak i wewnętrznej najczęściej kończyły się niepowodzeniem. Pragnąc odwrócić uwagę społeczeństwa od narastającego w kraju kryzysu socjalnego i publicznego, pokładał nadzieję na zwycięstwo wojnie z Prusami. Wierzył, że po tym sukcesie wzrośnie jego upadający wśród ludności prestiż. W przekonaniu, że tym utwierdzały go buńczuczne oświadczenia francuskich marszałków i generałów o sile i stanie gotowości armii. Marszałek Edmond Leboueuf, minister wojny, zapewniał, że gdyby nawet wojna miała potrwać cały rok, armii francuskiej niczego nie zabraknie. Setki razy, gdzie tylko się dało, powtarzał: „My jesteśmy przygotowani – Prusy nie!”, „Armia pruska? Ależ ona nie istnieje!”, „Oto najlepsza mapa wojskowa” – mawiał wskazując na swoją szablę. Gotowi jesteśmy aż do ostatniego guzika na getrach!”Jedna z paryskich gazet prorokowała odrzucenie Niemców za Ren i żądała, aby śpiewano Marsyliankę.

Atmosferę wojenną podgrzewały bandy najmowanych przez policję Napoleona III demonstrantów i bojówkarzy, ubranych w białe bluzy, aby nie odróżniać się od robotników. Wieczorem 14 lipca 1870 bandy te przebiegały przez bulwary z okrzykiem: << Precz z Prusami! Na Berlin!>>” Ludzie związani z dworem starali się występować w roli opinii publicznej domagającej się bitew, zwycięstw i głowy … Bismarcka.

Siły lądowe Francji liczyły (bez marynarki) ponad 560 000 ludzi (z czego 340 000 przeznaczono na pierwszą linię frontu). Piechota była doskonale uzbrojona; francuski „chassepot” znacznie górował donośnością nad pruskim karabinem pruskim. Przemysł francuski był zdolny produkować znaczne ilości broni i amunicji (np. 30 000 karabinów miesięcznie). Wymienione atuty nie wystarczyły jednak by – jak się później okazało – wygrać wojnę z dwukrotnie liczniejszą (1 183 000 ludzi, z czego na froncie można było przeznaczyć ponad 800 000), lepiej przygotowaną do działań wojennych i lepiej dowodzoną armią pruską.

Tej dysproporcji sił nie dostrzegał Napoleon III ani jego otoczenie. Wręcz przeciwnie, na wszystkie możliwe sposoby starali się utwierdzać w mylnym przekonaniu, że armia francuska jest siłą nie do pokonania. 15 lipca 1870 minister Roucher, występując w licznej grupie senatorów mile łechtał próżność Napoleona III mówiąc mu: „W przeciągu czterech ostatnich lat, cesarz podniósł na najwyższy poziom organizację naszych sił zbrojnych. Dzięki Waszej Cesarskiej Mości Francja jest gotowa!”Tego samego dnia przez bulwary i ulice Paryża przeszedł pochód manifestantów, do którego przyłączało się coraz więcej osób skandujących okrzyki „Niech żyje pokój” i refren piosenki z roku 1848: Narody są naszymi braćmi, A tyrani nieprzyjaciółmi…

W dzielnicach ludowych manifestantów witano oklaskami, ale na bulwarach Bonne-Nouvelle i Montmartre doszło do starć – jak to wspominał w swojej kronice Lissaray – „z bandami o niewyraźnym składzie”.16 lipca doszło do jeszcze większej manifestacji na placu Bastylii. Stąd ruszył pochód, na czele którego szedł, trzymając w rękach sztandar, malarz porcelany Ranvier. Na bulwarze Bonne-Nouvelle manifestacja została rozproszona przez uzbrojoną policję.By ratować pokój paryskie sekcje Międzynarodówki 12 lipca skierowały do robotników wszystkich krajów manifest, w którym wojnę nazwały „zbrodniczym szaleństwem”. „My, którzy pragniemy pracy pokoju i wolności – głosił manifest – protestujemy przeciw wojowniczym okrzykom tych, którzy wykupują się od daniny krwi, a w powszechnym nieszczęściu widzą tylko źródło nowych spekulacji!”Robotnicy francuscy zwrócili się do robotników niemieckich z apelem: „Bracia w Niemczech! Waśń między nami doprowadziłaby tylko do całkowitego tryumfu despotyzmu po obu stronach Renu…”

Robotnicy Berlina odpowiedzieli: „My również chcemy pokoju, pracy i wolności. Wiemy, że po obu stronach Renu mieszkają bracia, z którymi razem gotowi jesteśmy umrzeć walcząc o republikę powszechną.16 lipca na zebraniu robotniczym w Brunszwiku uchwalono rezolucję, w której między innymi oświadczono: „Jesteśmy przeciwnikami wszelkich wojen, ale przede wszystkim wojen dynastycznych. W Chemintz przedstawiciele 50 tysięcy robotników saskich w uchwalonej jednomyślnie rezolucji stwierdzali: „Z radością ściskamy wyciągnięta do nas bratnią dłoń robotników francuskich… Wierni hasłu Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników <<Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!>> nigdy nie zapomnimy, że robotnicy wszystkich krajów są naszymi przyjaciółmi, a despoci wszystkich krajów naszymi wrogami”.***Druga połowa XIX w. to intensywny rozwój gospodarki europejskiej, szczególnie w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech. Tam też następował przyspieszony wzrost liczbowy robotników, w których wielu myślicieli widziało siłę zdolną do zbudowania ustroju sprawiedliwości społecznej. Najbardziej przysłużyli się tej sprawie Karol Marks i Fryderyk Engels. Filozofię traktowali nie tylko jako naukę objaśniającą rzeczywistość, ale przyczyniającą się do jej zmiany według ludzkiej woli. Oprócz działalności pisarskiej zajmowali się pracą organizacyjną. Na początku byli członkami londyńskiej gminy Związku Sprawiedliwych.

Była to międzynarodowa komunistyczna organizacja o nastawieniu chrześcijańskim, utworzona w 1836 r. przez niemieckich emigrantów socjalistów i rewolucjonistów w Paryżu. Związek Sprawiedliwych działał we Francji, Anglii, Niemczech i Szwajcarii. Swoje cele formułował następująco: „Chcemy wolności i pragniemy, aby wszyscy ludzie na kuli ziemskiej byli wolni jak my, aby nikt nie był uprzywilejowany lub upośledzony, lecz aby wszyscy na równi dzielili ciężary, trudy, radości i rozkosze, to znaczy: aby żyli we wspólnocie”.

W 1847 r. Związek Sprawiedliwych pod wpływem Marksa i Engelsa przekształcił się w Związek Komunistów. W tym samym czasie został opublikowany, napisany przez nich „Manifest komunistyczny”. Praca ta, w której po raz pierwszy ogłoszone zostało hasło: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”, wywarła wielki wpływ na przebieg Wiosny Ludów (1848 – 1849). Po upadu tej rewolucji nastąpiły w Niemczech prześladowania działaczy Związku Komunistów, a na dodatek złego doszło między nimi do poważnych rozbieżności w kwestii opracowania strategii działania na przyszłość. W październiku 1852 r. rozpoczął się przed sądem w Kolonii proces przeciwko grupie przywódczej Związku.

12 listopada zapadł wyrok skazujący siedmiu jego wybitnych działaczy na kary od trzech do sześciu lat twierdzy. Marks zareagował na to pamfletem Rewelacje o procesie w Kolonii (1853), w którym udowodnił, że proces oparty był na sfałszowanych przez policję materiałach dowodowych. 17 listopada 1852 r., pięć dni po wyroku w procesie kolońskim, Związek Komunistów na wniosek Marksa postanowił się rozwiązać. Ponowne próby stworzenia organizacji proletariackiej w skali międzynarodowej podjęto na początku lat sześćdziesiątych. Zdaniem Lisagaraya, kronikarza i uczestnika Komuny Paryskiej, „idea zjednoczenia ucieleśniła się dopiero w roku 1862, gdy na Powszechnej Wystawie w Londynie delegaci robotników Francji zetknęli się z przedstawicielami związków zawodowych Anglii. Wówczas to wzniesiono toast: Niech żyje przyszłe przymierze wszystkich robotników świata!”.

Warto zauważyć, że asumptem do stworzenia jedności robotników na skalę europejską było ich uczestnictwo w akcjach popierających walkę Polaków w Powstaniu Styczniowym, czego przykładem był zorganizowany 22 lipca 1863 r. wiec w Londynie przez angielskie związki zawodowe. Marks i Engels wiązali walkę Polski o niepodległość z interesami całej demokracji i zadaniem obalenia caratu w Rosji. Wielu Europejczyków otwarcie deklarowało swoje sympatie dla walczącego narodu polskiego. W szeregach powstańczych walczyli ochotnicy z różnych krajów – Rosjanie, Francuzi, Włosi, Chorwaci, Węgrzy, Niemcy. Garibaldi zgłosił gotowość wzięcia udziału w powstaniu. Nie krył swoich sympatii dla walczących Polaków także i Wiktor Hugo.

