100. rocznica powstania polskiej partii komunistycznej

W Dzienniku Trybunie ukazał się artykuł autorstwa tow. B. Karoń o 100. rocznicy powstania polskiej partii komunistycznej, która mija 16 grudnia. Autorka nakreśla sytuację w Europie, rewolucyjny stan wrzenia społeczeństw, tworzenia się rad żołniersko-robotniczych i historycznej roli komunistów. 


Pierwsza wojna światowa spowodowała nie tylko zmiany na mapie politycznej Europy. Przyczyniła się również do przemian społecznych, w tym wzrostu nastrojów rewolucyjnych. Przełomowym był rok 1917, gdy w Rosji obalono cara, a następnie burżuazyjny rząd tymczasowy. Rosja stała się pierwszym państwem zarządzanym przez rady robotnicze, chłopskie i żołnierskie. Rewolucja Październikowa wstrząsnęła światem. Miała wpływ na sytuację w Niemczech oraz Austro-Węgrzech. W październiku 1918 r. upadła monarchia habsburska, na jej gruzach powstały nowe państwa – Czechosłowacja, Węgry i Polska. W Rzeszy obalony został cesarz Wilhelm II, władzę przejęła Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD). Działała też Niezależna Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (USPD) o charakterze antymilitarystycznym z najbardziej radykalnym skrzydłem w postaci Związku Spartakusa, na bazie którego 30 grudnia 1918 r. utworzono Komunistyczną Partię Niemiec (KPD). Partie komunistyczne powstawały w całej Europie: 3 listopada 1918 r. – KP Austrii, 17 listopada KP Holandii oraz Socjalistyczna Partia Robotnicza Grecji (od 1924 r. KP Grecji), a 20 listopada KP Węgier.

Pierwsza wojna światowa wpłynęła również na sytuację polskiego ruchu robotniczego. Pod wpływem wydarzeń wojennych już w 1914 r. współpracę rozpoczęły Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy, powstała w 1893 r. jako Socjaldemokracja Królestwa Polskiego, oraz istniejąca od 1906 r. Polska Partia Socjalistyczna– Lewica. Partie te wydawały m.in. wspólne odezwy antywojenne, zwoływały wiece. Struktury partyjne były jednak bardziej rozbite niż przed wojną i pozbawione części wpływów wśród robotników w związku z tym, iż w wielu branżach produkcja została zmilitaryzowana. Wielu robotników zmobilizowano do armii lub przesiedlono w ramach robót przymusowych lub ewakuacji przemysłu ze strefy przyfrontowej.

Na terenach Rosji znajdowało się kilkaset tysięcy Polaków, w tym wielu robotników działających wcześniej w ruchu socjalistycznym, którzy odegrali znaczącą rolę w tworzeniu i działalności Rad Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Istotne było zwłaszcza zaangażowanie SDKPiL, działającej w ramach Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji (SDPRR), jako jej część autonomiczna (do 1911 r.). Po lutym 1917 r. na terenie Rosji powstało 40 lokalnych grup SDKPiL, które skupiały około 5 tysięcy członków, czyli ok 2% członków SDPRR. Podstawą programu SDKPiL był internacjonalizm. W Piotrogrodzie partia wydawała własne pismo – „Trybuna”. Wraz z przemianowaniem SDPRR na Rosyjską Komunistyczną Partię (bolszewików) w marcu 1918 r. na VIII Zjeździe, członkowie SDKPiL stali się jednocześnie członkami nowego ugrupowania. Z kolei PPS-Lewica po lutym 1917 r. utworzyła na terenie Rosji ponad 30 kół lokalnych zrzeszających około 3 tysięcy członków. Była aktywna zarówno wśród robotników fabrycznych jak i żołnierzy pochodzenia polskiego, stąd bardzo duży nacisk na postulaty antywojenne. Zarówno członkowie SDKPiL jak i PPS-Lewica uczestniczyli w wydarzeniach rewolucyjnych Października 1917 roku, jak i późniejszych walkach wojny domowej w Rosji. Szacuje się, że wzięło w niej udział ponad 100 tysięcy Polaków, w tym polskie rewolucyjne formacje zbrojne.

Pod wpływem Rewolucji Październikowej pojawiły się projekty zjednoczenia w obliczu, jak oczekiwano nieuchronnej, międzynarodowej rewolucji. Wymóg zjednoczenia związany był także z perspektywą utworzenia Międzynarodówki Komunistycznej. Sekcje PPS-Lewicy z Piotrogrodu i Moskwy zwróciły się o przyjęcie do RKP(b). Jednak do partii tej przyjmowano tylko po jednej organizacji dla danej narodowości, więc ze względu na współpracę z SDKPiL, PPS-Lewicy odmówiono przyjęcia.

W innych zaborach proces organizowania ruchu komunistycznego przebiegał wolniej. Jesienią 1918 r. w wyniku klęsk na froncie i braków zaopatrzenia, w państwach centralnych narastał kryzys. Chłopi odmawiali płacenia podatków i dostarczania kontyngentów dla wojska. Na terenach zaboru pruskiego występował proces deproletaryzacji. Większość robotników wysłano na front lub do prac przymusowych w Niemczech. Zabór austro-węgierski był najsłabiej rozwiniętym ekonomicznie i poza kilkoma ośrodkami miejskimi nie posiadał znaczącego przemysłu. Najliczniejszą grupą ludności byli chłopi, na których ruch komunistyczny miał stosunkowo mały wpływ. W obu zaborach ruch komunistyczny ograniczał się do niewielkich klubów robotniczych.

Kluczowy wpływ na zjednoczenie ruchu komunistycznego w Polsce miało tworzenie się, głównie na terenach Królestwa Polskiego, rad robotniczych. Pierwsza powstała 5 listopada 1918 r. w Lublinie. Wkrótce działało ich już około 100. Należeli do nich robotnicy popierający rożne partie. Starły się dwie koncepcje wykorzystania rad. Według PPS miały być organem administracyjnym i wspierać budowę niepodległej Polski. PPS-Lewica i SDKPiL dążyły do tego, aby rady stały się organem władzy robotniczej. Stojąc na stanowisku internacjonalistycznym, współpracowały z organizacjami komunistycznymi w Rosji i Niemczech. Wyrażały przekonanie, że po zakończeniu wojny światowej w Europie nastąpi powszechna rewolucja.

