Nie skazano ale ukarano redakcję Brzask

17 marca ogłoszono kolejny werdykt w sprawie długoletniego procesu redaktorów Brzasku, pisma KPP i jej strony internetowej, oskarżanych o propagowanie totalitarnego ustroju państwa.

W tej sprawie już dwukrotnie Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej odrzucał zarzuty i po apelacjach prokuratury sprawa powróciła do ponownego rozpatrzenia. Tym razem Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej był pod naciskiem niekorzystnych dla oskarżonych orzeczeń sądu wyższej instancji, Sądu Okręgowego w Katowicach.

Wyrok został ogłoszony bez obecności oskarżonych, gdyż wprowadzono ograniczenia dostępu w związku z epidemią. Wszystkim trzem oskarżonym warunkowo umorzono postępowanie, ale jednocześnie zobowiązano każdego do wpłacenia 1000 zł na „Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym” i obciążono częścią kosztów sądowych. Czyli nie skazano…. ale ukarano finansowo.

Wyrok jest nieprawomocny i może zostać zaskarżony zarówno przez prokuraturę jak i oskarżonych.

Oczekujemy na uzasadnienie i pisemną formę wyroku.

W razie odwołania sprawę będzie rozpatrywał Sąd Okręgowy w Katowicach, który już dwukrotnie uważał ze oskarżeni są winni. Powyższy sąd wsławił się też tym, że jego pracownicy udzielali pomocy ugrupowaniom neofaszystowskim, które urządziły obchody urodzin Adolfa Hitlera.

Niezależnie od dalszego przebiegu sprawy i następnych wyroków skazujących jesteśmy zdecydowani walczyć aż do wyczerpania możliwości prawnych w kraju. Po uprawomocnieniu wyroku będziemy składać skargę do Trybunału Europejskiego w Strasburgu z wnioskiem o odszkodowanie za wieloletnie nękanie Partii i jej członków, wskazując na liczne precedensy i uchybienia wskazujące na stronniczość wymiaru sprawiedliwości, realizującego polityczne zapotrzebowanie rządzącej w Polsce nacjonalistycznej i antykomunistycznej partii PiS.

/podpisano/

Przewodniczący KKW Komunistycznej Partii Polski

Krzysztof Szwej

Stanowisko Organizacji Komunistycznej z Niemiec (Kommunistische Organisation)

Solidarność z Komunistyczną Partią Polski!

Polski rząd od dawna próbuje zdelegalizować Komunistyczną Partię Polski (KPP) oraz chce zabronić wszelkiej działalności komunistycznej. Wielokrotnie zarówno członkowie KPP jak i redaktorzy gazety „Brzask” byli stawiani przed sądem pod absurdalnymi zarzutami, niezależnie od statusu prawnego ich partii i publikacji. Nowe prawo uchwalone przez polski parlament ma na celu dalsze zrównywanie komunizmu z faszyzmem oraz kolejne kryminalizowanie działalności komunistycznej.

Wszystko to na tle stale rosnącej antykomunistycznej retoryki rządu i partii burżuazyjnych w Polsce oraz coraz odważniejszych fałszerstw polskiej historii. Wspomnienia o społecznych, gospodarczych i politycznych osiągnięciach socjalizmu w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, wciąż zachowane w pamięci starszych pokoleń Polski, są aktywnie usuwane.

Młode pokolenia są wychowywane w kłamstwie, że socjalistyczna Polska była reżimem i terrorem, który uciskał klasę robotniczą. Historyczny rewizjonizm polskich (i innych) nacjonalistów, faszystów, liberalnych antykomunistów oraz kościoła katolickiego jest doktryną państwową. Ci, którzy wspominają o odpowiedzialności niektórych Polaków w Holokauście – jest to udowodniony i dobrze udokumentowany fakt historyczny – spotykają się z latami więzienia. Chociaż miliony Żydów oraz Polaków zostały zamordowanych przez niemieckich faszystów podczas II wojny światowej i chociaż to Armia Czerwona, której żołnierze stali ramię w ramię z polskimi komunistami i antyfaszystami, często płacąc za to wysoką cenę, aby uwolnić Polskę od faszyzmu, to i tak dzisiaj faszyści są wspierani przez polski rząd, podczas gdy komuniści są prześladowani.

