W rocznicę politycznego mordu na Henryku Gradowskim (1909-1932)

15 stycznia to nie tylko rocznica politycznego mordu na Róży Luksemburg i Karolu Liebknechcie. W nocy z 14 na 15 stycznia 1932 roku policja zastrzeliła Henryka Gradowskiego – 23 letniego członka Komunistycznej Partii Polski i Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej.

Stało się to po rewizji przeprowadzonej przez policję polityczną w mieszkaniu działacza. Funkcjonariusze poszukiwali tam ulotek i biuletynów upamiętniających rocznicę śmierci Róży Luksemburg. Wyprowadzony z domu w pobliżu warszawskiego Placu Zawiszy został kilkakrotnie postrzelony w plecy przez funkcjonariuszy policji. Bracia zamordowanego twierdzili, że Henryk Gradowski został zastrzelony z zimną krwią.0

Aby upamiętnić zamordowanego, zapaliliśmy dziś znicze w miejscu, w którym zginął. Do sierpnia 2005 roku znajdował się tam głaz pamiątkowy, usunięty w ramach dekomunizacji, pod osłoną nocy, bez przeprowadzenia konsultacji społecznych.

102. rocznica Rewolucji Październikowej

W 2019 r., 7 listopada, minęła 102. rocznica Rewolucji Październikowej, która dała nadzieję na wyzwolenie narodów i społeczeństw od kapitalistycznego i kolonialnego wyzysku. Stanowiła impuls do budowy wolnych i bardziej sprawiedliwych społeczeństw na całym świecie.

JERZY KATARASIŃSKI, „LENIN, PAŹDZIERNIK I POLSKA”,
„Dziennik Łódzki”, Łódź, piątek 07.11.1969 r., Rok XXIV, Nr 265 (6619), s. 1-2.

”Naprzód”, galicyjski organ prawicy socjalistycznej pisał w listopadzie 1917 roku:
„Oto spośród wszystkich teraźniejszych stronnictw rosyjskich – jedynie stronnictwo Lenina, czyli tak zwana partia bolszewików, stoi bezwarunkowo i szczerze, bez żadnych zastrzeżeń i podrywek na stanowisku niepodległości Polski. Nikomu innemu spośród Rosjan, Polacy tak bezwzględnie ufać nie mogą, jak Leninowi. Ani Kiereńskiemu, ani każdemu innemu. Każdy z nich nas gotów sprzedać lub za kark wziąć, w miarę okazji i swojej rachuby politycznej w danej chwili! Lenin nie!”.

Trzeba docenić ten odruch szczerości.

Nie płynął on przecież z ust entuzjastów Lenina, wręcz przeciwnie – z ust ludzi, z którymi Lenin wiódł pryncypialny spór.

Wiele jeszcze razy Polacy mieli okazję przekonać się o niezmiennym stanowisku wodza rewolucji.

Nie bacząc na to, że Polska od pierwszych już niemal chwili niepodległości nieustannie atakowała młode państwo radzieckie, opowiedziała się po stronie kontrrewolucji i wzięła udział w interwencji państw kapitalistycznych, Lenin mówił:
„Pamiętajcie towarzysze, że z polskimi chłopami i robotnikami nie jesteśmy poróżnieni, niepodległość Polski i polską republikę ludową uznawaliśmy i uznajemy”.

A słowa te wypowiedział na dwa dni przed zdobyciem Kijowa przez wojska polskie…
Z inicjatywy Lenina wydano prasie radzieckiej specjalne dyrektywy – aby szczególnie skrupulatnie ustosunkowywała się do przebiegu wojny polsko-radzieckiej i wystrzegała się jakichkolwiek akcentów antypolskich.

To konsekwentne stanowisko miało swoje głębokie podłoże, sformułowane zostało w rozprawach o kwestii narodowej, zweryfikowane zaś w dyskusjach prowadzonych zarówno ze stronnictwami ultralewicowymi, jak też szowinistycznymi.

Poglądy Lenina na kwestię narodową, w tym i kwestię polską, wiążą się bezpośrednio z tradycjami rosyjskich rewolucjonistów, już w wieku XIX popierających polski ruch narodowo -wyzwoleńczy.

„Szlachetna szyja Rylejewa, którą-m jak bratnią ściskał…” – pisał Mickiewicz. Także międzynarodowy ruch socjalistyczny, jego czołowi przedstawiciele, Marks i Engels, byli gorącymi głosicielami hasła niepodległości Polski.

Kontynuując te tradycje i wzbogacając je własnymi refleksjami teoretycznymi przez działalność praktyczną, Lenin bronił prawa narodów do samostanowienia, które stawiało przed narodowościami nierosyjskimi możliwość zdobycia wolności politycznej.

Hasła te – mówił przyszły wódz rewolucji – nie powinny jednak przesłaniać walki klasowej przeciw burżuazji, naruszać jedności działania proletariatu różnych narodowości przeciw wspólnemu wrogowi – caratowi.

„I dlatego właśnie, nie zrażając się wcale szowinistycznymi i oportunistycznymi wyskokami, zawsze będziemy mówili robotnikowi polskiemu: tylko najpełniejszy i najściślejszy sojusz z proletariatem rosyjskim może zaspokoić wymogi bieżącej, toczącej się walki politycznej z samowładztwem, tylko taki sojusz da rękojmię całkowitego wyzwolenia politycznego i ekonomicznego”.

Pisząc to, zostawiał jednak Lenin narodowi polskiemu całkowite prawo do wyboru drogi, jaką zechce kroczyć.

Dziś wydaje nam się to oczywiste; nie trzeba jednak zapominać, iż przed kilkudziesięciu laty, w czasie gorących sporów ideologicznych w łonie ruchu robotniczego, pogląd ten torował sobie drogę nie bez trudności.

Nawet SDKPiL, akceptując główne założenia programu socjaldemokratów rosyjskich, żądała wykreślenia z niego prawa narodów do samostanowienia, proponując w zamian wprowadzenie w Rosji „instytucji gwarantujących zupełną swobodę rozwoju kulturalnego wszystkich narodowości wchodzących w skład państwa”.

Przez długie lata Lenin wiódł spór z Różą Luksemburg właśnie o pryncypialne założenia kwestii narodowej i rozwiązanie sprawy Polski.

Walka przeciw absolutyzowaniu wspólnoty interesów klasowych ludowych mas Polski i Rosji z niekorzyścią dla ruchu narodowo-wyzwoleńczego szła w parze z walką przeciw dążeniu PPS do ignorowana klasowych przesłanek ruchu wyzwoleńczego.

Podczas I wojny światowej, kiedy większość partii II Międzynarodówki udzieliła poparcia wojennej polityce swych rządów, a carska Rosja zaczęła kokietować Polaków obietnicą rozszerzenia granic Królestwa Polskiego i połączenia ziem polskich w składzie imperium rosyjskiego, zaś później w liberalnej propagandzie wysunęła bolszewickie(!) hasło pokoju bez aneksji i niepodległości Polski, Lenin wystąpił z całą pasją przeciw tym dwulicowym obietnicom.

„Socjaliści rosyjscy powinni demaskować jako oszukiwanie ludu przez carat to, że teraz w Rosji rzuca się hasło „pokoju bez aneksji” i hasło „niepodległości Polski”, albowiem obydwa one oznaczają w obecnej sytuacji dążenia do kontynuowania wojny i usprawiedliwiają to dążenie. Powinniśmy powiedzieć: nie chcemy wojny o Polskę! Lud rosyjski nie chce znów zostać jej ciemiężcą! (…).

Każdy, kto chce uznawać wolność narodów, prawo narodów do samookreślenia, powinien być p r z e c i w k o wojnie o narzucenie jarzma Polsce, powinien być za swobodą oderwania się od Rosji tych narodów, które obecnie Rosja uciska: Ukrainy, Finlandii itp. każdy, kto f a k t y c z n i e nie chce być socjalszowinistą, powinien popierać w partiach socjalistycznych wszystkich krajów wyłącznie te elementy, które otwarcie, bezpośrednio pracują już na rzecz rewolucji proletariackiej w swoim własnym kraju”.

Jedno z pierwszych postanowień Piotrogradzkej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich uzewnętrzniło się w „Orędziu do narodu polskiego” z dnia 27 marca 1917 r. „Polska ma prawo do całkowitej niepodległości pod względem państwowo-międzynarodowym” – głosił ten ważny akt.

