15.07.2017: Lipcowe obchody rocznicy wojny hiszpańskiej z faszyzmem

Około 80 osób uczestniczyło dziś w uroczystościach w rocznicę rozpoczęcia wojny domowej w Hiszpanii, odbywających się przed pomnikiem upamiętniającym Dąbrowszczaków na cmentarzu Powązki Wojskowe w Warszawie. Obchody zorganizowało stowarzyszenie Ochotnicy Wolności walczące o zachowanie pamięci o polskich ochotnikach Brygad Międzynarodowych.

Członkowie rodzin żołnierzy Brygad Międzynarodowych wspominali dokonania swoich przodków walczących w Hiszpanii. Głos zabrali również przedstawiciele inicjatyw broniących przed dekomunizacją ulic poświęconych Dąbrowszczakom w Olsztynie oraz Gdańsku. Reprezentantka grupy z Gdańska powiedziała, że mieszkańcy sprzeciwiają się zmianie nazwy ulicy nie tylko ze względów praktycznych, ale również ponieważ wiedzą kim byli Dąbrowszczacy.

Przedstawiciel kampanii Historia Czerwona przypomniał, że ochotnicy walczyli w Hiszpanii w obronie rewolucji socjalnej, a obecnie toczy się kolejna bitwa z fałszerzami historii. ‚Dzisiaj, kiedy Dąbrowszczakom próbuje się odebrać ulice, place, pomniki, naszym obowiązkiem jest toczenie bitwy o pamięć o tych bohaterach, aby nie zostali zapomniani, aby jedyną wykładnią historii nie była wersja prezentowana przez IPNowskich fałszerzy. IPN przeminie, przeminą politycy i ta prawicowa wizja historii, która jest obecnie lansowana. Pamięć o Dąbrowszczakach pozostanie. To zależy tylko od nas, abyśmy nie dali się obowiązującej propagandzie historycznej. Niech żyje rewolucja społeczna! Dekomunizacja nie przejdzie! No pasaran!’

Na zakończenie uroczystości wystąpił Warszawski Chór Rewolucyjny, który wykonał dwie pieśni – ”Marsz Brygady Dąbrowskiego” oraz ”No Pasaran”. Złożone zostały kwiaty i zapalone znicze. Członkowie i sympatycy KPP odwiedzili również oraz uporządkowali groby hiszpańskich komunistów, którzy po drugiej wojnie światowej znaleźli się w Polsce.

W związku z 81. rocznicą wybuchu hiszpańskiej wojny domowej Komunistyczna Partia Polski składa uroczysty hołd wszystkim bohaterskim, niezłomnym obrońcom demokratycznej i postępowej republiki hiszpańskiej!

15.07.2017

List tow. Ryszarda Rauby

Szanowni Towarzysze! Szanowne Towarzyszki!

We wtorek – 18 lipca 2017 r. przypadnie 81. rocznica wybuchu wojny domowej w Hiszpanii, która pochłonęła według różnych szacunków i obliczeń od 500 tysięcy do ponad miliona ofiar.

O tej niezwykle ważnej rocznicy absolutnie nie wolno zapomnieć, szczególnie dziś w dobie niebezpiecznie rozprzestrzeniającej się na polskim gruncie hałaśliwej, wybitnie szkodliwej, antyintelektualnej, odmóżdżającej prawicowej ofensywy światopoglądowej, której zasadniczym celem jest przypominająca kierowany przez nieobliczalnego pijaka walec drogowy tak zwana „pełna dekomunizacja”. Przede wszystkim w sferze szeroko rozumianej pamięci historycznej.

W związku z powyższym autor niniejszego skromnego szkicu jako zdeklarowany antyfaszysta i antyklerykał pragnąłby zaprezentować czytelnikom treść mało znanej i przez to właśnie wartej koniecznie zaprezentowania wspólnej Odezwy dwóch Komitetów Okręgowych Komunistycznej Partii Polski Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego wydanej w połowie sierpnia 1936 roku, w chwili gdy na terytorium Hiszpanii od blisko miesiąca toczyła się już krwawa wojna sprowokowana przez miejscowy reakcyjny faszyzm i jego równie odrażającego wspólnika w sutannie przyzwyczajonego od wieków do luksusowego życia cudzym kosztem, gorliwego i niestrudzonego promotora ciemnoty, społecznego zacofania, odmóżdżającego fanatyzmu religijnego i zaśniedziałej, inkwizytorskiej, feudalnej mentalności czyli kler katolicki, który w aroganckim uzurpowaniu sobie nienależnych mu specjalnych, politycznych i ekonomicznych praw i przywilejów przekraczał na gruncie hiszpańskim wszelkie granice przyzwoitości mając po 14 kwietnia 1931 roku to jest po upadku przegniłej, skompromitowanej monarchii kompletnie za nic nowe, świeckie, postępowe, demokratyczne ustawodawstwo republikańskie.