W tych warunkach rozpoczęto proces zjednoczeniowy. 5 listopada 1918 r. Centralny Komitet Robotniczy PPS-Lewicy zwrócił się do Zarządu Głównego SDKPiL z oficjalną propozycją zjednoczeniową. W liście tym napisano m.in.: Zbliżająca się szybkim krokiem w całym świecie rewolucja socjalna przyspiesza i w Polsce w moment rewolucyjnego wybuchu, klasa robotnicza Polski winna wytężyć cała swą energię i zespolić wszystkie siły rewolucyjne dla przygotowania się do decydującego starcia. List ten jest istotny również dlatego, iż po raz pierwszy pojawia się w nim postulat utworzenia zjednoczonej Komunistycznej Partii Polski (KPP). Zaproponowano utworzenie wspólnego centralnego organu koordynującego działania zjednoczeniowe. Kierownictwo SDKPiL przyjęło propozycję. 10 listopada powołano Radę Międzypartyjną, a następnie Komisję Programową. Projekt programu konsultowano z Różą Luksemburg, przebywającą w Berlinie. 16 grudnia 1918 r. w Warszawie odbył się XII Zjazd PPS–Lewicy, który podjął decyzję o zjednoczeniu z SDKPiL na zasadach włączenia PPS-Lewica do Socjaldemokracji. W tym samym czasie obradowała Krajowa Konferencją SDKPiL.

Tego samego dnia – 16 grudnia – odbył się, w budynku przy ul. Zielnej 25, zjazd zjednoczeniowy, na którym utworzono Komunistyczną Partię Robotniczą Polski. W zjeździe udział wzięło ponad 200 delegatów i gości. Naczelną władzą w partii stanowił Komitet Centralny złożony z 12 członków, do którego wybrano po 6 przedstawicieli SDKPiL oraz PPS-Lewica, wybrano także Centralną Redakcję, zajmującą się wydawnictwami i prasą partyjną. Zjazd przyjął statut partii oraz Platformę polityczną określającą internacjonalistyczny charakter partii, odwołującą się do międzynarodowego trendu rewolucyjnego. Zapowiadano: „Otworzyła się era bezpośredniej walki o urzeczywistnienie ustroju socjalistycznego, era rewolucji socjalnej”. Przewidywano odbudowę gospodarki „na zasadach wspólnej własności środków produkcji i ziemi”. „Cała władza musi przejść w ręce proletariatu miast i wsi, zorganizowanego w Radach Delegatów Robotniczych”. Wysuwano hasło uspołecznienia ziemi obszarniczej. Program KPRP stawiał tezę, iż zorganizowany w Radach Delegatów Robotniczych proletariat polski oprze się o rewolucję socjalistyczną w innych państwach, która doprowadzi do gospodarki socjalistycznej na poziomie międzynarodowym. Zapowiadano o „pożar rewolucji” oraz „erę rewolucji socjalnej”. W ramach programu minimum postulowano odbudowę zniszczonej przez wojnę gospodarki na zasadach wspólnej własności środków produkcji oraz ziemi i odsunięcie burżuazji od władzy. Zjazd KPRP uchwalił rezolucję „Powstanie Międzynarodówki”. Stwierdzono, że II Międzynarodówka przestała de facto istnieć w wyniku wojny, a na jej gruzach powstaje III Międzynarodówka.

W momencie powstania KPRP liczyła około 10 tysięcy członków działających na terenie byłego zaboru rosyjskiego. Wobec słabości przemysłowej klasy robotniczej, główne zaplecze społeczne ugrupowania stanowili rzemieślnicy i czeladnicy, wpływy na wsi były niewielkie. Główne okręgi działania to Zagłębie Dąbrowskie – 2400 członków, łódzki – 1800, Łódź – 600, Warszawa – 1000 i Warszawa Podmiejska – 800. Do lutego 1919 r. struktury KPRP powstały w 47 ośrodkach dawnego Królestwa Polskiego, a w 35 znajdowały się w stadium organizacyjnym. Ugrupowanie, jako akcentujące internacjonalizm, miało skład wieloetniczny. KPRP miała silne wpływy w radach robotniczych. W Zagłębiu Dąbrowskim dysponowała większością 229 delegatów na 390, dane za luty 1919 r. W radach w Warszawie i Łodzi KPRP miała niewiele mniej głosów niż PPS. Ogólnie w radach jedna trzecia delegatów reprezentowała KPRP.

W ramach KPRP zjednoczyły się również organizacje PPS-Lewicy oraz SDKPiL działające na terenie Rosji, skupiające około 5 tysięcy członków. Utworzono Centralny Komitet Wykonawczy KPRP w Rosji. Członkowie KPRP zostali jednocześnie członkami RKP(b). Struktury KPRP w Rosji zajmowały się wówczas tworzeniem polskich formacji zbrojnych. Na początku 1919 roku na Białorusi zaczęła powstawać polska rewolucyjna grupa armijna. W związku z przekonaniem o bliskości i nieuchronności międzynarodowej rewolucji wspierano lokalne powstania takie jak w Zamościu, gdzie 28-29 grudnia 1918 r. robotnicy zbrojnie przejęli kontrolę nad miastem tworząc Czerwoną Gwardię. Wystąpienie to zostało stłumione przez wojsko przybyłe z Lublina. Podobnie było w innych miastach, władze przystąpiły do likwidacji Rad Robotniczych oraz przejmowania z ich rąk zakładów pracy. 6 stycznia 1919 r. rząd Moraczewskiego dekretem wprowadził stan wyjątkowy w Warszawie i Zagłębiu, oznaczający nasilenie represji wobec KPRP i ruchu robotniczego. Partia musiała przejść do nielegalnej działalności. Duży cios dla KPRP stanowiła także klęska rewolucji niemieckiej stłumionej przez socjaldemokratów i załamanie się fali rewolucyjnej w Europie. Pomimo tego partia nie zaprzestała działalności.

Beata Karoń


Źródło: Dziennik Trybuna, piątek 14- niedziela 16 grudnia 2018, nr 248(1442), s. 12.

Walka o zupełne wyzwolenie! Walka o socjalizm!

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę prezentujemy Odezwę Komitetu Lubelskiego Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy w sprawie utworzenia Tymczasowego Rządu Ludowego RP w Lublinie z 8 listopada 1918 r., wzywającą do utworzenia rządu Rad Delegatów Robotniczych i Chłopskich.


TOWARZYSZE ROBOTNICY I CHŁOPI!

Pod przewodnictwem polskiego Scheidemanna, apostoła ugody klasowej, członka burżuazyjno-kołtuńskiego koła polskiego w Wiedniu, pod przewodnictwem człowieka, który przed paru dniami jeszcze prowadził pertraktacje i targi o teki ministerialne z Radą Regencyjną – pod przewodnictwem pana Daszyńskiego powstał w Lublinie nowy rząd polski, który mieni się rządem ludowym.

TOWARZYSZE! Rząd ten powstał nie drogą rewolucji, nie z rąk zwycięskiego proletariatu otrzymał władzę, nie z upoważnienia Rady Delegatów Robotniczych – więc rządem ludowym nie jest!

Powstał dzięki spiskowi grupki wojaków z POW, w ukryciu przed klasą robotniczą, w tajemnicy przed Lubelską Radą Delegatów Robotniczych – więc rządem ludowym nie jest!