Lenin rozszerzał go w zaleceniach do agitatorów:
„Wielkorusi nie będą trzymali przemocą ani Polski, ani Kurlandii, ani Ukrainy, ani Finlandii, ani Armenii, ani w ogóle żadnego narodu (…) pozostawiając zarówno tym, jak i w ogóle wszystkim bez wyjątku narodom całkowitą swobodę rozstrzygnięcia, czy chcą żyć w odrębnym państwie, czy też z kimkolwiek w państwie związkowym”.
Konsekwentnie za tą myślą, już po zwycięstwie Rewolucji Październikowej, 15 listopada 1917 roku została uchwalona „Deklaracja Praw Narodów Rosji”.

Znalazło się w niej „prawo narodów Rosji do swobodnego samookreślenia aż do oderwania się i utworzenia samodzielnego państwa”.

Nasz wschodni wróg – główne mocarstwo zaborcze – przestało istnieć.
Jego miejsce zajęło pierwsze państwo robotników i chłopów, kierując się ideami Lenina. Droga do niepodległości Polski stanęła otworem.

Radykalizacja mas ludowych i wzmożenie dążeń niepodległościowych, wywołane obaleniem caratu, zmusiły okupantów i Ententę do zmiany stanowiska wobec narodu polskiego.

Utworzyły się warunki dla odrodzenia państwa.

„Naprzód”, nie chcąc popełnić fałszu, musiał napisać cytowane na początku słowa.
JERZY KATARASIŃSKI”.

Powyższy materiał przesłał Ryszard Rauba

101. rocznica powstania Komsomołu

29 października 2019 r. w Zaporożu na Ukrainie ukraińscy komuniści uczcili 101. rocznicę powstania Komsomołu.

 

 

Komsomoł (ros. Комсомо́л) to komunistyczna organizacja młodzieży w Rosji Radzieckiej i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, powstała w 1918 roku. Nazwa jest akronimem od słów Kommunisticzeskij Sojuz Mołodioży (Коммунистический союз молодёжи), czyli Komunistyczny Związek Młodzieży. Od 1922 pełna nazwa brzmiała Wsiesojuznyj Leninskij Kommunisticzeskij Sojuz Mołodioży (Всесоюзный Ленинский Коммунистический Союз Молодёжи), czyli Wszechzwiązkowy Leninowski Komunistyczny Związek Młodzieży. Komsomoł skupiał młodych ludzi w wieku od 14 do 28 lat, natomiast funkcjonariusze organizacji byli często znacznie starsi.

Lenin tak zarysował cele Komsomołu na III Zjeździe 2–10 X 1920, aby młodzież „uczyła się z komunizmu”. Mieli to być budowniczowie społeczeństwa socjalistycznego („Młodzież – Budowniczym Socjalizmu” – L. Breżniew). Utworzona została na I Ogólnozwiązkowym Zjeździe Związków Młodzieży Robotniczej i Chłopskiej w dniach 29 X – 4 XI 1918. Pod nazwą Rosyjski Komunistyczny Związek Młodzieży. Organizacja miała wpływ na władze. Konstytucja ZSRR z 1977 dała jej nawet prawo występowania z inicjatywą ustawodawczą, wysuwania kandydatów na radnych i ta sama Konstytucja ZSRR stawiała tę organizację zaraz po KPZR i związkach zawodowych. W 1977 32,4% składu rad terenowych stanowiła młodzież do lat 30.

W drugiej połowie latach 20. XX wieku ruch komsomolski odegrał dużą rolę w budowie przemysłu ciężkiego w ZSRR. Zaciągi były odzewem na VII Zjazd Komsomołu w 1926. Dzięki pierwszemu zaciągowi wyjechało 200 tys. komsomolców na tzw. Wielkie Budowy Socjalizmu, oraz 66 tys. na Ural. Największym czynem pozostała budowa w 1937 Komsomolska nad Amurem (Komsomoł budował także inne miasta np. Turksib, Magnitka itd.) oraz Bajkalsko-Amurskiej Magistrali Kolejowej.

Za czasów kolektywizacji na wieś udało się 140 tys. komsomolców, przyczynił się do likwidacji analfabetyzmu (od 1930 r. objął patronat nad szkołami i od 1931 r. nad Marynarką Wojenną i siłami powietrznymi ZSRR). W latach 1971–1975 do budowy 670 obiektów wyjechało ok. 500 tys. komsomolców, były to budowle KamAZ-u (przedsiębiorstwo aut ciężarowych), BAM-u (Magistrala Kolejowa), elektrownie jądrowe „Atommasz”, wspólne budowle krajów RWPG, kombinat apatytów, ropy naftowej i gazu ziemnego na Syberii, kombinat elektrometalurgiczny w Oskole, czy zagospodarowanie nieczarnoziemnej strefy niezamieszkanej w RFSRR, prace melioracyjne, wiejskie hufce pracy (liczyły 20. tys. osób) i inne. Należy także wymienić akcję z lat 70 „Komsomoł – wiejskiej szkole” kiedy wybudowano 10 tys. szkół i wyposażono 98 tys. pracowni szkolnych i warsztatów. W różnych formach dokształcania pozaszkolnego brało udział 19,1 mln osób. Ważną dziedziną wychowawczą było sprawowanie politycznego i organizacyjnego kierownictwa nad organizacjami pionierów i Oktiabriat, w których wychowywanych było ponad 25 mln dzieci.

Komsomoł zasłynął m.in. w organizowaniu subotników czyli sobót, kiedy to młodzi komsomolcy pracowali w czynie społecznym, w budowie Magnitogorska w latach 1929-1931 i Komsomolska nad Amurem w 1932 r., w tworzeniu podczas II wojny światowej oddziałów Młodej Gwardii, w budowie ze składek np. okrętu Leninskij Komsomolec itp.

Po reformach Gorbaczowa organizacja zupełnie straciła na znaczeniu i została rozwiązana w 1991 r. Do dzisiaj istnieje natomiast gazeta, która była organem prasowym Komsomołu: „Komsomolskaja Prawda”. Dziś odrodzony Komsomoł jest młodzieżówką Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej.

red.

Wierni sprawie. W pamiętną rocznicę masowych egzekucji w Warszawie

DZIENNIK ŁÓDZKI, Łódź, wtorek 16 października 1962 roku, Rok XVII, Nr 247(4939), s. 1 – 2.

„16 października 1942 r. okrył Warszawę żałobą. Rozlepione na murach fioletowe płachty obwieszczeń potwierdzały wiadomości o jeszcze jednej zbrodni, dodając szczegóły i „uzasadnienie”.

W dwóch językach informowano znękaną ludność, iż to odwet za akty dywersji na liniach kolejowych i ku przestrodze, powieszono pięćdziesięciu polskich komunistów.

Gryps tego dnia przesłany z Pawiaka zawiera pięćdziesiąt nazwisk.

Trudno tu je wszystkie wymienić, trudno wyliczać kto za co trafił za bramy więzienia, by z niego wyjść tylko na śmierć.

Wszyscy, którzy zginęli na pięciu szubienicach, już w pierwszych miesiącach okupacji rozpoczęli pracę podziemną; łącząc się w organizacji

„Młot i Sierp”, w Związku Walki Wyzwoleńczej; czy Robotniczo–Chłopskiej Organizacji Bojowej.

Wielu z nich miało doświadczenie w konspiracyjnej robocie wyniesione z lat KPP.

Weterani SDKPiL stanęli do walki obok młodych patriotów, w szeregach nowo powstałej Polskiej Partii Robotniczej.

Czyż można było patrzeć bezczynnie na hitlerowskie wyczyny, coraz to bardziej bestialskie; nie mające równych w historii?

W 1942 r., w masowych łapankach zabrano około pół miliona osób.

Mnożyły się publiczne egzekucje.

Polityka stania z bronią u nogi wyraźnie bankrutowała.

PPR wysunęła hasło bezpardonowej walki z okupantem.

Zaczęto organizować Gwardię Ludową, która będzie zadawała Niemcom dotkliwe straty i podtrzymywała w społeczeństwie wiarę w ostateczne zwycięstwo.

Rozdrażnieni pierwszymi niepowodzeniami pod Stalingradem hitlerowcy tym brutalniej reagują na każdą próbę oporu.

Latem i jesienią 1942 r. coraz częściej nocą słychać walenie kolbami do drzwi domów.

Warszawska PPR ponosi wówczas najdotkliwsze straty.

Za bramy Pawiaka trafiają działacze Woli, Powiśla, Ochoty i praskiego brzegu stolicy.

Po nieludzkich „przesłuchaniach” w Alei Szucha miał nastąpić tragiczny epilog październikowy.

Wśród tych co zginęli, większość stanowili warszawscy robotnicy i rzemieślnicy.

Byli tramwajarze, wojskowi, kilku inteligentów.

Wszyscy do końca dowiedli wierności sprawie, o którą wspólnie walczyli.