Unia Europejska zdecydowanie popiera reakcyjne rządy w Europie Wschodniej i innych krajach w ich próbach kryminalizacji organizacji, działań i symboli komunistycznych. To pokazuje, że UE nie jest bliska bycia „demokratycznym projektem pokoju”, jak twierdzi, ale raczej jest instrumentem korporacji przeciwko narodom Europy. To, że faszyzm jest niczym innym jak najpaskudniejszą twarzą kapitalizmu, próbuje się ukryć za pomocą nienaukowych, niedemokratycznych teorii „totalitaryzmu” lub „dwóch skrajności” komunizmu i faszyzmu, albo poprzez stawianie Stalina i Hitlera na równi ze sobą.

Antykomunizm jest zbrodniczym pojęciem, w imieniu którego miliony ludzi zostało zamordowanych w XX wieku, a coraz więcej praw demokratycznych jest niszczonych.

Prześladowanie naszych polskich towarzyszy po raz kolejny pokazuje, że burżuazyjna „demokracja” jest tylko fasadą dla rządów kapitału i że prawa walczących z kapitalizmem zawsze można odebrać według uznania klasy rządzącej. Domagamy się natychmiastowego zaprzestania prześladowań antykomunistycznych w Polsce i zniesienia wszelkich przepisów antykomunistycznych!

Solidarność z towarzyszami z Komunistycznej Partii Polski!

12.08.2019r.

Wandale zniszczyli pomnik generała Zygmunta Berlinga

4 sierpnia po raz kolejny uaktywniła się skrajna prawica, owoc pisowskiej polityki nienawiści. Grupa antykomunistycznych bandytów pod wodzą Adama Słomki obaliła pomnik generała Zygmunta Berlinga, znajdujący się w Warszawie.

Pomnik stał w miejscu, z którego oddziały Wojska Polskiego przeprawiały się w 1944 roku z pomocą walczącej Warszawie. Gen. Berling zgodził się na desant, wobec oburzenia żołnierzy, którzy nie chcieli się przyglądać bezczynnie jak ginie Warszawa. Podczas tego desantu oraz starć na Powiślu zginęło ponad 2,5 tys. żołnierzy Wojska Polskiego.

Były poseł Słomka chce zniszczyć pamięć o tych, którzy oddali życie w walce z faszyzmem. Nie po raz pierwszy promuje bandyckie metody fałszowania historii. Wcześniej brał udział w zniszczeniu lub uszkodzeniu wielu miejsc pamięci, nawołuje do nienawiści, lży sądy zachowując przy tym bezkarność. Mamy nadzieję, że ta bezkarność wkrótce się skończy.

Niszczenie pomników, zarówno dokonywane przez prawicowe bojówki, jak i mające miejsce w ramach ustawy dekomunizacyjnej, to element historycznego rewizjonizmu i barbarzyństwa, niegodnego cywilizowanego kraju. Niszczy się pamięć o walczących o wolność z faszyzmem, a wybiela i usprawiedliwia nazistowskich kolaborantów.

KPP konsekwentnie sprzeciwia się fałszowaniu historii oraz wszelkiemu niszczeniu pomników i innych świadectw historii.

red. 05.08.2019r.

Demontaż pomnika Nikosa Belojanisa – greckiego bohatera antyfaszystowskiego ruchu oporu

We Wrocławiu zdemontowany został pomnik greckiego bohatera ruchu oporu Nikosa Belojanisa w krótkim czasie po usunięciu tablicy w Dziwnowie, upamiętniającej rannych bojowników Demokratycznej Armii Grecji przebywających w szpitalu w Dziwnowie.

W latach drugiej wojny światowej Belojanis walczył z faszystami w szeregach komunistycznej partyzantki ELAS. Podczas wojny domowej w Grecji był komisarzem w Demokratycznej Armii Grecji. W 1949 roku wyemigrował i jako uchodźca polityczny trafił do Polski.

Rok później powrócił do Grecji, aby odbudowywać podziemne struktury Komunistycznej Partii Grecji (KKE). Wkrótce został aresztowany i sądzony przed sądem wojskowym. W procesie politycznym skazano go na karę śmierci. Został rozstrzelany 30 marca 1952 r. pomimo licznych protestów w Grecji i na całym świecie.

Do greckich władz napłynęło około 250 tysięcy listów protestacyjnych przeciwko skazaniu Belojanisa na śmierć. W obronie skazanego wystąpili liczni intelektualiści. Pablo Picasso wykonał przedstawiający Belojanisa szkic pod tytułem ”Mężczyzna z goździkiem”.

W 1953 roku brytyjski malarz Peter de Francia namalował obraz „Egzekucja Belojanisa”. W Polsce powstała rzeźba Stanisława Horno-Popławskiego ”Matka Belojanisa”. Jego imię nadano także szeregu ulic w różnych miastach.