Ta niezbyt obszerna pod względem treści, bo licząca raptem pięć akapitów nazwijmy ją tu umownie „hiszpańską”, Odezwa Komunistycznej Partii Polski zawierała jednak na swoich łamach wyjątkowo cenne polityczne wnioski, które nadal po latach winny skłaniać każdego samodzielnie (to znaczy bez pomocy „wszechwiedzącego” osobnika w sutannie) myślącego człowieka do głębokiej, krytycznej refleksji nad tym jak patologicznym, zwyrodniałym i zbrodniczym zjawiskiem był faszyzm na gruncie europejskim w latach 30. XX wieku. W szczególności w wydaniu hiszpańskim.
Zanim jednak przejdziemy do zaprezentowania treści owej „hiszpańskiej” Odezwy KPP z połowy sierpnia 1936 roku warto w tym miejscu tytułem swoistego wprowadzenia do tematu oddać najpierw głos historykowi Janowi Tomickiemu – zasłużonemu badaczowi dziejów polskiego i międzynarodowego ruchu robotniczego.

Otóż w jednej ze swoich licznych publikacji tak oto charakteryzował on przebieg wypadków politycznych w Hiszpanii, które miały miejsce w dramatycznym dla niej i jej mieszkańców 1936 roku:
„Na przełomie 1935/36 roku doszło w Hiszpanii do kolejnego kryzysu rządowego. Po dymisji rządu Alejandro Lerroux prezydent rozwiązał parlament (Kortezy) i rozpisał nowe wybory na luty 1936 roku. Zgodnie z uchwałami VII kongresu (Międzynarodówki Komunistycznej – przyp. R.R.) komuniści podjęli dyskusję z socjalistami i innymi partiami lewicowymi w sprawie utworzenia wspólnego bloku wyborczego. W wyniku tych dyskusji w styczniu 1936 roku Komunistyczna Partia Hiszpanii, Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE), Lewica Republikańska, Unia Republikańska i szereg innych organizacji lewicowych podpisały tzw. Pakt bloku ludowego. W pakcie tym sformułowano liczne postulaty zmierzające do poprawy warunków życia mas pracujących i ugruntowania zasad demokracji. Zapowiedziano m. in. amnestię dla więźniów politycznych, pociągnięcie do odpowiedzialności winnych popełnienia zbrodni podczas powstania robotników w Asturii w roku 1934, zmniejszenie podatków płaconych przez rzemieślników i drobnych kupców, obniżenie chłopom czynszów dzierżawnych i podwyżkę zarobków dla wszystkich pracujących.

Blok ludowy wystąpił ze wspólną listą kandydatów. Kampania wyborcza przybrała charakter plebiscytu, w którym ludność miała się wypowiedzieć za rządami frontu ludowego lub za rządami dyktatury stronnictw prawicowych. W wyborach powszechnych kandydaci bloku ludowego odnieśli niekwestionowane zwycięstwo, zdobywając łącznie 268 mandatów (w tym główne partie bloku: republikanie – 158, socjaliści – 88, komuniści – 17). Ugrupowania prawicy i centrum uzyskały 205 mandatów.