I. S.”

materiał przesłał: Ryszard Rauba

Ernesto Che Guevara (1928-1967)

52 lata temu, 9 października 1967 roku, boliwijscy żołnierze zamordowali Ernesto Che Guevarę – jednego z najwybitniejszych rewolucjonistów w historii.

Urodzony w Argentynie Guevara wychował się w rodzinie mieszczańskiej. Studiował medycynę i miał zostać lekarzem. Podczas swoich podróży zetknął się z przykładami wyzysku, nędzy i niesprawiedliwości. W młodości zaangażował się we wspieranie władz Gwatemali.

Doradzał prezydentowi Jacobo Arbenzowi, który w 1954 roku został obalony w wyniku zamachu stanu zorganizowanego przez CIA. Guevara zrozumiał, że tylko poprzez działalność rewolucyjną można odmienić los krajów Ameryki Łacińskiej. W Meksyku spotkał przebywającego na emigracji Fidela Castro. Wspólnie rozpoczęli przygotowania do wyzwolenia Kuby spod władzy dyktatury Fulgencio Batisty.

Che Guevara wraz innymi bojownikami Ruchu 26 Lipca, w tym Fidelem Castro, dotarł na Kubę 2 grudnia 1956 roku, na pokładzie jachtu Granma. Rewolucjoniści rozpoczęli wojnę partyzancką, podczas której Che wykazał się dużymi zdolnościami dowódczymi. Dowodził kontratakami nawet w sytuacjach, w których wydawało się, że partyzanci zostali pokonani przez wojska rządowe. Stał się również symbolem walki o wyzwolenie społeczne i internacjonalizmu.

Po zwycięstwie rewolucji kubańskiej w 1959 r. piastował różne urzędy. Odpowiadał za procesy funkcjonariuszy dawnego reżimu odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne. Później brał udział we wdrażaniu reformy rolnej polegającej na parcelacji majątków wielkich posiadaczy ziemskich.

Był także ministrem finansów i kierował kubańskim bankiem narodowym. Przygotował również plany obrony na wypadek obcej inwazji wykorzystane podczas lądowania przygotowanych przez CIA puczystów w Zatoce Świń.

Jednak cały czas myślał o rozszerzeniu walki z wyzyskiem na inne kraje – zarówno metodami dyplomatycznymi jak i zbrojnymi. Uczestniczył w spotkaniach przedstawicieli państw post-kolonialnych. Na forum ONZ, jako przedstawiciel Kuby, wypowiadał się przeciwko wyzyskowi krajów rozwijających się oraz działaniom powiązanych z Waszyngtonem dyktatorów. W roku 1964 wystąpił na forum Narodów Zjednoczonych ze znaną mową przeciwko systemowi apartheidu w RPA. Podczas wizyt w Stanach Zjednoczonych spotykał się z robotnikami, studentami i przedstawicielami ruchów postępowych.

Po wybuchu wojny w Wietnamie wygłosił słynne stwierdzenie: Droga Wietnamu to droga, którą powinny pójść inne narody. Tą drogą ruszymy w Naszej Ameryce. Dzisiejszym zadaniem rewolucji kubańskiej jest (…) tworzyć drugi, trzeci Wietnam.

Zaangażował się we wspieranie rewolucjonistów w Kongu, a później udał się do Boliwii. Chciał otworzyć nowy front walki z imperializmem. Misja nie udała się i Che, po walce, został pojmany, a następnie zamordowany. Zdjęcie poległego rewolucjonisty stało się symbolem poświęcenia w walce o ideały.

Drogą najkrótszą – w rocznicę bitwy pod Lenino

W 76 rocznicę bitwy pod Lenino przypominamy tekst rocznicowy: K. G., „Drogą najkrótszą” „Dziennik Łódzki”, Łódź, niedziela 12 października 1947 r., Rok III, Nr 280 (830), s. 1.

„Przed czterema laty niedaleko Smoleńska rozegrała się w dniach 12-ym i 13-ym bitwa, która przeszła do historii jako „bitwa pod Lenino”.

Większość polskich konspiracyjnych „gazetek” w kraju fakt ten zbagatelizowała.
Jedynie wściekłość Niemców, którzy gwałtownie wmawiali społeczeństwu polskiemu, że żołnierze polscy walczyli „pod przymusem”, że przy pierwszej sposobności przechodzą na stronę niemiecką itp. brednie, wskazywały, iż hen na Białorusi nastąpił fakt o poważnym, zasadniczym znaczeniu.

Nie minął rok, a żołnierze spod Lenino wyzwalać zaczęli wespół z Armią Czerwoną, polską ziemię.

Prawda o Lenino i historyczne znaczenie tej bitwy okazały się w całej pełni.

Tu zaczął się wspaniały szlak bojowy polskiego żołnierza I-ej Armii.

Tu pełnym blaskiem zajaśniało bohaterstwo szeregowców i oficerów, w szeregach których obok mężczyzn walczyły kobiety.

Żołnierze – Kościuszkowcy pod Lenino pierwszy raz znaleźli się w boju i mimo dużych sił przeciwnika przełamali linię nieprzyjacielskiej obrony, sforsowali rzekę i zajęli dwie wsie w pobliżu miasteczka Lenino.

Nie jest najważniejsze, że zdobyli owe miejscowości.

Najważniejsze jest to, że potrafili wykonać przydzielone im zadanie bojowe.

Dobry znak na przyszłość.

Chcąc właściwie ocenić znaczenie bitwy pod Lenino, nie można jej rozpatrywać w oderwaniu od rozgrywających się wówczas wypadków.

Dopiero w ich świetle znaczenie epizodu, jaki bitwa ta stanowiła w przebiegu ogólnych działań wojennych, nabiera szczególnej mocy i wyrazistości.

Jaki był najważniejszy front w czasie zmagań z machiną wojenną hitleryzmu?

Niewątpliwie front wschodni.

Na tym froncie zadecydować się miały losy wojny.

Żołnierz polski, jednostki wojska polskiego walczyły jednak aż po wrzesień 1943 r. na wszystkich frontach działań wojennych, z wyjątkiem właśnie tego jednego, najważniejszego – frontu wschodniego.

Polacy wykrwawili się w Norwegii i Cyrenajce, we Francji i na oceanach.

Nie było ich tylko na tym froncie, który istotnie zamykał drogę do Ojczyzny, którego przełamanie oznaczało wolność dla Polski.

Było to wynikiem nie postawy żołnierzy, ale błędnych kalkulacji polskich polityków emigracyjnych.

Stworzenie I-ej Dywizji, bitwa pod Lenino – stały się pierwszymi oznakami, że powstał prąd, który w sposób zdecydowany, aktywny zaczyna realizować nakazy polskiej racji stanu, nakazy patriotyzmu – wbrew londyńskim politykierom i ponad ich głowami.

Bitwa pod Lenino to pierwszy krok na najkrótszej drodze, która wiodła żołnierza do Ojczyzny, naród – do wolności.

K. G.”

Powyższy, okolicznościowy i historyczny materiał źródłowy przesłał Ryszard Rauba

Obchody 75. rocznicy bitwy 3. Brygady Armii Ludowej im. Gen. Józefa Bema

8 września w Ewinie pod Radomskiem odbyła się uroczystość upamiętniająca 75 rocznicę bitwy stoczonej przez 3 Brygadę Armii Ludowej im. gen. Józefa Bema.

W dniach 12-13 września 1944 roku oddziały AL wspierane przez Bataliony Chłopskie wyrwały się z okrążenia przez hitlerowców. Niemcy zaangażowali do akcji niemal 6 tysięcy żandarmów i żołnierzy.

W walce zginęło 12 partyzantów i ponad 100 Niemców.

Niedzielna uroczystość zgromadziła dużą liczbę lokalnych mieszkańców. Pod pomnikiem kwiaty złożyli attache ambasad Federacji Rosyjskiej i Białorusi, ponieważ wśród partyzantów walczyła grupa radzieckich jeńców, którzy uciekli z niemieckiej niewoli. Wieńce złożyli także przedstawiciele organizacji kombatanckich, władz lokalnych, szkół, klubów motocyklowych i partii politycznych.

Po oficjalnej uroczystości odbył się piknik regionalny z występami chórów śpiewających pieśni partyzanckie, prezentacją zabytkowego czołgu T-34 oraz rekonstruktorów AL.

Obchody zorganizował lokalny samorząd. Jego przedstawiciele zapowiadają, że nie pozwolą na dekomunizację pomnika Armii Ludowej w Ewinie.

red. 09.09.2019r.