Okrutne stłumienie Powstania Styczniowego przez carat wywołało oburzenie w całej Europie. 28 września 1864 r. w Londynie znów odbył się wiec w obronie Polski. Wzięli w nim udział Anglicy, Irlandczycy, Francuzi, Niemcy, Włosi, Polacy oraz przedstawiciele innych narodowości. Na wiecu postanowiono utworzyć Międzynarodowe Stowarzyszenia Robotników zwane w skrócie Międzynarodówką. Pierwszym przewodniczącym tej organizacji był Marks. On też był autorem jej podstawowych dokumentów: Manifestu inaugurującego i Statutu. Manifest inaugurujący głosił, że robotnicy muszą łączyć walkę o polepszenie warunków pracy i podwyżkę plac z walką o zdobycie władzy; innymi słowy walkę ekonomiczną powinni łączyć z walką polityczną. „Nie słowem, lecz czynem – przekonywał w Manifeście Marks – wykazali robotnicy, że produkcja na wielką skalę i odpowiadająca wymaganiom nauki współczesnej możliwa jest i bez istnienia klasy przedsiębiorców, korzystających z pracy klasy robotników… Manifest napiętnował obojętność „wyższych klas Europy (…) wobec uśmiercenia bohaterskiej Polski”.

Międzynarodówka wzywała robotników do walki z kapitalistami, kierowała strajkami i rozpowszechniała idee socjalizmu. Wzmacniała solidarność proletariatu. Gdy w 1868 r. z polecenia rządu belgijskiego strzelano do strajkujących robotników, Międzynarodówka przeprowadziła składkę wśród proletariatu Anglii i innych krajów. Zebrane pieniądze wysłano do Belgii na rzecz rodzin zabitych. Międzynarodówka niejednokrotnie zmuszała kapitalistów do respektowania robotniczych praw. Tak było między innymi w czasie strajku robotników londyńskich, kiedy fabrykanci chcieli sprowadzić robotników z Francji. Dzięki uświadamiającej akcji Międzynarodówki żaden z robotników francuskich nie dał się wykorzystać jako narzędzie burżuazji.

Międzynarodówka wspierała ruchy narodowowyzwoleńcze. Na jednym z jej kongresów podjęto uchwałę wzywającą do obalenia wpływów caratu w Europie „przez urzeczywistnienie prawa narodów do stanowienia o swym losie oraz przez odbudowanie Polski. Warto też wspomnieć, że w składzie 10 osobowego Komitetu Rady Centralnej (później przekształconej w Radę Generalną) I Międzynarodówki, wchodzili w różnym czasie następujący przedstawiciele rewolucjonistów polskich: Jan Emil Edward Holtorp, Franciszek Rybczyński, kapitan Konstanty Bobczyński, pułkownik Ludwik Oborski, Józef Michał Werecki, Jan Kryński, Antoni Żabicki, pułkownik Józef Rozwadowski i generał Walery Wróblewski, który odegrał wybitną rolę w obronie Komuny Paryskiej. cdn.

Lech Fabiańczyk

Artykuł autorstwa tow. Lecha Fabiańczyka ukazał się w „Dzienniku Trybuna” z dnia 22.03.2021 r.

Antykapitalistyczne protesty przeciwko przemocy i brutalności policji we Francji

W Lyonie Młodzi Komuniści wzięli udział w proteście przeciwko ustawie o kompleksowym bezpieczeństwie, występując z hasłem zniszczenia państwa kapitału.

25 listopada ok. 5000 osób spotkało się przed sądem w Lyonie przeciwko ustawie o globalnym bezpieczeństwie. Poprzez tę ustawę państwo pokazuje tylko tyle, że jest biurokratycznym i represyjnym narzędziem władzy burżuazyjnej służącej korporacjom.

Tysiące Francuzów demonstrowały 24 listopada przeciwko policyjnej przemocy i ustawie o „globalnym bezpieczeństwie”. W Paryżu kilkaset osób na wezwanie związków dziennikarzy i stowarzyszenia ochrony praw człowieka protestowało przeciwko proponowanej przez partię rządzącą ustawie o „globalnym bezpieczeństwie”, która przewiduje między innymi kary za „złośliwe” wykorzystywania wizerunku służb i policji.

Zdaniem protestujących dziennikarze i obywatele filmujący policję podczas demonstracji mają do tego prawo, podobnie jak do publikowania tych nagrań. Do zamieszek doszło wieczorem między kilkuset osobami a policją po zakończeniu wiecu w pobliżu Zgromadzenia Narodowego. Policja użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego do rozproszenia demonstrantów, wśród których było wielu młodych ludzi.

Działacz ochrony praw człowieka i uczestnik protestów w Rennes Patrick Rothkegel powiedział, że to prawo jest po to, aby przestraszyć obywatela.

W Lyonie podczas wiecu przed prefekturą policji zaprezentowano raport na temat losów skarg na policję pt. „Fabryka zapomnienia”, sporządzony przez komitet przeciwko przemocy policyjnej. Komitet zidentyfikował 78 przypadków przemocy policyjnej w Lyonie od początku protestów ruchu „żółtych kamizelek”, tj. od listopada 2018 r.

W Tuluzie w protestach uczestniczyło około 1,3 tys. demonstrantów, w tym wiele „żółtych kamizelek”. Po godzinie policja rozproszyła ich gazem łzawiącym.

W Bordeaux od 700 do 800 osób, w tym „żółte kamizelki”, zebrało się wieczorem w pobliżu gmachu sądu. Manifestanci oprócz maseczek medycznych mieli czarne przepaski na oczach. – Filmuj policjantów i pokazuj to ludziom – skandował uczestnik demonstracji, który stracił rękę podczas demonstracji „żółtych kamizelek” w 2018 r.

W Marsylii demonstracja zgromadziła kilkaset osób, które oklaskiwały projekcję obrazów z filmu dokumentalnego Davida Dufresne „Mądry kraj”, potępiającego policyjną przemoc.

W Grenoble do demonstracji 400 osób dołączyło około stu „żółtych kamizelek”.

Sukces francuskiej lewicy w wyborach samorządowych we Francji

Sukces w wyborach samorządowych odniosła francuska lewica. Dzięki zjednoczeniu sił lewicowi merowie będą rządzić największymi miastami Francji: Paryżem, Marsylią, Lyonem, Bordeaux i Strasburgiem.

Francuska Partia Komunistyczna będzie rządzić w ponad stu miastach o liczbie mieszkańców powyżej 3500. Komuniści utracili co prawda swoje tradycyjne bastiony St. Denis i Arles, ale odzyskali kilka ośrodków wcześniej utraconych, m.in. podparyskie Bobigny.

Nacjonalistyczne Zgromadzenie Narodowe Marine Le Pen poniosło porażkę w wyborach. Nacjonaliści utracili około jednej trzeciej miejsc w radach miejskich.

Od samoizolacji do samorządności. Droga Francji do wyjścia z zamknięcia

Widmo krąży nad Francją i światem, widmo strajku generalnego i tworzącej się samorządności. W szpitalach, fabrykach, magazynach, dzielnicach i na wszystkich frontach walki z pandemią.

Ta bezprecedensowa sytuacja załamania gospodarczego, która doprowadziła do ustania działalności zawodowej prawie 3 miliardów ludzi, doprowadzi do globalnej recesji i jej konsekwencji – bezrobocia, nędzy i mniej lub bardziej zimnych wojen między rywalizującymi mocarstwami.

Sytuacja ta wymaga od pracowników, aby wzięli swój los i los ludzkości we własne ręce.
Wymaga to, aby decyzja, co ma zostać wyprodukowane, jak i gdzie to zrobić, była decyzją zbiorową, która zniesie system prywatnej własności środków produkcji i wymiany.
To dzieje się teraz.

W innym wypadku będziemy świadkami jedynie doskonalenia się społeczeństwa wyzysku opartego na coraz większym nadzorze i kontroli, w którym zniesione zostaną wszystkie prawa nabyte przez robotników w stosunku do posiadaczy kapitału i demokracja.

Częściowe bezrobocie

12,1 miliona ludzi (*) otrzymuje od państwa 70 proc. wynagrodzenia brutto czyli 84 proc. netto w ramach programu pracy krótkoterminowej, wdrożonego na początku okresu zamknięcia ustanowionego pod koniec marca. Osoby otrzymujące wynagrodzenie minimalne (SMIC) otrzymują 100 proc. rekompensaty.

Pomoc ta jest przyznawana 700 000 przedsiębiorstwom dotkniętym gwałtownym spadkiem lub całkowitym zaprzestaniem działalności. Jest ona również przyznawana tym, które nie mogą wprowadzić środków bezpieczeństwa zdrowotnego dla swoich pracowników. Chodzi o unikanie zwolnień i absorbowanie szoku związanego z zamknięciem.

Częściowe bezrobocie może przybrać formę całkowitego zaprzestania działalności pracowników, nazywa się to całkowitym częściowym zaprzestaniem działalności, lub może mieć formę skrócenia zwykłego tygodniowego czasu pracy. Wiele firm wdraża ten program w sposób nieprzejrzysty, nakazując aby osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin pracowały w pełnym wymiarze godzin, a osoby częściowo bezrobotne są zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin. Państwo nie uiszcza opłat, rozszerzając lub tworząc nowe deficyty zabezpieczenia społecznego.

Ale co dzieje się z pracownikami w sektorze nieformalnym lub z niepełnymi umowami? Długotrwale bezrobotnymi? Te kategorie społeczne są najbardziej dotknięte przez COVID-19; to one najbardziej obumierają, a są to najniżej opłacani pracownicy w podstawowych sektorach oraz zajmujący się osobami starszymi w domach opieki.

Prognozowany koszt na dzień 13 kwietnia wyniósł około 20 miliardów euro, dwukrotnie więcej niż planowano to miesiąc wcześniej. Trzy tygodnie później został bez wątpienia skorygowany w górę. Co drugi pracownik prywatny ma wynagrodzenie regulowane przez państwo.

