Sukcesy komunistów w Chile

17 maja w Chile odbyły się wybory samorządowe. Ogromny sukces odniosła w nich Komunistyczna Partia Chile, której kandydatka Irací Hassler została wybrana na burmistrza Santiago.

Hassler jest ekonomistką o częściowo indiańskim pochodzeniu. Pokonała wspieranego przez wielki kapitał dotychczasowego burmistrza Felipe Alessandriego.

W mieście Recoleta kandydat Partii Komunistycznej – Daniel Jadue, otrzymał ponad 64% głosów w wyborach na burmistrza. Zwycięstwo to jest istotne również dlatego, że Jadue jest także kandydatem w wyborach prezydenckich zaplanowanych na 21 listopada bieżącego roku.

W wyborach do Konwentu Konstytucyjnego mającego opracować nową konstytucję kraju, odbywających się w dniach 15-16 maja listy lewicowe zdobyły zdecydowaną większość. Wybrani zostali przede wszystkim młodzi kandydaci i kandydatki. Wielu z nich było niedawno liderami protestów społecznych trwających w całym kraju. Koalicja lewicowa Apuerbo Dignidad (Zaakceptujmy Godność) uzyskała 28 miejsc, w tym 17 zdobyła Komunistyczna Partia Chile. Druga z lewicowych koalicji Lista del Apruebo (Lista Uznania) uzyskała 25 miejsc w Konwencie, a Lista Ludu tworzona głównie przez lewicowych kandydatów wywodzących się z lokalnych wspólnot indiańskich. Rządząca krajem centroprawica uzyskała łącznie 37 mandatów. Resztę mandatów zdobyli kandydaci niezależni.

Wyniki są ogromnym sukcesem sił anty-neoliberalnych. Rządząca dotąd prawica oczekiwała porażki, lecz jej rozmiary są większe niż się spodziewano. W Konwencie zdecydowanie dominować będą zwolennicy wprowadzenia do nowej konstytucji pro społecznych rozwiązań.

Komentując zwycięstwo lewicy Jadue stwierdził: „Musimy kontynuować bez strachu naszą walkę społeczną, wierząc w siłę ludu, siłę milionów Chilijczyków, którzy się mobilizowali, oddawali życie, tracili oczy, którzy protestowali, brali udział w spotkaniach wiejskich oraz zgromadzeniach, którzy poszli głosować i bronić głosu ludu.”

Atak Izraela na Strefę Gazy

W nocy z 18 na 19 maja artyleria izraelska miała ostrzeliwać cele w południowej części Strefy Gazy. Na całym świecie trwają demonstracje solidarności z Palestyńczykami. W konflikcie od 10 maja zginęło już od izraelskich rakiet w Strefie Gazy 220 osób.

Lotnictwo izraelskie w nocy z 17 na 18 maja przeprowadziło serię ataków na cele w Strefie Gazy (wg Izraela były to ośrodki dowodzenia i składy broni). Hamas odpowiedział atakami rakietowymi w stronę Izraela. Na obradach Rady Bezpieczeństwa ONZ 18 maja szef MSZ Autonomii Palestyńskiej oskarżył Izrael o zbrodnie wojenne i apartheid, zaś izraelski ambasador zarzucił Hamasowi celowe dążenie do spowodowania jak największej liczby ofiar cywilnych.

18 maja Francja wezwała Radę Bezpieczeństwa ONZ do przyjęcia rezolucji ws. przemocy w Strefie Gazy, jednakże przyjęcie jej blokują Stany Zjednoczone.

76. rocznica zwycięstwa nad faszyzmem

Europejska Inicjatywa Komunistyczna wydała oświadczenie z okazji 76. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem i zakończeniu II wojny światowej, które publikujemy.

Pamięć o zwycięstwie antyfaszystowskim nie gaśnie. Socjalizm to przyszłość!

76 lat temu Armia Czerwona podniosła czerwoną flagę na Reichstagu, symbolicznie świętując Wielkie Zwycięstwo Ludowe i klęskę nazizmu. Była to zaciekła i krwawa walka, prowadzona przez Związek Radziecki ze znaczącym wkładem wielu antyfaszystowskich ruchów partyzanckich, z partiami komunistycznymi na czele.

Najbardziej barbarzyńska dyktatura kapitału w Europie zakończyła się dzięki ogromnemu poświęceniu milionów radzieckich żołnierzy, partyzantów i bojowników antyfaszystowskich.

W tej tytanicznej walce potęga klasy robotniczej, potęga radziecka, dowiodła swojej wyższości na wszystkich poziomach.

Europejska Inicjatywa Komunistyczna potępia wysiłki apologetów kapitalistycznego systemu wyzysku, który rodzi faszyzm, usiłujących napisać na nowo historię zapisaną krwią narodów. W szczególności potępiamy imperialistyczną Unię Europejską, która jest liderem w tych wysiłkach na rzecz rewizji historii i zniesławiania socjalizmu w Europie, którym towarzyszą prześladowania oraz ograniczanie działalności partii komunistycznych i robotniczych.

76 lat po Antyfaszystowskim Zwycięstwie Ludów robotnicy i inne warstwy ludowe na całym świecie stają w obliczu imperialistycznych interwencji i wojen, społecznych impasów nowego głębokiego kryzysu systemu kapitalistycznego, którego nieludzki charakter staje się szczególnie widoczny w trakcie pandemii COVID -19 poprzez osłabienie publicznych systemów opieki zdrowotnej i komercjalizację służby zdrowia.

Rocznica antyfaszystowskiego zwycięstwa pokazuje drogę walki ludów do obalenia wrogich sił, walkę przeciwko kapitalistycznemu wyzyskowi i uciskowi, a także dążenie ku wyzwoleniu społecznemu, socjalizmowi!

Źródło: CWPE

Sukces komunistów w Indiach

Lewicowy Front Demokratyczny, której główną siłą jest Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska), odniósł zdecydowane zwycięstwo w wyborach do parlamentu stanowego w Kerali.

LDF zdobył 99/140 mandatów. Zdecydowanie pokonał centrową koalicję Zjednoczony Front Demokratyczny, który zdobył pozostałe mandaty. Wybory zakończyły się zdecydowaną porażką rządzącej prawicowej Indyjskiej Partii Ludowej (BJP), która nie uzyskała ani jednego mandatu.

Wyborcy opowiedzieli się za programem zwiększonej autonomii regionów w Indiach, a także polityką przełamywania barier religijnych i narodowych. Czołowi kandydaci i kandydatki LDF zdobyli rekordowo wysokie poparcie w okręgach, w których startowali. Rządząca Keralą lewica sprawdziła się podczas kolejnych kryzysów.

Podczas fali powodzi w latach 2018-2019 rząd stanowy zorganizował szeroką akcję pomocową dla poszkodowanych, a następnie odbudowę zniszczonej infrastruktury. Kolejny test miał miejsce podczas pandemii Covid-19. Dzięki sprawnej służbie zdrowia i śledzeniu kontraktów osób zakażonych udało się zmniejszyć skalę kryzysu. Przed drugą falą zachorowań władze stanu zwiększyły zamówienia oraz produkcję w lokalnych zakładach tlenu.

W przeciwieństwie do pozostałych stanów Indii Kerala wytwarza obecnie ponad dwukrotnie więcej tlenu do zastosowań medycznych niż potrzebuje. Nadwyżki tlenu przekazuje innym potrzebującym go stanom. Uruchomiono szeroko zakrojony projekt bezpłatnych i dostępnych dla wszystkich szczepień. W czasie największego kryzysu pandemicznego władze stanowe codziennie organizowały konferencje prasowe informując o sytuacji oraz podejmowanych działaniach prewencyjnych.

Rząd stanu wypełnił 570 z 600 obietnic złożonych przez lewicę podczas wyborów lokalnych w roku 2016. Rozpoczęto między innymi wielki program budownictwa komunalnego, w ramach którego powstało 250 tysięcy mieszkań. Podniesiono też zasiłki oraz emerytury. Podczas kolejnych okresów lockdownów stan prowadził akcję pomocy żywnościowej dla rodzin, które zostały pozbawione możliwości normalnego zarobkowania. Rozwinięto spółki komunalne, które prowadziły między innymi inwestycje budowlane, w tym wznosiły nowe szkoły publiczne. Inwestowano w infrastrukturę, między innymi mosty i połączenia drogowe.

Lewicowy rząd Kerali sprzeciwił się prowadzonej przez władze centralne polityce polaryzacji religijnej i narodowościowej. Wystąpił w obronie mniejszości, zarówno muzułmańskiej, jak i chrześcijańskiej. Sprzeciwił się systemowi przyznawania obywatelstwa oraz Narodowego Rejestru Obywateli wprowadzonym przez BJP na szczeblu centralnym, uznając je za dyskryminujące oraz bezprawne. Pinarayi Vijayan – premier Kerali z Komunistycznej Partii Indii (Marksistowskiej) oświadczył, że Kerala nie wprowadzi dyskryminujących praw oraz iż dotychczasowy system ewidencji ludności jest wystarczający. Między innymi dzięki temu był już przed wyborami najpopularniejszym politykiem w stanie.

Ogromnym poparciem cieszyła się również K. K. Shailaja, sprawująca w rządzie funkcję minister zdrowia. Komentatorzy pozytywnie oceniają kampanię wyborczą LDF, między innymi tworzenie wielu kanałów w mediach elektronicznych, służących do komunikacji z wyborcami. Propagandowe slogany oraz fałszywe wiadomości szerzone przez prawicę i prywatne media były szybko dementowane. LDF zdołał dotrzeć do bardzo różnych grup ludności, nie tylko do tradycyjnego elektoratu lewicy. Pomagało w tym włączenie do koalicji mniejszych ugrupowań regionalnych, reprezentujących między innymi mniejszości narodowe.