82. rocznica sierpniowego, antysanacyjnego strajku chłopskiego z 1937 roku

Dokładnie 82 lata temu pomiędzy 16 a 25 sierpnia 1937 roku miał miejsce w ówczesnej Drugiej Rzeczypospolitej ogłoszony przez Stronnictwo Ludowe (SL) masowy strajk chłopski. Był on skierowany swoim politycznym ostrzem przeciwko jawnie faszyzującemu, antydemokratycznemu, antychłopskiemu i antyrobotniczemu reżimowi sanacyjnemu.

Obrzydliwie służalcza i wyjątkowo dyspozycyjna wobec sanacji tzw. policja państwowa zastosowała wtedy z pełną premedytacją wobec słusznie strajkujących, zmęczonych nieudolnymi rządami „sanacyjnych wizjonerów” chłopów wyjątkowo brutalne i krwawe represje.

Ówcześni nad wyraz bezmyślni i politycznie krótkowzroczni i do tego rzecz warta podkreślenia samozwańczy włodarze państwa polskiego tak właśnie „rozwiązywali” wszystkie palące od środka przedwrześniowe społeczeństwo Drugiej RP problemy.

Zamiast kulturalnego i cywilizowanego dialogu z obywatelami wyłącznie pięść, pałka i kula!
Obywatel miał siedzieć cicho, słuchać pokornie władzy, wykonywać bez szemrania wszystkie jej polecenia i nie podskakiwać.

Strajkujący w sierpniu 1937 roku chłopi domagali się przede wszystkim przywrócenia w Polsce zdeptanych i pohańbionych przez piłsudczykowski obóz rządzący zasad demokracji parlamentarnej, wszystkich swobód obywatelskich, skasowania wszystkich wyroków brzeskich oraz natychmiastowego, swobodnego powrotu emigrantów politycznych do Polski.

Chłopska fala strajkowa objęła ówczesne województwa: białostockie, lubelskie, lwowskie, kieleckie, krakowskie, pomorskie, stanisławowskie, tarnopolskie, warszawskie. Częściowo również województwa: poleskie oraz wołyńskie.

W okresie strajku od policyjnych kul zginęło 42 chłopów. Około 6 tysięcy chłopów zostało aresztowanych. Na kary więzienia sanacyjne sądy skazały natomiast 600 chłopów.

Jak podkreślał profesor Józef Buszko:

Strajk chłopski w sierpniu 1937 r. stanowił ostatnią wielką bitwę mas pracujących w burzliwych latach 1935–1937, poważnie wstrząsając systemem rządzącym, nie zdołał jednak doprowadzić do jego obalenia.

Nie ulega wątpliwości, że podstawową przyczyną niepowodzenia tak tej ostatniej, jak i poprzednich robotniczych antysanacyjnych wystąpień, stanowiło rozproszenie sił obozu demokratycznego, zwłaszcza rozbicie ruchu robotniczego. Obalenie sanacji mogło się dokonać jedynie w drodze bliskiej współpracy wszystkich sił lewicowych, reprezentujących masy ludowe, w pierwszym rzędzie KPP, PPS i SL, na co wskazywali komuniści nawołując do realizacji frontu ludowego”. (Cyt. za: J. Buszko, Historia Polski 1864–1948, Warszawa 1989, s. 318).

W związku z 82. rocznicą tamtych niezwykle ważnych dla polskiej lewicy socjalnej wydarzeń chciałbym poniżej przytoczyć ku koniecznej refleksji wymowny w swojej treści materiał pochodzący z kompletnie zapomnianej dziś publikacji autorstwa Józefa Gójskiego zatytułowanej: „Strajki i bunty chłopskie w Polsce.

Praca ta wydana została w 1949 roku w Warszawie przez „Wydawnictwo Ludowe”. A oto i ów materiał:

W okresie trwania strajku prasa nie podawała żadnych wiadomości o przebiegu akcji, mimo że już w pierwszych dniach jego wybuchu opinia publiczna w miastach dowiedziała się za pomocą ustnej propagandy, że Stronnictwo Ludowe zorganizowało strajk i że ogarnął on prawie całą wieś w Polsce.

Poza tym miasta odczuły na rynku brak pewnych produktów rolniczych, co bardziej jeszcze zaniepokoiło opinię, która żądna była dowiedzieć się prawdy.

Cenzura wszelkich wiadomości o strajku była bezwzględna.

Jedynie za pomocą tajnych komunikatów Stronnictwa Ludowego dowiadywano się, że odbywa się strajk chłopski w Polsce i że nie ma on na celu wygłodzenia miast, ale przede wszystkim jest aktem skierowanym przeciwko polityce rządów sanacyjnych.

Dopiero w dniu 25 sierpnia ukazał się pierwszy komunikat rządu i drugi w dniu 30 sierpnia 1937 r.

Z komunikatów tych, (…) zainteresowana opinia publiczna dowiedziała się o przebiegu akcji strajkowej, naturalnie w oświetleniu rządowym, tendencyjnym i wrogim ruchowi ludowemu.
Od tej chwili, a więcej jeszcze po interpelacji w sejmie posłów: ks. Lubelskiego, Zakliki i gen. Żeligowskiego w sprawie strajku, prasa mogła (naturalnie w ramach zakreślonych przez cenzurę) pisać i zająć stanowisko wobec strajku chłopskiego.

Stanowisko prasy polskiej w tej sprawie było różne i podzielone.

Prasa obozu rządowego wraz z endecką zajęła jak najbardziej wrogie stanowisko, nazywając strajkujących i organizatorów pachołkami komunistycznymi, warchołami i zwolennikami folks – frontu.

Prasa konserwatywna starała się zająć stanowisko zbliżone do obiektywnego z domieszką uszczypliwości w stosunku do organizatorów strajku, tj. do Stronnictwa Ludowego, chcąc obronić bardziej zachowawczy kierunek w stronnictwie i wśród chłopów, nie szczędząc oszczerstw w stosunku do grup radykalnych ruchu ludowego.

Prasa socjalistyczna, niezależna i prasa ludowa w bezstronny sposób naświetliły podłoże wybuchu i przebiegu strajku, wskazując niebezpieczeństwo i szkodę, jakie grożą państwu w wypadku dalszego ignorowania przez władze żądań chłopskich i robotniczych.

Przejdźmy z kolei pokrótce do wypowiedzi i stanowiska niektórych dzienników i czasopism wobec strajku.

„Gazeta Polska”(nr 241 i inne, rok 1937) pod szumnym tytułem „Stłumienie anarchicznej akcji Stronnictwa Ludowego” zajęła stanowisko sfer rządowych, atakując Stronnictwo Ludowe, stawiając mu zarzuty pracy antypaństwowej, współpracy z komunistami itp.

„Kurier Poranny” nazwał strajk chłopski zbrodnią, a „Express Poranny” i cała prasa czerwona „świętokradztwem”.

Samowola i gwałty – pisał „Kurier Poranny” – zorganizowane na pewnych obszarach Rzeczypospolitej, zostały odparte. I tak będzie zawsze. Polska dzisiejsza nie może sobie pozwolić na żaden objaw słabości, musi żelazną, twardą, bezwzględną ręką bronić u siebie ładu i porządku, bez względu na motywy, w których imieniu występują wichrzyciele. Siewcy zamętu sami przybliżają chwilę, kiedy okres pobłażania się wyczerpie.

„Polska Zbrojna” – organ wojska polskiego – dopatrywała się w akcji Stronnictwa Ludowego „widma Szeli”. „Ilustrowany Kurier Codzienny” zarzucał Stronnictwu Ludowemu, że do akcji strajkowej wciągnęło obce elementy, szczególnie komunistów. Podobne stanowisko zajęła prasa endecka. „Warszawski Dziennik Narodowy” (nr 235) pisał:

Trzeba stwierdzić i zapewne to zostanie przez sądy potwierdzone, że główną siłą napędową w tym strajku chłopskim po jego wybuchu były elementy komunistyczne. Dla naszego obozu strajk chłopski nie był zaskoczeniem. Przeciwstawiliśmy mu się w taki sposób, jaki był możliwy w istniejących warunkach.

Konserwatywny „Czas” ubolewał nad przebiegiem strajku, obciążył władze Stronnictwa Ludowego za wypadki, ale jednocześnie na innym miejscu dodał, że:

(…) nie byłoby słuszne obarczanie odpowiedzialnością za ostatnie wypadki wyłącznie Stronnictwa Ludowego. Zarówno bowiem w przeszłości popełniano i nadal popełnia się błędy, polegające na niedocenianiu i niezrozumieniu świadomości politycznej oraz politycznych dążeń wsi. Błędy te powodują, że ta ogromna siła, jaka tkwi w coraz bardziej zaznaczającej się emancypacji wsi, nie jest skierowana na właściwe tory, a przez to narażona na błądzenie po niebezpiecznych bezdrożach.