Wrocławski pomnik Belojanisa został wzniesiony na dziedzińcu szkoły podstawowej 22 w dzielnicy Stabłowice w roku 1973 jako kopia monumentu znajdującego się w miejscowości Krościenko. Zastąpił wcześniejsze miejsce pamięci przygotowane przez Greków mieszkających na terenie szkoły w latach 50.

Społeczność grecka zamieszkująca w Krościenku, która ufundowała pomnik Belojanisa w tej miejscowości w ostatnich latach aktywnie występowała w jego obronie, przeciwko próbom jego likwidacji.

Stowarzyszenie Greków we Wrocławiu ”Odysseas” poinformowało, że upamiętniający Belojanisa monument został usunięty w ramach tak zwanej dekomunizacji, w wyniku opinii wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej. Nie wiadomo kiedy doszło do demontażu.

Stowarzyszenie Odysseas skontaktowało się z grecką ambasadą w Polsce i greckim ministerstwem spraw zagranicznych, które zapowiedziało protest w sprawie pomnika. Protest przeciwko usunięciu pomnika Belojanisa wyraziła również Komunistyczna Partia Grecji oraz Komunistyczna Partia Polski.

KKE zwraca uwagę, że pomnik ten zdemontowano w krótkim czasie po prowokacyjnym usunięciu tablicy w Dziwnowie, upamiętniającej rannych bojowników Demokratycznej Armii Grecji przebywających w tamtejszym szpitalu. KPP domaga się jak najszybszego przywrócenia pomnika Belojanisa.

red.


PROTEST KOMUNISTYCZNEJ PARTII POLSKI

Komunistyczna Partia Polski wyraża oburzenie z powodu demontażu pomnika Nikosa Belojanisa we Wrocławiu. Monument znajdował się na dziedzińcu Szkoły Podstawowej nr 22 w dzielnicy Stabłowice.

Nikos Belojanis był bohaterem greckiego, antyfaszystowskiego ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej – bojownikiem komunistycznej partyzantki ELAS, a podczas wojny domowej w latach 1947-1949 komisarzem Demokratycznej Armii Grecji. W 1949 roku jako uchodźca polityczny przybył do Polski. W 1950 roku powrócił do Grecji aby odbudowywać struktury Komunistycznej Partii Grecji (KKE). Aresztowany za działalność polityczną Belojanis został skazany przez sąd wojskowy na karę śmierci. Rozstrzelany 30 marca 1952 r. pomimo licznych protestów w Grecji i na całym świecie. Postać Belojanisa stała się także inspiracją dla licznych dzieł sztuki. W Polsce został upamiętniony poprzez patronat nad szeregiem ulic oraz pomniki we Wrocławiu i Krościenku.

Usunięcie wrocławskiego pomnika Belojanisa, podobnie jak wielu innych pomników bohaterów antyfaszystowskiego ruchu oporu oraz ruchu robotniczego w ramach tak zwanej ustawy dekomunizacyjnej stanowi istotny element niszczenia pamięci historycznej. Demontażu pomnika dokonano bez uzgodnienia a nawet zawiadomienia greckiej społeczności w Polsce. Procedura na podstawie której się odbył pozostaje niejasna, a osoby, które wydały decyzję nieznane.

Domagamy się jak najszybszego przywrócenia pomnika Nikosa Belojanisa. Nie ma zgody na przepisywanie historii przez IPN i inne instytucje, a także manipulowanie pamięcią historyczną społeczeństwa.

Dąbrowa Górnicza, 12.04.2019

Powraca ulica Dąbrowszczaków w Warszawie

10 kwietnia b.r., w wyniku decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, na mapę Warszawy powracają ulice Dąbrowszczaków oraz gen. Sylwestra Kaliskiego. NSA odrzucił skargę wojewody mazowieckiego na wcześniejszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, anulujący zarządzenie zmieniające nazwy ulic.

Wyrok jest prawomocny i oznacza zwycięskie zakończenie walki z dekomunizacją w Warszawie. NSA uchylił decyzje dekomunizacyjne w sprawie wszystkich 50 nazw ulic, których zmiany chciał narzucić wojewoda. Decyzja w sprawie przywrócenia nazw 44 ulic zapadła w grudniu ubiegłego roku, trzech kolejnych – Stanisława Tołwińskiego, Krystyny Matysiakówny oraz Józefa Szymańskiego – w marcu. W przypadku jednej nazwy wojewoda nie odwołał się od wyroku WSA.