W ostatnich latach wzrosły szeregi partii lewicowych w Kerali, a także powiązanych z nimi organizacji, w tym związków zawodowych. Podczas wyborów ich kadry pomogły w dotarciu do różnych części stanu. Pomagały także grupom ludności szczególnie dotkniętym przez pandemię. Lewicowej koalicji udało się organizować masowe wiece i inne akcje przedwyborcze.W kwietniu odbyły się wybory regionalne również w szeregu innych indyjskich stanów.

Partia BJP poniosła porażki w Tamil Nadu oraz Zachodnim Bengalu. W Tamil Nandu wybory wygrała koalicja Świecki Sojusz Postępowy, tworzona między innymi przez socjaldemokratyczną Progresywną Federację Dravidian, Indyjski Kongres Narodowy, Komunistyczną Partię Indii (Marksistowską) oraz Komunistyczną Partię Indii. Odsunęła ona od władzy Krajowy Sojusz Demokratyczny, sojusz sił prawicowych, w tym rządzącej Indiami BJP.

Najbardziej burzliwy przebieg miały wybory w Zachodnim Bengalu. Dochodziło do walk między bojówkami lokalnego ugrupowania Trimarool Congress (TMC) oraz partii BJP, w tym przypadków zabójstw politycznych. Wybory wygrała TMC, jednak w wyniku kampanii antyimigrackiej wymierzonej głównie w zamieszkujących stan migrantów z Bangladeszu oraz uchodźców z Myanmaru, większe poparcie niż w poprzednich wyborach zyskała BJP.

Koalicja Sanyukta Morcha, w której skład wchodziły Komunistyczna Partia Indii (Marksistowską) oraz Komunistyczna Partia Indii poniosła porażkę. Jeden mandat zdobyli socjaliści z Indyjskiego Frontu Świeckiego.

Obchody Pierwszomajowe

1 Maja 2021 r. w Warszawie upamiętniliśmy Międzynarodowy Dzień Ludzi Pracy poprzez złożenie kwiatów w miejscu, gdzie tradycyjnie kończyły się demonstracje pierwszomajowe, na placu Grzybowskim.

Kwiaty złożyliśmy przy kamieniu, położonym na placu Grzybowskim, upamiętniającym wystąpienie rewolucyjne z listopada 1904 roku.

Wydarzeniu towarzyszyło kilka wystąpień, w których zwracano uwagę na antyspołeczny charakter kapitalizmu, w tym szczególnie na pogarszające się warunki zatrudnienia pracowników podczas pandemii.

Pierwszy człowiek w kosmosie (1961-2021)

12 kwietnia 2021 roku minęło 60 lat, kiedy Jurij Gagarin, jako pierwszy człowiek, poleciał w kosmos. Radziecki kosmonauta okrążył Ziemię na pokładzie statku Wostok 1. Jego przełomowy dla historii odkrywania kosmosu lot po orbicie Ziemi trwał niecałe 2 godziny.

Związek Radziecki zaskoczył kapitalistycznych przeciwników, uważających wcześniej, że państwo to nie będzie zdolne do przeprowadzenia lotów załogowych w kosmos. Sukces misji Gagarina pokazał jak ogromny postęp osiągnęła socjalistyczna gospodarka i technika zaledwie kilkanaście lat po II Wojnie Światowej, która spowodowała w ZSRR ogromne zniszczenia.

Jurij Gagarin urodził się w roku 1934. Pochodził z rodziny chłopskiej. Początkowo chciał zostać mechanikiem. Dopiero w wieku 20 lat wstąpił do aeroklubu i rozpoczął naukę pilotażu. Dzięki temu dostał się do szkoły lotniczej w Orenburgu, gdzie był jednym z najlepszych uczniów. Później służył jako pilot myśliwców w obwodzie murmańskim. Odbywał loty w trudnych warunkach dalekiej północy. Gagarina już wówczas fascynował kosmos.

W 1957 roku ZSRR wystrzelił pierwszy statek kosmiczny Sputnik, a w roku 1959 wysłał sondę na Księżyc. Gagarin zgłosił się wówczas do programu kosmicznego. Został jednym z 20 pilotów wybranych spośród tysięcy chętnych. W roku 1960 utworzono dla nich ośrodek przygotowania kosmonautów, gdzie rozpoczęto pierwsze testy przed misją załogową. Związek Radziecki wyprzedził kosmiczną misję załogową planowaną przez NASA.

Lot Gagarina odbył się z użyciem nowatorskiego, jak na ówczesne czasy, sprzętu. Przy jej przygotowaniu wykorzystano jeden z pierwszych symulatorów lotu, na którym kandydaci na pilota rakiety zdawali egzamin. Nieznany był wówczas wpływ jaki na ludzki organizm może mieć wystrzelenie w kosmos i jak zadziałają elementy rakiety oraz statku kosmicznego. W trakcie misji statek Wostok 1 okrążył Ziemię.

Gagarin śpiewał pieśń „Ojczyzna słyszy, Ojczyzna wie | Gdzie jej syn leci w niebo”. Przeprowadził szereg obserwacji dotyczących stanu nieważkości oraz wyglądu powierzchni Ziemi. Misja przebiegła bez zakłóceń. W czasie lotu Gagarin został awansowany na stopień majora. Lądowanie odbyło się zgodnie z planem.

Po swojej najsłynniejszej misji Gagarin zajmował się techniką lotów kosmicznych. Napisał między innymi pracę na temat samolotu kosmicznego nadającego się do wielokrotnych startów (czyli skonstruowanego później wahadłowca). Zajmował się również testowaniem nowych konstrukcji lotniczych. Jurij Gagarin zginął w roku 1968, w wieku 34 lat, podczas oblatywania nowego modelu myśliwca.

Chris Hani jak Nelson Mandela

Chris Hani (1942-1993) był tak popularnym działaczem, że traktowano go na równi z Nelsonem Mandelą. Był liderem Afrykańskiego Kongresu Narodowego i przewodniczącym Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej. Wszystko wskazywało na to, że zajmie jedno z najwyższych stanowisk w nowym państwie.

Czas końca apartheidu przypadał jednak na pierwsze lata po przemianach w byłym bloku wschodnim i politycy państw Zachodu kontynuowali swoją narrację o historycznym zwycięstwie nad komunizmem w imię sprawiedliwości, wolności i demokracji.

W Afryce Południowej upadał właśnie jeden z najgorszych i najbardziej niesprawiedliwych reżimów świata. Zachód był wcześniej głęboko zaangażowany we współpracę z tym reżimem i pośrednio ponosił winę za jego zbrodnie. Za to ci, którzy z nim walczyli, czynili to często pod czerwonym sztandarem z sierpem i młotem i w szeregach miejscowej Partii Komunistycznej.

Powodowało to dyskomfort z punktu widzenia polityków Zachodu. Nie można było nie poprzeć starań czarnej większości o demokratyczne przemiany w Afryce Południowej, bo opinia publiczna na świecie stała po stronie Czarnych walczących o wyzwolenie. Z drugiej strony fakt, że przywódcą nowego państwa, które właśnie było na ustach całego świata może zostać Sekretarz Generalny Partii Komunistycznej – partii, która widziana jest przez miliony ludzi nie jako agresor ale jako bojowniczka o wolność, równość i demokrację – musiał być wyjątkowo kłopotliwy dla wielu polityków świętujących „koniec komunizmu”.

Źródło: Lewica.pl

Obchody stulecia Portugalskiej Partii Komunistycznej

W dniach 6 i 7 marca 2021 roku Portugalska Partia Komunistyczna obchodziła stulecie swojego powstania. PCP jest dziś znaczącą, czwartą, demokratyczną siłą polityczną w kraju. W oświadczeniu PCP wygłoszono, iż komuniści dobrze wiedzą jak działać, a przyszłość jest budowana i zdobywana.

Z tej okazji jej działacze wspomnieli zasłużonych w walce i zwrócili się do towarzyszy z całego świata z przesłaniem nadziei na przyszłość oraz wytrwałości w dalszej walce o wolność i sprawiedliwość społeczną.

Członkowie i sympatycy PCP wyszli na ulice Lizbony pod hasłem „Wolność, demokracja, socjalizm – o prawa, poprawę warunków życia i postęp społeczny, przeciwko wyzyskowi i zubożeniu”. Przeszli przez miasto niosąc partyjne flagi i wręczając przechodniom goździki – symbol rewolucji z 1974 roku, która obaliła faszystowską dyktaturę.

W wydanym z okazji jubileuszu oficjalnym oświadczeniu partia potwierdziła swoją niezachwianą wiarę w konieczność dążenia do komunizmu i zaangażowanie w walkę o prawdziwą demokrację. Napisano również:

Dawno temu udowodniliśmy, że nie spoczywamy na laurach po zwycięstwach i nie poddajemy się po porażkach. My, komuniści, dobrze wiemy, że trzeba działać. Wiemy, że przyszłość sama się nie wydarza, lecz jest budowana i zdobywana.

Portugalska Partia Komunistyczna jest czwartą siłą w krajowej legislaturze, ma swoją reprezentację również w Europarlamencie. Zdelegalizowana po zdobyciu władzy przez António Salazara, przez cały okres jego dyktatury była jedną z głównych i najaktywniejszych sił opozycyjnych wobec reżimu. Po jego upadku w wyniku rewolucji goździków PCP odegrała bardzo istotną rolę w odbudowie portugalskiej demokracji oraz dekolonizacji portugalskich terytoriów zamorskich. Od tamtej pory stale pozostaje jedną z głównych sił na krajowej scenie politycznej.