Powstał z ugody między socjalpatriotami z PPS, burżuazją chłopską ze Stronnictwa Ludowego i inteligencją mieszczańską – więc rządem ludowym nie jest!

Zamiast ziemi i fabryk daje nam obiecanki, zamiast dyktatury proletariatu przyrzeka nam sejm burżuazyjny – więc rządem ludowym nie jest!

Nie daje nam chleba i pracy, ale rozkazuje wam już „tworzyć fortecę Republiki Polskiej” – więc rządem ludowym nie jest!

I nie zamierza rząd ten uzbroić ludu roboczego, ale tworzy regularną armię, powołując pod broń „wszystkich Polaków, którzy w jakiejkolwiek armii pełnili służbę wojskową”, a więc nawet zdecydowaną kontrrewolucję spod znaku Beselera i Dowbór-Muśnickiego.

„Z bagnetów wał ochronny trzeba tworzyć. Niech ziemia polska zabrzmi krokiem żołnierskim!” – oto co mówi do was „zastępca Piłsudskiego”, ludowy minister, pan generał Rydz-Śmigły w swojej odezwie wczorajszej. Zaś manifest nowego rządu już wam zapowiada wyprawę wojenną, po ziemie polskie z dostępem do morza, czyli nową łaźnię krwawą, nową wojnę z Niemcami.

Baczność Robotnicy i Chłopi!

Dziś [gdy] proletariat całego świata zrywa się do walki o zupełne wyzwolenie, gdy z Berlina i Wiednia, z Budapesztu i Sofii dochodzą już odgłosy walk ulicznych, farbowane lisy z PPS i od ludowców usiłują dokonać nowego zamachu na interesy i prawa klasy robotniczej, usiłują uśpić jej czujność, sparaliżować jej energię rewolucyjną. Ale próżne wysiłki.

Klasa robotnicza w mieście i na wsi nie da posłuchu żadnemu rządowi, póki nie stworzy sama rewolucyjnego rządu Rad Delegatów Robotniczych i Chłopskich! Klasa robotnicza nie da żołnierza żadnej armii, póki nie utworzy sama czerwonej armii rewolucyjnej, pod rozkazami Rad Delegatów Robotniczych i Chłopskich!

A chwila ta już bliska! Do szeregu więc! Do organizacji!
Precz z samozwańczym, nieodpowiedzialnym rządem!
Cała władza Radom Delegatów Robotniczych i Chłopskich!
Precz z Sejmem burżuazyjnym!
Niech żyje dyktatura proletariatu!
Precz z nową wojną i regularną armią!
Niech żyje międzynarodowa rewolucja i uzbrojenie ludu!
Niech żyje socjalizm!

Lublin, dnia 8 listopada 1918 r.
Lubelski Komitet SDKPiL

Komuniści i katolicy – ludzie pracy – połączeni węzłem solidarności i braterstwa

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. prezentujemy kolejny materiał, ilustrujący stosunek komunistów do religii. Nie jest tak, że komuniści byli i są przeciwnikami katolików. Wręcz przeciwnie, o czym świadczy niniejszy tekst historyczny. Zachęcamy do jego lektury, gdyż zawiera w sobie wiele jakże aktualnych aluzji do współczesności (pisownia i podkreślenia oryginalne). Zwracamy uwagę, że ta odezwa KC KPP została wydana w 1937 r. na dwa lata przed napaścią Niemiec hitlerowskich na Polskę.

 


Do ludzi pracy – wierzących katolików!

Z odezwy KC KPP, 1937 r.

Drodzy bracia, towarzysze pracy i niedoli!

Braćmi są dla nas, komunistów, wszyscy ludzie żyjący z własnej pracy, a nie z krzywdy i wyzysku innych. Do wszystkich ludzi pracy wyciągamy dłoń jako do naszych towarzyszy w walce o chleb, wolność i sprawiedliwość społeczną.

Przeczytajcie więc i rozważcie w swym sumieniu nasze słowa, gdyż chodzi o sprawy niezmiernie ważne dla Was samych, dla narodu polskiego i dla całej ludzkości.

I. SPRAWY WIARY A SPRAWY POLITYKI

Pragniemy Was ostrzec przed nadużywaniem Waszej wiary i posłuszeństwa wobec kościoła dla celów nie mających nic wspólnego z wiarą i obrzędem religijnym.

A nadużywanie to staje się zjawiskiem codziennym.

Z Kongresu Eucharystycznego ku czci Chrystusa-Króla w Poznaniu reakcyjni politycy kościelni zrobili demonstrację polityczną. Wykorzystali go dla judzenia na Komunistyczną Partię Polski. Na tej uroczystości religijnej nawoływali do wojny, do wyprawy krzyżowej na wielkie państwo robotniczo-chłopskie – na Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich…

Przed tym właśnie pragniemy Was – wierzący katolicy – przestrzec. Bo to jest polityka, a w tych sprawach politycznych Wy, wierzący bracia chłopi i robotnicy, macie przecież własne zdanie i poglądy.

Jako ludzie pracy i jako Polacy, macie obowiązek rozważyć własnym rozumem, jaka polityka zgodna jest z interesami ludu.

II. SPRAWA WOJNY I POKOJU

Nad światem wisi groza nowej wojny. Co więcej – nowa wojna światowa już się rozpoczęła, już płonie krwawym zarzewiem w Chinach, w Abisynii, w Hiszpanii.

To jest największym nieszczęściem, jakie grozi dziś światu. I nie sądźcie, że jest ono dalekie od Was, od Waszych ognisk domowych, od Waszych rodzin, od Waszej ojczyzny. Jest ono bardzo blisko, zwłaszcza zaś tego Poznania, w którym kongres katolicki się odbył. O miedzę, za granicą niemiecką, u władzy stoi zgraja podpalaczy wojennych z Hitlerem na czele. Wszystkie siły wielkiego narodu niemieckiego, wszystkie jego środki materialne, techniczne, wojskowe skierowane są przez tę zgraję rządzącą ku jednemu celowi: nowej wojnie, grabieżom i zaborom. Groza napaści wisi tuż nad Polską i runąć na nią może lada dzień. Dalej – we Włoszech, w Rzymie, w tym samym mieście, gdzie znajduje się stolica kościoła katolickiego, istnieje faszystowski rząd Mussoliniego. Znana Wam jest jego zbójecka napaść na Abisynię, kraj bezbronny i ubogi, którego ludność najeźdźcy zdziesiątkowali za pomocą straszliwego gazu żrącego – iperytu. Mordercze obłoki tego gazu spłynąć mogą jutro na nasze miasta i wsie. Abisyńczycy są jednym z najstarszych narodów chrześcijańskich świata. Wobec morderczego najazdu faszystów włoskich zwracali się oni o pomoc do papieża w Rzymie. Nadaremno! Jak nadaremno wzywali w swoim czasie Polacy, którym Rzym nakazywał pokorę i uległość wobec zaborców.

