133. rocznica stracenia 4 Proletariatczyków

W związku z przypadającą 28 stycznia 133 rocznicą stracenia czterech członków Socjalno-Rewolucyjnej Partii „Proletariat” kilkadziesiąt osób uczciło ich pamięć. Obchody rocznicowe, zorganizowane w ramach kampanii Historia Czerwona, odbyły się w niedzielę 27 stycznia pod poświęconą im tablicą na murze Cytadeli warszawskiej.

Wzięli w niej udział również członkowie i sympatycy KPP. W wystąpieniu wprowadzającym przypomniano postaci 4 Proletariatczyków i ich walkę o prawa robotników. Zebrani odśpiewali „Międzynarodówkę” oraz „Warszawiankę 1905 roku”. Na zakończenie pod tablicą upamiętniającą Proletariatczyków zostały złożone kwiaty i zapalone znicze.

28 stycznia 1886 roku na stokach Cytadeli Warszawskiej powieszeni zostali Piotr Bardowski, Stanisław Kunicki, Michał Ossowski i Jan Pietrusiński – członkowie Międzynarodowej Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat. Była to pierwsza partia marksistowska w Królestwie Polskim. Jej głównym liderem był Ludwik Waryński, skazany w procesie Proletariatczyków na ciężkie więzienie. Partia Proletariat walczyła o wyzwolenie robotników, swobodę zrzeszania się i przeciwko carskiej dyktaturze. Nawiązała kontakty z rosyjskimi rewolucjonistami z Narodnej Woli.

red.

Marian Indelak (1927-2017)

W związku z 2. rocznicą śmierci naszego towarzysza wspominamy go krótką notką biograficzną. Był jednym z najważniejszych działaczy i bojowników o sprawiedliwość społeczną, pozostaje wzorem i autorytetem dla młodego pokolenia, jak być oddanym sprawie Partii, Ojczyzny i społeczeństwa. 


Marian Indelak urodził 25 stycznia 1927 r. w Dąbrowie Górniczej. Od najmłodszych lat swojego życia był związany z rewolucyjnym ruchem robotniczym i komunistycznym. Zawodowo od zawsze był związany z pracą w hutnictwie.

Jeszcze podczas hitlerowskiej okupacji aktywnie sprzeciwiał się nazistowskim najeźdźcom. Był świadkiem egzekucji w 1942 roku swoich najbliższych kolegów, współpracowników i współbojowników o wolność i socjalizm – dziesięciu robotników Huty Bankowej.

3 maja 1942 r. – W odwecie za próbę sabotażu produkcji elementów do broni gestapo aresztowało w Hucie Bankowej w Dąbrowie Górniczej 10 robotników (Marceli Baltyn, Wacław Bochenek, Edward Gruchała, Bolesław Król, Bolesław Kucharski, Józef Maro, Eugeniusz Puz, Walenty Siwek, Roman Teper i Franciszek Wójcik). podejrzanych o sabotaż przy produkcji blach wykorzystywanych do produkcji łodzi podwodnych. 12 czerwca o godzinie 16:00 zostali powieszeni w publicznej egzekucji, którą musieli oglądać wszyscy mieszkańcy miasta, przyprowadzeni siłą przez niemieckich żandarmów.

Kartka z naszego kalendarium

W czasie II wojny światowej podczas okupacji niemieckiej oraz w okresie PRL pracował w Hucie Bankowej. Był członkiem Związku Walki Młodych i Polskiej Partii Robotniczej, a następnie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Dziś trzeba mieć odwagę by powiedzieć: Jestem komunistą!

Marian Indelak, 29 kwietnia 2013 r. w artykule „Marian Indelak – komunista nr 1

W 1990 wraz z innymi towarzyszami założył Związek Komunistów Polskich „Proletariat”, którego był sekretarzem i skarbnikiem. A po delegalizacji ZKP „Proletariatu” założył w 2002 r. Komunistyczną Partię Polski. Był współtwórcą i redaktorem pisma „Brzask” oraz sekretarzem Krajowego Komitetu Wykonawczego i skarbnikiem Partii.

Wielokrotnie organizował obchody rocznic wyzwolenia miasta Dąbrowy Górniczej, Święta Pracy czy 22 lipca. Był zaangażowanym i aktywnym działaczem społecznym. Należał do Miejskiej Komisji Historycznej „Pokolenia” w Dąbrowie Górniczej.

Władze Dąbrowy Górniczej nadały mu tytuł honorowego obywatela miasta. Do końca oddany sprawie wyzwolenia Proletariatu i ideom komunistycznym.

Krwiożerczy kapitalizm jest nastawiony tylko na zysk i stwarza morze ludzkiej krzywdy, złamane życiorysy, a także samobójstwa szczególnie młodych ludzi. Rozrasta się skala biedy i panuje ogromne bezrobocie. Precz ze zbrodniczym kapitalizmem opartym na przemocy i wyzysku. Niech żyje socjalizm, który nie jest przeżytkiem przeszłości. Jest przyszłością i nadzieją ludzi pracy. Taka jest prawda

Marian Indelak, 1 maja 2014 w Dąbrowie Górniczej

Zmarł 16 stycznia 2017 r. Został pochowany 20 stycznia 2017 na miejskim cmentarzu w Dąbrowie Górniczej przy ulicy 11 listopada.

red.

95. rocznica śmierci Włodzimierza Lenina (1870-1924)

21 stycznia minęła 95. rocznica śmierci Włodzimierza Lenina, przywódcy i organizatora Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej, twórcy pierwszego wyzwolonego państwa Proletariuszy, budowniczego socjalizmu, filozofa, teoretyka i polityka.

Był nie tylko wodzem i przywódcą pierwszego na świecie państwa proletariackiego oraz liderem Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików), ale także wybitnym teoretykiem marksizmu.

Jego idee są natchnieniem dla kolejnych pokoleń towarzyszy. Włodzimierz Lenin udowodnił wszystkim, że socjalizm nie jest wymyśloną mrzonką, ale realną szansą na lepszy i sprawiedliwszy świat.

Zainspirowani jego przykładem kontynuujemy walkę o socjalizm, o sprawiedliwość społeczną, o pełne wyzwolenie Proletariatu i o zniesienie wyzysku. Włodzimierz Lenin i jego dziedzictwo żyją w sercach milionów wyzyskiwanych Proletariuszy i całych narodów świata.

Dlaczego my, ludzie pozbawieni wszystkiego, żyjący w trudnych warunkach, potrafimy odnosić sukcesy w naszej walce? Dzięki Leninowi, który pokazał nam jak być rewolucjonistą i patriotą. Lenin był, jest i będzie największym przywódcą wyzwolenia narodów na całym świecie.

Amílcar Cabral

 

21 stycznia na całym świecie wspominano Włodzimierza Lenina, organizowano uroczystości, konferencje. Wszystkie partie komunistyczne, robotnicze i socjalistyczne przypominały ludziom Wodza Rewolucji Październikowej. W Moskwie tradycyjnie przeszedł marsz pamięci.

red.

100. rocznica powstania polskiej partii komunistycznej

W Dzienniku Trybunie ukazał się artykuł autorstwa tow. B. Karoń o 100. rocznicy powstania polskiej partii komunistycznej, która mija 16 grudnia. Autorka nakreśla sytuację w Europie, rewolucyjny stan wrzenia społeczeństw, tworzenia się rad żołniersko-robotniczych i historycznej roli komunistów. 


Pierwsza wojna światowa spowodowała nie tylko zmiany na mapie politycznej Europy. Przyczyniła się również do przemian społecznych, w tym wzrostu nastrojów rewolucyjnych. Przełomowym był rok 1917, gdy w Rosji obalono cara, a następnie burżuazyjny rząd tymczasowy. Rosja stała się pierwszym państwem zarządzanym przez rady robotnicze, chłopskie i żołnierskie. Rewolucja Październikowa wstrząsnęła światem. Miała wpływ na sytuację w Niemczech oraz Austro-Węgrzech. W październiku 1918 r. upadła monarchia habsburska, na jej gruzach powstały nowe państwa – Czechosłowacja, Węgry i Polska. W Rzeszy obalony został cesarz Wilhelm II, władzę przejęła Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD). Działała też Niezależna Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (USPD) o charakterze antymilitarystycznym z najbardziej radykalnym skrzydłem w postaci Związku Spartakusa, na bazie którego 30 grudnia 1918 r. utworzono Komunistyczną Partię Niemiec (KPD). Partie komunistyczne powstawały w całej Europie: 3 listopada 1918 r. – KP Austrii, 17 listopada KP Holandii oraz Socjalistyczna Partia Robotnicza Grecji (od 1924 r. KP Grecji), a 20 listopada KP Węgier.

Pierwsza wojna światowa wpłynęła również na sytuację polskiego ruchu robotniczego. Pod wpływem wydarzeń wojennych już w 1914 r. współpracę rozpoczęły Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy, powstała w 1893 r. jako Socjaldemokracja Królestwa Polskiego, oraz istniejąca od 1906 r. Polska Partia Socjalistyczna– Lewica. Partie te wydawały m.in. wspólne odezwy antywojenne, zwoływały wiece. Struktury partyjne były jednak bardziej rozbite niż przed wojną i pozbawione części wpływów wśród robotników w związku z tym, iż w wielu branżach produkcja została zmilitaryzowana. Wielu robotników zmobilizowano do armii lub przesiedlono w ramach robót przymusowych lub ewakuacji przemysłu ze strefy przyfrontowej.

Na terenach Rosji znajdowało się kilkaset tysięcy Polaków, w tym wielu robotników działających wcześniej w ruchu socjalistycznym, którzy odegrali znaczącą rolę w tworzeniu i działalności Rad Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Istotne było zwłaszcza zaangażowanie SDKPiL, działającej w ramach Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji (SDPRR), jako jej część autonomiczna (do 1911 r.). Po lutym 1917 r. na terenie Rosji powstało 40 lokalnych grup SDKPiL, które skupiały około 5 tysięcy członków, czyli ok 2% członków SDPRR. Podstawą programu SDKPiL był internacjonalizm. W Piotrogrodzie partia wydawała własne pismo – „Trybuna”. Wraz z przemianowaniem SDPRR na Rosyjską Komunistyczną Partię (bolszewików) w marcu 1918 r. na VIII Zjeździe, członkowie SDKPiL stali się jednocześnie członkami nowego ugrupowania. Z kolei PPS-Lewica po lutym 1917 r. utworzyła na terenie Rosji ponad 30 kół lokalnych zrzeszających około 3 tysięcy członków. Była aktywna zarówno wśród robotników fabrycznych jak i żołnierzy pochodzenia polskiego, stąd bardzo duży nacisk na postulaty antywojenne. Zarówno członkowie SDKPiL jak i PPS-Lewica uczestniczyli w wydarzeniach rewolucyjnych Października 1917 roku, jak i późniejszych walkach wojny domowej w Rosji. Szacuje się, że wzięło w niej udział ponad 100 tysięcy Polaków, w tym polskie rewolucyjne formacje zbrojne.

Pod wpływem Rewolucji Październikowej pojawiły się projekty zjednoczenia w obliczu, jak oczekiwano nieuchronnej, międzynarodowej rewolucji. Wymóg zjednoczenia związany był także z perspektywą utworzenia Międzynarodówki Komunistycznej. Sekcje PPS-Lewicy z Piotrogrodu i Moskwy zwróciły się o przyjęcie do RKP(b). Jednak do partii tej przyjmowano tylko po jednej organizacji dla danej narodowości, więc ze względu na współpracę z SDKPiL, PPS-Lewicy odmówiono przyjęcia.

W innych zaborach proces organizowania ruchu komunistycznego przebiegał wolniej. Jesienią 1918 r. w wyniku klęsk na froncie i braków zaopatrzenia, w państwach centralnych narastał kryzys. Chłopi odmawiali płacenia podatków i dostarczania kontyngentów dla wojska. Na terenach zaboru pruskiego występował proces deproletaryzacji. Większość robotników wysłano na front lub do prac przymusowych w Niemczech. Zabór austro-węgierski był najsłabiej rozwiniętym ekonomicznie i poza kilkoma ośrodkami miejskimi nie posiadał znaczącego przemysłu. Najliczniejszą grupą ludności byli chłopi, na których ruch komunistyczny miał stosunkowo mały wpływ. W obu zaborach ruch komunistyczny ograniczał się do niewielkich klubów robotniczych.

Kluczowy wpływ na zjednoczenie ruchu komunistycznego w Polsce miało tworzenie się, głównie na terenach Królestwa Polskiego, rad robotniczych. Pierwsza powstała 5 listopada 1918 r. w Lublinie. Wkrótce działało ich już około 100. Należeli do nich robotnicy popierający rożne partie. Starły się dwie koncepcje wykorzystania rad. Według PPS miały być organem administracyjnym i wspierać budowę niepodległej Polski. PPS-Lewica i SDKPiL dążyły do tego, aby rady stały się organem władzy robotniczej. Stojąc na stanowisku internacjonalistycznym, współpracowały z organizacjami komunistycznymi w Rosji i Niemczech. Wyrażały przekonanie, że po zakończeniu wojny światowej w Europie nastąpi powszechna rewolucja.

W tych warunkach rozpoczęto proces zjednoczeniowy. 5 listopada 1918 r. Centralny Komitet Robotniczy PPS-Lewicy zwrócił się do Zarządu Głównego SDKPiL z oficjalną propozycją zjednoczeniową. W liście tym napisano m.in.: Zbliżająca się szybkim krokiem w całym świecie rewolucja socjalna przyspiesza i w Polsce w moment rewolucyjnego wybuchu, klasa robotnicza Polski winna wytężyć cała swą energię i zespolić wszystkie siły rewolucyjne dla przygotowania się do decydującego starcia. List ten jest istotny również dlatego, iż po raz pierwszy pojawia się w nim postulat utworzenia zjednoczonej Komunistycznej Partii Polski (KPP). Zaproponowano utworzenie wspólnego centralnego organu koordynującego działania zjednoczeniowe. Kierownictwo SDKPiL przyjęło propozycję. 10 listopada powołano Radę Międzypartyjną, a następnie Komisję Programową. Projekt programu konsultowano z Różą Luksemburg, przebywającą w Berlinie. 16 grudnia 1918 r. w Warszawie odbył się XII Zjazd PPS–Lewicy, który podjął decyzję o zjednoczeniu z SDKPiL na zasadach włączenia PPS-Lewica do Socjaldemokracji. W tym samym czasie obradowała Krajowa Konferencją SDKPiL.

Tego samego dnia – 16 grudnia – odbył się, w budynku przy ul. Zielnej 25, zjazd zjednoczeniowy, na którym utworzono Komunistyczną Partię Robotniczą Polski. W zjeździe udział wzięło ponad 200 delegatów i gości. Naczelną władzą w partii stanowił Komitet Centralny złożony z 12 członków, do którego wybrano po 6 przedstawicieli SDKPiL oraz PPS-Lewica, wybrano także Centralną Redakcję, zajmującą się wydawnictwami i prasą partyjną. Zjazd przyjął statut partii oraz Platformę polityczną określającą internacjonalistyczny charakter partii, odwołującą się do międzynarodowego trendu rewolucyjnego. Zapowiadano: „Otworzyła się era bezpośredniej walki o urzeczywistnienie ustroju socjalistycznego, era rewolucji socjalnej”. Przewidywano odbudowę gospodarki „na zasadach wspólnej własności środków produkcji i ziemi”. „Cała władza musi przejść w ręce proletariatu miast i wsi, zorganizowanego w Radach Delegatów Robotniczych”. Wysuwano hasło uspołecznienia ziemi obszarniczej. Program KPRP stawiał tezę, iż zorganizowany w Radach Delegatów Robotniczych proletariat polski oprze się o rewolucję socjalistyczną w innych państwach, która doprowadzi do gospodarki socjalistycznej na poziomie międzynarodowym. Zapowiadano o „pożar rewolucji” oraz „erę rewolucji socjalnej”. W ramach programu minimum postulowano odbudowę zniszczonej przez wojnę gospodarki na zasadach wspólnej własności środków produkcji oraz ziemi i odsunięcie burżuazji od władzy. Zjazd KPRP uchwalił rezolucję „Powstanie Międzynarodówki”. Stwierdzono, że II Międzynarodówka przestała de facto istnieć w wyniku wojny, a na jej gruzach powstaje III Międzynarodówka.

W momencie powstania KPRP liczyła około 10 tysięcy członków działających na terenie byłego zaboru rosyjskiego. Wobec słabości przemysłowej klasy robotniczej, główne zaplecze społeczne ugrupowania stanowili rzemieślnicy i czeladnicy, wpływy na wsi były niewielkie. Główne okręgi działania to Zagłębie Dąbrowskie – 2400 członków, łódzki – 1800, Łódź – 600, Warszawa – 1000 i Warszawa Podmiejska – 800. Do lutego 1919 r. struktury KPRP powstały w 47 ośrodkach dawnego Królestwa Polskiego, a w 35 znajdowały się w stadium organizacyjnym. Ugrupowanie, jako akcentujące internacjonalizm, miało skład wieloetniczny. KPRP miała silne wpływy w radach robotniczych. W Zagłębiu Dąbrowskim dysponowała większością 229 delegatów na 390, dane za luty 1919 r. W radach w Warszawie i Łodzi KPRP miała niewiele mniej głosów niż PPS. Ogólnie w radach jedna trzecia delegatów reprezentowała KPRP.

W ramach KPRP zjednoczyły się również organizacje PPS-Lewicy oraz SDKPiL działające na terenie Rosji, skupiające około 5 tysięcy członków. Utworzono Centralny Komitet Wykonawczy KPRP w Rosji. Członkowie KPRP zostali jednocześnie członkami RKP(b). Struktury KPRP w Rosji zajmowały się wówczas tworzeniem polskich formacji zbrojnych. Na początku 1919 roku na Białorusi zaczęła powstawać polska rewolucyjna grupa armijna. W związku z przekonaniem o bliskości i nieuchronności międzynarodowej rewolucji wspierano lokalne powstania takie jak w Zamościu, gdzie 28-29 grudnia 1918 r. robotnicy zbrojnie przejęli kontrolę nad miastem tworząc Czerwoną Gwardię. Wystąpienie to zostało stłumione przez wojsko przybyłe z Lublina. Podobnie było w innych miastach, władze przystąpiły do likwidacji Rad Robotniczych oraz przejmowania z ich rąk zakładów pracy. 6 stycznia 1919 r. rząd Moraczewskiego dekretem wprowadził stan wyjątkowy w Warszawie i Zagłębiu, oznaczający nasilenie represji wobec KPRP i ruchu robotniczego. Partia musiała przejść do nielegalnej działalności. Duży cios dla KPRP stanowiła także klęska rewolucji niemieckiej stłumionej przez socjaldemokratów i załamanie się fali rewolucyjnej w Europie. Pomimo tego partia nie zaprzestała działalności.

Beata Karoń


Źródło: Dziennik Trybuna, piątek 14- niedziela 16 grudnia 2018, nr 248(1442), s. 12.

Walka o zupełne wyzwolenie! Walka o socjalizm!

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę prezentujemy Odezwę Komitetu Lubelskiego Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy w sprawie utworzenia Tymczasowego Rządu Ludowego RP w Lublinie z 8 listopada 1918 r., wzywającą do utworzenia rządu Rad Delegatów Robotniczych i Chłopskich.


TOWARZYSZE ROBOTNICY I CHŁOPI!

Pod przewodnictwem polskiego Scheidemanna, apostoła ugody klasowej, członka burżuazyjno-kołtuńskiego koła polskiego w Wiedniu, pod przewodnictwem człowieka, który przed paru dniami jeszcze prowadził pertraktacje i targi o teki ministerialne z Radą Regencyjną – pod przewodnictwem pana Daszyńskiego powstał w Lublinie nowy rząd polski, który mieni się rządem ludowym.

TOWARZYSZE! Rząd ten powstał nie drogą rewolucji, nie z rąk zwycięskiego proletariatu otrzymał władzę, nie z upoważnienia Rady Delegatów Robotniczych – więc rządem ludowym nie jest!

Powstał dzięki spiskowi grupki wojaków z POW, w ukryciu przed klasą robotniczą, w tajemnicy przed Lubelską Radą Delegatów Robotniczych – więc rządem ludowym nie jest!

Powstał z ugody między socjalpatriotami z PPS, burżuazją chłopską ze Stronnictwa Ludowego i inteligencją mieszczańską – więc rządem ludowym nie jest!

Zamiast ziemi i fabryk daje nam obiecanki, zamiast dyktatury proletariatu przyrzeka nam sejm burżuazyjny – więc rządem ludowym nie jest!

Nie daje nam chleba i pracy, ale rozkazuje wam już „tworzyć fortecę Republiki Polskiej” – więc rządem ludowym nie jest!

I nie zamierza rząd ten uzbroić ludu roboczego, ale tworzy regularną armię, powołując pod broń „wszystkich Polaków, którzy w jakiejkolwiek armii pełnili służbę wojskową”, a więc nawet zdecydowaną kontrrewolucję spod znaku Beselera i Dowbór-Muśnickiego.

„Z bagnetów wał ochronny trzeba tworzyć. Niech ziemia polska zabrzmi krokiem żołnierskim!” – oto co mówi do was „zastępca Piłsudskiego”, ludowy minister, pan generał Rydz-Śmigły w swojej odezwie wczorajszej. Zaś manifest nowego rządu już wam zapowiada wyprawę wojenną, po ziemie polskie z dostępem do morza, czyli nową łaźnię krwawą, nową wojnę z Niemcami.