Źródło: Strajk.eu

Upadek ZSRR wbrew woli obywateli

30 lat temu, 17.031991 r. w Związku Radzieckim odbyło się referendum dotyczące przyszłości ZSRR, w którym 76% obywateli przy frekwencji 80% opowiedziało się za ZSRR.

Pytanie brzmiało: Czy uważasz za niezbędne zachowanie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich jako odnowionej federacji równoprawnych suwerennych republik, w których prawa człowieka i wolność każdej narodowości będą w pełni zagwarantowana?

Wyniki referendum były jednoznaczne. 76,4% uczestników opowiedziało się za zachowaniem ZSRR. Najwięcej, 98,6% w Turkmeńskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, najmniej – 70,2% w Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej. Był to wyraźny sygnał ze strony mieszkańców ZSRR (frekwencja wyniosła 80%), że chcą oni zachowania ustroju socjalistycznego.

9 przywódców republik wchodzących w skład ZSRR spotkało 23 kwietnia 1991 roku się i zaakceptowało projekt nowego traktatu związkowego.

Pomimo to w wyniku działań części partyjnej biurokracji, w tym prezydenta Związku, Michaiła Gorbaczowa i lokalnych przywódców, którzy opowiedzieli się, wbrew woli społeczeństwa, za restytucją kapitalizmu, rozpoczęła się odgórna likwidacja ZSRR.

Pełniący rolę Przewodniczącego Rady Najwyższej Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, Borys Jelcyn, wybrany nie przez lud lecz przez parlament, otrzymał nadzwyczajne pełnomocnictwa.

W wyniku jego działań RFSRR ogłosiła deklarację niepodległości. W maju 1991 roku Rosja utworzyła własne ministerstwo spraw zagranicznych. Ten wewnętrzny zamach stanu zniweczył próby zachowania ZSRR.

Dla większości republik, korzystających w wcześniejszych kontaktów handlowych, przemysłowych oraz programów społecznych, oznaczało to ogromną zapaść cywilizacyjną. W latach 1991-1994 średnia długość życia mieszkańców Rosji spadła z 68,47 lat do 64,47 lat.

Poziom PKB zmniejszył się w tym okresie z 518 mld USD do 394,1 mld USD. Referendum z 17 marca 1991 roku i kolejne wydarzenia w ostatnich 30 latach w Federacji Rosyjskiej oraz państwach byłego ZSRR, pokazało iż kapitaliści oraz służąca im biurokracja, nie przejmują się zdaniem ludu.

Społeczeństwo jest im potrzebne jedynie do wybierania kolejnych burżuazyjnych klik. Ludzie pracy nie mogą liczyć na demokratyczne procedury, prawa, czy referenda, jeśli nie są zorganizowani.

Pozostawienie państwa robotniczego, bez nadzoru ludzi pracy nad jego strukturami, prowadzi do upadku.

„Szturmem chcieli zdobyć niebo…”

Artykuł tow. Lecha Fabiańczyka dotyczy bojowników o wolną Francję, walczących na barykadach Komuny Paryskiej 150 lat temu, w 1871 r. Powstała wówczas ludowa Gwardia Narodowa.

Prolog

150 lat temu, 18 marca 1871 r. o trzeciej nad ranem do robotniczych dzielnic Paryża wtargnęły rządowe wojska, by zagarnąć artylerię i składy broni należące do Gwardii Narodowej. Formację tę powołał do życia parlament francuski uchwałą z 12 sierpnia 1870 r., czyli w niecały miesiąc po wypowiedzeniu przez cesarza Napoleona III wojny Prusom (19 lipca).

Gwardia Narodowa (pełna nazwa: Gwardia Narodowa Terytorialna – Garde Nationale Sédantaire) miała tylko zabezpieczać porządek na tyłach frontu. W walkach z wojskami pruskimi początkowo brały udział tylko zmobilizowane do tego celu armie francuskie. Gwardzistom wydano przestarzałą broń i nie nadającą się do użycia amunicję. W sytuacji oszałamiających zwycięstw wojsk pruskich dowodzonych przez genialnego stratega feldmarszałka Helmuta von Moltkego Prusaków nad wystawionymi do boju przez cesarza Napoleona III armiami, robotnicy Paryża za własne składkowe pieniądze zakupili armaty dla Gwardii Narodowej.

***

Rano 1 września 1870 r. rozpoczęła się bitwa pod Sedanem. Prusacy posiadając zdecydowaną przewagę pozycyjną i w wyposażeniu, znokautowali francuską armię w której znajdował się cesarz Napoleon III. W tej sytuacji na jego polecenie około godziny 3 po południu na centralnej baszcie twierdzy sedańskiej wywieszono białą flagę, a on sam napisał do króla pruskiego list takiej oto treści: „Drogi Bracie, wobec tego, że nie było mi dane umrzeć wśród swoich wojsk, nie pozostaje mi nic innego, jak złożyć szpadę w ręce Waszej Królewskiej Mości. Pozostaję Waszej Królewskiej Mości bratem. Napoleon”. Następnego dnia podpisano akt kapitulacji armii francuskiej. Ponad 100 tysięcy żołnierzy francuskich na czele z cesarzem dostało się do niewoli. „Napoleon III – jak to później ironicznie skomentował Lissaray, uczestnik i kronikarz Komuny Paryskiej – wyciąg[nął] szpadę z pochwy jedynie po to, aby oddać ją królowi Prus”. Konstatacja ta jest warta przypomnienia, albowiem cesarz Francuzów rozpoczął wojnę, którą przegrał. Nie ma, przy tym, większego znaczenia fakt, że został do niej sprowokowany obelżywą dlań, a jednocześnie nieprawdziwą treścią depeszy emskiej, która z polecenia Bismarcka była propagowana w prasie niemieckiej. Był to tylko pretekst do wywołania wojny zapobiegającej zjednoczeniu Niemiec pod egidą Prus. Po tym zjednoczeniu Francja straciłaby swoją przewodnią rolę w rozgrywkach międzynarodowych. Wojna miała umocnić sytuację Napoleona III, którego jeszcze niedawno, na kongresie paryskim 1856 r. wydawał się być najpotężniejszym monarchów w Europie.

Choć Napoleon III szermował hasłem „Cesarstwo to pokój”, to jednak w praktyce prowadził odmienną politykę. Francja za jego rządów prawie nieustannie prowadziła zaborcze wojny w interesie wielkich finansistów, przemysłowców, giełdziarzy. Powiększali oni swe zyski dzięki zdobywaniu nowych rynków zbytu i źródeł surowców.

Dopóki we Francji trwało ożywienie gospodarcze i zwycięskie wojny kolonialne, wielu ludzi skłonnych było uważać rządy Napoleona III za szczególnie trwałe i ustabilizowane. Sytuacja zaczęła się zmieniać po roku 1857 kiedy światowy kryzys gospodarczy uderzył we Francję, doprowadzając wiele przedsiębiorstw do bankructwa, powodując bezrobocie i pauperyzację warstw średnich. Autorytet Napoleona III został poważnie nadwątlony po zorganizowaniu nieudanej ekspedycji wojskowej do Meksyku 1862 roku.

Od tego czasu wszelkie jego działania zarówno w polityce zagranicznej jak i wewnętrznej najczęściej kończyły się niepowodzeniem. Pragnąc odwrócić uwagę społeczeństwa od narastającego w kraju kryzysu socjalnego i publicznego, pokładał nadzieję na zwycięstwo wojnie z Prusami. Wierzył, że po tym sukcesie wzrośnie jego upadający wśród ludności prestiż. W przekonaniu, że tym utwierdzały go buńczuczne oświadczenia francuskich marszałków i generałów o sile i stanie gotowości armii. Marszałek Edmond Leboueuf, minister wojny, zapewniał, że gdyby nawet wojna miała potrwać cały rok, armii francuskiej niczego nie zabraknie. Setki razy, gdzie tylko się dało, powtarzał: „My jesteśmy przygotowani – Prusy nie!”, „Armia pruska? Ależ ona nie istnieje!”, „Oto najlepsza mapa wojskowa” – mawiał wskazując na swoją szablę. Gotowi jesteśmy aż do ostatniego guzika na getrach!”Jedna z paryskich gazet prorokowała odrzucenie Niemców za Ren i żądała, aby śpiewano Marsyliankę.

Atmosferę wojenną podgrzewały bandy najmowanych przez policję Napoleona III demonstrantów i bojówkarzy, ubranych w białe bluzy, aby nie odróżniać się od robotników. Wieczorem 14 lipca 1870 bandy te przebiegały przez bulwary z okrzykiem: << Precz z Prusami! Na Berlin!>>” Ludzie związani z dworem starali się występować w roli opinii publicznej domagającej się bitew, zwycięstw i głowy … Bismarcka.

Siły lądowe Francji liczyły (bez marynarki) ponad 560 000 ludzi (z czego 340 000 przeznaczono na pierwszą linię frontu). Piechota była doskonale uzbrojona; francuski „chassepot” znacznie górował donośnością nad pruskim karabinem pruskim. Przemysł francuski był zdolny produkować znaczne ilości broni i amunicji (np. 30 000 karabinów miesięcznie). Wymienione atuty nie wystarczyły jednak by – jak się później okazało – wygrać wojnę z dwukrotnie liczniejszą (1 183 000 ludzi, z czego na froncie można było przeznaczyć ponad 800 000), lepiej przygotowaną do działań wojennych i lepiej dowodzoną armią pruską.