Na Dalekim Wschodzie od szeregu lat mord i pożogę w Chinach szerzy najazd japoński.

Hiszpania od roku spływa krwią. Tam znów znajdujemy przy krwawej robocie dwa państwa: Niemcy i Włochy. Świat cały widzi, że wojny chcą, do niej dążą wszelkimi siłami faszystowskie i militarystyczne rządy trzech państw: Niemiec, Japonii i Włoch.

Wojna grozi zagładą bytu niepodległego wielu narodom, w tej liczbie narodowi polskiemu. Wojna grozi zniszczeniem materialnego i kulturalnego dorobku ludzkości. A jeśli wiadomo dziś, że wojną grozi światu faszyzm i rządy faszystowskie, wiadomo też, jakie siły na świecie można i trzeba zjednoczyć dla obrony pokoju. Wiadomo, że ludy chcą pokoju, a wojny chcą tylko chciwi, reakcyjni kapitaliści, ambitni generałowie, wiadomo, że w obronie pokoju stają państwa demokratyczne. Wiadomo, że Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich jest najbardziej wiernym i wytrwałym szermierzem pokoju na świecie. Związek Radziecki wyciąga rękę do wszystkich państw, z każdym gotów jest zawrzeć wieczysty układ nienapadania na siebie, poszanowania granic, wzajemnej pomocy przeciw napastnikowi. Polsce nic nie grozi od strony Związku Sowieckiego, Polsce jedynie grozi wojna, najazd i zabór ze strony hitlerowskich Niemiec.

Dlaczego więc dostojnicy kościoła, zamiast głosić pokój świata i gromić faszystowskich podpalaczy wojennych, podburzają do wojny, do wyprawy krzyżowej przeciw najbardziej pokojowemu państwu świata, gdzie władza znajduje się w ręku robotników i chłopów?

III. NAGONKA PRZECIW KOMUNISTOM I ZSRR

Was, robotników, chłopów, rzemieślników, którzy pozostajecie wierzącymi katolikami, chcą podburzyć przeciw nam, komunistom, chcą wmówić Wam, że to my jesteśmy Waszymi wrogami. Lecz my, komuniści, jesteśmy przecież zupełnie takimi samymi robotnikami, chłopami i rzemieślnikami jak Wy. Życie nasze jest tak samo ciężkie i trudne, pełne pracy, mozołu i krzywdy jak Wasze życie. Na karku siedzą nam ci sami krzywdziciele – bogaci kapitaliści-wyzyskiwacze, obszarnicy, spekulanci, sekwestratorzy i policjanci z ramienia rządu, który nam został narzucony siłą, rządu, który znosimy jako obcą i i nienawistną przemoc. Należymy wraz z Wami do klas pracujących i to nas łączy nierozerwalnym węzłem solidarności i braterstwa.

Ustrój socjalistyczny, do którego dążymy, będzie ustrojem wolnym od wyzysku i ucisku człowieka przez człowieka. Lud pracujący, a przede wszystkim klasa robotnicza, dąży do takiego sprawiedliwego ustroju. My, komuniści, jesteśmy oddziałem klasy robotniczej walczącej o zniesienie na świecie wszelkiego wyzysku i ucisku. W tej walce podajemy dłoń bratnią wszystkim pracującym i wyzyskiwanym, którzy chcą wraz z nami walczyć przeciw światu wyzysku, krzywdy, ucisku i krwawych wojen, jakiekolwiek są ich poglądy i wierzenia religijne.

My, komuniści, byliśmy zawsze, jesteśmy i pozostaniemy przeciwni gwałceniu wierzeń religijnych, przeciwni wyszydzaniu lub szykanowaniu wierzących.

Nie uznajemy w tej sprawie innego sposobu, jak przekonywanie o słuszności naszych poglądów. Jesteśmy za wolnością wszystkich wyznań i obrzędów religijnych i przeciw wszelkiemu przymusowi religijnemu.

Walczyliśmy przeciw prześladowaniu katolików irlandzkich przez burżuazję angielską, jak walczymy przeciw prześladowaniu katolików niemieckich przez Hitlera. Zwalczaliśmy gwałty caratu nad wierzeniami katolików i unitów, jak zwalczamy zamykanie cerkwi przez władze polskie.

Komuniści domagają się oddzielenia wszystkich kościołów od państwa, szkoły od kościoła.

Żądanie to nie oznacza wcale prześladowania religii i wyznań, lecz zapobiega gwałceniu praw ludzi niewierzących, zmuszaniu ich do praktyk religijnych. Żądanie to oznacza, że wierzący każdego wyznania sami, bez pomocy i opieki państwa, zarządzają swoimi sprawami kościelnymi i majątkiem kościelnym.

W ZSRR karano księży, popów, rabinów czy mułłów jedynie za walkę po stronie dawnych ciemiężycielskich rządów, za podburzanie przeciw władzy ludu, za spiski, knowania i szpiegostwo. Podobnie bowiem jest teraz w Hiszpanii, tak już przedtem w Rosji kler zarówno prawosławny, jak katolicki i inne wdały się tam w wojnę z ludem. Duża część księży, popów, rabinów, mułłów, słowem kleru wszystkich wyznań, oddała swoją organizację, swoje wpływy na usługi przegniłego ustroju gnębicielstwa i krzywdy, który lud obalił, później na usługi klasy kapitalistów i obszarników, co chcieli nadal żerować na masach ludowych, a których lud pracujący dłużej już znosić nie chciał. Z chwilą gdy duchowni występowali po stronie wrogów ludu, lud walczący o wyzwolenie musiał tych duchownych traktować jak wrogów.

…Sprawa obrony pokoju przeciw planom wojennym hitleryzmu jest także wspólną sprawą wszystkich ludzi dobrej woli. Powszechne Zjednoczenie Pokoju skupia dziś miliony członków we wszystkich krajach świata. W Światowym Kongresie Pokoju w Brukseli, jesienią zeszłego roku, uczestniczyli wierzący katolicy, przedstawiciele organizacji katolickich na równi z socjalistami i komunistami. Znaleźli oni wszyscy wspólny język. Mówili nie o tym, co ich dzieli, lecz o tym, co ich łączy: o niebezpieczeństwie zagrażającym całej ludzkości ze strony faszyzmu i jego zbrodniczych planów wojennych.