Baczność Robotnicy i Chłopi!

Dziś [gdy] proletariat całego świata zrywa się do walki o zupełne wyzwolenie, gdy z Berlina i Wiednia, z Budapesztu i Sofii dochodzą już odgłosy walk ulicznych, farbowane lisy z PPS i od ludowców usiłują dokonać nowego zamachu na interesy i prawa klasy robotniczej, usiłują uśpić jej czujność, sparaliżować jej energię rewolucyjną. Ale próżne wysiłki.

Klasa robotnicza w mieście i na wsi nie da posłuchu żadnemu rządowi, póki nie stworzy sama rewolucyjnego rządu Rad Delegatów Robotniczych i Chłopskich! Klasa robotnicza nie da żołnierza żadnej armii, póki nie utworzy sama czerwonej armii rewolucyjnej, pod rozkazami Rad Delegatów Robotniczych i Chłopskich!

A chwila ta już bliska! Do szeregu więc! Do organizacji!
Precz z samozwańczym, nieodpowiedzialnym rządem!
Cała władza Radom Delegatów Robotniczych i Chłopskich!
Precz z Sejmem burżuazyjnym!
Niech żyje dyktatura proletariatu!
Precz z nową wojną i regularną armią!
Niech żyje międzynarodowa rewolucja i uzbrojenie ludu!
Niech żyje socjalizm!

Lublin, dnia 8 listopada 1918 r.
Lubelski Komitet SDKPiL

Komuniści i katolicy – ludzie pracy – połączeni węzłem solidarności i braterstwa

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. prezentujemy kolejny materiał, ilustrujący stosunek komunistów do religii. Nie jest tak, że komuniści byli i są przeciwnikami katolików. Wręcz przeciwnie, o czym świadczy niniejszy tekst historyczny. Zachęcamy do jego lektury, gdyż zawiera w sobie wiele jakże aktualnych aluzji do współczesności (pisownia i podkreślenia oryginalne). Zwracamy uwagę, że ta odezwa KC KPP została wydana w 1937 r. na dwa lata przed napaścią Niemiec hitlerowskich na Polskę.

 


Do ludzi pracy – wierzących katolików!

Z odezwy KC KPP, 1937 r.

Drodzy bracia, towarzysze pracy i niedoli!

Braćmi są dla nas, komunistów, wszyscy ludzie żyjący z własnej pracy, a nie z krzywdy i wyzysku innych. Do wszystkich ludzi pracy wyciągamy dłoń jako do naszych towarzyszy w walce o chleb, wolność i sprawiedliwość społeczną.

Przeczytajcie więc i rozważcie w swym sumieniu nasze słowa, gdyż chodzi o sprawy niezmiernie ważne dla Was samych, dla narodu polskiego i dla całej ludzkości.

I. SPRAWY WIARY A SPRAWY POLITYKI

Pragniemy Was ostrzec przed nadużywaniem Waszej wiary i posłuszeństwa wobec kościoła dla celów nie mających nic wspólnego z wiarą i obrzędem religijnym.

A nadużywanie to staje się zjawiskiem codziennym.

Z Kongresu Eucharystycznego ku czci Chrystusa-Króla w Poznaniu reakcyjni politycy kościelni zrobili demonstrację polityczną. Wykorzystali go dla judzenia na Komunistyczną Partię Polski. Na tej uroczystości religijnej nawoływali do wojny, do wyprawy krzyżowej na wielkie państwo robotniczo-chłopskie – na Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich…

Przed tym właśnie pragniemy Was – wierzący katolicy – przestrzec. Bo to jest polityka, a w tych sprawach politycznych Wy, wierzący bracia chłopi i robotnicy, macie przecież własne zdanie i poglądy.

Jako ludzie pracy i jako Polacy, macie obowiązek rozważyć własnym rozumem, jaka polityka zgodna jest z interesami ludu.

II. SPRAWA WOJNY I POKOJU

Nad światem wisi groza nowej wojny. Co więcej – nowa wojna światowa już się rozpoczęła, już płonie krwawym zarzewiem w Chinach, w Abisynii, w Hiszpanii.

To jest największym nieszczęściem, jakie grozi dziś światu. I nie sądźcie, że jest ono dalekie od Was, od Waszych ognisk domowych, od Waszych rodzin, od Waszej ojczyzny. Jest ono bardzo blisko, zwłaszcza zaś tego Poznania, w którym kongres katolicki się odbył. O miedzę, za granicą niemiecką, u władzy stoi zgraja podpalaczy wojennych z Hitlerem na czele. Wszystkie siły wielkiego narodu niemieckiego, wszystkie jego środki materialne, techniczne, wojskowe skierowane są przez tę zgraję rządzącą ku jednemu celowi: nowej wojnie, grabieżom i zaborom. Groza napaści wisi tuż nad Polską i runąć na nią może lada dzień. Dalej – we Włoszech, w Rzymie, w tym samym mieście, gdzie znajduje się stolica kościoła katolickiego, istnieje faszystowski rząd Mussoliniego. Znana Wam jest jego zbójecka napaść na Abisynię, kraj bezbronny i ubogi, którego ludność najeźdźcy zdziesiątkowali za pomocą straszliwego gazu żrącego – iperytu. Mordercze obłoki tego gazu spłynąć mogą jutro na nasze miasta i wsie. Abisyńczycy są jednym z najstarszych narodów chrześcijańskich świata. Wobec morderczego najazdu faszystów włoskich zwracali się oni o pomoc do papieża w Rzymie. Nadaremno! Jak nadaremno wzywali w swoim czasie Polacy, którym Rzym nakazywał pokorę i uległość wobec zaborców.

Na Dalekim Wschodzie od szeregu lat mord i pożogę w Chinach szerzy najazd japoński.

Hiszpania od roku spływa krwią. Tam znów znajdujemy przy krwawej robocie dwa państwa: Niemcy i Włochy. Świat cały widzi, że wojny chcą, do niej dążą wszelkimi siłami faszystowskie i militarystyczne rządy trzech państw: Niemiec, Japonii i Włoch.

Wojna grozi zagładą bytu niepodległego wielu narodom, w tej liczbie narodowi polskiemu. Wojna grozi zniszczeniem materialnego i kulturalnego dorobku ludzkości. A jeśli wiadomo dziś, że wojną grozi światu faszyzm i rządy faszystowskie, wiadomo też, jakie siły na świecie można i trzeba zjednoczyć dla obrony pokoju. Wiadomo, że ludy chcą pokoju, a wojny chcą tylko chciwi, reakcyjni kapitaliści, ambitni generałowie, wiadomo, że w obronie pokoju stają państwa demokratyczne. Wiadomo, że Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich jest najbardziej wiernym i wytrwałym szermierzem pokoju na świecie. Związek Radziecki wyciąga rękę do wszystkich państw, z każdym gotów jest zawrzeć wieczysty układ nienapadania na siebie, poszanowania granic, wzajemnej pomocy przeciw napastnikowi. Polsce nic nie grozi od strony Związku Sowieckiego, Polsce jedynie grozi wojna, najazd i zabór ze strony hitlerowskich Niemiec.

Dlaczego więc dostojnicy kościoła, zamiast głosić pokój świata i gromić faszystowskich podpalaczy wojennych, podburzają do wojny, do wyprawy krzyżowej przeciw najbardziej pokojowemu państwu świata, gdzie władza znajduje się w ręku robotników i chłopów?

III. NAGONKA PRZECIW KOMUNISTOM I ZSRR

Was, robotników, chłopów, rzemieślników, którzy pozostajecie wierzącymi katolikami, chcą podburzyć przeciw nam, komunistom, chcą wmówić Wam, że to my jesteśmy Waszymi wrogami. Lecz my, komuniści, jesteśmy przecież zupełnie takimi samymi robotnikami, chłopami i rzemieślnikami jak Wy. Życie nasze jest tak samo ciężkie i trudne, pełne pracy, mozołu i krzywdy jak Wasze życie. Na karku siedzą nam ci sami krzywdziciele – bogaci kapitaliści-wyzyskiwacze, obszarnicy, spekulanci, sekwestratorzy i policjanci z ramienia rządu, który nam został narzucony siłą, rządu, który znosimy jako obcą i i nienawistną przemoc. Należymy wraz z Wami do klas pracujących i to nas łączy nierozerwalnym węzłem solidarności i braterstwa.

Ustrój socjalistyczny, do którego dążymy, będzie ustrojem wolnym od wyzysku i ucisku człowieka przez człowieka. Lud pracujący, a przede wszystkim klasa robotnicza, dąży do takiego sprawiedliwego ustroju. My, komuniści, jesteśmy oddziałem klasy robotniczej walczącej o zniesienie na świecie wszelkiego wyzysku i ucisku. W tej walce podajemy dłoń bratnią wszystkim pracującym i wyzyskiwanym, którzy chcą wraz z nami walczyć przeciw światu wyzysku, krzywdy, ucisku i krwawych wojen, jakiekolwiek są ich poglądy i wierzenia religijne.

My, komuniści, byliśmy zawsze, jesteśmy i pozostaniemy przeciwni gwałceniu wierzeń religijnych, przeciwni wyszydzaniu lub szykanowaniu wierzących.

Nie uznajemy w tej sprawie innego sposobu, jak przekonywanie o słuszności naszych poglądów. Jesteśmy za wolnością wszystkich wyznań i obrzędów religijnych i przeciw wszelkiemu przymusowi religijnemu.

Walczyliśmy przeciw prześladowaniu katolików irlandzkich przez burżuazję angielską, jak walczymy przeciw prześladowaniu katolików niemieckich przez Hitlera. Zwalczaliśmy gwałty caratu nad wierzeniami katolików i unitów, jak zwalczamy zamykanie cerkwi przez władze polskie.

Komuniści domagają się oddzielenia wszystkich kościołów od państwa, szkoły od kościoła.

Żądanie to nie oznacza wcale prześladowania religii i wyznań, lecz zapobiega gwałceniu praw ludzi niewierzących, zmuszaniu ich do praktyk religijnych. Żądanie to oznacza, że wierzący każdego wyznania sami, bez pomocy i opieki państwa, zarządzają swoimi sprawami kościelnymi i majątkiem kościelnym.

W ZSRR karano księży, popów, rabinów czy mułłów jedynie za walkę po stronie dawnych ciemiężycielskich rządów, za podburzanie przeciw władzy ludu, za spiski, knowania i szpiegostwo. Podobnie bowiem jest teraz w Hiszpanii, tak już przedtem w Rosji kler zarówno prawosławny, jak katolicki i inne wdały się tam w wojnę z ludem. Duża część księży, popów, rabinów, mułłów, słowem kleru wszystkich wyznań, oddała swoją organizację, swoje wpływy na usługi przegniłego ustroju gnębicielstwa i krzywdy, który lud obalił, później na usługi klasy kapitalistów i obszarników, co chcieli nadal żerować na masach ludowych, a których lud pracujący dłużej już znosić nie chciał. Z chwilą gdy duchowni występowali po stronie wrogów ludu, lud walczący o wyzwolenie musiał tych duchownych traktować jak wrogów.

…Sprawa obrony pokoju przeciw planom wojennym hitleryzmu jest także wspólną sprawą wszystkich ludzi dobrej woli. Powszechne Zjednoczenie Pokoju skupia dziś miliony członków we wszystkich krajach świata. W Światowym Kongresie Pokoju w Brukseli, jesienią zeszłego roku, uczestniczyli wierzący katolicy, przedstawiciele organizacji katolickich na równi z socjalistami i komunistami. Znaleźli oni wszyscy wspólny język. Mówili nie o tym, co ich dzieli, lecz o tym, co ich łączy: o niebezpieczeństwie zagrażającym całej ludzkości ze strony faszyzmu i jego zbrodniczych planów wojennych.

IV. SPRAWA JEDNOŚCI LUDU W POLSCE

Barbarzyński faszyzm hitlerowski niesie światu pożogę wojenną, grozi Polsce utratą niepodległości. Hitler zagarnia już Gdańsk, dręcząc w obozach koncentracyjnych katolików na równi z robotnikami innych przekonań, rozwiązuje partię katolicką „Centrum” obok organizacji robotniczych. Polityka zagraniczna ministra Becka otwiera hitlerowskim Niemcom wrota do zaboru ziem polskich. Co więcej, rząd sanacyjny urabia Polskę od wewnątrz na modłę hitlerowską.

Pierwszym obowiązkiem całego ludu polskiego, bez różnicy wiary i przekonań – jest stawić czoło temu niebezpieczeństwu, jest podać sobie ręce dla oporu przeciw zalewowi hitleryzmu w Polsce.

Złą przysługę wyrządzają Wam ci, co głoszą w Polsce hitlerowską naukę nienawiści rasowej, hecę antyżydowską, krwawe pogromy będące hańbą Polski. Chcą oni rozbić szeregi ludowe, udaremnić ich walkę o wolność, o ziemię, pchnąć je do gromienia biedoty żydowskiej w interesie kapitalistów i obszarników.

Nie dajcie się też użyć za narzędzie nagonki antykomunistycznej, rozpętywanej przez rząd faszystowski. Pod szyldem walki z komunizmem organizują się wszystkie ciemne siły reakcji, wszyscy hitlerowcy polscy, wszyscy wrogowie ludu. Chcecie wolności? – pyta faszyzm – to komunizm! Chcecie chleba? – to komunizm! Chcecie ziemi, pokoju? – to komunizm!

Nie dajcie posłuchu tym, co szczują przeciw frontowi ludowemu. Cóż to jest front ludowy? Jest to po prostu wspólna dziś sprawa wszystkich partii ludu pracującego, całej pracującej i myślącej Polski, bez różnicy przynależności partyjnej, przekonań i wierzeń – sprawa walki o chleb, pracę, wolność, o pokój i zabezpieczenie niepodległości Polski.

My, komuniści, wyciągamy dłoń do wszystkich katolickich organizacji grupujących ludzi pracy, do chrześcijańsko-demokratycznych związków zawodowych, organizacji rzemieślniczych, organizacji młodzieży i innych. W pełnym poszanowaniu Waszych wierzeń religijnych proponujemy Wam wspólną z nami walkę o lepszą przyszłość naszego kraju, o wydźwignięcie Polski z tej niedoli materialnej i duchowej, w jaką pogrążyły ją długoletnie rządy sanacji, o odparcie zawisłej nad Polską grozy wojny i zagłady. Cała pracująca i myśląca Polska ma wspólny program na dzień dzisiejszy, wspólne żądania:

Rozwiązać sejm mianowańców! Wolne i powszechne wybory!

Amnestia dla więźniów i emigrantów politycznych! Zniesienie Berezy Kartuskiej!

Zerwać sojusz wojenny z Hitlerem! Zabezpieczyć niepodległość Polski przez politykę pokoju, drogą porozumienia ze wszystkimi państwami demokratycznymi i pokojowymi!

Zniesienie wszelkich prześladowań narodowych i wyznaniowych! Wolność sumienia, słowa, druku, zebrań i stowarzyszeń!

Ziemi dla chłopów bez wykupu! Rzeczywiste oddłużenie mas chłopskich!

Walka z bezrobociem, ochrona życia i zdrowia pracujących przez ustawodawstwo społeczne, otwarcie dla dorastającej młodzieży dostępu do warsztatów pracy, do kwalifikacji zawodowej i wykształcenia!

Komitet Centralny Komunistycznej Partii Polski, 1937 r.

 


„Do ludzi pracy – wierzących katolików!”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 380-386.

Rewolucja socjalistyczna w Rosji 1917-2018

Mija 101. rocznica wystąpienia rosyjskich robotników i chłopów, które doprowadziło do obalenia kapitalizmu.

Jego symboliczny początek stanowiła salwa z krążownika Aurora. W załodze okrętu, jak i w rewolucyjnych oddziałach uczestniczących w odebraniu władzy kapitalistycznemu rządowi tymczasowemu, służyli również Polacy.

Podczas późniejszych zmagań z siłami kontrrewolucyjnymi przez Czerwoną Gwardię oraz Armię Czerwoną przewinęło się ich niemal 100 tysięcy.

Rewolucja Październikowa stała się momentem wyzwolenia dla milionów wyzyskiwanych. Te miliony obroniły ją przed wewnętrzną kontrrewolucją oraz zewnętrzną interwencją.

Rozpoczęło się tworzenie nowego, socjalistycznego porządku, proces o niespotykanej wcześniej skali. Władze przejęły rady robotnicze, chłopskie i żołnierskie, będące przedstawicielstwem klas pracujących. Tworzono wspólnoty wiejskie, a robotnicy zarządzali fabrykami.

Rewolucja Październikowa pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń w historii jak również wzorem dla wielu uciskanych na całym świecie.

red.

Foto: Karl Bulla Historical Foundation via AP, Russian State Archive of Social and Political History, Russian State Documentary Film and Photo Archive via AP, Dmitry Lovetsky/Karl Bulla / AP Photo, Ivan Sekretarev / AP Photo, Dmitry Lovetsky / AP Photo via: gazeta.pl

100 lat Polski niepodległej – komuniści polskimi patriotami

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. prezentujemy kolejny tekst z gazety „Czerwony Sztandar” z 1937 r. p.t. „19 lat Polski niepodległej”, w którym przeczytać możemy, że komuniści byli (i są) patriotami polskimi, że zależało im (w przeddzień wybuchu II wojny światowej) i zależy dziś na niepodległości i wolności narodu polskiego. Przypominamy ten tekst, by zadać kłam kalumniom antykomunistycznym, bo jak czytamy: „KPP zawsze walczyła o jak najszczęśliwszy i jak najbardziej wolny i niepodległy los narodu polskiego” i mimo swojej historyczności (tekst napisano i wydano w 1937 r.) zawiera w sobie wiele jakże aktualnych fragmentów, opisujących współczesne realia. Budzić to może w pewnej mierze uzasadniony lęk czy historia czasem nie zatacza koła… Zapraszamy do lektury!

 


19 lat Polski niepodległej

Fragmenty artykułu z „Czerwony Sztandar” nr 15, 20 listopada 1937 r.

Sprzęgnięci najściślej z masami ludowymi Polski, my, członkowie Komunistycznej Partii Polski, krew z krwi i kość z kości ludu polskiego – tym samym zespoleni jesteśmy z krajem naszym, Polską. Robotnicy i chłopi – członkowie KPP – znani są robotnikom i chłopom całej Polski nie tylko od warsztatu, z kopalni, od pługa jako towarzysze pracy i niedoli. Znani są przede wszystkim jako nieugięci bojownicy o lepszą dolę Polski i jej ludu, o jej społeczne i polityczne wyzwolenie, znani są jako przodownicy każdej walki robotników i chłopów. Zawsze z ludem, zawsze w pierwszym szeregu – nie odróżnisz tedy na brukach ulic i polach wiejskich szczodrze przelanej krwi komunistów od krwi innych bojowników, poległych w walkach z dyktaturą faszystowską w Polsce. Zespolonym nurtem wsiąkła ta krew w ziemię – jak zespolone jest życie i działalność Komunistycznej Partii Polski z życiem ludu i kraju naszego.

I nigdy nie było inaczej… KPP zawsze walczyła o jak najszczęśliwszy i jak najbardziej wolny i niepodległy los narodu polskiego. W zaraniu naszej niepodległości, kiedy w blasku zwycięskiej Wielkiej Rewolucji Rosyjskiej wokół „waliły się w gruzy rządy kapitalistów, fabrykantów i obszarników” – nasza partia rzuciła hasło rewolucji, hasło wywłaszczenia kapitalistów, nadzielenia chłopów ziemią obszarniczą i ustanowienia władzy rad robotniczych, chłopskich i żołnierskich. Robotnicy i chłopi mieli wówczas broń w ręku – cóż było łatwiejszego, jak skończyć z ustrojem ucisku i wyzysku w Polsce! Polska bez kapitalistów i obszarników, Polska robotników i chłopów – to hasło komunistów zgodne było z najistotniejszymi interesami ludu i Polski. Nie panoszyłaby się dziś w Polsce sanacyjna dyktatura, nie cierpiałby lud straszliwej nędzy i poniżenia, nie uwstecznione zostałoby, jak obecnie, życie naszego kraju w pomroce średniowiecznej. Łanem kwitnącym dobrobytu, kultury i wolności, krajem socjalizmu byłaby dziś Polska. Przykładem niechaj będzie szczęśliwe, wolne życie ludów Związku Rad.

Nie tą drogą poszły kierownictwa partii socjalistycznych i chłopskich. Związane najściślej z burżuazją i jej wodzem Piłsudskim, kierownictwa te wystąpiły przeciw dalszemu kontynuowaniu walki wyzwoleńczej proletariatu miast i wsi. I cóż z tego, że tzw. rząd lubelski, składający się z sześciu ludowców i pięciu socjalistów, ogłosił manifestem demokratyczne wolności ludu, kiedy nic nie uczynił dla zagwarantowania tych wolności, jak to uczynił rząd rewolucyjnego proletariatu Rosji – pierwsza Rada Komisarzy Ludowych. Tam ogłoszono natychmiast dekret o oddaniu chłopom ziemi bez wykupu, a u nas co? Tam upaństwowiono wielki przemysł, handel i bankowość, a u nas co? Tam zburzono kapitalistyczno-obszarniczy aparat przemocy państwowej oraz zaprowadzono rządy rad delegatów robotniczych i chłopskich. U nas zaś rząd lubelski zapowiadał utworzenie parlamentu, a tymczasem zajął się walką z rewolucyjną częścią klasy robotniczej, z partią komunistyczną, jak i z powstającymi organami walki robotniczo-chłopskiej, z radami delegatów robotniczych. Na polityce „demokratycznych” stronnictw – prowadzącej do upośledzenia ludu i umocnienia władzy burżuazji – rósł potem i pęczniał w siły faszyzm, by w osiem lat później uderzyć.

