Wielka klęska IPN w demaskowaniu zbrodni

Wielka plama kompromitująca IPN w demaskowaniu „Zbrodni komunistycznych”, jak poinformował sam IPN, iż w końcu br. zostanie zakończone, najbardziej spektakularne śledztwo, dotyczące „zbrodni komunistycznej, polegającej na sprowadzeniu niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji powietrznej”. Mówiąc prawdę, dotyczyć to miało katastrofy lotniczej w Gibraltarze w 1943 roku.

Śledczy IPN obiecywali w tej sprawie rewelacje mające wynikać z tej katastrofy, przesłuchiwano świadków, gromadzono całe tomy materiałów, ekshumowano ciało generała Sikorskiego oraz kilku innych ofiar. Wydano na całą tą „imprezę” masę pieniędzy (nie wiadomo ile) i nic nie wyszło.

„Zbrodnia komunistyczna” nie została wykryta. Generalnie można stwierdzić, iż historycy IPN mogą być niezłymi śledczymi. Przecież w końcu technika śledcza, jak również badawcza, są ze sobą powiązane. Historycy śledczy z IPN, mieli udowodnić zakładaną tezę, jeżeli była katastrofa lotnicza, to musiał być również spisek, i to na pewno komunistyczny, i co na końcu się okazało? Brak spisku.

Cały zgromadzony materiał generalnie do sprawy nic nie wniósł. Jedynym realnym skutkiem śledztwa było to, że podczas ponownego pochówku ubrano zwłoki generała w mundur, o czym zapomniano podczas pierwszego pogrzebu.

Cała ta żenująca farsa historyczna stwarza bardzo niebezpieczne przypuszczenie, iż do podobnego rezultatu dąży wielkimi krokami również prowadzone przez Macierewicza śledztwo smoleńskie, prowadzone również z wielkim rozmachem oraz gorliwością, z góry z założoną tezą, iż katastrofa smoleńska, to nic innego jak spisek. Można mieć nadzieję, iż ta farsa również zakończy się kompromitacją jego autora, jak katastrofa z 1943 roku.

 

J.Ł 2013-12-27

Celebracja restauracji kapitalizmu w Polsce

„Cały Świat Demokratyczny Polski” przygotowywał się do uroczystych obchodów 25 rocznicy powrotu kapitalizmu w Polsce: obalania „znienawidzonego komunizmu” podczas obrad Okrągłego Stołu oraz „odzyskania niepodległości” przez Polskę i „wyzwolenia” spod „okupacji sowieckiej”. Co też naród polski zyskał dzięki temu, obalając „komunizm”, którego w Polsce nie było, i jakie uzyskał korzyści od „demokracji zachodniej”? W wywiadzie przeprowadzonym przez red. nacz. „Super Expresu” Sławomira Jastrzębskiego (pisma nie lewicowego), prof. Witold Kieżuń* – znany ekonomista – opowiadał, w jakiej sytuacji znalazło się społeczeństwo polskie po zmianie ustroju.

Postępujący lawinowo postęp technologiczny, w którym partycypują przede wszystkim najbogatsze państwa świata, tworzy nowe możliwości ekspansji wielkich koncernów. Globalizacja zaczyna iść w parze z neokolonializmem. Formalna niepodległość danego państwa w tym również Polski ma przestać przeszkadzać państwom trzecim- a raczej międzynarodowym koncernom- w dysponowaniu jego majątkiem. Najpełniej wraziło się to w koncepcji opracowanej przez Johna Williamsona pod koniec lat 80-tych zwanej konsensusem waszyngtońskim.

Zwykle zaczyna się to od dużej łapówki. Bardzo dużej, jeśli chodzi o kieszeń jednego czy kilku polityków, względnie urzędników, ale bardzo niskiej jeśli chodzi o wartość nabytego dolara. Łapówka otwiera drzwi do nabycia określonej fabryki dużo poniżej jej wartości. Znajduje się ona na terytorium niepodległego kraju ale zyski z niej płyną za granicę. Oczywiście pracują w niej miejscowi pracownicy, zatrudnieni za bardzo niskie wynagrodzenie, co obserwuje na codzień w naszym kraju. Dotyczy to wszystkiego: fabryk, kopalń, lasów, pól itp. Pozostaje natomiast niewielki procent lokalnych przedsiębiorstw, które znajdują się w gestii miejscowych notabli.

Jak to wyglądało w Europie? ZSRR trzeszczał w szwach, w krajach bloku wschodniego wyraźnie zaczęła kształtować się struktura zbliżona do powstającego kapitalizmu, nazywanego dla oszustwa „wolnym rynkiem”. W Polsce Rzeczypospolitej Ludowej, w latach 80-tych ubiegłego wieku prywatna własność wytwarzała już około 20 procent dochodu narodowego (ciekawostką jest, że uznawany za „lewicowego” b. prezydent Aleksander Kwaśniewski jest gorącym zwolennikiem neoliberalnych przemian ekonomicznych). W partiach nazywających się „robotniczymi”, „socjalistycznymi” itp., a sprawującymi władzę dochodziło do zmiany postaw ideologicznych, na co nakładała się refleksja Wielkiego światowego kapitału (patrz wycieczki działaczy „lewicowych takich jak : Kwaśniewski, Miller, Jaruzelski i wielu, wielu Innych), rodziła się pokusa zmiany ustroju, iż warto by było zagarnąć kawałek planety, iż istnieje szansa zdobycia nowych rynków. Rynków znacznie lepszych od państw Trzeciego Świata . bo związanych z wykwalifikowanym robotnikiem, dobrze wykształconym inżynierem oraz dość efektywną organizacją pracy. Na razie był to tylko plan, który szybko się konkretyzował w ściśle dopasowany projekt. Akcja ma się rozpocząć w Polsce, która jest najbardziej rewolucyjna- gdzie się rodziła „Solidarność”, i gdzie zaczęło się odchodzenie od gospodarki planowej do gospodarki wolnorynkowej, czyli kapitalistycznej.

Na pokładzie samolotu lecącego z Nowego Jorku do Warszawy znajduje się George Soros. W głowie ma wiele pomysłów, a wszystkie skupione są na zrealizowaniu konsensu podobnego do tego z Afryki: otwarcie granic, swobodny eksport, daleko idący oraz bardzo szybki proces prywatyzacji ujęty w dwie formy: Pierwsza- wrogie przejęcie., to znaczy wytypowanie ewentualnie konkurencyjnych przedsiębiorstw, a następnie ich wykup oraz likwidacja. Wówczas już istniało doświadczenie z Chinami, które sprytnie ruszyły ze swoimi produktami na rynek światowy, a były to produkty niższej jakości, ale po znacznie niższej cenie oraz zaczęły konkurować z dużymi przedsiębiorstwami w całym szeregu specjalności. Wykup oraz likwidacja przedsiębiorstwa załatwiały ten problem.

Jak to wyglądało w praktyce? Przykład. Zakłady Wytwórcze Urządzeń Teletechnicznych, które miały prawie monopol w Związku Radzieckim, które zostały wykupione przez Siemensa. Żeby nie było problemów z robotnikami, Siemens wszystkim jednorazowo wypłacił 9-cio miesięczne pobory. Następnie produkcje przenosi do Niemiec.

Druga forma- to zakup metodą łapownictwa. W tym okresie prowizje na przykład w Niemczech, są czym ś zupełnie oficjalnym. Przedsiębiorstwo niemieckie kupując zagraniczne przedsiębiorstwo oraz płacąc prowizje musiało ją wykazać w zeznaniach podatkowych. W ten sposób następuje proces podobny do tego jaki miał miejsce w Afryce. Tak zwane złote jabłka, czyli przedsiębiorstwa wyższego poziomu technicznego (finanse, bankowość, oraz wielki handel) przeszły w ręce obcego kapitału.

Soros, który w maju 1988 roku lądując na Okęciu spotyka się z gen. Wojciechem Jaruzelskim, z Rakowskim Mieczysławem oraz Kuczyńskim, który rozpoczął pełnić funkcje doradcy ekonomicznego, powołał do życia Fundację Batorego i co jest rzeczą niezwykłą- już w grudniu system socjalistyczny oraz Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, której celem miało być likwidacja kapitalizmu oraz zbudowanie socjalizmu, wyraża zgodę na wprowadzenie systemu kapitalistycznego w Polsce i to w formie kapitalizmu liberalnego, którego „dobrodziejstwa” przeżywamy do dnia dzisiejszego. Porównując tzw. Ustawę Wilczka z 23 grudnia 1988 roku, (powstała w okresie pełni władzy PZPR) z koncepcją Kodeksu Handlowego z 1934 roku, który był podstawą wolnego rynku II Rzeczypospolitej, to zobaczymy, iż to są takie same dokumenty.

Ogólny bilans restauracji kapitalizmu w Polsce jest fatalny. Weźmy bankowość: 63 banki, z tego tylko 4 polskie. Ale tylko jeden: Bank Gospodarstwa Krajowego- ma 100 procent kapitału polskiego. Zyski są maksymalizowane przez to, iż są niskie płace. Koszty osobowe jak w krajach „niekolonizowanych”, wynoszą powyżej 50%, a na przykład w USA dochodzą do 60%. W jednym z wywiadów prof. Kieżun wspomina : „przyjeżdżam wtedy do Polski i widzę mleko francuskie na półkach… Pytam o mazowszankę, którą zawsze lubiłem. Okazuje się, że nie ma, można za to nabyć niemieckie wody mineralne. Chcę kupić krem do golenia polleny, też nie ma, jest Colgate”. To się nie zmieniło. Naszą sytuację pogarsza olbrzymi deficyt handlu- 60 do 70% artykułów, to są artykuły zagraniczne, Nie ma polskich banków, nie ma polskiego przemysłu- polskie jest natomiast bezrobocie. Dwa miliony obywateli mamy systematycznie bezrobotnych, 17% obywateli żyje poniżej minimum socjalnego. Dwa miliony ludzi wyemigrowało i wiadomo, że już nie wrócą. Te dwa miliony Polaków w olbrzymim procencie to nie całe rodziny, ale przedstawiciele rodzin, przysyłający tu pieniądze- bardzo duże pieniądze. Dochodziły one do 30 miliardów. Obecnie kwota co roku jest mniejsza, ponieważ ci ludzie ściągają za granicę swoje rodziny.