Wojewoda mazowiecki został obciążony kosztami postępowania sądowego. W uzasadnieniu decyzji NSA stwierdził, że zaprezentowane w związku z dekomunizacją opinie IPN nie mają wiążącego charakteru, a wojewoda sam nie umiał wystarczająco uzasadnić proponowanych zmian.

Na tym samym posiedzeniu zapadła również decyzja przywracająca w Makowie Mazowieckim nazwę ulicy Janka Krasickiego.

Zablokowanie dekomunizacji było możliwe między innymi dzięki społecznemu oporowi, który skłonił samorządy do wystąpienia na drogę sądową. W przypadku ul. Dąbrowszczaków mieszkańcy ulicy masowo podpisywali się pod petycją w jej obronie. Społeczności lokalne mają szansę na zwycięstwo nad dekomunizatorami dzięki wywieraniu presji społecznej i zorganizowaniu się.

10 kwietnia 2019 r., red.

Nazwa Zespołu Tańca Ludowego Harnam zagrożona przez dekomunizatorów

Zaczyna się kolejny etap dekomunizacyjnej paranoi. Wojewoda łódzki Zbigniew Rau chce zmienić nazwę Zespołu Tańca Ludowego „Harnam”. W tym celu przesłał do łódzkiego Urzędu Miasta pismo, w którym poinformował, że zwrócił się do IPN o sprawdzenie czy nazwa zespołu propaguje komunizm. Działaniom wojewody przeciwstawiają się artyści, a także łódzka Rada Miejska.

„Harnam” to najstarszy i jeden z najbardziej znanych zespołów tańca ludowego, laureat światowych konkursów. Jego nazwa jest rozpoznawalna w wielu krajach. Zespół został utworzony w 1947 roku przy Państwowych Zakładach Przemysłu Bawełnianego, którym nadano imię łódzkiego robotnika Szymona Harnama, działacza Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej.

Harnam został zastrzelony przez policjanta 25 października 1929 roku, podczas wystąpienia na wiecu robotniczym w fabryce włókienniczej Biedermanna, nazwanej imieniem Harnama. Fabryka nie przetrwała transformacji.

Harman był także patronem jednej z ulic na Starym Mieście w Łodzi. Pod koniec 2017 r., w ramach dekomunizacji, pomimo lokalnego sprzeciwu, wojewoda łódzki w poprzez zarządzenie zastępcze zmienił nazwę ulicy na fabrykanta Hermana Konstadta.

Łódzka rewolucjonistka Włada Bytomska upamiętniła Harnama w wierszu ku jego czci, który ułożyła podczas pobytu w więzieniu:

Pięść się zaciska, gromadzi się gniew.
Znów się polała robotnicza krew.
Towarzysz Harnam na straży zmarł nam.
Od faszystowskiej kuli padł
nieustraszony
żołnierz czerwony.

red.

Powrót tablic z właściwymi nazwami po wyroku NSA

Na warszawskie ulice powróciły tablice z właściwymi nazwami, przywróconymi w grudniu ubiegłego roku w wyniku decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, który unieważnił dekomunizację ponad 40 nazw stołecznych ulic.

Dziś zamontowano tablice z nazwą Alei Armii Ludowej, usuwając tabliczki z nazwiskiem Lecha Kaczyńskiego, którą to nazwę próbował narzucić warszawiakom wojewoda mazowiecki. Zarządzenie to spotkało się z powszechnym oporem mieszkańców.

O decyzji NSA w sprawie 44 nazw ulic pisaliśmy w grudniu – CAŁOŚĆ ARTYKUŁU TUTAJ.

W ubiegłym tygodniu przywrócono obowiązujące oznaczenia ulic m.in. na Bemowie i Bielanach.

Na decyzję NSA czeka jeszcze kilka ulic, w tym Dąbrowszczaków oraz Stanisława Tołwińskiego. Nie wyznaczono jeszcze terminu dotyczącej ich rozprawy.

red.

Protesty przeciwko represjonowaniu komunistów

W dniu 3 grudnia przed ambasadami i konsulatami RP w różnych krajach odbyły się protesty przeciwko represjom wobec działaczy Komunistycznej Partii Polski i pisma „Brzask”. Pikiety stanowiły odpowiedź na wezwanie Europejskiej Inicjatywy Komunistycznej oraz 20. Międzynarodowego Spotkania Partii Komunistycznych i Robotniczych.