Dziś, w jarzmie dyktatury faszystowskiej uciskającej nie tylko robotników i biednych chłopów, ale i olbrzymie warstwy innych mieszkańców wsi i miast, ciężko i ofiarnie walczyć nam przychodzi o obalenie faszyzmu…

Nasza partia wytęża wszystkie siły, by utworzyć w Polsce potężny i solidarny front wszystkich sił ludowych celem obalenia rządów kliki sanacyjnej, które dewastują i niszczą kraj i ludność swą gospodarką, które nałożyły krajowi kaganiec niewoli politycznej i ciemnoty. KPP oświadczyła gotowość czynnego poparcia każdego rządu utworzonego przez PPS i Stronnictwo Ludowe, który rozpocznie realizację politycznego i gospodarczego programu demokracji. A jednak wodzowie PPS i Stronnictwa Ludowego sabotują utworzenie szerokiej koalicji wszystkich sił antyfaszystowskich, czym przedłużają panowanie sanacji i jej szkodliwą dla Polski działalność.

Nasza partia wytęża wszystkie siły, by zmobilizować front całego społeczeństwa wobec niebezpieczeństwa grożącego niepodległości Polski ze strony zaciekłego jej wroga, Hitlera. W szczególności partia nasza piętnuje zgubną dla pokoju i naszego bezpieczeństwa politykę kumania się sanacji z Hitlerem w imię wspólnej wyprawy sprzymierzonych faszyzmów przeciw ZSRR.

Groźbie najazdu hitlerowskiego na ziemie polskie przeciwstawia KPP palącą konieczność walki o zmianę polityki zagranicznej, a przede wszystkim o obalenie rządów sanacyjnych targowiczan i awanturników wojennych.

Tylko rząd zaufania ludowego, rząd demokratyczny i demokratyczne kierownictwo armii daje gwarancje faktycznej obrony niepodległości Polski i nieużycia armii przeciw ludowi. 

 


„19 lat Polski niepodległej”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 394-396.

Co to jest Polska?

W ramach cyklu publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. prezentujemy kolejny tekst z broszury „Czy Polska jest naprawdę wolna i niepodległa?” z 1920 r. Mimo swojej niewątpliwej historyczności zawiera jakże aktualne aluzje do sytuacji dzisiejszej, zwłaszcza w kontekście wyprzedaży majątku narodowego obcemu kapitałowi czy dramatycznej sytuacji i walki lokatorów w Warszawie. Zastanówmy się i dziś odpowiedzmy sobie: Co to jest Polska i do kogo tak naprawdę należy?


Co to jest Polska?

Z broszury „Czy Polska jest naprawdę wolna i niepodległa?”, 1920 r.

Polska – to ten kawał ziemi, gdzie większość ludzi mówi i myśli po polsku.

Przed wojną europejską Polska była podbita i podzielona: należała do Niemiec, Rosji i Austrii. Obecnie się zjednoczyła i tworzy odrębne państwo.

– Do kogo więc należy teraz?

– Jak to do kogo? A do siebie samej.

– Chcesz powiedzieć, że kawał ziemi należy do kawała ziemi.

– No nie… Do siebie samej, to znaczy do swoich mieszkańców, do wszystkich Polaków.

– Znaczy się, że i do nas… Do ciebie i do mnie też Polska należy.

– I do nas również, bo przecież jesteśmy Polakami.

– Hm, co do mnie, nie wiedziałem, żem taki bogaty. Kąt, w którym mieszkam, nie do mnie należy, lecz do kamienicznika, który jeżeli w tej chwili nie może mnie wyrzucić na ulicę, to za to przysiągł, że nie będzie ani odświeżać ścian, ani naprawiać zrujnowanych, chwiejących się schodów, nie pozwoli zamiatać podwórza ani czyścić ustępu, aż brud, smród, zawalenie się schodów lub usunięcie sufitu zmuszą mnie i kilkadziesiąt innych rodzin robotniczych do wyprowadzenia się. Niepewny jestem, czy znajdę jutro dla siebie jaki stęchły, obrzydły kąt, a ty mi powiadasz, że do mnie należy Polska.

– No przecież nie do ciebie poszczególnie. Powiedziałem: do wszystkich Polaków.

– A zatem Polska jest własnością wspólną wszystkich Polaków? Wszyscy mają do niej jednakowe prawa, jak do powietrza i wody…

– Tak być powinno.

– Mówisz: tak być powinno, a więc przyznajesz, że w rzeczywistości tak nie jest. Bo wiesz dobrze, że nawet dobre powietrze w Polsce jest przywilejem, że nasze dzieci robotnicze gnieżdżą się i mrą po smrodliwych suterenach, podczas gdy tam – drugi koniec miasta tonie w zieleni parków, pośród których w nielicznych pałacach mieszkają nieliczne rodziny szczęśliwców. Wiesz, że w całej Polsce nie masz kawałka ziemi, o którym by ktoś nie powiedział: – to moje. A ty, jak i inni robotnicy, nie posiadasz w całej Polsce nic swego prócz pary rąk do pracy i tę pracę swoją musisz sprzedać za kawałek kartkowego chleba.

Więc Polska nie należy, jak powiedziałeś, do nas wszystkich – to się tylko tak mówi. Polska należy dziś do tych, którzy z niej mają po kawałku. Warszawa, stolica kraju, należy do kilkunastu tysięcy kamieniczników, a nie do miliona swoich mieszkańców. Połowa ziemi w Królestwie należy do siedmiu tysięcy szlachty – obszarników. Jeszcze więcej ziemi należy do obszarników w Poznańskiem. W Galicji są obszarnicy, którzy są właścicielami całych powiatów, a ta ziemia, co nie jest obszarnicza, jest tak pokawałkowana, że to, co przypada na jedną rodzinę, wyżywić jej nie może. Podług obliczeń samych obszarników i tych, co im się wysługują, jest w Polsce tylko po wsiach, nie licząc miast, 6 milionów ludzi, co nic albo prawie nic własnego nie posiadają. A jak doliczyć do tego robotników po miastach, drobnych rzemieślników i przekupniów po miasteczkach oraz chłopów małorolnych, to będzie jeszcze drugie tyle, ze 12 milionów, to jest połowa wszystkich Polaków na świecie.

Ale tych, którzy naprawdę mogą o sobie rzec, że do nich należy Polska – obszarników, kapitalistów, kamieniczników i fabrykantów – tych jest zaledwie kilkadziesiąt tysięcy od Karpat do Gdańska, kilkadziesiąt tysięcy na 22 miliony.

Do nich należą wszystkie bogactwa naszego kraju.

Podzielili ją niby szmat sukna, ciągną z niej zyski i dywidendy, sprzedają jej wnętrza – węgiel, naftę, wywożą za granicę lasy, co ją pokrywają, i chleb, który ona rodzi. Polska to ich dziedzictwo, ich folwark, ich dojna krowa.

– Jużci, że tak jest. Ale to może się zmienić.

– My wierzymy, że może się zmienić, i nawet powiem ci później, jak się zmieni. Ale tymczasem okazuje się, że po ustąpieniu Rosjan, Niemców i Austriaków Polska nie jest wolna i niepodległa, gdyż nie należy, jak powiedziałeś, do wszystkich Polaków, lecz do niewielkiej ilości obszarników i kapitalistów. Jest ich własnością; jak zechcą, mogą ją sobie sprzedać.

– Sprzedać?

– No tak, sprzedać. Tak samo, jak sprzedają zboże i ziemniaki, jak się sprzedaje krowę i świnię. Mogą ją puścić na pasek Niemcom, Anglikom, Amerykanom, kto da więcej.

– Całą Polskę?

– A choćby. Sprzedać ją mogą ci, co ją posiadają na własność – panowie magnaci, panowie szlachta, panowie bankierzy, panowie fabrykanci. W Ameryce istnieją takie spółki kapitalistyczne, trusty, co mają więcej dolarów, niż wszystkie bogactwa Polski są warte. Ci mają ręce chciwe i sięgają daleko. Znaczna część nafty w Galicji już należy do nich. Jutro, jeżeli zechcą, zakupią cały węgiel, jaki tylko leży w polskiej ziemi. Pojutrze zapłacą za lasy polskie i wezmą jak swoje. A że Wisłę kapitaliści obcy już zneutralizowali, to jest tak, jakby wynajęli do swego użytku, łatwo im będzie lasy polskie wywieźć za morze.

– I myślisz, że nasi panowie gotowi są naprawdę spuścić wszystko, co mają, zagranicznym bankierom?

– No, nie wyzbędą się oni tak zaraz swej ziemi, kopalń i fabryk. Ale trzymać się będą tych bogactw nie przez miłość ojczyzny, o której tyle bają, lecz przez miłość zysków i władzy. Gdyby mieli do wyboru odstąpić to wszystko ludowi polskiemu bez wykupu albo obcym kapitalistom za dobrą gotówkę, nie wahaliby się ani chwili. Nawet gdyby tak się zdarzyło, że władza ich i majętność byłyby zagrożone przez polski lud pracujący, gotowi byliby podzielić się raczej z obcymi bankierami, byle ci im pomogli do utrzymania ludu polskiego w niewoli. Im to nie nowina, wszak sprzedali już oni nieraz język i wiarę za tytuły i dostojeństwa.

Dopóki Polska jest w posiadaniu kapitalistów, wyzyskiwaczy, obcych czy swoich, dopóty nie jest wolna, nie jest rzeczywiście niepodległa. 


„Co to jest Polska?”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 37-40.

Czy Polska jest dziś niepodległa?

Rozpoczynamy cykl publikowania materiałów historycznych, poświęconych polskiej, przedwojennej myśli komunistycznej w związku z reżimowymi obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę planowanymi na 11. listopada 2018 r. Zaczynamy od tekstu z broszury z 1919 r. poświęconej problemowi czy Polska faktycznie odzyskała niepodległość, czy naprawdę była wtedy wolna. Mimo swojej historyczności ten tekst wydaje się w wielu miejscach (zwłaszcza w analizie i ocenie sytuacji kraju pod butem burżuazji) aktualny także i dzisiaj. Zastanówmy się, zadajmy pytania, które padły w 1919 r., dziś i odpowiedzmy sobie: czy Polska jest dziś istotnie niepodległa? Jaką wolną Polskę chcemy?

 


Czy Polska jest dziś istotnie niepodległa? 

Z broszury „Rady Delegatów Robotniczych w niebezpieczeństwie”, Warszawa 1919 r.

Zastanówmy się, jaka to buduje się dziś niepodległa Polska?

Burżuazja polska wraz z PPS [część reformistyczna PPS-u po rozpadzie tej partii – przyp. red.] uchwaliła sojusz z imperialistami Anglii, Ameryki, Francji i Włoch. Burżuazja polska wraz z PPS zaciągnęła na prowadzenie wojny [chodzi o wojnę polsko-radziecką z lat 1919-1920, przyp. red.] wielomiliardową pożyczkę, której ciężar spadnie na klasę robotniczą.

I oto idą pułki i dywizje robotników i chłopów, oderwanych od rodzin i kraju, by w interesie polskiego i koalicyjnego kapitału przelewać krew swoją oraz krew robotników i chłopów innych narodów.

Pod dowództwem polskich, francuskich i włoskich oficerów ginie robotnik i chłop polski, by budować „niepodległą” Polskę na Litwie i Ukrainie [wojska Piłsudskiego okupowały w 1919 r. część Litwy, Białorusi i Ukrainy, przyp. red.], by popierać krwawą grę polskich i niemieckich imperialistów.

A w domu dach wali się nad głową, żona i dzieci przymierają głodem o proszonym chlebie.

Takiego budownictwa my, komuniści, nie chcemy, wielkim głosem wołamy do klasy robotniczej, by położyła kres tej okrutnej grze zbankrutowanej burżuazji, by rozpoczęła swe własne budownictwo, w braterskiej zgodzie z rewolucyjnym proletariatem krajów ościennych i całego świata.

Cztery miesiące zasiada Sejm i ani jednego prawa na rzecz robotników nie uchwalił, ani jednego prawa nie odjął klasom posiadającym. Podatek krwi na lud, stany wyjątkowe, wzmożony wyzysk, panowanie żandarmerii – oto wynik czteromiesięcznej pracy Sejmu.

Sejm polski popiera wyzysk uprawiany przez obszarników, zaciąga długi, które niszczą kraj, potęguje rozgardiasz w skarbowości polskiej, odrzuca na bok wszelkie reformy.

Budownictwo dzisiejsze burżuazji polskiej to zakuwanie klasy robotniczej w coraz ciaśniejszą obrożę nędzy i głodu.

Przeciw temu budownictwu Polski burżuazyjnej my, komuniści, walczymy, do walki wzywamy proletariat, by obaliwszy swych katów i zdzierców, przystąpił sam do budowania swego życia społecznego na podstawach socjalizmu.

Kto chce dzisiejszą katorgę podtrzymać ten zdrajcą jest tych milionowych rzesz robotników, które stanowią prawdziwą Polskę.

Pokazaliśmy, na czym polega ta „niepodległość” burżuazji i PPS. Ucisk klasy robotniczej pozostał ten sam, co za caratu i okupacji. Niepodległość oznacza dla nich podbój obcych krajów (Litwa, Białoruś, Ukraina), niepodległość oznacza wojny na cztery fronty, wojny grabieżcze, zaborcze. Gdy komuniści głoszą to w Radach Delegatów Robotniczych i wzywają do protestu, PPS nazywa ich zdrajcami, z którymi nie wolno współpracować. Gdy komuniści głoszą w RDR, że wszelkie sprawy sporne, wszelkie zatargi o granice, wszelki ucisk jednego narodu przez drugi zniknie, gdy w krajach tych robotnicy ujmą władzę w swe własne ręce – PPS nazywa ich zdrajcami kraju. Gdy we Francji, w Anglii, we Włoszech, w Ameryce, we wszystkich bez wyjątku krajach koalicji klasa robotnicza protestuje przeciwko wojnie z Rosją Sowiecką – PPS u nas popiera tę wojnę, głosuje za kredytami wojennymi, za rekrutem, miotając oszczerstwa na Rosję Sowiecką i judząc robotników polskich przeciw rosyjskim. Gdy komuniści wzywają do braterstwa ludów, są według PPS zdrajcami.

Kiedy w 1916 r. obaj kajzerzy, austriacki i niemiecki, dziś zwaleni przez rewolucję, ogłosili akt 5 listopada, nadający Polsce „niepodległość”, PPS rozpływała się z uwielbienia, chwaląc ten akt obłudy. Dowodziliśmy wówczas, że akt 5 listopada jest obłudą i oszustwem, i wzywaliśmy robotników do walki – PPS nie szczędziła nam wówczas wymysłów.

Dziś PPS chce, by robotnicy zapomnieli, jak wzywała ich do obrony „okupacyjnej niepodległości” pod sztandarami Hindenburga [Paul Hindenburg – feldmarszałek z czasów I wojny światowej, prezydent republiki weimarskiej, w 1933 r. mianował Adolfa Hitlera kanclerzem Rzeszy, przyp. red.]. Dziś PPS wzywa robotników do uległości wobec niepodległości Paderewskich, Korfantych i Daszyńskich [Ignacy Paderewski – kompozytor, muzyk, działacz polityczny, jeden z liderów chadecji, premier RP w 1918 r., a następnie minister spraw zagranicznych; Wojciech Korfanty – jeden z liderów chadecji, przemysłowiec, rozbił rewolucyjno-niepodległościowy ruch powstańczy spychając go na tory nacjonalistyczne; Ignacy Daszyński – przywódca i ideolog reformistycznej PPS, organizator PPSD w Galicji, premier rządu lubelskiego w 1919 r., w 1928 r. marszałek sanacyjnego Sejmu, przyp. red.].

Czyż Polska jest dziś istotnie niepodległa? Czy lud polski może stanowić, że chce żyć w pokoju i zgodzie z sąsiadami? Że pracę swą chce tak lub inaczej zorganizować? Że produkty swej pracy chce sprawiedliwie wymienić na te lub inne produkty innych społeczeństw? Że nie chce swą krwawicą płacić milionowych podatków za pieniądze roztrwonione lub zagrabione przez polską lub obcą burżuazję? Czy chłop i robotnik polski są wolni decydować o tym wszystkim? Nieprawda. Polski chłop i robotnik ginąć muszą w wojnach, bo tak im każe polska burżuazja, a tej dyktuje prawa burżuazja silniejszych państw.

Chłop i robotnik polski umierają z głodu, z braku pracy, bo kapitalista polski nie chce uruchomić fabryk, bo obszarnik paskiem żyje, nie pracą. A kapitalizm polski musi poza tym słuchać nakazów, jakie mu przyślą kapitaliści innych krajów, z nimi się sprzęgł, by wspólnie więzić i obdzierać robotników i chłopów.

Dzieło pracy robotnika i chłopa należy nie do niego, tylko do kapitalisty. Dostanie on za nie głodową płacę, tak jak robotnicy w innych kapitalistycznych krajach. Z zagranicy kapitalista francuski, angielski i amerykański przyśle towary, jakie będzie chciał, ile będzie chciał i po takiej cenie, jaką mu dyktuje jego paskarski interes. A za pożyczki miliardowe, które nie robotnik zaciągnie, ale panowie w Sejmie, zedrą z niego skórę, zapłaci on swym głodem, chorobą i śmiercią.

Niepodległość taka, jakiej chce burżuazja i PPS, to panowanie zgrai kapitalistycznych rządów, opartych na niewoli mas i będących w poddaństwie rządów burżuazyjnych paru wielkich państw.

Wszak teraz w Paryżu kilku przedstawicieli wielkich państw decyduje o losach niepodległych Polski, Czech, Jugosławii i innych [chodzi tutaj o konferencją pokojową w Wersalu Stanów Zjednoczonych, Anglii, Francji, Japonii i Włoch, zakończonej 28.06.1919 traktatem, zwanym wersalskim, przyp. red.]. Przedstawicieli tamci sami określą, jakie będziemy mieli granice, jakie długi i inne rzeczy.

Przeciw tej niewoli występujemy my, komuniści.

Wzywamy masy robotnicze robotnicze do walki, do wielkiej rewolucji socjalnej. Jej zwycięstwo obali niewolę państw burżuazyjnych, zniesie okopy graniczne, dzielące robotników, a łączące burżuazyjnych wyzyskiwaczy, i utrwali prawdziwą Niepodległość.

 


„Czy Polska jest dziś istotnie niepodległa?”, [w:] KPP w obronie niepodległości Polski. Materiały i dokumenty, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 21-24.

W rocznicę czechosłowackiej rewolucji 1948-2018

My, towarzysze i towarzyszki z Komunistycznej Partii Polski pragniemy pogratulować narodom Czechów i Słowaków oraz Komunistycznej Partii Czech i Moraw – jako kontynuatorce Komunistycznej Partii Czechosłowackiej –  z wielkiego zwycięstwa pokojowej rewolucji proletariackiej z 1948 r. z okazji jej 70. rocznicy.

Masy pracujące tylko wtedy zwyciężą w walce klas o swoją lepszą przyszłość, jeśli będą stanowić powszechny ruch społeczny i pracowniczy!

Masy pracujące tylko wtedy zwyciężą w walce klas o swoją lepszą przyszłość, kiedy na czele ruchu antyfaszystowskiego staną komuniści!

Masy pracujące tylko wtedy zwyciężą w walce klas o swoją lepszą przyszłość, kiedy będą wspierane przez związki zawodowe i inteligencję!

Masy pracujące tylko wtedy zwyciężą w walce klas o swoją lepszą przyszłość, kiedy będą zintegrowane i zorganizowane w jedną klasę, klasę pracowniczą!

21 lutego tysiące robotników i studentów ruszyło na praski rynek. Wieczorem dołączyły do nich milicje ludowe i komitety rewolucyjne, które uformowały się w całym kraju (wówczas Czechosłowacji), podczas gdy związki zawodowe wysyłały swoich przedstawicieli do prezydenta Edvard Benesa z żądaniami respektowania woli ludu i sformowania nowego rządu, ale tym razem prawdziwie socjalistycznego. 23 lutego – ponad 2,5 miliona robotników rozpoczęło strajk generalny a komitety rewolucyjne okupowały biura w całym kraju. 25 lutego plac Wacława wypełnił się masami ludzi, którzy zagrozili szturmem na praski zamek, jeśli prezydent odmówiłby ustąpienia. Benes wieczorem skapitulował i spełnił rewolucyjne postulaty, formułując rząd socjalistyczny, na czele którego stanął przywódca komunistów Klement Gottwald.

Czechosłowacka Partia Komunistyczna liczyła 138 tysięcy członków i była zaraz po WKP(b) najliczniejszą partią komunistyczną na świecie w owym czasie, wspieraną przez cały ruch związkowy i lewicową inteligencję.

Czechosłowacja była rozwiniętym państwem kapitalistycznym, silnie uprzemysłowionym i dzięki temu spełniała podręcznikowe warunki rewolucji socjalistycznej wyrażone przez Marksa i Engelsa (Komunistyczna Partia Czechosłowacji nie miała dylematu budowania socjalizmu w sytuacji ledwie rozpoczętej budowy kapitalizmu jak komuniści w Rosji carskiej).