Polska do Unii Europejskiej weszła na bardzo niekorzystnych zasadach. Dotacje są bardzo korzystne ale dowcip polega na tym, iż można je wykorzystać pod warunkiem, iż duży procent finansuje się samemu. A wobec tego skąd wziąć te pieniądze? Odpowiedzią na to pytanie jest olbrzymie zadłużenie samorządów. Żyjemy na kredyt i nie mamy żadnej perspektywy dojścia do średniego poziomu Unii Europejskiej.

W trakcie transformacji ustrojowej zmarnowany został kolosalny dorobek. Był on wypracowany kosztem naszej ciężkiej pracy. Odbudowaliśmy Warszawę, Szczecin, Poznań. Zbudowano siec dróg, których w Polsce przed 1939 rokiem prawie nie było. Polska stała się krajem poważnie uprzemysłowionym. Na bazie tej, przy mądrej polityce- bylibyśmy w tej chwili potęgą.

Opracował J.Ł., dnia 06-02-2014 Warszawa.

* Prof. Witold Kieżuń urodził sę 6.02. 1922 roku, podczas okupacji hitlerowskiej walczył w szeregach AK. Odznaczony krzyżem Virtuti Militarni. Z ramienia ONZ pracował w Afryce Środkowej.

„Naród śląski”??

Sąd Najwyższy uchylił w dniu 7. Grudnia br. prawomocną rejestrację „Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej”, orzekając jednocześnie, iż nie ma narodu śląskiego. Dążenie przez niektóre środowiska na Śląsku do autonomii regionu osłabia jedność oraz integralność państwa polskiego, co jest sprzeczne z konstytucją RP.

W świetle obowiązującego prawa nie można zarejestrować stowarzyszenia o takiej nazwie, ponieważ ustawa o mniejszościach narodowych, nie przewiduje narodowości śląskiej.

Sąd II instancji uznał jednak fakt, iż mimo że w ustawie nie ma narodowości śląskiej, nie oznacza jednak, iż jednak takiej narodowości faktycznie nie ma, podtrzymując zgłoszoną rejestrację sądową I instancji. Wobec powyższego sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Kasację prokuratury sąd rozpoznał na swoim posiedzeniu niejawnym.

W komunikacie SN stwierdzono: „Nazwa stowarzyszenia nie może wprowadzać w błąd. Pojawiły się. np. w internecie artykuły zawierające konstatacje, iż sąd (I i II instancji) uznał istnienie narodu śląskiego. Nazwa, stowarzyszenia wprowadza więc w błąd, co może wywoływać dalej idące konotacje w aspekcie posługiwania się desygnatem naród, narodowość oraz mniejszość narodowa”. W konsekwencji, zdaniem sądu, mogłoby to doprowadzić do nieuzgodnionych preferencji wyborczych – organizacje mniejszości narodowych nie muszą przekraczać progu 5 % w wyborach do Sejmu.

Dalej SN dowodzi : „Szanując przekonanie Ślązaków o ich pewnej odrębności, wynikającej z kultury oraz regionalnej gwary, nie można jednak akceptować sugestii, iż tworzy się naród śląski, bądź już istnieje w liczbie kilkuset tysięcy osób, którzy zadekretowali taką przynależność w spisie powszechnym. Dążenie do uzyskania autonomii oraz poczucia jednego pełnego władztwa osób narodowości śląskiej na terenie Śląska (tak sąd interpretuje jeden z celów statutowych stowarzyszenia) należy ocenić jako dążenie do osłabienia jedności oraz integralności państwa polskiego. Co jest sprzeczne z zasadami wynikającymi z art.3 Konstytucji RP”. Artykuł ten stwierdza, iż Polska jest państwem jednolitym.

Opracował na podstawie protokółu SN J. Ł., Warszawa 2013-12-12

O doraźnej polityce postsolidaruchów

Posłowie przegłosowali ustawę przewidującą przesunięcia miliardów oszczędności ze składek Polaków z OFE do ZUS. Całą odpowiedzialność za to ponosi Donald Tusk, gdyż prawdopodobnie to on podjął w tej sprawie decyzję. Ani to żaden sukces, ani reforma emerytalna, a jest to polityka.

Niestety, system oparty na odkładaniu składek emerytalnych w ZUS i w prywatnym OFE od 1999 r., przewidziany na wiele dekad, wystarczył zaledwie na lat kilkanaście.

Udziałowcy tego systemu emerytalnego sądzą, iż ta zmiana może wpłynąć na wysokość ich emerytury. Najprawdopodobniej ani się ich oszczędności nie zwiększą, ani nie zmniejszą, bowiem jej celem nie jest los przyszłego emeryta, ale zdobycie pieniędzy dla budżetu państwa.

Rządzący jednocześnie przekonują, iż lepiej jest ufać państwu, czyli ZUS-owi. Bądźmy jednak ostrożni, gdyż doraźność decyzji politycznych zasadza się na tym, aby o przyszłości martwili się inni, tj. następne pokolenia, albo kolejne rządy. Przyczyną takich zabiegów jest z jednej strony światowy kryzys finansowy, a z drugiej – kiepski stan finansów publicznych, na co długo „pracowały” rządy SLD, PiS oraz PO. Rząd PO po histerycznych rządach PiS obiecywał, iż zapewni Polsce stabilizację oraz bezpieczną przyszłość społeczną, a także ekonomiczną. Ale ściągnęły go w dół dwie ciężkie kotwice: jedna to światowy kryzys, a druga – kiepski stan finansów publicznych.

Minister finansów przekonał premiera, że remedium na brak pieniędzy to pozyskanie ich z źródełka, jakim jest OFE. Premier obawiał się większego zła, czyli załamania się gospodarki pod ciężarem długów w latach „wyborczych” w roku 2014 i 2015.

Można więc obiecywać gruszki na wierzbie tak, jak SLD 200 zł dodatku do emerytury, czy jak PiS – obniżenie wieku emerytalnego, albo jak Solidarna Polska – tzw. emerytury obywatelskie dla każdego. Można sięgnąć po składki zgromadzone w OFE.

Ale ktoś za to wszystko będzie musiał zapłacić. Z jakiej sakwy? Z coraz wyższych podatków naszych dzieci i wnuków? Już można widzieć ten „entuzjazm” młodych, którzy mając taką perspektywę w kraju zwyczajnie go opuszczą.

oprac., J. Ł. Warszawa 2013-12-13

Ile lewicy w lewicy?

Ok. 31% ankietowanych w sondażu Millward Brown w zapotrzebowaniu na zmiany, jakie powinny zajść w naszym kraju, jak ma wyglądać przyszła koalicja i kto powinien stanąć na czele ewentualnego rządu koalicyjnego odpowiedziało się pozytywnie za SLD i jego szefem – Leszkiem Millerem. To jest to pozytywny sygnał dla „koncesjonowanej lewicy” oraz powód do dobrego samopoczucia dla Leszka Millera.

Uznanie, iż celem, do którego ma dążyć lewica w Polsce, jest zawarcie koalicji z ugrupowaniem konserwatywno-liberalnym, skompromitowanym dwiema kadencjami rządów sprawowanych w duchu prawicowym, jest moralnie dwuznaczne. W odróżnieniu od Ikonowicza wielu członkom o lewicowych poglądach odpowiada osoba Millera. Zdaniem Ikonowicza SLD pali się do koalicji z Platformą Obywatelską, toteż głoszony zwrot ku lewicy przez SLD jest wybiegiem wyłącznie wyborczym. Niewątpliwie SLD jako partia oraz L. Miller, jako jej lider, mają za sobą nie tyle flirt z liberalizmem, co pełnometrażowy akt cudzołóstwa, który dla lewicy jest grzechem śmiertelnym.

Miłość do Miltona Friedmana było chorobą, która niczym dżuma objęła swoim zasięgiem większość liderów socjaldemokratycznej Europy, w tym SLD, którzy wszystkimi możliwymi środkami wyrzekały się jakiejkolwiek wzmianki o kontakt z ideą komunizmu. Aktualnie przypadłość tej choroby w Europie minęła. „Wyższe podatki, sprzeciw wobec prywatyzacji szkół oraz szpitali” ma świadczyć o tym, iż SLD „skręca na lewo”.

Ostatecznie w świecie idealnym, przyszłą koalicję rządową w razie wyborczego zwycięstwa przez SLD powinny tworzyć: nie SLD i PO, a SLD, Ruch Sprawiedliwości Społecznej oraz partie lewicowe, a także ludowe skupione w porozumieniu Społecznym „Zmiana”.

oprac., J. Ł. Warszawa 2013-12-13

O inicjatywie Ikonowicza

Z ogłoszonego komunikatu w dniu 9.12.bm przez Kancelarię Prawa Sprawiedliwości Społecznej – Piotr Ikonowicz, po ośmiu latach działalności społecznej powołuje do życia nową partię socjalną pod nazwą: „Ruch Sprawiedliwości Społecznej”. Jak wynika z głoszonych w tej sprawie relacji chętnych do tworzenia nowej partii na lewicy ma nie brakować.