Na czele rządu frontu ludowego stanął przedstawiciel Lewicy Republikańskiej Manuel Azaña y Diaz. Komuniści nie weszli w skład rządu, udzielili mu natomiast poparcia. Rząd przystąpił do realizacji postulatów zawartych w Pakcie bloku ludowego. Wprowadzono swobody demokratyczne i ustawodawstwo socjalne dla robotników, przystąpiono do realizacji reformy rolnej i zatroszczono się o poprawę warunków bytowych ludzi pracy.
W warunkach demokracji i aktywności politycznej mas zwiększały się szeregi KPH: od lutego do czerwca 1936 roku liczba jej członków wzrosła z 30 000 do 100 000, stała się więc ona partia masową. W ruchu robotniczym pogłębiały się tendencje jednościowe. W PSOE kierunek jednolitofrontowy reprezentował Largo Caballero. Opowiadając się za współdziałaniem z komunistami, był on jednak przeciwny organizacyjnemu zespoleniu PSOE z KPH na gruncie marksizmu – leninizmu. Mimo to w lipcu 1936 roku w Katalonii nastąpiło połączenie czterech partii robotniczych: Komunistycznej Partii Katalonii, Katalońskiej Sekcji PSOE, Unii Socjalistycznej i Partii Proletariackiej. Nowa partia – Zjednoczona Partia Socjalistyczna Katalonii (Partido Socialista Unificado de Cataluna) – zgłosiła akces do Międzynarodówki Komunistycznej. Nastąpiło również zjednoczenie w skali krajowej organizacji młodzieży socjalistycznej i komunistycznej w Związek Zjednoczonej Młodzieży Socjalistycznej o kierunku rewolucyjnym, a następnie komunistycznych i socjalistycznych związków zawodowych. Ta akcja unifikacyjna umocniła lewicę rewolucyjną i front ludowy w Hiszpanii. W maju 1936 roku kandydat frontu ludowego Manuel Azaña y Diaz został wybrany prezydentem Republiki Hiszpańskiej.
Pokonana w wyborach powszechnych prawica, reprezentowana przez ugrupowania monarchistyczne, klerykalne i faszystowskie, nie złożyła jednak broni. Mogła ona liczyć na wielu zwolenników w armii, zwłaszcza wśród wyższych dowódców (m. in. na generałów: Francisco Franco i Emilio Molę). Większość dowódców, podobnie jak i znaczna część korpusu oficerskiego, działała bowiem w organizacjach faszystowskich, przygotowując zbrojną akcję przeciwko władzom republiki.

W interesie rządu frontu ludowego leżało oczyszczenie armii z przeciwników republiki i dokonanie szybkiej jej reorganizacji , tak aby armia mogła stać się zbrojnym oparciem rządu. Takie stanowisko od początku zajęli zresztą komuniści. Jednakże ani prezydent Azaña, ani kolejny premier rządu Casares Quiroga, również przedstawiciel republikanów, nie zdobyli się na podjęcie zdecydowanych kroków.
W dniu 18 lipca 1936 roku rebelianci przystąpili do akcji. Generał Francisco Franco podjął działania wojenne na południu kraju, a generał Emilio Mola – na północy. Obaj generałowie dążyli do połączenia swych sił i opanowania Madrytu, gdzie mieściły się władze centralne republiki.
Do walki przeciwko rebelii faszystowskiej stanął lud hiszpański. Próba wywołania antyrepublikańskiego powstania w Madrycie nie powiodła się. Komunistyczna Partia Hiszpanii rzuciła hasło: „No pasaran” („Nie przejdą”). W dniu 19 lipca 1936 roku utworzono nowy rząd, na czele którego stanął przedstawiciel lewicy republikańskiej, José Giral. Rozpoczęto organizowanie sił do walki w obronie republiki” – zaznaczał w swojej publikacji Jan Tomicki nie zapominając dodać także, iż: „Mocarstwa zachodnie nie udzieliły poparcia rządowi Republiki Hiszpańskiej. (…) Natomiast z pomocą generałowi Francisco Franco pospieszyły Niemcy i Włochy, dostarczając zbuntowanej armii broń i samoloty, a następnie posiłki wojskowe. (…) Z pomocą republikańskiej Hiszpanii walczącej przeciwko zbuntowanym wojskom generała Franco i interwentom niemieckim i włoskim pospieszył Związek Radziecki. (…) Spośród krajów kapitalistycznych z pomocą republikańskiej Hiszpanii przyszedł Meksyk” – podkreślał polski historyk.