Czechosłowacki ruch komunistyczny był ruchem masowym i dzięki temu, że komuniści objęli przywództwo w walce antyfaszystowskiej, poparcie dla nich jeszcze bardziej się zwiększyło.

Czechosłowacka rewolucja socjalistyczna z 1948 r. stanowi jedną z najlepszych lekcję z historii powszechnej ruchów komunistycznych i robotniczych, obok lekcji Wielkiej Rewolucji Socjalistycznej w Rosji z 1917 r., o tym, w jaki sposób najlepiej podążać drogą do socjalizmu i komunizmu; czyli integrować pracowników i organizować ich w masowy ruch społeczny i pracowniczy oraz walczyć o ich prawa zawsze i wszędzie. Komunistyczna Partia Czechosłowacji w latach 40. XX wieku była zaiste przewodnią siłą narodów czechosłowackich.

red.

08.11.2017: historia republiki tarnobrzeskiej

Komunistyczna Partia Polski (KPP) przypomina o historii Republiki Tarnobrzeskiej

Jesień 1918 roku.
Z załamującego się na Wschodzie niemiecko – austriackiego frontu masowo uciekają chłopscy synowie, przemocą obleczeni w znienawidzone mundury.
Wracają z bronią i jeszcze groźniejszym orężem… z ideami Wielkiej Rewolucji Październikowej.
6 listopada, w dzień targowy zjechało się do Tarnobrzegu kilka tysięcy chłopów.
Wieści o krachu wojennym monarchii Habsburgów, o szansach powstania niepodległej Polski wprawiły umysły w stan wrzenia.
Zwykły targ przemienił się w wielki więc – obwieszczający zarówno kres niewoli austriackiej, jak i magnackiego wyzysku.
Postanowiono obalić w Tarnobrzegu władze austriackie, doprowadzić do rozdziału ziemi dworskiej między fornali i biedotę.
W wielu wsiach powiatu tarnobrzeskiego powstały Rady Delegatów Chłopskich – na wzór rosyjskich.
One właśnie miały przeprowadzić natychmiastową „reformę rolną”.
Zapłonęły dworskie stogi, rozbrajano straż dworską i leśnych, w kilu magnackich i szlacheckich majątkach chłopi i fornale rozdzieli między siebie pański dobytek.
W powiecie obok austriackiego starosty i komisarza policji powstała druga władza – Komitet Dwunastu.
Wystraszeni magnaci pouciekali do Krakowa i Warszawy, żeby tam zabiegać o uśmierzenie radykalnego ruchu.
Chłopi spodziewając się tego zaczęli organizować Czerwoną Rewolucyjną Gwardię Chłopską.
Wiosną 1919 roku, po kilku miesiącach burzliwego istnienia „Republiki Tarnobrzeskiej” zbliżał się czas krwawego starcia.
Z tego okresu zachowały się o wydarzeniach w Tarnobrzegu raporty, które swemu bibliotekarzowi Marczakowi kazał składać hr. Tarnowski, schroniwszy się przed gniewem ludu do rodzinnej kamienicy na Sławkowskiej w Krakowie.
Szpiclowi hrabiowskiemu – cóż za paradoks – zawdzięczamy swoiste stenogramy przemówień radykalnego przywódcy Republiki, późniejszego posła Tadeusza Dąbala, oraz opis nastrojów.
W oczekiwaniu na historyków „Republiki Tarnobrzeskiej” drukujemy fragmenty oryginalnych donosów :

* * *

Dzików, 23.II.1919
Jaśnie Wielmożny
Panie Hrabio!
…Tegoż dnia tj. we środę odbył się pod Bartoszem krótki wiec zaangażowany bez żadnych przygotowań przez 4 posłów z grupy Okonia.
Nikt zupełnie nie wiedział, że taki więc się odbędzie, toteż prócz chłopów jarmarcznych kilu tylko inteligentów przygodnie było świadkiem zebrania.
Szczegóły podaję tedy z drugiej ręki.
Wiec zagaili były fornal z Makuszowa, Janeczko, krótko: „Posłuchajta gospodarze, a usłyszyta ważne rzeczy od panów posłów”.
Gdy się chłopi koło pomnika skupili podniósł głos Dąbal.
Na wstępie podziękował za wybór, zaznaczając, że chłopi odnieśli dzięki solidarności i samopoczuciu świetne zwycięstwo w tych czterech powiatach.
Opowiadał o szykanach i prześladowaniach, jakich ze strony PKL [ – Polska Komisja Likwidacyjna – ciało powołane do przejmowania rządów po rozpadających się władzach austriackich – przyp. J. H.] doznawał wraz z X. Okoniem i to całkiem niewinnie, bo jak zapewniał, zgoła przeciw tworzeniu armii nie występował, ani do rabowania dworów nie zachęcał, bo „dwory same sprowokowały owe rabunki”, w jaki jednak sposób tego już nie mówił.
…Wzywał do spokoju i porządku oraz do obrony państwa.
Na końcu, może niechcący, ale za to szczerze dodał, że chłopi pójdą dopiero wtedy ziemi bronić jak już ją dostaną.
…Wiec trwał niespełna godzinę…
Szczerze oddany i powolny
Marczak.

* * *

Dzików, 27.II.1919
…Przede wszystkim zaznaczam, że w całej okolicy panuje bezwzględny spokój.
Dzisiaj wprawdzie doszła mnie wiadomość o jakowychś pogromach w Sandomierzu, lecz wieści tej nie udało mi się jeszcze sprawdzić.
W lasach spokój (…)
…Wczoraj po południu rozmawiałem z pewnym inwalidą z Jadachów i paru chłopami z różnych wsi.
Odniosłem wrażenie, że w całej okolicy wyczekuje ludność niecierpliwie decyzji w sprawie agrarnej i natychmiastowego wprowadzenia reform w życie.
Chłopi nie myślą czekać, w razie pewnej dłuższej choćby paromiesięcznej zwłoki, może – gdzie jak gdzie, ale w Tarnobrzeskiem – do pewnych przyjść niepokojów.
Na pytanie skierowane do inwalidy, czy nie wniósł podania o przyznanie mu przez Pana Hrabiego działki ziemi, tenże żachnął się i odpowiedział : „Było trzech takich durniów, co to zrobili, ale ja nie myślę. Ja mam czas, poczekam i dostanę trzy razy tyle”.
W ogóle widzę, że projekt rozdziału 300 mg. między inwalidów nie był szczęśliwy, jako zupełnie spóźniony, przed dwoma laty, a nawet jeszcze przed rokiem byłby wzbudził entuzjazm dziś się zeń natrząsają i niesmacznie tłumaczą.
Chłopi zawzięci.
Niektórzy powiadają : „Niech ja nic nie dostanę, to się obejdę, ale niech i to rozmaite jaśnie pany, co mnie mieli za bydło, nic nie mają. Niech zasmakują, co to bieda i poniewierka, niech i oni zasmakują, co to służba u drugiego”.
Chłopi leśni wyrzekają, że nigdy drzewa w bliższym lesie nie mogli kupić, tylko że jak naumyślnie kazano im np. z Krawca jeździć do Budy, albo z Zakrzowa do Dęby, itp…
W ogóle z prawdziwą przykrością piszę te słowa, lecz pragnę z obowiązku mego, jako szczerze oddany poinformować Pana Hrabiego o nastroju wśród chłopów, dla których nie warto nic robić, bo to urodzeni niewdzięcznicy.
Warto być również ciągle ostrożnym.

* * *

W kwietniu niesłychanie jeszcze burzliwym Marczak zaniedbuje się w swoich powinnościach szpiclowskich.
Na specjalne żądanie Tarnowskiego śle mu zaległy raport z wiecu, z półmiesięcznym opóźnieniem :
„Krótki opis przebiegu wiecu posła T. Dąbala w Tarnobrzegu d. 9 kwietnia 1919
We środę…, poseł Dąbal korzystając z dnia targowego w Tarnobrzegu w otoczeniu najbliższych swych zwolenników i sekretarza Gruszczyńskiego zainscenizował więc ludowy”.
Tu następuje obszerne streszczenie mowy Dąbala, w której poseł – według tej relacji – atakuje ks. Okonia za konszachty z prawicą, Witosa, jako zdrajcę i arystokratę chłopskiego („Toż to milionowy pan!”), wymienia wrogów ludu, wśród nich drobnych lichwiarzy z Rynku Tarnobrzeskiego.
Przytaczamy dalszy fragment relacjonowanego przemówienia Dąbala :
„Obszarnicy spiknęli się na chłopów i prowadzą na wszystkie strony krecią robotę : czują, że ziemię będą musieli oddać bezpłatnie, więc nie jedni z nich np. Dolański z Grębowa, uprzedzają rzecz i rozpoczęli parcelację i sprzedaż ziemi, a są bezmyślni i głupi, którzy korzystając z kupna ratują różnych szlacheckich bankrutów od zagłady i uciułany grosz wydają.
Przebiegli pankowie pragną chłopom zamydlić oczy ofertą 1,5 miliona morgów do rozparcelowania natychmiast.
Śmieszni!
W Polsce jest ziemi do 30 milionów morgów i to wszystko musi należeć do osobiście na roli pracujących.
Lud nie tylko nie powinien obecnie ani skibki ziemi kupować, lecz nawet najmować się do pracy na roli dworskiej.
Jak obszarnik nie będzie miał dostatecznej ilości robocizny, to według najnowszej ustawy, będzie musiał oddać odłogiem leżącą ziemię w dzierżawę.
„Ty chłopie grunta w dzierżawę bierz! – bo grunt, jaki w tym roku zaorzesz, według 3,4 prawdopodobieństwa do ciebie należeć będzie. Wydrzeć go sobie nie dasz i nie daj”.
Dąbal na początku przemówienia miał podobno wspomnieć o środkach w razie ostateczności : widłach, kosach, cepach i tym podobnym orężu.
Oto postulaty te w relacji szpicla :
„Obecną żandarmerię należy na 4 wiatry rozpędzić, bo to dalszy ciąg carskich…siepaków…
Urzędnicy wszelkich kategorii, jeżeli się czują pokrzywdzeni, niech się połączą z jedynie zdrową częścią narodu – ludem – niech dlań pracują i porzucą przepadłą sprawę b. służalców cesarskich, a nie pożałują, lud uzna ich pracę i wynagrodzi.
W tym sensie, lecz znacznie dłużej i szerzej i przewrotniej przemawiał poseł T. Dąbal, blisko godzinę poczem sekretarz Gruszczyński sformułował dwa wnioski i przedstawił do głosowania 1. Wyborcy powiatu tarnobrzeskiego wzywają X. Okonia, by niezwłocznie zdał sprawę z dotychczasowej działalności i zgłosił akces do grupy Stapińskiego, 2. Wyborcy wzywają posłów, by usilnie wpływali na rząd, co do jak najrychlejszego wprowadzenia w życie ustawy o parcelacji wielkiej i średniej własności świeckiej i duchownej bez odszkodowania.
Oba wnioski uchwalono jak również votum zaufania dla posła Dąbala.
„Wspomnę ponadto…, że poseł Dąbal…oburzał się na zwykle stosowaną zasadę, że tylko bogaty chłop może być wójtem i radnym :
„Niech i biedak, o ile ma głowę na karku wsią rządzi, chłopi bowiem muszą być wszyscy równi i jednakowo bogaci z wyjątkiem pijaków i nierobów.
Czapkowanie i lizanie rąk panom, hrabiom itp. musi ustać jako podłe i niegodne, co palcem należy wytykać.
Bo czyż kto kiedy widział, by hrabia pocałował w rękę choćby najporządniejszą i najuczciwszą kobietę wiejską”.
Dzików, 25.IV. 1919. Marczak

* * *

Później przyszło to – co w Polsce burżuazyjnej przyjść musiało – Pacyfikacja.
Oddziały regularnego wojska uśmierzały republikę katując jej uczestników, zabijając opornych, wtrącając do więzienia przywódców.
Mężczyźni, uczestnicy Czerwonej Gwardii po kilku nierównych potyczkach z legionistami rozproszyli się po lasach.
Katowano więc pozostałe w domu, przy dzieciach kobiety.
Brały pod 25 kijów na gołe ciało, a gdy mimo to nie chciały zdradzić kryjówki mężów, podwajano wymiar do 50 kijów i aż do skutku.
Ziemia tarnobrzeska spłynęła krwią i łzami.
Rozpoczął się czas wściekłego magnackiego odwetu.
Jeszcze dwa lata później poseł Dąbal i towarzysze próbowali upomnieć się o los biedoty tarnobrzeskiej w Sejmie:
„INTERPELACJA
posła Dąbala, Łańcuckiego i tow.(arzyszy) do p. p. Ministrów Sprawiedliwości, Spraw Wewnętrznych, Rolnictwa i Dóbr Państwowych i Ochrony Pracy i Opieki Społecznej w sprawie karygodnych nadużyć ustawicznie popełnianych z winy możnowładców polskich na ginącej z głodu biednej ludności.
…Wśród lasów (tych) na wykarczowiskach piaszczystych rozsiane są liczne wioski, zamieszkałe przez biedotę wiejską, cierpiącą od wieka, od dziada pradziada straszny niedostatek, a często skrają nędzę i rozpaczliwy głód.
Okolice te stanowiące Okręg Wyborczy do Sejmu Ustawodawczego Nr 44 były ostatnio widownią niejednokrotnych rozruchów na tle głodowym, które to burżuazja tłumiła krwawo, jako polityczny ruch bolszewicki.
Okolice te nazwano „Republiką Tarnobrzeską”, a dziś wyraźnie już mieni się je siedliskiem komunistów, czerwonej gwardii chłopskiej rewolucyjnej i nazywa się je „Czerwoną Republiką”.
Zamiast zaopatrzyć tę biedną, wyzyskiwaną ludność w żywność, dać jej warsztat pracy zwłaszcza przez niezwłoczne oddanie ludności ziemi dworskiej nadesłano dla uspokojenia i uśmierzenia przeliczne gromady wojskowych ekspedycji karnych żandarmerii, policji, szpiclów i wszelkiego rodzaju gnębicieli.
Burżuazyjny rząd polski oddał tę biedną ludność, tych lasowiaków na łup obszarnictwa, a zwłaszcza magnata Tarnowskiego i powolnych a posłusznych mu władz i policji”.
Interpelacja kończy się zdaniem :
„Podpisani potwierdzają ohydne zbrodnie rodzimej burżuazji i zapytują pp. ministrów, czy są gotowi położyć kres tym zbrodniom, gwałtom i nadużyciom i ukarać burżuazyjnych winowajców.
Warszawa, dn. 20 września 1921 r.”

* * *

Przywódców Republiki Tarnobrzeskiej wtrącono do więzień.
Poseł Tadeusz Dąbal pod naciskiem opinii publicznej został później zwolniony.
Jeszcze w 1922 roku zbierały się na tajnych posiedzeniach niektóre Rady Delegatów chłopskich w Tarnobrzeskiem.

Cyt. za : Jerzy Hudzbar, „Tarnobrzeg 1918 – Czerwona Republika (w świetle… donosów)”,
„Słowo Ludu” – Organ Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Kielce – 7 Listopada 1958 r., Rok X., Nr 265(2905), s. 3.

Powyższy materiał źródłowy przesłał: tow. Ryszard Rauba

Źródło: 08.11.2017 Brzask

07.11.2017: W setną rocznicę Rewolucji Październikowej

W 100. rocznicę  Rewolucji Październikowej Komunistyczna Partia Polski (KPP) przypomina o jej polskich uczestnikach

„Nasz związek z rewolucją proletariacką w Rosji nie był jednostronny, nie byliśmy tylko biernymi obserwatorami i odbiorcami jej oddziaływania, lecz czynnymi uczestnikami walk o zwycięstwo i utrwalenie władzy radzieckiej. Po jej stronie opowiedziały się dziesiątki tysięcy Polaków i można powiedzieć, że nigdy przedtem nie notowano w takiej skali i o takim zasięgu współdziałania polsko – rosyjskich sił rewolucyjnych w walce o wolność i postęp społeczny. Toczona wówczas wspólnymi siłami walka, której przewodziła partia bolszewicka, miała na celu tak urzeczywistnienie nowego ustroju społecznego, jak i myśli Włodzimierza Lenina, że „Wolność Polski jest niemożliwa bez wolności Rosji”.

Szeroki udział Polaków w Rewolucji Październikowej i w obronie władzy radzieckiej stanowi wyjątkowo chlubną kartę bogatej tradycji polsko – rosyjskiej współpracy rewolucyjnej.

Jest on przykładem zaangażowania się Polaków w walce o postępowe ideały społeczne i narodowe oraz przejawem ich internacjonalistycznej postawy. Na ten temat wiemy dziś już dostatecznie wiele, aby móc bez przesady stwierdzić, że poza narodami Rosji, naród polski wniósł największy wkład do zwycięstwa Rewolucji Październikowej. Jej polscy uczestnicy górowali zdecydowanie liczebnością i aktywnością nad innymi grupami internacjonalistów walczących w Rosji o władzę radziecką. Polacy dostarczyli najwięcej szeregowych żołnierzy rewolucji i działaczy na różne odpowiedzialne stanowiska we władzach radzieckich.

Uczestników Polaków, biorących czynny udział w Rewolucji Październikowej i w obronie pierwszego państwa socjalistycznego, było w przybliżeniu około 100 tysięcy, z czego 7700 jest nam dzisiaj bliżej znanych (…). Polacy ponieśli także największe ofiary w walce o państwo radzieckie w porównaniu z innymi grupami internacjonalistów. Wielu z nich pozostało w Kraju Rad, służąc mu swym talentem i oddaniem, inni znów powrócili do kraju ojczystego, gdzie byli nosicielami rewolucyjnych przeobrażeń w Rosji.

Wśród innych grup narodowych, zasłużonych w walce o władzę radziecką, kolejne miejsca po Polakach zajmowali Węgrzy (ok. 80 tys.) oraz Czesi i Słowacy (ok. 10 tys.). Poważny udział Polaków w Rewolucji Październikowej wiąże się głównie z pokaźną ich liczebnością w Rosji w 1917 r. oraz opowiedzeniem się po stronie haseł głoszonych przez bolszewików. (…) Skupiska ludności polskiej były rozrzucone niemal po całej Rosji, lecz największe z nich znajdowały się w guberniach europejskich, czyli w głównych ośrodkach wydarzeń rewolucyjnych. Zdecydowaną większość Polonii rosyjskiej stanowili ludzie o rodowodzie robotniczym i chłopskim, mniejsze zaś reprezentanci burżuazji, ziemiaństwa i inteligencji.
Skład społeczny Polaków rzucał oczywiście na postawę wobec rewolucyjnych wydarzeń w Rosji i określone powiązania polityczne. Na środowiska polskie oddziaływały krajowe partie polityczne i ich odpowiedniki w Rosji oraz partie rosyjskie, które ożywiły swoją działalność dopiero po obaleniu caratu w wyniku rewolucji lutowej 1917 r. (…) Decydujące znaczenie w pozyskiwaniu Polaków dla rewolucji proletariackiej w Rosji maiły polskie partie lewicowe, które po rewolucji lutowej rozwinęły się organizacyjnie i ożywiły swoją działalność. W licznych miastach rosyjskich powstały grupy i sekcje SDKPiL, PPS – Lewicy, PPS – Frakcji i Polskie Zjednoczenie Socjalistyczne. Ogółem w całej Rosji powstało 158 partyjnych organizacji socjalistycznych. (…) Dzięki oddziaływaniu SDKPiL i PPS – Lewicy polskie masy pracujące włączyły się w nurt walki o przerastanie rewolucji burżuazyjno – demokratycznej w socjalistyczną. Polscy robotnicy działali czynnie wraz z robotnikami rosyjskimi w związkach zawodowych, komitetach fabrycznych, w radach robotniczych i żołnierskich. Nieco mniejsza rola przypadła 400 – tysięcznej masie chłopów polskich, którzy w silniejszym stopniu pozostali pod wpływami kół ziemiańskich. Stopniowo i wśród nich postępowała radykalizacja i w końcu część chłopstwa polskiego opowiedziała się także po stronie władzy radzieckiej. Już w okresie przygotowania do rewolucji socjalistycznej Polacy aktywnie uczestniczyli w organizowaniu jej siły zbrojnej – Gwardii Czerwonej i komitetów wojskowo – rewolucyjnych.