Państwo zrobiło jeszcze więcej, aby pomóc przedsiębiorstwom. Rząd gwarantuje w 90 proc. pożyczki na wsparcie przepływów pieniężnych. Od 15 kwietnia są dostępne pożyczki o zerowej stopie zwrotu na wznowienie działalności w kwotach od 10 000 do 300 000 euro. Terminy spłat są przekładane automatycznie lub na żądanie firm są bez dodatkowych opłat. Pomoc prawna i mediatorzy pomagają firmom w przypadku konfliktów z klientami, dostawcami i instytucjami finansowymi. Mimo to w pierwszym kwartale zniszczono ponad 450 000 miejsc pracy.

Obecnie trudno jest obliczyć pomoc przyznaną sektorowi prywatnemu. 7 miliardów euro przyznano Air France, a 5 miliardów euro – Renault. Gwarancje państwowe na pożyczki od instytucji bankowych, które są również zobowiązaniami finansowymi, są preferencyjnie udzielane przedsiębiorstwom zatrudniającym ponad 5000 pracowników lub o obrotach przekraczających półtora miliarda euro. Jest to równoważne wydatkowaniu 300 miliardów euro.

Stan zagrożenia sanitarnego

Władza postanowiła zarządzać za pomocą rozporządzeń, aby nie tracić czasu na ich procedowanie w parlamencie, którego rola została zredukowana do funkcji swego rodzaju „izby rejestracyjnej”, w której prowadzone są interpelacje, ale nie zmienia się niczego w projektach rozporządzeń. Prawa te nie powinny trwać dłużej niż trzy miesiące, ale niedawna przeszłość uczy, że raz uchwalone prawo pozostaje na trwale.

Pracodawca może jednostronnie narzucić lub zmienić daty, w których pracownik posyłany jest na płatny urlop i skracać czas pracy. W firmach pracujących w strategicznych sektorach, takich jak bezpieczeństwo narodowe lub w obszarach niezbędnych do zachowania ciągłości życia społecznego i gospodarczego, tygodniowy czas pracy może zostać przedłużony do 48 godzin. Ten górny limit jest narzucony przez prawodawstwo europejskie.

Niewiele brakowało, gdyby nie czujność sędziów, aby wprowadzony został ogłoszony 25 marca nakaz, który automatycznie przedłużałby tymczasowe aresztowania z 2, 3 do 6 miesięcy w zależności od grożącego wyroku.

Represje policyjne i sądowe

Od 2007 r., gdy za czasów rządów Sarközy’ego, po zamieszkach w dzielnicach podmiejskich w 2005 r. utrzymanie porządku zostało pomylone z quasi-militaryzacją sił policyjnych, którym powierzono broń taką jak LBD (Lanceur de balles de défense – broń palna strzelająca kulami deformującymi się przy uderzeniu w cel) i granaty mogące powodować poważne obrażenia ciała, a nawet zabić.

Podczas demonstracji przeciwko tak zwanemu prawu pracy El Khomri nasiliły się represje sądowe przeciwko demonstrantom i związkowcom. Wskutek użycia granatów, pałek i LBD ponad tysiąc osób zostało rannych. Państwo ogranicza prawo do demonstracji, w szczególności poprzez ustanawianie blokad dróg.

Stan wyjątkowy ogłoszony po atakach z listopada 2015 r. został wykorzystany do kryminalizacji ruchów społecznych. Wszystkie te techniki policyjne stosowane na przedmieściach od pięćdziesięciu lat zostały przeniesione na tłumienie protestów Żółtych Kamizelek. Rezultat to prawie 4 tys. rannych i 9 tys. zatrzymanych w ciągu kilku miesięcy oraz ponad tysiąc osób skazanych na surowe kary więzienia, nie wspominając o wysokich grzywnach i rejestrze karnym. Czegoś takiego nie było od czasów wojny w Algierii.

Stan zagrożenia sanitarnego wspomaga ten autorytarny kierunek. Wydano milion mandatów z wysokimi grzywnami, głównie w dzielnicach, w których mieszkają prekariusze i bezrobotni. Przez lata państwo francuskie na stałe zintegrowało w swoim działaniu metody zarządzania kryzysowego, które teoretycznie powinny być tymczasowe.

Społeczeństwo pod nadzorem

Oprócz tej widocznej przemocy, techniki kontroli rozszerzają swój wpływ na życie codzienne. W pełni świadomie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nakazało użycie mini-dronów inwigilacyjnych. Zamiast chroniących przed chorobą masek i testów, rząd wysyła helikoptery, aby zaskoczyć na plażach potencjalnych spacerowiczów. Ciężarówki CRS (Compagnies républicaines de sécurité – oddziały policji antyzamieszkowej) patrolują lub parkują w dzielnicach, w których stosuje się dyskryminujące środki związane z ograniczeniem godzin pracy.

Opracowywany jest projekt aplikacji StopCovid do zainstalowania na telefonach komórkowych. Wykrywałby on kontakty zarażonego pacjenta, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się epidemii. Takie urządzenie to oczywiste naruszenie prawa do prywatności. Ze względu na trudności techniczne podczas jego opracowywania, do udzielania danych o kontaktach pacjentów dotkniętych chorobą zobowiązany będzie lekarz prowadzący. Stanowi to złamanie zasad poszanowania tajemnicy lekarskiej.

Zamknięcie przyczyniło się także do rozwoju telekonsultacji w medycynie. Praktyka ta polega na korzystaniu z platform cyfrowych opracowanych przez prywatne firmy, które mogą gromadzić dane osobowe pacjentów i ich późniejsze wykorzystanie w celach komercyjnych lub jeszcze innych.

Obóz pracowniczy

Wobec tych wszystkich zakusów obóz pracowniczy nie pozostał obojętny. Spotkania są organizowane w Internecie. Spotkania związkowe i międzybranżowe odbywają się przez telefon lub przez Internet.

Pracownicy, których działalność została uznana za niezbędną, organizują się w swoich miejscach pracy, czasem w swoich tymczasowych miejscach zamieszkania często niezależnie od swoich kierownictw. Następnie zarządzają swoją pracą na zasadach samorządowych. Dotyczy to w szczególności fabryk, centrów zaopatrzenia i szpitali.

Pracownicy korzystają z prawa do odstąpienia wykonania pracy, gdy nie są zapewnione warunki bezpieczeństwa zdrowotnego. Tak jest w przypadku pracowników poczty w wielu oddziałach, którzy są zmuszani do dystrybucji paczek innych niż niezbędne bez masek lub żeli wodno-alkoholowych. Stworzyli oni w niektórych miejscach koordynację międzywydziałową.

Pracownicy Amazona odnotowali przełomowe zwycięstwo. Nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa zdrowotnego doprowadziło do orzeczenia sądu w sprawie tymczasowego zamknięcia tej gigantycznej firmy wysyłkowej.

Nauczyciele i pracownicy systemu edukacji są w dużej mierze przygotowani do odmowy powrotu na zajęcia z powodu niemożności przestrzegania dystansu społecznego. Związek SUD zapowiedział pogotowie strajkowe od 11 maja do 1 września. Okólnik dotyczący ponownego otwarcia szkół wymaga od nauczycieli, aby tropili „antyrepublikańskie” lub „antysekularne” wypowiedzi i postawy dzieci, potępiali je i wzywali rodziców.

Pracownicy RATP (paryskiego transportu miejskiego) będą musieli egzekwować zasady dystansu między podróżującymi i zapewnić transport 70 proc. z 12 milionów stałych użytkowników, co jest niemożliwe do utrzymania. Pracownicy kolei UNSA i pracownicy kolei CGT będą powoływać się na prawo do odstąpienia od pracy, jeżeli nie zostaną spełnione warunki sanitarne zapewniające 50 proc. normalnego ruchu.

Ze swojej strony lekarze łamią zalecenia i ograniczenia nakazów, lecząc swoich pacjentów zgodnie z danymi naukowymi oraz w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Postępując tak dokonują w istocie aktów nieposłuszeństwa obywatelskiego. Nie stosują się w szczególności do nakazu przeprowadzania praktycznej eutanazji pacjentów, którzy nie są kierowani na oddziały intensywnej terapii, a tylko podaje im się zwiększone dawki silnych środków uspokajających. Lekarze podpisywali protesty i skargi na członków rządu za narażanie życia innych.

W szpitalach lekarze, pielęgniarki i personel sprzątający zwierają szeregi w tworzącym się facto kolektywizmie, ignorując nakazy ministerstwa i administracji. Ta forma de facto samorządności i aktywizmu społecznego bywa czasem rozszerzana również na pacjentów, którzy muszą opuścić szpital, a którzy nie mogą korzystać z regularnych usług medycznych i pomocy społecznej.

Rząd planuje uchwalić ustawę o prewencyjnej amnestii dla wyższych urzędników, parlamentarzystów i członków rządu, aby nie mogli być pociągani do odpowiedzialności za swoje wykroczenia i kłamstwa.

W sumie Francuzi, którzy jeszcze nie wyszli z długiej walki, która rozpoczęła się od protestów Żółtych Kamizelek, a następnie miała na celu sprzeciw wobec reformy emerytalnej, stanęli w obliczu epidemii, którą zlekceważył rząd, bardziej zainteresowany wyborami samorządowymi i zyskami kapitalistów niż słuchaniem ostrzeżeń, które docierały do niego od władz chińskich i francuskiego ambasadora w Pekinie.

Rząd z powodu braku profilaktyki przy użyciu nowoczesnych środków, zastosował archaiczne zamknięcie, aby zapobiec zatkaniu się systemu szpitalnego, który zmniejszono do poziomu pozwalającego na leczenie najwyżej 5 proc. poważnie chorych członków społeczeństwa, redukując personel i likwidując w ciągu ostatnich dwudziestu lat 10 000 łóżek.

Nie przekazano środków publicznych ani prywatnych na rzecz produkcji skutecznych masek filtrujących oraz skutecznych i dostępnych testów. Rząd zignorował propozycję weterynarzy, którzy chcieli oddać swoje laboratoria w celu walki z COVID-19.