Tej dysproporcji sił nie dostrzegał Napoleon III ani jego otoczenie. Wręcz przeciwnie, na wszystkie możliwe sposoby starali się utwierdzać w mylnym przekonaniu, że armia francuska jest siłą nie do pokonania. 15 lipca 1870 minister Roucher, występując w licznej grupie senatorów mile łechtał próżność Napoleona III mówiąc mu: „W przeciągu czterech ostatnich lat, cesarz podniósł na najwyższy poziom organizację naszych sił zbrojnych. Dzięki Waszej Cesarskiej Mości Francja jest gotowa!”Tego samego dnia przez bulwary i ulice Paryża przeszedł pochód manifestantów, do którego przyłączało się coraz więcej osób skandujących okrzyki „Niech żyje pokój” i refren piosenki z roku 1848: Narody są naszymi braćmi, A tyrani nieprzyjaciółmi…

W dzielnicach ludowych manifestantów witano oklaskami, ale na bulwarach Bonne-Nouvelle i Montmartre doszło do starć – jak to wspominał w swojej kronice Lissaray – „z bandami o niewyraźnym składzie”.16 lipca doszło do jeszcze większej manifestacji na placu Bastylii. Stąd ruszył pochód, na czele którego szedł, trzymając w rękach sztandar, malarz porcelany Ranvier. Na bulwarze Bonne-Nouvelle manifestacja została rozproszona przez uzbrojoną policję.By ratować pokój paryskie sekcje Międzynarodówki 12 lipca skierowały do robotników wszystkich krajów manifest, w którym wojnę nazwały „zbrodniczym szaleństwem”. „My, którzy pragniemy pracy pokoju i wolności – głosił manifest – protestujemy przeciw wojowniczym okrzykom tych, którzy wykupują się od daniny krwi, a w powszechnym nieszczęściu widzą tylko źródło nowych spekulacji!”Robotnicy francuscy zwrócili się do robotników niemieckich z apelem: „Bracia w Niemczech! Waśń między nami doprowadziłaby tylko do całkowitego tryumfu despotyzmu po obu stronach Renu…”

Robotnicy Berlina odpowiedzieli: „My również chcemy pokoju, pracy i wolności. Wiemy, że po obu stronach Renu mieszkają bracia, z którymi razem gotowi jesteśmy umrzeć walcząc o republikę powszechną.16 lipca na zebraniu robotniczym w Brunszwiku uchwalono rezolucję, w której między innymi oświadczono: „Jesteśmy przeciwnikami wszelkich wojen, ale przede wszystkim wojen dynastycznych. W Chemintz przedstawiciele 50 tysięcy robotników saskich w uchwalonej jednomyślnie rezolucji stwierdzali: „Z radością ściskamy wyciągnięta do nas bratnią dłoń robotników francuskich… Wierni hasłu Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników <<Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!>> nigdy nie zapomnimy, że robotnicy wszystkich krajów są naszymi przyjaciółmi, a despoci wszystkich krajów naszymi wrogami”.***Druga połowa XIX w. to intensywny rozwój gospodarki europejskiej, szczególnie w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech. Tam też następował przyspieszony wzrost liczbowy robotników, w których wielu myślicieli widziało siłę zdolną do zbudowania ustroju sprawiedliwości społecznej. Najbardziej przysłużyli się tej sprawie Karol Marks i Fryderyk Engels. Filozofię traktowali nie tylko jako naukę objaśniającą rzeczywistość, ale przyczyniającą się do jej zmiany według ludzkiej woli. Oprócz działalności pisarskiej zajmowali się pracą organizacyjną. Na początku byli członkami londyńskiej gminy Związku Sprawiedliwych.

Była to międzynarodowa komunistyczna organizacja o nastawieniu chrześcijańskim, utworzona w 1836 r. przez niemieckich emigrantów socjalistów i rewolucjonistów w Paryżu. Związek Sprawiedliwych działał we Francji, Anglii, Niemczech i Szwajcarii. Swoje cele formułował następująco: „Chcemy wolności i pragniemy, aby wszyscy ludzie na kuli ziemskiej byli wolni jak my, aby nikt nie był uprzywilejowany lub upośledzony, lecz aby wszyscy na równi dzielili ciężary, trudy, radości i rozkosze, to znaczy: aby żyli we wspólnocie”.

W 1847 r. Związek Sprawiedliwych pod wpływem Marksa i Engelsa przekształcił się w Związek Komunistów. W tym samym czasie został opublikowany, napisany przez nich „Manifest komunistyczny”. Praca ta, w której po raz pierwszy ogłoszone zostało hasło: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”, wywarła wielki wpływ na przebieg Wiosny Ludów (1848 – 1849). Po upadu tej rewolucji nastąpiły w Niemczech prześladowania działaczy Związku Komunistów, a na dodatek złego doszło między nimi do poważnych rozbieżności w kwestii opracowania strategii działania na przyszłość. W październiku 1852 r. rozpoczął się przed sądem w Kolonii proces przeciwko grupie przywódczej Związku.

12 listopada zapadł wyrok skazujący siedmiu jego wybitnych działaczy na kary od trzech do sześciu lat twierdzy. Marks zareagował na to pamfletem Rewelacje o procesie w Kolonii (1853), w którym udowodnił, że proces oparty był na sfałszowanych przez policję materiałach dowodowych. 17 listopada 1852 r., pięć dni po wyroku w procesie kolońskim, Związek Komunistów na wniosek Marksa postanowił się rozwiązać. Ponowne próby stworzenia organizacji proletariackiej w skali międzynarodowej podjęto na początku lat sześćdziesiątych. Zdaniem Lisagaraya, kronikarza i uczestnika Komuny Paryskiej, „idea zjednoczenia ucieleśniła się dopiero w roku 1862, gdy na Powszechnej Wystawie w Londynie delegaci robotników Francji zetknęli się z przedstawicielami związków zawodowych Anglii. Wówczas to wzniesiono toast: Niech żyje przyszłe przymierze wszystkich robotników świata!”.

Warto zauważyć, że asumptem do stworzenia jedności robotników na skalę europejską było ich uczestnictwo w akcjach popierających walkę Polaków w Powstaniu Styczniowym, czego przykładem był zorganizowany 22 lipca 1863 r. wiec w Londynie przez angielskie związki zawodowe. Marks i Engels wiązali walkę Polski o niepodległość z interesami całej demokracji i zadaniem obalenia caratu w Rosji. Wielu Europejczyków otwarcie deklarowało swoje sympatie dla walczącego narodu polskiego. W szeregach powstańczych walczyli ochotnicy z różnych krajów – Rosjanie, Francuzi, Włosi, Chorwaci, Węgrzy, Niemcy. Garibaldi zgłosił gotowość wzięcia udziału w powstaniu. Nie krył swoich sympatii dla walczących Polaków także i Wiktor Hugo.

Okrutne stłumienie Powstania Styczniowego przez carat wywołało oburzenie w całej Europie. 28 września 1864 r. w Londynie znów odbył się wiec w obronie Polski. Wzięli w nim udział Anglicy, Irlandczycy, Francuzi, Niemcy, Włosi, Polacy oraz przedstawiciele innych narodowości. Na wiecu postanowiono utworzyć Międzynarodowe Stowarzyszenia Robotników zwane w skrócie Międzynarodówką. Pierwszym przewodniczącym tej organizacji był Marks. On też był autorem jej podstawowych dokumentów: Manifestu inaugurującego i Statutu. Manifest inaugurujący głosił, że robotnicy muszą łączyć walkę o polepszenie warunków pracy i podwyżkę plac z walką o zdobycie władzy; innymi słowy walkę ekonomiczną powinni łączyć z walką polityczną. „Nie słowem, lecz czynem – przekonywał w Manifeście Marks – wykazali robotnicy, że produkcja na wielką skalę i odpowiadająca wymaganiom nauki współczesnej możliwa jest i bez istnienia klasy przedsiębiorców, korzystających z pracy klasy robotników… Manifest napiętnował obojętność „wyższych klas Europy (…) wobec uśmiercenia bohaterskiej Polski”.

Międzynarodówka wzywała robotników do walki z kapitalistami, kierowała strajkami i rozpowszechniała idee socjalizmu. Wzmacniała solidarność proletariatu. Gdy w 1868 r. z polecenia rządu belgijskiego strzelano do strajkujących robotników, Międzynarodówka przeprowadziła składkę wśród proletariatu Anglii i innych krajów. Zebrane pieniądze wysłano do Belgii na rzecz rodzin zabitych. Międzynarodówka niejednokrotnie zmuszała kapitalistów do respektowania robotniczych praw. Tak było między innymi w czasie strajku robotników londyńskich, kiedy fabrykanci chcieli sprowadzić robotników z Francji. Dzięki uświadamiającej akcji Międzynarodówki żaden z robotników francuskich nie dał się wykorzystać jako narzędzie burżuazji.

Międzynarodówka wspierała ruchy narodowowyzwoleńcze. Na jednym z jej kongresów podjęto uchwałę wzywającą do obalenia wpływów caratu w Europie „przez urzeczywistnienie prawa narodów do stanowienia o swym losie oraz przez odbudowanie Polski. Warto też wspomnieć, że w składzie 10 osobowego Komitetu Rady Centralnej (później przekształconej w Radę Generalną) I Międzynarodówki, wchodzili w różnym czasie następujący przedstawiciele rewolucjonistów polskich: Jan Emil Edward Holtorp, Franciszek Rybczyński, kapitan Konstanty Bobczyński, pułkownik Ludwik Oborski, Józef Michał Werecki, Jan Kryński, Antoni Żabicki, pułkownik Józef Rozwadowski i generał Walery Wróblewski, który odegrał wybitną rolę w obronie Komuny Paryskiej. cdn.

Lech Fabiańczyk

Artykuł autorstwa tow. Lecha Fabiańczyka ukazał się w „Dzienniku Trybuna” z dnia 22.03.2021 r.

Manifestacje komunistów we Włoszech

27 lutego 2021 r. Partia Komunistyczna zorganizowała we Włoszech ogólnonarodową akcję protestacyjną przeciwko nadmiernej władzy banków, UE, NATO, w obronie Republiki Włoskiej i świata pracy.