Do Komitetu Wojskowo – Rewolucyjnego w Piotrogrodzie, kierowniczego ośrodka powstania październikowego w tym mieście, weszli czołowi działacze SDKPiL : Feliks Dzierżyński, Józef Unszlicht i Franciszek Grzelszczak. (…) W czasie powstania zbrojnego w Piotrogrodzie decydującą rolę w zdobyciu Poczty Głównej i Telegrafu odegrali także działacze SDKPiL : Julian Leszczyński (Leński) i Stanisław Pestkowski. Wśród szturmujących Pałac Zimowy były dziesiątki Polaków z robotniczej Gwardii Czerwonej, której dowódcami w niektórych zakładach piotrogrodzkich byli nasi rodacy. (…) Gdy w ślad za Piotrogrodem wybuchło powstanie zbrojne w Moskwie, to i w jego kierownictwie znaleźli się obok bolszewików polscy działacze. SDKPiL reprezentowali w nim Stanisław Bobiński i Stanisław Budzyński. I tutaj dowódcami Gwardii Czerwonej byli także Polacy. (…) Zdobycie moskiewskiego Kremla było udziałem również jednostki Gwardii Czerwonej, którą dowodził Wacław Węgliński. Tutaj też w szeregach Gwardii Czerwonej przechodził swój chrzest bojowy Karol Świerczewski. Kiedy w Piotrogrodzie zwyciężyła władza radziecka i w pałacu Smolnym obradował znany II Zjazd Rad (25 – 26 X/7 – 8 XI 1917 r.) wśród jego delegatów znalazło się 20 Polaków. (…)

Polacy mieli również poważny udział w tworzeniu władzy radzieckiej w azjatyckiej części Rosji, gdzie duża rola przypadła polskim zesłańcom na Syberii. W ustanowieniu władzy radzieckiej na Syberii odznaczyły się oddziały polskie Gwardii Czerwonej. (…)

Polacy obejmowali stanowiska nie tylko w powstających republikach narodowych, lecz także w centralnych i prowincjonalnych władzach Rosji Radzieckiej. Dzierżyński był przewodniczącym Wszechrosyjskiej Komisji Nadzwyczajnej do walki z kontrrewolucją i sabotażem. (…) W organizującej się dyplomacji radzieckiej odpowiedzialne funkcje powierzono Julianowi Marchlewskiemu i Wacławowi Worowskiemu. W Najwyższej Radzie Gospodarki Narodowej i jej wydziałach powierzono ważne stanowiska m.in. Jakubowi Haneckiemu i Wincentemu Jastrzębskiemu. (…)

Najbardziej masową formą udziału Polaków w walce o władzę radziecką było ich uczestniczenie w szeregach Armii Czerwonej podczas wojny domowej w Rosji. Polacy zasilali jej szeregi jako ochotnicy i to nawet w okresie, kiedy wprowadzono obowiązek służby wojskowej. Wielu z nich piastowało w armii wysokie stanowiska jako dowódcy frontów, armii, dywizji i mniejszych jednostek. (…) Najliczniej Polacy byli reprezentowani w Zachodniej Dywizji Strzelców, która w przytłaczającej większości składała się z polskich oficerów i żołnierzy.

Początek dał jej I Polski Pułk Biełgorodzki, który wyodrębnił się z I Korpusu Polskiego i opowiedział się po stronie Rewolucji Październikowej, przybierając nazwę I Polskiego Pułku Rewolucyjnego. (…) Po przeformowaniu został przeniesiony do Moskwy i tutaj w marcu 1918 r. stał się podstawą Rewolucyjnego Czerwonego Pułku Warszawskiego. Kiedy latem 1918 r. wzmogła się interwencja i kontrrewolucja, w Rosji zostały utworzone dalsze jednostki polskie w Dywizji Zachodniej. (…) W miarę upływu czasu udział Polaków w obronie Kraju Rad malał, na co wpłynęła możliwość powrotu do kraju ojczystego. (…)”.

Cyt. za  Mieczysław Tanty, Polscy uczestnicy Rewolucji Październikowej, „Mówią wieki” 1977, Nr 11, s. 14 – 18.

Powyższy, historyczny materiał źródłowy przesłał: tow. Ryszard Rauba

Źródło: 07.11.2017 Brzask

06.09.2017: Manifest PKWN i reforma rolna

Przypominamy o 73. rocznicy wydania przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) dekretu o reformie rolnej (6 września 1944–6 września 2017):
Mieczysław Gutkowski, „Nie będzie przepaści”, w: „Dziennik Łódzki”, Rok II, Łódź, piątek 6 września 1946 r., Nr 245 (432), s. 1.

„6 września mija 2 lata od chwili ogłoszenia dekretu P.K.W.N. o przeprowadzeniu reformy rolnej. Jest to data o znaczeniu historycznym, data, która rozpoczyna nową erę w dziejach wsi polskiej. Pamiętamy doskonale, jak wyglądała do września 1939 r. wieś polska. 3,2 miliona rodzin chłopskich, czyli około 20 milionów ludzi gospodarowało na tej samej niemal powierzchni ziemi (56,2 proc. ziemi, czyli 21,3 milj. ha), co 19.000 rodzin obszarniczo–magnackich (43,8 proc. ziemi, tj. 16,6 milj. ha).

Nędza chłopa polskiego była przysłowiowa.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego dochód przeciętnej rodziny chłopskiej, gospodarującej na 2 ha karłowatym gospodarstwie, wynosił zaledwie 340 zł. rocznie.

W tych warunkach nie do pomyślenia było, aby wieś polska stała się poważnym konsumentem wyrobów przemysłowych, aby w ogóle mogła żyć normalnie.

Zasadniczym krokiem ku poprawie warunków bytowania wsi i zbudowania zdrowych fundamentów polskiej gospodarki narodowej było przeprowadzenie reformy rolnej.

Nie zapominajmy o ciężkich stratach, jakie poniosła wieś polska w czasie wojny i okupacji, zwłaszcza w zakresie pogłowia koni, bydła i nierogacizny.

Również brak materiałów budowlanych i środków transportowych stanowił poważną przeszkodę dla odbudowy gospodarstw chłopskich.
Pomimo to chłop, czując się współgospodarzem w Odrodzonej Polsce, zabrał się z prawdziwie chłopską zaciętością do roboty i pokazał, co potrafi.
Zniknęła trapiąca naszą wieś zmora głodu ziemi i niesłychanego przeludnienia tejże ziemi.

Od razu półtora miliona ha ziemi znalazło się w chłopskich rękach.

W ciągu kilku miesięcy dokonał obóz demokratyczny tego, o co na próżno walczyła wieś polska w ciągu 20 lat.
Chłopi otrzymali też możność zagospodarowania 5 milionów ha doskonałego gruntu na Ziemiach Odzyskanych.

W ten sposób obok unarodowienia wielkiego przemysłu, reforma rolna stała się społecznym fundamentem Polski dzisiejszej, dla której najważniejszym problemem doby obecnej jest pełna odbudowa.

Obydwa te zagadnienia zazębiają się ściśle i trudno sobie wyobrazić dostateczną rozbudowę przemysłu bez przebudowy struktury wsi.
Jakich bowiem nabywców mógł znaleźć przedwrześniowy przemysł polski, jeżeli miliony chłopów cierpiały nędzę.

Nowoczesna postępowa wieś polska stanie się coraz bardziej poważnym nabywcą wyrobów przemysłowych i wpłynie na ich potanienie.
Rolnictwo nasze odbudowuje się dzisiaj szybciej dlatego, że chłop przestał być przedmiotem wyzysku.

Na wieś, do niedawna jeszcze ciemną i zacofaną przenikają powoli nowe metody pracy i niedaleki już jest ten moment, gdy chłop przy pomocy narzędzi rolniczych i nawozów sztucznych będzie otrzymywał znacznie większe plony, niż dotychczas.
Pocieszający jest też objaw, że już szereg wsi polskich zostało zelektryfikowanych.

W woj. łódzkim zelektryfikowano już kilkadziesiąt wsi.

Wieś, podnosząc znacznie swą stopę życiową, stanie się w coraz większej mierze odbiorcą wyrobów przemysłowych, które dotychczas były dla niej niedostępne.

W ten sposób dojdzie do zespolenia miast i wsi, które dotąd dzieliła przepaść.
Mieczysław Gutkowski”.

Materiał przesłał tow. Ryszard Rauba

Źródło: 06.09.2017 Brzask

08.08.2017: KPP przypomina w rocznicę poległych w strajku chłopskim

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI PRZYPOMINA:
TO WYDARZYŁO SIĘ W RZĄDZONEJ PRZEZ REŻIM SANACYJNY POLSCE 80 LAT TEMU!

Tytułem koniecznego wprowadzenia do tematu oddajmy w tym miejscu głos profesorowi Józefowi Buszce.
Profesor Józef Buszko – wybitny polski historyk związany z Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie w jednej ze swoich licznych prac tak oto charakteryzował burzliwe wydarzenia społeczno – polityczne, które miały miejsce w 1937 roku w Polsce rządzonej wówczas przez antydemokratyczny piłsudczykowski reżim sanacyjny:

„Rok 1937, a w zasadzie już druga połowa roku poprzedniego, stał pod znakiem wycofywania się egzekutywy PPS z przyjętej poprzednio zasady „nieagresji” w stosunku do komunistów. Świadczyły o tym uchwały odbytego z końcem stycznia XXIV Kongresu PPS w Radomiu, gdzie hasłu jednolitego frontu z komunistami prawicowi przywódcy przeciwstawili hasło „frontu demokratycznego”, mającego objąć PPS i SL, z wyłączeniem KPP.

Ogólny bilans obrad radomskich wypadł zatem ujemnie, chociaż w ich wyniku opracowano wiele słusznych uchwał o charakterze antyfaszystowskim i postępowym. Zerwanie „paktu o nieagresji” godziło jednak w dotychczasowe osiągnięcia jednolitego frontu, osłabiając cały ruch robotniczy. Mimo tych uchwał znaczna część lewicowych pepeesowców współpracowała jednak nadal z komunistami, o czym m. in. świadczy wydawanie z inicjatywy KPP w ścisłym porozumieniu z przedstawicielami socjalistycznej lewicy – „Dziennika Popularnego”, ukazującego się od października 1936 do marca 1937 r. W skład komitetu redakcyjnego wchodzili: Norbert Barlicki jako naczelny redaktor, Stanisław Dubois jako zastępca, inni socjaliści – jednolitofrontowcy oraz komuniści.
Obie partie, zarówno KPP, jak i PPS, prowadziły z dużym rozmachem kampanię na rzecz ludowego rządu hiszpańskiego, od chwili wybuchu w lipcu 1936 r. faszystowskiej rebelii w Hiszpanii. KPP była natomiast jedyną partią, która zorganizowała rekrutację ochotników do republikańskiej armii hiszpańskiej. Ogółem w szeregach tej armii walczyło około 5 tys. Polaków, przy czym wielu z nich odegrało tam wybitną rolę, jak np. Karol Świerczewski.

W lutym 1937 r. obradowało IV Plenum KPP, na którym pierwszoplanowe miejsce zajęła problematyka bezpieczeństwa kraju i obrony jego niepodległości w obliczu wzrostu potęgi Niemiec hitlerowskich i machinacji hitlerowskich w Gdańsku. Hasło to uzasadniało konieczność walki z reżimem sanacyjnym, który nie jest w stanie takiego bezpieczeństwa zapewnić Polsce. Jednocześnie Plenum wysunęło koncepcję szerzej niż poprzednio pojętego frontu ludowego, który objąć miał nie tylko KPP, partie socjalistyczne, SL i związki zawodowe, ale także te odłamy dotychczasowych zwolenników sanacji i endecji, których zawiodły obecne rządy, a które gotowe były przejść na tory opozycji i walki o demokratyzację kraju.

Plenum ustosunkowało się krytycznie do antykomunistycznych uchwał kongresów PPS i SL, ale zarazem wyraziło solidarność z ich antysanacyjnymi i demokratycznymi postulatami. Apelowało wreszcie o nawiązanie wspólnych z socjalistami i ludowcami akcji masowych w walce o demokrację.

Ruch strajkowy klasy robotniczej w ciągu 1937 r. zaczął stopniowo słabnąć, na co wpływała w dużym stopniu sytuacja gospodarcza kraju, rozwijająca się pod znakiem ożywienia koniunktury. Gdy jednak po osiągnięciu punktu kulminacyjnego w 1936 r. fala wystąpień robotniczych już w pewnym stopniu opadła, obozowi rządzącemu zaczęło zagrażać nowe poważne niebezpieczeństwo. W lecie 1937 r. doszło do wielkich wystąpień wielomilionowych mas chłopskich.

Obradujący w burzliwej atmosferze w styczniu 1937 r. nadzwyczajny kongres SL podjął uchwałę o zorganizowaniu strajku, polegającego na wstrzymaniu się chłopów od dostarczania na rynek artykułów rolnych oraz kupowania artykułów przemysłowych i na zaniechaniu wpłacania należności podatkowych. Kierownictwo stronnictwa zdecydowało ostatecznie przeprowadzić ów strajk w dniach od 15 do 25 sierpnia. Miał on charakter wyraźnie polityczny, zawierał żądania rozwiązania Sejmu, rozpisania demokratycznych wyborów, zwolnienia więźniów politycznych, amnestii dla Witosa i innych byłych więźniów brzeskich, przywrócenia swobód demokratycznych i wreszcie gruntownej zmiany polityki zagranicznej, zwłaszcza zbliżenia Polski do mocarstw zachodnich.

Strajk – a więc forma walki przejęta od klasy robotniczej – był niewątpliwie rezultatem nastrojów na wsi polskiej. Przywódcy SL, godząc się na tak ostrą formę walki nie bez wewnętrznych wahań i oporów, ograniczyli jednak jej zasięg terytorialny. Wyłączyli więc z planowanej akcji obszary Pomorza i Śląska z uwagi na niebezpieczeństwo niemieckie, a także ziemie ukraińskie i białoruskie, gdzie ewentualność dalej idących rewolucyjnych ruchów była szczególnie groźna, Jednocześnie władze SL zaleciły swym organizacjom, aby nie wchodziły w związku z akcją strajkową w porozumienie z innymi stronnictwami, co oznaczało odgrodzenie się od współpracy nie tylko z KPP, lecz i z PPS. Zresztą ta ostatnia partia, w przeciwieństwie do komunistów, nie kwapiła się do poparcia strajku chłopskiego.

Mimo legalistycznych tendencji, cechujących posunięcia kierownictwa SL, strajk przybrał od pierwszej chwili charakter wielkiej bitwy z rządem sanacji. Strajkujący tworzyli straże i oddziały bojowe, które zatrzymywały dostawy produktów wiejskich do miast i zwalczały łamistrajków. Na masowych wiecach chłopi burzliwie demonstrowali przeciw obozowi rządzącemu, domagali się powrotu Witosa i często podejmowali rzucane przez komunistów hasła jednolitego frontu antysanacyjnego. W wielu miejscowościach dochodziło do gromadzenia się chłopów uzbrojonych w kosy, widły, cepy, siekiery, a nawet broń palną. Najpotężniejsze, ponad 10 – tysięczne zgromadzenie miało miejsce w Pawłosiowie koło Jarosławia, gdzie chłopi założyli rodzaj obozu warownego, zapowiadając decydujący bój w walce o władzę. W ciągu trwania strajku jego czołowa sprężyną było wielu terenowych lewicowych działaczy SL i „Wici”, z którymi niejednokrotnie współpracowali komuniści, włączający się bezpośrednio do pracy komitetów strajkowych.

Oficjalny komunikat donosił o 188 wystąpieniach „bojówek chłopskich” i o 36 starciach z policją, w wyniku których zabito 41 osób. Dane te – faktycznie znacznie obniżone – nie obejmowały nadto setek osób lżej lub ciężej rannych. Po 10 dniach strajku przywódcy SL ogłosili jego zakończenie, ale wrzenie na wsi w dalszym ciągu nie ustawało, zwłaszcza że policja przystąpiła do brutalnej akcji pacyfikacyjnej, obejmującej dziesiątki wsi.
Strajk chłopski w sierpniu 1937 r. stanowił ostatnią wielką bitwę mas pracujących w burzliwych latach 1935 – 1937, poważnie wstrząsając systemem rządzącym, nie zdołał jednak doprowadzić do jego obalenia. Nie ulega wątpliwości, że podstawową przyczyną niepowodzenia tak tej ostatniej, jak i poprzednich robotniczych antysanacyjnych wystąpień, stanowiło rozproszenie sił obozu demokratycznego, zwłaszcza rozbicie ruchu robotniczego. Obalenie sanacji mogło się dokonać jedynie w drodze bliskiej współpracy wszystkich sił lewicowych, reprezentujących masy ludowe, w pierwszym rzędzie KPP, PPS i SL, na co wskazywali komuniści do realizacji frontu ludowego”.

W powyżej przytoczonym i nie da się ukryć dość obszernym w swojej treści wprowadzającym do tematu cytacie zaczerpniętym z jednej z prac profesora Józefa Buszki znalazł się niezwykle ważny wątek, na który winien koniecznie zwrócić szczególną uwagę każdy czytelnik i czytelniczka.
Mianowicie wątek dotyczący wielkiego, masowego, antysanacyjnego strajku chłopskiego, który miał miejsce w Polsce w dniach 15 – 25 sierpnia 1937 roku.
Strajk ten – jego imponujący rozmach, wyjątkowo dramatyczny przebieg oraz głęboka polityczna wymowa i sens zainspirowały ówczesnych polskich komunistów – konsekwentnych zwolenników i nieustępliwych propagatorów ścisłego, antyfaszystowskiego sojuszu robotniczo – chłopskiego, bohatersko walczących pomimo wielu niesprzyjających im okoliczności ze straszliwie szkodzącą Polsce od maja 1926 roku bezmyślną, brutalną, tępą sanacyjną piłsudczyzną do wydania w formie ulotki dużego formatu – drukiem w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy specjalnej, okolicznościowej odezwy, którą skierowali oni :

„Do Ludu Pracującego Polski !”.

„Towarzysze! Obywatele! Wieś zabrała głos” – stwierdzano z nieskrywaną autentyczną satysfakcją i dumą we wstępie odezwy.
Kierownictwo KPP popierające w całej rozciągłości słuszną walkę, którą toczyli polscy chłopi z reżimem sanacyjnym, który od samego początku miał w głębokiej pogardzie należne im prawa i ich samych stwierdzało ponadto również we wstępie dokumentu, że :

„Na cały kraj rozległ się doniosły głos ludu wiejskiego, który 15 sierpnia br. w potężnych demonstracjach domagał się uznania praw chłopa – współgospodarza Polski. Setki tysięcy chłopstwa wystąpiły 15 sierpnia wystawiając burżuazji i faszyzmowi rachunek za siedemnaście lat krzywd i nieszczęść, ucisku i wyzysku. Na cały kraj wzniósł się 15 sierpnia wielki krzyk milionowych mas chłopskich : dość oszukaństwa!”.
Dla członków KC KPP – wnikliwych i krytycznych obserwatorów ówczesnej polskiej sceny politycznej, na której niestety nie mogli oni dzięki burżuazyjnym włodarzom Polski działać otwarcie i w pełni legalnie było rzeczą aż nazbyt oczywistą i nie podlegającą – ich zdaniem żadnej dyskusji, że:
„Oszukano lud polski w 1920 r. wmawiając mu, że od zwycięskiego zakończenia wojny z bolszewikami zależy wolność i niepodległość narodu polskiego. Oszukano lud polski w 1926 r. okłamując go, że po przewrocie majowym nastąpi rzeczywista wolność i dobrobyt ludu. Chciano oszukać lud polski w 1934 r. tumaniąc go,że po zaprowadzeniu konstytucji faszystowskiej nastąpi rzeczywista wolność i ład w kraju. Chcą oszukać lud polski w 1937 r. przyrzekając, że przez (…) wprowadzenie totalizmu, wyrzeczenie się obrony interesów klasowych, przyjęcie ideologii endeckiej i przez zdecydowaną walkę przeciw komunistom nastąpi prawdziwa wolność i niepodległość” –

oświadczali wszem i wobec polscy komuniści, którzy nie mogli i nie potrafili ścierpieć obrzydliwych, trucicielskich propagandowych kłamstw m. in. i na swój temat, którymi polska burżuazja od początku tak zwanej Drugiej Rzeczypospolitej nieustannie karmiła robotników i chłopów.
Kierownictwo KPP było w pełni świadome tego, że głęboko sfrustrowani brakiem reformy rolnej polscy chłopi i dodatkowo z tego powodu ledwo wiążący przysłowiowy koniec z końcem mieli wówczas w sierpniu 1937 roku szczerze dosyć traktującej ich w uwłaczający sposób ni mniej ni więcej, ale jak niewolnicze bydło kłamliwej, manipulatorskiej sanacyjnej bandy, którą tworzyli kompletnie skretyniali oderwani od rzeczywistości osobnicy lansujący na siłę absurdalny i niedorzeczny kult Józefa Piłsudskiego – człowieka, który nie miał zielonego pojęcia ani o chłopskiej ani tym bardziej o robotniczej doli i niedoli.