Rząd również nie raczył przejąć kontroli nad zamkniętymi prywatnymi klinikami, podobnie jak nie odpowiedział na prośby o ponowne otwarcie zamkniętych fabryk, w których można było produkować maski. Jego reakcja na kryzys zdrowotny opiera się na polityce represji odziedziczonej po jego poprzednikach (którą jeszcze wzbogacił) oraz na przyznawaniu obfitych podarków dla kapitalistów.

Epidemia zmusiła go do wyjścia poza zasady ustalone na poziomie europejskim, ograniczające deficyt budżetowy do wysokości 3 proc., które było przyczyną tragicznego zlikwidowania usług publicznych i prywatyzacji. To przekroczenie pozwoliło mu wypłacić pensje ponad 12 milionom pracowników prywatnych firm oraz udzielić ogromnych pożyczek i dotacji największym firmom reprezentowanym na giełdzie.

W rzeczywistości firmy te zostały znacjonalizowane. Ale nie w celu służenia narodowi, ale dla zachowania istniejącego systemu w perspektywie długoterminowej. Dowodzi to, że środki budżetowe można uruchomić, że mogą one być skutecznie użyte i że europejskie zasady 3 proc. i deklarowanej pryncypialnie przyrodzonej wyższości sektora prywatnego są jedynie dogmatami bez uzasadnienia innego poza faworyzowaniem jednej warstwy społeczeństwa kosztem innych.

Musimy to odnotować i żądać, aby rzeczywista kontrola powróciła w ręce pracowników, ponieważ okazuje się to bardziej skuteczne zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym.

Wypłata z Europejskiego Banku Centralnego w celu sfinansowania środków wsparcia dla firm w krajach łacińskich, do których należy Francja, spowodowała usztywnienie niemieckich kapitalistów, którzy uważają, że ta interwencja wykracza poza jego kompetencje. Takie napięcia publicznie podważają fasadową jedność pomiędzy Niemcami, wielkim beneficjentem Unii Europejskiej, które tworzą rynek wewnętrzny dla swojego eksportu, a innymi krajami, które mechanicznie wykazują deficyty handlowe i cierpią z powodu jednej waluty.

Upadek gospodarczy spowodowany zamknięciem powinien rozerwać sztuczne więzi unii gospodarczej, zbudowanej w celu zapewnienia dominacji jednego państwa nad drugim i jednej klasy nad innymi.

Znacjonalizować przedsiębiorstwa finansowane przez państwo. Samorząd pracowniczy

Obecna sytuacja wykazała zaangażowanie, pomysłowość i poczucie wspólnoty pracowników wszystkich sektorów walczących na froncie pandemii jak również bardzo dużej liczby wolontariuszy, którzy utworzyli lokalne lub ogólnokrajowe sieci wsparcia. Widzieliśmy, jak organizacje dotychczas potępiane jako „komunitarne”, walczą o wzajemną pomoc i samoorganizację na rzecz wszystkich współobywateli, w szczególności najsłabszych i najstarszych, bez względu na religię czy pochodzenie etniczne oraz tworząc na tych zasadach sąsiedzkie więzi w społeczeństwie, które dotychczas było w dużej mierze zatomizowane zgodnie z neoliberalną polityką.

Społeczeństwo francuskie musi być im wdzięczne, ponieważ wszyscy ci ochotnicy, niezależnie od pochodzenia i przynależności, znakomicie zdali egzamin obywatelstwa w czasie, gdy liczni medialni agitatorzy demonstrowali swoją bezradność lub uciekali, aby schronić się w swoich willach na wsi, z których wciąż próbowali nękać społeczeństwo swoimi „telekonferencjami”.

Aktywizm pracowników i działaczy lokalnych dotyczy szczególnie pracowników sektora opieki zdrowotnej, którzy przez rok ostrzegali podczas swoich demonstracji i strajków o zrujnowanym, po latach neoliberalnej polityki, stanie systemie opieki zdrowotnej. Oczywiste jest, że sektory te wykazały się zdolnością do zarządzania w obliczu nieskuteczności władz i licznych prywatnych przedsiębiorców. Z tego powodu słuszne byłoby, aby teraz sami zarządzali swoimi przedsiębiorstwami.

Koniec członkostwa w Unii Europejskiej

Brak reakcji UE na początku kryzysu i – co ważniejsze – oczywisty brak solidarności państw twierdzących, że należą do „tej samej wspólnoty przeznaczenia” wobec Włoch i państw najbardziej dotkniętych kryzysem wykazały, że koncepcja „europejskiej wspólnoty wartości” jest sloganem bez znaczenia. To samo dotyczy jeszcze w jeszcze większym stopniu bardziej koncepcji „społeczności atlantyckiej”.

Widzieliśmy, jak importerzy z USA lub Izraela porywają zapasy leków lub masek na lotniskach, wskutek czego chińska armia została zmuszona do eskortowania ciężarówek transportujących te „wrażliwe” produkty na lotniska, aby zapobiec przejęciu ładunku przez lokalnych skorumpowanych biznesmenów współpracujących z pozbawionymi skrupułów zachodnimi importerami.

W związku z tym to państwa bardziej odległe, ale bardziej świadome swoich międzynarodowych zobowiązań oraz faktu, że epidemie mogą powrócić na ich terytoria, takie jak Chiny, Kuba, Wenezuela i Rosja, odegrały kluczową rolę w polityce pomocy na rzecz najbiedniejszych w obliczu epidemii w Europie i nie tylko.

7 maja 2020 r.

Dr Badia Benjelloun
Prof. Bruno Drwęski

Tłumaczenie Grzegorz Waliński


Przypisy
* Od dwóch do trzech milionów pracowników przedstawiło zwolnienia chorobowe z powodu opieki nad dziećmi lub osobami specjalnej troski, za które są uznawane kobiety w trzecim trymestrze ciąży, osoby cierpiące na choroby przewlekłe uznane za takie przez służbę zdrowia, osoby powyżej 70. roku życia lub z otyłością lub immunosupresją.

Strajki powszechne we Francji

We Francji rozpoczęła się kolejna fala strajków przeciwko planom reformy systemu emerytalnego.

5 grudnia odbył się największy od lat 90. strajk generalny. Protest poparły wszystkie większe centrale związkowe.

Plany zmian prawnych zaproponowanych przez rząd prezydenta Emmanuela Macrona obejmują między innymi podwyższenie wieku emerytalnego oraz zmniejszenie większości pracowników stopnia zastąpienia, czyli stosunku emerytury do wcześniej pobieranego wynagrodzenia. Reforma jest dokonywana pod pretekstem „ujednolicenia zasad emerytalnych”.

W rzeczywistości oznacza równanie standardów do dołu i likwidację zdobyczy, jakie wywalczyli pracownicy różnych branż przez lata walk strajkowych.

5 grudnia stanął transport publiczny. Na trasy wyjechało tylko 10% szybkich pociągów TGV. Do strajku generalnego przystąpiło 70% nauczycieli. Zamkniętych było 40% szkół. Do strajkujących dołączyli studenci protestujący przeciwko komercjalizacji systemu edukacji.

W demonstracjach odbywających się w całym kraju uczestniczyło ponad 800 tysięcy osób. Najwięcej, bo kilkaset tysięcy protestujących wyszło na ulice Paryża. W kilku miastach doszło do starć z policją.

Od dwóch tygodni trwa we Francji strajk przeciwko reformie emerytalnej proponowanej przez prezydenta Emmanuela Macrona.

Wczoraj, 17 grudnia na ulice francuskich miast wyszło niemal dwa miliony protestujących. Największa manifestacja w Paryżu zgromadziła około 350 tys. uczestników. W Marsylii demonstrowało 200 tysięcy osób. Do strajku przystąpiły nawet ugodowe dotychczas związki zawodowe z centrali CFDT.

Stanęła większość połączeń kolejowych, a w Paryżu niemal całe metro. Do protestu dołączyły różne grupy zawodowe. Strajk poparła większość nauczycieli, w tym ponad 70% szkół w Paryżu. Protestowali także między innymi pracownicy służby zdrowia oraz strażacy. Zaskoczeniem dla rządzących było przyłączenie się do strajku również pracowników linii lotniczych Air France oraz kontrolerów lotów. Zamkniętych było wiele urzędów lokalnych, w tym merostwa.

Protestowali również kierowcy ciężarówek, którzy zorganizowali blokady dróg, domagając się podwyższenia pensji oraz poprawy warunków pracy. W okolicach Paryża korki liczyły ponad 600 kilometrów. W Paryżu, gdy kończyła się demonstracja, policja zaatakowała grupę strażaków. Doszło do przepychanek i zatrzymań.

Wszystkie główne centrale związkowe oświadczyły, że są zdeterminowane aby kontynuować strajk również w okresie świątecznym. Nie zgodziły się na rządową propozycję zawieszenia protestu i podjęcia negocjacji po świętach.

Solidarność ze strajkującymi wyraziła Światowa Federacja Związków Zawodowych (WFTU) oraz grecka centrala związkowa PAME. Przedstawiciele WFTU oraz PAME pikietowali przed ambasadą Francji w Atenach. Obie organizacje domagają się od francuskiego rządu rezygnacji z reformy emerytalnej.

Reforma polega między innymi na zrównaniu warunków emerytalnych różnych grup zawodowych. Zlikwidowany ma być dotychczasowy system oparty na solidarności międzypokoleniowej. Dla większości pracowników będzie to wiązało się z pogorszeniem sytuacji po przejściu na emeryturę. Wiek emerytalny zostanie podniesiony do 64 lat, ci którzy zdecydują się zakończyć pracę wcześniej – w wieku 62 lat, otrzymają tylko minimalne emerytury.