Manifestacje komunistów pod hasłem „Precz z rządem Draghiego, władzą banków, UE i NATO! W obronie Republiki Włoskiej i świata pracy” odbyły się w dwudziestu miastach.

Lider Partito Comunista Marco Rizzo mówił w Rzymie:

Polityka rządu, wspierana przez włoskie i zagraniczne monopole kapitalistyczne, polega na tym, aby to pracownicy i klasa robotnicza ponieśli koszty kryzysu globalnego systemu kapitalistycznego. Republika Włoska opiera się na pracy, musimy przeciwstawić się agresji przeciwko prawom pracowników, zarówno najemnych, jak i samozatrudnionych, których chcemy uczynić bohaterami. Ci, którzy produkują bogactwo kraju, muszą być w centrum decyzji. Potrzebujemy zmiany modelu społeczeństwa.

Podkreślił on konieczność strategicznego sojuszu społecznego pod kierunkiem Partii Komunistycznej. Był to niezwykły dzień, który pokazuje nam drogę do przyszłej współpracy i jedności grup robotniczych, kolektywów i klasowych organizacji politycznych oraz Partii Komunistycznej – komentują włoscy komuniści.

Wspomnienie tow. Adama Zapyłkina (1930-2016)

5 lat temu, 25 lutego 2016 r., zmarł Adam Zapyłkin – działacz społeczny, lokatorski, ideowy komunista. Wspierał KPP i Brzask. Działał w Warszawskim Stowarzyszeniu Lokatorów.

Urodził się w 1930 roku w warszawskiej rodzinie robotniczej. Jego ojciec został rozstrzelany przez hitlerowców w 1943 roku podczas ulicznej egzekucji na warszawskiej Woli, a brat aresztowany i zamordowany na Majdanku.

Adam Zapyłkin jako młody chłopak zaangażował się w akcje małego sabotażu. Wypisywał na murach „PPR Walczy!”, „Pawiak pomścimy”. Podczas jednej z takich akcji został schwytany przez Niemców i miał zostać stracony w ulicznej egzekucji. Wyrwał się prowadzącym go żołnierzom, wskoczył do tramwaju i ocalał.

Od września 1944 roku, po wyzwoleniu warszawskiej Pragi, na której mieszkał, pracował jako goniec dla nowej administracji. Następnie walczył przeciwko ukraińskim faszystom z UPA i bandom zbrojnym w szeregach Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Później służył w Związku Walki Młodych, uczestnicząc w odbudowie Warszawy.

Po ukończeniu studiów pełnił szereg funkcji. Był między innymi dyrektorem naczelnym Monopolu Warszawskiego, dyrektorem w Centralnym Biurze Konstrukcyjnym Urządzeń Budowlanych oraz dyrektorem w Kombinacie Maszyn Budowlanych Bumar Waryński. Pracował również w Ministerstwie Budownictwa.

Na emeryturze angażował się w liczne inicjatywy społeczne. Jako ideowy komunista wspierał KPP i jej gazetę „Brzask”. Działał w ruchu lokatorskim – najpierw w Polskiej Unii Lokatorów, a następnie w Warszawskim Stowarzyszeniu Lokatorów.

Protest studentów uniwersytetu Boğaziçi

Studenci uniwersytetu Boğaziçi w Istambule protestowali przeciwko mianowaniu rektora narzuconego przez partię AKP. Uniwersytet Boğaziçi to renomowana uczelnia i krytyczne forum publiczne wobec rządów Erdogana. Od początku protestów policja zatrzymała 560 ich uczestników. 9 studentów przebywa w więzieniu, a 24 osadzonych w areszcie domowym.

Uniwersytet Boğaziçi to jedna z najbardziej renomowanych tureckich uczelni specjalizująca się w kierunkach technicznych, a także naukach społecznych. Dotychczas był zdominowany przez młodzież i akademików krytycznych wobec polityki władz Turcji. 2 stycznia prezydent Erdogan, wykorzystując uprawnienia, które sam sobie przyznał po próbie puczu z 2016 roku, mianował na rektora Melih Bulu.

Nigdy nie był związany z uczelnią, którą ma kierować. Ma za to powiązania z wielkim kapitałem i rodziną Koç – tureckimi oligarchami. Bulu jest biznesmenem i jednym ze sponsorów partii władzy. W 2015 roku bez powodzenia kandydował z jej list do parlamentu. Od momentu nominacji Bulu przed jego biurem niemal codziennie odbywały się protesty.

Grupy studentów stały odwrócone tyłem do budynku, aby zademonstrować, że nie akceptują władzy nowego rektora. Przeciw decyzji Erdogana wraz ze studentami wypowiedzieli się niektórzy wykładowcy i pracownicy uniwersytetu. Protestujący podkreślają, że narzucone zmiany na uniwersytetach zostały dokonane przed ich otwarciem w trybie stacjonarnym.

1 lutego w Istambule aresztowanych zostało 159 protestujących. Policja zablokowała kampus uniwersytetu i zatrzymywała wszystkich, którzy się w nim pojawili. Nie dopuściła do przemarszu pod biuro rektora, otaczając mniejsze grupy demonstrantów. Zatrzymano również prawników, którzy pojawili się na miejscu, aby bronić studentów.

Kolejnego dnia odbyły się demonstracje solidarnościowe w Istambule i Ankarze. Do ich wsparcia wezwała Komunistyczna Partia Turcji (TKP). Podczas wiecu jej regionalny przedstawiciel stwierdził Rząd jest wrogi wobec młodzieży, nauki i świata pracy, więc atakuje lud. Nie poddamy się, będziemy bronić państwa. Władze regionalne próbowały zakazać zgromadzeń pod pretekstem ograniczeń związanych z pandemią Covid-19. Pomimo to w Istambule pozwoliły na przeprowadzenie niewielkiego zgromadzenia islamistów, którzy poparli nominację nowego rektora uniwersytetu.

5 lutego policja aresztowała ponad 30 uczestników wiecu studenckiego w Izmirze, którego uczestnicy sprzeciwiali się rządowym atakom na młodzież, przedstawicieli mniejszości narodowych i seksualnych. Siły policyjne używały gazu łzawiącego i gumowych pocisków przeciwko młodzieży gromadzącej się w rożnych punktach miasta.

6 lutego prezydent Erdogan wydał kolejny dekret, zapowiadając nominację kolejnych 11 rektorów. Planuje również ustanowienie oddziałów uniwersytetu Boğaziçi w okupowanej przez tureckie wojska i sprzymierzonych z nimi islamskich terrorystów, części syryjskiego regionu Aleppo. Erdogan stwierdził, że protestujący studenci atakują „wartości narodowe i duchowe”. Nazwał ich także „terrorystami”.

Komentując sytuację Sekretarz Generalny TKP – Kemal Okuyan powiedział w społeczeństwie nagromadziło się wiele złości i złość ta szuka sposobów wyrazu. Gdy je znajdzie w społeczeństwie rozwinie się więź sympatii i wspólnie przystąpi ono do protestów.

Protesty studentów okazały się na tyle dotkliwe, że od nominacji w styczniu rektor uniwersytetu Boğaziçi nie był w stanie podjąć normalnej pracy i zarządzać uczelnią. Pomimo prób nie udało mu się też znaleźć nikogo kto chciałby zostać jego zastępcą.

Grecja: Studenci i pracownicy w obronie wolności

Na początku roku 2021 greccy studenci i pracownicy oświaty protestowali na ulicach większości miast przeciwko ograniczaniu przez władze państwowe prawa do zgromadzeń oraz autonomii uczelni.

21 stycznia protestowali członkowie 25 organizacji studenckich i młodzieżowych, wspierani przez związki zawodowe pracowników oświaty. Demonstracje odbyły się pod hasłami „Bronimy naszej edukacji i przyszłości”. Protest spowodowały plany rządu, który chce zorganizować dodatkowe siły policyjne, które będą pilnowały uniwersytetów po ich otwarciu.

Centroprawicowe władze Grecji planują ograniczyć autonomię szkół wyższych pod pretekstem walki z pandemią.Protestujący studenci oraz pracownicy oświaty przypominali, że 30 milionów euro, które mają być wydane na policję, można by przeznaczyć na realną ochronę społeczeństwa przed Covid-19. Komitet Centralny Komunistycznej Partii Grecji, która poparła protesty, napisał w oświadczeniu:

Jeśli rząd uważa, że pozbędzie się studentów oraz ich uzasadnionych żądań, to się kompletnie myli! Oni nie powiedzieli ostatniego słowa! Będą kontynuować walkę o otwarte, dostępne i darmowe studia, promujące naukę dostępną społeczeństwu, a nie służącą inwestycjom nielicznych. Będą walczyć o uniwersytety oparte o zasadę wolności akademickiej i wolności badań, wolne od represji i autorytaryzmu!

Kolejny protest odbył się 28 stycznia w Atenach, Salonikach i innych większych miastach. Tysiące młodych ludzi wyszły protestować przeciwko planom ograniczenia autonomii uczelni, a także ograniczeniu prawa do zgromadzeń. Demonstracje odbyły się w dniu przyjęcia przez parlament ustawy zakazującej, pod pozorem walki z pandemią, gromadzenia się ponad 99 osób. Prawo to utrudnia również zgłaszanie i legalizowanie demonstracji.

Centrala związkowa PAME tak napisała w oświadczeniu, wzywając ludzi do kolejnych protestów:

Rząd który redukuje wydatki na publiczne szpitale podczas pandemii, a przyznaje przywileje biznesowi, rząd, który nie ma pieniędzy na lekarzy i nauczycieli, a jednocześnie przyznaje dotacje liniom lotniczym, hotelarzom i armatorom, a także finansuje „specjalne siły bezpieczeństwa” oraz policję, pokazuje iż system, który tworzy nędzę, bezrobocie, wyzysk i represje, jest zdecydowanie antypracowniczy.