RSS ma stawiać sobie za cel obronę osób wykluczonych przez panujący dziki oraz niesprawiedliwy system społeczno-gospodarczy. (Ciekawe, iż nie używa się takiego „miłego słowa jak kapitalizm”). Powstająca partia ma być otwarta na różne nurty lewicy, grupy o różnych poglądach- to co je ma łączyć, to nastawienie socjalne, oraz niezgoda na kapitalizm. (Na marginesie należy nadmienić, iż Piotr Ikonowicz, był czynnym uczestnikiem obalania ustroju PRL, oraz budowniczym podstaw kapitalizmu w Polsce.)

Aby zmieniać rzeczywistość, nie wystarczy ograniczać się do doraźnych akcji pomocy, co od lat czyni Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej (KSS).

Należy walczyć o realną zmianę systemu, a więc walczyć o władzę, a to zadanie dla partii politycznej. Ludzie mają zdecydować, czy ta inicjatywa ma szanse powodzenia – stwierdza Ikonowicz. Powstające ugrupowanie może liczyć na sympatię, a także współpracę lewicowych polityków, którzy od dawna wspierają działalność jego kancelarii. Wśród nich można wymienić posłankę „Twojego Ruchu” oraz założycielkę stowarzyszenia „Społeczeństwo FAIR”, Annę Grodzką, wicemarszałkini Sejmu- Wandę Nowicką oraz Ryszarda Kalisza, który niedawno rozstał się z SLD, zakładając własne stowarzyszenie- pt „Dom Wszystkich Polska”.

Założyciel nowego ugrupowania politycznego, zapowiedział, iż już teraz przystępuje do przygotowań przyszłorocznego Pochodu Pierwszomajowego.

Na marginesie wymienionego komunikatu, nadmienić należy, iż Piotr Ikonowicz, już działał w takich organizacjach politycznych jak np.: PPS, z której szeregów startował do sejmu, z wynikiem – zerowym, Samoobronie, również bez większych rezultatów. Obecnie nawiązał kontakty z „Twoim Ruchem” Janusza Palikota. Sojusz uległ „zamrożeniu”.

Biorąc, iż przy znikomej działalności politycznej przez KPP, być może, że powstające ugrupowanie może zyskać poparcie.

oprac. J. Ł., Warszawa 2013-12-10

Green-PiS Gowina, Wiplera i Kowala

Nowo powstające prawicowe ugrupowanie polityczne pod nazwą „Polska Razem Jarosława Gowina” została powołana pod sztandarem Jarosława Gowina we współpracy z działaczami z tzw. odpadków innych ugrupowań prawicowych: Platformy Ob., Polski-jest-najważniejszej Kowala czy Republikanów Wiplera.

Konwencja z dnia 7 grudnia br. powołująca nową partię, jest zlepkiem ugrupowań politycznych wywodzących się z wyżej wymienionych partii. Konwencja założycielska nowej prawicowej patii przygotowana z olbrzymim rozmachem, zajęła całą salę Expo w Warszawie, która była wypełniona po brzegi. Wśród uczestników konwencji brakowało tylko entuzjazmu dla tworzonego nowego prawicowego ugrupowania, mimo skandowania: „Go-win” oraz, „Razem”. Nowa nazwa partii oraz jabłko w kształcie granic Polski wywołały już falę kpin w internecie: iż Gowin chciał się podczepić pod Stevena Jacobsa, którego zresztą cytował w swoim przemówieniu. Ale kłopoty z transmisją internetową wskazują na to, iż nowa partia nie bardzo sobie radzi z technologiami. Najwięcej uznania uzyskała wśród internautów nazwa „Green-PiS”, (autor. red. naczelnego „Wprost” Michała Koboski).

Na konwencji założycielskiej pojawili się rozpoznawalni goście w osobach takich jak: Anna Streżyńska, b. szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, prof. Krystyna Iglicka-Okólska, rektor Uczelni Łazarskiego, Rafał Ziemkiewicz- publicysta oraz wielu innych prawicowych dziennikarzy.

„Polska Razem JG” to partia – jak już stwierdzono –  o charakterze konserwatywnym w sferze obyczajowej, z jednoczesnym akcentem gospodarki liberalnej (kapitalistycznej), oceniając powołanie nowej partii Jarosław Kaczyński w przemówieniu podczas pobytu w Cieszynie stwierdził: Gowin ma dwie zalety, ładne imię, no i  że jest wysoki oraz przystojny, czego o niektórych innych nie da się powiedzieć. Ale czy to wystarczy, tego nie wiem. Mam nadzieje, że nam nie zagrozi.

Polacy, którzy chcą nowoczesnej Polski nie muszą glosować na Tuska, którego jednym celem jest niedopuszczenie PiS-u do władzy. Polacy, których ważne są wartości patriotyczne, nie muszą głosować na Kaczyńskiego, którego jedynym celem jest postawienie Tuska przed sądem. Jałowa debata dwóch oderwanych od rzeczywistości partyjnych bossów dobiega końca – przekonywał Jarosław Gowin – Ich partie przejadają miliony z waszych podatków, nie dając  nic w zamian – dodał.

W centrum zainteresowania P.R. J.G. jest rodzina, dlatego bohaterami konwencji byli państwo Kubisowie z dwanaściorgiem dzieci, którzy nie otrzymali wsparcia od państwa, ponieważ minimalnie przekraczają kryterium dochodowe. Polska Razem J.G. jest za większymi ulgami podatkowym na dzieci z powodu biedy oraz za tym, by premiować duże rodziny. John Godson b. poseł PO zaproponował powszechny urlop macierzyński – także dla kobiet pracujących na umowach cywilno-prawnych, studentek, oraz bezrobotnych. Ponadto Jarosław Gowin uważa, iż w wyborach rodzice powinni mieć prawo głosu w imieniu swoich dzieci.

Opracował na podstawie mat. TV, prasy itp. J.Ł, Warszawa 2013-12-09

Jak PiS zrobił zajazd Twojemu Ruchowi

Z relacji przedstawiciela „Twojego Ruchu” (TR) wynika, że w dn. 7.12.bm, kiedy miał powstać Zespół ds. oceny działalności Zespołu d/s. zbadania okoliczności katastrofy smoleńskiej Antoniego Macierewicza, do pokoju wtargnęło 50 posłów PiS-u, które swoją większością zagarnęło prezydium zespołu, który powstawał z inicjatywy TR. Wtedy posłowie TR zrejterowali i opuścili pokój, w którym chcieli założyć zespół poselski, alternatywny do tego – pod kierownictwem A. Macierewicza.

Zespół miał zająć się oceną pracy A. Macierewicza w zespole PiS-u, oceną likwidacji WSI, której był likwidatorem. Posłowie TR od Palikota chcieli rozliczyć posła i wiceprezesa PiS Macierewicza. Mówili o stratach, jakie przyniosła polskim służbom specjalnym likwidacja WSI oraz publikacja raportu o tej służbie z nazwiskami jej oficerów, a także współpracowników.

Publikując raport z likwidacji WSI Macierewicz działał na rzecz obcego państwa. Jako jedyna partia mówimy o tym głośno. Ale dziś zobaczyliśmy, jak paniczny strach budzi w PiS-sie próba rozliczenia bandyckich posunięć Antoniego Macierewicza – mówił zdenerwowany poseł Dębski.

Bo PiS jednym ruchem zneutralizował zespół, który w dniu 7 grudnia po południu usiłował w Sejmie powołać zespól do rozliczenia A. Macierewicza. Na czele zespołu stanął Bartosz Kownacki, który był również członkiem komisji weryfikacyjnej WSI Macierewicza oraz zakładał biuro prawne Służby Kontrwywiadu Wojskowego, którego szefem był A. Macierewicz. Wygrał w swej istocie staro-szlachecki zwyczaj zajazdu w wykonaniu posłów PiS.

Obydwaj (Kownacki i Macierewicz) są w bliskich stosunkach osobistych. Przed laty, kiedy Kownacki kupił mieszkanie na Ursynowie, gościem na parapetówce był Macierewicz. Poważnie traktujemy pracę każdego zespołu parlamentarnego. W pracach tego zespołu również chcieliśmy się włączyć, dlatego przyszliśmy na posiedzenie – opowiada z kamienną twarzą Bartosz Kownacki. W prezydium poza nim samym wiceprzewodniczącymi zostało jeszcze pięciu posłów z PiS-u. Zaproponowaliśmy jedno miejsce Twojemu Ruchowi, ale odmówili i uciekli z posiedzenia – mówi Kownacki. Jego zdaniem Twój Ruch „chciał zrobić polityczą hucpę”. Po przejęciu parlamentarnego zespołu politycy PiS-u przez godzinę przesłuchiwali pułkownika Krzysztofa Polkowskiego, którego Twój Ruch zaproponował na doradcę zespołu. Polkowski to były oficer WSI, dziś często procesowy przeciwnik Macierwicza. Sprawdzamy, czy ma kompetencje, aby być doradcą zespołu – tłumaczy Kownacki. I dodaje, iż zespół ma w planach spotkania z byłymi członkami WSI.

Jaki będzie po tym incydencie kolejny plan działania Twojego Ruchu?. Dębski stwierdza:- Nie odpuścimy tej sprawy, ale na razie musimy ochłonąć.

Dziennikarze sejmowi nazywają zespoły kołami wzajemnej adoracji, politycy – nieformalnym lobby. W poprzedniej kadencji (2007-11) w Sejmie było 65 zespołów, dziś jest ich już ponad 130. Najstarszym zespołem jest parlamentarna grupa kobiet, która w tym roku obchodziła swoje 20-lecie. Są zespoły regionalne: dolnośląski,  łódzki, lubelski oraz wiele innych. Samo założenie zespołu jest banalne: wystarczy, by kilku posłów zadeklarowało, iż chcą wspólnie pracować. Zespoły korzystają z pomieszczeń klubowych, a na swoją działalność nie dostają pieniędzy.