Reforma przebiega w atmosferze skandalu. Do dymisji musiał się podać Wysoki Komisarz ds. reformy – Jean-Paul Delevoye. Okazało się, iż sprawując swój urząd nadal pracował dla grup lobbyingowych powiązanych z sektorem finansowym.

Brzask, 7-18 grudnia 2019 r.

Rewolucja we Francji? Protesty Gilets Jaunes

Działania protestujących Gilets Jaunes stały się jednym z największych i najbardziej zaskakujących wydarzeń we Francji, które wyrosły z spontanicznego buntu kierowców przeciwko podwyżkom od podatku od silników wysokoprężnych w masowy ruch protestacyjny w całym kraju przeciwko burżuazyjnej polityce wysokich cen i nadmiernemu opodatkowaniu oraz przeciwko  antyrobotniczej polityce UE i MFW.

Gilets Jaunes – „żółte kamizelki” – które noszą swoją nazwę od kurtek o wysokiej widoczności, które wszyscy francuscy kierowcy są zobowiązani nosić – rozpoczęły swój strajk od stałych blokad dróg krajowych.

Ruch Żółtych Kamizelek wykracza już poza Francję i obejmuje jak na razie Hiszpanię, Belgię i Holandię, stale się rozrastając.

Ruch Gilets Jaunes cieszy się szerokim poparciem społecznym (już ponad 75% Francuzów solidaryzuje się i popiera protestujących na ulicach). Francja wrze i, co pokazują międzynarodowe telewizje, płonie. Ruch Żółtych Kamizelek od 15 listopada 2018 paraliżuje Francję stałymi blokadami na drogach krajowych i gwałtownymi manifestacjami w każdy kolejny weekend.

Tylko z wydarzeń 1 grudnia Gilets Jaunes mają „na koncie” 682 zatrzymania, 263 rannych, z czego 412 zatrzymań i 133 rannych. Straty materialne idą w miliony euro, a spowolnienie gospodarcze – brak ruchu w restauracjach, ograniczenia zakupów w blokowanych centrach handlowych, straty w przemyśle spożywczym w związku z blokadami dróg, a nawet, co zdarzyło się po raz pierwszy od wielu lat, spadek liczby hotelowych rezerwacji – szacuje się już na miliardy euro. Władza wykonawcza zupełnie sobie nie radzi, a opublikowana 29 listopada temu lista żądań Ruchu pokazuje, że w proteście nie chodzi tylko o ceny gazu, paliw i prądu, a społeczne niezadowolenie jest znacznie głębsze.

Lista żądań Gilets Jaunes:

  1. Zero SDF

  2. Wprowadzenie nowych progów podatków

  3. Podniesienie płacy minimalnej do 1300 euro netto

  4. Zakaz budowy centrów handlowych na obrzeżach miast i darmowe parkingi w mieście, co wsparłoby drobnych kupców

  5. Duży plan na izolację budynków mieszkalnych (ekologiczne oszczędzanie ocieplania)

  6. Zwiększenie opodatkowania dla dużych korporacji międzynarodowych takich jak Google, MacDo, Amazon czy Carrefour), a obniżenie podatków dla małych i średnich firm

  7. Ujednolicenie systemu ubezpieczeń społecznych dla wszystkich (w tym dla rzemieślników i przedsiębiorców). Koniec z RSI

  8. System emerytalny musi być solidarny i społeczny – bez emerytury punktowej

  9. Zastopowanie zwiększania podatków paliwowych

  10. Podwyższenie emerytury, by nie było już progu poniżej 1200 euro

  11. Każdy wybrany przedstawicielbędzie uprawniony do mediany wynagrodzenia. Jego koszty transportu będą monitorowane i zwracane, jeśli będą uzasadnione. Prawo do kuponów restauracyjnych i bonów wakacyjnych

  12. Wszystkie pensje, emerytury i świadczenia powinny być indeksowane w stosunku do inflacji

  13. Chronić przemysł narodowy! Zakaz przenoszenia zakładów przemysłowych za granicę. Obrona narodowej branży przemysłowej to obrona nas samych, naszej wiedzy, naszych miejsc pracy

  14. Koniec z pracą na czarno! Nie może być tak, aby osoba pracująca we Francji nie korzystała z tych samych praw pracowniczych i tego samego wynagrodzenia. Każdy, kto ma pozwolenie na pracę we Francji, musi być traktowany na równi z obywatelem francuskim, a jego pracodawca musi wnieść wkład na tym samym poziomie, co francuskiemu obywatelowi wykonującemu tę samą pracę.

  15. Bezpieczeństwo pracy: Kontynuowanie ograniczania umów na czas określony dla dużych firm. Chcemy więcej CDI

  16. Koniec z CICE, a te fundusze przeznaczyć na uruchomienie narodowego przemysłu wodorowego (który jest naprawdę przyjazny dla środowiska w odróżnieniu od samochodów elektrycznych)

  17. Koniec z polityką oszczędnościową. Koniec spłacania odsetek od długu, które uznajemy za nielegalne, i zaczynamy spłacać dług bez przyjmowania pieniędzy od biednych i ubogich, ale przez ściągnięcie 80 miliardów dolarów z oszustw podatkowych

  18. Uwzględnienie przyczyn przymusowej migracji

  19. Dobre traktowanie osób ubiegających się o azyl. Mieszkanie, bezpieczeństwo, żywność i edukacja dla górników. Współpraca z ONZ, aby otworzyć obozy przyjmujące w wielu krajach na całym świecie, w oczekiwaniu na wynik wniosku o azyl

  20. Osoby ubiegające się o azyl, których wnioski zostały odrzucone, powinny wrócić do kraju swojego pochodzenia

  21. Realna a nie fikcyjna polityka integracyjna – Mieszkać we Francji oznacza być Francuzem (kursy języka francuskiego, historii francuskiej i edukacji obywatelskiej, poświadczone certyfikatem)

  22. Ustalenie maksymalnej pensji na 15.000 euro

  23. Tworzenie miejsc pracy dla bezrobotnych

  24. Zwiększenie liczby zasiłków dla niepełnosprawnych

  25. Regulacja czynszów. Więcej tanich mieszkań, zwłaszcza dla studentów i pracowników tymczasowych

  26. Zakaz sprzedaży dóbr publicznych takich jak lotniska czy zapory wodne

  27. Wzrost nakładów na wymiar sprawiedliwości, policję, żandarmerię i wojsko. Regularne wypłacanie lub odzyskiwanie wynagrodzeń za nadgodzin zgodnie z prawem

  28. Wykorzystywanie wszystkich dochodów z opłat autostradowych na utrzymanie autostrad i dróg we Francji oraz na bezpieczeństwo publiczne na drogach krajowych

  29. Ponieważ ceny gazu i energii elektrycznej wzrosły od czasu prywatyzacji dostawcy energii, chcemy ponownej nacjonalizacji operatorów prądu i gazu, aby ceny mogły znacząco spaść

  30. Natychmiastowe przerwanie zamykania małych linii komunikacyjnych, urzędów pocztowych, szkół i domów macierzyńskich

  31. Przywrócić radość osobom starszym. Zakaz zarabiania na seniorach. L’or gris, c’est fini. L’ère du bien-être gris commence! (fr. gra słów: Koniec z szarym złotem, początek szarego dobrobytu)

  32. Maksymalnie 25 uczniów w każdej klasie od przedszkola do 12. klasy

  33. Zwiększenie nakładów na psychiatrię

  34. Referendum powszechne musi być – reforma konstytucji wprowadzająca instytucję referendum powszechnego. Stworzenie czytelnej i efektywnej witryny, nadzorowanej przez niezależny organ kontrolny, w którym ludzie mogą składać wnioski dotyczące prawa. Jeśli taki projekt uzyska 700.000 podpisów, to będzie musiał zostać przedyskutowany i przegłosowany przez Zgromadzenie Narodowe, które będzie miało obowiązek (rok po otrzymaniu 700.000 podpisów) przedstawić go w referendum powszechnych do decyzji wszystkich Francuzów

  35. Wydłużenie kadencji Prezydenta Republiki tak jak było, do 7 lat. Wprowadzić wybory 2 lata po wyborach Prezydenta Republiki, aby Prezydent mógł wsłuchać się w pozytywne lub negatywne sygnały dotyczące jego polityki (poprzez analizę wyników wyborczych). Miałoby to związek z wsłuchiwaniem się w głos ludu

  36. Obniżenie wieku emerytalnego do 60 r. życia dla wszystkich, którzy pracowali fizycznie, wprowadzić prawo do przejścia na wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat

  37. 6-letnie dziecko nie jest w stanie samo się utrzymać – Kontynuacja systemu pomocy Pajemploi do ukończenia przez niego 10 lat

  38. Wspieranie transportu kolejowego cargo

  39. Zniesienie ściągania podatków z góry

  40. Koniec z dodatkami prezydenckimi (które każdy prezydent ma zapewnione do końca życia)

  41. Zniesienie podatku sprzedawcom w sytuacji, kiedy ich klienci płacą kartami kredytowymi.

  42. Wprowadzenie podatku od oleju napędowego, żeglugowego i nafty

We wtorek, po naradzie wewnątrzpartyjnej (partia Macrona, La Republique En Marche, LREM) premier Edouard Philippe ogłosił kilka decyzji, które mają uspokoić gniew Żółtych Kamizelek:

  • moratorium na wzrost cen paliw

  • odwołanie podwyżek cen gazu i prądu

  • zamrożenie akcyzy węglowej i paliw płynnych

  • zrównanie traktowania właścicieli diesli i pojazdów benzynowych (nierówne obciążenia paliwa i pojazdów z silnikiem Diesla były jednym z pierwszych powodów niezadowolenia Kamizelek)

  • zrównanie podatków kierowców prywatnych i przedsiębiorców, których działalność nie opiera się na transporcie

Te zapewnienia miałyby obowiązywać przynajmniej przez najbliższe sześć miesięcy. Dzień później Phillippe ogłosił, że podwyżek cen paliw nie będzie co najmniej przez rok – nie zostaną wpisane do budżetu państwa na 2019 rok. Jednak dysproporcja tej propozycji rządowej i skali żądań społecznych jest dziś ogromna i tym samym nie wyczerpuje postulatów strajkujących.