Podobne stanowisko zajął „Kurier Polski”, organ ciężkiego przemysłu „Lewiatana”.

Nieco odmienne stanowisko zajęła prasa socjalistyczna.„Robotnik” – naczelny organ P. P. S. – zamieścił wiele artykułów odpierających ataki na Stronnictwo Ludowe, podając najbardziej obiektywną ocenę strajku chłopskiego. Redaktor naczelny M. Niedziałkowski, odpierając ataki prasy Stronnictwa Narodowego na Stronnictwo Ludowe, pisze m.in.:

Chłopi chcą być gospodarzami w Polsce niepodległej. Chcą być gospodarzami, nie przedmiotem doświadczeń „elity” biurokratycznej. Robotnicy chcą być tak samo gospodarzami i pracownicy umysłowi też. Taka jest prawda, od tej prawdy już nikt nie odstąpi, bo rzeczywistość dostarczyła argumentów bez końca. Elita biurokratyczna nie zdała egzaminu. Musi tedy zaistnieć kontrola skuteczna. Kontrolę skuteczną gwarantuje tylko demokracja. Trzeba sobie zdawać sprawę, że w wyrażaniu swych myśli i uczuć wykazały masy chłopskie upór, zawziętość, poświęcenie daleko idące, że były to masy chłopskie w okolicach, gdzie ma swą główną siedzibę umiarkowany Ruch Ludowy, gdzie szeregi tego ruchu składają się, jak to doświadczyliśmy wiele razy, z ludzi, którzy rozumieją nie tylko swoje stanowe interesy. „Warszawski Dziennik Narodowy” – pisze autor – widzący zrazu w wydarzeniach chłopskich tylko przejaw „folks – frontu” i rękę komunistyczną, spostrzegł jednak, że zbytnio sobie uprościł to zjawisko socjalno–polityczne, jakim był strajk rolny, i że za daleko posunął się w insynuacjach i atakach na polski Ruch Ludowy.

Dosyć dziwne stanowisko zajęła prasa naprawiacka, która atakując stale Stronnictwo Ludowe, szczególnie jego kierownictwo, po strajku chłopskim starała się przypodobać chłopom, biorąc w obronę ruch ludowy. Stanowisko takie zajęło pismo naprawy „Naród i Państwo” oraz „Jutro Pracy”, organ grupy płka Sławka.

Bezstronne, rzeczowe stanowisko zajął wobec strajku chłopskiego „Kurier Warszawski”. W artykule podpisanym inicjałami B. K. (Bolesław Koskowski) czytamy między innymi:

Nikt nie zaprzeczy, że Stronnictwo Ludowe zajmuje niemałe miejsce co najmniej w dwu najdojrzalszych politycznie dzielnicach Polski i że jest na wsi prawdziwą siłą polityczną. Kto zdobędzie się na lekceważenie tak ważkiego czynnika i kto może się łudzić, że potrafi go unicestwić albo przynajmniej osłabić? Od 30 lat w Małopolsce, a od dziewiętnastu lat w całej Polsce ludowcy grali znaczną rolę i nie nie zapowiada, żeby ta rola miała im wypaść z rąk.

Prasa Stronnictwa Ludowego starała się w miarę dobrego humoru cenzora przedstawić jak najbardziej bezstronnie stan faktyczny przebiegu strajku, podkreślając na każdym miejscu podłoże strajku, które tkwiło głęboko w ciężkiej sytuacji prawno–politycznej wsi, upominającej się o słuszne prawa polityczne dla największej warstwy w narodzie – chłopów. „Zielony Sztandar” – organ naczelny Stronnictwa Ludowego – w artykule „Nie przeciągać struny” pisze m.in. o chłopskich żądaniach:

(…) chłopi polscy wołają już o najrozmaitsze sprawy od szeregu lat. Wołają i byli jak rzadko kto cierpliwi w oczekiwaniu odpowiedzi. Wołali i wołają o prawa obywatelskie, a nadal obowiązuje niewzruszenie „elitarna” konstytucja i nieodrodne jej dziecko – ordynacja wyborcza, pozbawiająca chłopów najkardynalniejszych uprawnień obywatelskich. Wołają o zmianę warunków gospodarczych ich bytu, o reformy społeczne, a otrzymują tylko cienkie plasterki chwilowej poprawy. Wołają o oświatę, a tymczasem nic się nie zmienia w dziedzinie stosunków na wsi. Słyszeliśmy niedawno, że czas wreszcie oprzeć stosunki w Polsce na prawdzie. Nie należy więc przed prawdą zamykać oczu ani uszu.

Tygodnik „Piast” – organ Stronnictwa Ludowego wychodzący w Krakowie – zamieścił artykuł W. Witosa, przebywającego wówczas na emigracji, w którym m.in. czytamy:

Nawet leniwie myślący powinni zdać sobie z tego sprawę że chłopi niezadowoleni, od państwa odepchnięci, prawa pozbawieni, głodni i ciemni tego zadania nie spełnią, ale nic nie uczynią, aby ten stan zmienić (mowa o związaniu chłopów jak najbardziej z państwem). Powołani milczą, a różnym młokosom wydaje się, że chłop to tylko cyfra w ich rachunku którą oni mogą posuwać stosownie do ich woli, a nawet kaprysu. Jeśli zaś chłopi upomną się nieco śmielej albo popełnią jakiś akt rozpaczy, to jedni natychmiast ujrzą widmo Szeli, drudzy w nich znajdą komunistów, przychodząc z pomocą policji, nawet nieproszeni. Zapominają jedni i drudzy, że najpierw nie czas na podobne eksperymenty, bo wypadki i rozum domagają się czego innego, następnie, że chłop nie da się zrobić popychadłem, a w końcu, że oni są wobec niego znikomą mniejszością.

To jest naturalnie pobieżny tylko przegląd prasy krajowej, która sprawą strajku zajmowała się przez okres kilku miesięcy.

Z wypowiedzi prasy lewicowej możemy stwierdzić, że braterstwo walki chłopów i robotników, nie bacząc na bierne stanowisko prawicowych elementów z PPS, pozostało w chwili strajku nie zmienione, a artykuły, zwłaszcza Niedziałkowskiego, naczelnego redaktora „Robotnika”, umożliwiały Stronnictwu Ludowemu obronę przed napaścią i fałszerstwami, co przy pozbawieniu Stronnictwa Ludowego w tym okresie prasy codziennej było dużą pomocą i obroną przeciwko obozowi dyktatury, wstecznictwa i reakcji (Cyt. za: J. Gójski, Strajki i bunty chłopskie w Polsce, Warszawa 1949, s. 158 – 164).

Materiał powyższy przesłał Ryszard Rauba, 18.08.2019r.

75 lat temu w Chełmie ogłoszono Manifest PKWN

75 lat temu, 22 lipca 1944 r. w Chełmie ogłoszony został manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Manifest miał ogromne znaczenie społeczne.

Zapowiadał między innymi reformę rolną. Wywłaszczenie bez odszkodowań obszarników oraz niemieckich kolaborantów oraz rozdzielenie ziemi pomiędzy miliony bezrolnych, małorolnych i średniorolnych chłopów, którzy w ten sposób szansę na awans społeczny. Manifest dał chłopom to, czego nie dały kolejne rządy przedwojennej II RP. Robotnikom manifest zapewnił podniesienie płacy, a także organizację ubezpieczeń społecznych na wypadek choroby, inwalidztwa, bezrobocia oraz ubezpieczenia na starość. Te mechanizmy nie były dla nich dostępne w przedwojennej Polsce.

Manifest zapowiadał również uchwalenie nowego, korzystnego dla robotników, prawa pracy. Zapowiedziano dążenie do uzyskania ziem zachodnich oraz Prus Wschodnich. Miały one być włączone do Polski po pokonaniu niemieckiego nazizmu.

Wydanie Manifestu PKWN stanowiło przełomowy moment w historii Polski – początek powojennej odbudowy, dokonanej społecznym wysiłkiem oraz poprawiającej byt milionów obywateli.

red.


W 75 rocznicę ogłoszenia manifestu PKWN świętujemy Dzień Odrodzenia Polski w Bytomiu, składając kwiaty pod pomnikiem żołnierzy polskich i radzieckich i oddając pamięć wszystkim tym, którzy przyczynili się do naszego wyzwolenia, odbudowy i rozwoju kraju, i tym którzy bronili nas przed Michnikami i Kaczyńskimi.

BB., 20 lipca 2019 r.