Dramatyczny rozwój zmieniających się niczym w kalejdoskopie z godziny na godzinę hiszpańskich wypadków od samego początku bacznie z należytą uwagą śledzili wówczas nieprzejednani, bezkompromisowi wrogowie faszystowskiej bestii – polscy komuniści.
I w tym miejscu przejdźmy zatem do zaprezentowania interesującej nas „hiszpańskiej” Odezwy KPP z połowy sierpnia 1936 roku.
Pierwszy akapit Odezwy brzmiał następująco: „Już czwarty tydzień zmaga się lud Hiszpanii w ciężkiej wojnie domowej, jaką mu narzucił rokosz faszystowskich generałów, burżujów i grando”. Działający w bardzo trudnych warunkach politycznych polscy komuniści z Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego jako doświadczeni w walce z rodzimym, antydemokratycznym reżimem sanacyjnym antyfaszyści nie mieli tu najmniejszego problemu ze wskazaniem robotniczym czytelnikom tych, którzy sprowokowali wówczas z czysto egoistycznych i jednocześnie przy tym ściśle ekonomicznych nie mających kompletnie nic wspólnego z patriotyzmem pobudek krwawy konflikt zbrojny w Hiszpanii.
Dla polskich komunistów z Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, śledzących rozgrywające się wówczas na Półwyspie Iberyjskim wydarzenia, ci którzy wywołali 18 lipca 1936 roku wojnę domową w Hiszpanii, owi samozwańczy „powstańcy” podpierający się obłudnie i bez żadnego skrępowania krucyfiksem nie byli żadnymi patriotami zatroskanymi o losy swojej ojczyzny i narodu, ale najzwyklejszymi w świecie kłamliwymi, cynicznymi, nie liczącymi się z ludzkim życiem i nienawidzącymi demokracji i jej zwolenników zdrajcami i hipokrytami wykorzystującymi instrumentalnie, dla doraźnych korzyści politycznych i ekonomicznych głębokie w swojej treści i wymowie pojęcia: „ojczyzna” i „naród” i przez to właśnie zasługiwali – zdaniem polskich komunistów jedynie na pogardę i potępienie ze strony całego cywilizowanego świata.
W związku z powyższym w drugim akapicie Odezwy wprost stwierdzano, że: „Zbrojna walka faszystowskiej junty oficerskiej i klas posiadających przeciwko własnemu ludowi pokazuje nam, że możni tego świata poprzez morze krwi własnego ludu chcą zachować swą władzę i prawo wyzysku mas ludowych, że ci patentowani „patrioci” w nienawiści do ludu gotowi są zdradzić swój kraj i oddać go pod panowanie obcych faszystowskich mocarstw” – zaznaczali w swojej Odezwie polscy komuniści z Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego.

W trzecim akapicie Odezwy polscy komuniści otwarcie potępiając zbrodniczą de facto antydemokratyczną, antynarodową i anty patriotyczną nie dającą się – ich zdaniem niczym usprawiedliwić faszystowską rebelię z 18 lipca 1936 roku nie omieszkali podkreślić tu z pełną powagą i wyczuwalnym w tle akcentem bojowym, że: „Rokosz faszystowskich generałów przeciwko legalnemu rządowi jeszcze raz potwierdza słuszność głoszonej przez komunistów prawdy, że klasy posiadające dobrowolnie władzy nie oddadzą, że lud do władzy, poprzez kartkę wyborczą nie dojdzie (…), że władzę trzeba zdobyć w walce tak, jak to robi dziś proletariat Hiszpanii” – konstatowali w swojej „hiszpańskiej” Odezwie przedstawiciele Komitetów Okręgowych KPP Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego.