Opracował, na podstawie regulaminu zespołu oraz publikacji prasowych, J.Ł. Warszawa 2013-12-08

Komu wypłaca się miliardy reprywatyzacji?

 

Z aktualnie ustalonych przedsięwzięć w/s. Dokonywania wypłat z reprywatyzacji w Warszawie, wynika, iż Warszawa uzyska dostęp do rządowego Funduszu Reprywatyzacyjnego co potwierdził też Przewodniczący Senatu.

Stolica ma dostać 600 mln. zł na odszkodowania dla właścicieli nieruchomości przejętych po wojnie przez państwo.

Aktualnie w kolejce oczekuje 3,5 tysiąca wniosków o zwrot gruntów warszawskich z żądaniami, które idą już w miliony złotych.

Nie jest możliwe, by Warszawa w rok czy dwa wypłaciła odszkodowania za ostatnie za ostatnich 68 lat obowiązywania Dekretu skoro nie było to możliwe przez 20 ostatnich lat demokracji – mówił na  Radzie Warszawy w dniu 6.12.bm., Marcin Bojko, dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami  w ratuszu. Sytuacja jest dla miasta bardzo trudna. Ustawa reprywatyzacyjna powinna te sprawy precyzować, a de facto wprowadzając tylnymi drzwiami zrzuca się na miasto całą finansową odpowiedzialność za skutki Dekretu Bieruta i za reprywatyzację nieruchomości i miejskich gruntów, mimo że ów Dekrety był aktem państwowym, a nie samorządowym..

Informacji o skutkach finansowych Dekretu z 1945 r., dokonał opozycyjny PiS. Dyrektor Bajko mówił, iż przez lata stołeczny samorząd spłacał byłych właścicieli samodzielnie. Prawo do finansowych rekompensat mieli jedynie ci z domów jednorodzinnych, względnie działek przeznaczonych pod taką zabudowę. Ich żądania od kilku do kilkunastu milionów złotych były znaczącymi sumami przy 12-13 mld zł., jakimi dysponuje rocznie budżet miasta. Biuro skarbnika podaje, iż w Warszawie wynosi to aż 14 mld zł, co stanowi roczny budżet miasta. Problem odszkodowań pojawił się latem 2011 r., gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że dzielenie dawnych właścicieli na tych z kamienic oraz z willi łamie konstytucję i zobowiązał Sejm do uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej. Po tymże wyroku Trybunału sądy zaczęły natychmiast orzekać, iż domem jednorodzinnym może być też kamienica, a na dużej działce można postawić mały dom. Nakazywały również wypłatę odszkodowań– mówił na wspomnianej naradzie Marcin Bajko. Ustawy nadal nie ma, a w latach 2011-2012 zapadły wyroki nakazujące zwrócenie byłym właścicielom aż 500 mln. zł, W 2013 r., do sierpnia kolejny rachunek sięgnął 644 mln. zł. Tyle, że miasto byłym właścicielom nie płaci, co przyznaje prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Dlatego w 50 sprawach sądy nałożyły na ratusz grzywny – przeszło 57 tys. zł.

Teraz miejscy urzędnicy przekonują, że będzie coraz lepiej. Po miesiącach politycznych zabiegów Warszawa będzie dostawać od 2014 r. z Funduszu Reprywatyzacyjnego 200 mln. zł przez okres do trzech lat. Pieniądze pójdą na spłatę byłych właścicieli. PO obiecywała, iż stanie się to już w tym roku. Prace nad poprawkę do ustawy o komercjalizacji i reprywatyzacji przedsiębiorstw mocno się jednak przedłużają. Zmiana prawa w Senacie została dokonana, a pula pieniędzy na 2014 rok będzie wyższa. 120 mln zł na pokrycie kosztów reprywatyzacyjnych wyłoży również Warszawa.

Przedstawiona suma nie zaspokoi problemów roszczeniowych, których obecnie  jest 3,5 tysiąca. Według wyliczeń Macieja Wąsika, lidera klubu PiS-u miasto ma im zapłacić ok., 8,6 mld zł. Radny przestrzegał przed nadciągającą katastrofą.  Biuro skarbnika poszło jeszcze dalej, informując, iż skala roszczeń, z którymi będzie się musiała się  zmierzyć  Warszawa to aż 14 mld zł. Ile faktycznie będziemy musieli w imię „sprawiedliwości kapitalistycznej” wyłożyć, to dzisiaj nikt nie wie – retorycznie pytał się Marcin Bojko.

Pieniędzy nie wystarczy dla wszystkich. Radni zażądali wobec tego problemu udostępnienia listy wypłaconych odszkodowań. Chcą śledzić, komu ratusz je wypłaci. PiS zaatakował, iż już od lipca domaga się danych od dyrektora Bojki, a ten konsekwentnie tego odmawia, powołując się na tajemnicę danych osobowych. Maciej Wąsik przypomniał, iż radni mają dostęp do informacji niejawnych. Natomiast Maciej Wszyński, szef komisji rewizyjnej w Radzie Warszawy, przekonywał, iż PO też prosi o wgląd do informacji. skończyło się kompromisem: zainteresowani będą mogli kontrolować listę wypłacanych odszkodowań, które zdobędą.

Z powyższego wynika, że z podatków każdego z nas opłaca się roszczeniowców odszkodowań: byłych kamieniczników, kapitalistów, a wszystko, dokonuje się pod hasłem sprawiedliwości. Natomiast nie ma mowy o włożonych kosztach odbudowy, przekazywanych i sprywatyzowanych  majątków, które w okresie powstania były prawie w stu procentach zniszczone.

Opracował, na podstawie protokołu obrad Rady Warszawy, J.Ł, Warszawa 2013-12-07

Potrzebna od zaraz – nowa lewica!

Profesor Maria Szyszkowska opublikowała artykuł o sugestywnym tytule „poplątane kryteria lewicowości” ( „DT” nr 114), w którym wyszczególniła, co jest lewicowością, a co nią nie jest.

Przypomnienie lewicowych zasad jest konieczne, ponieważ w III RP  prawicowość stała się obowiązującą modą. Podobnie jak bezpłodne gadulstwo. Niedawno po zażartej dyskusji Sejm uchwalił, że nie będzie referendum w sprawie pójścia sześciolatków do szkoły. Nie mogłem wyjść ze zdumienia. Kiedy ja miałem lat sześć, moja matka, analfabetka, postanowiła posłać mnie do miejscowej szkoły wiejskiej. Kierownik odmówił przyjęcia sześciolatka, ponieważ miał w klasie komplet siedmiolatków. Było to w roku 1935. Od tamtego czasu minęło 78 lat, sześciolatki w Europie powszechnie chodzą do szkoły, a my wciąż dyskutujemy czy aby nie skrzywdzimy maluchów. Za kilka lat moi prawnukowie staną przed tym samym problemem z tą tylko różnicą, że ich rodzice mają wyższe wykształcenie.

Lewicowiec jest człowiekiem czynu.

Jestem wdzięczny prof. Szyszkowskiej za przypomnienie, że” człowiek lewicy powinien być człowiekiem czynu”. Niewątpliwie jest to najdonioślejsza cecha lewicowca. K. Marks w „Tezach o Feuerbachu” sformułował zdanie, które do dzisiaj nie straciło na aktualności: „Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat, idzie jednak o to, aby go zmienić”.

Zmieniać świat, udoskonalać go, czynić bardziej ludzkim – to zadanie dla człowieka lewicy, tej nowej i tej dawnej oraz obecnej.

Pojęcie lewicy (la gauche) powstało w czasie wielkiej rewolucji francuskiej i oznaczało grupę posłów, którzy siedzieli w czasie w czasie obrad po lewej stronie sali i na czoło wysuwali hasło równość (egalite), przez co rozumiano nie tylko polityczną, lecz także społeczną równość obywateli. Pod wpływem „Manifestu komunistycznego” w drugiej połowie XIX stulecia lewicę identyfikowano z marksizmem, z walką klas proletariatu z burżuazją, który to proletariat na drodze rewolucyjnej miał zlikwidować kapitalizm oraz ustanowić socjalizm – ustrój sprawiedliwości społecznej.

Po II wojnie światowej oraz po zakończeniu zimnej wojny porządek świata zmienił się tak bardzo, że tradycyjna, czyli dawna lewica przestała być aktualna. Patronem tej historycznej lewicy był K. Marks. Istotą jej była walka klasowa, celem: uspołecznienie środków produkcji oraz wprowadzenie ustroju socjalistycznego. I chwała autorce, że ponownie podniosła ten problem.

Marks i Kant – patroni nowej lewicy.

Lewica XXI wieku, nowa lewica, kontynuuje tradycje czynnego przeciwstawienia się wszelkim przejawom niesprawiedliwości i dyskryminacji, jednak w przeciwieństwie do tradycyjnej – w polu widzenia stawia jednostkę, a nie zbiorowość. Według prof. Szyszkowskiej patronem tej XXI-wiecznej lewicowości jest Kant. Jego agnostycyzm i traktowanie jednostki jako podmiotu doskonale służy obronie praw wszelkich mniejszości narodowych, religijnych, seksualnych. Wszystko w imię tolerancji dla inaczej postępujących.

Czy jednak można uznać Kanta za jedynego inspiratora lewicowości XXI wieku? Nie. Nie tylko dla tego, że oznaczałoby to zerwanie z tradycyjną lewicą spod znaku Marksa, lecz przede wszystkim dlatego, że wszechogarniające procesy globalizacyjne zamieniają naszą planetę w beczkę prochu i najważniejszym zadaniem nowej lewicy staje się odrzucenie tego zagrożenia na drodze masowych wystąpień.