W związku z powyższym polscy komuniści zwracali na łamach swojej odezwy uwagę, że :

„15 sierpnia br. Lud polski dowiódł, że się więcej oszukać nie da. I dlatego milionowe masy chłopskie nie ograniczyły się tym razem jeno do demonstracji, ale przystąpiły do strajku powszechnego, z żądaniem wolności na ustach”.
Ówcześni polscy komuniści widzieli w jak z gruntu niepoważny i wyjątkowo lekceważący sposób żałośni sanacyjni „misjonarze” w mundurach traktowali w praktyce politycznej pojęcia : „wolność” oraz „niepodległość” i nie omieszkali w dalszej części swojej odezwy kierując się przy tym poczuciem autentycznego, głębokiego patriotyzmu, wyjaśnić że : „wolność znaczy dziś rozwiązanie sejmu mianowańców i rozpisanie nowych, demokratycznych wyborów. Wolność znaczy dziś zlikwidowanie zakały Polski – obozu koncentracyjnego w Berezie, wypuszczenie wszystkich więźniów politycznych, powrót do kraju wszystkich emigrantów politycznych. Wolność i niepodległość znaczy dziś : usunięcie od rządów Becka i jemu podobnych agentów hitlerowskich, zerwanie paktu z Hitlerem, wejście Polski do bloku państw pokojowych. Pod powyższymi hasłami demonstrowała 15 sierpnia wieś polska, znajdując pełnie zrozumienie i serdeczne poparcie ze strony robotników i i miejskich rzesz pracujących. W całej Polsce, w dziesiątkach miast i miasteczek proletariat miejski demonstrował 15 sierpnia wespół z masami chłopskimi, urzeczywistniając prawdziwą robotniczo – chłopską jedność czynu”.
Na ogłoszony przez opozycyjne Stronnictwo Ludowe (SL) masowy strajk chłopski reżim sanacyjny odpowiedział w swoim wypróbowanym już wielokrotnie wcześniej prymitywnym, bandyckim wręcz stylu czyli brutalnymi, krwawymi represjami.
Kierownictwo KPP potępiając z góry na dół prostackie, sanacyjne metody rozwiązywania skomplikowanych problemów społecznych wyłącznie za pomocą policyjnej kuli i pałki kategorycznie stwierdzało :
„Towarzysze i obywatele! Na dziesięć dni – od 15 do 25 sierpnia – był proklamowany powszechny strajk chłopski. Strajk ten przeraził niesłychanie burżuazję i faszystowską klikę sanacyjną. Rząd puścił w ruch cały swój aparat krwawej przemocy celem zdławienia strajku chłopskiego, dopatrując się w nim zamachu na istniejący w Polsce ustrój faszystowski. Posypały się masowe represje i prześladowania na walczące masy chłopskie. Całe połacie kraju, województwa: krakowskie, lwowskie, kieleckie, lubelskie, zostały oddane pod faktyczny stan wojenny. Gwałtom i przemocy zbirów Składkowskiego – Rydza nie ma kresu. Kilkadziesiąt trupów chłopskich, setki rannych, dziesiątki zniszczonych wsi, tysiące zrujnowanych zagród znaczą krwawą drogę zbirów faszystowskich. Lecz mimo terroru walka mas chłopskich trwa nadal”.

Warto podkreślić w tym miejscu, że polscy komuniści wyraźnie dawali w swojej odezwie z sierpnia 1937 roku do zrozumienia wszystkim czytelnikom, że walcząc za absolutnie słuszną sprawę całkowitego wyzwolenia ludu pracującego nie wolno było pod żadnym pozorem nigdy i nigdzie ustępować nawet najbrutalniejszemu przeciwnikowi.
Wręcz przeciwnie.

Należało jeszcze bardziej się zawziąć, zacisnąć zęby i konsekwentnie kontynuować walkę aż do pełnego zwycięstwa.
Kierownictwo KPP gorąco apelowało w związku z powyższym o umocnienie szerokiego, antyfaszystowskiego frontu demokratycznego, o jeszcze więcej aktywnej, braterskiej solidarności robotniczo – chłopskiej w walce z nieobliczalnym, agresywnym, zdolnym do każdej podłości, każdego świństwa i niegodziwości sanacyjnym reżimem, który w swojej gigantycznej, reakcyjnej tępocie i krótkowzroczności nie mógł za nic zrozumieć, że jego antyrobotnicze, antychłopskie po prostu antyludowe rządy są uzurpatorskie i całkowicie nielegalne!!!
Apel kierownictwa KPP brzmiał następująco :

„Towarzysze robotnicy i pracownicy! Ludności miejska! Walka wsi musi znaleźć jak najpełniejsze poparcie miast. Wspaniale zademonstrowana 15 sierpnia jedność czynu robotniczo – chłopskiego musi zostać w obecnej chwili ciężkich zmagań chłopstwa jeszcze bardziej umocniona. Zrozumieli to dobrze robotnicy i pracownicy dziesiątków miast i miasteczek Lubelszczyzny, Kielecczyzny i Małopolski, którzy strajkami solidarnościowymi poparli walczących braci chłopów. (…) Ich śladem winna pójść cała Polska robotnicza, demokratyczna. Do strajków, do demonstracji, do wystąpień solidarnościowych wzywamy Was – towarzysze robotnicy i pracownicy wszystkich miast i miasteczek Polski !” – gorąco z wyczuwalną wręcz pasją apelowali w swojej odezwie nad wyraz bojowo nastawieni kapepowcy.

Abstrahując od powyższych uwag należy koniecznie podkreślić, iż kierownictwo KPP było bardzo, ale to bardzo zawiedzione wręcz rozczarowane żenująco bojaźliwą postawą, którą zajęli w dniach sierpniowego strajku chłopskiego ewidentnie zorientowani prawicowo i do tego jeszcze skrajnie antykomunistycznie przywódcy Polskiej Partii Socjalistycznej.
Stąd na łamach kapepowskiej odezwy została umieszczona następująca dosadna, oskarżycielska w swojej treści uwaga wystosowana bezpośrednio pod adresem wystraszonych prawicowych przywódców PPS :

„Towarzysze i obywatele! Przełamać trzeba mur milczenia, którym faszyzm chce otoczyć i zdławić bohaterską walkę chłopstwa. Ułatwiona ma faszyzm te robotę wskutek niedopuszczalnego stanowiska prawicowych przywódców PPS i związków zawodowych. Nie dość,że sprzeciwiali się oni wspólnym wystąpieniom robotniczo – chłopskim w dniu 15 sierpnia, nie dość, że dążyli do rozbicia tej jedności w miejscowościach, w których ją realizowano, to dziś prawicowi przywódcy PPS i związków nadal nic nie robią dla okazania masom chłopskim pomocy i poparcia ze strony walczącego proletariatu. Nic tu nie pomoże tłumaczenie się terrorem rządowym i groźbą zamknięcia związków, organizacji i pism robotniczych, w razie gdyby solidaryzowały się one z walką chłopów. Istnieje bowiem możliwość przeciwstawiania się wszelkim groźbom i terrorowi faszystowskiemu. Istnieje taki środek. A jest nim umocnienie szerokiego frontu demokratycznego. Gdyby ten front był umocniony, gdyby PPS oficjalnie poparła walkę chłopstwa, gdyby wespół ze Stronnictwem Ludowym, związkami zawodowymi i wszystkimi organizacjami robotniczymi i demokratycznymi organizowała walkę mas – walka ta byłaby wygrana” – stwierdzali bez ogródek w swoim dokumencie mocno wkurzeni i rozżaleni na przywódców PPS polscy komuniści.
Specjalną, okolicznościową odezwę KC KPP z pamiętnego, strajkowego sierpnia 1937 roku zamykało przesiąknięte rewolucyjnym wręcz optymizmem wezwanie do kontynuowania bezkompromisowej, wspólnej robotniczo – chłopskiej walki ze znienawidzonym sanacyjnym przeciwnikiem :
„Towarzysze i obywatele ! 15 sierpnia br. przejawiła się siła jedności robotniczo – chłopskiej. Dziś jedność tę zahartować należy w ogniu strajków solidarnościowych proletariatu miejskiego całej Polski. Za pomocą tych strajków robotnicy doszlusują do rozgorzałego już boju o wolność. Za pomocą tych strajków lud przeciwstawi się nowej, wzmożonej fali terroru i pacyfikacji (…) Do strajków solidarności! Do akcji protestu przeciw krwawej orgii terroru rządowego, przeciw „pacyfikacjom”, w obronie walczących mas chłopskich, w obronie organizacji ludowych, o wypuszczenie uwięzionych działaczy! W tej akcji solidarności nie może zabraknąć ani jednego miasta, ani jednej fabryki, ani jednego uczciwego proletariusza i inteligenta. (…) Niech żyje demokratyczny front ludowy !”.

Ryszard Rauba

Źródło: 08.08.2017 Brzask

31.07.2017: zmarł Jean Jaures

W związku ze 103. rocznicą tragicznej śmierci Jeana Jaurèsa (31 Lipca 1914 r. – 31 Lipca 2017.) publikujemy taką oto refleksję tow. Ryszarda Rauby.

W niedzielę 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie, stolicy okupowanej wówczas przez Austro–Węgry Bośni, którą zamieszkiwała w znacznym stopniu ludność serbska, dokonano udanego zamachu na austriackiego następcę tronu, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego żonę Zofię. Szybko okazało się, iż organizatorami zamachu byli spiskowcy serbscy. W związku z tym Austro–Węgry zażądały w kategoryczny sposób od rządu Królestwa Serbii natychmiastowej zgody na przeprowadzenie na jej terytorium przez władze austriackie wnikliwego śledztwa w sprawie zabójstwa arcyksiążęcej pary. Serbia po konsultacjach z carską Rosją – swoją wypróbowaną polityczną sojuszniczką odrzuciła żądania wysunięte przez rząd w Wiedniu pod jej adresem. We wtorek, 28 lipca 1914 roku Austro–Węgry zapewniwszy sobie wcześniej całkowite poparcie i pomoc ze strony swojej sojuszniczki – Rzeszy Niemieckiej zainteresowanej w roznieceniu konfliktu austriacko–serbskiego wypowiedziały wojnę Królestwu Serbii. W państwach Europy Zachodniej zaczęło się wielkie odliczanie i nieznośna wojna nerwów.

Trzy dni później, w piątek 31 lipca 1914 roku na łamach dziennika „L’Humanité” – ówczesnego czołowego organu prasowego Francuskiej Sekcji Międzynarodówki Robotniczej (SFIO – Section Française de L’internationale Ouvriere) ukazał się artykuł pod wielce wymownym tytułem: Konieczna zimna krew. Jego autorem był założyciel i wydawca „L’Humanité”, filozof, republikanin, nauczyciel i wykładowca akademicki, publicysta, parlamentarzysta, pełen niespożytej energii mówca, konsekwentny obrońca podstawowych wartości ogólnoludzkiej kultury, jeden z najważniejszych i najwybitniejszych przywódców francuskiego ruchu robotniczego, współzałożyciel SFIO, wybitny teoretyk, działacz Drugiej Międzynarodówki, żarliwy propagator idei socjalizmu, szczery patriota oraz konsekwentny, nieustępliwy krytyk patologicznych zjawisk militaryzmu, szowinizmu, nacjonalizmu, antysemityzmu i przede wszystkim wojny – „Jan Złotousty” czyli Jean Jaurès.

W obliczu wytworzonej w Europie Wschodniej latem 1914 roku katastrofalnej sytuacji politycznej Jean Jaurès nie mógł i nie chciał zachować milczenia. Tak postawa była całkowicie przeciwna jego charakterowi i naturze. Musiał zabrać głos w obronie zagrożonego w całej Europie nie tylko w jednej jej części pokoju.

„Jan Złotousty” nie spodziewał się w ogóle, iż tego dnia zabierze głos po raz ostatni w swoim pracowitym i wypełnionym licznymi obowiązkami życiu.

W pierwszym, otwierającym publikację zdaniu Jean Jaurès z wyczuwalnym aż nadto dramatyzmem apelował do wszystkich czytelników „L’Humanité”: „Wolno, jeśli się chce, przypuszczać najgorsze, wolno snuć najbardziej idące hipotezy i podejmować odpowiednie środki ostrożności, ale na Boga zachowajmy wszyscy jasność umysłu i zdrowy rozsądek”.

Choć pierwsze zdanie brzmiało z pewnością dramatycznie to autor tekstu nie miał zamiaru uprawiać na łamach „L’Humanité” jakiegokolwiek czarnowidztwa. Nie zamierzał ponadto nawet w najmniejszym stopniu straszyć swoich wiernych czytelników. Wręcz przeciwnie. Kolejne dwa zdania jego publikacji świadczą, iż nie tracił ani optymizmu ani nadziei: „sądząc na podstawie wszystkich znanych elementów, nie wydaje się, aby sytuacja międzynarodowa była beznadziejna” – podkreślał Jean Jaures dodając, iż: „jest ona z pewnością groźna, ale istnieją jeszcze szanse pokojowego rozwiązania”.

Swój optymizm i autentyczną nadzieję, że Europa uniknie wojny J. Jaures uzasadniał w swoim tekście następującą argumentacją: „Jest oczywiste, że gdyby Niemcy zamierzały nas zaatakować, posłużyłyby się osławioną metodą nagłego ataku. Tymczasem tak się nie stało” – zauważał ze swoistą ulgą J. Jaures – „mijają dni, a zwłokę tę wykorzystały zarówno Rosja, jak i Francja; Rosja – dla przeprowadzenia częściowej mobilizacji, Francja – dla podjęcia wszystkich środków ostrożności jakie można podjąć w czasie pokoju. Z drugiej strony, Austria i Rosja wszczęły bezpośrednie rokowania. Rosja zapytała Austrię, co zamierza uczynić z Serbią. Austria odpowiedział, że uszanuje „całość jej terytorium”. Rosja uważa, że to nie wystarcza, że należy ponadto „zagwarantować prawa Serbii do suwerenności””.

W związku z powyższym Jean Jaures nie tracąc optymizmu zakładał i przewidywał jednocześnie, iż skoro „rozmowy są nawiązane i gdyby nawet ujawniła się różnica zdań między Austrią i Rosją, można będzie ustalić tę różnicę i zająć się rozwiązaniem problemu, którego elementy są znane. I właśnie wtedy – jak się zdaje – wysunięta będzie angielska idea arbitrażu, która nie znalazła jeszcze właściwej formy i właściwych środków wyrazu, ale w końcu na pewno weźmie górę” – prognozował 31 lipca 1914 roku Jean Jaures.
Dlaczego autor tak wysoko oceniał a nawet przeceniał ideę arbitrażu? Otóż dlatego, że idea arbitrażu odpowiadać miała – jak zauważał J. Jaures z jednej strony „głębokim uczuciom ludów” a z drugiej natomiast „także pragnieniom samych rządów”.

W dalszej części swojej „zdroworozsądkowej” publikacji J. Jaures posługując się terminem „kryzys dyplomatyczny” wskazywał czytelnikom „L’Humanite” gdzie tkwić miało wówczas – jego zdaniem największe niebezpieczeństwo. Odnosząc się do tej sprawy stwierdzał: „W chwili obecnej największe niebezpieczeństwo nie tkwi – jeśli tak można powiedzieć – w samych wydarzeniach„ – pisał J. Jaures – „Nie tkwi również w rzeczywistych, najbardziej nawet niecnych zamierzeniach rządów ani też w rzeczywistej woli narodów; tkwi ono we wzmagającym się zdenerwowaniu, w zaraźliwym niepokoju, w żywiołowych odruchach zrodzonych ze strachu, z dręczącej niepewności, z długotrwałego stanu napięcia”.
Jak długo miał potrwać ów „niebezpieczny stan napięcia” ? W tej kwestii Jean Jaures stwierdzał krótko: „trzeba być przygotowanym na to, że stan ten może trwać długie tygodnie” gdyż jak przekonywał czytelników autor „bitwy dyplomatyczne, rozciągające się obecnie na całą Europę i wprowadzające w ruch cały ogromny i liczny aparat potężnych mocarstw, trwają z konieczności wiele tygodni”.

Jean Jaures wychodząc z założenia, iż mimo wszystko zainteresowanym rządom europejskim uda się jednak zażegnać widmo szerszego konfliktu zbrojnego wyłącznie na drodze negocjacji dyplomatycznych przygotowywał wszystkich czytelników „L’Humanite” na wielką próbę – próbę czasu i wytrzymałości : „żeby wytrzymać taką próbę” – pisał J. Jaures – „potrzebne są ludziom stalowe nerwy, a raczej potrzebny im jest jasny, spokojny i niezmącony rozum. Trzeba nam dziś apelować do inteligencji ludu, do jego zdolności myślenia, jeżeli chcemy, żeby zachował panowanie nad sobą, żeby przezwyciężył panikę, opanował zdenerwowanie i czuwał nad zachowaniem się ludzi i nad rozwojem wypadków, ażeby na czas ocalić ludzkość od koszmaru wojny”.

Autor tekstu jako zdeklarowany pacyfista, który nie raz był z tego powodu brutalnie piętnowany przez nacjonalistycznych przeciwników politycznych miał pełną świadomość, iż gra toczyła się wówczas o naprawdę bardzo wysoką stawkę.
Zachowując wewnętrzny optymizm i pogodę ducha J. Jaures starł się uspokajać czytelników swojego artykułu zwracając im przy tym w wyczuwalny sposób uwagę, że w takich nadzwyczajnych sytuacjach emocje to najgorszy z możliwych doradców i przewodników. Zdaniem francuskiego socjalisty koniecznym warunkiem uratowania pokoju w Europie miało być w jego przekonaniu przyjęcie i utrzymanie właściwej to znaczy nieeksponującej czynnika emocjonalnego wewnętrznej, właśnie zdroworozsądkowej postawy względem zachodzących wówczas w Europie niepokojących wydarzeń politycznych.

Mówiąc wprost – aby nie ulec „szaleńczej panice”, która mogłaby wpłynąć na podejmowane decyzje należało – zdaniem J. Jauresa koniecznie zachować tytułową „zimną krew” : „niebezpieczeństwo jest wielkie” – przyznawał otwarcie francuski socjalista – „ale nie jest nieuchronne, pod warunkiem, że zachowamy jasny umysł i twardą wolę, że potrafimy zdobyć się równocześnie na heroizm cierpliwości i na heroizm działania. Jasna świadomość naszego obowiązku da nam siłę, żeby ten obowiązek spełnić” – stwierdzał Jean Jaures.

W konkluzji swojego artykułu z 31 lipca 1914 roku „Jan Złotousty” nie przewidując kompletnie, iż tego dnia wieczorem zginie z rąk młodego, fanatycznego nacjonalisty postrzegającego jego osobę jako „zdrajcę ojczyzny” i „niemieckiego agenta” przedstawił czytelnikom „L’Humanite” swoisty plan działania na najbliższe sierpniowe już dni. Wierzył przy tym głęboko w skuteczność akcji antywojennej francuskiej klasy robotniczej.

Ów plan działania wyglądać miał następująco: „wszyscy socjalistyczni działacze (…) są wezwani na niedzielę (2 sierpnia 1914 roku – przyp. R. R.) na zebranie w sali Wagram, gdzie omówi się sytuację międzynarodową oraz ustali akcję, jakiej oczekuje od nas Międzynarodówka. Licznie organizowane zebrania utrzymają w stanie pogotowia myśl i wolę proletariatu i przygotują manifestację, która będzie z pewnością imponującą i która poprzedzi prace międzynarodowego kongresu (W dniu 23 sierpnia 1914 roku w Wiedniu miał się odbyć kolejny (dziesiąty) Kongres Drugiej Międzynarodówki. Wybuch konfliktu austriacko – serbskiego spowodował zmianę planów w tej kwestii. Obradujące w Brukseli w dniach 29 – 30 lipca 1914 roku Międzynarodowe Biuro Socjalistyczne na wniosek Jeana Jauresa postanowiło przenieść obrady Kongresu Drugiej Międzynarodówki do Paryża. Kongres Drugiej Międzynarodówki miał tam rozpocząć obrady w niedzielę 9 sierpnia 1914 r. Kongres ten jak wiemy nie doszedł do skutku z powodu wybuchu wojny francusko – niemieckiej – przyp. R. R.). Najważniejsze – to ciągłość akcji, nieustanne budzenie myśli i świadomości robotniczej. Tu leży gwarancja przyszłości” – konkludował do końca zachowując optymizm i nadzieję Jean Jaures.
Jak potoczyły się wypadki następnych dni dziś już wszyscy doskonale wiemy. W sobotę 1 sierpnia 1914 roku nazajutrz po zamordowaniu Jeana Jauresa, Rzesza Niemiecka wypowiedziała wojnę carskiej Rosji, a 3 sierpnia 1914 roku, uczyniła to samo wobec republikańskiej Francji będącej w sojuszu z Rosją. We wtorek – 4 sierpnia 1914 roku w reakcji na przekroczenie przez armię niemiecką granic neutralnej Belgii, wojnę Rzeszy Niemieckiej wypowiedziała Anglia – sojuszniczka Francji.

Optymistyczne prognozy polityczne Jeana Jauresa zaprezentowane przez niego w ostatnim dniu lipca 1914 roku niestety w ogóle się nie sprawdziły w praktyce. Górę wzięły krwiożercze instynkty nie mające nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, o którego zachowanie apelował na krótko przed swoją tragiczną śmiercią przywódca francuskich socjalistów.
Rozpoczęła się za to trwająca ponad cztery lata bezmyślna rzeź będąca po dziś dzień namacalnym dowodem jak przerażająco skomplikowanym i nieprzewidywalnym w działaniu mechanizmem jest jednostka ludzka kiedy kieruje się w życiu nie rozumem, ale wyłącznie chorymi, patologicznymi, irracjonalnymi emocjami i do tego jeszcze z szowinizmem i nacjonalizmem w tle.

Jean Jaures wiedział o tym doskonale i za obronę tej wiedzy przyszło mu zapłacić bardzo wysoką cenę. Warto abyśmy wszyscy będąc ludźmi cały czas o tym pamiętali bo „gdy rozum śpi budzą się demony”…

Ryszard Rauba (KPP)

Źródło: 31.07.2017 Brzask

Antypolski bandytyzm Żołnierzy Wyklętych [polski przekład raportu CIA]

Odtajniony raport CIA – z 1947 r. – amerykańskiego wywiadu zdecydowanie ocenianego przez nas negatywnie – brutalnie odziera mitologię tzw. Żołnierzy Wyklętych forsowaną przez antykomunistów i faszystów. Ci tzw. Żołnierze Niezłomni nie byli tak kryształowi jak pragnęłaby tego polska prawica.