IV. SPRAWA JEDNOŚCI LUDU W POLSCE

Barbarzyński faszyzm hitlerowski niesie światu pożogę wojenną, grozi Polsce utratą niepodległości. Hitler zagarnia już Gdańsk, dręcząc w obozach koncentracyjnych katolików na równi z robotnikami innych przekonań, rozwiązuje partię katolicką „Centrum” obok organizacji robotniczych. Polityka zagraniczna ministra Becka otwiera hitlerowskim Niemcom wrota do zaboru ziem polskich. Co więcej, rząd sanacyjny urabia Polskę od wewnątrz na modłę hitlerowską.

Pierwszym obowiązkiem całego ludu polskiego, bez różnicy wiary i przekonań – jest stawić czoło temu niebezpieczeństwu, jest podać sobie ręce dla oporu przeciw zalewowi hitleryzmu w Polsce.

Złą przysługę wyrządzają Wam ci, co głoszą w Polsce hitlerowską naukę nienawiści rasowej, hecę antyżydowską, krwawe pogromy będące hańbą Polski. Chcą oni rozbić szeregi ludowe, udaremnić ich walkę o wolność, o ziemię, pchnąć je do gromienia biedoty żydowskiej w interesie kapitalistów i obszarników.

Nie dajcie się też użyć za narzędzie nagonki antykomunistycznej, rozpętywanej przez rząd faszystowski. Pod szyldem walki z komunizmem organizują się wszystkie ciemne siły reakcji, wszyscy hitlerowcy polscy, wszyscy wrogowie ludu. Chcecie wolności? – pyta faszyzm – to komunizm! Chcecie chleba? – to komunizm! Chcecie ziemi, pokoju? – to komunizm!

Nie dajcie posłuchu tym, co szczują przeciw frontowi ludowemu. Cóż to jest front ludowy? Jest to po prostu wspólna dziś sprawa wszystkich partii ludu pracującego, całej pracującej i myślącej Polski, bez różnicy przynależności partyjnej, przekonań i wierzeń – sprawa walki o chleb, pracę, wolność, o pokój i zabezpieczenie niepodległości Polski.

My, komuniści, wyciągamy dłoń do wszystkich katolickich organizacji grupujących ludzi pracy, do chrześcijańsko-demokratycznych związków zawodowych, organizacji rzemieślniczych, organizacji młodzieży i innych. W pełnym poszanowaniu Waszych wierzeń religijnych proponujemy Wam wspólną z nami walkę o lepszą przyszłość naszego kraju, o wydźwignięcie Polski z tej niedoli materialnej i duchowej, w jaką pogrążyły ją długoletnie rządy sanacji, o odparcie zawisłej nad Polską grozy wojny i zagłady. Cała pracująca i myśląca Polska ma wspólny program na dzień dzisiejszy, wspólne żądania:

Rozwiązać sejm mianowańców! Wolne i powszechne wybory!

Amnestia dla więźniów i emigrantów politycznych! Zniesienie Berezy Kartuskiej!

Zerwać sojusz wojenny z Hitlerem! Zabezpieczyć niepodległość Polski przez politykę pokoju, drogą porozumienia ze wszystkimi państwami demokratycznymi i pokojowymi!

Zniesienie wszelkich prześladowań narodowych i wyznaniowych! Wolność sumienia, słowa, druku, zebrań i stowarzyszeń!

Ziemi dla chłopów bez wykupu! Rzeczywiste oddłużenie mas chłopskich!

Walka z bezrobociem, ochrona życia i zdrowia pracujących przez ustawodawstwo społeczne, otwarcie dla dorastającej młodzieży dostępu do warsztatów pracy, do kwalifikacji zawodowej i wykształcenia!

Komitet Centralny Komunistycznej Partii Polski, 1937 r.

 


„Do ludzi pracy – wierzących katolików!”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 380-386.

100 lat Polski niepodległej – komuniści polskimi patriotami

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. prezentujemy kolejny tekst z gazety „Czerwony Sztandar” z 1937 r. p.t. „19 lat Polski niepodległej”, w którym przeczytać możemy, że komuniści byli (i są) patriotami polskimi, że zależało im (w przeddzień wybuchu II wojny światowej) i zależy dziś na niepodległości i wolności narodu polskiego. Przypominamy ten tekst, by zadać kłam kalumniom antykomunistycznym, bo jak czytamy: „KPP zawsze walczyła o jak najszczęśliwszy i jak najbardziej wolny i niepodległy los narodu polskiego” i mimo swojej historyczności (tekst napisano i wydano w 1937 r.) zawiera w sobie wiele jakże aktualnych fragmentów, opisujących współczesne realia. Budzić to może w pewnej mierze uzasadniony lęk czy historia czasem nie zatacza koła… Zapraszamy do lektury!

 


19 lat Polski niepodległej

Fragmenty artykułu z „Czerwony Sztandar” nr 15, 20 listopada 1937 r.

Sprzęgnięci najściślej z masami ludowymi Polski, my, członkowie Komunistycznej Partii Polski, krew z krwi i kość z kości ludu polskiego – tym samym zespoleni jesteśmy z krajem naszym, Polską. Robotnicy i chłopi – członkowie KPP – znani są robotnikom i chłopom całej Polski nie tylko od warsztatu, z kopalni, od pługa jako towarzysze pracy i niedoli. Znani są przede wszystkim jako nieugięci bojownicy o lepszą dolę Polski i jej ludu, o jej społeczne i polityczne wyzwolenie, znani są jako przodownicy każdej walki robotników i chłopów. Zawsze z ludem, zawsze w pierwszym szeregu – nie odróżnisz tedy na brukach ulic i polach wiejskich szczodrze przelanej krwi komunistów od krwi innych bojowników, poległych w walkach z dyktaturą faszystowską w Polsce. Zespolonym nurtem wsiąkła ta krew w ziemię – jak zespolone jest życie i działalność Komunistycznej Partii Polski z życiem ludu i kraju naszego.

I nigdy nie było inaczej… KPP zawsze walczyła o jak najszczęśliwszy i jak najbardziej wolny i niepodległy los narodu polskiego. W zaraniu naszej niepodległości, kiedy w blasku zwycięskiej Wielkiej Rewolucji Rosyjskiej wokół „waliły się w gruzy rządy kapitalistów, fabrykantów i obszarników” – nasza partia rzuciła hasło rewolucji, hasło wywłaszczenia kapitalistów, nadzielenia chłopów ziemią obszarniczą i ustanowienia władzy rad robotniczych, chłopskich i żołnierskich. Robotnicy i chłopi mieli wówczas broń w ręku – cóż było łatwiejszego, jak skończyć z ustrojem ucisku i wyzysku w Polsce! Polska bez kapitalistów i obszarników, Polska robotników i chłopów – to hasło komunistów zgodne było z najistotniejszymi interesami ludu i Polski. Nie panoszyłaby się dziś w Polsce sanacyjna dyktatura, nie cierpiałby lud straszliwej nędzy i poniżenia, nie uwstecznione zostałoby, jak obecnie, życie naszego kraju w pomroce średniowiecznej. Łanem kwitnącym dobrobytu, kultury i wolności, krajem socjalizmu byłaby dziś Polska. Przykładem niechaj będzie szczęśliwe, wolne życie ludów Związku Rad.