Historia dowodzi, iż żywiołowe skutki działalności międzynarodowych korporacji oraz hegemonistyczne tendencje wielkich mocarstw mogą być zneutralizowane przez światowy opór mas. Dlatego patronami nowej lewicy powinni być zarówno Kant, jak i Marks.

Nie haseł brakuje, a skutecznego działania.

Lewica polska nigdy nie miała łatwego życia, zawsze podzielona, rozdarta miedzy ideą niepodległości, a internacjonalnym wyzwoleniem społecznym. W czasach PRL, szczególnie w jej końcowym okresie, rządząca partia  pogrążyła się w oportunistycznym praktycyzmie, a opozycyjna lewica  skupiona wokół KOR-u bazowała na kulcie niepodległości, rozumianym jako wyzwolenie spod radzieckiej dominacji. Obecnie na miejscu peerelowskiej biednej stabilizacji nastała niezbyt syta niepewność jutra, co  nie sprzyja lewicy.

Katalog lewicowości sformułowany przez prof. Szyszkowską można uzupełnić oraz poszerzyć, a z niektórymi sformułowaniami polemizować, lecz istota sprawy leży nie w niedostatku teorii, tylko braku właściwej organizacji. Nie haseł nam brakuje, lecz skutecznego działania. Dzisiaj nie ma takiego hasła, które mogłoby porwać masy. Do pewnego stopnia zastępuje je dobra organizacja. Na ogół przyjmuje się, że lewicowe poglądy ma co trzeci Polak, nawet Jadwiga Staniszkis przyznaje się do wrażliwości lewicowej. Lewica jest potrzebna całemu  światu, 7  miliardom mieszkańców naszego globu. Obradująca w Warszawie wielotysięczna światowa konferencja ekologiczna powinna stać się przykładem, jak zwyciężać mamy. Z reprezentowanych w Sejmie partii żadna nie odpowiada w pełni kryteriom lewicowości, choć w każdej z nich znajdują się ludzie lewicy. Ludzie lewicy są prawie w każdym większym przedsiębiorstwie, instytucji czy urzędzie. Są jednak rozproszeni, działają w pojedynkę względnie w małych grupach, skupiają się wokół pojedynczych zadań i po ich rozwiązaniu rozchodzą się. Rzecz jednak w tym, aby zespoły nabrały cechy trwałości oraz przekształciły się w koła nowej lewicy. Docelowo nowa lewica powinna się składać z jądra partyjnego, opracowującego strategię ruchu i wielu luźnych kół realizujących cele strategiczne, a także konkretne zadania terenowe względnie środowiskowe.

Gustaw Majorek, 2013-12-03

PiS atakuje 13 grudnia

Tekst tow. J. Ł. publikujemy ze względu na postulat walki ideowej z polską prawicą, którą to prawica sama wszczyna z lewicą, populistycznie wykorzystując jej hasła bez konkretnego programu reformy systemu socjalnego. Lewica stanowić powinna realną alternatywę dla poprawy losu tysięcy polskich robotników i chłopów.

Jak wynika z głoszonych haseł oraz komunikatów ze strony PIS oraz „Solidarności”, a także „Gazety Polskiej” i jej klubów do 13 grudnia bm. ulicami stolicy w rocznicę stanu wojennego przejdzie protestacyjna manifestacja.

Hasłem organizowanej manifestacji będzie atakowanie rządu od strony socjalnej. „Jesteśmy krajem niewykorzystującym w pełni swych możliwości rozwojowych. Krajem eksploatacji pracowników, niskich płac a także niepewnej pracy. Miejscem korupcyjnych afer i administracyjnych blokad psujących demokrację. Barierą dla naszego rozwoju mogą się stać nowe, zideologizowane projekty przyszłości „Europy”- napisano w deklaracji marszu. Organizatorzy liczą na 10 tyś., uczestników marszu. Trasa marszu ma przebiegać z pl., Trzech Krzyży pod pomnik Piłsudskiego przy Belwederze.

Będzie to już kolejny takowy przemarsz. Przed rokiem Jarosław Kaczyński atakował wrogów polskości oraz przekonywał, iż „nie ma wolności bez polskości”. W tym roku w centrum tego przedsięwzięcia będzie głoszona „prawda” o wielkiej narastającej niesprawiedliwości, coraz gorszej sytuacji pracowników, drobnych przedsiębiorców, tej podstawowej części społeczeństwa, która nie tylko nie jest profitentem rozwoju gospodarczego III RP, ale ma się coraz gorzej– tłumaczył w dniu 26.12.br lider PIS. Nawiązywał do lansowanej ostatnio przez niego tezy o wielkiej biedzie w Polsce, której ojcem według Kaczyńskiego, jest premier Donald Tusk.

Mówił on również bardzo dużo o ”patriotycznym  przesłaniu marszu”, – Jeśli chcemy by naród trwał i był wspólnotą, to musi, to musi być  wspólnotą skonsolidowaną. Podstawą tej konsolidacji musi być sprawiedliwość. Ten marsz jest  również po to by utrwalała pamięć o „Solidarności”, jednym z piękniejszych ruchów społecznych w dziejach świata oraz by trwała pamięć o podniesionej przeciwko narodowi ręce sługusów Związku Sowieckiego, ludzi, którzy wtedy zniszczyli polskie nadzieje– nawiązując do rocznicy stanu wojennego.

Do komitetu honorowego marszu weszli prawicowi dziennikarze, m.in., Tomasz Sakiewicz, Katarzyna Gójska-Kupe,, Jan Pospieszalski, Marcin Wolski, przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda, sympatyzujący z PIS artyści: Katarzyna Łaniewska, Jan Pietrzak, jak również duchowni: abp Wacław Depo, biskup Antoni Dydycz (uważający, iż podawane informacje o pedofilii w Kościele są wyjątkowo agresywnym atakiem na Kościół), biskup Edward Frankowski (stwierdzający demontaż państwa i gospodarki, ale i tradycji rodzinnych poprzez lansowanie związków homoseksualnych, promocje dewiacji, rozwodów, aborcji itp.) czy biskup Stanisław Napierała- gorliwy miłośnik Radia Maryja.

Organizowany przez PiS Marsz z hasłami społecznymi powinien stanowić podstawę do wypracowania jakiego programu socjalnego, aby odebrać monopol w tej sprawie PIS-owi oraz współpracującym znim różnego rodzaju organizacji prawicowych, które poza hasłami nie przedstawiają programów mających na myśli tą część społeczeństwa, która na transformacji kapitalistycznej straciła najbardziej.

J.Ł Warszawa 2013-12-07

Czy zagraża Polsce przewrót totalitarny?

Jakiej  władzy w Polsce Życzy Robert Winnicki?

Kim jest Robert Winnicki, działacz Ruchu  Narodowego?

W wywiadzie dla  „Gazety Wyborczej” w dniu 4  grudnia 2013 roku, Robert Winnicki stwierdził, iż on i jego formacja idą po władzę, czego przedsmak mogliśmy obserwować w dniu obchodów „Niepodległości” 11 listopada br. w Warszawie. Uznał oficjalnie, iż jest on homofobem. Natomiast Holocaustu oficjalnie nie neguje, ale jak stwierdza nie był on dla niego „żadnym szczególnym wydarzeniem”.

Ruch, którego jest aktywnym działaczem, idzie po władzę, po zdobyciu której podpali stos pod polskim lewactwem. Właśnie z buchającym ogniem kojarzyć się miał organizowany przez niego oraz Ruch Marsz Niepodległości. Mogli go doświadczyć mieszkańcy Warszawy na własnej „skórze”.  Marsz co prawda stosu nie zapalił, ale można było sobie popatrzeć na płonącą „Tęczę” na Placu Zbawiciela, która została podpalona przez uczestników marszu.

Oficjalnie odcina się w mediach od wydarzeniach na ul. Ks. Skorupki (Skorupka, bohater wojny z Armią Czerwoną z roku 1920, kierował ogniem w bezbożnych bolszewików będąc natchnionym przez Św. Ducha z polecenia Matki Boskiej) czy pod rosyjską ambasadą. Ale niedługo po jej spaleniu na warszawskiej Agrykoli krzyczał: „Spłonął symbol zarazy! Symbol największego zagrożenia dla Polski- rewolucji lewackiej„.

Tłum wiwatuje. Skanduje „Nie czerwona, nie tęczowa, tylko narodowa”, przeplata się z „Bóg, honor i ojczyzna”. Winnicki spokojny, nie podnieca się. Publiczność nie robi na nim wrażenia. Spokojnie poucza, że nie sztuka jest raz do roku przyjechać do Warszawy oraz pomachać flagą. Z Polakiem trzeba być na co dzień i zapowiada: „Chcemy stworzyć nowy typ Polaka, zorganizowanego, zdyscyplinowanego, takiego, który będzie miał po układane w głowie, ale jednocześnie będzie radykałem przeciwko lewactwu!Człowieka, który się nie boi i twardo stoi na stanowisku narodowym„.

Słowa o  konieczności zbudowania nowego człowieka nie są ani nowe, ani autorstwa Winnickiego. Jako pierwszy postulat taki ogłaszał Alfred Rosenberg, stracony w Norymberdze, zbrodniarz hitlerowski, który w uznawanym  za biblię  nazistów „Micie XX wieku” postulował powołanie do życia nowego typu obywatela wiernego i odważnego, a także zdolnego do poświęceń i przepełnionego miłością do ojczyzny.