Wszystko rozstrzygnie się w najbliższy weekend (8-9 grudnia) czy manifestanci odpuszczą, czy będą protestować.

Rząd Macrona-Philippe’a ma na koncie także likwidację tzw. podatku solidarnościowego od fortun (ISF), płaconego przez właścicieli masy własnościowej powyżej 800 000 euro (od 0,5 do 1.5 proc. rocznie). Podatek ten był z pewnością kontrowersyjny. Mimo że majątki najbogatszych Francuzów wyraźnie rosły, wpływy z podatku od nich magicznie malały (w 2012 roku było to 5 mld euro, a w 2017 już tylko 4 mld euro).

Poza tym Francja Macrona chciała przyciągać bogatych rezydentów, a podatek ich wyraźnie odstraszał. Jednak ISF zostało zastąpione podatkiem od nieruchomości. To z kolei przełożyło się na podwyżkę czynszów, podobnie jak napływ zagranicznego kapitału lokowanego w atrakcyjnych wielkomiejskich nieruchomościach. Proces ten, który trwa już od dawna, ale szczególnie nasilił się od czasu kryzysu strefy euro (kiedy to ceny nieruchomości w stolicy Francji utrzymywały się na stałym poziomie bądź rosły, wskazując, że jest to jedna z najpewniejszych lokat kapitału na świecie), uruchomił procesy gentryfikacji w skali podobnej do Nowego Jorku i San Francisco.

Dzisiejsze protesty nie są  tylko reakcją na podwyżkę cen benzyny i ropy, ale odpowiedzią na wieloletnie zaniedbania i powolne, wieloaspektowe przerzucanie kosztów kryzysu z barków finansjery i wielkiego przemysłu na drobnych przedsiębiorców i pracowników.

Zachęcamy do śledzenia informacji na bieżąco 24h/dobę, klikając poniższy link:

https://twitter.com/hashtag/yellowvest?src=hash

Lub szukając na własną rękę poprzez słowa kluczowe lub tagi: gilets jaunes, yellow vests, żółte kamizelki.

red.

Europejski apel do Komitetu Praw Człowieka ONZ w obronie KPP

Mechanizmy „podnoszenia”

Aby poczuć się „lepszym” od innych, trzeba pognębić (najlepiej nieżyjącego) przeciwnika, czemu służyła i służy „dekomunizacja” miejsc publicznych, ulic, parków i rond. Dzieło zapoczątkowane już w początku „epoki przemian” (np. zamiana w Krakowie nazwy ul. zamordowanego przez hitlerowców poety i krytyka literackiego, a także działacza lewicy, Ignacego Fika, na ul. skażonego kolaboracją z Niemcami Józefa Mackiewicza) jest dziś masowo powielane w całym kraju budząc protesty nie tylko w Polsce ale i za granicą, w tym np. we Francji!

Rzecz dotknęła pamięci po Polakach, wybitnych postaciach „Resistance” francuskiego ruchu oporu przeciw Niemcom, dziś wymazywanych u nas z pamięci zbiorowej jako „komuniści”.

W odpowiedzi miasto Aubry (na północy Francji) z poparciem Instytutu Historii Społecznej CGT nadały znacznemu fragmentowi autostrady A 12 nazwę „Autostrady Wolności im. Tomasza Rebiegi i Bronisława Kani”. Pierwszy był wybitnym działaczem francuskiego „Frontu Ludowego” i wrócił po wojnie do Polski, drugi za udział w „Resistance” został zamordowany przez hitlerowców. O tym szerzej pisze Jacques Kmieciak, francuski historyk i publicysta, który swój tekst puentuje wypowiedzią znanego filozofa Georges’a Gastaud. – Oficjalny antykomunizm to wiatr w żagle neonazistów. W Polsce klerykalno-rasistowska klika (…. ) represjonuje KPP, metodycznie niszczy pamięć o Polsce Ludowej i ośmiela haniebne marsze tęskniących za Hitlerem na ulicach Warszawy.

z listu nadesłanego przez Les Amis d’Edward Gierek


Europejski apel do komitetu praw człowieka ONZ w obronie KPP z inicjatywy Międzynarodowego Komitetu Solidarności Klasowej – ICCS, Francuskiego Stowarzyszenia Odbudowy Komunistycznej i Stowarzyszenia Przyjaciół Edwarda Gierka we Francji poparło mnóstwo ludzi w całej Europie.

Petycja jest dostępna online: KLIKNIJ TUTAJ


Od Międzynarodowego Komitetu Solidarności Klasowej (ICCS), 

Od Francuskiego Stowarzyszenia Odbudowy Komunistycznej,

Od Stowarzyszenia Przyjaciół Edwarda Gierka we Francji,

Podpisami pod tym tekstem, demokraci o różnych poglądach deklarują: 

Obrona praw KPP, które są zagrożone przez reakcyjne władze w Warszawie, to obrona demokratycznych wolności wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej.

Media milczą, a warszawski prawicowy reżim oraz jego posłuszny wymiar „sprawiedliwości” wprowadzają prawa ograniczające wolność, przypominające nagonkę senatora McCarthy’ego. W imię walki o „demokrację” KPP grozi delegalizacja, jej gazeta „Brzask” jest cenzurowana, a działacze – prześladowani.

Niedorzeczne  antykomunistyczne argumenty polskich władz słabo skrywają ich dążenie aby uniemożliwić pracownikom, młodzieży i ludowi przeciwstawianie się faszystowskim dążeniom.

Prześladując komunistów PiS chce przestraszyć Polaków, którzy nie godzą się na ograniczanie demokratycznych wolności, likwidacji zdobyczy socjalnych, niszczeniu praw kobiet i kontroli poglądów. Wspiera również faszystowskie grupy paramilitarne oraz posłusznie wypełnia zalecenia NATO dotyczące przygotowań do wojny z Rosją.

Antytotalitarne argumenty podnoszone przez polskie władze są niedorzeczne. Uważają one, że antytotalitarne jest zakazywanie wyrażania poglądów i usuwanie pamiątek po Polsce Ludowej oraz po ruchu antyfaszystowskim, a w rzeczywistości uderzają w pluralizm, co pokazuje jak fałszywy jest ich antytotalitaryzm przykrywający nienawiść możnych względem sprzeciwiających się antyspołecznej polityce związanej z restauracją kapitalistycznego wyzysku w Polsce.

Unia Europejska, szczycąca się „humanistycznymi wartościami”, jest daleka od potępienia tych działań, a nawet zachęca do skandalicznego zrównywania faszyzmu z komunizmem – nazistowskich Niemiec, które zniszczyły Polskę i eksterminowany na jej terytorium miliony Żydów, z ZSRR, który stracił 27 milionów ofiar kładąc kres nazizmowi.

UE oraz większość europejskiego kapitału, który często sam narzuca antydemokratyczne, antyzwiązkowe i antyspołeczne przemiany, wskazuje łagodną postawę wobec sympatyków Mussoliniego i Hitlera, którzy wchodzą nawet w skład wielu europejskich rządów.

Świadomi, że bez względu na okoliczności, antykomunizm prowadził do niczego więcej jak prawicowego ekstremizmu, cięć socjalnych, ograniczania praw ludu i zagrożenia dla pokoju, podpisani pod apelem domagają się od Komisji Praw Człowieka ONZ:

– Otwartego potępienia dyskryminującego i antydemokratycznego zachowania polskich władz,

– Zapewnienia nieograniczonej wolności wypowiedzi i organizacji dla KPP, jej mediów oraz działaczy,

– Zakazania faszystowskiego rewizjonizmu dotyczącego zbrodni wojennych i wsparcia oraz poszanowania antyfaszystowskiej roli pełnionej przez polskich robotników,

– Przypomnienia UE, że deklarowała obronę wolności politycznej oraz wolności poglądów dla obywateli oraz wszystkich mieszkańców Unii.

Vincenty Flament*

George Gastaud*

Jacques Kmieciak*


*Vincenty Flament – Sekretarz Generalny Międzynarodowego Komitetu Solidarności Klasowej (ICCS).

*George Gastaud – Sekretarz Krajowy Centrum Odbudowy Komunistycznej we Francji (PRCF) i syn Raymonda Gastaud odznaczonego przez Polskę Ludową za pomoc Polakom w unikaniu służby w Wehrmachcie.

*Jacques Kmieciak – Dziennikarz i Przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Edwarda Gierka we Francji.

Relacja z nadania ulicy w Auby imienia Edwarda Gierka

Mistrzem ceremonii był mer Auby, Freddy Kaczmarek. Zaproszeni i obecni byli Adam Gierek, syn Edwarda Gierka i europoseł RP, jego małżonka, Wilhem Zych, przewodniczący Rady Miejskiej w Sosnowcu, Barbara Kossowska Siewiec, kierownik biura współpracy z zagranicą w Sosnowcu, Christian Musial, mer miasta Leforest (gdzie Edward Gierek żył, pracował na kopalni i skąd został deportowany w 1934 roku), Christian Champire, mer miasta Grenay, przedstawiciele Rady Departamentu, Rady Regionu, liczni działacze i działaczki Francuskiej Partii Komunistycznej z regionu Północy i Pas de Calais oraz liczni mieszkańcy Auby i okolicznych miasteczek. Uczestniczyła też przedstawicielka KPP.

