Komuniści nie do zajebania – felieton Paragrafka w tygodniku NIE 4/2020

Jerzy Bukowski, przewodniczący Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, do ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry (1 maja 2016 r.): „Apeluję do Pana Ministra o podjęcie stosownych działań w celu delegalizacji Komunistycznej Partii Polski (KPP). Jest dla nas niezrozumiałe, jak partia odwołująca się swoją nazwą i programem do zbrodniczej ideologii, w której statucie znajduje się zapis «Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewnego jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia», a na stronie internetowej widnieją sierp i młot, czyli symbole ludobójczego systemu, mogła zostać zarejestrowana przez sąd w niepodległej Polsce (…). Nieprzypadkowo właśnie w dniu jednoznacznie kojarzącym się z sowieckim zniewoleniem naszego kraju zwracamy się do Pana Ministra z prośbą o podjęcie szybkich kroków w celu zdelegalizowania ewidentnie łamiącej Konstytucję RP Komunistycznej Partii Polski”.

Zwrócili się o pomocne informacje

Już po roku, w czerwcu 2017 r., apel Bukowskiego dotarł do Ziobry, który nakazał podwładnym, aby wzięli się do roboty. „Zajmuje się tym Biuro Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Krajowej. Śledczy z Prokuratury Krajowej zwrócili się już do prokuratur, które jej podlegają, o informacje, które mogą być pomocne w sprawie zarzutów wobec Komunistycznej Partii Polski” – mówiła rzeczniczka prokuratury Ewa Bialik.

Jaki skierował pismo

W styczniu 2018 r. Patryk Jaki obiecywał, że „za kilka dni” do Trybunału Konstytucyjnego wpłynie wniosek o delegalizację komunistów. Okazało się, że była to ściema. „Skierował pismo do Prokuratury Krajowej, w którym zwrócił się o podjęcie czynności weryfikacyjnych i nadzorczych związanych z działalnością polityczną i społeczną Komunistycznej Partii Polski, których efektem może być jej delegalizacja” – prostowało nieprawdziwe informacje szefa biuro prasowe Ministerstwo Sprawiedliwości. Tymczasem, jak zapewniała rzeczniczka Bialik, prokuratura nadal „dokonuje skrupulatnej analizy działalności” KPP, która „obejmuje oficjalne dokumenty, jak statut, deklaracja programowa i program wyborczy„.

Zgromadzono istotne dowody

W lutym 2018 r. rycerz Jarosława Kaczyńskiego, poseł Robert Warwas, zapytał Ziobrę, czy dysponuje wystarczającym materiałem dowodowym pozwalającym na delegalizację KPP i na jakim etapie jest sprawa? Odpowiedział zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand: „W toku postępowania przeprowadzono szereg czynności i analiz, w wyniku których zgromadzono istotne dla sprawy dowody. Do Prokuratury Krajowej wpływają też dotyczące sprawy wnioski i stanowiska podmiotów zewnętrznych. Wszystkie wymienione wyżej materiały są obecnie przedmiotem oceny Biura Spraw Konstytucyjnych, dokonywanej w oparciu o kryterium, czy w toku przeprowadzonych czynności wykazano istnienie przesłanek z art. 13 Konstytucji RP, ustanawiającego zakaz istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa. Ujawnione dotychczas okoliczności sprawy zdają się dawać asumpt ewentualności skierowania wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, jednak ostateczna decyzja w tym przedmiocie jeszcze nie zapadła”.

„O ile organy państwa z urzędu zajmują się organizacjami o charakterze faszystowskim, o tyle jeśli chodzi o komunistów, trzeba ich wołami ciągnąć” – nie krył złości na lenistwo prokuratorów przewodniczący Bukowski.

Mają niestety młyn

W sierpniu 2018 r. posłanka Barbara Bubula pytała Ziobrę, kiedy stosowny wniosek o delegalizację KPP zostanie złożony do Trybunału Konstytucyjnego? Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski odpowiedział lakonicznie: „Aktualnie w Prokuraturze Krajowej jest przygotowywany wniosek o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej celów i działalności wskazanej partii politycznej”.

Mijały miesiące. Bukowski kierował do Ziobry kolejne apele „o zintensyfikowanie działań mających na celu delegalizację Komunistycznej Partii Polski”. Zero reakcji.

Od 11 grudnia 2019 r. próbuję bezskutecznie dowiedzieć się od rzeczniczki Bialik, czy prokuratura zakończyła już prace nad wnioskiem o delegalizację KPP, a jeśli nie, to kiedy zakończy. Rzeczniczka nie raczyła odpowiedzieć na liczne maile. Gdy do niej zadzwoniłem, powiedziała, że „ma młyn„, cokolwiek to oznacza. Tymczasem zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej powinna udzielić odpowiedzi w ciągu czternastu dni. Za złamanie ustawy grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Powinienem do prokuratury złożyć zawiadomienie na Bialik o popełnieniu przestępstwa. Ale który śledczy odważy się ścigać rzeczniczkę Ziobry?

W biurze prasowym atrapy sądu konstytucyjnego poinformowano mnie, że Aleksandra Wójcik,

rzeczniczka odkrycia towarzyskiego prezesa PiS mgr Julii Przyłębskiej, potrzebuje aż trzydziestu dni na ustalenie, czy wpłynął wniosek o delegalizację KPP. Sprawdziłem w internetowej wyszukiwarce na stronie TK, co zajęło mi 30 sekund. Nie wpłynął.

Nie ma podstaw

Moje źródła w prokuraturze twierdzą, że pisowska władza nie złoży wniosku o delegalizację KPP. Nie ma ku temu podstaw. Polscy współcześni komuniści odrzucają totalitarne metody i praktyki komunizmu, których propagowanie jest zabronione. Władzy nie chcą przejmować na drodze rewolucyjnej przemocy, ale dzięki demokratycznym wyborom. Obszarnikom i burżujom nie będą zabierać majątków, a księży wysyłać na księżyc.

Aby rozprawić się z komunistami, Ziobro potrzebuje mocnego argumentu. Idealnym byłoby skazanie działaczy przez sąd w procesie karnym. Ale nawet to, jak się okazuje, nie jest takie proste w państwie PiS. Tuż po przejęciu władzy przez kaczystów, jesienią 2015 r., prokuratura odgrzebała starą umorzoną sprawę (jeszcze z 2013 r. z zawiadomienia posła PiS Bartosza Kownackiego) i oskarżyła redaktorów partyjnego pisma „Brzask” i administratora strony internetowej KPP o propagowaniu ustroju totalitarnego. Po ponad 3,5-letnim procesie komuniści zostali uniewinnieni. Sąd w Dąbrowie Górniczej rozjechał w pył absurdalne zarzuty podwładnych Ziobry. Stwierdził m.in., że KPP jest legalnie działającą partią i trzeba odróżnić propagowanie totalitarnego ustroju od propagowania komunistycznych poglądów. Prokuratura nie dała jednak za wygraną. Złożyła do Sądu Okręgowego w Katowicach zażalenie i proces rozpoczął się od nowa. Ziobro i spółka muszą najpierw spacyfikować sędziów za pomocą bolszewickich metod, a dopiero potem wezmą się za komunistów.

Andrzej Sikorski, nie@redakcja.nie.com.pl