Wygłaszał różnego rodzaju mądrzenia na temat gejów. Aby stanąć na podeście w parku agrykolskim, otoczonym przez karne, narodowe wojsko, Winnicki przeszedł długą drogę. Na świat przyszedł w wiosce Skrzydlice  pod Zgorzelcem w rodzinie bez specjalnych niepodległościowych tradycji. Rok temu- wzorem Sławomira Cenckiewicza, który zlustrował własnego dziadka, ujawnił, iż jego dziadek również należał do PZPR, pełniąc funkcje gminnego sekretarza tej partii. Często zarzuca się osobom, które usiłują jednoznacznie rozliczyć się ze swoją przeszłością z członkostwa w PZPR oraz z „komunizmu”, iż nie rozumieją złożonej sytuacji w jakiej znalazły się wtedy miliony ludzi wyjaśnia.- Otóż ja doskonale rozumiem, choćby na przykładzie dziadka, który po przedwczesnej śmierci ojca, wcześniej starszego brata na Syberii, został głową rodziny oraz stanął przed dylematem, gwarancją pracy  była partia. Który pełniąc te administracyjne, partyjne funkcje, łączył je z coniedzielną mszą świętą. Starał się odnaleźć w peerelowskiej rzeczywistości, nie będąc agitatorem, nie łamiąc ludziom kręgosłupów, będąc szanowanym przez lokalną społeczność. Chciał o tym powiedzieć, by ktoś nie zarzucał, iż mierzę się wyłącznie z trudną historią czyimś przodków.

Na studia wyjechał do Wrocławia. Rozpoczął je w 2004 r., których nie jest w stanie ukończyć do dzisiejszego dnia. – Pamiętam jak na pierwszym roku politologii na Uniwersytecie Wrocławskim odbywała się debata przed wyborami do europarlamentu. Był już wtedy mocno radykalny, należał do Młodzieży Wszechpolskiej – wspomina o tym znajomy ze studiów. Spierał się wtedy z przedstawicielem SdPl o kwestie homoseksualizmu oraz związków partnerskich. Strasznie się na temat gejów mądrzył. Szefem Młodzieży Wszechpolskiej, gdy do niej wstępował, Winnickiego, był Radosław Parda, późniejszy wiceminister sportu z ramienia LPR w koalicyjnym rządzie PiS-u i Samoobrony, dziś poza polityką. Ale młodego Winnickiego z tamtych czasów nie pamięta.

Dzisiejszą karierę lidera RN ocenia niechętnie. Winnicki nie kryje bowiem niechęci do starej gwardii z czasów, kiedy organizacją kierował Roman Giertych. Atakują nas za popełnione wówczas błędy, ale nie potrafią się na nich uczyć. Wyborem samego Winnickiego było odcięcie się od starych działaczy oraz niekorzystanie z ich doświadczeń.

Hajlowanie?  Tylko w Żartach.

O błędach chętnie opowiada inny z czołowych wszechpolaków z czasów LPR (dziś także poza polityką): zarzucał nam, iż byliśmy zbyt imprezowi, że pililiśmy za dużo wódki. Ale ostatnie informacje na temat kolegi Winnickiego dowodzą, iż on za kołnierz nie wylewa oraz lubi się zabawić.

Te informacje to upublicznienie relacji z tegorocznych odbywających się na Teneryfie, obchodów XX-lecia istnienia Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej: Wypowiadając się w sprawie głoszonego przez niego teorii antysemickich, stwierdził, iż każda krytyka Żydów jest antysemityzmem. A my uważamy że mamy do niej prawo na przykład, gdy posługując się dla załatwienia doraźnych  interesów posługują się mitologią mówiącą, iż Holocaust był szczególnym ludobójstwem w historii XX wieku, któremu należy się szczególne traktowanie, jakby nie było innych większych. Za krytykę KPP, czy stalinowskiej żydokomuny też można zostać antysemitą.

Lewica jest dla narodowców śmiertelnym wrogiem.

Winnicki nie ukrywa, iż pragnie władzy, że chce  rządzić krajem. Po co?- By Polska przetrwała jako naród: biologicznie, demograficznie, kulturowo. Żeby Polacy byli i żeby byli Polakami. Gdy już władzę zdobędzie, to przystąpi do rozprawy z lewactwem. Lewica, ta kulturowa, obyczajowa w Polsce, w naszej gradacji wrogów, to wróg, największy, śmiertelny – podkreśla – Naszą wizję bezpiecznej  i dostatniej Polski można zrealizować pod jednym warunkiem, zdrowia psychicznego i kulturowego oraz świadomości, iż naród jest wspólnotą, że zachowuje swoją spoistość oraz tożsamość, swój rdzeń religijny, moralny. A to co niesie teraz Nowa Lewica, jest tego zaprzeczeniem, jest największym zagrożeniem.

Bo to, że można być przeciwnikiem i jednocześnie starać się o dobrze płatne miejsce w jej zgromadzeniu, udowodnił już w 2009 r., najbliższy dziś polityczny sojusznik Winnickiego – Artur Zawisza. Startując z pierwszego miejsca warszawskiej listy antyeuropejskiej partii Libertas, zdobył 4174 głosy.

Zapoznając się z tymi wynurzeniami Winnickiego KPP oraz jej młodzieżowa organizacja winny wyciągnąć dla siebie wnioski co do dalszej politycznej pracy przeciwko zagrożeniom, jakie narastają w działalności polskiego ruchu faszystowskiego i nacjonalistycznego.

J.Ł. Warszawa 2013-12-06

Zamach na WTC – zbrodnią rządu USA

Rosyjska stacja telewizyjna Russia Today 8 września 2013 roku wyemitowała materiał, który potwierdza, że atak na World Trade Center (WTC) z 11 września 2001 roku został zorganizowany i zainspirowany przez…. Biały Dom. Innymi słowy rząd Stanów Zjednoczył dokonał zbrodni na swoich własnych obywatelach. 9/11 to początek wdrażania na świecie programu kontroli umysłów, który jest związany z polityką USA „wojny z terroryzmem”.

Źródło: Polska Świadoma

ONZ przeciwko blokadzie Kuby

Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ

przeciwko embargo wobec Kuby!

 

29 października 2013 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję o konieczności zakończenia embarga wobec Kuby nałożonego przez Stany Zjednoczone w 1962 roku.  

Rezolucja została poparta przez przedstawicieli 188 państw członkowskich ONZ. Przeciw głosowały jedynie USA i Izrael, a wstrzymały się zależne od USA państwa Oceanii – Wyspy Marshalla, Mikronezja oraz Palau. Podczas tegorocznego głosowania embargo wobec Kuby potępiła rekordowa ilość państw członkowskich ONZ.

Przedstawiając projekt rezolucji minister spraw zagranicznych Kuby Bruno Rodríguez Parrilla powiedział, że skutki blokady dotykają około 76 procent obywateli Kuby, a straty ekonomiczne będące jej wynikiem sięgnęły 1 tryliona USD. Embargo stanowi też przeszkodę dla rozwoju nowych technologii, Internetu, przepływu osób, wymiany kulturalnej czy rozwoju sportu.

 

Konieczność zakończenia gospodarczego, handlowego i finansowego embarga nałożonego przez Stany Zjednoczone Ameryki na Kubę

 

Zgromadzenie Ogólne,

Zdeterminowani, aby ściśle wspierać przestrzeganie celów i zasad zapisanych w Karcie Narodów Zjednoczonych,

Potwierdzając między innymi zasady suwerennej równości państw, nieinterwencji i nieingerencji w ich sprawy wewnętrzne oraz wolność handlu i żeglugi międzynarodowej, które również są zawarte w wielu instrumentach prawa międzynarodowego,

Powołując się na wypowiedzi szefów państw lub rządów krajów iberoamerykańskich dotyczących potrzeby wyeliminowania stosowania jednostronnych środków ekonomicznych i handlowych przeciwko innym

Stwierdzając wpływ, jaki wywierają na swobodny przepływ w handlu międzynarodowym,

Zaniepokojeni ciągłym głoszeniem i stosowaniem przez Państwa Członkowskie przepisów ustawowych i wykonawczych opublikowanych w dniu 12 marca 1996, znanych jako „prawo Helmsa-Burtona”, których eksterytorialne efekty wpływają na suwerenność innych państw, uzasadnione interesy podmiotów lub osób w ramach ich jurysdykcji oraz wolność handlu i nawigacji,

Biorąc pod uwagę oświadczenia i rezolucje różnych forum międzyrządowych, organów i rządów, które wyrażają odrzucenie przez społeczności międzynarodową i opinię publicznej stosowanie środków o niby o których mowa powyżej,

Powołując się na rezolucje 47/19 z dnia 24 listopada 1992, 48/16 z dnia 3 listopada 1993 r., 49/9 z dnia 26 października 1994 r., 50/10 z dnia 2 listopada 1995 r., 51/17 z dnia 12 listopada 1996 r., 52/10 z dnia 5 listopada 1997 r., 53/4 z dnia 14 października 1998 r., 54/21 z dnia 9 listopada1999 r., 55/20 z dnia 9 listopada 2000 r., 56/9 z dnia 27 listopada 2001 r., 57/11 z dnia 12 listopada 2002 r., 58/7 z dnia 4 listopada2003 r., 59/11 z dnia 28 października 2004 r., 60/12 z dnia 8 listopada 2005 r., 61/11 z dnia 8 listopada 2006 r., 62/3 z dnia 30 października 2007 r., 63/7 z dnia 29 października 2008 r., 64/6 z dnia 28 października 2009 r., 65/6 z dnia 26 października 2010 r., 66/6 z dnia 25 października 2011 r. i 67/4 z dnia 13 listopada 2012 r.,

Obawiając się, że od momentu przyjęcia jej uchwał 47/19, 48/16, 49/9, 50/10, 51/17, 52/10, 53/4, 54/21, 55/20, 56/9, 57/11, 58/7, 59/11, 60/12, 61/11, 62/3, 63/7, 64/6, 65/6, 66/6 i 67/4, podejmowania dalszych działań wzmacniających i rozszerzających ekonomiczną, handlową i finansową blokadę Kuby, a także zaniepokojeni skutkami takich działań dla kubańskiego ludu i Kubańczyków mieszkających za granicą,