Mała uwaga: w tekście w języku angielskim bolszewików, czerwonoarmistów i władzę radziecką określa się ogólnym mianem sowieckich. Nie zamierzamy ingerować dowolnie w niniejszy raport CIA i zachowaliśmy jego oryginalną stylistykę i nazewnictwo. To jest tylko odtajniona część.

Publikujemy tłumaczenie na język polski i zachęcamy do lektury i własnych refleksji, żywiąc nadzieję, że rzuci trochę więcej światła na historię tzw. Żołnierzy Wyklętych.

„Podziemie antykomunistyczne” z pierwszych lat powojennych, których członków dziś prawica nazywa szumnie „Żołnierzami Wyklętymi” lub „Żołnierzami Niezłomnymi”, składało się z najemników, zdrajców oraz awanturników, którzy zagrażali bezpieczeństwu i spokojowi obywateli. Co gorsza prowadzili działalność wywrotową i wywiadowczą na rzecz obcych wywiadów. Większość partyzantów antykomunistycznych stanowiła oddziały skrajnie prawicowych i antysemickich organizacji takich jak „Narodowe Siły Zbrojne” czy „Wolność i Niepodległość”. Co więcej większość społeczeństwa – nawet jeśli początkowo – później odwróciła się od partyzantów, odkrywając że stali za nimi Anders i grupa londyńska, a za nimi – Brytyjczycy. Polacy przestraszyli się, że mogą zdobyć władzę i powróci dyktatura prawicy sprzed wojny, o wiele gorsza od rządu komunistycznego, bo widzieli zagrożenie restytucji feudalno-obszarniczych i kapitalistycznych stosunków społecznych przed 1939 r.

POLSKA WERSJA RAPORTU CIA, DRUZGOCĄCEGO, O ŻOŁNIERZACH WYKLĘTYCH

ODTAJNIONE W CZĘŚCI

Kopia zatwierdzona do publikacji 24 stycznia 2012 r. – CIA-RDP82-00457R000500200011-6

Kraj: Polska

Przedmiot: Ekspertyza ds. nielegalnej opozycji w Polsce

Data: 1 lipca 1947(? – niewyraźne) r.

Strony: o1 II

  1. Wprowadzenie

Ruch oporu w Polsce wydaje się mocno podzielony na dwie zasadnicze grupy: partyzantów, którzy preferują bezpośrednią i zbrojną, partyzancką walkę z rządem oraz zakonspirowane podziemie – znacznie większy ale osamotniony zorganizowany ruch, który woli działać w sposób pośredni działaniami dywersyjnymi i propagandowymi oraz infiltracją administracji rządowej.

  1. Układ polityczny ruchu oporu
  2. Politycznie, ruch oporu jest zróżnicowany od anty-stalinistów po grupy reakcyjne. W zasadzie dominują ekstremiści, szczególnie radykałowie prawicowi nad pozostałymi stronnictwami i grupami wewnątrz ruchu oporu. Liberałowie zaś ulokowali się raczej w Podziemiu. XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX (fragment utajniony)
  3. Podziemie nie chce powrotu do stanu sprzed wojny (przed 1939 r.) i politycznie bardziej skłonny jest popierać umiarkowanych i co rozsądniejszych socjalistów i reformę rolną. Dało to wyraz w programie politycznym Mikołajczyka i PSL-u, choć zauważa się bardzo wiele odstępstw od tak przyjętej linii. Wiele stronnictw i grup, które mają co niego obiekcje różnego rodzaju, których członkowie są zwykłymi bandytami bez określonych celów politycznych.
  1. Przywództwo
  2. Ani partyzanci, ani Podziemie nie mają wspólnego lidera, który cieszyłby się estymą i był akceptowany przez wszystkich. Bez jednego przywództwa polski ruch oporu jest rozproszony na małe nieskoordynowane grupy, które łączy tylko ich opozycyjność wobec obecnego rządu i Sowietów. XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX (fragment utajniony)

XXXXXX Największe i najistotniejsze grupy, takie jak NSZ (Narodowe Siły Zbrojne) czy WIN (Wolność i Niepodległość) są niezależne, aczkolwiek działają na terenie Polski. Do tej drugiej grupy (WIN) należy również znaczna liczba uzbrojonych grup wiernym wobec swoich wodzów i przed nimi odpowiadającym. Ostre różnice między frakcjami wewnętrznymi a tymi dowodzonymi za granicami nie mogą jednakże: XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX (fragment utajniony)

  1. Rządowe oddziały walczące z ruchem oporu

Powołane i oddelegowane służby do prowadzenia operacji antyrebelianckich:

  1. Milicja Obywatelska (Policja) oraz Ochotnicza Milicja Obywatelka

MO i OMO pełnią funkcje normalnej policji i służb mundurowych, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo polityczne i nie są związane instrukcjami politycznymi. Jednakże wyjątkowo wikłają się w operacje przeciw partyzantom a jeszcze rzadziej w walkę z Podziemiem.

  1. Urząd Bezpieczeństwa Publicznego

UBP podobnie jak MVD działa jako szczególny rodzaj policji, skierowany do wykrywania i eliminacji wewnętrznej opozycji politycznej w kraju. UBP bardziej zainteresowany jest tłumieniem Podziemia niż prowadzeniem terenowych operacji przeciwko partyzantom.

  1. Główny Zarząd Informacji

Podczas gdy UBP zajmuje się głównie polityczną aktywnością, tak organy GZI zainteresowane są głównie Ruchem Oporu, ponieważ wielu partyzantów nie tylko otrzymuje wsparcie materialne z zagranicy, ale również prowadzi agencje wywiadowcze o charakterze antypolskim i antysowieckim.XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX (fragment utajniony)

  1. Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego

Ciężar terenowych operacji antypartyzanckich spoczywa na KBW, świetnie wyszkolonej i uposażonej, który swoją zdolnością bojową przypomina takie formacje, jak Waffen SS czy krajowe siły MVD. KBW stanowi w pełni zmobilizowane i zmotoryzowane autonomiczne bataliony, które stacjonują w całym kraju.

  1. Wojsko

Siły wojskowe są używane tylko w ostateczności, kiedy zdolność bojowa sił partyzanckich jest zbyt duża dla KBW czy UBP. Powodem, dla którego nie angażuje się armii w działania antypartyzanckie poza absolutną koniecznością jest wątpliwa wiarygodność niektórych jej żołnierzy i oficerów, którzy często sympatyzują z partyzantami i dezerterują. Aby zniechęcić te praktyki sztab generalny wydał rozkaz, że za dezercję i złożenie broni grozić będzie kara śmierci.

  1. Partyzanci
  2. Organizacja
  3. Nie ma klasycznej organizacji ani struktur dla grup partyzanckich. Większe grupy takie jak Szary (patrz dalej) są dobrze wyposażone i zorganizowane, podczas gdy mniejsze bandy mogą działać mniej formalnie.
  1. Dowódcy band partyzanckich – szczególnie grupy NSZ – to w większości wykwalifikowani oficerowie z dawnej armii polskiej z doświadczeniem w walce zbrojnej.
  1. Struktura szeregów jest różnorodna. Chociaż wielu dołącza wskutek politycznych przekonań, sporo osób ucieka przed władzami w afekcie i za przygodą. Trzeba wziąć pod uwagę również to, że jest też wśród nich wielu najemników. XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX (fragment utajniony)
  1. Gdzieniegdzie istniały szczególne grupy partyzanckie „zmobilizowane” przez ludzi wątpliwych, którzy żyli przez miesiąc lub dwa w głuszy leśnej.
  1. Siła

Bardzo trudno oszacować jest dokładną siłę i zdolność bojową partyzantów. Na podstawie zebranych informacji szczątkowych partyzantka mogła liczyć od 40 000 do 50 000 ludzi na jesień 1946 r.

  1. Wyposażenie i uzbrojenie
  2. Partyzanci generalnie byli przebrani w mundury wojskowe i nie da się ich odróżnić od żołnierzy regularnej armii poza jedną różnicą – nosili na czapkach orzełki w koronie zamiast orzełków bez korony, które były oznaką aktualnego reżimu.
  1. Partyzanci w większości byli dobrze uzbrojeni, głównie w broń automatyczną i półautomatyczną – której spora ilość to zdobyczna na Niemcach, ale wiele sowieckiej produkcji zostało przechwyconych od polskich i sowieckich sił wojskowych. XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX(fragment utajniony)
  1. Niektóre oddziały partyzanckie mają XXXXXXXX radioodbiorniki, które ze względów bezpieczeństwa używają nader oszczędnie. Większe formacje dysponują ciężkim uzbrojeniem takim, jak moździerze, lekka artyleria i motocykle i pojazdy mechaniczne.
  1. Zaopatrzenie
  2. Zaopatrywanie w zapasy na chwilę obecną nie stanowi problemu. Aczkolwiek nie mogą być inaczej pozyskiwane jak poprzez napady na magazyny państwowe i pociągi.
  1. Relacje z ludnością cywilną

Dużo ludzi, sympatyzując z partyzantami, nie pochwala ich partyzantki terenowej, ponieważ uważają to za bezsensowne przelewanie krwi, które nie skończy się dobrze. W wielu regionach jak Rzeszów, Białystok, Lublin i Góry Świętokrzyskie – tam, gdzie aktywność partyzancka jest największa – ludność jest pod kontrolą bardziej partyzantów aniżeli rządu. I choć w/w elementy są niesprzyjające, nie mają żadnego znaczenia ze względu na terror siany przez partyzantów.

  1. Zidentyfikowane grupy partyzanckie

Uzupełniając listę oddziałów partyzanckich, trzeba wspomnieć o znaczącej liczbie lokalnych band z istotną zdolnością bojową, które nie mają swojej własnej nazwy, czasami tylko są nazywane od nazwisk / pseudonimów swoich dowódców.

  1. Armia Krajowa

AK – włączając w nią wszystkie grupy polityczne poza komunistami – już nie istnieje jako organizacja. Jej członkowie dołączyli do innych partyzantów lub przeszli do Podziemia, przeszli do jawnej i legalnej opozycji, albo przyłączając się do strony rządowej.

  1. Armia Ludowa

AL – antyhitlerowski i „oficjalny” ruch oporu firmowany przez komunistów, którego początki sięgają działalności po ataku Niemiec na ZSRR. Po upadku Trzeciej Rzeszy i przejęciu władzy przez komunistów w Polsce AL zaprzestała swojej dalszej działalności.

  1. Bataliony Chłopskie

BCH, jak sama nazwa wskazuje, były chłopską organizacją partyzancką związaną z PSL Mikołajczyka podczas okupacji niemieckiej. Nie istnieje.

  1. Narodowe Siły Zbrojne

NSZ jest największą organizacją zbrojną antykomunistycznego podziemia. Politycznie reprezentuje skrajną prawicę, rozwiniętej głównie z przedwojennych elementów takich, jak ONR czy Stronnictwo Narodowe. Aktualnie wyjęte spod prawa. Chociaż NSZ oficjalnie potępia antysemityzm, jest odpowiedzialna za liczne ekscesy antyżydowskie. Politycznym przywódcą NSZ jest Bolesław Piasecki, następca zmarłego Stanisława Piaseckiego (nie ma pokrewieństwa między nimi, tylko zbieżność nazwisk). Dowódcą wojskowym zaś – pułkownik Andrzej Rutkowski (nie mylić z pułkownikiem Rutkowskim, szefem informacji).

  1. Wolność i Niepodległość

Obok NSZ (z którą jest blisko światopoglądowo) WIN jest uważana za drugą największą organizację antykomunistyczną.

  1. Polska Armia Wyzwolenia

AW jest nieznaczną i niepozorną grupą XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX. Sądzi się, że w AW działa od 300.000 do 400.000 z rezerwistami do jednego miliona osób i to ona jest bezpośrednią spadkobierczynią AK.

XXXXX Komentarz: Nie ma żadnych dowodów, ani żadnego potwierdzenia o tak dużej liczebności i wygląda raczej to na pobożne życzenia XXXXXXXXXXX.

  1. Wojska Powstańcze

Jedna z niewielkich prawicowych grup partyzanckich.

  1. Obszar partyzanckiej działalności.

Odnotowano aktywność partyzancką w wielu regionach Polski, ale jej koncentracja jest na terenie, który pozwala się chronić i ukrywać, tzn. na obszarach górzystych bądź zalesionych, bądź obu jednocześnie. Tak więc, partyzanci są najsilniejsi na północnym-wschodzie, południowym-wschodzie, na pograniczu z Słowacją, a także w Kielcach i centralnej Polsce. Poniżej podane są szczegóły raportu z aktywności w poszczególnych regionach.

  1. Wschodnia Polska
  2. a) Obszar Białegostoku

Pomiędzy Białymstokiem a Brześciem litewskim znajdują się największe połacie lasu, zwane Puszczą Białowieską. Tam też ukrywa się duża liczba band partyzanckich, a rząd utrzymuje stale siły wojskowe w okolicy. Jeśli, jakkolwiek, na dużą skalę zostaną podjęte karne ekspedycje przeciwko nim, partyzanci prysną przez nową granicę polsko-radziecką, która dzieli puszczę na pół. Północny zachód Białegostoku, w rejonie między Łomżą i dawnym wschodnim frontem pruskim jest pełen dobrze uzbrojonych formacji partyzanckich. Szacunki z raportów mówią o koncentracji ok. 10.000 partyzantów na tym obszarze, ale prawdopodobnie są one przesadzone. W lecie i na początku jesieni 1946 r. oddziały 18. Dywizji Piechoty (Białystok) walczyły tutaj z partyzantami.

  1. Obszar Lublina i Przemyśla

Od czasów wojny wielu ocalonych chłopów zostało przesiedlonych z tych terenów na zachodnie ziemie odzyskane. Inni zarówno z powodów ekonomicznych jak i politycznych dołączyli do partyzantów, których oddziały były szczególnie silne i dobrze zorganizowane w okolicznych lasach. Przynależność tych oddziałów nie jest znana. Do tej pory zidentyfikowano jedną grupę z WIN, jeden z jej członków został złapany pod Rzeszowem we wrześniu 1945 r.

Dowodem na to, że partyzanci tutaj są silni, są potwierdzone koncentracje ciężkich oddziałów w obszarze Lublin-Przemyśl. Relacje zdemobilizowanych oficerów i żołnierzy Polskiej Armii świadczą o tym, że 3. Dywizja Piechota i część 1., 5., 9. i 13. Dywizji Piechoty brały udział w walkach antypartyzanckich w tym regionie w okresie letnim i jesiennym 1946 r.

Nie tylko siły rządowe i bezpieczeństwa były zaangażowane w prowadzeniu kampanii przeciwko polskim partyzantom na tym obszarze, ale także musiały walczyć z wypadami i atakami ukraińskich partyzantów, którzy bez przeszkód przekraczali pobliską nową granicę polsko-radziecką.

  1. Południe Polski – dorzecze i Śląsk

Aktywność partyzancka była szczególnie wzmożona na całym obszarze pomiędzy Przemyślem a Krakowem, szczególnie na pogórzach Beskidów wzdłuż całej granicy polsko-słowackiej.

Dowodzi to niezbicie o cichej współpracy partyzantów polskich z Ukraińcami, ponadto Polacy mogli liczyć na przychylność Słowaków, którym nie udało się wywalczyć własnego państwa.

  1. a) Obszar Sanoku

Znanych jest parę formacji partyzanckich, działających w górnym dorzeczu rzeki między Sanokiem a Roztokami Górnymi. Najsilniejszą z nich była grupa Zebedy, licząca od pięciu do dziesięciu tysięcy ludzi, dobrze uzbrojona w broń dla piechoty, lekką artylerię i moździerze. W jednej z potyczek z oddziałami Zebedy nad Sanokiem w styczniu 1946 r. oddziały rządowe przechwyciły dwa czołgi Mark IV.

  1. b) Obszar Warnowa

Grupa partyzantów pod dowództwem kapitana Kabata została zlokalizowana w tym regionie. Kabat, którego brat jest wiceprezydentem Krakowa, jest zawodowym żołnierzem.

  1. c) Obszar Nowego Targu i Nowego Sącza

Dużo jednostek partyzanckich ukryło się w tym jednym z najbardziej górzystych regionów Polski. Do tej pory, tylko cztery lub pięć grup partyzanckich liczących w sumie 500 partyzantów dowodzonych z całą pewnością przez Paszka (pseud. „Anius”) zostało zidentyfikowanych.

  1. d) Obszar Cieszyna

Dwie grupy zostały zidentyfikowane, które działały między Cieszynem a Pszczyną. Siła tych grup nie jest znana, ale znane są pseudonimy ich dowódców: „Piorun” i „Wichura”.

  1. Polska centralna
  1. a) Góry Świętokrzyskie

Teren leżący między Kielcami a Opatowem to Góry Świętokrzyskie, albo Góry Świętego Krzyża, są dzikie i niezaludnione. z szczytami o wysokości do 2000 m. n. p. m. Podczas wojny znajdowała się tu potężna twierdza AK i wciąż jest siedzibą Szarego – jednego z najsłynniejszych dowódców partyzanckich w Polsce. XXXXXXXXXXXXXXXXXX były zastępca komendanta UBP na Kielce, siły Szarego liczyły od 7.000 do 8.000 ludzi.

Siły walczące z partyzantami w tym regionie to lokalne i wojewódzkie jednostki UBP i KBW, jak również oddziały 2. Dywizji Piechoty.

  1. b) Obszar Częstochowy

Parę oddziałów partyzanckich jest znanych z aktywności w pagórkowatym regionie południowo-wschodnim Częstochowy i lasów lublinieckich między Częstochową a Opolem. Jednym z ich dowódców jest kobieta.

  1. c) Obszar Wieluń-Końskiego

Na tym terenie, na północ od Częstochowy, jest też parę band partyzanckich. W lecie 1946 r. okupywali Radomsko przez dwa dni i rozbroili lokalny UBP i dwie kompanie 6. Regimentu Piechoty, które w tym czasie stacjonowały w okolicy. W efekcie dużo oficerów i żołnierzy zostało postawionych przed sądem wojskowym za dezercję. 4 oficerów skazano na śmierć, a wielu żołnierzy – na długoletnią odsiadkę w więzieniu.

  1. Polskie Pomorze

Duża koncentracja partyzantów ulokowała się na północ od Bydgoszczy (Bromberg) w borach tucholskich, ale to jest informacja niepotwierdzona.

  1. Inne obszary

Brak informacji o aktywności partyzanckich na północ od Warszawy.

Nowo-przyłączone terytoria wschodnie nad Odrą i Prusy Wschodnie wydają się względnie wolne od odnotowanej działalności partyzanckiej. To może wyjaśniać z jednej strony ścisły nadzór rządowy nad przesiedlaniem nowych polskich osadników oraz z drugiej – ich problemami związanymi z aklimatyzacją w nowych domostwach.

  1. Postawa Sowietów

Oddziały radzieckie w Polsce miały zakaz udziału w bitwach przeciwko partyzantom. Tylko w przypadku, gdyby zostały zaatakowane, mogły się bronić. Nawet jeśli polskie władze prosiły Sowietów o pomoc odpowiedź brzmiała zawsze: „bez jasnych rozkazów z Moskwy nie dołączymy do was”, mimo tego faktu wielu członków Armii Czerwonej, w tym oficerów, zostało zabitych przez partyzantów. Takie specjalne jednostki jak MVD mają większą władzę i swobodniej mogłyby zaangażować się walkach antypartyzanckich, ale nawet one rzadko brały w nich udział.

II Podziemie

  1. Geneza

Przyczyną początkowej popularności partyzantów było powszechne przekonanie wśród Polaków w kraju, że w każdej chwili wybuchnie jednak wojna między ZSRR a Aliantami, a zatem aktywność partyzancka przeciwko rządom w Warszawie i ZSRR mogła przyspieszyć upadek tych reżimów i utorować drogę wojskom zachodnim.

W ciągu 18 miesięcy u schyłku wojny nadzieje na to stale rosły aż w końcu ostatecznie zdano sobie sprawę z małej szansy na ich spełnienie w najbliższej przyszłości. Kiedy sobie już to uświadomiono dużo Polaków stwierdziło, że dalsza walka partyzancka jest na marne.

W tym samym czasie, polityczne powiązania stały się bardziej oczywiste: za partyzantami stał gen. Anders i Polacy z Londynu, a za nimi – Brytyjczycy. W świadomości Polaków Anders i grupa londyńska są utożsamiane z kapitalistami, obszarnikami i ziemianami. Chociaż Polacy „londyńscy” wyrażali sympatię i poparcie dla ludzi w walce z reżimem w Warszawie i Sowietami, nie można stwierdzić, że dużo Polaków chciałoby, aby grupa londyńska przejęła kontrolę nad państwem polskim. Robotnicy i chłopi szczególnie przeczuwali, że jeśli grupa londyńska przejęłaby władzę, to nastąpiłaby restytucja sytuacji społeczno-gospodarczej sprzed 1939 r. nie do przyjęcia; co oznacza że aktualna dyktatura lewicy zastąpiła wstrętną dyktaturę prawicy.

Z pewnością wzrastała niechęć i wrogość wobec partyzantów, oparta na oskarżeniach, które XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX że kontynuowanie bezsensownej walki poważnie obciążało już i tak kiepską kondycję ekonomiczną kraju, obwiniano przelewanie krwi na darmo i dano rządowi rękojmię do wprowadzenia kolejnych restrykcji i stosowania opresji.

Pominąwszy niezadowolenie z filozofii politycznej i metod operacyjnych partyzantki rośnie w siłę tajny Ruch Podziemia.