Nie tą drogą poszły kierownictwa partii socjalistycznych i chłopskich. Związane najściślej z burżuazją i jej wodzem Piłsudskim, kierownictwa te wystąpiły przeciw dalszemu kontynuowaniu walki wyzwoleńczej proletariatu miast i wsi. I cóż z tego, że tzw. rząd lubelski, składający się z sześciu ludowców i pięciu socjalistów, ogłosił manifestem demokratyczne wolności ludu, kiedy nic nie uczynił dla zagwarantowania tych wolności, jak to uczynił rząd rewolucyjnego proletariatu Rosji – pierwsza Rada Komisarzy Ludowych. Tam ogłoszono natychmiast dekret o oddaniu chłopom ziemi bez wykupu, a u nas co? Tam upaństwowiono wielki przemysł, handel i bankowość, a u nas co? Tam zburzono kapitalistyczno-obszarniczy aparat przemocy państwowej oraz zaprowadzono rządy rad delegatów robotniczych i chłopskich. U nas zaś rząd lubelski zapowiadał utworzenie parlamentu, a tymczasem zajął się walką z rewolucyjną częścią klasy robotniczej, z partią komunistyczną, jak i z powstającymi organami walki robotniczo-chłopskiej, z radami delegatów robotniczych. Na polityce „demokratycznych” stronnictw – prowadzącej do upośledzenia ludu i umocnienia władzy burżuazji – rósł potem i pęczniał w siły faszyzm, by w osiem lat później uderzyć.

Dziś, w jarzmie dyktatury faszystowskiej uciskającej nie tylko robotników i biednych chłopów, ale i olbrzymie warstwy innych mieszkańców wsi i miast, ciężko i ofiarnie walczyć nam przychodzi o obalenie faszyzmu…

Nasza partia wytęża wszystkie siły, by utworzyć w Polsce potężny i solidarny front wszystkich sił ludowych celem obalenia rządów kliki sanacyjnej, które dewastują i niszczą kraj i ludność swą gospodarką, które nałożyły krajowi kaganiec niewoli politycznej i ciemnoty. KPP oświadczyła gotowość czynnego poparcia każdego rządu utworzonego przez PPS i Stronnictwo Ludowe, który rozpocznie realizację politycznego i gospodarczego programu demokracji. A jednak wodzowie PPS i Stronnictwa Ludowego sabotują utworzenie szerokiej koalicji wszystkich sił antyfaszystowskich, czym przedłużają panowanie sanacji i jej szkodliwą dla Polski działalność.

Nasza partia wytęża wszystkie siły, by zmobilizować front całego społeczeństwa wobec niebezpieczeństwa grożącego niepodległości Polski ze strony zaciekłego jej wroga, Hitlera. W szczególności partia nasza piętnuje zgubną dla pokoju i naszego bezpieczeństwa politykę kumania się sanacji z Hitlerem w imię wspólnej wyprawy sprzymierzonych faszyzmów przeciw ZSRR.

Groźbie najazdu hitlerowskiego na ziemie polskie przeciwstawia KPP palącą konieczność walki o zmianę polityki zagranicznej, a przede wszystkim o obalenie rządów sanacyjnych targowiczan i awanturników wojennych.

Tylko rząd zaufania ludowego, rząd demokratyczny i demokratyczne kierownictwo armii daje gwarancje faktycznej obrony niepodległości Polski i nieużycia armii przeciw ludowi. 

 


„19 lat Polski niepodległej”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 394-396.

Co to jest Polska?

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. prezentujemy kolejny tekst z broszury „Czy Polska jest naprawdę wolna i niepodległa?” z 1920 r. Mimo swojej niewątpliwej historyczności zawiera jakże aktualne aluzje do sytuacji dzisiejszej, zwłaszcza w kontekście wyprzedaży majątku narodowego obcemu kapitałowi czy dramatycznej sytuacji i walki lokatorów w Warszawie. Zastanówmy się i dziś odpowiedzmy sobie: Co to jest Polska i do kogo tak naprawdę należy?


Co to jest Polska?

Z broszury „Czy Polska jest naprawdę wolna i niepodległa?”, 1920 r.

Polska – to ten kawał ziemi, gdzie większość ludzi mówi i myśli po polsku.

Przed wojną europejską Polska była podbita i podzielona: należała do Niemiec, Rosji i Austrii. Obecnie się zjednoczyła i tworzy odrębne państwo.

– Do kogo więc należy teraz?

– Jak to do kogo? A do siebie samej.

– Chcesz powiedzieć, że kawał ziemi należy do kawała ziemi.

– No nie… Do siebie samej, to znaczy do swoich mieszkańców, do wszystkich Polaków.

– Znaczy się, że i do nas… Do ciebie i do mnie też Polska należy.

– I do nas również, bo przecież jesteśmy Polakami.

– Hm, co do mnie, nie wiedziałem, żem taki bogaty. Kąt, w którym mieszkam, nie do mnie należy, lecz do kamienicznika, który jeżeli w tej chwili nie może mnie wyrzucić na ulicę, to za to przysiągł, że nie będzie ani odświeżać ścian, ani naprawiać zrujnowanych, chwiejących się schodów, nie pozwoli zamiatać podwórza ani czyścić ustępu, aż brud, smród, zawalenie się schodów lub usunięcie sufitu zmuszą mnie i kilkadziesiąt innych rodzin robotniczych do wyprowadzenia się. Niepewny jestem, czy znajdę jutro dla siebie jaki stęchły, obrzydły kąt, a ty mi powiadasz, że do mnie należy Polska.

– No przecież nie do ciebie poszczególnie. Powiedziałem: do wszystkich Polaków.

– A zatem Polska jest własnością wspólną wszystkich Polaków? Wszyscy mają do niej jednakowe prawa, jak do powietrza i wody…

– Tak być powinno.

– Mówisz: tak być powinno, a więc przyznajesz, że w rzeczywistości tak nie jest. Bo wiesz dobrze, że nawet dobre powietrze w Polsce jest przywilejem, że nasze dzieci robotnicze gnieżdżą się i mrą po smrodliwych suterenach, podczas gdy tam – drugi koniec miasta tonie w zieleni parków, pośród których w nielicznych pałacach mieszkają nieliczne rodziny szczęśliwców. Wiesz, że w całej Polsce nie masz kawałka ziemi, o którym by ktoś nie powiedział: – to moje. A ty, jak i inni robotnicy, nie posiadasz w całej Polsce nic swego prócz pary rąk do pracy i tę pracę swoją musisz sprzedać za kawałek kartkowego chleba.