Promocja książki – Powstanie z ruin. Odbudowa Warszawy w latach 1945-1946

4 lipca b.r. w warszawskim Teatrze Powszechnym odbyło się spotkanie z Robertem Nowakiem – autorem książki „Powstanie z ruin. Odbudowa Warszawy w latach 1945-1956”.

Jest to pierwsza od lat publikacja, która w rzetelny sposób przedstawia wysiłek społeczny towarzyszący odbudowie Warszawy po II wojnie światowej.

Autor sprzeciwia się polityce historycznej negującej wagę powojennej rekonstrukcji miasta. Podkreśla, że Warszawę podnosili z ruin ludzie, którzy po 17 stycznia 1945 roku przybywali do zniszczonego miasta. Powiedział r, że po 1945 roku swoje miejsce w stolicy znaleźli biedni mieszkańcy wsi i małych miast, dotąd pogardzani przez klasy uprzywilejowane. Nowak zwrócił uwagę na zupełnie inny charakter powojennej Warszawy, w której stworzono obszerne przestrzenie publiczne i dobrze rozwiniętą infrastrukturę dla mieszkańców.

Robert Nowak w swojej książce opowiedział również historię powstania i rozwoju Biura Odbudowy Stolicy, które ujęło podnoszenie Warszawy z gruzów w ramy instytucjonalne oraz omówił spory między różnymi koncepcjami architektonicznymi.

Brzask, 5 lipca 2019

201. rocznica urodzin Karola Marksa (1818-2019)

201 lat temu – 5 maja 1818 roku, w Trewirze urodził się Karol Marks, jeden z najwybitniejszych myślicieli czasów nowożytnych. Wielkość Marksa polega przede wszystkim na ponadczasowości jego analizy społecznej i ekonomicznej. Jako pierwszy wprowadził do nauki pojęcie podziału klasowego opierającego się na stosunku do środków produkcji.

Jego monumentalne dzieło „Kapitał” pozostaje jedną z najważniejszych publikacji ekonomicznych w historii. Zawdzięczamy mu między innymi obserwację dotyczącą cyklów koniunkturalnych w kapitalizmie i twierdzenie, że rozwój ekonomiczny nie następuje w sposób liniowy, a kryzysy są wpisane w charakter systemu. Marks powiązał te spostrzeżenia również z analizą społeczną.

Na podstawie obserwacji stworzył między innymi pojęcie wartości dodanej, czyli różnicy między pensją robotniczą, a zyskiem wypracowywanym przez robotnika, zatrzymywanej przez kapitalistę.

Trafnie przeanalizował również proces utowarowienia różnych dziedzin życia i poddania ich kontroli kapitału. Historia pokazała, że Marks miał całkowitą rację twierdząc, że kapitał przejawia tendencję do koncentracji, a tym samym tworzenia w ramach kapitalizmu monopoli oraz oligopoli.

Karol Marks nie był tylko teoretykiem. Uznawał, że świat należy zmieniać. Stąd w jego dorobku znalazły się teksty polityczne wzywające do obalenia kapitalizmu. Najbardziej znanym jest „Manifest Komunistyczny” – wezwanie do organizowania się ludzi pracy i tworzenia rewolucyjnej partii. Marks, w przeciwieństwie do wcześniejszych socjalistów utopijnych, był świadom, że zmiana systemu może być dziełem tylko samych robotników, a inteligencja i inne grupy powinny pełnić w tej walce rolę pomocniczą. Jego prace dotyczące historii, takie jak „Osiemnasty brumaire’a Ludwika Bonaparte” analizowały sprzeczne interesy klasowe, jakie mogą pojawić się w sytuacji rewolucyjnej. Stanowiły również przyczynek do tego aby ruch robotniczy uczył się na wcześniejszych błędach.

>>> Zachęcamy do lektury warszawskiego manifestu komunistycznego z 2018 r. 

Analiza historyczna opierająca się na zasadzie materializmu dialektycznego to kolejna reguła wprowadzona do nauki przez Karola Marksa. Dowodził on, że najważniejsze wydarzenia historyczne należy analizować przez pryzmat społeczny i materialny.

Oprócz dorobku naukowego oraz publicystycznego Marks pozostawił po sobie także organizacyjny. Z jego inicjatywy w roku 1864 powstało Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników (I Międzynarodówka) zrzeszające grupy rewolucyjne z całego świata i koordynujące ich działania. Była to pierwsza tego typu organizacja opierająca się na zasadzie internacjonalizmu, czyli uznająca, że rewolucja musi przezwyciężyć podziały narodowe. Pomimo rozpadu, I Międzynarodówka stała się wzorem dla późniejszych struktur.

>>> Zachęcamy do oglądania serialu edukacyjnego o Karolu Marksie (lektor niemiecki, napisy polskie, 5 odcinków: 1. „Towar”, 2. „Praca”, 3. „Pieniądze”, 4. „Opozycja” i 5. „Byt i świadomość”)

Karol Marks zmarł w roku 1883, długo przed tym zanim wiele jego tez zostało potwierdzonych. Jego myśl jest obecnie jeszcze bardziej aktualna niż w XIX wieku. Pozostaje inspiracją dla wielu ruchów politycznych i społecznych. Jest analizowana na uniwersytetach i stała się podstawą dla działań późniejszych myślicieli, ekonomistów, czy rewolucjonistów.

red.

W 5. rocznicę neofaszystowskiego mordu na uczestnikach odeskiego antymajdanu

5 lat temu, 2 maja 2014 roku w domu związków zawodowych w Odessie neofaszyści zabili co najmniej 42 osoby – uczestników odeskiego antymajdanu.

Otoczyli ich w budynku związków zawodowych, który następnie podpalili. Kilkunastu rannych faszyści dobili kijami.

Najmłodszym z zabitych był siedemnastoletni działacz komunistyczny z Odessy, Wadim Papura. Załączone zdjęcie wykonano dzień wcześniej, podczas 1 Majowego pochodu.

red.

W 76 rocznicę powstania w getcie warszawskim

W 76 rocznicę powstania w getcie warszawskim odbyły się niezależne od państwowych uroczystości organizowane m. in. przez Studencki Komitet Antyfaszystowski, Kolektyw Syrena i Historię Czerwoną.

Obchody rocznicy stały się jednocześnie protestem przeciwko rządowej polityce historycznej IPN. O znaczeniu i potrzebie walki z fałszowaniem historii świadczy przykład działań na rzecz zachowania ulicy Józefa Lewartowskiego, która to nazwa, pomimo zmiany narzuconej przez wojewodę, powróciła na mapę Warszawy.

Józef Lewartowski był działaczem Komunistycznej Partii Polski i twórcą Bloku Antyfaszystowskiego – pierwszej organizacji prowadzącej walkę zbrojną w getcie warszawskim. Za swoją działalność został zamordowany przez hitlerowców w 1942 r.0

Obrona ul. Lewartowskiego rozpoczęła się w 2016 r. W jej ramach odbywały się spotkania z mieszkańcami, rozdawano ulotki, a w rocznicę powstania – 19 kwietnia – na upamiętniającym Lewartowskiego kamieniu co roku składano żonkile. Również w tym roku upamiętniono twórcę Bloku Antyfaszystowskiego. Uczestnicy uroczystości zatrzymali się przy poświęconym mu obelisku, na którym złożyli kwiaty, a chór odśpiewał pieśni rewolucyjne.

Marsz przeszedł następnie pod inne miejsca pamięci, w tym kopiec usypany w miejscu bunkra, w którym zginęło dowództwo Żydowskiej Organizacji Bojowej.

Nad pochodem powiewały czerwone sztandary oraz sztandar kompanii im. Naftalego Botwina, w walczącej w ramach Brygad Międzynarodowych podczas Wojny Domowej w Hiszpanii 1936-1939. Przypominano, że w powstaniu w getcie walczyli między innymi żydowscy rewolucjoniści.

red.

Demontaż pomnika Nikosa Belojanisa – greckiego bohatera antyfaszystowskiego ruchu oporu

We Wrocławiu zdemontowany został pomnik greckiego bohatera ruchu oporu Nikosa Belojanisa w krótkim czasie po usunięciu tablicy w Dziwnowie, upamiętniającej rannych bojowników Demokratycznej Armii Grecji przebywających w szpitalu w Dziwnowie.

W latach drugiej wojny światowej Belojanis walczył z faszystami w szeregach komunistycznej partyzantki ELAS. Podczas wojny domowej w Grecji był komisarzem w Demokratycznej Armii Grecji. W 1949 roku wyemigrował i jako uchodźca polityczny trafił do Polski.