Uroczystości rozpoczęła orkiestra Auby, która odegrała hymn Francji. Następnie mer Freddy Kaczmarek przedstawił okoliczności, obecnych gości oraz tabliczkę honorującą Edwarda Gierka na ulicy która łączyła ulicę Jacquesa Duclos (najważniejszego działacza FPK po Maurice Thorez) w inn ulica. Ulica znajduje się na ładnym osiedlu mieszkaniowym w pobliżu pól i ogrodów. Pierwszą tablicę odsłonił Adam Gierek. Następnie udaliśmy się na drugi koniec ulicy pod drugą tablicę, którą odsłonięto pod hymnie polskim. Nastąpiły przemówienia. Jacek Kmieciak, przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Edwarda Gierka opowiedział historię jego życia, pracę w kopalni w Leforest, walki związkowe w CGT robotników polskich i francuskich o poprawę warunków życia i pracy, następnie strajk z 1934 roku górników polskich oraz represje jakie ich spotkały ze strony władz francuskich: więzienie, deportacja, w tym Gierka który musiał wrócić do Polski a następnie wyjechał do Belgii. Jacek Kmieciak wspomniał, że dekret deportacyjny nie został nigdy anulowany i że jak Giscard d’Estaing podejmował Edwarda Gierka jako głowę Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, w 1972 roku, to deportacja nadal formalnie na Gierku ciążyła. Towarzysz Kmieciak wspomniał o tym; by przypomnieć że nigdy nic nie było dane robotnikom, że jedynie przez walkę można zdobyć godność i że kapitalistyczna republika nigdy nie darowała robotnikom ich buntu i walki o socjalizm. Natomiast Edward Gierek mógł zostać szefem państwa, które było socjalistyczne.

Adam Gierek uzupełnił historię ojca i wspomniał o jego dokonaniach w PRL i bardzo dobrej opinii Polaków o nim. Krystian Musial, mer Leforest przypomniał o ciężkiej pracy górników w Leforest, o ich udziale w antynazistowskim Ruchu Oporu, o heroizmie robotników Nordu. Także o tym, że walka nadal trwa. Gdy w Polsce obecne władze wymazują z historii pamięć po Gierku i PRL, Macron i rząd Francji niszczą zdobycze socjalne robotników i prywatyzują zdobyte walką robotników usługi publiczne takie jak państwowa kolej. Dlatego też spotkanie to jest wyrazem solidarności klasy robotniczej Polski i Francji i odnowieniem tej więzi jaka łączyła robotników polskich i francuskich tu w zagłębiu górniczym Nordu i której historia Edwarda Gierka jest przykładem. Wielu obecnych działaczy komunistycznych i związkowych, zwłaszcza pochodzenia polskiego, było bardzo wzruszonych, dla nich to nie są puste słowa.

Następnie przemawiał Wilhelm Zych, Przewodniczący Rady Miejskiej w Sosnowcu. Mówił o mieszkańcach Sosnowca pochodzących z rodzin repatriowanych z Francji oraz o walce mieszkańców miasta przeciw wymazaniu pamięci Edwarda Gierka poprzez likwidacje ronda jego imienia. Zych ogólnie skrytykował dekomunizację. Po nim przemawiała przedstawicielka miasta Czeladź, które jest bliźniacze z Auby. Właśnie w te dni w Auby przebywała liczna grupa młodzieży z Czeladzi. Także ona skrytykowano tak zwany dekret dekomunizacyjny. Przedstawicielka KPP przemawiała tuż przed merem Freddy Kaczmarkiem i odczytała tekst w imieniu KPP. Mer Kaczmarek zakończył wystąpienie podkreślając wagę solidarności proletariackiej przeciwko represjom jakie doświadcza KPP. KPP została uwidoczniona na równi z europosłem i przewodniczącym Rady Miejskiej Sosnowca. Merowie komunistycznych miast Auby, Grenay i Leforest podkreślali bliskie związki z KPP tak że obecni politycy z SLD i Platformy, musieli nas poważnie i z szacunkiem traktować.

Mówiąc o PRL i Gierku pokazaliśmy, że PRL to jak najbardziej była Polska, wielu ludzi do niej jest przywiązanych i ją pamięta, także we Francji.

red.

Ulica im. Edwarda Gierka we francuskim mieście Auby

W przeddzień święta narodowego Francji, rocznicy zburzenia Bastylii, 13 lipca w mieście Auby  jednej z ulic uroczyście nadano imię Edwarda Gierka. Jednomyślną decyzją rady miejskiej uhonorowano polskiego komunistę, związanego w młodości z górniczym regionem Nord-Pas-de-Calais. O nadanie nazwy ulicy wnioskowało między innymi polonijne Stowarzyszenie Przyjaciół Edwarda Gierka oraz organizacje komunistyczne. Edward Gierek pracował jako górnik i zamieszkiwał z rodziną w miasteczku Leforest w regionie Nord Pas-de-Calais od roku 1931 do 1934 kiedy został wydalony z Francji za działalność związkową i udział w strajku górników.

Na uroczystość zaproszona zastała między innymi delegacja KPP. Poniżej wystąpienie okolicznościowe wygłoszone w imieniu naszej partii:

Komunistyczna Partia Polski dziękuje władzom Auby oraz wszystkim środowiskom, dzięki którym możliwe było nadanie ulicy w Auby imienia Edwarda Gierka. Wasza postawa jest przykładem internacjonalizmu oraz międzynarodowej solidarności. Jest to bardzo ważna inicjatywa, zwłaszcza dziś, gdy w Polsce władze fałszują historię i usuwają wszystkie pamiątki związane z Polską Ludową oraz ruchem robotniczym w ramach tak zwanej „dekomunizacji”.

Edward Gierek pozostaje w pamięci polskiego społeczeństwa jako ten, który podczas dekady swoich rządów przyczynił się do ogromnego rozwoju technologicznego kraju oraz zamożności jego mieszkańców. Lata 1970-1980 to czas największego uprzemysłowienia. Powstawały zakłady pracy, kopalnie, drogi szybkiego ruchu, czy nowe połączenia kolejowe. Przemysł nastawiono na zaspokajanie najważniejszych potrzeb konsumpcyjnych ludzi pracy. Poprawiły się również warunki zatrudnienia. Nieznane były zjawiska bezrobocia, bezdomności oraz wykluczenia społecznego. Społeczeństwo zyskało również szeroki dostęp do bezpłatnego szkolnictwa, w tym na poziomie uniwersyteckim. Dekada rządów Gierka została przerwana dopiero przez skutki międzynarodowego kryzysu, które dla kraju takiego jak Polska były wówczas nie do uniknięcia. Pomimo to inwestycje z czasów Gierka przetrwały do okresu restauracji kapitalizmu i zostały zniszczone dopiero przez tak zwane przemiany gospodarcze. Wiele z nich, takich jak centralna magistrala kolejowa ze Śląska na północ Polski, Huta Katowice, osiedla mieszkaniowe, szkoły, czy budynki użyteczności publicznej przetrwało do dzisiaj.

Pomimo wszelkich przeciwności przypominamy o tym oraz kontynuujemy walkę o sprawiedliwość społeczną. KPP pozostaje partią klasową odwołującą się do postulatów ruchu robotniczego. Wiele z naszych ostrzeżeń przed niszczycielskim charakterem kapitalizmu, potwierdziło się. Przestrzegaliśmy przed społecznymi skutkami reform oraz ich ogromnymi kosztami. Dziś, z gorzką satysfakcją, możemy powiedzieć, że mieliśmy rację. Nowe inwestycje nie służą już społeczeństwu, jak za czasów Polski Ludowej, lecz pomnażaniu dochodów kapitalistów. Programy budowy mieszkań zastąpiła spekulacja na rynku mieszkaniowym oraz bezdomność. Obecna Polska jest krajem ogromnych nierówności społecznych, nieznanych w okresie Polski Ludowej.

Dziękujemy za zaproszenie na dzisiejszą uroczystość. Pomimo najszczerszych chęci przedstawiciele kierownictwa KPP nie mogą w niej uczestniczyć. Ma to związek z procesem politycznym jaki wytoczono KPP oraz redakcji partyjnego pisma „Brzask” za rzekome propagowanie totalitaryzmu. Wczoraj odbywało się kolejne posiedzenie sądu w naszej sprawie, dlatego nie byliśmy w stanie dotrzeć dziś do Auby. Ten trwający ponad 2 i pół roku proces jest elementem antykomunistycznej polityki władz oraz narastających represji politycznych.

Pozdrawiamy wszystkich uczestników i uczestniczki dzisiejszej uroczystości. Ze swojej strony zapewniamy, że wytrwamy w walce o sprawiedliwość społeczną i zachowanie pamięci o ludziach takich jak Edward Gierek.


Na portalu katowicedzis.pl umieszczono taką notkę prasową:

Zero głosów przeciwnych

Jak widać są jeszcze ludzie, którzy szanują byłego pierwszego sekretarza KC PZPR. Szanują nie za to, że był liderem partyjnym. Szanują za to, że otworzył Polskę na świat. Za to, że był górnikiem. Za to, że łączył. Za to, że budował.

Jak na jednego z przywódców bloku wschodniego, Gierek był nietypowy. Nie mówił po rosyjsku. Za to po francusku – jak po polsku. Dał ludziom paszporty. Umożliwił Ślązakom kontakty z rodzinami w Niemczech. Wielu ma mu za złe i to, że zezwolił Ślązakom na wyjazd do Niemiec.