Więc Polska nie należy, jak powiedziałeś, do nas wszystkich – to się tylko tak mówi. Polska należy dziś do tych, którzy z niej mają po kawałku. Warszawa, stolica kraju, należy do kilkunastu tysięcy kamieniczników, a nie do miliona swoich mieszkańców. Połowa ziemi w Królestwie należy do siedmiu tysięcy szlachty – obszarników. Jeszcze więcej ziemi należy do obszarników w Poznańskiem. W Galicji są obszarnicy, którzy są właścicielami całych powiatów, a ta ziemia, co nie jest obszarnicza, jest tak pokawałkowana, że to, co przypada na jedną rodzinę, wyżywić jej nie może. Podług obliczeń samych obszarników i tych, co im się wysługują, jest w Polsce tylko po wsiach, nie licząc miast, 6 milionów ludzi, co nic albo prawie nic własnego nie posiadają. A jak doliczyć do tego robotników po miastach, drobnych rzemieślników i przekupniów po miasteczkach oraz chłopów małorolnych, to będzie jeszcze drugie tyle, ze 12 milionów, to jest połowa wszystkich Polaków na świecie.

Ale tych, którzy naprawdę mogą o sobie rzec, że do nich należy Polska – obszarników, kapitalistów, kamieniczników i fabrykantów – tych jest zaledwie kilkadziesiąt tysięcy od Karpat do Gdańska, kilkadziesiąt tysięcy na 22 miliony.

Do nich należą wszystkie bogactwa naszego kraju.

Podzielili ją niby szmat sukna, ciągną z niej zyski i dywidendy, sprzedają jej wnętrza – węgiel, naftę, wywożą za granicę lasy, co ją pokrywają, i chleb, który ona rodzi. Polska to ich dziedzictwo, ich folwark, ich dojna krowa.

– Jużci, że tak jest. Ale to może się zmienić.

– My wierzymy, że może się zmienić, i nawet powiem ci później, jak się zmieni. Ale tymczasem okazuje się, że po ustąpieniu Rosjan, Niemców i Austriaków Polska nie jest wolna i niepodległa, gdyż nie należy, jak powiedziałeś, do wszystkich Polaków, lecz do niewielkiej ilości obszarników i kapitalistów. Jest ich własnością; jak zechcą, mogą ją sobie sprzedać.

– Sprzedać?

– No tak, sprzedać. Tak samo, jak sprzedają zboże i ziemniaki, jak się sprzedaje krowę i świnię. Mogą ją puścić na pasek Niemcom, Anglikom, Amerykanom, kto da więcej.

– Całą Polskę?

– A choćby. Sprzedać ją mogą ci, co ją posiadają na własność – panowie magnaci, panowie szlachta, panowie bankierzy, panowie fabrykanci. W Ameryce istnieją takie spółki kapitalistyczne, trusty, co mają więcej dolarów, niż wszystkie bogactwa Polski są warte. Ci mają ręce chciwe i sięgają daleko. Znaczna część nafty w Galicji już należy do nich. Jutro, jeżeli zechcą, zakupią cały węgiel, jaki tylko leży w polskiej ziemi. Pojutrze zapłacą za lasy polskie i wezmą jak swoje. A że Wisłę kapitaliści obcy już zneutralizowali, to jest tak, jakby wynajęli do swego użytku, łatwo im będzie lasy polskie wywieźć za morze.

– I myślisz, że nasi panowie gotowi są naprawdę spuścić wszystko, co mają, zagranicznym bankierom?

– No, nie wyzbędą się oni tak zaraz swej ziemi, kopalń i fabryk. Ale trzymać się będą tych bogactw nie przez miłość ojczyzny, o której tyle bają, lecz przez miłość zysków i władzy. Gdyby mieli do wyboru odstąpić to wszystko ludowi polskiemu bez wykupu albo obcym kapitalistom za dobrą gotówkę, nie wahaliby się ani chwili. Nawet gdyby tak się zdarzyło, że władza ich i majętność byłyby zagrożone przez polski lud pracujący, gotowi byliby podzielić się raczej z obcymi bankierami, byle ci im pomogli do utrzymania ludu polskiego w niewoli. Im to nie nowina, wszak sprzedali już oni nieraz język i wiarę za tytuły i dostojeństwa.

Dopóki Polska jest w posiadaniu kapitalistów, wyzyskiwaczy, obcych czy swoich, dopóty nie jest wolna, nie jest rzeczywiście niepodległa. 


„Co to jest Polska?”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 37-40.

Czy Polska jest dziś niepodległa?

Rozpoczynamy cykl publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. Zaczynamy od tekstu z broszury z 1919 r. poświęconej problemowi czy Polska faktycznie odzyskała niepodległość, czy naprawdę była wtedy wolna. Mimo swojej historyczności ten tekst wydaje się w wielu miejscach (zwłaszcza w analizie i ocenie sytuacji kraju pod butem burżuazji) aktualny także i dzisiaj. Zastanówmy się, zadajmy pytania, które padły w 1919 r., dziś i odpowiedzmy sobie: czy Polska jest dziś istotnie niepodległa? Jaką wolną Polskę chcemy?

 


Czy Polska jest dziś istotnie niepodległa? 

Z broszury „Rady Delegatów Robotniczych w niebezpieczeństwie”, Warszawa 1919 r.

Zastanówmy się, jaka to buduje się dziś niepodległa Polska?

Burżuazja polska wraz z PPS [część reformistyczna PPS-u po rozpadzie tej partii – przyp. red.] uchwaliła sojusz z imperialistami Anglii, Ameryki, Francji i Włoch. Burżuazja polska wraz z PPS zaciągnęła na prowadzenie wojny [chodzi o wojnę polsko-radziecką z lat 1919-1920, przyp. red.] wielomiliardową pożyczkę, której ciężar spadnie na klasę robotniczą.

I oto idą pułki i dywizje robotników i chłopów, oderwanych od rodzin i kraju, by w interesie polskiego i koalicyjnego kapitału przelewać krew swoją oraz krew robotników i chłopów innych narodów.

Pod dowództwem polskich, francuskich i włoskich oficerów ginie robotnik i chłop polski, by budować „niepodległą” Polskę na Litwie i Ukrainie [wojska Piłsudskiego okupowały w 1919 r. część Litwy, Białorusi i Ukrainy, przyp. red.], by popierać krwawą grę polskich i niemieckich imperialistów.

A w domu dach wali się nad głową, żona i dzieci przymierają głodem o proszonym chlebie.

Takiego budownictwa my, komuniści, nie chcemy, wielkim głosem wołamy do klasy robotniczej, by położyła kres tej okrutnej grze zbankrutowanej burżuazji, by rozpoczęła swe własne budownictwo, w braterskiej zgodzie z rewolucyjnym proletariatem krajów ościennych i całego świata.