W kolejnym, czwartym akapicie Odezwy polscy komuniści nie ukrywając tu swojego ogromnego podziwu i szczerego szacunku dla heroicznego męstwa i waleczności miłującego wolność hiszpańskiego ludu – robotników, chłopów i pracującej inteligencji, wolność tak brutalnie podeptaną i sprofanowaną przez faszystowskich rebeliantów zwracali przy tej okazji wymowną w swojej treści uwagę robotniczym czytelnikom,że: „Walka ludu Hiszpanii przeciwko zdradzieckim klasom posiadającym w obronie legalnego Rządu frontu ludowego podzieliła świat cały na dwa obozy. Z jednej strony wokoło Hiszpańskiej targowicy, która przeciwko własnemu ludowi wzywa pomocy reakcji faszystowskiej Mussoliniego i Hitlera, skupiła się burżuazja całego świata. Mussolini i Hitler ślą samoloty i karabiny maszynowe faszystom hiszpańskim, zdławić walkę o wolność ludu hiszpańskiego. Z drugiej strony proletariat międzynarodowy i wszyscy wrogowie faszyzmu życzą zwycięstwa ludowi hiszpańskiemu i organizują mu pomoc w tej nierównej walce” – zaznaczali w Odezwie polscy komuniści z Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, którzy zdawali sobie wówczas doskonale sprawę z tego, że brutalny i nieobliczalny zdolny do popełnienia najcięższych niegodziwości faszystowski przeciwnik dysponował znaczną militarną przewagą. Mimo to zdaniem polskich komunistów latem 1936 roku nic w kwestii hiszpańskiej nie było jeszcze przesądzone. Warto podkreślić w tym miejscu,iż konflikt hiszpański – zdaniem polskich komunistów miał ewidentnie i bez cienia najmniejszej wątpliwości charakter ostrego konfliktu klasowego.

W ostatnim, piątym akapicie „hiszpańskiej” Odezwy KPP z połowy sierpnia 1936 roku polscy komuniści dalecy od pesymizmu w ocenie sytuacji w imię konsekwentnie, w bezkompromisowy sposób wyznawanej przez siebie międzynarodowej, jednolitofrontowej, proletariackiej solidarności antyfaszystowskiej i z wyczuwalnym co ważne akcentem patriotycznym w tle apelowali tu do wszystkich czytelników: „Towarzysze, Robotnicy, Obywatele! Klasa robotnicza Polski, szerokie masy ludu pracującego i wszyscy przeciwnicy faszyzmu nie mogą się biernie przyglądać temu, by Hitler i Mussolini uzbrajali reakcjonistów hiszpańskich i pomagali zgnębić lud hiszpański. Jak Polska długa i szeroka, musi się rozlec potężne wołanie mas pracujących, łapy faszyzmu precz od Hiszpanii! Tylko zdecydowana postawa proletariatu wszystkich krajów udaremni faszystowskiej kontrrewolucji plany ujarzmienia ludu Hiszpańskiego” – wprost, bez ogródek stwierdzano w konkluzji dokumentu z połowy sierpnia 1936 roku.
Dzisiaj już wiemy jak potoczył się dalszy bieg hiszpańskich wypadków.
Wiosną 1939 roku po blisko trzech latach niezłomnej, bohaterskiej, pełnej poświęcenia walki wojska republikańskie ostatecznie uległy przewadze faszystowskiego nieprzyjaciela.
W Hiszpanii zapanowała wyjątkowo prymitywna rodem z głębokiego średniowiecza, obrzydliwie klerykalna, frankistowska pro kapitalistyczna dyktatura, która trwała w tym kraju aż do połowy lat 70. XX wieku.
Na niemalże 40 lat nad Hiszpanią zgasło światło wolności. Wolności, którą tak bardzo ukochał wielokrotnie ciężko doświadczony przez historię walczący o swoją godność hiszpański lud pracujący.
Za najlepsze podsumowanie niniejszych rozważań niech posłużą słowa Marszu Dąbrowszczaków, Polaków – ochotników, którzy bez chwili wahania stanęli wówczas w szeregach obrońców demokratycznej Republiki Hiszpańskiej, i którzy winni stanowić dla nas obecnie godny wzór do naśladowania:

„Naprzód robocza drużyno,
o wolność Hiszpanii się bić.
Dziś może przyjdzie nam zginąć,
jutro znów wolnymi być.

Nie zbraknie z nas ani jednego
zniszczyć faszystów i zgnieść.
Na front! Batalion Dąbrowskiego.
Sztandar do góry swój wznieść.
Sztandar do góry swój wznieść.

Do naszych braci w Hiszpanii
przyszliśmy na pierwszy zew,
by krew wytoczyć tyranii
śmiało oddamy swą krew.

Naprzód, odważnie do mety
wszyscy jak jeden za broń
robotnik, chłop i sowiety
bratnią podają nam dłoń.

A gdy ten bój zakończymy
i będzie zniszczony wróg
wtedy karabin zmienimy
na młot roboczy i pług!”.

Tow. Ryszard Rauba, 17.07.2017

Źródło: 15.07.2017 Brzask

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s