1. Zwracając uwagę na sprawozdanie Sekretarza Generalnego w sprawie realizacji uchwały 67/4,

2. Ponownie wzywamy wszystkie państwa, aby powstrzymały się od stosowania przepisów oraz działań o charakterze określonym w preambule do teraźniejszej rezolucji, zgodnie z ich zobowiązaniami wynikającymi z Karty Narodów Zjednoczonych i prawa międzynarodowego, która m.in. potwierdza wolność handlu i nawigacji;

3. Po raz kolejny wzywamy państwa, które kontynuują stosowanie tych przepisów, aby podjęły kroki w celu uchylenia lub unieważnienia ich tak szybko, jak to możliwe, zgodnie z ich systemem prawnym;

4. Zwracamy się do Sekretarza Generalnego, w porozumieniu z właściwymi organami i jednostkami organizacyjnymi Narodów Zjednoczonych, o przygotowanie raportu z wykonania niniejszej uchwały, w świetle celów i zasad Karty i prawa międzynarodowego oraz przedstawienie go Walnemu Zgromadzeniu na 69. sesji;

5. Postanawiamy dołączyć do wstępnego harmonogramu 69. sesji punktu zatytułowanego „Konieczność zakończenia gospodarczych, handlowych i finansowych jednak nałożone przez Stany Zjednoczone Ameryki na Kubę„.

Rząd jeszcze bardziej zależny od kapitału

Donald Tusk w reakcji na spadające notowania swojej partii dokonał rekonstrukcji rządu. Źli ministrowie zostali wymieniani na jeszcze gorszych, a cała zamiana to nic innego jak próba odwrócenia uwagi od problemów ekonomicznych oraz afer korupcyjnych, których bohaterami są politycy PO.

Z rządu odszedł minister finansów Vincent Rostowski, który popadł w konflikt z korporacjami finansowymi, ze względu na krytykę systemu OFE. Jego miejsce zajął Mateusz Szczurek, dotychczas główny ekonomista banku ING. Do władzy doszedł bezpośredni reprezentant interesów wielkich korporacji, który już na starcie zapowiedział, że jest przeciwnikiem likwidacji OFE, a także, że w najbliższych latach nie da się zmniejszyć bezrobocia.

Nominacja Macieja Grabowskiego na ministra środowiska to sygnał, że rząd Donalda Tuska nie ma zamiaru dbać o ekologię. Trudno oczekiwać aby zmiana dokonana podczas trwającego w Warszawie szczytu klimatycznego ONZ, została dobrze przyjęta na arenie międzynarodowej. Maciej Grabowski jest zwolennikiem wydobycia gazu łupkowego, czyli de facto lobbystą koncernu Chevron. Uznaje on doprowadzenie do wydobycia gazu za jeden ze swoich priorytetów, pomimo że protestują przeciwko temu mieszkańcy terenów na których miałoby ono mieć miejsce.

Elżbieta Bieńkowska zastąpiła odchodzącego w atmosferze skandalu ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomira Nowaka. Oficjalnym powodem jego dymisji jest niewykazanie w deklaracji majątkowej drogiego zegarka, który miał być prezentem od żony. Trudno jednak uwierzyć, aby była to jedyna przyczyna. Już wcześniej pojawiały się informacje, że Nowak może być zamieszany w afery korupcyjne, więc możliwe, iż rządzący chcieli się zabezpieczyć przed kolejnymi skandalami. Dokonano rekonstrukcji struktury ministerstwa tworząc Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, mające zajmować się zarówno transportem, jak i budownictwem, gospodarką morską, rozwojem miast, dotacjami z UE na rozwój regionalny i wieloma innymi sprawami. Utworzono super resort o bardzo szerokich kompetencjach. Nie wiadomo jakie będą jego kompetencje, jednak z doświadczeń wiadomo, że tego typu ministerstwa służą głównie promocji prowadzących je polityków.

Zmiany dokonały się w resortach Nauki oraz Edukacji. Nowa minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, osoba bez większego doświadczenia, obejmuje resort w momencie, gdy narasta spór miedzy władzą a nauczycielami. Kontynuowana jest polityka zamykania szkół przez samorządy, a także pogarszania warunków zatrudnienia pracowników oświaty. Rząd dąży do likwidacji ochrony, jaką daje im Karta Nauczyciela i stara się jak najbardziej skomercjalizować edukację. Być może chodzi więc o odwrócenie uwagi od tych problemów i znalezienie osoby, która w razie problemów weźmie na siebie winę za spadający poziom oświaty.

Zmiany dokonane w Ministerstwie Sportu oraz Ministerstwie Cyfryzacji mają o wiele mniejsze znaczenie. Kuriozalne może wydawać się głównie utrzymywanie drugiego z tych resortów. Istnienie Ministerstwa Cyfryzacji stwarza pytanie czy aby nie chodzi o zagwarantowanie interesów wielkich korporacji również w przetargach związanych z cyfryzacją administracji publicznej.

Zmiany w rządzie to część strategii PO. Nie chce ona zmieniać swojej antyspołecznej polityki, ale jednocześnie widzi spadające poparcie przed zbliżającymi się wyborami. Rozważania nad nowymi ministrami to również sposób odwrócenia uwagi od sporej afery korupcyjnej w którą mogą być zamieszane osoby z szefostwa GUS oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Miały one w zamian za łapówki ustawiać wyniki przetargów na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych.

Afery korupcyjne nie ograniczają się tylko do polityków koalicji. Problemy ma również Adam Hoffman, poseł i rzecznik prasowy PiS. CBA skierowało do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez niego przestępstwa. Miał on w deklaracjach majątkowych z lat 2007-2012 zataić część dochodów. Dziennikarze dowiedzieli się, że mogło chodzić o kwoty około 100 tys. zł. Hoffman zrezygnował z członkowstwa w PiS oraz stanowiska rzecznika prasowego partii.

Jak widać w systemie kapitalistycznym, gdy pieniądz staje się najwyższą wartością nie ma miejsca na żadną etykę i uczciwość. Politycy różnych opcji deklarują przywiązanie do zasad, jednak dążenie do bogactwa za wszelką cenę jest czymś co wykracza poza partyjne ramy.

Walka o inkorporację Ukrainy do Unii Europejskiej

Aktualnie w Polsce obserwujemy zażartą „walkę”  o wciągnięcie Ukrainy w orbitę wpływów Unii Europejskiej. W walce tej jak najbardziej osobiście zaangażowane są polskie ośrodki propagandowe, oraz „wybitni” polscy działacze lewicowi w osobach : b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, a także aktualnego prezydenta Bronisława Komorowskiego. To nic innego, jak walka o wciągnięcia tego kraju pod wpływy kapitału europejskiego, oraz okrążania Rosji z różnych pozycji europejskich.

Fakty te mogą sugerować, iż polscy „lewicowcy” od-„kurzyli” znaną ideologię w tej sprawie z okresu II RP, a szczególnie miłą dla marszałka Józefa Piłsudskiego, który u zarania odzyskania niepodległości w 1918 roku, zamierzał wcielić w życie plan okrążenia wówczas Rosji Radzieckiej, kordonem sanitarnym. Dzisiaj takowy „kordon” wokół Rosji dla kapitału europejskiego mogą odgrywać  na razie takie kraje jak : Gruzja, Mołdawia, a także inne będące w orbicie zainteresowania gospodarczego i militarnego UE oraz USA.

W piątek bm. minął ostateczny termin, jaki został wyznaczony Ukrainie przez  komisarza ds. rozszerzenia UE Stefan Fule przywódcom Ukrainy na podjęcie decyzji o stowarzyszeniu z Unią Europejską.

Kijów nagle zatrzymał przygotowanie do euro integracji oraz rozpoczął rozmowy z Rosją, która proponuje Ukrainie współpracę w dziedzinie gospodarczej.

Symbolem nacisków Moskwy na Ukrainę stało się nałożenia embarga na ukraińskie produkty eksportowane do Rosji w postaci embarga na jeden z najbardziej eksportowany towar do Rosji w postaci czekoladek Irmy Rochen. Natomiast rosyjskie służby celne rozpoczęły skrupulatną kontrolę towarów spożywczych eksportowanych do Rosji z Ukrainy. Została zamknięta granica grania eksportowane do Rosji sery oraz wagony kolejowe. Pokreślić należy, iż Ukraina jest uzależniona od Rosji w surowce dla swojego przemysłu w postaci gazu, ropy naftowej oraz innych surowców dla ukraińskiego przemysłu. Na podkreślenie zasługuje fakt, iż prawie cała produkcja ukraińska jest eksportowana na olbrzymi chłonny rosyjski rynek.

Premier Ukrainy Mykoła Azarow wprost zarzucił Unii, iż oferowana z jej strony pomoc finansowa Ukrainie w postaci 1 mld euro, to nic innego jak jałmużna dla żebraka w kruchcie. Zarzucił on Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu, że w zamian za kredyty zażądał podniesienia opłat komunalnych oraz zamrożenia płac. Tego rodzaju działania nie rozwiążą problemów trudnościowych Ukrainy.

Zdaniem eksperckiej firmy Capital Economics Rosja może pomóc Ukrainie w bieżących problemach, powstrzymując się od blokowania importu (jak w przypadku czekoladek) oraz przyznając kredyty, a zwłaszcza obniżając ceny gazu. Premier ukraiński stwierdził, iż rząd Rosji wstępnie zgodził się na rewizję gazowych kontraktów.