Cztery miesiące zasiada Sejm i ani jednego prawa na rzecz robotników nie uchwalił, ani jednego prawa nie odjął klasom posiadającym. Podatek krwi na lud, stany wyjątkowe, wzmożony wyzysk, panowanie żandarmerii – oto wynik czteromiesięcznej pracy Sejmu.

Sejm polski popiera wyzysk uprawiany przez obszarników, zaciąga długi, które niszczą kraj, potęguje rozgardiasz w skarbowości polskiej, odrzuca na bok wszelkie reformy.

Budownictwo dzisiejsze burżuazji polskiej to zakuwanie klasy robotniczej w coraz ciaśniejszą obrożę nędzy i głodu.

Przeciw temu budownictwu Polski burżuazyjnej my, komuniści, walczymy, do walki wzywamy proletariat, by obaliwszy swych katów i zdzierców, przystąpił sam do budowania swego życia społecznego na podstawach socjalizmu.

Kto chce dzisiejszą katorgę podtrzymać ten zdrajcą jest tych milionowych rzesz robotników, które stanowią prawdziwą Polskę.

Pokazaliśmy, na czym polega ta „niepodległość” burżuazji i PPS. Ucisk klasy robotniczej pozostał ten sam, co za caratu i okupacji. Niepodległość oznacza dla nich podbój obcych krajów (Litwa, Białoruś, Ukraina), niepodległość oznacza wojny na cztery fronty, wojny grabieżcze, zaborcze. Gdy komuniści głoszą to w Radach Delegatów Robotniczych i wzywają do protestu, PPS nazywa ich zdrajcami, z którymi nie wolno współpracować. Gdy komuniści głoszą w RDR, że wszelkie sprawy sporne, wszelkie zatargi o granice, wszelki ucisk jednego narodu przez drugi zniknie, gdy w krajach tych robotnicy ujmą władzę w swe własne ręce – PPS nazywa ich zdrajcami kraju. Gdy we Francji, w Anglii, we Włoszech, w Ameryce, we wszystkich bez wyjątku krajach koalicji klasa robotnicza protestuje przeciwko wojnie z Rosją Sowiecką – PPS u nas popiera tę wojnę, głosuje za kredytami wojennymi, za rekrutem, miotając oszczerstwa na Rosję Sowiecką i judząc robotników polskich przeciw rosyjskim. Gdy komuniści wzywają do braterstwa ludów, są według PPS zdrajcami.

Kiedy w 1916 r. obaj kajzerzy, austriacki i niemiecki, dziś zwaleni przez rewolucję, ogłosili akt 5 listopada, nadający Polsce „niepodległość”, PPS rozpływała się z uwielbienia, chwaląc ten akt obłudy. Dowodziliśmy wówczas, że akt 5 listopada jest obłudą i oszustwem, i wzywaliśmy robotników do walki – PPS nie szczędziła nam wówczas wymysłów.

Dziś PPS chce, by robotnicy zapomnieli, jak wzywała ich do obrony „okupacyjnej niepodległości” pod sztandarami Hindenburga [Paul Hindenburg – feldmarszałek z czasów I wojny światowej, prezydent republiki weimarskiej, w 1933 r. mianował Adolfa Hitlera kanclerzem Rzeszy, przyp. red.]. Dziś PPS wzywa robotników do uległości wobec niepodległości Paderewskich, Korfantych i Daszyńskich [Ignacy Paderewski – kompozytor, muzyk, działacz polityczny, jeden z liderów chadecji, premier RP w 1918 r., a następnie minister spraw zagranicznych; Wojciech Korfanty – jeden z liderów chadecji, przemysłowiec, rozbił rewolucyjno-niepodległościowy ruch powstańczy spychając go na tory nacjonalistyczne; Ignacy Daszyński – przywódca i ideolog reformistycznej PPS, organizator PPSD w Galicji, premier rządu lubelskiego w 1919 r., w 1928 r. marszałek sanacyjnego Sejmu, przyp. red.].

Czyż Polska jest dziś istotnie niepodległa? Czy lud polski może stanowić, że chce żyć w pokoju i zgodzie z sąsiadami? Że pracę swą chce tak lub inaczej zorganizować? Że produkty swej pracy chce sprawiedliwie wymienić na te lub inne produkty innych społeczeństw? Że nie chce swą krwawicą płacić milionowych podatków za pieniądze roztrwonione lub zagrabione przez polską lub obcą burżuazję? Czy chłop i robotnik polski są wolni decydować o tym wszystkim? Nieprawda. Polski chłop i robotnik ginąć muszą w wojnach, bo tak im każe polska burżuazja, a tej dyktuje prawa burżuazja silniejszych państw.

Chłop i robotnik polski umierają z głodu, z braku pracy, bo kapitalista polski nie chce uruchomić fabryk, bo obszarnik paskiem żyje, nie pracą. A kapitalizm polski musi poza tym słuchać nakazów, jakie mu przyślą kapitaliści innych krajów, z nimi się sprzęgł, by wspólnie więzić i obdzierać robotników i chłopów.

Dzieło pracy robotnika i chłopa należy nie do niego, tylko do kapitalisty. Dostanie on za nie głodową płacę, tak jak robotnicy w innych kapitalistycznych krajach. Z zagranicy kapitalista francuski, angielski i amerykański przyśle towary, jakie będzie chciał, ile będzie chciał i po takiej cenie, jaką mu dyktuje jego paskarski interes. A za pożyczki miliardowe, które nie robotnik zaciągnie, ale panowie w Sejmie, zedrą z niego skórę, zapłaci on swym głodem, chorobą i śmiercią.

Niepodległość taka, jakiej chce burżuazja i PPS, to panowanie zgrai kapitalistycznych rządów, opartych na niewoli mas i będących w poddaństwie rządów burżuazyjnych paru wielkich państw.

Wszak teraz w Paryżu kilku przedstawicieli wielkich państw decyduje o losach niepodległych Polski, Czech, Jugosławii i innych [chodzi tutaj o konferencją pokojową w Wersalu Stanów Zjednoczonych, Anglii, Francji, Japonii i Włoch, zakończonej 28.06.1919 traktatem, zwanym wersalskim, przyp. red.]. Przedstawicieli tamci sami określą, jakie będziemy mieli granice, jakie długi i inne rzeczy.

Przeciw tej niewoli występujemy my, komuniści.

Wzywamy masy robotnicze robotnicze do walki, do wielkiej rewolucji socjalnej. Jej zwycięstwo obali niewolę państw burżuazyjnych, zniesie okopy graniczne, dzielące robotników, a łączące burżuazyjnych wyzyskiwaczy, i utrwali prawdziwą Niepodległość.

 


„Czy Polska jest dziś istotnie niepodległa?”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 21-24.