W Atenach demonstrację pod hasłem „Ręce precz od polskich komunistów i pomników antyfaszystów” zorganizowała Komunistyczna Partia Grecji (KKE) oraz Komunistyczna Młodzież Grecji (KNE). Zgromadzeni wyrażali solidarność z członkami redakcji pisma „Brzask” wydawanego przez Komunistyczną Partię Polski, którzy 7 grudnia staną przed sądem pod zarzutem „promowania totalitaryzmu”. Greccy komuniści zwracali również uwagę na likwidowanie w Polsce pomników poświęconych antyfaszystom, w tym tablicy upamiętniającej greckich uchodźców politycznych.

Potępiono sojusze zawierane przez polskie władze z neofaszystami oraz plany wprowadzenia prawnego zakazu komunistycznych symboli, poprzez zrównanie ich z faszystowskimi.

Deputowany Parlamentu Europejskiego Kostas Papadakis przekazał petycję w tej sprawie sekretarzowi ambasady RP. Eurodeputowany KKE podkreślił, że represje stosowane w Polsce wobec komunistów są nie do zaakceptowania. Przypomniał, że nawet zorganizowanie przez Uniwersytet Szczeciński seminarium naukowego w 200. rocznicę urodzin Marksa stało się dla prokuratury pretekstem do formułowania oskarżeń o „promowanie totalitaryzmu”. Skrytykował też postawę Unii Europejskiej, która nie reaguje na takie działania, a nawet zachęca rządy krajów członkowskich do prowadzenia antykomunistycznej polityki.

W rozmowie z przedstawicielem ambasady Kostas Papadakis przypomniał o zdemontowaniu w Dziwnowie tablicy upamiętniającej członków Demokratycznej Armii Grecji, którzy jako emigranci polityczni trafili do Polski po wojnie domowej w Grecji. Demontaż tablicy, wykonany na żądanie IPNu, spowodował oburzenie tysięcy Greków mieszkających w Polsce.

Uczestnicy pikiety domagali się od polskich władz natychmiastowego zaprzestania wszelkich prześladowań komunistów, powstrzymania zakazu komunistycznej symboliki oraz niszczenia zabytków. Podkreślali, że będą stanowczo wyrażać solidarność z polskimi komunistami, stać ramię w ramię z emigrantami politycznymi, walczącymi o zachowanie pamięci o swojej historii.

red.

Sąd anuluje dekomunizację nazw ulic!

Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił 28 maja 12, a następnego dnia kolejne 13 zarządzeń wojewody mazowieckiego dekomunizujących nazwy ulic.

Na mapę miasta powraca 25 nazw ulic – między innymi 17 stycznia, Służby Polsce, Związku Walki Młodych, Małego Franka, czy aleja Armii Ludowej.

30 maja jeszcze będzie decyzja w sprawie kolejnych nazw. Powrócą najprawdopodobniej ulice Dąbrowszczaków oraz Stanisława Tołwińskiego, powojennego prezydenta Warszawy zasłużonego przy organizowaniu odbudowy.

W uzasadnieniu decyzji WSA skrytykował przedstawione przez IPN opinie w sprawie dekomunizowanych patronów uznając je za fragmentaryczne oraz niewystarczające nawet w świetle obowiązującej tzw. ustawy „dekomunizacyjnej”.

Decyzja warszawskiego sądu to sukces wszystkich środowisk walczących z dekomunizacją oraz o zachowanie pamięci o ruchu robotniczym. Dzięki ich naciskom warszawski samorząd zaskarżył decyzje wojewody.

red.

Nie dać się dekomunizacji

Prezentujemy pierwszy z zapowiadanych referatów zaprezentowanych na konferencji „Dekomunizacja nie przejdzie!”, zorganizowanego przez redakcję „Brzasku”. Maciej Kijowski przedstawił referat p.t. „Nie dać się dekomunizacji”.

Między rezonansem a USG, między badaniem kreatyniny a kretyniną sączącą się z telewizora siadam do komputera, nie mogę bowiem zignorować, pominąć, przemilczeć konferencji „Dekomunizacja nie przejdzie”, której Organizatorów i Uczestników najszczerzej pozdrawiam.
Czym jest dekomunizacja zadekretowana beznadziejnymi przepisami? Jest kolejnym legislacyjnym pisowskim bublem; jest kolejnym objawem tego, że PiS uważa siebie za wszechmocnego i wszechwiedzącego władcę, za depozytariusza prawdy, upojonego wyborczym triumfem, tudzież szaleńczą misją zbawiania RP, Europy i świata; jest kolejną próbą odwrócenia uwagi społeczeństwa od fatalnej opinii, jaką pisowskie państwo cieszy się za granicą, od opłakanego stanu gospodarki, od biedy, bezrobocia, bezdomności, rozpaczy, od kompromitującej klęski PiS-u pokonanego przez czarny protest kobiet; jest wreszcie upokarzającym policzkiem wymierzonym przez dyktatora i jego pomagierów wszystkim tym, którzy budowali Polskę Ludową, którzy żywią wobec niej szacunek i wdzięczność, którzy nie zapominają, skąd przed ponad 70 laty przyszła do Polski wolność. Niepodzielnie rządzący plunęli w twarz milionom Polaków, spoliczkowali i mnie, który wszystko co mam, zawdzięczam Polsce Ludowej i nigdy się tych słów nie wyrzeknę.