Wszyscy znamy wady tamtego ustroju. Czy funkcjonujący w tamtej rzeczywistości Gierek zasłużył na szacunek? Nawet Jarosław Kaczyński w 2010 r. mówił o nim tak: „opozycję jakoś tam tolerował, a nie zamykał do więzienia”, „chciał siły Polski”.

Mówił również: „Działał w takich okolicznościach, jakie wtedy były, ale to, że chciał uczynić z Polski kraj ważny – w tamtym kontekście, w tamtych okolicznościach – to była bardzo dobra strona jego działania, jego osobowości, jego poglądów, wskazująca na to, że był komunistycznym, ale jednak patriotą”.

To się jednak zmieniło i Edward Gierek został uznany za symbol komunizmu. Tymczasem we Francji jest uznawany za postać tak bardzo godną szacunku, że od niedawna ma tam swoją ulicę.

Une rue Edward-Gierek znajduje się w mieście Auby. Rada gminy była w tym względzie jednomyślna. Nikt nie głosował przeciw. Nikt się nie wstrzymał.

Auby znajduje się w regionie Nord-Pas-de-Calais, partnerskim dla woj. śląskiego. Porozumienie o współpracy zawarto w 1999 r. w Katowicach.

Źródło – katowicedzis.pl z 13.07.2018, dostęp dnia: 14.07.2018 11:30

red.

31.01.2018: Protest we Francji w obronie KPP

27 stycznia przed polską ambasadą w Paryżu odbył się protest przeciwko represjom wobec Komunistycznej Partii Polski oraz trwającemu od dwóch lat procesowi redakcji „Brzasku”. Pikietę zorganizował Międzynarodowy Komitet Solidarności Klasowej, Stowarzyszenie Przyjaciół Edwarda Gierka oraz Centrum Odrodzenia Komunistycznego we Francji – PRCF.

Przedstawiciel PRCF przypomniał: ”27 stycznia mija kolejna rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz przez Armię Czerwoną. Nasi towarzysze działają w warunkach, coraz wyraźniejszej kryminalizacji ruchu komunistycznego (…), ataku na wszystkie swobody demokratyczne. Nasi towarzysze stają przed sądem za wyrażanie swoich poglądów. W tym samym czasie faszyści, pod ochroną policji, demonstrują na ulicach Warszawy, za przyzwoleniem klerykalno-faszystowskiej kliki Kaczyńskiego. Komuniści zostali postawieni przed wymiarem sprawiedliwości, który z dnia na dzień znajduje się coraz bardziej pod kontrolą polskich władz. Wyraźne jest, że UE poza kilkoma gestami, całkowicie przyzwala na tę sytuację. Ten proces faszyzacji ma na celu narzucenie ludowi polityki klasy wielkiego kapitału. Jasno stwierdzamy Unia Europejska – zarówno Macron jak i Kaczyński, Merkel jak i Orban, znajdują się w centrum niszczenia niezależności narodowej, a także zdobyczy demokratycznych i społecznych (…). Pomimo stawiania czoła represjom komuniści się nie ugną, nie opuszczą głów. (…) Stwierdzamy – faszyzm nie przejdzie! Niech żyje KPP, niech żyje solidarność międzynarodowa!”

W pikiecie uczestniczyła też przedstawicielka KPP, która opowiedziała o sytuacji członków partii sądzonych za ”propagowanie totalitarnego systemu”, a także przedstawiła na czym polega niszczenie pamięci o ruchu robotniczym w Polsce.

Kilkudziesięciu uczestników protestu wznosiło hasła ”Solidarność z KPP!”, ”Kaczyński faszysta, niech żyje partia komunistyczna!”.
Polski ambasador we Francji odmówił spotkania się z delegacją protestujących oraz przyjęcia petycji przeciwko represjom politycznym w Polsce, tłumacząc się napiętym terminarzem.

red.

08.12.2017: KPFR w obronie KPP

W ramach międzynarodowej kampanii przeciwko represjom za działalność komunistyczną w Polsce wzięli udział także działacze KPRF, którzy 28 listopada protestowali przed konsulatem RP w Kaliningradzie, a 29 listopada przed ambasadą w Moskwie. Rosyjscy komuniści zażądali od rządu Polski natychmiastowego powstrzymania prześladowań Komunistycznej Partii Polski i jej członków.

Zwrócili także uwagę na nasilenie antykomunistycznej polityki władz w zakresie przepisywania historii, usuwania pomników i przemianowywania ulic związanych z komunizmem, ruchem robotniczym i zwycięstwem nad faszyzmem.

26.07.2017: Francuski protest przeciwko dekomunizacji w Polsce

Ustawowa dekomunizacja ulic spotyka się ze sprzeciwem nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Nowatorski sposób protestu zaprezentowano w północnej Francji, gdzie zamieszkuje duża społeczność polskich emigrantów oraz istnieją długie tradycje ruchu komunistycznego i działalności związkowej.

W odpowiedzi na plany likwidacji w Wałbrzychu ulic bohaterów antyfaszystowskiego ruchu oporu Tomasza Rabiegi oraz Bronisława Kani, obu bojowników upamiętniono poprzez nazwanie ich imionami autostrady A21. Przebiegający przez górniczy okręg północnej Francji, w tym miasta Lens i Douai, 57 kilometrowy odcinek trasy, łączącej departamenty Nord i Pas-de-Calais, nazwano Autostradą Wolności Rabiegi i Kani. Uroczystość nadania nazwy odbyła się 8 lipca w miejscowości Flers-en-Escrebieux. Zorganizowana została przez lokalne władze, wspólnie ze związkiem zawodowym CGT oraz mieszkającymi w regionie Polakami.

Tomasz Rabiega i Bronisław Kania byli polskimi górnikami, którzy w latach 20 XX wieku wyemigrowali do Douai w północnej Francji. Obaj uczestniczyli w organizowaniu w tym regionie związku zawodowego CGT – Generalna Konfederacja Pracy i strajkach w obronie praw imigrantów z Polski. Tomasz Rabiega razem z Edwardem Gierkiem w 1934 roku był organizatorem pierwszego w historii Francji podziemnego strajku w kopalni w Leforest. Bronisław Kania walczył w trakcie wojny domowej w Hiszpanii jako żołnierz Brygad Międzynarodowych. Podczas drugiej wojny światowej, działając we francuskim komunistycznym ruchu oporu, przeprowadził szereg ataków dywersyjnych oraz zamachów na okupantów. W październiku 1942 roku wraz z grupą partyzantów zaatakował kasyno w Lille, zabijając 26 Niemców, a kilkudziesięciu raniąc. Była to jedna z największych akcji francuskiego ruchu oporu w tym regionie. W 1943 roku Bronisław Kania został aresztowany przez nazistów i zamordowany.

W przemówieniu podczas uroczystości upamiętniającej Tomasza Rabiegę i Bronisława Kanię mer Aubry oraz działacz Francuskiej Partii Komunistycznej Freddy Kaczmarek powiedział: „Myślę, że to, co dzieje się w Polsce jest drugą egzekucją bojowników, którzy oddali życie za wolność. Zostali oni straceni po raz pierwszy przez nazistów, a obecnie są traceni po raz drugi przez polskie władze”. Dodał, że uroczystość nadania nazwy autostradzie to wyraz protestu przeciwko fałszowaniu historii przez polskie władze. Jacques Kmieciak ze Stowarzyszenia Przyjaciół im. Edwarda Gierka wezwał do międzynarodowego oporu przeciwko zmianom nazw ulic w Polsce. Po uroczystości odbyło się spotkanie polskich emigrantów oraz związkowców w trakcie którego dyskutowano między innymi o sprzeciwie wobec dekomunizacji w Polsce.

Francuzi protestowali również przeciwko planom zmiany nazwy wałbrzyskiej ulicy rodziny Burczykowskich – emigrantów z Polski, którzy mieszkali w Sallaumines, w regionie Pas-de-Calais. Podczas drugiej wojny światowej Burczykowscy byli aktywnymi członkami francuskiego komunistycznego ruchu oporu w regionie Lens. Czworo członków rodziny zostało za tę działalność zamordowanych przez nazistów. Józef Burczykowski w 1941 roku zorganizował strajk, za co trafił do obozu koncentracyjnego, gdzie zmarł w roku 1942. Nazwę ul. Burczykowskich nadano w 1946 roku na wniosek grupy repatriantów z Francji, którzy po drugiej wojnie światowej osiedlili się w Wałbrzychu i okolicach.

Stowarzyszenie Przyjaciół im. Edwarda Gierka wystosowało, podpisany przez 133 francuskich działaczy społecznych, apel do Ambasadora Polski we Francji o zachowanie w Wałbrzychu ulic Burczykowskich i Rabiegi. W liście zwrócono uwagę, że obaj patroni łączą historię Francji oraz Polski poprzez walkę z faszyzmem. Podkreślono także, że: ”W zagłębiu węglowym regionu Nord-Pas-de-Calais te nazwiska symbolizują opór wobec wszelkiego ucisku i bohaterską przyjaźń polsko-francuską według popularnego wówczas hasła „za waszą i naszą wolność”. Zmiana nazw tych ulic oznacza zniewagę tej wspólnej pamięci.” Prawdopodobnie apel ten przyczynił się do ograniczenia listy 13 wałbrzyskich ulic, których nazwy planowano zmienić. 13 lipca rada miasta podjęła uchwałę o zmianie nazw 10 ulic, w tym Tomasza Rabiegi. Ulica Bronisława Kani została wykreślona z listy przeznaczonych do zmiany, zachowano także ulicę Burczykowskich.

Źródło: 26.07.2017 Brzask