Włochy: Strajk o poprawę bezpieczeństwo pracy

29 stycznia 2021 roku tysiące pracowników demonstrowały we Włoszech przeciwko polityce centro-prawicowego rządu przy wsparciu związków zawodowych, organizacji studenckich, młodzieżowych i Frontu Młodzieży Komunistycznej (FGC).

Do strajku wezwały główne centrale związkowe działające w branżach: logistyki, dokerów, transportu publicznego, nauczycieli i innych pracowników edukacji, ochrony zdrowia oraz handlu. Protest poparły organizacje studenckie i młodzieżowe, w tym Front Młodzieży Komunistycznej (FGC).

W największych miastach, między innymi w Mediolanie, Perugii oraz Bari, protesty odbywały się pod hasłem walki o poprawę bezpieczeństwa w miejscu pracy.

Pracownicy domagają się lepszych zabezpieczeń w okresie pandemii oraz odnowienia obowiązujących wcześniej branżowych układów zbiorowych. Żądają zaprzestania zwolnień spowodowanych przez lockdown, a także wprowadzenia dochodu gwarantowanego dla bezrobotnych. Włoscy pracownicy walczą również o poprawę dostępu do służby zdrowia i innych usług publicznych. Domagają się aby wsparcie publicznej ochrony zdrowia stało się priorytetem państwa.

W tym celu postulują wprowadzenie „podatku dla milionerów” obejmującego 10% najbogatszych.Studenci wystąpili z żądaniem zmniejszenia klas, zapewnienia lepszych standardów bezpieczeństwa, a także zatrudnienia większej liczby nauczycieli. Chcą również lepszych procedur testowania uczniów i pracowników szkół na Covid-19 i śledzenia rozwoju infekcji.

W oświadczeniu związku zawodowego SI Cobas czytamy:

Niemal rok po eksplozji kryzysu pandemicznego warunki życiowe i płacowe milionów pracowników wciąż się pogarszają. Tysiące zakażonych i zmarłych, szczególnie w miejscach pracy oraz kryzys zdrowotny, są oznakami klęski polityki powstrzymywania choroby wprowadzonej na poziomie krajowym i regionalnym. (…) Kryzys pandemiczny obnażył katastrofę publicznej służby zdrowia spowodowaną działaniami rządów i rad regionalnych trwającymi od 40 lat, a polegającymi na stałym cięciu wydatków na publiczną służbę zdrowia przy promowaniu prywatnej.

Sekretarz Krajowy FGC Lorenzo Lang powiedział:

Dzisiejsze mobilizacje mają wielkie znaczenie. Tysiące uczniów wyszły na ulice wraz ze strajkującymi pracownikami. Przez lata mówiliśmy, że sam ruch studencki nie wystarczy, a studenci, pracownicy i bezrobotni muszą zjednoczyć się w walce. Potrzebujemy zjednoczonego frontu klasowego aby odpowiadać na antyspołeczną politykę i atak kapitalistów.

Masowe protesty w Indiach

Setki tysięcy indyjskich rolników protestowały 25 i 26 stycznia 2021 roku przeciwko nowemu prawu rolnemu wprowadzonemu we wrześniu 2020 roku przez prawicowy rząd Narendry Modi’ego.

Znosi ono instytucję państwowego skupu produktów rolnych oraz cen gwarantowanych. Działa również na korzyść wielkich producentów żywności, którzy będą mogli skupować produkty od rolników, narzucając własne warunki. Rząd wyłączył również niektóre rodzaje ziarna z listy produktów kluczowych, których ceny były dotąd ograniczone. To również wzmocni rolę koncernów, mogących spekulować cenami.

Największy protest odbył się w stolicy kraju Delhi. W święto narodowe – Dzień Republiki 26 stycznia, rolnicy ruszyli do centrum miasta na tysiącach traktorów. Protest zorganizował Ogólnoindyjski Związek Rolników, wspierany między innymi przez Komunistyczną Partię Indii oraz Komunistyczną Partię Indii (Marksistowską).

Kolumny traktorów wjechały do miasta z różnych kierunków, między innymi z punktów na obrzeżach stolicy, które już od grudnia zeszłego roku są okupowane przez protestujących rolników. W niektórych miejscach policja próbowała zatrzymać przejazd. Blokady zostały jednak przerwane. Protestujący zgromadzili się obok Czerwonego Fortu, symbolicznej budowli, przy której władze kraju w Dzień Republiki przyjmują defilady wojskowe.

Protesty odbyły się też w innych regionach Indii, między innymi w Mumbaju, gdzie zablokowano centrum miasta. W stanie Madhya Pradesh rolnicy urządzili przejazd dużą liczbą wozów ciągnionych przez woły. W stanie Tamil Nandu traktorzyści i motocykliści, pomimo policyjnego zakazu, przejechali ulicami stolicy regionu.

Skierowane do władz wezwanie do wycofania prawa rolnego podpisały Komunistyczna Partia Indii, Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska), Komunistyczna Partia Indii (Markistowsko-Leniniowska), Rewolucyjna Partia Socjalistyczna oraz Ogólnoindyjski Blok Postępu. Domagają się one reformy rolnej opracowanej przy współudziale samych rolników.

W trwających od 2 miesięcy protestach życie straciło około 150 rolników. Po masowych protestach władze rozpoczęły negocjacje z rolnikami. Nowe prawo rolne trafi do Sądu Najwyższego, który oceni czy jest ono zgodne z konstytucją.

Szacuje się, że niemal połowa ludności Indii pracuje w rolnictwie oraz zawodach z nim powiązanych. Dominują małe i średnie gospodarstwa rolne. Liberalizacja prawa oraz zwiększenie przywilejów dla wielkich producentów rolnych oraz ponadnarodowych korporacji może zagrozić życiu 500 milionów mieszkańców kraju, którzy już obecnie są zagrożeni niedożywieniem.

Wyklęty bojownik o wolność Konga

17 stycznia 2020 r. minęło 60 lat od zamordowania Patrice’a Lumumby. Lumumba był bojownikiem Kongijskiego Ruchu Narodowego, który dążył do poprawy sytuacji społecznej swojego narodu. Wygrał on demokratyczne wybory po wyzwoleniu Konga spod władzy belgijskich kolonialistów.

Jako premier Demokratycznej Republiki Konga znacjonalizował między innymi złoża zasobów naturalnych, eksploatowane wcześniej przez belgijskie koncerny. Dążył do poprawy sytuacji społecznej poprzez powszechny dostęp do edukacji, służby zdrowia i innych usług publicznych.

Pod naciskiem CIA oraz belgijskich imperialistów rząd Lumumby został obalony, a on sam aresztowany przez zbuntowanych wojskowych. W obronie legalnego premiera DR Konga nie stanęła Organizacja Narodów Zjednoczonych, która miała nadzorować pokojową dekolonizację regionu oraz rozwiązywać konflikty w regionie.

17 stycznia 1961 roku, po wielu dniach tortur, Lumumba został rozstrzelany przez puczystów. Po jego zabójstwie Uniwersytet Przyjaźni Ludowej w Moskwie otrzymał imię Patrice’a Lumumby.

W Kongo na wiele lat zapanowała wojskowa dyktatura, wspierana przez CIA, a także rządy Belgii i Francji, utrzymujące swoje postkolonialne wpływy.

Antyspołeczna terapia szokowa Balcerowicza

28.12.1989 r. Sejm RP przyjął pakiet ustaw określanych jako „plan Balcerowicza”. Była to antyspołeczna terapia szokowa, przygotowana przez międzynarodowe instytucje finansowe i wielki kapitał zagraniczny.

Plan Balcerowicza oznaczał wprowadzenie w Polsce programu dostosowawczego, przygotowanego przez międzynarodowe instytucje finansowe i wielki kapitał.

Działanie to miało ogromne znaczenie społeczne, a jego negatywne skutki są odczuwalne do dzisiaj. Główne założenia programu opierały się na zmniejszeniu deficytu budżetowego, uwolnieniu rynku oraz rozłożonej na kilka lat prywatyzacji niemal wszystkich dziedzin gospodarki.

W pracach nad zmianami prawnymi po dojściu do władzy gabinetu Tadeusza Mazowieckiego obok ministra finansów Leszka Balcerowicza brał udział Jeffrey Sachs – amerykański ekonomista, jeden z ekspertów Międzynarodowego Funduszu Walutowego, przedstawiciel szkoły chicagowskiej, promującej najbardziej bezwzględne i antyspołeczne rozwiązania ekonomiczne. Sachs w latach 80. był doradcą ekonomicznej boliwijskiej junty i uczestniczył w przeprowadzaniu planów cięć socjalnych w tym kraju. Wypracował model tak zwanej terapii szokowej, łączącej polityczną opresję z podporządkowaniem gospodarki władzy wielkiego kapitału.

Opracowany przez niego plan dla Polski, który swoim nazwiskiem firmował Leszek Balcerowicz, przed przedstawieniem parlamentowi został uzgodniony podczas szczytu MFW i Banku Światowego w Waszyngtonie. Te dwie instytucje przygotowały swoje zalecenia dla rządu Tadeusza Mazowieckiego i zaakceptowały plan reform ekonomicznych. Przygotowany przy ich współpracy model był zwany „konsensusem waszyngtońskim”.