Owładnięci nienawiścią władcy kraju nad Wisłą nie popuszczą ani jednej nazwie ulicy, placu, ronda, skweru, mostu, zlustrują przedszkola, szkoły i uczelnie, nie pozostawią ani jednego patrona, który odważył się mieć zbyt postępowe poglądy, nie grzał godzinami kościelnych ławek i na pewno nie poparłby chorej tezy o smoleńskim zamachu. W tym kraju nie ma dla kogoś takiego miejsca, lepiej jest bowiem postawić na łysych osiłków w bezdennie idiotycznej „patriotycznej” odzieży, zionących pogardą do wszystkiego co nieprawicowe, niefaszystowskie, niekatolickie, nieprawomyślne. Szkoły i ulice najlepiej oddać we władanie bandytom z reakcyjnego podziemia, stawianym dziś na piedestale w miejsce autentycznych a splugawionych przez reżim bohaterów. Gang janczarów z IPN gotów jest na każde skinienie dyktatury przynieść na srebrnej tacy kolejne nazwiska i pseudonimy morderców, szeregując ich zapewne – jak Łupaszkę, Ognia czy innego Bartka – według oczywistego kryterium liczby wymordowanych przez nich komunistów, demokratów, Żydów, dzieci czy prawosławnych. Narzucając narodowi przymusowy kult podziemnych band burżuazyjno-klerykalna władza nie tylko zohydziła pojęcie patriotyzmu lecz przekroczyła pewien nienaruszalny wcześniej próg – kłamstwa, błazenady i głupoty. I nie obciąża to bynajmniej tylko dzisiaj rządzącą klikę, lecz i jej poprzedników z podobno bardziej cywilizowanych partii, za których mogę się tylko wstydzić. Jest i śmieszne i smutne, gdy nałogowi oglądacze telewizorów, zamiast skupić się na sztuce, przyrodzie, sporcie, z wypiekami godnymi dobrego filmu emocjonują się polityczną, brudną grą – jeśli nawet psy wieszają na PiS-ie, to gotowi są smarować miodem ekrany, jeśli tylko pojawi się na nich jakakolwiek gadająca głowa z PO, PSL, SLD czy KOD, byle tylko dokopała władzy. Czy tak naprawdę domorośli „znawcy” politykierstwa, nieraz wykształceni i pracujący jeszcze w PRL, nie raczą zauważyć, że w jednoznacznie negatywnej ocenie Polski Ludowej, w wychwalaniu słusznie wyklętych katów i antyrosyjskim przypochlebianiu się Ukrainie, rzekomi „opozycjoniści”, jeszcze pojękujący po utracie władzy a już czujący szansę na ponowne dorwanie się do koryta, niczym ale to niczym nie różnią się od PiS-u?! Szczególnie odrażające jest dla mnie postępowanie SLD; nie rozwijam nawet tego skrótowca, bo z lewicą partia ta nie ma nic wspólnego, a w wysługiwaniu się klerowi, odcinaniu od osiągnięć PRL, brataniu z wielkim kapitałem, pomiataniu polsko-radzieckim sojuszem, gardzeniu prostym człowiekiem nie ma sobie równych.