Rok później powrócił do Grecji, aby odbudowywać podziemne struktury Komunistycznej Partii Grecji (KKE). Wkrótce został aresztowany i sądzony przed sądem wojskowym. W procesie politycznym skazano go na karę śmierci. Został rozstrzelany 30 marca 1952 r. pomimo licznych protestów w Grecji i na całym świecie.

Do greckich władz napłynęło około 250 tysięcy listów protestacyjnych przeciwko skazaniu Belojanisa na śmierć. W obronie skazanego wystąpili liczni intelektualiści. Pablo Picasso wykonał przedstawiający Belojanisa szkic pod tytułem ”Mężczyzna z goździkiem”.

W 1953 roku brytyjski malarz Peter de Francia namalował obraz „Egzekucja Belojanisa”. W Polsce powstała rzeźba Stanisława Horno-Popławskiego ”Matka Belojanisa”. Jego imię nadano także szeregu ulic w różnych miastach.

Wrocławski pomnik Belojanisa został wzniesiony na dziedzińcu szkoły podstawowej 22 w dzielnicy Stabłowice w roku 1973 jako kopia monumentu znajdującego się w miejscowości Krościenko. Zastąpił wcześniejsze miejsce pamięci przygotowane przez Greków mieszkających na terenie szkoły w latach 50.

Społeczność grecka zamieszkująca w Krościenku, która ufundowała pomnik Belojanisa w tej miejscowości w ostatnich latach aktywnie występowała w jego obronie, przeciwko próbom jego likwidacji.

Stowarzyszenie Greków we Wrocławiu ”Odysseas” poinformowało, że upamiętniający Belojanisa monument został usunięty w ramach tak zwanej dekomunizacji, w wyniku opinii wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej. Nie wiadomo kiedy doszło do demontażu.

Stowarzyszenie Odysseas skontaktowało się z grecką ambasadą w Polsce i greckim ministerstwem spraw zagranicznych, które zapowiedziało protest w sprawie pomnika. Protest przeciwko usunięciu pomnika Belojanisa wyraziła również Komunistyczna Partia Grecji oraz Komunistyczna Partia Polski.

KKE zwraca uwagę, że pomnik ten zdemontowano w krótkim czasie po prowokacyjnym usunięciu tablicy w Dziwnowie, upamiętniającej rannych bojowników Demokratycznej Armii Grecji przebywających w tamtejszym szpitalu. KPP domaga się jak najszybszego przywrócenia pomnika Belojanisa.

red.


PROTEST KOMUNISTYCZNEJ PARTII POLSKI

Komunistyczna Partia Polski wyraża oburzenie z powodu demontażu pomnika Nikosa Belojanisa we Wrocławiu. Monument znajdował się na dziedzińcu Szkoły Podstawowej nr 22 w dzielnicy Stabłowice.

Nikos Belojanis był bohaterem greckiego, antyfaszystowskiego ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej – bojownikiem komunistycznej partyzantki ELAS, a podczas wojny domowej w latach 1947-1949 komisarzem Demokratycznej Armii Grecji. W 1949 roku jako uchodźca polityczny przybył do Polski. W 1950 roku powrócił do Grecji aby odbudowywać struktury Komunistycznej Partii Grecji (KKE). Aresztowany za działalność polityczną Belojanis został skazany przez sąd wojskowy na karę śmierci. Rozstrzelany 30 marca 1952 r. pomimo licznych protestów w Grecji i na całym świecie. Postać Belojanisa stała się także inspiracją dla licznych dzieł sztuki. W Polsce został upamiętniony poprzez patronat nad szeregiem ulic oraz pomniki we Wrocławiu i Krościenku.

Usunięcie wrocławskiego pomnika Belojanisa, podobnie jak wielu innych pomników bohaterów antyfaszystowskiego ruchu oporu oraz ruchu robotniczego w ramach tak zwanej ustawy dekomunizacyjnej stanowi istotny element niszczenia pamięci historycznej. Demontażu pomnika dokonano bez uzgodnienia a nawet zawiadomienia greckiej społeczności w Polsce. Procedura na podstawie której się odbył pozostaje niejasna, a osoby, które wydały decyzję nieznane.

Domagamy się jak najszybszego przywrócenia pomnika Nikosa Belojanisa. Nie ma zgody na przepisywanie historii przez IPN i inne instytucje, a także manipulowanie pamięcią historyczną społeczeństwa.

Dąbrowa Górnicza, 12.04.2019

20. rocznica agresji NATO na Jugosławię

24 marca mija 20. rocznica agresji NATO na Jugosławię. Była to pierwsza zbrojna interwencja paktu w kraju nie należącym do niego.

Pod pozorem wsparcia dla niepodległościowych aspiracji, obrony prześladowanych mniejszości, wprowadzania demokracji na zachodnią modłę wsparto separatystów w Kosowie. Sfabrykowane zostały dowody rzekomych czystek etnicznych i zbrodni wojennych sił jugosłowiańskich.

Lotnicze ataki na Jugosławię spowodowały od 1200 do nawet 5 tysięcy ofiar cywilnych. Zniszczyły przede wszystkim infrastrukturę kraju. Ich celem było zastraszenie ludności cywilnej.

Po 1999 roku miało miejsce więcej podobnych interwencji. Zbliżone preteksty, inne kraje i kultury, jedynie efekty takie same – Zamęt chaos, śmierć dzieci i kobiet jako efekt uboczny „humanitarnych” bombardowań. Skutkiem NATOwskich interwencji był również lawinowy wzrost zorganizowanej przestępczości, wzmocnienie najbardziej zacofanych grup religijnych fanatyków w „wyzwolonych” w ten sposób krajach.

W Kosowie do władzy doszła lokalna zorganizowana przestępczość oraz powiązane z nim klany rodzinne. Obecnie jest to jeden z najbiedniejszych regionów Europy. Osiągnięcia społeczne z czasów Jugosławii zostały celowo zniszczone.

Dla kapitalizmu wojny to interes, instalowanie sprzyjających im władz to szansa na zagarnianie bogactw naturalnych i opanowanie gospodarek wpisuje się w kontynuację polityki neokolonializmu i uzależniania od najbogatszych jak największych obszarów planety. Oto prawdziwy cel wszelkich wyzwoleńczych i humanitarnych akcji.

red.

100. rocznica powstania Międzynarodówki Komunistycznej

W dniach 2-6 marca 1919 roku na kongresie w Moskwie został utworzony Komintern, określany również mianem III Międzynarodówki. W skład Kominternu weszło 35 organizacji i partii rewolucyjnych z 24 krajów. Polskę reprezentowała Komunistyczna Partia Robotnicza Polski (późniejsza KPP), jej delegatem na kongres był Józef Unszlicht.

Komintern opierał się na zasadzie internacjonalizmu. Nowa Międzynarodówka stawiała sobie za cel koordynowanie działań sił rewolucyjnych na całym świecie. Była alternatywą dla socjaldemokratów, którzy podjęli współpracę z burżuazją, a nawet uczestniczyli w tłumieniu wystąpień rewolucyjnych. W tej sytuacji uznano, że II Międzynarodówka skompromitowała się już w 1914 roku, gdy główni liderzy tworzących ją partii poparli udział swych krajów w pierwszej wojnie światowej.

W celu lepszego współdziałania jako jedną z zasad przyjęto centralizm demokratyczny, czyli podporządkowanie się przez partie decyzjom Międzynarodówki podejmowanym na cyklicznych kongresach. W lipcu 1920 roku, podczas II kongresu, Komintern przeciwstawił się agresywnej polityce państw Ententy, zbrojącej polskie władze w walce z rewolucyjną Rosją. Wezwał również do strajków przeciwko imperializmowi.

Ponadto w przedstawionych na Kongresie „Podstawowych Zadaniach Międzynarodówki Komunistycznej” wezwano do budowy międzynarodowego socjalizmu, a następnie komunizmu. Komintern odniósł się wówczas wyraźnie do zjawiska kolonializmu, zwracając uwagę na wyzysk krajów słabych i okupowanych.

Komintern został rozwiązany w 1943 roku.

red.

Nazwa Zespołu Tańca Ludowego Harnam zagrożona przez dekomunizatorów

Zaczyna się kolejny etap dekomunizacyjnej paranoi. Wojewoda łódzki Zbigniew Rau chce zmienić nazwę Zespołu Tańca Ludowego „Harnam”. W tym celu przesłał do łódzkiego Urzędu Miasta pismo, w którym poinformował, że zwrócił się do IPN o sprawdzenie czy nazwa zespołu propaguje komunizm. Działaniom wojewody przeciwstawiają się artyści, a także łódzka Rada Miejska.