W parlamencie plan Balcerowicza nie został poddany szerszej dyskusji. Posłowie w większości nie znali jego szczegółów. Jako jego główne cele rząd przedstawił walkę z galopującą inflacją oraz „normalizację” sytuacji ekonomicznej. Pierwsze jego skutki były widoczne już wkrótce po przyjęciu planu. W ciągu 1990 roku bezrobocie wzrosło ponad 20-krotnie z 0,3% w styczniu do 6,5% w grudniu tego samego roku. W kolejnym roku nadal rosło w szybkim tempie, zwiększając się dwukrotnie do 12,2 % w grudniu 1991 roku.

Głównym powodem była tzw. restrukturyzacja przemysłu, polegająca na likwidacji największych przedsiębiorstw. Zatrudnienie w przemyśle w latach 1990-1993 spadło o milion pracowników, z 4,6 mln do 3,6 mln osób. Spadek ten został zahamowany dopiero po roku 2003, po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Obecnie utrzymuje się na poziomie ok. 3 mln, jest to jednak zatrudnienie o zupełnie innym charakterze i inny przemysł niż w roku 1989. W toku przygotowań do prywatyzacji oraz sprzedaży największych fabryk wiele z nich zostało zlikwidowanych. Ofiarą przemian w pierwszej kolejności padł przemysł ciężki, elektroniczny oraz włókienniczy. Zmniejszył się poziom innowacyjności, ponieważ przemiany narzuciły model, w którym głównym zadaniem przemysłu w Polsce był montaż wyrobów produkowanych za granicą.

Dezindustrializacja spowodowana planem Balcerowicza została zahamowana po wejściu Polski do Unii Europejskiej w wyniku inwestycji wielkich ponadnarodowych koncernów. Nowe przedsiębiorstwa są jednak zależne od zagranicznych dostaw i w większości nie polegają na rodzimej myśli technicznej.Innym skutkiem planu Balcerowicza była likwidacja Państwowych Gospodarstw Rolnych. Zostały one zniszczone w ramach komercjalizacji gospodarki, jednak działanie to miało głównie podłoże polityczne.

Plan zakładał marginalizację wszelkich form własności poza własnością prywatną. Jego skutkiem była więc również marginalizacja spółdzielni rolniczych. Obecny kształt rolnictwa, w którym gospodarczo dominują wielcy prywatni, przemysłowi producenci, jest skutkiem działań jeszcze z początku lat 90. zeszłego wieku.

W sferze bytowej Plan Balcerowicza odbił się na finansach większości gospodarstw domowych. Jeszcze przed uchwaleniem pakietu reform rząd Mazowieckiego zadecydował o podniesieniu wielu opłat, na przykład za energię elektryczną i uwolnieniu regulowanych dotąd cen produktów pierwszej potrzeby. Pensje po roku 1990 wzrosły znacząco, jednak nie zrównoważyły szybkiego wzrostu cen oraz likwidacji dodatkowych uprawnień, które przedtem posiadali pracownicy różnych branż.

Siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia spadła. Pojawiło się nieznane wcześniej zjawisko skrajnego ubóstwa. W 1994 roku 6,4% gospodarstw domowych uzyskiwało dochody poniżej minimum egzystencji. Zakładane przez plan Balcerowicza uwolnienie gospodarki przyniosło przede wszystkim wzrost wpływów i przywilejów wielkiego kapitału. Zyskał on rynki zbytu dla swoich produktów, a przede wszystkim źródło taniej siły roboczej.

Rezerwowa armia pracy w postaci bezrobotnych powodowała, że również warunki samego zatrudnienia uległy pogorszeniu.

Plan Balcerowicza nie był rozwiązaniem charakterystycznym jedynie dla Polski. Również inne dawne kraje socjalistyczne zostały poddane podobnym, zaplanowanym przez kapitał reformom.

Lewica marksistowska wygrała wybory w Kerali

Lewicowy Front Demokratyczny (LDF) – koalicja utworzona przez Komunistyczną Partię Indii (Marksistowską) – CPI(M) oraz mniejsze ugrupowania lewicowe wygrała wybory lokalne w indyjskim stanie Kerala.

Wybory odbyły się w dniach 8-14 grudnia, a 16 grudnia komisja wyborcza ogłosiła oficjalne wyniki. Spośród 1199 lokalnych organów samorządu lewicowa koalicja zdobyła bezwzględną większość mandatów lub wygrała w 670.

Główna siła opozycyjna w Kerali – centrowy Indyjski Kongres Narodowy oraz związane z nim ugrupowania będą miały większość w 471 samorządach, a prawicowa partia premiera Indii Narendy Modi’ego – Bharatiya Janata Party jedynie w 25 okręgach.

Komuniści zanotowali duży wzrost poparcia. Zdobyli większość między innymi w radzie miejskiej stolicy stanu – miasta Thiruvananthapuram. W centrum gospodarczym Kerali, mieście Kochi, po raz pierwszy od 10 lat pokonali Indyjski Kongres Narodowy, który dotąd rządził miastem.

Komentatorzy przypisują sukces wyborczy partii komunistycznej skuteczności walki z pandemią Covid-19. W Kerali zapewniono darmowy dostęp do służby zdrowia wszystkim potrzebującym.

Komunistyczne władze stanu rozwinęły także programy pomocy dla grup ludności, które najbardziej ucierpiały w wyniku pandemii. Licząca ponad 34 miliony mieszkańców Kerala była stawiana jako wzór organizacji służby zdrowia oraz zwalczanie Covid-19. Zanotowano w niej około 2,7 tys zgonów, podczas gdy w całych Indiach było ich ponad 145 tysięcy.

Sukces koalicji stworzonej przez komunistów był możliwy również dzięki oparciu kampanii wyborczej na współpracy ze wspólnotami lokalnymi. Udało się w ten sposób przezwyciężyć propagandę części mediów komercyjnych, atakujących rządzącą lewicę i wzywających do głosowania na opozycję. Skutku nie przyniosło również zaangażowanie niektórych instytucji centralnych, które przekazywały pośrednio fundusze na promowanie partii premiera Modiego – BJP.

Władze Indii ograniczyły środki przekazywane Kerali środki z budżetu centralnego. Rząd stanu był jednak w stanie znaleźć inne środki do sfinansowania programów społecznych.Kerala jest jednym ze stanów najmocniej opierających się rządzącej Indiami prawicy. Mieszkańcy tego regionu wykazują przywiązanie do świeckich oraz postępowych wartości, a także kwestiach takich jak prawa kobiet oraz wspieranie grup wykluczonych.Wynik wyborów jest dobrym prognostykiem przed zapowiadanymi na rok 2021 wyborami do parlamentu stanowego. Sondaże wskazują, że komuniści powinni w nich zachować władzę w Kerali.

Wiece ludowe przeciwko ustawie o globalnym bezpieczeństwie

We Francji w dobie pandemii mają miejsce marsze wolności i sprawiedliwości. Nie może być mowy o zalegalizowanej przemocy policyjnej służącej do tłumienia ulicznych obywatelskich protestów. Ludzie masowo domagają się wycofania całej tej ustawy, a nie korekty wybranych przepisów.

Ogromna kakofonia panuje obecnie w rządzie i wśród większości parlamentarnej we Francji po ogłoszeniu w poniedziałek 30 listopada 2020 r. całkowitego przeredagowania art. 24 proponowanej ustawy o globalnym bezpieczeństwie. Żeby dobrze rozumieć wagę tego bezprecedensowego od trzech lat sukcesu powszechnej mobilizacji z 28 listopada trzeba rozumieć, że władza próbuje ugasić pożar, który sama rozpoczęła.

Władza zamierza skończyć z buntem ludu, który ciągle trwa od trzech lat na wysokim poziomie (żółte kamizelki, strajk kolejarzy i transportu miejskiego, manifestacje antyrasistowskie, manifestacje personelu medycznego, mobilizacja przeciwko reformie emerytur, manifestacje przeciw komercjalizacji wyższych uczelni, itd).

Ww. manifestacja, mimo lockdownu i bardzo późnej legalizacji, bo prawie o godz. 23 wieczorem w przededniu, zgromadziła do pół miliona osób. Rząd musiał wycofać się bo protest miał odbyć nawet gdyby był nielegalny, a wszystko wskazywało na to, że będzie masowy. Tym samym obywatele udowodnili po raz kolejny w historii demokracji, że reakcja władz zależy nie od górnolotnych haseł czy przepisów prawa ale układu sił między określonymi grupami i klasami społecznymi a władzą na służbie elit posiadających. Tym razem władze były zmuszone do ucieczki.

Próbują teraz uspokoić gniew ludu, usuwając art. 24 z proponowanej ustawy o globalnym bezpieczeństwie. … Tyle, że ich celem jest aby lepiej zabezpieczyć przynajmniej postanowienia art. 25 tej samej ustawy o «separatyzmie», czyli zalegalizować islamofobię i zarządzenie kultów oraz idei przez państwo niby świeckie, pod pretekstem zwalczania terroryzmu. Nadal mają także obowiązywać artykuły 21 i 22, które wprowadzają narzędzia masowego nadzoru służb bezpieczeństwa nad obywatelami – w tym stosowanie samolotów bezzałogowych z kamerami (art. 22), co stanowi kolejne zagrożenie dla wolności słowa i demonstracji oraz uniemożliwia ochronę źródeł informacji dziennikarzy i bezpieczeństwa ich informatorów.

Wszystkie te naruszające wolność przepisy, jak również przepisy dotyczące krajowego systemu egzekwowania prawa, stanowią zagrożenie dla prawa do informacji i bycia informowanym. Większość społeczeństwa czy to żółte kamizelki, imigranci, dziennikarze, adwokaci, związkowcy, czy lewica, itd. uważa więc, że cała ustawa musi zostać usunięta, Wszyscy są tego samego zdania. Koordynacja obywatelska i zbieżność ruchów protestacyjnych.