Nie bez racji wspomniałem o Ukrainie, marionetce imperialistycznych mocodawców, pochłoniętej bałwochwalczym zapatrzeniem w „legendę” band UPA i jej wodza. Tym kim Poroszenko jest dziś dla decydentów z Waszyngtonu i Brukseli, tym był jego ulubieniec, zwyrodniały faszysta Bandera dla Hitlera, gardzącego nim niczym chwastem, przybłędą, szczurem, którym był w istocie. Zastanówmy się przez chwilę, jak upokarzające jest dla kraju nad Wisłą podsycane sztucznie przez Zachód „pojednanie” z Ukrainą. Jak można „jednać” się z państwem, którego aksjologiczną podstawą jest kult zwyrodniałych brudnych band istniejących nie tylko po to, by mordować Polaków, ale i Ukraińców, którzy choćby przez chwilę wahali się, czy udzielić pomocy upowcom? Jak już wspomniałem, reakcyjne władze w Warszawie zachowały się w ohydny sposób już wtedy, gdy opętały kraj urzędowym kultem polskich zbrodniarzy, nie zawracając sobie głowy tym, co i jak odpowiedzieć na rozpacz tysięcy rodzin, których bliscy zginęli bestialsko mordowani przez NSZ, WiN czy NOW. Kolejny próg przekroczy PiS już wkrótce, budując mauzolea mordercom z UPA czy nadając imiona różnych Hryniów i Stiachów ulicom ogołoconym z nazwisk polskich bohaterów. Kiedy już każde polskie miasto dostanie aleję co najmniej jednego ukraińskiego zbira, łatwiej będzie przekroczyć próg kolejny i neutralne ulice Kwiatowe, Ogrodowe czy Kolejowe przechrzcić na miejsca pamięci im krwawszych tym lepiej zbrodniarzy z Wehrmachtu, SS, Gestapo. Przecież to oczywiste: nie dość, że na klamrach pasów obwieszczali „Gott mit uns” i przyjmowali papieskie błogosławieństwa, to natchnieni wiarą i patronatem Watykanu mordowali bez opamiętania ludzi radzieckich. Czy to nie wystarczy, by stali się bohaterami również dla rządzonego przez PiS kraju żywiącego się wzorowaną na Hitlerze patologiczną nienawiścią do wszystkiego co rosyjskie i radzieckie? Człowiek nazwiskiem bodaj magister Schetyna obwieścił ongiś, że to Ukraińcy wyzwolili obóz w Oświęcimiu (uwaga, reżim nakazuje dziś mówić „Auschwitz” i z zamiłowania do niemieckich nazw polskich miast i po to, by nikt nie śmiał pomyśleć, że mógł być to polski obóz koncentracyjny), a ktoś nie mniej błyskotliwy i obdarzony zapewne nie mniej czarującym uśmiechem wpadł był na pomysł, że Warszawę oswobodzili akowcy. Przecież nikt inny, a już na pewno nie „Polska Armia Stalina”, jak pieszczotliwie nazwali Ludowe Wojsko Polskie ipeenowscy organizatorzy niedawnej wystawy w zamojskim Arsenale.
Przecież Hitler zaczynał podobnie. Z jednej strony obietnice, z drugiej wyniszczenie opozycji, Cyganów, homoseksualistów, Żydów, komunistów i socjalistów. A tak „niewinnie” się zaczęło: ot, kogoś wyrzucono z pracy, innego skrytobójczo, „dla przykładu” zamordowano, strącono niejeden pomnik, spalono miliony książek, ogołocono biblioteki z zakazanej literatury, ulice czy szkoły ponazywano mianami bandytów, z führerem na czele. Czy rzeczywistość naszego kraju, tu i teraz, 80 lat później tak bardzo różni się od hitlerowskich wzorców? Przecież władza gardzi opozycją, wyśmiewa Trybunał Konstytucyjny, homoseksualistów ma za wyuzdanych zboczeńców (w myśl zasady, że pederasta to pedofil, przecież brzmi nawet podobnie), komunistom i socjalistom odmawia prawa do bycia Polakami, Cyganów najlepiej pozamykałaby w gettach i pokazywała w cyrku a Żydów toleruje do tego tylko stopnia, by wmówić światu wierutną bzdurę o tym, jak to niemal każdy Polak ukrywał podczas okupacji minimum 10 starozakonnych pod łóżkiem, a żaden ale to żaden nie podniósł na Żyda nawet kwiatka, nie mówiąc o zabijaniu, a jeśli komuś ręka się omsknęła, był to pewnie członek PPR, a więc nie Polak.

Kto pomstuje na Polskę Ludową najgłośniej? Ano ci wszyscy, którym w PRL powodziło się najlepiej, w tym hołubiony przez ówczesne władze kler, tudzież wcale niemało profesorów, doktorów i innych specjalistów, którym dane było uczyć się i studiować w Polsce Ludowej za darmo, piąć się po szczeblach kariery, z uniżonością odbierać kolejne dyplomy, świadectwa i certyfikaty. Czy słyszał ktoś, by ten czy ów „uczony”, wspierający dzisiejszą władzę swym „autorytetem” i wypisujący bzdurne ekspertyzy za spore pieniądze i na polityczne zamówienie, złożył wszelkie swoje otrzymane od Polski Ludowej godności i zrzekł się wypracowanej wówczas emerytury? Plwać na socjalistyczną Polskę, matkę żywicielkę, zarabiając zarazem na nadanych przez nią tytułach – to gorsze niż hipokryzja. To podłość.