Gazprom rozpoczął budowę serbskiego odcinka gazociągu South  Stream, którym chce transportować gaz na Bałkany oraz do Środkowej Europy przez Morze Czarne, omijając Ukrainę. Po zakończeniu wspomnianej inwestycji, Gazprom będzie mógł zrezygnować z tranzytu gazu do Europy Zachodniej przez Ukrainę, której poniesione z tego powodu koszty Unia Europejska nie zrekompensuje.

FK.Warszawa 2013-11-27

Konwencje POPiS

W dniu 23.11. bm na konwencji partii PiS nastąpiła zmiana w kierownictwie tej partii w postaci, wyboru Antoniego Macierewicza na stanowisko Wiceprezesa tej partii. Nominacja ta, jak wskazują dotychczasowe wypowiedzi samego Macierewicza oraz przewodniczącego PiS Jarosława Kaczyńskiego, wiąże się z możliwością zaostrzenia walki politycznej pomiędzy PO, a PiS. Występując na konwencji J. Kaczyński, w ocenie sytuacji wewnętrznej kraju, stwierdził, iż „Ojcem biedy w Polsce” jest premier oraz przewodniczący PO Donald Tusk. Można stwierdzić, iż  kontynuując dot. oceny sytuacji w kraju, że jeśli Tusk, jest ojcem biedy w Polsce, to „mamusią” tej sytuacji, jest PiS, kiedy to J. Kaczyński będąc premierem rządu, zwolnił najbogatszych z podatku VAT, a Donald Tusk, cały ciężar ponoszonych kosztów związanych z kryzysem, przerzucił na barki najbiedniejszych.

J.Ł 2013-11-24

Tusk Tworzy „Nowy Rząd”

O rekonstrukcji rządu Donalda Tuska – wymiana zderzaków na energetyki

Premier Donald Tusk, po powrocie z „przemiłego miasta Pułtuska” powołał do życia nowy rząd. Wymienił siedem zużytych ogniw na nowe, które mają rzekomo gwarantować mu drugie życie (rządowi oraz PO). Wątpliwe czy lepsze. Najbardziej znaczące jest pozbycie się ministra finansów Jana Vincenta Rostkowskiego.

Jeśli przyjąć, iż tego rodzaju taktyka kadrowa premiera Donalda Tuska (nie mylić z Kaczorem Donaldem) polega na wymianie najbardziej zużytych „zderzaków” w rządzie, to należy przyznać, iż wymiany w przypadku wicepremiera oraz ministra finansów Jana Vincenta  Rostkowskiego, wyjątkowo obolałego „zderzaka”, jakie przed falą kryzysową na niego spadła, jest decyzją korzystną.

Nie dopuścił on, aby fala kryzysowa nim zachybotała, dotknęła ona najniżej tę część społeczeństwa polskiego, na którą spadła całość ponoszenia sytuacji kryzysowej, w postaci różnego rodzaju dopłat, takich jak: VAT oraz inne dopłaty.

W Polsce klasa pierwsza w tym czasie bardzo się wzbogaciła, wzrosła liczba obywateli naszego kraju, posiadających majątki o wartości co najmniej szacowanych na około miliona dolarów. W ubiegłym roku było ich prawie 50 tysięcy, a w tym ma być ich ponad 80 tysięcy. W żadnym innym państwie Unii Europejskiej grono bogaczy nie zwiększało się tak szybko jak w Polsce. Grupa dolarowych milionerów w naszym kraju rosła półtora razy szybciej, niż średnio w Europie. Na świecie większe tempo pod tym względem miały tylko Brazylia, Rosja oraz Malezja.

Drugiej klasie też się żyło nieźle, wśród której jest co prawda  nieco mniej zamożnych z dochodami ponad 15 tys. zł. miesięcznie, ale w każdym roku ich grupa wzrastała. W 2008 r., było ich pół miliona, a w ubiegłym ponad 700 tyś., Natomiast trzecia klasa, najliczniejsza, dźwigała na swoich barkach cały ciężar związany z kryzysem, ponieważ władze jak głoszą jej propagatorzy, którego ustrój, jak głoszą jego propagatorzy, najbardziej sprawiedliwy, jakim jest kapitalizm, ponosi jego koszty w postaci różnego rodzaju opłat.

Według ekspertów najbardziej znacząca decyzja to powołanie super resortu transportu oraz  rozwoju regionalnego, oraz powołanie na jego kierownika w randze wicepremiera Elżbiety Bieńkowskie oraz powołanie na ministra finansów Mateusza Szczurka. Nominacje te mają oznaczać, iż kraj będzie się rozwijał poprzez wcielanie w życie nowych technologii, a zapewnić to mają pieniądze otrzymane w ramach europejskiego budżetu przyznanego Polsce w tym roku. Czy rzeczywiście tak będzie, zobaczymy…

Józef Łachut

1-Szy Maj, a Lewica?

O Święcie Pracy, lewicy i jej kryzysie oraz jej miejscu we współczesnym świecie i w Polsce.

Obchody Święta Pracy 1-Szego Maja w 2012 roku, będą się odbywać w „cieniu” walki PiS, o „beatyfikacje” brata Jarosława Kaczyńskiego, b. prezydent Lecha Kaczyńskiego oraz katastrofy „Smoleńskie”. Wala PiS-u to nic innego jak walka o zdobycie władzy, temu służą organizowane  różnego rodzaju każdego 10dnia miesiąca demonstracje o „katyńską prawdę, a także o przydzielenie TV „Trwam” koncesji na nadawanie swojego programu cyfrowego.

Gdzie jest Lewica, ta konsens jonowana w postaci SLD, jak również uważający się za lewicę „Ruch Palikota”, który jest naprawdę partią „drobno mieszczańską” ?

Po co Komu Dziś potrzebna jest lewica? Gdyby przywódcy tych dwóch ugrupowań uważających się za „Lewicowe” Leszek Miller oraz Janusz Palikot znali odpowiedź, nie wyzywalibyby się od” przestępców” oraz „naćpanej hołoty”, a robili swoje.

1-Szy Maj jeszcze istnieje w kalendarzu. Oznaczony jest kolorem czerwonym, uznawany jest za święto państwowe. Święto Pracy. Dla młodych to już prawie prehistoria oraz egzotyka. Natomiast dla prawicy- komunistyczny skansen, pozostałość po minionym „niesłusznym” systemie. Dla części  „lewicy”, która na ostatnim kongresie PZPR, słowami jej  1-szego Sekretarza Mieczysława Rakowskiego „ Wyprowadzić Sztandar”, zamieniła czerwień na delikatny „róż”. 1-szy Maja to kłopot. Wypada coś zrobić. Ale co?

To prawda, iż cała lewica w  Europie  jest w kryzysie. Rozpoczął się on od pamiętnego referatu Nikity Chruszczowa na XX Zjeździe KPZR, a dokończony został przez politykę Gorbaczowa oraz rozpadem ZSRR. Lewica tak europejska, jak i polska, straciła program, cele i energię. Jaka siła musi zaistnieć, aby wyciągnąć ją nicości?.

A przecież zdawałoby się, iż lewica ma szansę właśnie teraz kiedy Europa w tym Polska przeżywają kryzys, kiedy państwa tną wydatki, rośnie bezrobocie, kiedy zwiększają się nierówności społeczne, kiedy przyszłość niesie więcej gróźb, niż obietnic dobrego życia.

Niegdyś lewica pod sztandarami komunizmu gromadziła gniew społeczny, budując z niego presję na to aby wymusić na kapitalizmie większe prawa dla swojego bytu, aby praca nie zniewalała człowieka, to przecież tradycyjne przesłanki lewicy.

Kryzys lewicy istnieje obok wzbierającej się fali gniewu ludzi pracy, a więc istnieje dla niej ogrom pracy  uzyskania wpływu na kierowaniem wzbierający się gniewem wyzyskiwanych. Natomiast głoszenie przez SLD „modernizacja” kapitalizmu, czy głoszenie przez „Palikota” hasła „Zero Bezrobocia”, to nic innego jak głoszenie płytkich hasełek” dla zdobycia popularności. Przecież, hasła te w aktualne sytuacji nic nie znaczą i są nie do zrealizowania.

Lewica w tym KPP Krąży. To stan między nostalgią a oportunizmem dnia codziennego. Zamiast projektów zmiany świata, w którym miliony znalazły się na marginesie obserwujemy wyścig liliputów. O kawałeczek władzy, o poprawę swojego szarego życia. Liliputy polityki chcą przecież dołączyć do tych, którzy stali się bogatsi. Chcą się  znaleźć  w świecie cele brytów. Pomaganie im w tym to jest strata czasu i energii. To nic innego jak cena abdykacji lewicy. Dla też 1-szy Maja powinien być dniem

Odrodzenia się Lewicy i jej energii do stania na czele uciskanych, wyzyskiwanych przez kapitalizm, w walce o zmianę świata.

Idźmy  z narodami świętującymi oraz  walczącymi o lepszy świat.

Warszawa 2012-04-29

Józef Łachut

Vő Nguyên Giáp nie żyje

0,,17136490_303,00

Vő Nguyên Giáp (1911 – 2013) – generał wojny obronnej Wietnamu i bohater narodowy, pogromca imperialistów z Wielkiej Brytanii, Francji i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej  i jeden z największych geniuszy wojskowych XX wieku zmarł 4 października 2013 roku. 

Vő Nguyên Giáp udowodnił jak można walczyć zwycięsko bez przewagi w sprzęcie i technologi z przeważającymi siłami wroga. Dzisiaj Vő Nguyên Giáp jest uznanym na świecie autorytetem sztuki wojskowej, obrońcą i wyzwolicielem Wietnamu.

My, towarzysze z Komunistycznej Partii Polski, składamy najszczersze kondolencje towarzyszom wietnamskim i łączymy się w bólu z ludem wolnej republiki Wietnamu.

Cześć Jego pamięci! Towarzysze z Polski