„Harnam” to najstarszy i jeden z najbardziej znanych zespołów tańca ludowego, laureat światowych konkursów. Jego nazwa jest rozpoznawalna w wielu krajach. Zespół został utworzony w 1947 roku przy Państwowych Zakładach Przemysłu Bawełnianego, którym nadano imię łódzkiego robotnika Szymona Harnama, działacza Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej.

Harnam został zastrzelony przez policjanta 25 października 1929 roku, podczas wystąpienia na wiecu robotniczym w fabryce włókienniczej Biedermanna, nazwanej imieniem Harnama. Fabryka nie przetrwała transformacji.

Harman był także patronem jednej z ulic na Starym Mieście w Łodzi. Pod koniec 2017 r., w ramach dekomunizacji, pomimo lokalnego sprzeciwu, wojewoda łódzki w poprzez zarządzenie zastępcze zmienił nazwę ulicy na fabrykanta Hermana Konstadta.

Łódzka rewolucjonistka Włada Bytomska upamiętniła Harnama w wierszu ku jego czci, który ułożyła podczas pobytu w więzieniu:

Pięść się zaciska, gromadzi się gniew.
Znów się polała robotnicza krew.
Towarzysz Harnam na straży zmarł nam.
Od faszystowskiej kuli padł
nieustraszony
żołnierz czerwony.

red.

Odnaleziono artefakt – fragment Pomnika Wdzięczności z 1945 r. – w Zielonej Górze!

Pomnik Bohaterów Armii Radzieckiej postawili żołnierze Armii Czerwonej wkrótce po zajęciu miasta. Stał na placu Bohaterów do 1965 r. Kiedy wówczas robotnicy niszczyli go młotami pneumatycznymi, ale głowę jednego z żołnierzy zachowali, którą właśnie odkryto przy budowie muzeum. Przypominamy, w roku 1965 postawiono nowy pomnik Braterstwa Broni, który dziś znany jest jako pomnik Bohaterów II Wojny Światowej.

Na tyłach Muzeum Ziemi Lubuskiej trwają prace remontowo-budowlane, mające na celu rozbudowę muzeum. Koparka natrafiła w pewnym momencie na duży, okrągły przedmiot i robotnicy myśleli, że to kamień, ale archeolog był innego zdania i nakazał wstrzymać prace. Po kilkukrotnym umyciu czarna bryła stała się jaśniejsza, a spod warstwy ziemi zaczęły wyłaniać się kontury oczu, uszu i ust, a nawet odłupany nos. To była głowa jednego z trzech czerwonoarmistów z Pomnika Wdzięczności (zwany też pomnikiem Bohaterów Armii Radzieckiej).

Pomnik postawili w 1945 r. Rosjanie po zajęciu Grünbergu. Stanął na placu Bohaterów, obok nowo utworzonego cmentarza dla radzieckich żołnierzy. Rosjanie pochowali na nim prawie 200 osób. Część z nich pod płytami leży prawdopodobnie do dziś, bo późniejsze ekshumacje – według relacji świadków – przeprowadzano niestarannie.

Monument przedstawiał trzech czerwonoarmistów. „Chwała bohaterom żołnierzom 3-ej Armii Gwardyjskiej poległym śmiercią walecznych w bojach przy zdobyciu miasta Zielonej Góry 15 lutego 1945 r.” – głosił napis na przymocowanej do postumentu tablicy.

Znaleziona głowa obecnie znajduje się w biurze dyrektora muzeum i trafi na stałą ekspozycję.

red.

źródło: Gazeta Wyborcza

114-lecie Rewolucji w Zagłębiu Dąbrowskim

Z okazji rocznicy Rewolucji 1905 r. 9 lutego w Sosnowcu złożono hołd poległym w walce o sprawiedliwość społeczną i prawo do oświaty. Przy tablicy pamiątkowej znajdującej się obecnie na terenie ruin huty im. Mariana Buczka (wówczas huta „Katarzyna”) złożono wieńce i przypomniano wydarzenia z początków protestów i strajków w 1905 roku. W wydarzeniu uczestniczyli między innymi działacze KPP.

Geneza wystąpień rewolucyjnych sięga stycznia 1905 roku, gdy do Zagłębia Dąbrowskiego dotarła informacja o masakrze robotników petersburskich w trakcie tzw. ,,krwawej niedzieli”, 22 stycznia. Tydzień później 1 lutego rozpoczął się strajk w sosnowieckiej fabryce Fitznera i Gampera.

Następnie robotnicy udali się w pochodzie do kopalni „Renard” i huty „Katarzyna”, wzywając ich załogi do przerwania pracy. W podobny sposób unieruchomiono również inne zakłady. W ciągu paru dni strajk objął całe Zagłębie. Zastrajkowali uczniowie szkoły realnej i innych szkół, domagając się nauki w języku polskim. Żądania robotnicze poza podwyżką płac i skróceniem czasu pracy dotyczyły także problemów bardziej ogólnych, jak wolność strajków, słowa, prasy i sumienia. Kapitaliści, ufni w pomoc władz carskich, początkowo zajęli nieustępliwe stanowisko, odmawiając pertraktacji z robotnikami do czasu ich powrotu do pracy. Jednocześnie zwrócili się do władz o przysłanie oddziałów wojskowych do ochrony zakładów i przystąpili do werbowania łamistrajków.

9 lutego 1905 roku na wiecu w kopalni „Renard” ułożono petycję, obejmującą wspólne żądania strajkujących górników Zagłębia. Żądania te zostały podzielone na ekonomiczne i polityczne.

Żądania ekonomiczne, ujęte w 32 punktach, obejmowały skrócenie czasu pracy do 8 godzin, podwyżkę zarobków, udział przedstawicieli robotników w ustalaniu norm pracy oraz podejmowaniu decyzji co do zwalniania robotników, usuwanie urzędników kopalnianych na żądanie załogi, wprowadzenie kontroli robotniczej nad szpitalami, mieszkaniami i zdrowotnymi warunkami pracy, zreformowanie kas brackich i powierzenie ich kierownictwa tylko przedstawicielom robotników, utworzenie kasy emerytalnej wspólnej dla wszystkich kopalń, poprawę opieki lekarskiej, otwarcie 4-klasowych szkół dla dzieci robotniczych i wprowadzenie przymusowego nauczania początkowego. Postulaty polityczne dotyczyły wolności strajków i organizacji robotniczych, utworzenia biblioteki publicznej górniczej bez kontroli rządowej, wprowadzenia języka polskiego w urzędach, sądach i szkołach, wolności słowa, prasy i sumienia. Podczas wiecu rozeszła się wieść, że w Hucie „Katarzyna” grupa łamistrajków przystąpiła do uruchamiania wielkich pieców. Tłum strajkujących udał się wówczas do huty i wtargnął na jej teren, wyłamując zamkniętą bramę. Wtedy ukryte w hucie wojsko zaczęło strzelać do robotników, zabijając 38 z nich, a ponad stu raniąc.

red.

74. rocznica wyzwolenia więźniów KL Auschwitz przez Armię Czerwoną

74 lata temu, 27 stycznia 1945 roku, żołnierze Armii Czerwonej wyzwolili więźniów niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Żołnierze radzieccy uwolnili ponad 7 tysięcy więźniów na terenie obozu Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau oraz około 500 więźniów z podobozów w Starej Kuźni, Blachowni Śląskiej, Świętochłowicach, Wesołej, Libiążu, Jawiszowicach i Jaworznie.

W latach 1940-45 w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau naziści dokonywali masowej eksterminacji mordując około 1,2 miliona ludzi.

Natarcie Armii Czerwonej zapobiegło wymordowaniu wszystkich więźniów oraz zatarciu śladów faszystowskich zbrodni.

Podczas walk o wyzwolenie Oświęcimia poległo 231 żołnierzy radzieckich, w tym 66 w strefie obozowej.

Tego samego dnia 27 stycznia 1945 roku żołnierze radzieccy wyzwolili także kilka miast Zagłębia i Górnego Śląska – Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec, Katowice, Bytom i Brzeszcze.

Walki w ramach radzieckiej ofensywy styczniowej toczyły się także na innych, odległych terenach. Ten sam dzień przyniósł także wyzwolenie m.in. Trzcianki – niewielkiego miasta w Wielkopolsce.

27 stycznia to dobry moment aby przypomnieć wszystkim, którzy usiłują zrównywać komunizm z nazizmem, że to żołnierze Armii Czerwonej oraz Wojska Polskiego, których zniesławia obecna władza, uratowali przed eksterminacją setki tysięcy ludzi.

Dlatego tak ważna jest pamięć o ich dokonaniach i poświęceniu.

red.