Kraj nad Wisłą stacza się w odmęty kapitalizmu, klerykalizmu, faszyzmu, szowinizmu – wszystkiego, co wsteczne, konserwatywne, prostackie. Niechaj komunizm, ateizm, socjalizm, internacjonalizm stawią czoła dusznemu zaściankowi, bo to one niosą z sobą postęp, świeżość, racjonalizm.

Przeglądam ten tekst przed wysyłką i zauważam, że o państwie, którego jestem obywatelem, nie napisałem ani razu „Polska”. To nie był świadomy wybór, apriorycznie założony przed napisaniem pierwszego słowa. To stan mojego ducha, to ból, który w sercu starzejącego się człowieka rodzi przerażająca rzeczywistość. Przez ponad tysiąc lat Polska trwała, promieniowała na świat, budowała przyszłość aż osiągnęła najwyższy stopień rozwoju, stając się socjalistycznym państwem i społeczeństwem. To była moja Polska, to były najszczęśliwsze lata mojego życia. Dzisiaj mojej Polski już nie ma.

Nie dajmy się, Drodzy Przyjaciele, i nie udawajmy, że skoro represje dotykają nie nas osobiście, nic nam do tego. Przypomnijmy sobie piękne, jakże smutne i jakże prawdziwe słowa skreślone przez pastora Martina Niemöllera w obozie koncentracyjnym w Dachau w 1942 r.:
Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

Maciej Kijowski

Dekomunizacja nie przejdzie!

14906864_1132021786851744_3799197254531763421_n

5 listopada w Warszawie odbyła się, zorganizowana przez redakcję “Brzasku” konferencja “Dekomunizacja nie przejdzie”. Wzięło w niej udział kilkadziesiąt osób reprezentujących rożne organizacje i inicjatywy.

Obradowano w ramach trzech paneli dyskusyjnych. Pierwszy dotyczył problemu przymusowej zmiany nazw ulic i innych obiektów oraz demontażu pomników. Wystąpili w nim między innymi przedstawiciele grup broniących warszawskich ulic Związku Walki Młodych oraz Dąbrowszczaków. Zaprezentowano argumenty historyczne przeciwko dekomunizacji, a także uzasadnienia prawne oraz ekonomiczne przeciwko zmianom. Zaznaczono, że te pierwsze są najważniejsze, a walka o prawdę historyczną powinna być głównym argumentem.

W drugim panelu, poświęconym fałszowaniu historii oraz polityce historycznej IPN, głos zabrał pułkownik reprezentujący Radę Krajową b. Żołnierzy Armii Ludowej, który wspomniał, że lewicowi weterani zostali przez władze RP skazani na zapomnienie. Referat wygłosił również gość z Komunistycznej Partii Grecji (KKE) tow. Nikolaos Seretakis, który mówił o antykomunistycznym kursie przyjętym przez Unię Europejską oraz fałszowaniu historii, które jest jej częścią.

Przedstawiciel inicjatywy „Zlikwidować IPN” uzasadniał dlaczego instytucja ta ma szkodliwy wpływ na badania historii. Jego zdaniem już same założenia stojące za utworzeniem IPN-u, czyli łączenie działalności śledczej z badawczą, są szkodliwe. Przedstawiciel kampanii „Historia Czerwona i Czarno-Czerwona” przedstawił lokalne absurdy dekomunizacji oraz listy dekomunizowanych ulic tworzone w mniejszych miastach. Wśród niegodnych upamiętnienia patronów wyszczególnił na przykład Stefana Okrzeję czy Ludwika Waryńskiego.

Trzeci panel dotyczył sposobów walki z fałszowaniem historii oraz odkłamywania dziejów ruchu robotniczego. Poza prezentacją trzech referatów przez działaczy KPP oraz kujawsko-pomorskiej organizacji PPS, odbyła się dyskusja na temat form walki z dekomunizacją. Wskazywano na potrzebę wykorzystanie nowych środków przekazu, w tym internetu, a także akcji edukacyjnych skierowanych do młodzieży.

Konferencji towarzyszył występ artystyczny przedstawiciela kampanii Historia Czerwona, który grał na gitarze i śpiewał pieśni o walce wyzwoleńczej z czasów II Wojny Światowej, m.in. Hymn Gwardii Ludowej. Do śpiewu przyłączyli się uczestnicy konferencji.

Materiały z konferencji będą systematycznie publikowane na profilu „Brzasku”.