Koordynacja «Stop Loi Sécurité Globale» potępiła przemoc policyjną w dniu mobilizacji 28 listopada, ale kolejna manifestacja, 5 grudnia, spotkała się z jeszcze większą prowokacją ze strony sił porządkowych i agresją wobec manifestantów, a także kilkunastu reporterów2. W wielu miastach Francji odbyły się wiece lub demonstracje, często zbieżne z działaniami prowadzonymi w ramach narodowego dnia walki z bezrobociem i prekaryzacją.

Nacisk społeczny, represje, a także przemoc policyjna, której ukrywanie ułatwiłaby ww. ustawa, stanowią więc część składową tej samej polityki niesprawiedliwości wobec określonych grup ludności, wykluczonych, imigrantów, prekariuszy, emerytów, itp oraz opozycjonistów i dysydentów. Dlatego też, dopóki nie nastąpi rzeczywiste wycofanie całej ustawy o bezpieczeństwie globalnym oraz przebudowa w duchu demokratycznym krajowego systemu utrzymania porządku, protesty będą się mnożyć.

Koordynacja przeciwko ustawie o bezpieczeństwie globalnym zrzesza ludzi i organizacje różnych środowisk. Skupia regionalne związki zawodowe, konfederacje związkowe, małe firmy, kolektywy pracownicze i lokalne, stowarzyszenia dziennikarzy i filmowców, stowarzyszenia obywatelskie, organizacje praw człowieka, komitety rodzin ofiar przemocy policyjnej, kolektywy dzielnicowe klasy robotniczej, eksmitowanych, rannych i żółte kamizelki. Interweniuje także na polu sądowym przeciwko konkretnym działaniom określonych sił policyjnych i państwowych. Gniew jest teraz powszechny i tym bardziej narastający, że nowe nagrania aktów przemocy policyjnej pokazały wszystkim cierpienia i akty tortur ze strony sił policyjnych, co uwrażliwiło ludność. Stąd dążenie władzy do utajania takich rzeczy w przyszłości.

Widzimy reakcję matek na to gdy ich dzieci, które wychowywały, spotykały się z bezprawną przemocą. W dzielnicach imigrantów ostatnim widokiem jaki widzieli ich synowie były radosne twarze oprawców, obojętnych na okrzyki bólu, pękające kości i tryskająca krew. Te twarze, te obrazy, rząd chciałby ocenzurować na mocy paragrafu 24 proponowanej ustawy o bezpieczeństwie.

Wymazanie takich obrazów nie wymazuje jednak rzeczywistości, ani problemu, wręcz przeciwnie. Wielu ludzi zmobilizowało się we wszystkich miastach Francji dwukrotnie w listopadzie 2020 roku, pomimo lockdownu i epidemii, aby nie współuczestniczyć w tej polityce władz zaprzeczania prawdzie i forsowania bezprawia.

Mimo wycofania się rządu z paragrafu 24, droga do pełnej wolności jest daleka, dlatego nadal trzeba podtrzymywać apele o masową mobilizację w całej Francji. Wszyscy wspólnie domagają się zakwestionowania pozycji policji i rezygnacji ustawy o globalnym bezpieczeństwie, która stanowi tylko kolejne narzędzie uciszania ludu.

Mobilizacja ma także na celu położenie kresu politycznemu i sądowemu nękaniu działaczy politycznych, społecznych i obywatelskich, takich jak Ian B. z Kolektywu «Rozbrójmy ich», reżyser filmu „à nos corps défendant”, który 3 grudnia 2020 roku został niesłusznie skazany na karę więzienia na podstawie wyraźnie sfabrykowanych przez władze zarzutów stosowania przemocy. Ludzie domagają się także zniesienia IGPN, czyli policyjnego organizmu stworzonego rzekomo do pilnowania «prawości» policjantów, który systematycznie tuszuje sprawy. Społeczeństwo żąda stworzenia obywatelskiej instytucji nadzoru nad działaniami policji całkowicie niezależnej od służb porządkowych i władz.Protest w obronie prawa do informacji.

Kilku dziennikarzy, redaktorów, prezenterów i redaktorów francuskich telewizyjnych magazynów informacyjnych, w tym nawet do niedawna znanych z posłuszeństwa wobec władz, zwracało się podczas tych protestów do rządu o rezygnację z konwencji naruszających prawo prasowe. Dziennikarze audiowizualni, twórcy filmów dokumentalnych, redaktorzy, reżyserzy i wydawcy czasopism informacyjnych ujawnili nowe przeszkody stawiane przez rząd wolności informacji. Próby kontroli filmowania manifestacji i protestów przez władze (policja, wymiar sprawiedliwości, administracja więzienna) nigdy nie były tak częste jak ostatnio.

Świadczą one o tym, że we Francji, jak zresztą we wszystkich krajach kapitalistycznych i niby liberalno-demokratycznych, mamy do czynienia z procesem który przypomina koniec lat dwudziestych minionego wieku lub sytuację krajów Ameryki Łacińskiej lat 60. i 70. Protestujący dziennikarze ogłosili więc «Nie będziemy akredytować naszych dziennikarzy do relacjonowania demonstracji».

Jeden z przykładów obecnej ewolucji polega na tym, że przed wydaniem zezwolenia na filmowanie policjantów w ramach wykonywania ich obowiązków, krajowe służby policyjne do kontaktów z mediami domagają się zatwierdzenia relacji przed jej emisją. Wymagają od producentów sporządzających relacje podpisania umowy, zgodnie z którą « policja będzie oglądała program w wersji ostatecznej przed jego pierwszą emisją w czasie umożliwiającym ewentualne zmiany (…) będzie jedyną osobą prawną uprawnioną do ostatecznego zatwierdzenia treści opracowanych z prawnego, etycznego i deontologicznego punktu widzenia w porozumieniu z firmą (…) Nagrania nie mogą naruszać wizerunku krajowych sił policyjnych ani zawierać scen, które mogłyby zostać uznane za „szokujące” (…) Żaden z fragmentów nie może być nadawany bez wyraźnej zgody przedstawiciela krajowych sił policyjnych».

Oto przykład tego czego domagają się instytucje podległe władzom «Republiki». Taki przykład staje się coraz częstszy. Nowe przepisy stają się wyraźną przeszkodą dla prerogatyw redakcyjnych i prawa społeczeństwa do informacji. Prasa ma w tym systemie znaleźć się pod kontrolą ustawodawcy oraz realizować wytyczne władz administracyjnych. Ustawa o wolności prasy z 1881 roku, która szczegółowo określa przestępstwo zniesławienia oraz prawo ludzi do obrony wizerunku stanowi zabezpieczenie praw obywatelskich, nawet jeśli dotychczas nie zawsze była ścisłe respektowana, co ewoluowało razem z układem sił między kapitałem a pracą.

Ponadto z biegiem czasu dodawano do ustawy karty etyczne, które od pierwszego tekstu z 1918 r. były stale ulepszane w wyniku doświadczeń z ich skutecznością w obronie praw obywatelskich, zawodowych i demokratycznych. Działy informacji i czasopism, redakcje gazet i mediów audiowizualnych oraz ich zespoły są prawnie odpowiedzialne za zapewnienie przestrzegania zobowiązań prawnych i etycznych.

Wszystkie informacje przed emisją podlegają weryfikacji przez działy prawne danej redakcji. Prowadzenie ankiet w sprawach szczególnie delikatnych takich jak dotyczące terroryzmu lub bezpieczeństwa narodowego, wymaga szczególnych środków ostrożności, które są mniej czy bardziej brane pod uwagę w zależności od właścicieli danego medium, stanu demokratycznej mobilizacji społeczeństwa i układu sił klasowych.

Tym niemniej dotychczasowe ustawy stanowiły pewną przeszkodę przed samowolą władz i elit posiadających. Cały ten system jest dziś zagrożony w wyniku rosnącej przemocy policyjnej oraz wzrostu autorytaryzmu władz i elit, rosnących trudności gospodarczych, a także spadku poziomu życia mas. Wymagając pozwolenia na relacje i filmy dokumentujące działania władz, obecny rząd chce przyznać sobie prawo do cenzury. Żaden obywatel, który chce mieć prawo do informacji, nie może takiego czegoś zaakceptować.

Nie do zaakceptowania jest także, aby w państwie pretendującym do miana demokratycznego spójność prawna, etyczna i deontologiczna danej informacji miała być nadzorowana przez ministerstwa, a szczególnie ministerstwo od spraw bezpieczeństwa. To przypomina najgorsze okresy minionego wieku.

Społeczeństwo w swej lwiej części nie może zrozumieć uporczywości dążenia do ograniczenia wolności informacji akurat w momencie kiedy kryzys ekonomiczny, społeczny i epidemiologiczny wymaga jedności oraz mobilizacji wszystkich.

Personel szpitalny szczególnie, pielęgniarki, salowe, sprzątaczki, lekarze, administracja, którego zachowanie i oddanie od początku pandemii graniczy z bohaterstwem pamięta gdy pielęgniarki manifestujące w czerwcu br. żądając zwiększenia wydatków na rzecz służby zdrowia, zostały mimo legalności ich manifestacji i jej pokojowego charakteru «przywitane» na paryskim placu … Inwalidów gazem i pociskami LBD.

Czy takie haniebne sceny mają się stać regułą w kraju «deklaracji praw człowieka» … i rosnącego bezrobocia, prekariatu, bezdomności, biedy i ogólnego kryzysu kapitalizmu globalnego? Oto zasadnicze już pytanie.

Bruno Drwęski

Artykuł niniejszy nadesłał jego autor, Bruno Drwęski. Opinie i poglądy w nim zawarte nie muszą być zgodne z poglądami Redakcji. Tekst ukazał się na fanpage’u Brzasku 11.12.2020 r.