Komuniści w Polsce obradują dziś jak w PRL – 12.08.2019 Rzeczpospolita

PiS zapowiadał delegalizację Komunistycznej Partii Polski, jednakże ta właśnie zorganizowała swój zjazd.

Wiktor Ferfecki

22 lipca 1944 roku Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego wydał manifest, w rzeczywistości wydrukowany w Moskwie, 21 lipca, w przeddzień 75. jubileuszu manifestu, obradował w Bytomiu V Zjazd Komunistycznej Partii Polski, legalnie działającej od 2002 roku. Sala podczas zjazdu komunistów została przybrana w czerwone sztandary, z czego jeden miał nadrukowany portret Lenina.

Zjazd podjął uchwałę „przeciwko amerykańskiemu imperializmowi”, a delegaci wybrali nowe władze. Stanowisko przewodniczącego utrzymał Krzysztof Szwej. – KPP ma ponad setkę aktywnych działaczy, 34 z nich miało być z nich na zjeździe, w sumie przybyło 26 – mówi Krzysztof Szwej „Rzeczpospolitej”. – Udało się odmłodzić kształt komitetu wykonawczego. Teraz większość stanowią ludzie zaangażowani – dodaje.

Problem w tym, że takich zjazdów miało już nie być. Powód? PiS od lat jest na wojnie z KPP i zapowiedział nawet jej delegalizację.

Taką deklarację złożył w styczniu 2018 roku ówczesny wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. I mimo upływu półtora roku do delegalizacji nie doszło. Zespół prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości informuje „Rzeczpospolitą”, że Jaki rzeczywiście w styczniu 2018 roku „skierował pismo do Prokuratury Krajowej, w którym zwrócił się o podjęcie czynności weryfikacyjnych i nadzorczych związanych z działalnością polityczną i społeczną Komunistycznej Partii Polski, których efektem może być jej delegalizacja”.

Dział prasowy Prokuratury Krajowej twierdzi z kolei, że wciąż trwa tam „skrupulatna analiza celów i działalności KPP”. „Obejmuje ona oficjalne dokumenty, jak statut, deklaracja programowa i program wyborczy, a także konkretne przejawy działalności partii, m.in. publiczne wystąpienia jej przedstawicieli” – informuje.

Takie przeciąganie sprawy za absurdalne – uważa Jerzy Bukowski z krakowskiego Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, który od lat walczy z KPP. Jego zdaniem delegalizacja powinna być oczywistością, bo konstytucja wprost zakazuje „istnienia partii politycznych, odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu”. – Niestety, nie ma tu żadnej symetrii i o ile organy państwa z urzędu zajmują się organizacjami o charakterze faszystowskim, o tyle jeśli chodzi o komunistów, trzeba ich wołami ciągnąć” – komentuje.

Przypomina, że Patryk Jaki nie był jedynym politykiem PiS, który poszedł na wojnę z KPP. W 2013 roku Bartosz Kownacki, późniejszy wiceszef MON, złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie komunistów. Nie spodobało mu się m.in. to, że KPP opublikowała w internecie raport Burdenki o Katyniu, który obciąża odpowiedzialnością za tę zbrodnię Niemców.

Działanie Kownackiego też uznać za skuteczne. Od 2013 roku odbywa się w sprawie jego zawiadomienia prokuratorsko-sądowy ping-pong. Działacze KPP raz byli już skazani i raz uniewinnieni. Zażalenie na decyzje sądu wnosiła prokuratura, a ostatnie orzeczenie sąd w Katowicach wydał 10 lipca, zwracając sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Choć z działań PiS niewiele wyszło, komuniści czują się szykanowani. „Zjazd opowiedział się za zachowaniem dotychczasowej linii politycznej partii oraz kontynuowaniem walki z represjami ze strony władz” – głosi komunikat po obradach w Bytomiu.