  1. Organizacja

Zorganizowana na początku wokół inteligencji i szczególnie na uczelniach, konspiracja grup Podziemia równomiernie rosła liczebnie i się rozwijała. Chociaż to nie jest możliwe by móc powiedzieć, że te grupy były częścią jednej organizacji, raczej były to grupki towarzyskie, mocno ze sobą zżyte i które mogłyby dopiero ewentualnie zorganizować się w okresie długofalowym jakąś tajną opozycję.

Najczęstszą formą organizacji w Podziemiu jest mała komórka. Jest ich w wielu regionach Polski, ale głównie skoncentrowane są [te komórki] w miastach.

  1. Skład polityczny

Podziemie obejmowało wszystkie elementy, ale jego szef wspiera umiarkowane i centrowe grupy bliskie partii PSL. Dużo członków Podziemia to byli żołnierze AK. Ruch więc obejmował, jakkolwiek, grupy antykomunistyczne od Polskiej Partii Socjalistycznej po wyrzutków komunistycznych z Polskiej Partii Pracy.

  1. Siła

Z powodu in blanco natury ruchu nie jest możliwe choćby oszacowanie siły Podziemia.

  1. Metody i działania

Podziemie przewiduje długi okres planowania i przygotowywania się przed zajęciem stanowiska w sprawie jakiegoś konkretnego działania. Aktualnie, jakkolwiek, przywództwo niepokoi się o Podziemie i jego przekształcanie w organizację. W tym samym czasie mają miejsce duże naciski na uznanych członków z wysokimi umiejętnościami i dużą wiedzą ze strony PPR-u i instytucji rządowych, a także są oni infiltrowani.

Jak rozróżniono jawne operacje Partyzantów, wszystkie operacje Podziemia są tajne. Okazjonalnie wysadzono w powietrze pomnik Sowietów czy dokonano zamachu na ważnego urzędnika, ale większość były z pobudek moralnych, a nie jako efektów ogólnej polityki.

  1. Postawa rządu

Zaniepokojony rosnącym znaczeniem Podziemia rząd zwrócił swoją uwagę w celu eliminacji tego zagrożenia. Podziemie traktowano jako bardziej niebezpieczne od Partyzantów, ponieważ było bardziej nieuchwytne i spotykało się z sympatią większej części Polaków.

Stłumienie Podziemia było jednym z najważniejszych zadań UBP i GZI.

III. Komentarze do Rozwoju polskiego Ruchu Oporu

Apogeum siły Partyzantów miał miejsce na przełomie zimy i wiosny 1946 r. Od tamtego czasu stale [ta siła] malała, częściowo w wyniku akcji rządowych, ale w znacznym stopniu ponieważ więcej i coraz więcej Partyzantów przekonywało się o bezcelowości kontynuowania walki partyzanckiej i powracało do normalnego życia.

Byli Partyzanci i byli żołnierze AK czuli się połączeni wrogością wobec Rządu w Podziemiu. Tak więc Partyzanci słabli, rosło Podziemie. A teraz „legalna” opozycja Mikołajczyka „przegrała” ostatnie wybory i ogłoszono amnestię dla Partyzantów, można się spodziewać, że ten proces będzie kontynuowany i że PSL tak, jak byli Partyzanci, przeistoczy w Podziemie jako ostatnia pozostała możliwość aktywnego opierania się Rządowi.

Ten dokument zawiera informacje,

mające wpływ na obronę narodową

Stanów Zjednoczonych

(ustawa o szpiegostwie, 50, U. S. C. 31 i 32 z nowelizacjami).

Udostępnianie i przekazywanie jego treści w każdym przypadku

przez osoby nieautoryzowane

jest prawnie zakazane.

72. rocznica oswobodzenia więźniów hitlerowskiego obozu

W ZWIĄZKU Z 72. ROCZNICĄ OSWOBODZENIA PRZEZ ARMIĘ CZERWONĄ HITLEROWSKIEGO OBOZU KONCENTRACYJNEGO AUSCHWITZ–BIRKENAU W OŚWIĘCIMU.
KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP) SKŁADA UROCZYSTY HOŁD WSZYSTKIM WIĘŹNIOM ZAMORDOWANYM TAM W BESTIALSKI SPOSÓB PRZEZ HITLEROWSKICH BANDYTÓW W LATACH 1940–1945.
PAMIĘTAMY O WAS I NIGDY O WAS NIE ZAPOMNIMY!
PRECZ Z WOJNĄ! PRECZ Z FASZYZMEM!

M. JAGOSZEWSKI, „POSŁUCHAJMY WOŁANIA POPIOŁÓW”, „Dziennik Łódzki”, Rok XX, Łódź, środa, 27 stycznia 1965 r., Nr 23 (5641), s. 1–2.

„20 lat temu – 27 stycznia 1945 r. – oddział wojsk radzieckich wkroczył do obozu Oświęcim–Brzezinka.
Obóz był już poprzednio ewakuowany.
Znaleziono w nim gromadę żywych szkieletów, a obok wysadzonego w powietrze krematorium w Brzezince, wzgórek popiołów: tyle pozostało po 4 milionach ludzi, którzy w ciągu 5 lat znaleźli tutaj śmierć.
Wtedy też po raz pierwszy struchlały ze zgrozy świat dowiedział się prawdy o Oświęcimiu.
Ale czy pełnej prawdy?
O tym wielkim kombinacie śmierci napisano już w różnych językach setki książek, broszur i rozpraw, opracowano na tym tle wiele filmów.
Niemniej prawda o Oświęcimiu wciąż jeszcze nie została wyświetlona do końca.
Toczący się od roku proces we Frankfurcie przeciwko oprawcom obozu oświęcimskiego raz w raz dorzuca nowe szczegóły.
Szczegóły tak potworne, że pod wrażeniem zeznań pierwszego świadka zasłabł sędzia Hummerich, na skutek czego przewodniczący sądu musiał dwukrotnie przerywać tego dnia posiedzenie…
Każdy dzień dalszej rozprawy przynosi nowe prawdy.
Prawdy, w które niełatwo uwierzyć.
Ile np. tragizmu ma opisana przez świadka scena likwidacji obozu cygańskiego.
Małe cygańskie dzieci czepiały się kolan SS–mana, prowadzącego selekcję, błagając: „wujku, nie zabijaj!”.
Ale straszliwy „wujek” był nieubłagany…
A w tym samym mniej więcej czasie jeden z SS–owskich lekarzy, prof. Kremer, notował w swoim dzienniku: „Zjadłem doskonały obiad – zupa pomidorowa, zimna kura z ćwikłą oraz świetne lody waniliowe. Wieczorem normalna selekcja, szprycowanie – Klehr”…
A propos dzieci…
Jeszcze w obozie opowiadał mi Henryk Bartoszewicz (obecnie sekretarz Klubu Oświęcimiaków przy ZBoWiD łódzkim), że komando asenizacyjne, w którym pracował, raz po raz znajdowało w kanałach Brzezinki zwłoki noworodków.
W jaki sposób dostały się tam?
Komenda obozu wydała rozkaz mordowania wszystkich rodzących w obozie kobiet oraz ich niemowląt.
Otóż lekarki – więźniarki różnych nacji po kryjomu – w największej tajemnicy przed władzami obozowymi – przyjmowały porody w poszczególnych barakach, po czym (ażeby przynajmniej uratować matki!) nowo narodzone dzieci topiono w kanałach.
Makabryczny szczegół ten – jak dotychczas – nie został jeszcze przypomniany na procesie frankfurckim.
Dla ścisłości dodajmy, że w końcu r. 1943 to okrutne rozporządzenie uchylone zostało w stosunku do kobiet pochodzenia aryjskiego.
Dzięki też temu uratowało się kilkanaścioro dzieci, urodzonych w obozie, względnie przywiezionych tutaj jako niemowlęta.
Tak m.in. ocalał łodzianin Waldemar Górski – dziś słuchacz Studium Nauczycielskiego.
Z oświęcimskiego piekła, w którym zginęło kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Łodzi i województwa łódzkiego, ocalało kilkuset ludzi, zrzeszonych dzisiaj w Klubie Oświęcimiaków przy ZBoWiD.
Wraz z innymi – budują oni teraz nową, lepszą rzeczywistość.
Należą do nich m. innymi: prof. PŁ – dr Paweł Prindisz, prof. WAM, płk dr Bogdan Wróblewski, dr Jan Pakowski – dyr. Woj. Przychodni Specjalistycznej, doc. dr Henryk Wieliczański, zasłużony działacz społeczny, sekretarz Okr. Łódzkiego ZBoWiD – Zenon Wojciechowski; Roman Holi – dyrektor handl. Przeds. Użytków Kulturalnych, Henryk Bartoszewicz – kierownik Łódzkich Zakł. Chemicznych, Franciszek Konikowski – dyr. drukarni akcydensowej, Jan Brycht, Wacław Pokusa i wielu innych.
Dziś – 27 stycznia – w 20 rocznicę oswobodzenia Oświęcimia – zejdą się oni wraz z przedstawicielami całego społeczeństwa łódzkiego na uroczystej akademii.
A zarówno ta akademia łódzka, jak i analogiczne obchody, zorganizowane w tym dniu w całym nieledwie świecie, mają tego roku szczególne znaczenie.
Zbiegają się one z natężeniem walki, prowadzonej przez różne postępowe organizacje o uchylenie lansowanego przez Bonn projektu zaprzestania ścigania hitlerowskich zbrodniarzy wojennych.
Akademia środowa będzie więc jeszcze jednym protestem przeciwko temu oburzającemu postanowieniu rządu zachodnioniemieckiego.
Nie jest również przypadkiem, że wzrasta ostatnio nieufność i obawa, z jaką niektóre państwa, nawet z obozu NATO, obserwują niezwykłą aktywność odradzającego się zachodnioniemieckiego militaryzmu oraz machinacje bońskich polityków, pragnących – poprzez powiązania z wielostronnymi siłami nuklearnymi – położyć palec na cynglu broni nuklearnej.
Nieludzka tragedia oświęcimska staje się w ten sposób ostrzeżeniem na przyszłość i mobilizuje świat do walki przeciw nowemu szaleństwu wojennemu.
Popioły oświęcimskich więźniów wołają bowiem swoim tragicznym milczeniem i wołać będą :
„Bądźcie czujni! Nigdy więcej faszyzmu! Nigdy więcej wojny i jej okropności, których symbolem jest właśnie nasze męczeństwo!”.

M. JAGOSZEWSKI”

Materiał przesłał: Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP).

72. ROCZNICA WYZWOLENIA WARSZAWY

O TYM PISAŁ „DZIENNIK ŁÓDZKI”

W CZWARTEK, 17 STYCZNIA 1946 ROKU

T. JACEK ROLICKI „Od Puław do Warszawy”

„Dziennik Łódzki”, Rok II., Łódź, czwartek 17 stycznia 1946 r., Nr 17 (204), s. 3.

 

We wtorek – 17 stycznia 2017 roku przypadnie 72. rocznica wyzwolenia  Warszawy przez jednostki Armii Radzieckiej i Wojska Polskiego o czym My – przedstawiciele Komunistycznej Partii Polski (KPP) i całej, współczesnej, patriotycznej, polskiej lewicy socjalnej doskonale pamiętamy i zawsze będziemy obowiązkowo pamiętać.

Zygmunt Ryniewicz – autor wydanej w 1995 roku  pracy zatytułowanej : Bitwy świata. Leksykon odnosząc się do tego bezdyskusyjnie wyjątkowo ważnego wydarzenia (s. 593 – 594) przypominał czytelnikom, że :

„Rejonu Warszawy, ogłoszonej przez Niemców twierdzą i włączonej w system obrony linii Wisły, broniły jednostki lewego skrzydła 9 A niemieckiej gen. S. von Lütwitza, liczące ok. 14 000 żołnierzy nad Wisłą i ok.7000 w zach. części miasta. W odwodzie stały : 391 DP w rejonie Sochaczewa i 236 DP w rejonie Włoch.

W styczniu 1945 r. wojska 1 Frontu Białoruskiego marsz. G. K. Żukowa, w składzie którego znajdowała się 1 AWP, rozpoczęły 14 I natarcie : 61 A uderzyła z przyczółka warecko – magnuszewskiego na Błonie, 15 I – 47 A z rejonu Jabłonny na Błonie od płn., a 2 APanc. Gwardii – na dalekie tyły, na Sochaczew. Garnizon warszawski, zagrożony odcięciem, rozpoczął w nocy na 17 I odwrót, pozostawiając w mieście niewielkie oddziały osłonowe. 16 I rozpoczęła natarcie 1 AWP gen. St. Popławskiego : 2 DP sforsowała Wisłę w rejonie Jabłonny, a I BK w rejonie Karczewa. W nocy na 17 I – 1, 3 i 4 DP, oraz IBPanc. przeprawiły się przez Wisłę między Górą Kalwarią a Magnuszewem, a 6 DP z Pragi bezpośrednio do Warszawy. W walkach ulicznych 6 i 2 DP wyparły Niemców z miasta i do godz. 15 Warszawę oswobodziły. Z przedwojennego stanu 1 310 000 mieszkańców pozostało 162 000”.

Siedemnastego stycznia 1946 roku – w I. rocznicę oswobodzenia Warszawy na łamach „Dziennika Łódzkiego” (s. 3 wydania) zamieszczony został okolicznościowy artykuł poświęcony właśnie temu wydarzeniu zatytułowany : Od Puław do Warszawy. Jego autorem był T. Jacek Rolicki.

Oto jego treść :

Z PRZYCZÓŁKA POD SANDOMIERZEM

Wielkie uderzenie styczniowe miało swoje etapy. Ruszyło nie od razu. Najpierw w rejonie przyczółka mostowego pod Sandomierzem uderzył marszałek Koniew.

Rankiem dnia 12 stycznia. Przygotowanie artyleryjskie zmasowanych jednostek było druzgocące.

Na przestrzeni 40 kilometrów przerwano wtedy front i w lukę wdarły się natychmiast zmotoryzowane jednostki radzieckie.

Siła uderzenia była miażdżąca.

Wszystkie z ogromnym nakładem pracy przygotowane umocnienia niemieckie, żelbetonowe bunkry, niezwykle skomplikowany system rowów łącznikowych z betonowymi upustami na kilka kilometrów w głąb znikł z powierzchni ziemi, grzebiąc pod sobą obrońców.

Gdy radzieckie oddziały po tym przygotowaniu artyleryjskim przeszły do natarcia, znalazły jedynie nielicznych żołnierzy całkowicie złamanych moralnie, niezdolnych do jakiegokolwiek oporu.

Z uszu i nosów wielu z nich płynęła obficie krew.

Tego samego dnia dywizje marsz. Koniewa zajęły kilkaset miejscowości i posunęły się na 40 kilometrów w głąb terytorium Polski.

Z radością witał Armię Czerwoną mieszkaniec tych ziem, cudem ocalałych od wysiedlenia, przeprowadzanego z prawdziwie niemiecką systematycznością.

W dwa dni potem dnia 14 stycznia w godzinach rannych rozpoczął natarcie marsz. Żukow.

Jakkolwiek I – sza Armia Polska wchodziła w skład frontu marsz. Żukowa, jednak nie ruszano tego odcinka.

Chodziło o koncentryczny atak, uderzenie z flanki na wielką skalę.

Z drugiej strony naczelne dowództwo radzieckie postanowiło po zajęciu Kielc stawić czoło grupie operacyjnej niemieckiej, w składzie kilku dywizji pancernych, której zadaniem była obrona Kieleckiego.

Akcja postępowała z błyskawiczną szybkością.

Przygotowana do uderzenia grupa niemiecka nie potrafiła nie tylko ująć w swe ręce inicjatywy przeciwnatarcia, ale została całkowicie okrążona z chwilą, gdy w rejonie Radomia spotkały się dywizje obu atakujących marszałków.

UDERZENIE POLSKIE

Równocześnie 16 stycznia na przedpolach Warszawy rozpoczyna się przygotowanie do uderzenia polskiego.

4 – ta Brygada artylerii zostaje przerzucona przez Wisłę.

Wstrzeliwuje się w różne cele i powraca na swoje dawne stanowisko wyjściowe.

Chodziło o zdezorientowanie nieprzyjaciela co do właściwego kierunku uderzenia.

Dopiero 17 stycznia z dwóch przyczółków mostowych, zajmowanych przez jednostki I – szej Armii poszło uderzenie w kierunku na północny – zachód.

Jednocześnie na odcinku 2 Dywizji Piechoty po sforsowaniu Wisły poszedł zagon artyleryjsko – pancerny na Piaseczno i Górę Kalwarię, otaczając pierścieniem Warszawę.

Ponieważ od północy ruszyły oddziały marsz. Rokossowskiego, stolica znalazła się całkowicie w kleszczach wojsk radziecko – polskich.

Niemcy już we wczesnych godzinach rannych uciekli z Warszawy i podążali w szybkich marszach na zachód, chcąc jak najprędzej uniknąć spotkania ze ścigającymi ich niezmordowanie dywizjami, którym znowu zależało na wejściu w kontakt z nieprzyjacielem.

W komunikatach niemieckich nazywało się to szumnie „zwycięskie oderwanie się od wroga!”.

PIERWSI OSIĄGNĘLI WARSZAWĘ…

Znajdowałem się wówczas jako korespondent wojenny przy 3 – ej Dywizji Piechoty im. Traugutta, noszącej nazwę „Trauguttowców”.

Ta dywizja miała za sobą pewną tradycję walk warszawskich.

Brała udział we wrześniowej ofensywie na Pragę, potem z wielkimi stratami niosła pomoc powstańczej Warszawie, tworząc przyczółek mostowy na Czerniakowie i wracać musiała z wielkimi stratami, gdy dowództwo powstańcze skapitulowało przed Niemcami, a dowództwo przyczółka mostowego dopiero w ostatniej chwili zostało o tym powiadomione i to drogą pośrednią, nie przez p. Bora – Komorowskiego.

Na przedzie w grupie artyleryjskiej szedł I – szy dywizjon 3 – go PAL – u, który brał udział w ostrzeliwaniu niemieckich kolumn odwrotowych.

Poprzedzani przez zwiadowców artyleryjskich szybkim marszem przeszli przestrzeń od południa i pierwsi osiągnęli Warszawę.

 Jakże straszny widok przedstawiał się oczom żołnierzy !

Zdawało się, że to koszmarny sen tylko, z którego lada chwila można się będzie zbudzić.

Wiedzieli, że Warszawa jest zniszczona.

Z punktów obserwacyjnych czteromiesięcznego frontu można było  zobaczyć nieliczne fragmenty zniszczonej stolicy.

Ale nikt nie mógł przypuszczać, żeby aż strasznie była okaleczona.

Zdawało się, że z tych ruin nic się nigdy nie podniesie, że nie ma siły dość wielkiej, by dźwignąć z gruzów na nowo piękne miasto.

Widziałem żołnierzy, nawet nie Warszawiaków, którzy patrząc na te straszliwe spustoszenia łzy mieli w oczach.

Pięści same się zaciskały wokół kolb karabinowych.

Kilkunastu w różnych miejscach spotkanych maruderów niemieckich rozstrzelano na miejscu, bez pardonu.

Żadna siła nie byłaby zmusiła żołnierzy do darowania im życia.

Zbyt wielką była wściekłość na brunatnych barbarzyńców.

BIAŁO – CZERWONA CHORĄGIEW NA WIEŻY KOŚCIELNEJ

Na Placu Zbawiciela chór. Witold Miszkinis wyrwał z auta białoczerwoną chorągiew i po schodach dostał się do wnętrza wieży kościelnej.

Z zapartym tchem obserwowali jego koledzy iście akrobatyczne sztuki oficera, który dostawszy się nareszcie na wieżę zawiesił na niej biało – czerwoną chorągiew.

Powitano to z wielką radością i hucznymi oklaskami.

Jednostki I – szej Armii pomaszerowały dalej na zachód za uciekającymi Niemcami.

Postój wypadł w okolicach Pruszkowa.

Dziwny to był postój.

Nie było zwykłych nabierań, ani śmiechu i radości, że nareszcie nadszedł ten tak bardzo upragniony dzień marszu naprzód.

Zbyt wielkie wrażenie wywarła tragedia Warszawy.

A na drugi dzień w czasie defilady przed najwyższymi przedstawicielami państwa, przed Prezydentem Bierutem, premierem Osóbką – Morawskim i Naczelnym Dowódcą gen. broni Rolą – Żymierskim Warszawa szalała ze szczęścia i pomimo mrozu i zimnego wiatru od samego rana tłumy stały na ruinach i zgliszczach Alei Jerozolimskich.

Biły brawa i wznosiły okrzyki na cześć maszerujących.

Ci, wygnani z Warszawy wierni jej mieszkańcy, przymusowo zamieszkali w podwarszawskich miejscowościach witali wojsko polskie i Polskę, która przybyła w aureoli sławy wojennej, by ich oswobodzić.

T. JACEK ROLICKI.

 

W ZWIĄZKU Z 72. ROCZNICĄ WYZWOLENIA WARSZAWY

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

WRAZ Z CAŁĄ WSPÓŁCZESNĄ, PATRIOTYCZNĄ, POLSKĄ LEWICĄ SOCJALNĄ

SKŁADAJĄ UROCZYSTY HOŁD

BOHATERSKIEJ I NIGDY NIEUJARZMIONEJ PRZEZ BESTIALSKIEGO, HITLEROWSKIEGO OKUPANTA STOLICY

Ryszard Rauba, Komunistyczna Partia Polski